Reklama

Niezłomni – wierni bogu i ojczyźnie

2016-09-29 08:52

Dr Anna Jagodzińska (IPN)
Edycja łódzka 40/2016, str. 1, 3

Archiwum organizatorów
Konstantynów. Obóz przesiedleńczy, widok od strony dziedzińca

W miejscu rozszalałego zła, jakim były niemieckie obozy koncentracyjne, polscy kapłani pozostali Niezłomni – wierni Bogu i Ojczyźnie. „Księża polscy w niemieckich obozach koncentracyjnych... jest ich legion. Marli młodzi i starzy. Nie wolno pozwolić na to, aby ten olbrzymi kapitał ducha, jaki oni poprzez swoją śmierć męczeńską wnieśli, miał dla ludzkości, a przede wszystkim dla Narodu polskiego przepaść bez śladu. Dlatego narzuca się myśl, aby we wszystkich diecezjach powstały komitety, które by życie, czyny i śmierć tych bohaterów przekazały potomnym” (ks. dr Stefan Biskupski, więzień Dachau).

W dniach 6-7 października 1941 r., w ramach ostatniej fazy usuwania duchowieństwa polskiego, w wyniku decyzji Artura Greisera, namiestnika Rzeszy w Kraju Warty, nastąpiły kolejne aresztowania księży w diecezji łódzkiej, częstochowskiej, włocławskiej, archidiecezji poznańskiej i archidiecezji gnieźnieńskiej. Niemcy aresztowali prawie wszystkich pozostałych jeszcze w swoich parafiach księży z terenów Kraju Warty (Warthegau) wcielonych do III Rzeszy. Była to ostatnia, ale i największa fala aresztowań polskiego duchowieństwa, która objęła cały obszar Reichsgau Wartheland. W ciągu dwóch dni aresztowano 470 księży. Tak szeroką akcję eksterminacyjną zrealizowało gestapo, działające na rozkaz Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy. Sposób jej przeprowadzenia był prawie jednakowy na całym obszarze Kraju Warty.

Termin akcji – podobnie jak podczas poprzednich aresztowań – wyznaczono w bezpośredniej bliskości święta Matki Boskiej Różańcowej, 7 października. Niemcy zdawali sobie sprawę, że Kościół katolicki w Polsce pozostał jeszcze jedyną ostoją tożsamości narodowej i kulturowej, postanowili go ostatecznie zniszczyć. Większość zatrzymanych od 1 kwietnia 1941 r. do 16 sierpnia 1943 r. księży przewieziono do niemieckiego obozu koncentracyjnego w Konstantynowie Łódzkim.

Reklama

Niemiecki obóz przesiedleńczy – koncentracyjny (Durchgangslager Konstantinow lub Lager in Konstantynow) został utworzony przez Niemców na przełomie 1939 i 1940 r. w budynku głównym zlikwidowanej fabryki włókienniczej K. Steinerta i braci Schweikertów przy ulicy Łódzkiej 27 (niem. General Litzmannstrasse). Obóz otaczał wysoki płot, u góry zabezpieczony drutem kolczastym, w każdym z czterech narożników umieszczono wieże strażnicze. Później dodatkowo z dwóch stron parkanu zainstalowano zasieki z drutu kolczastego. Jedyne wyjście – wejście z obozu znajdowało się przy północno-zachodnim narożniku od strony ul. Łódzkiej. Osadzeni księża pierwsze trzy dni spali na gołych deskach, w strugach deszczu wdzierającego się przez dziury w dachu. W czasie 3-tygodniowego pobytu byli brutalnie traktowani, brakowało urządzeń sanitarnych, nie było pomocy medycznej. Nie było możliwe zdobycie ciepłej wody. Kapłani szorowali ustępy. Wyżywienie w obozie było najgorsze, jakie można sobie wyobrazić. Zupa z pokrzyw, zgniłe ziemniaki, wszystko w znikomej ilości. Zakazano rozmów, a za jakiekolwiek niepodporządkowanie się aresztowanych księży bito i maltretowano. Komendant obozu za odmawianie modlitwy bił księży po twarzy, a brewiarze rzucał na podłogę. Niektórzy księża byli zmuszani do siedzenia w bezruchu przez kilka dni i nocy na krzesłach, bez możliwości spania. Wszystkie te nieudogodnienia i szykany były szczególnie uciążliwe dla starszych księży. W wyniku aresztowań w niemieckim obozie w Konstantynowie Łódzkim, w czasie zaostrzonego rygoru, umieszczono 310 księży diecezjalnych, w tym dziewięciu księży z domów zakonnych ze wspomnianych diecezji.

W chwili aresztowania Niemcy nie pozwolili księżom zabrać ze sobą niczego z garderoby i rzeczy osobistych. 28 października 1941 r. Niemcy przygotowali grupy po 25 osób i osobowymi samochodami przewieźli wszystkich księży z obozu w Konstantynowie Łódzkim na stację kolejową Karolew w Łodzi i kazali wsiadać do pociągu osobowego. W przedziałach pociągu do transportu więźniów do niemieckiego obozu koncentracyjnego Dachau umieszczono po 6 osób. W każdym przedziale Niemcy wyznaczyli zakładnika, tzw. szóstkowego, który w razie ucieczki któregoś z więźniów miał być natychmiast rozstrzelany. Po 36 godzinach jazdy, 30 października 1941 r. pociąg z polskimi duchownymi przyjechał na dworzec kolejowy w Dachau. Ze 162 księży z diecezji łódzkiej, aresztowanych i osadzonych w niemieckim obozie w Konstantynowie Łódzkim, do Dachau wywieziono 149 kapłanów (w tym 5 księży zakonnych).

Los księży wywiezionych z obozu w Konstantynowie Łódzkim do KL Dachau był tragiczny. W niemieckim obozie koncentracyjnym, który odczłowieczał, degradował, poniżał, polscy kapłani zachowali ludzką godność i chrześcijański etos. Zapominając o własnej nędzy, służyli innym. Wiedzieli, że na ich świadectwo czekali wszyscy współwięźniowie, brutalni prześladowcy, sam Bóg. Wiedzieli, że dawać świadectwo to ich powołanie, niezależnie od warunków i miejsca. Mieli poczucie misji wynikającej z ich powołania i stali się świadkami.

Od maja do grudnia 1942 r. śmierć poniosła większość więzionych księży diecezji łódzkiej. Z wywiezionych do KL Dachau 164 księży diecezji łódzkiej 52 doczekało wolności 29 kwietnia 1945 r. Łącznie w niemieckim obozie koncentracyjnym Dachu zginęło 114 księży diecezji łódzkiej, w tym 51 w komorze gazowej zamku Hartheim k. Linzu w Austrii. W czasie okupacji niemieckiej w latach 1939-45 diecezja łódzka straciła 36,8% księży, diecezja włocławska 49,2%, a archidiecezja poznańska 31,15% w stosunku do stanu przedwojennego.

Tagi:
ksiądz obozy

Reklama

Golgota Zachodu

2019-04-24 08:57

Ks. Mariusz Frukacz
Niedziela Ogólnopolska 17/2019, str. 42-43

W czasie II wojny światowej w obozach koncentracyjnych zginęło 3 tys. polskich księży

Wikipedia

W czasie II wojny światowej z rąk okupantów – niemieckiego i sowieckiego – zginęło blisko 3 tys. polskich duchownych, co stanowiło 20 proc. przedwojennego duchowieństwa. 29 kwietnia przypada kolejna rocznica wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego Dachau. Kościół w Polsce obchodzi w tym czasie Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego w czasie II wojny światowej.



Liczba 1777

KL Dachau przez Polaków i polskie duchowieństwo jest nazywany „Golgotą Zachodu”. 1777 uwięzionych w nim polskich księży diecezjalnych i zakonnych stanowiło najliczniejszą grupę narodowościową przetrzymywanych tam duchownych. Wśród 1030 zamordowanych kapłanów 868 było Polakami – to 90 proc. ogółu duchownych, którzy zginęli podczas II wojny światowej na zachodzie Europy. Każda diecezja w Polsce ma swoje martyrologium. Najtrudniejsza sytuacja polskiej ludności katolickiej w okresie II wojny światowej była w tzw. Kraju Warty (Reichsgau Posen, Wartheland, Warthegau), do którego została włączona część diecezji częstochowskiej, w powiększonym powiecie wieluńskim. Od początku wojny kapłani ziemi wieluńskiej byli poddawani represjom. Już 9 listopada 1939 r. Niemcy aresztowali 7 księży katolickich i pastora ewangelickiego z Wielunia. 6 października 1941 r. wszyscy zostali aresztowani i wywiezieni do obozu przejściowego w Konstantynowie k. Łodzi, a stamtąd – do obozu koncentracyjnego Dachau. W sumie do obozu w Dachau zostało wywiezionych 55 kapłanów z ziemi wieluńskiej (w tym 2 zakonników). W latach 1939-45 zostało zamordowanych 61 duchownych diecezji częstochowskiej, w tym 2 wieluńskich kapłanów: ks. Maksymilian Binkiewicz i ks. Ludwik Gietyngier, którzy zostali beatyfikowani przez Jana Pawła II 13 czerwca 1999 r. w Warszawie, w gronie 108 męczenników II wojny światowej.

Urna i Księga Martyrologium

W maju 2012 r. na Jasnej Górze odbywała się ogólnopolska pielgrzymka księży. Przynieśli oni wówczas niezwykły dar – urnę i Księgę Martyrologium jako świadectwo wierności aż do końca polskich kapłanów męczenników XX stulecia. Księga zawiera nazwiska tych spośród nich, którzy zginęli z rąk hitlerowskich, oraz tych, którzy zostali skazani na męczeńską śmierć przez reżim komunistyczny, a także nazwiska polskich misjonarzy męczenników za wiarę. W urnie natomiast znajduje się ziemia przywieziona z byłych obozów koncentracyjnych i miejsc kaźni, gdzie polscy kapłani diecezjalni i zakonni ofiarowali swoje życie.

Świadkowie mówią

Chociaż w 2013 r. zmarł ostatni kapłan ocalały z Dachau – ks. kan. Leon Stępniak, więzień niemieckich obozów w Gusen i Dachau, świadectwa pozostawione przez kapłanów, którzy przeszli przez „Golgotę Zachodu”, trzeba usłyszeć także dzisiaj.

Ks. Antoni Mietliński (1877 – 1959) był więźniem obozów koncentracyjnych w Auschwitz, Gusen i Dachau. Swoje wspomnienia z obozu publikował w odcinkach w „Niedzieli” w 1946 r. Znalazły się one również w książce „Wspomnienia wojenne 1939-1945 księży diecezji częstochowskiej”. Publikacja ta, opracowana przez historyków: ks. Jacka Kapuścińskiego i ks. Jana Związka, ukazała się w serii Biblioteka „Niedzieli” w 2012 r. „Kto w obozie modlitwy nie zaniedbał, kto w modlitwie szukał ratunku, ten się nie załamał, ten na duchu nie upadł, ten – choć wszystko zło się na niego zwaliło, choć kije łomotały po wychudzonych żebrach, choć oczy potem zachodziły i tchu w piersiach z wysiłku brakowało, a wszy wyżerały ostatnie siły życiowe – wytrwał, bo się modlił i za niego modlono się do Pana” – wspominał ks. Mietliński.

„Do tego piekła obozowego, głodu, uciążliwej pracy – troska o porządek, który normalnie był potrzebny, w naszej sytuacji była przerażającym dodatkiem. Stale nam przypominano: «Ordnung muss sein», ale jakimi metodami (...). Blisko cztery lata utrwaliły w oczach i pamięci jego kształt i szczegóły. Teren obozu miał kształt prostokąta, długa ściana od wschodu i poprzeczne ściany, krótkie, otoczone murem z płyt betonowych. Przy ścianach na słupach betonowych był umieszczony gruby drut, podłączony do prądu” – to wspomnienia ks. Aleksandra Romana Konopki (1912-94) z obozu w Dachau.

Ks. Jan Brodziński (1904-75), więzień obozów koncentracyjnych w Sosnowcu, Gusen i Dachau, napisał natomiast: „Wywieziony w maju 1940 r. do Dachau w transporcie zbiorowym (było nas czterech kapłanów) widziałem i przeżywałem całą gehennę upodlenia i pozbawiania człowieczeństwa aresztowanych. Przywitani odpowiednią porcją uderzeń, ostrzyżeni i ubrani w pasiaki słuchaliśmy przemówienia komendanta obozu, który przypominał nam dantejskie: «Z tego miejsca nie ma wybawienia». Zaznaczył też, że nie byliśmy godni żyć w społeczeństwie ludzkim, dlatego nas aresztowano. Możemy sobie tylko złagodzić nasz los pilną, sumienną i wydajną pracą”.

Słowa tych świadków pokazują, jaką siłą są wiara, modlitwa i wierność do końca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Obraz Matki Bożej Częstochowskiej w S. Giovanni Rotondo

2019-11-14 11:15

Jasna Góra

W poniedziałek 11 listopada rozpoczęła się peregrynacja kopii Jasnogórskiej Ikony we włoskim Sanktuarium św. Ojca Pio w San Giovanni Rotondo.

youtube.com

Na lotnisku Matka Boża została uroczyście powitana nie tylko przez gospodarzy Sanktuarium, ale także przez władze miejskie, o czym dowiadujemy się z relacji Beaty Grzyb, Polki pracującej w Sektorze Biura Pielgrzyma przy Sanktuarium św. Ojca Pio.

„Dzisiaj mamy trzeci dzień obecności Matki Bożej w San Giovanni Rotondo – opowiada Beata Grzyb - Kiedy 11 listopada na naszym lotnisku wylądował helikopter byliśmy z delegacją: burmistrz miasta, bracia kapucyni, prowincjał, nasz ojciec rektor i inna znacząca grupa braci. Czekaliśmy wzruszeni, ja z bukietem biało-czerwonych róż, z kokarda i polską flagą”.

Obecnie jak przyznaje pani Beata trwają modlitewne spotkania mieszkańców miejscowości i pielgrzymów z wizerunkiem 'Madonna Nera' - jak nazywają Ją Włosi. I choć znają Ją przede wszystkim dzięki postaci papieża Polaka - św. Jana Pawła II, relacje Włochów z Częstochowską Madonną mają charakter bardzo indywidualny i intymny.

„Spoglądałam na włoskich ludzi, byli wzruszeni, płakali. Spojrzałam na matkę z dzieckiem, która tam bardzo długo siedziała jeszcze po różańcu. Obraz był już zasłonięty, wszyscy mieli wychodzić a ona pozostała, by kontynuować modlitwę” – mówi Beata Grzyb.

Obraz Matki Bożej do S. Giovanni Rotondo dotarł dzięki kapucynowi o. Romanowi Ruskowi. W czwartek 7 listopada Moderator Grup Modlitwy św. Ojca Pio w Polsce zabrał go z Jasnej Góry, by przewieźć na włoską ziemię. Peregrynacja zakończy się 25 listopada.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Częstochowa. Klerycy z Kielc trzeci raz z rzędu mistrzami Polski w tenisie stołowym

2019-11-14 22:02

Maciej Orman

Tomasz Pytlarz, Grzegorz Chlewicki, Mateusz Wójcik i Krzysztof Stolarczyk nie dali szans rywalom i po raz trzeci z rzędu zdobyli drużynowe mistrzostwo Polski wyższych seminariów duchownych i zakonnych w tenisie stołowym. W turnieju indywidualnym tytuł obronił reprezentant WSD Redemptorystów w Tuchowie kl. Robert Borzyszkowski. Zawody rozgrywano w dniach 13-14 listopada w hali sportowej WSD w Częstochowie

Maciej Orman/Niedziela

– Cały sekret zwycięstwa to moi koledzy. Każdy ma oparcie w drugim i dlatego wygrywamy – powiedział „Niedzieli” kl. Krzysztof Stolarczyk. – Raz na dwa tygodnie spotykaliśmy się na korytarzu między salami i ciężko trenowaliśmy. Miejsca było mało, ale daliśmy radę – podkreślił kl. Grzegorz Chlewicki. Kl. Tomasz Pytlarz przyznał, że Kielce są zmotywowane do walki w kolejnych turniejach. – Planujemy przywieźć z Częstochowy jeszcze co najmniej trzy złote medale. Tak sobie założyliśmy (śmiech).

Zobacz zdjęcia: Częstochowa. Zakończenie XXII Mistrzostw Polski Wyższych Seminariów Duchownych i Zakonnych w Tenisie Stołowym

Tytuł wicemistrzów wywalczyli reprezentanci WSD w Kaliszu w składzie: Wiktor Domagała, Filip Frankiewicz, Waldemar Mistewicz i Sławomir Machaj. Brąz trafił do gospodarzy, z czego radości nie krył dk. Zbigniew Wojtysek. – Na ostatnich mistrzostwach zajęliśmy 4. miejsce. W tym roku mamy medal, z czego bardzo się cieszymy – przyznał w rozmowie z „Niedzielą” i dodał, że turniej nie jest tylko rywalizacją sportową. – To przede wszystkim spotkanie kleryków z całej Polski. Cieszymy się, że możemy się spotkać na Mszy św., a później przejść do stołu pingpongowego – zaznaczył dk. Zbigniew Wojtysek. Dla reprezentanta gospodarzy były to ostatnie mistrzostwa. – Będzie mi tego bardzo brakowało. Mam nadzieję, że jeżeli Pan Bóg pozwoli, to za rok przyjadę tutaj już jako ksiądz. Odwiedzę chłopaków i pokibicuję im – powiedział.

Częstochowskie seminarium reprezentowali również klerycy: Paweł Wilk, Tomasz Gryl i Sebastian Woźniak.

Drugi raz z rzędu złoto w turnieju indywidualnym wywalczył kl. Robert Borzyszkowski z WSD Redemptorystów w Tuchowie. – Cieszę się ze zwycięstwa, bo zawsze trudniej jest obronić tytuł, niż go zdobyć. Taki sukces jeszcze bardziej mobilizuje – powiedział „Niedzieli” i wyraził nadzieję na występ drużyny redemptorystów w przyszłym roku. Srebrny medal zdobył kl. Grzegorz Chlewicki z Kielc, a brąz reprezentujący WSD Salwatorianów w Bagnie kl. Damian Kokocha.

Jednym z patronów medialnych XXII Mistrzostw Polski Wyższych Seminariów Duchownych i Zakonnych w Tenisie Stołowym była „Niedziela”.

Mocnym zakończeniem turnieju był koncert zespołu TGD, który w kościele seminaryjnym zgromadził wielką publikę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem