Reklama

Edukacja

Odbudujemy autorytet nauczyciela

Z Anną Zalewską – minister edukacji narodowej – rozmawia Artur Stelmasiak

Niedziela Ogólnopolska 41/2016, str. 40-41

[ TEMATY ]

szkoła

rozmowa

Artur Stelmasiak

ARTUR STELMASIAK: – 14 października obchodzimy Święto Edukacji Narodowej. Pani Minister wielokrotnie mówiła, że chciałaby przywrócić etos zawodu nauczyciela. Czy obecnie nauczyciel nie cieszy się takim uznaniem, jak kiedyś?

MINISTER ANNA ZALEWSKA: – Przez wiele lat wmawiano Polakom, że dziecko w szkole jest tylko klientem. A klient może mieć postawę roszczeniową, co często widać także w postawach rodziców. Teraz próbujemy przywrócić prawdziwe relacje w systemie edukacyjno-wychowawczym. Mówimy więc o dzieciach i młodych osobach, które potrzebują opieki, wychowania i relacji mistrz – uczeń. Ufam, że w ten sposób uda nam się odbudować należyty autorytet zawodu nauczyciela.

– Jak chce Pani zrealizować ten szczytny cel?

– Już rozpoczęliśmy proces odbiurokratyzowywania szkoły, która upokarzała nauczycieli, bo zamiast zajmować się dziećmi i młodzieżą musieli wypełniać sterty nikomu niepotrzebnych papierów. Ale na tym nie koniec, bo przecież trzeba zadbać także o lepsze wynagrodzenie nauczycieli. Od 2017 r. przewidujemy waloryzację pensji, której nie było od wielu lat. Chcę też lepiej zadbać o wychowanie w szkole, które wymaga zaangażowania, czasu i sił. Będę zabiegała o specjalne dodatki ministra edukacji dla nauczycieli i wychowawców.

– Skąd ministerstwo weźmie na to wszystko pieniądze?

– Nie będzie z tym problemów. W systemie znajduje się dużo środków, a dzieci jest coraz mniej. W tej chwili mamy odpowiedni czas na to, aby naprawić popełnione błędy i wesprzeć finansowo oświatę. Chcemy wzmocnić jakość doskonalenia zawodowego nauczycieli i zadbamy np. o to, aby studia kierunkowe były finansowane przez MEN. Musimy także podnieść poziom placówek, które zajmują się doskonaleniem zawodowym nauczycieli, bo do tej pory bywało z tym bardzo różnie.

– Wydaje mi się, że pojawiło się wiele instytucji i firm, które nieźle zarabiały na szkoleniach nauczycieli. Czy nie jest tak, że na nauczycielach robiono całkiem dobry biznes?

– Oczywiście, że tak. Brano duże pieniądze za szkolenia, które często były na bardzo słabym poziomie. Efektem tego jest niechęć nauczycieli do szkoleń w ramach doskonalenia zawodowego, bo one nic, albo prawie nic, nie wnoszą. Często najważniejszym elementem szkolenia było podpisanie listy, która służyła do rozliczania z jakiegoś grantu edukacyjnego. Dla nauczycieli, którzy często mają większą wiedzę niż ci, którzy ich szkolili, to zwykła strata czasu i duże rozczarowanie.

– Tuż po objęciu stanowiska szefowej MEN wywołała Pani temat reformy edukacji. Prace są już mocno zaawansowane, a ustawa ma wejść w życie jeszcze przed Bożym Narodzeniem. Czy nauczyciele mają się czego obawiać?

– Liczba dzieci w systemie się nie zmieni, a więc i liczba etatów będzie podobna. Zrobię wszystko, aby uchronić nauczycieli przed niżem demograficznym. Naszym głównym celem jest jednak dobro dzieci i musimy wziąć odpowiedzialność za ich kształcenie i wychowanie.

– Przypomnę, że cofnięcie obowiązku szkolnego dla 6-latków jest wydłużeniem edukacji dzieci. Poprzednicy Pani Minister skrócili ten czas, aby zaoszczędzić na oświacie. Czy dzięki temu w systemie będzie więcej pracy dla nauczycieli?

– Ministerstwo wspiera 6-latki w przedszkolu, samorządy dostaną taką samą subwencję oświatową na ich naukę w przedszkolach, jaką mają szkoły. Jeżeli obowiązek nauki został wydłużony, to naturalne jest, że etatów dla nauczycieli też mamy proporcjonalnie więcej.

– Zastanawiam się, dlaczego Związek Nauczycielstwa Polskiego protestuje dziś przeciwko zmianom w oświacie, a nie protestował, gdy tak naprawdę skracano okres edukacji dzieci. Czy Pani Minister zna odpowiedź?

– Związki zawodowe są bardzo ważne i potrzebne. W ZNP jest bardzo wielu znakomitych ludzi, którzy z troską patrzą na edukację. Problem stanowi postawa prezesa ZNP Sławomira Broniarza, który wydaje się, że zapomniał o nauczycielach i stał się politykiem. Stoi on na czele protestów Komitetu Obrony Demokracji razem z Mateuszem Kijowskim, Grzegorzem Schetyną i Ryszardem Petru. Co ciekawe, idzie obok lidera .Nowoczesnej, który chciał zlikwidować Kartę Nauczyciela.

– Ale przecież prezes ZNP broni Karty Nauczyciela?

– Oficjalnie może i tak. Ale z jednej strony broni on miejsc pracy dla nauczycieli, a z drugiej – osobiście zlikwidował szkołę pedagogiczną, która działała przy ZNP. Wcale nie troszczył się o to, co stanie się z nauczycielami i uczniami, którzy dzięki niemu nie skończyli studiów.

– Rozmawialiśmy o szkoleniach dla nauczycieli, które pozostawiają wiele do życzenia. Czy nie jest tak, że instytucje związane z ZNP prowadziły wiele takich programów szkoleniowych z grantów unijnych, a teraz prezes Broniarz protestuje m.in. dlatego, że one się skończyły?

– ZNP rzeczywiście prowadził wiele takich szkoleń dla nauczycieli. Ma Pan dobrą intuicję.

– Przez ludzi, którzy od lat pracują w edukacji, jest Pani chwalona za odwagę, a krytyka idzie głównie ze strony osób związanych z poprzednią władzą. Zapytam więc przewrotnie: dlaczego Pani Minister nie lubi gimnazjów?

– Bardzo lubię, ale patrzę na gimnazja przez pryzmat dzieci, które bez przerwy zmieniają szkoły i nie są w stanie nawiązać prawdziwych przyjacielskich relacji. Co więcej, prawie cały czas przygotowują się do egzaminów końcowych. Po ostatniej reformie podstawy programowej liceum zostało całkowicie zmarginalizowane, bo można powiedzieć, że gimnazjum kończyło się w I klasie szkoły średniej, a kolejne 2 lata były tylko kursem przygotowawczym do matury. Przez całe 17 lat funkcjonowania gimnazjów były one modyfikowane i poprawiane. Nie możemy bezustannie naprawiać czegoś, co źle funkcjonuje. Powtarzam, że gimnazja wygasiły się samoistnie.

– Dlaczego?

– Mamy w Polsce 7 tys. gimnazjów, z czego większość jest w budynkach razem z podstawówkami. Rodzice mają dobrą intuicję i naciskają, aby te same klasy ze szkoły podstawowej przenoszone były później do gimnazjów. Statystyki pokazują, że właśnie w takich zżytych klasach są najlepsze wyniki w nauce. Chcemy zatem naprawić cały system, aby uczniowie od I do VIII klasy kształcili się w tej samej szkole. Naukowcy podkreślają, że system zmieniania szkół wpływa demotywująco na naukę, bo uczniowie cały czas zajmują się organizacją życia społecznego i usytuowaniem się w nowej grupie rówieśników. Po za tym obecny system edukacji ma bardzo negatywną opinię zarówno wśród pracodawców, jak i wśród rektorów wyższych uczelni. Ten system działa źle i trzeba go zmienić.

– Instytucje katolickie wyspecjalizowały się właśnie w gimnazjach, które obejmują najtrudniejszy okres dojrzewania młodego człowieka. Na tym polu Kościół ma wiele sukcesów, bo gimnazja katolickie uchodzą za najlepsze i przede wszystkim bezpieczne. Co z nimi teraz będzie?

– Szkoły katolickie mają doskonałe metody wychowawcze i z tego miejsca bardzo im dziękuję za wsparcie. Moim zdaniem, reforma jeszcze wzmocni ich pozycję, będą mogły wziąć odpowiedzialność za dłuższy okres edukacji dzieci. W związku z niżem demograficznym istniało niebezpieczeństwo, że samorządy mogłyby troszczyć się tylko o te szkoły, którymi bezpośrednio kierują. Realna byłaby groźba podejmowania przez samorządy decyzji o wygaszaniu szkół katolickich, które odbierają im uczniów. Dlatego też wprowadzamy 5-letni okres ochronny. W tym czasie samorząd nie będzie miał prawa odmówić uzupełnienia wniosku o przyznanie subwencji edukacyjnej.

– Czyli katolickie gimnazja mogą sobie wybrać, czy będą szkołą podstawową, czy liceum?

– Dokładnie tak. Wystarczy, że w przyszłym roku zgłoszą się one jako szkoła podstawowa lub liceum ogólnokształcące. Przez 5 lat takie placówki będą mogły spokojnie funkcjonować, a kuratorzy oświaty pomogą im przy planowanych przekształceniach.

– W wielu miejscach Polski placówki katolickie działają tak jak szkoły publiczne. Dla samorządu jest to korzystne i tańsze rozwiązanie, bo nie musi troszczyć się o budynki, a katolickie rodziny mogą wybrać, w jakiej szkole kształcą się ich dzieci. Niestety, często słyszę – np. w Warszawie – że władze lokalne są niechętne powstawaniu takich szkół, choć cieszą się one wielką popularnością. Co Pani sądzi o takich praktykach?

– Jeżeli jest taka możliwość, to nie widzę przeszkód, aby szkoły katolickie działały na takich samych prawach jak samorządowe. Jest to korzystne rozwiązanie dla samorządu, rodziców i dzieci. Jeżeli rodzice zapisują swoje dziecko do szkoły katolickiej, to te dzieci mają prawo dostać takie samo wsparcie jak w przypadku nauki w zwykłej szkole publicznej. Sytuacji w Warszawie przyjrzę się dokładniej. Traktuję to jako kolejne konsultacje społeczne.

– Wróćmy na chwilę do tego, co rząd PiS zrobił już w pierwszych miesiącach po objęciu władzy, czyli do sprawy 6-latków. Czy po reformie rodzice nadal będą mogli wybierać, gdzie będą uczyć się ich dzieci?

– Wielokrotnie mówiłam, że przywracamy rodzicom wolność wyboru. To oni decydują o tym, czy ich dzieci będą się uczyć w przedszkolu, czy w szkole. Ale przypomnę jeszcze inne pytania z referendum, pod którymi podpisało się prawie milion Polaków. Oprócz kwestii 6-latków były to także sprawy likwidacji gimnazjów i przywrócenia nauczania historii. Wszystkie trzy postulaty są obecnie realizowane.

– Pani Minister stała się bohaterką w przedszkolach. Nauczycielki mogły w salach powywieszać literki i cyferki, które w czasach rządów Platformy Obywatelskiej zostały zakazane. Teraz, gdy w przedszkolach można normalnie uczyć dzieci czytać i liczyć, zapisywanie 6-latka do I klasy w szkole jest skróceniem edukacji dziecka o rok.

– Tak to wygląda. Moim zdaniem, 6-latek w przedszkolu ma czas na przygotowanie się intelektualnie i emocjonalnie do kolejnego etapu nauki – w szkole. Dzieci mogą uczyć się w przedszkolach, a samorządy dostają subwencję oświatową tak, jakby dzieci 6-letnie chodziły do szkoły. Nauczyciele w przedszkolach, szkołach podstawowych, gimnazjach i liceach ogólnokształcących są wybitnymi pedagogami w danym przedziale wiekowym. Moi poprzednicy natomiast twierdzili, że dzieci w przedszkolu niczego się nie nauczą.

– Poruszę jeszcze jedną kwestię, która przez lata bulwersowała katolicką opinię publiczną. Czy Pani Minister gwarantuje, że lewicowe pomysły nie wrócą do systemu edukacji? Mam na myśli to wszystko, co kryło się pod tzw. ideologią gender.

– Mam nadzieję, że nasi eksperci, którzy piszą teraz podstawy programowe, nie dopuszczą do jakichkolwiek obcych nam kulturowo ideologii. Naszym celem jest połączenie edukacji na wysokim poziomie z wychowaniem do wartości i zapewniam, że nie dopuścimy do żadnej indoktrynacji.

– Ale będzie można mówić na lekcjach, że rodzina jest czymś wartościowym i społecznie pożądanym?

– Oczywiście, że tak. Podczas konsultacji społecznych pierwszy raz w historii rodzice mogli zgłaszać swoje oczekiwania. My nie robimy reformy edukacji wbrew rodzicom, ale razem z nimi.

– Ostatnio wiele mówi się o tym, że szkoła ma również kształtować postawy patriotyczne w młodym pokoleniu. Jak to ma wyglądać?

– Sporo miejsca będziemy poświęcać wartościom w życiu publicznym, wspólnocie narodowej oraz tłumaczyć zasady życia w społeczeństwie. Tu najważniejsze jest uczenie młodych Polaków o przeszłości. Powrócą lekcje historii, na każdym etapie kształcenia. Najcenniejsze jest, oczywiście, dyskutowanie o historii na poziomie szkoły średniej. Tam skupimy się na wiekach XIX i XX, czyli na wydarzeniach, które mają największe odniesienie do współczesności. Młody człowiek musi być zakorzeniony, aby mógł czuć się bezpiecznie we współczesnej Europie. Powinien samodzielnie wyciągać wnioski z historii, która pomaga w dyskusji nad bieżącymi wydarzeniami politycznymi i pozwala unikać manipulacji. Będziemy starać się rozwijać wolontariat wśród młodzieży i współpracować z różnymi stowarzyszeniami.

– Na zakończenie zapytam o całkiem sporą grupę nauczycieli, którzy mają specjalną misję w szkołach. Mam na myśli katechetów. Jaka jest ich rola w systemie edukacji i jak się z niej wywiązują?

– Katecheci są pełnoprawnymi członkami rady pedagogicznej i tak jak pozostali nauczyciele powinni mieć wpływ na program wychowawczy w szkole. Lekcje religii są bardzo ważne w całym systemie edukacji. Nie może on abstrahować od wartości, które od zawsze były w Polsce obecne i ciągle są niezwykle potrzebne.

2016-10-05 08:29

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

MEN: ponad 13 tys. wniosków o dyspensery i płyn do dezynfekcji

2020-06-03 13:20

[ TEMATY ]

szkoła

edukacja

pixabay.com

Ponad 13 tys. wniosków o bezpłatne dyspensery i płyn do dezynfekcji złożyli dyrektorzy szkół podstawowych i placówek oświatowych. Możliwość składania wniosków rozszerzono o szkoły ponadpodstawowe - podało w środę MEN.

W związku z epidemią koronawirusa od 12 marca zawieszone są zajęcia stacjonarne w szkołach. Od poniedziałku w szkołach podstawowych są organizowane zajęcia dla uczniów klas I-III; forma zajęć dla nich ma być uzależniona od warunków epidemicznych panujących na terenie danej gminy, w której szkoła się znajduje oraz od możliwości spełnienia wytycznych sanitarnych. Organizowane są też w szkołach stacjonarne konsultacje dla wszystkich chętnych uczniów. Od poniedziałku rusza sesja pisemnych egzaminów maturalnych.

"Możliwość stopniowego uruchamiania placówek oświatowych wiąże się z koniecznością stosowania nowych wytycznych zapewniających bezpieczeństwo dzieciom oraz pracownikom. W związku z tym Minister Edukacji Narodowej oraz Minister Zdrowia podjęli decyzję o wsparciu szkół i placówek edukacyjnych w zakresie dodatkowych środków ochrony przed rozprzestrzenianiem się i możliwością zakażenia się koronawirusem" - przypomniała rzeczniczka prasowa Ministerstwa Edukacji Narodowej Anna Ostrowska.

21 maja do dyrektorów szkół podstawowych, szkół muzycznych I stopnia i do poradni psychologiczno-pedagogicznych przekazane zostało pismo z Ministerstwa Zdrowia z prośbą o składanie deklaracji dotyczących chęci otrzymania automatycznych dyspenserów i płynów do dezynfekcji.

"Mamy już ponad 13 tys. złożonych wniosków przez dyrektorów szkół i placówek oświatowych o dyspensery i płyn do dezynfekcji. Do tej pory w szkołach zamontowano już ponad 3 tys. takich urządzeń. Od dziś, 3 czerwca br. wnioski o takie wsparcie mogą składać również dyrektorzy szkół ponadpodstawowych: liceów ogólnokształcących, techników, branżowych szkół I stopnia, szkół specjalnych przysposabiających do pracy" - poinformowała Ostrowska.

Wnioski należy składać za pośrednictwem strony internetowej https://soi.mz.gov.pl. Formularz dla szkół jest w specjalnie dedykowanej dla nich zakładce "Szkoły".

Termin składania wniosków przez szkoły podstawowe, szkoły muzyczne I stopnia, ogólnokształcące szkoły muzyczne I stopnia, poradnie psychologiczno-pedagogiczne i poradnie specjalistyczne upływa 3 czerwca.

Termin składania ich przez szkoły ponadpodstawowe (licea ogólnokształcące, technika, branżowe szkoły I stopnia, szkoły specjalne przysposabiające do pracy) upływa 8 czerwca.

Jak informuje MEN, montaż dyspenserów rozpoczął się 25 maja i jest stopniowo realizowany w poszczególnych szkołach i placówkach oświatowych, które zgłosiły takie zapotrzebowanie.

Dyspensery przekazywane są na bezpłatne użytkowanie na 18 miesięcy, objętych gwarancją i serwisem producenta. Po tym czasie po stronie szkoły pozostaje kwestia ewentualnej dalszej współpracy w zakresie użytkowania dyspensera. Użyczającym jest Polfa Tarchomin S.A. (PAP)

Autorka: Danuta Starzyńska-Rosiecka

dsr/ krap/

CZYTAJ DALEJ

Wystąpienie premiera Morawieckiego w Sejmie to punkt zwrotny tej kampanii

2020-06-04 18:16

[ TEMATY ]

premier

kampania

Eryk Mistewicz

Adam Guz/KPRM

Mateusz Morawiecki odreagował tygodnie partyjnych ataków. Z głowy, bez kartki, przedstawił w Sejmie jasną wizję Polski, porwał energetyczną, z pasją opowieścią i pokazał, ile jeszcze dobrego może zrobić duet Morawiecki-Duda. To było jedno z lepszych wystąpień w polskim Sejmie. Konkretne, stanowcze, ofensywne – mówi Eryk Mistewicz, ekspert kampanii wyborczych, prezes Instytutu Nowych Mediów

ZOBACZ PRZEMÓWIENIE PREMIERA MATEUSZA MORAWIECKIEGO

- W jakim etapie kampanii prezydenckiej jesteśmy?

- Niedługo ostatnia prosta, wówczas już nie można zrobić ani jednego błędu. Tymczasem wszyscy zawodnicy są absolutnie zmęczeni dotychczasowymi zwodami, zmianami, wyborcy oczywiście też.

- Świeże siły prezentuje w tej sytuacji kandydat Platformy, Rafał Trzaskowski.

- Tak. Kandydat PO dysponuje gigantycznym handicapem, ma o wiele łatwiej od wszystkich innych uczestników wyścigu. Jest młody, świeży, niesterany kampanią, nieopatrzony tak, jak opatrzony stał się już Szymon Hołownia, Władysław Kosiniak-Kamysz, nie mówiąc już o urzędującym prezydencie, Andrzeju Dudzie. Trzaskowski jest przy tym „teflonowy”, także za sprawą skali ataków prowadzonych przeciwko niemu, która jest tak duża, tak przewidywalna, że stała się przeciwskuteczna. Jeśli nic zasadniczo wielkiego się nie wydarzy, Rafał Trzaskowski zmierzy się w drugiej turze z Andrzejem Dudą. To będą dwie odmienne wizje Polski, jasne i zrozumiałe odmienne opowieści o Polsce.

- Wielokrotnie mówił Pan o tym, uczestnicząc i obserwując zagraniczne kampanie wyborcze, że urzędujący prezydent zawsze ma trudniejsze zadanie. Niezależnie od tego, ile dobrego by zrobił w trakcie kadencji, zawsze jest już jakoś „opatrzony”, względem świeżych walczących z nim konkurentów - ma trudniej. Jaka to jest kampania dla Andrzeja Dudy?

- Równie trudna jak ta z 2015 r. W pewnych zakresach wręcz trudniejsza. Na pewno nie jest to kampania oczywista, w sposób oczywisty gwarantująca zwycięstwo Andrzejowi Dudzie. Ta kampania zresztą już trwa i trwa, pandemia wydłużyła ją niemiłosiernie. Ten czas zużywa już wszystkich. A ileż może pan prezydent wspominać sukcesy swojej prezydentury, mówić o gigantycznej skali programów redystrybucji środków, o sukcesach w polityce zagranicznej, bezpieczeństwie energetycznym. Ile razy można to powtarzać, ile kółek można robić po Polsce odwiedzając po raz kolejny powiat po powiecie? W kontaktach z ludźmi radzi sobie rzeczywiście dobrze, ale czy to gwarantuje mu zwycięstwo w tych wyborach? Szczególnie przy wejściu na arenę nowego zawodnika i de facto rozpoczęciu kampanii na nowo?

- Co będzie głównym punktem sporu, linią kampanijnego wyścigu?

- Jak już powiedziałem: dwie wizje Polski. Bowiem Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski są na antypodach, różnią się właściwie we wszystkim. Różny jest ich stosunek do wiary i wartości, tożsamości narodowej i historii, inną mają wrażliwość społeczną, inna jest ich empatia, inne podejście do słabszych i gorzej sytuowanych w wyniku przemian ostatnich 30 lat. Inne jest ich rozumienie miejsca podległości Polski wobec instytucji europejskich itd. itd.

- Mateusz Morawiecki w Sejmie, prosząc o wotum zaufania dla swojego gabinetu, i opisując tę różnicę użył sformułowania „rozumienie polskich interesów”. Odmienne u niego i Andrzeja Dudy, a odmienne u polityków opozycji.

- Wystąpienie premiera Morawieckiego w Sejmie to był punkt zwrotny tej kampanii. I jedno z lepszych jego wystąpień. Konkretne, stanowcze, ofensywne. Nie spodziewałem się, że wyrwie opozycji datę 4 czerwca i zaproponuje tak silną, z pasją, energią, bez kartki i zdaje się bez specjalnego przygotowania, opowieść o Polsce i dylematach przed którymi wszyscy stoimy. Że poprosi o głos, wejdzie na mównicę i po prostu odreaguje w pełnym pasji wystąpieniu miesiące, a szczególnie ostatnie tygodnie poniewierania przez opozycję, która wyprowadzała przeciwko niemu i jego ministrom właściwie ciągłe ataki, także z atakowaniem Polski z zewnątrz, z użyciem instytucji unijnych. Swoją drogą coś niebywałego, nie do wyobrażenia np. aby politycy francuscy, nawet pozostający w takim zwarciu z rządem jak Marine Le Pen czy Jean-Luc Melenchon zdecydowali się na atakowanie Francji spoza kraju. Wyborcy by ich roznieśli.

- Dlaczego wystąpienie premiera Morawieckiego było punktem zwrotnym kampanii?

- Po pierwsze, pokazało niesłychaną jak na ten etap rządów i po kilku przesileniach jedność, wspólnotę obozu zmiany. Wyniki głosowania o wotum zaufania pokazały, że próby rozbicia tego obozu, choć wciąż będą następowały, na tę chwilę palą na panewce.

Po drugie, nadawało energetyczną nową jakość, ale również intelektualną świeźość. Po tym wystąpieniu wiadomo bardzo dokładnie o co chodzi duetowi Duda-Morawiecki, o jaką Polskę. Wiadomo, z jakimi siłami walczą, kto im i wszystkim Polakom przeszkadza, komu nie w smak ich działanie – zostało to jasno nazwane, bardzo dokładnie i w prostych słowach opowiedziane. Opowiedzieli też, co osiągnęli w ostatnich miesiącach, dzięki jakim działaniom przeprowadzili nas Polaków przez największą katastrofę epidemiologiczną, ale i ze skutkami gospodarczymi, ostatniego pół wieku.

Po trzecie, wreszcie wiadomo dokąd idziemy. Dokąd i po co. Premier Morawiecki nawiązał do wielkich powojennych planów odbudowy, do Planu Marshalla, ale i do Planu Junckera nadania energii Europie. Trudno uprawiać politykę bez wizji. Trudno uprawiać politykę jak sztukę dla sztuki. Plan Dudy czyli postawienie na inwestycje, a co za tym idzie na nowe miejsca pracy, na impuls rozwojowy, na wielkie inwestycje publiczne, na rozruszanie tak wielu branż to plan, na który kontrkandydatom Andrzeja Dudy będzie bardzo trudno odpowiedzieć. To jest właśnie ten moment kampanii, w którym urzędujący prezydent pokazuje wizję i determinację w jej wprowadzaniu. Swoją drogą wyjątkowo trudny moment dla jego kontrkandydatów.

CZYTAJ DALEJ

Angela Merkel: nie zamierzam kandydować na piątą kadencję

Niemiecka kanclerz Angela Merkel potwierdziła w czwartek w wywiadzie dla telewizji ZDF, że nie zamierza kandydować na kolejną, piątą kadencję szefowej rządu Niemiec. Potępiła też brutalność amerykańskiej policji w związku ze śmiercią w Minneapolis George'a Floyda.

Zapytana, czy w obliczu walki ze skutkami pandemii koronawirusa nie odczuwa pokusy dalszego kierowania pracami rządu, Merkel podkreśliła stanowczo, że już wcześniej zdecydowała, że obecna kadencja, która zakończy się w przyszłym roku, jest jej ostatnią.

Kontynuując wątek pandemii, szefowa niemieckiego gabinetu potwierdziła, że ulga podatkowa od towarów i usług, zawarta w pakiecie wsparcia dla gospodarki jej kraju, potrwa do końca roku. „To dla mnie punkt odcięcia tej pomocy” - wyjaśniła, zapytana, czy ta rządowa pomoc może zostać przedłużona. „To ma być krótkotrwały impuls” - zaznaczyła.

W środę Merkel ogłosiła wart 130 mld euro pakiet stymulacyjny dla niemieckiej gospodarki, w ramach którego podatek VAT zostanie obniżony z 19 do 16 proc. przez sześć miesięcy, począwszy od lipca.

Merkel potępiła także „zamordowanie” przez policję Afroamerykanina George'a Floyda i "rasizm", który jej zdaniem uderza w „bardzo spolaryzowane społeczeństwo amerykańskie”. „To zabójstwo George'a Floyda jest okropne. Rasizm jest okropny. Społeczeństwo amerykańskie jest bardzo spolaryzowane” - powiedziała.

"Rasizm zawsze istniał. I niestety tak jest również tutaj (w Niemczech)” - dodała Merkel, która zaznaczyła, że "ma nadzieję”, iż protesty w Stanach Zjednoczonych "będą pokojowe”.

Szefowa niemieckiego rządu określiła także obecną politykę wewnętrzną prezydenta USA Donalda Trumpa jako "bardzo kontrowersyjną". "Moim zdaniem w polityce (zawsze) trzeba próbować zbliżać do siebie ludzi, próbować ich godzić. Myślę, że styl polityczny (prezydenta Trumpa) jest bardzo kontrowersyjny” - powiedziała.

"Pracuję ze wszystkimi wybranymi prezydentami na całym świecie. I oczywiście z amerykańskim prezydentem. Wszystko, co mogę zrobić, to mieć nadzieję, że możemy współpracować" - zakończyła niemiecka kanclerz. (PAP)

zm/ kar/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję