1 Kor 1,1-9 <- KLIKNIJ
Adres listu wymienia obok Pawła Sostenesa - być może owego przełożonego synagogi, którego pobito przed trybunałem Galliona w Koryncie (Dz 18,17); jeśli to on, dawny reprezentant oskarżycieli pisze teraz jako „brat” i współnadawca. Sam Korynt tłumaczy wiele z dalszych rozdziałów: zburzony przez Rzymian, odbudowany jako kolonia z woli Cezara w 44 roku przed Chr., stał się stolicą prowincji Achai i miastem dwóch portów - Lechajon od zachodu i Kenchry od wschodu - węzłem handlu, migracji, kultów i ambicji ludzi, którzy dorobili się szybko i chcieli znaczyć. Do wspólnoty z takiego miasta Paweł pisze: „Kościołowi Bożemu, który jest w Koryncie, uświęconym w Chrystusie Jezusie, powołanym świętym” - świętość jest tu najpierw darem powołania, a dopiero potem zadaniem. Adres rozszerza się na „wszystkich, którzy na każdym miejscu wzywają imienia Pana naszego, Jezusa Chrystusa”: formuła „wzywać imienia Pana”, którą Joel odnosił do JHWH (Jl 3,5), zostaje przeniesiona na Jezusa - to jeden z najstarszych śladów kultu Chrystusa jako Pana i zarazem definicja chrześcijan w ogóle. Dziękczynienie jest kurtuazyjne i zarazem przenikliwe: Paweł dziękuje za ubogacenie „we wszelkie słowo i wszelkie poznanie” - logos i gnōsis to dokładnie te dary, które w Koryncie wybujały w powód podziałów i pychy; Apostoł najpierw za nie błogosławi, zanim zacznie je porządkować. Wspólnota „oczekuje objawienia się Pana” - życie chrześcijańskie ma horyzont adwentowy. A wszystko spina zdanie-kotwica: „wierny jest Bóg, który powołał was do współuczestnictwa (koinōnia) z Synem swoim”. Nadzieja Kościoła nie opiera się na jakości jego członków, lecz na wierności Tego, który powołał.
Mt 24,42-51 <- KLIKNIJ
„Czuwajcie” - grēgoreite - to refren mowy eschatologicznej, a uzasadnienie jest trzeźwe: „nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie”. Pierwsze porównanie zaskakuje śmiałością: przyjście Pana jak wtargnięcie złodzieja w nocy. Obraz musiał należeć do najwcześniejszej katechezy, skoro powtarzają go Paweł, Piotr i Apokalipsa (1 Tes 5,2; 2 P 3,10; Ap 3,3; 16,15) - nie po to, by straszyć, lecz by odebrać złudzenie, że godzinę da się wyliczyć i przygotowanie odłożyć. Augustyn wyraził sens tej niewiedzy jednym zdaniem: ostatni dzień pozostaje ukryty po to, aby czuwano każdego dnia. Drugi obraz nadaje czuwaniu treść. Sługa „wierny i roztropny” (phronimos - ten sam przymiotnik co budowniczy na skale i mądre panny) zostaje postawiony nad domownikami, „żeby na czas rozdał im żywność” (por. Ps 104,27): czuwanie nie jest wpatrywaniem się w niebo, lecz służbą powierzonym tu i teraz. Zepsucie zaczyna się od zdania wypowiedzianego „w sercu”: „mój pan się ociąga” (chronizei) - pierwotny Kościół znał tę pokusę zwłoki paruzji (por. 2 P 3,3-9). Z wygaszonej pamięci o panu rodzi się przemoc wobec współsług oraz ucztowanie z pijakami: władza bez poczucia obecności Pana wyradza się w używanie. Pan nadejdzie „w dniu, kiedy się nie spodziewa”. Kara opisana jest czasownikiem drastycznym: dichotomēsei - dosłownie „rozetnie go na dwoje”; przekłady łagodzą to na „każe go ćwiartować” lub „surowo ukarze”, lecz sama brutalność słowa mówi o powadze zdrady zaufania. Miejsce „z obłudnikami” jest u Mateusza precyzyjne: obłuda to rozejście się roli i wnętrza - sługa grał zarządcę, będąc tyranem. Eschatologia tej Ewangelii okazuje się etyką odpowiedzialności: przyszłe spotkanie z Panem rozstrzyga się w teraźniejszości służby.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
