Reklama

Kościół

Cud w Kozim Polu - wśród pątników warszawskich

Skromny dom odziedziczony po rodzicach, otwierany niemalże raz w roku - dla utrudzonych pątników Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej. Dla nich od wielu lat jest jak Betania dla Jezusa, „to nasz cud w Kozim Polu”- mówią. Najmłodsze dzieci już o świcie chodzą z grabiami po podwórku, by strącać rosę z trawy. Gdy przyjdą pielgrzymi, będą mogli rozłożyć koce na suchym. Bo na pielgrzymów czeka się cały rok.

2026-08-18 16:42

[ TEMATY ]

pielgrzymka

BPJG

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jedzenie mnożone przez radość…

...a pątnicy jedni drugim przekazują wieści o gościnności w domu Kryczków w Kozim Polu. W tym roku ku ogromnej uciesze gospodarzy zawitała cała grupa - św. Pawła Pierwszego Pustelnika. 12 sierpnia jest tu dniem świątecznym, a śniadanie podaje się sercem.

Barbara nazywana czule przez pielgrzymów panią Basią lub Basią po prostu wspomina, że pielgrzymów przyjmowali już dziadkowie. Pamięta babcię zelatorkę róży różańcowej i różaniec odmawiany w ich domu w pierwszą niedzielę miesiąca.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- Przyszły pielgrzymki i nasi rodzice, mamusia już szykowała kompot, zalewajkę, zupy mleczne. To były skromne lata 70. Wtedy za drobne opłaty mamusia nas wianowała na pielgrzymkę do Częstochowy z naszej parafii w Żytnie - wspomina pani Basia lata dziecięce. Potem sama już poszła z pielgrzymką warszawską i jak podkreśla, doświadczyła wtedy tyle ludzkiej dobroci, życzliwości, że od tej pory, przejęła z najbliższymi inicjatywę jeszcze większej pomocy pielgrzymom.

BPJG

- Moje siostry bardzo mocno się w to zaangażowały i jestem im za to ogromnie wdzięczna. Jedna siostra mieszka w Częstochowie z rodziną, dwie w Chorzowie z rodzinami, kolejna Myśliwczowie, ja z kolei z rodziną w Zawierciu - wylicza.

Kobiety gotują, pieką, a mężczyźni donoszą do stołów i zmywają, tu każdy ma swoją ściśle określoną rolę, nawet dzieci.

Reklama

- Moi szwagrowie mają niesamowite pomysły - chwali pani Basia. W zeszłym roku na przykład udoskonalili przy toalecie-drewniaku umywalkę z wodą, żeby nie było dużej kolejki w domu. W tym roku udoskonalili zmywak na zewnątrz, żeby już w domu nie było tyle zamieszania, bo tu odbywa się wydawanie barszczu, kawy, herbaty, ciasta. - Mają wspaniałe pomysły, moje serce płacze z radości. Jestem naprawdę szczęśliwa - mówi mocno wzruszona pani Basia. Tego dnia łez radości i szczęście w Kozim Polu nie zabraknie. Nie zabrukanie też ludzkiego dobra i znakomitego jedzenia.

Pani Basia pokazuje zeszyt, w którym zapisywane są planowane zakupy i potrzeby pielgrzymów. - Trzeba pamiętać, żeby było mydło w płynie, płyn do naczyń, ręczniki papierowe, podpaski, papier toaletowy i tak dalej, bo to są rzeczy, które nie kupuje się codziennie. Bo te spożywcze, to wiemy - wylicza gospodyni. Na pytanie, jak to się dzieje, że dla wszystkich pielgrzymów, nawet tych niespodziewanych, wystarcza, wyjaśnia, że patrząc na zeszłoroczną rubrykę, w kolejnym „podwaja się albo znacznie zwiększa; jeżeli rok temu kupowało się np. 18 kg kiełbasy to teraz 30. Zaczynaliśmy od 100 jajek, teraz się kończy na 500 jajkach”.

Przezorność pani Basi i w tym roku bardzo się przydała. Z okrzykami radości gospodarzy i pątników przyszła na śniadanie cała grupa św. Pawła Pierwszego Pustelnika. Wszyscy wyszli dobrze nakarmieni.

Podziel się cytatem

Załoga w Kozim Polu powiększa się z roku na rok, dodatkowe serca i ręce to nie tylko najbliższa rodzina, ale i przyjaciele. Jest pani Zosia. Jest pani Anetka, która jest koleżanką z Zawiercia. Przyjechała z dwoma synkami do pomocy. - Chłopcy byli tu trzy lata temu... Jak to mówią, bakcyla złapali. Bardzo im się to spodobało, że tak można - cieszy się pani Basia z każdego serdecznego serca. Są sąsiedzi ze wsi.

- Na dzień dzisiejszy przeliczyliśmy jest 30 ciast, żeby ugościć pielgrzymów. Także, co kto może. Od 3 lat integruje się z nami troszeczkę wieś. Jest to też bardzo miłe, bardzo miłe. Ktoś ze wsi też podrzuci kawę, kilo cukru, 10 jajek, każdy gest raduje, wszystko się przydaje - dalej opowiada gospodyni.

„Wszyscy jesteśmy wariatami!”

Reklama

- Reniu, są plastry w toalecie? Plastry? - jeszcze ostanie pytanie gospodyni. I o plastrach na pielgrzymie stopy i ich dolegliwości nikt nie zapomniał. - Ja jeszcze nie dotarłam do toalety, bo każdy tutaj ma inną rolę. To też musimy troszeczkę nasze zadania podzielić, bo jeden by zwariował - wyjaśnia pani Basia, co jeden z pątników kwituje śmiechem: No jak to, wszyscy jesteśmy wariatami!

500 jajek do żurku zostało obranych i zabezpieczonych w lodówce w przeddzień pielgrzymiego śniadania. Bo pogotować i przygotować trzeba wcześniej, po nocy też.

Gospodyni podkreśla, „pątnicy ponoszą swój trud, modlą się też za nas, więc staramy się, jak możemy okazać im wdzięczność, nie bierzemy od nikogo ani złotówki. Nakarmimy, napoimy i idą dalej. I prosimy o modlitwę”.

- My może nie jesteśmy ludźmi jakiejś wielkiej wiary, ale wiara pielgrzymów nas buduje - twierdzi.

Andrzej Kurek, który w tym roku pielgrzymuje po raz 66, przekonuje, że rodzina Kruczków i ich przyjaciele z Koziego Pola są częścią warszawskiej pielgrzymki, jej pełnoprawnymi pątnikami. Tacy ludzie jak oni budują wspólnotę i są znakiem, że „jeżeli ja będę lepszy, to lepszy będzie świat”.

Jolanta Marchwacka na pielgrzymce jest po raz 51. Pierwszy raz była na szlaku jako 7-miesięczne niemowlę. Jest córką Andrzeja Kurka. Przyznaje, że choć pielgrzymowanie to rodzinna tradycja, to na pewnym etapie pojawiło się pragnienie, by głębiej poznawać Boga, Maryję. - Tak jakby chociażby tutaj w tym Kozim Polu, tu można wręcz tak dosłownie dotknąć Boga w drugim człowieku, wszystkiego, co jest związane z miłością Bożą - mówiła pątniczka. Dla niej pielgrzymka to teraz mocne doświadczenie Boga przez relacje z drugim człowiekiem, z przyrodą, ze słowem Bożym.

Jak przychodzą - płaczemy, jak odchodzą…też płaczemy

Pani Basia ociera łzy raz po raz, z radości, ze wzruszenia. Uściskom nie ma końca. Śmieje się: „tak już mam, płaczemy jak przychodzą, i łzami ich też żegnamy. I w ogóle na widok pielgrzyma wzruszam się”. - Ale taka rola pielgrzyma, przychodzą i odchodzą - mówi, ale przyznaje, że więzi, relacje z niektórymi trwają cały rok. Czasami się rozpoznają w najmniej oczekiwanych momentach w jakimś miejscu Polski czy świata. I wtedy też śmieją się przez łzy radości.

W ubiegłym roku w gospodarstwie w Kozim Polu ugoszczono rano około 450 osób z pielgrzymki warszawskiej.

Podziel się cytatem

Potem przesuwane są stoły na drugą stronę podwórka, by popołudniu mogli przy nich usiąść pątnicy z Tomaszowa Mazowieckiego. W cieniu - bo tu pamięta się o każdym szczególe, by pątnik nabrał sił na dalszą drogę.

Oceń: +26 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jesteśmy do dyspozycji

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 34/2015, str. 6

[ TEMATY ]

pielgrzymka

Karolina Krasowska

Ks. Ryszard Walner, diecezjalny duszpasterz głuchoniemych

Ks. Ryszard Walner, diecezjalny
duszpasterz głuchoniemych

„Być dobrym jak chleb, który dla wszystkich leży na stole”. Pod takim hasłem 12 września odbędzie się tegoroczna 33. Ogólnopolska Pielgrzymka Głuchych na Jasną Górę

W kontekście pielgrzymki osób niesłyszących na Jasną Górę postanowiłem dowiedzieć się, z jakimi trudnościami w sferze religijnej zmagają się te osoby i jakie są ich oczekiwania wobec kapłanów i osób duchownych.
CZYTAJ DALEJ

Miarą pasterza jest los owcy najsłabszej

2026-08-14 07:27

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Karol Porwich/Niedziela

Na starożytnym Wschodzie „pasterz” był tytułem królewskim - nosili go władcy Mezopotamii i faraonowie, a Izrael odnosił go do swoich królów i do samego Boga. Wyrocznia Ezechiela przeciw „pasterzom Izraela” jest więc rozliczeniem władzy: królów, przywódców, wszystkich odpowiedzialnych za lud. Ich grzech został nazwany precyzyjnie: „paśli samych siebie” - żyli z owiec, zamiast żyć dla owiec. Spożywali mleko, odziewali się wełną, zarzynali tłuste, a katalog zaniedbań brzmi jak rachunek sumienia każdego urzędu pasterskiego: słabej nie wzmacnialiście, chorej nie leczyliście, skaleczonej nie opatrywaliście, zabłąkanej nie sprowadzaliście, zagubionej nie szukaliście - „rządziliście nimi z przemocą i surowością”.
CZYTAJ DALEJ

Cuda, które wprowadziły pastuszków fatimskich na ołtarze

2026-08-19 06:55

[ TEMATY ]

Fatima

pl.wikipedia.org

Święci Hiacynta i Franciszek Marto

Święci Hiacynta i Franciszek Marto

Pastuszkowie fatimscy – Hiacynta i Franciszek Marto – wraz z kuzynką Łucją dos Santos kilka razy spotkali się z Matką Bożą w 1917 r. Sierpień 2026 r. to 109. rocznica czwartego objawienia. W tym miesiącu wyjątkowo Matka Boża objawiła się dzieciom 19., a nie 13. dnia miesiąca, ze względu na fakt, że w zwyczajowym dniu spotkań z Maryją dzieci zostały uwięzione. 13 maja 2000 r. pastuszków beatyfikował św. Jan Paweł II, natomiast 13 maja 2017 r. zostali świętymi za pontyfikatu papieża Franciszka. Przypomnijmy cuda, które przyczyniły się do wyniesienia ich na ołtarze.

Aby osoba mogła zostać błogosławioną, a później świętą, potrzebne są cuda – szczególne zdarzenia, które po wnikliwej analizie dokonanej przez ekspertów kościelnych i nie tylko Kościół ocenia jako nadprzyrodzone i niewytłumaczalne medycznie oraz jako skutek modlitw kierowanych do Boga za pośrednictwem tej osoby. Jeśli ktoś jest męczennikiem, może zostać błogosławionym bez uznanego cudu, natomiast do kanonizacji już taki cud jest potrzebny. W przypadku Hiacynty i Franciszka, którzy byli tzw. wyznawcami, nie zginęli męczeńsko, potrzebne były dwa cuda, aby mogli zostać najpierw błogosławionymi, a następnie świętymi.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję