Reklama

Odbudujemy autorytet nauczyciela

2016-10-05 08:29

Z Anną Zalewską – minister edukacji narodowej – rozmawia Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 41/2016, str. 40-41

Artur Stelmasiak

Z Anną Zalewską – minister edukacji narodowej – rozmawia Artur Stelmasiak

ARTUR STELMASIAK: – 14 października obchodzimy Święto Edukacji Narodowej. Pani Minister wielokrotnie mówiła, że chciałaby przywrócić etos zawodu nauczyciela. Czy obecnie nauczyciel nie cieszy się takim uznaniem, jak kiedyś?

MINISTER ANNA ZALEWSKA: – Przez wiele lat wmawiano Polakom, że dziecko w szkole jest tylko klientem. A klient może mieć postawę roszczeniową, co często widać także w postawach rodziców. Teraz próbujemy przywrócić prawdziwe relacje w systemie edukacyjno-wychowawczym. Mówimy więc o dzieciach i młodych osobach, które potrzebują opieki, wychowania i relacji mistrz – uczeń. Ufam, że w ten sposób uda nam się odbudować należyty autorytet zawodu nauczyciela.

– Jak chce Pani zrealizować ten szczytny cel?

– Już rozpoczęliśmy proces odbiurokratyzowywania szkoły, która upokarzała nauczycieli, bo zamiast zajmować się dziećmi i młodzieżą musieli wypełniać sterty nikomu niepotrzebnych papierów. Ale na tym nie koniec, bo przecież trzeba zadbać także o lepsze wynagrodzenie nauczycieli. Od 2017 r. przewidujemy waloryzację pensji, której nie było od wielu lat. Chcę też lepiej zadbać o wychowanie w szkole, które wymaga zaangażowania, czasu i sił. Będę zabiegała o specjalne dodatki ministra edukacji dla nauczycieli i wychowawców.

– Skąd ministerstwo weźmie na to wszystko pieniądze?

– Nie będzie z tym problemów. W systemie znajduje się dużo środków, a dzieci jest coraz mniej. W tej chwili mamy odpowiedni czas na to, aby naprawić popełnione błędy i wesprzeć finansowo oświatę. Chcemy wzmocnić jakość doskonalenia zawodowego nauczycieli i zadbamy np. o to, aby studia kierunkowe były finansowane przez MEN. Musimy także podnieść poziom placówek, które zajmują się doskonaleniem zawodowym nauczycieli, bo do tej pory bywało z tym bardzo różnie.

– Wydaje mi się, że pojawiło się wiele instytucji i firm, które nieźle zarabiały na szkoleniach nauczycieli. Czy nie jest tak, że na nauczycielach robiono całkiem dobry biznes?

– Oczywiście, że tak. Brano duże pieniądze za szkolenia, które często były na bardzo słabym poziomie. Efektem tego jest niechęć nauczycieli do szkoleń w ramach doskonalenia zawodowego, bo one nic, albo prawie nic, nie wnoszą. Często najważniejszym elementem szkolenia było podpisanie listy, która służyła do rozliczania z jakiegoś grantu edukacyjnego. Dla nauczycieli, którzy często mają większą wiedzę niż ci, którzy ich szkolili, to zwykła strata czasu i duże rozczarowanie.

– Tuż po objęciu stanowiska szefowej MEN wywołała Pani temat reformy edukacji. Prace są już mocno zaawansowane, a ustawa ma wejść w życie jeszcze przed Bożym Narodzeniem. Czy nauczyciele mają się czego obawiać?

– Liczba dzieci w systemie się nie zmieni, a więc i liczba etatów będzie podobna. Zrobię wszystko, aby uchronić nauczycieli przed niżem demograficznym. Naszym głównym celem jest jednak dobro dzieci i musimy wziąć odpowiedzialność za ich kształcenie i wychowanie.

– Przypomnę, że cofnięcie obowiązku szkolnego dla 6-latków jest wydłużeniem edukacji dzieci. Poprzednicy Pani Minister skrócili ten czas, aby zaoszczędzić na oświacie. Czy dzięki temu w systemie będzie więcej pracy dla nauczycieli?

– Ministerstwo wspiera 6-latki w przedszkolu, samorządy dostaną taką samą subwencję oświatową na ich naukę w przedszkolach, jaką mają szkoły. Jeżeli obowiązek nauki został wydłużony, to naturalne jest, że etatów dla nauczycieli też mamy proporcjonalnie więcej.

– Zastanawiam się, dlaczego Związek Nauczycielstwa Polskiego protestuje dziś przeciwko zmianom w oświacie, a nie protestował, gdy tak naprawdę skracano okres edukacji dzieci. Czy Pani Minister zna odpowiedź?

– Związki zawodowe są bardzo ważne i potrzebne. W ZNP jest bardzo wielu znakomitych ludzi, którzy z troską patrzą na edukację. Problem stanowi postawa prezesa ZNP Sławomira Broniarza, który wydaje się, że zapomniał o nauczycielach i stał się politykiem. Stoi on na czele protestów Komitetu Obrony Demokracji razem z Mateuszem Kijowskim, Grzegorzem Schetyną i Ryszardem Petru. Co ciekawe, idzie obok lidera .Nowoczesnej, który chciał zlikwidować Kartę Nauczyciela.

– Ale przecież prezes ZNP broni Karty Nauczyciela?

– Oficjalnie może i tak. Ale z jednej strony broni on miejsc pracy dla nauczycieli, a z drugiej – osobiście zlikwidował szkołę pedagogiczną, która działała przy ZNP. Wcale nie troszczył się o to, co stanie się z nauczycielami i uczniami, którzy dzięki niemu nie skończyli studiów.

– Rozmawialiśmy o szkoleniach dla nauczycieli, które pozostawiają wiele do życzenia. Czy nie jest tak, że instytucje związane z ZNP prowadziły wiele takich programów szkoleniowych z grantów unijnych, a teraz prezes Broniarz protestuje m.in. dlatego, że one się skończyły?

– ZNP rzeczywiście prowadził wiele takich szkoleń dla nauczycieli. Ma Pan dobrą intuicję.

– Przez ludzi, którzy od lat pracują w edukacji, jest Pani chwalona za odwagę, a krytyka idzie głównie ze strony osób związanych z poprzednią władzą. Zapytam więc przewrotnie: dlaczego Pani Minister nie lubi gimnazjów?

– Bardzo lubię, ale patrzę na gimnazja przez pryzmat dzieci, które bez przerwy zmieniają szkoły i nie są w stanie nawiązać prawdziwych przyjacielskich relacji. Co więcej, prawie cały czas przygotowują się do egzaminów końcowych. Po ostatniej reformie podstawy programowej liceum zostało całkowicie zmarginalizowane, bo można powiedzieć, że gimnazjum kończyło się w I klasie szkoły średniej, a kolejne 2 lata były tylko kursem przygotowawczym do matury. Przez całe 17 lat funkcjonowania gimnazjów były one modyfikowane i poprawiane. Nie możemy bezustannie naprawiać czegoś, co źle funkcjonuje. Powtarzam, że gimnazja wygasiły się samoistnie.

– Dlaczego?

– Mamy w Polsce 7 tys. gimnazjów, z czego większość jest w budynkach razem z podstawówkami. Rodzice mają dobrą intuicję i naciskają, aby te same klasy ze szkoły podstawowej przenoszone były później do gimnazjów. Statystyki pokazują, że właśnie w takich zżytych klasach są najlepsze wyniki w nauce. Chcemy zatem naprawić cały system, aby uczniowie od I do VIII klasy kształcili się w tej samej szkole. Naukowcy podkreślają, że system zmieniania szkół wpływa demotywująco na naukę, bo uczniowie cały czas zajmują się organizacją życia społecznego i usytuowaniem się w nowej grupie rówieśników. Po za tym obecny system edukacji ma bardzo negatywną opinię zarówno wśród pracodawców, jak i wśród rektorów wyższych uczelni. Ten system działa źle i trzeba go zmienić.

– Instytucje katolickie wyspecjalizowały się właśnie w gimnazjach, które obejmują najtrudniejszy okres dojrzewania młodego człowieka. Na tym polu Kościół ma wiele sukcesów, bo gimnazja katolickie uchodzą za najlepsze i przede wszystkim bezpieczne. Co z nimi teraz będzie?

– Szkoły katolickie mają doskonałe metody wychowawcze i z tego miejsca bardzo im dziękuję za wsparcie. Moim zdaniem, reforma jeszcze wzmocni ich pozycję, będą mogły wziąć odpowiedzialność za dłuższy okres edukacji dzieci. W związku z niżem demograficznym istniało niebezpieczeństwo, że samorządy mogłyby troszczyć się tylko o te szkoły, którymi bezpośrednio kierują. Realna byłaby groźba podejmowania przez samorządy decyzji o wygaszaniu szkół katolickich, które odbierają im uczniów. Dlatego też wprowadzamy 5-letni okres ochronny. W tym czasie samorząd nie będzie miał prawa odmówić uzupełnienia wniosku o przyznanie subwencji edukacyjnej.

– Czyli katolickie gimnazja mogą sobie wybrać, czy będą szkołą podstawową, czy liceum?

– Dokładnie tak. Wystarczy, że w przyszłym roku zgłoszą się one jako szkoła podstawowa lub liceum ogólnokształcące. Przez 5 lat takie placówki będą mogły spokojnie funkcjonować, a kuratorzy oświaty pomogą im przy planowanych przekształceniach.

– W wielu miejscach Polski placówki katolickie działają tak jak szkoły publiczne. Dla samorządu jest to korzystne i tańsze rozwiązanie, bo nie musi troszczyć się o budynki, a katolickie rodziny mogą wybrać, w jakiej szkole kształcą się ich dzieci. Niestety, często słyszę – np. w Warszawie – że władze lokalne są niechętne powstawaniu takich szkół, choć cieszą się one wielką popularnością. Co Pani sądzi o takich praktykach?

– Jeżeli jest taka możliwość, to nie widzę przeszkód, aby szkoły katolickie działały na takich samych prawach jak samorządowe. Jest to korzystne rozwiązanie dla samorządu, rodziców i dzieci. Jeżeli rodzice zapisują swoje dziecko do szkoły katolickiej, to te dzieci mają prawo dostać takie samo wsparcie jak w przypadku nauki w zwykłej szkole publicznej. Sytuacji w Warszawie przyjrzę się dokładniej. Traktuję to jako kolejne konsultacje społeczne.

– Wróćmy na chwilę do tego, co rząd PiS zrobił już w pierwszych miesiącach po objęciu władzy, czyli do sprawy 6-latków. Czy po reformie rodzice nadal będą mogli wybierać, gdzie będą uczyć się ich dzieci?

– Wielokrotnie mówiłam, że przywracamy rodzicom wolność wyboru. To oni decydują o tym, czy ich dzieci będą się uczyć w przedszkolu, czy w szkole. Ale przypomnę jeszcze inne pytania z referendum, pod którymi podpisało się prawie milion Polaków. Oprócz kwestii 6-latków były to także sprawy likwidacji gimnazjów i przywrócenia nauczania historii. Wszystkie trzy postulaty są obecnie realizowane.

– Pani Minister stała się bohaterką w przedszkolach. Nauczycielki mogły w salach powywieszać literki i cyferki, które w czasach rządów Platformy Obywatelskiej zostały zakazane. Teraz, gdy w przedszkolach można normalnie uczyć dzieci czytać i liczyć, zapisywanie 6-latka do I klasy w szkole jest skróceniem edukacji dziecka o rok.

– Tak to wygląda. Moim zdaniem, 6-latek w przedszkolu ma czas na przygotowanie się intelektualnie i emocjonalnie do kolejnego etapu nauki – w szkole. Dzieci mogą uczyć się w przedszkolach, a samorządy dostają subwencję oświatową tak, jakby dzieci 6-letnie chodziły do szkoły. Nauczyciele w przedszkolach, szkołach podstawowych, gimnazjach i liceach ogólnokształcących są wybitnymi pedagogami w danym przedziale wiekowym. Moi poprzednicy natomiast twierdzili, że dzieci w przedszkolu niczego się nie nauczą.

– Poruszę jeszcze jedną kwestię, która przez lata bulwersowała katolicką opinię publiczną. Czy Pani Minister gwarantuje, że lewicowe pomysły nie wrócą do systemu edukacji? Mam na myśli to wszystko, co kryło się pod tzw. ideologią gender.

– Mam nadzieję, że nasi eksperci, którzy piszą teraz podstawy programowe, nie dopuszczą do jakichkolwiek obcych nam kulturowo ideologii. Naszym celem jest połączenie edukacji na wysokim poziomie z wychowaniem do wartości i zapewniam, że nie dopuścimy do żadnej indoktrynacji.

– Ale będzie można mówić na lekcjach, że rodzina jest czymś wartościowym i społecznie pożądanym?

– Oczywiście, że tak. Podczas konsultacji społecznych pierwszy raz w historii rodzice mogli zgłaszać swoje oczekiwania. My nie robimy reformy edukacji wbrew rodzicom, ale razem z nimi.

– Ostatnio wiele mówi się o tym, że szkoła ma również kształtować postawy patriotyczne w młodym pokoleniu. Jak to ma wyglądać?

– Sporo miejsca będziemy poświęcać wartościom w życiu publicznym, wspólnocie narodowej oraz tłumaczyć zasady życia w społeczeństwie. Tu najważniejsze jest uczenie młodych Polaków o przeszłości. Powrócą lekcje historii, na każdym etapie kształcenia. Najcenniejsze jest, oczywiście, dyskutowanie o historii na poziomie szkoły średniej. Tam skupimy się na wiekach XIX i XX, czyli na wydarzeniach, które mają największe odniesienie do współczesności. Młody człowiek musi być zakorzeniony, aby mógł czuć się bezpiecznie we współczesnej Europie. Powinien samodzielnie wyciągać wnioski z historii, która pomaga w dyskusji nad bieżącymi wydarzeniami politycznymi i pozwala unikać manipulacji. Będziemy starać się rozwijać wolontariat wśród młodzieży i współpracować z różnymi stowarzyszeniami.

– Na zakończenie zapytam o całkiem sporą grupę nauczycieli, którzy mają specjalną misję w szkołach. Mam na myśli katechetów. Jaka jest ich rola w systemie edukacji i jak się z niej wywiązują?

– Katecheci są pełnoprawnymi członkami rady pedagogicznej i tak jak pozostali nauczyciele powinni mieć wpływ na program wychowawczy w szkole. Lekcje religii są bardzo ważne w całym systemie edukacji. Nie może on abstrahować od wartości, które od zawsze były w Polsce obecne i ciągle są niezwykle potrzebne.

Tagi:
szkoła rozmowa

Reklama

Spotkanie i modlitwa

2019-11-26 12:50

Rozmawia Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska (Aspekty) 48/2019, str. 5

– To modlitewne spotkanie, które młodzieży naszej diecezji ma dać impuls do właściwego przeżycia Adwentu i przygotowania się do świąt Bożego Narodzenia – mówi o Adwentowych Wieczorach Młodych diecezjalny duszpasterz dzieci i młodzieży ks. Łukasz Malec

Karolina Krasowska
Tegoroczne AWM odbędą się tradycyjnie w dwóch maryjnych sanktuariach – Rokitnie i Grodowcu

KAMIL KRASOWSKI: – Wraz z nastaniem grudnia rozpoczęliśmy w Kościele katolickim Adwent, czyli czas radosnego oczekiwania na narodziny Pana. Jak jako wierzący młodzi ludzie powinniśmy przeżywać ten czas?

KS. ŁUKASZ MALEC: – Najlepiej tak jak podpowiada nam Kościół. Słowem, które jest kluczowe w dobrym przeżyciu Adwentu, jest tęsknota. Kiedy kogoś się kocha i przez jakiś czas tej osoby się nie widzi, to naturalnie pojawia się w człowieku tęsknota za nią.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem, pamiętam, czuwam – dziś 66. rocznica Apelu Jasnogórskiego

2019-12-08 13:46

it / Częstochowa (KAI)

Dziś przypada 66. rocznica Apelu Jasnogórskiego. W tej formie jako wieczorna modlitwa kierowana do Maryi, Królowej Polski i Matki Kościoła w intencji Ojczyzny i Kościoła rozpoczęła się 8 grudnia 1953 r. Dziś to jedna z najbardziej znanych jasnogórskich modlitw, gromadząca każdego wieczoru o godz. 21.00 tysiące pielgrzymów w Kaplicy Matki Bożej i kolejne tysiące dzięki transmisji na cały świat.

Marcin Mazur/episkopat.pl

Genezy Apelu jasnogórskiego można dopatrywać się w wydarzeniach z 4 listopada 1918 r. kiedy polscy żołnierze z 22. Pułku Piechoty, dowodzeni przez podporucznika Artura Wiśniewskiego, wyzwolili Jasną Górę spod okupacji austriackiej i o godz. 21.15 stanęli, wraz z paulinami przed Cudownym Obrazem Królowej Polski, dziękując za odzyskaną wolność po 123 latach niewoli narodowej i zaborów.

Inny przekaz mówi o kapitanie Władysławie Polesińskim, pilocie zmarłym w 1939 r., trochę „wadzącym się z Bogiem”, który podczas próbnego lotu usłyszał nagle jakby wewnętrzny rozkaz: „zniż lot, ląduj!” Wylądował szczęśliwie. Po opuszczeniu samolotu nastąpiła jego eksplozja. Była godzina 21.00.

Gdy po powrocie do domu opowiedział swojej żonie o tym wydarzeniu, ona zapytała go, którego to było dnia i o której godzinie to się stało? Okazało się, że właśnie tego dnia o godz. 21.00 polecała go Matce Bożej. Kapitan stanął „na baczność”, zasalutował i zwrócił się do Matki Bożej Jasnogórskiej, meldując się Jej jako swemu Dowódcy, od którego otrzymał ten wewnętrzny nakaz ratujący go od śmierci. Odtąd czynił to codziennie.

Kapitan Władysław Polesiński nawrócił się, zmienił życie i założył wśród oficerów polskich katolicką organizację - „Krzyż i Miecz”. Członkowie tej organizacji mieli w zwyczaju codziennie o godzinie 21.00 meldować się na apel przed Matką Bożą Częstochowską.

Podczas okupacji hitlerowskiej ks. Leon Cieślak, pallotyn, szerzył tę praktykę w Warszawie wśród młodzieży akademickiej na tajnych kompletach i w sodalicjach mariańskich. O godzinie 21.00 młodzież modliła się do Matki Bożej Jasnogórskiej i odmawiała akt zawierzenia się Maryi.

W tym samym czasie na Jasnej Górze o. Polikarp Sawicki, paulin, gromadził różne grupy akademickie, najczęściej członków sodalicji mariańskiej, na wieczorową modlitwę przed Cudownym Obrazem Matki Bożej Jasnogórskiej.

Po otrzymaniu wiadomości o internowaniu kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski w późnych godzinach nocnych 25 września 1953 r., paulini na Jasnej Górze podjęli z pielgrzymami specjalne modlitwy o jego rychłe uwolnienie.

Prymas podczas swego internowania w Stoczku Warmińskim – w okresie stalinowskiego terroru – postanowił dokonać osobistego Aktu oddania się w niewolę miłości Matce Bożej, zawierzając Jej całkowicie swój los. Oddał się Maryi w uroczystość Jej Niepokalanego Poczęcia 8 grudnia 1953 r. W tym samym dniu rozpoczęto na Jasnej Górze wieczorową modlitwę, zwaną Apelem, w jego intencji o godz. 21.00.

Papież Pius XII w tym czasie ogłosił początek Maryjnego Roku Jubileuszowego.

Na Jasnej Górze z tej okazji ks. biskup Zdzisław Goliński, ordynariusz częstochowski, w otoczeniu kapituły katedralnej, paulinów i licznie zgromadzonych wiernych celebrował Mszę św. pontyfikalną 8 grudnia 1953 r. wieczorem - w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Podczas tej Mszy św. kazanie wygłosił przeor Jasnej Góry o. Jerzy Tomziński, w którym między innymi zapowiedział: „Staniemy dziś wszyscy na jasnogórski apel. Co to jest? Nic trudnego! Codziennie o godz. 9.00 wieczorem przeniesiemy się myślą i modlitwą na Jasną Górę, do cudownej kaplicy. Są rodziny, które o tej porze przerywają rozmowę, pracę i stają w milczeniu albo na czele ze swym ojcem odmawiają dziesiątkę różańca. Są całe zastępy polskiej młodzieży akademickiej, które to czynią. Gdy powiedziano o tym Księdzu Prymasowi Kardynałowi Wyszyńskiemu, odniósł się życzliwie do tego, potem jednak, kiedy przemyślał tę sprawę, powiedział parę miesięcy temu, że codziennie o godzinie 9 wieczorem przenoszę się myślą na Jasną Górę, modlę się i błogosławię całemu Narodowi. Wszyscy, jak nas jest przeszło 30 milionów na całym świecie; wszyscy o jednej godzinie, gdziekolwiek będziemy, czy w pracy, czy na ulicy, czy w kinie, czy na zabawie; wszyscy zbratani jedną myślą, jednym polskim sercem, staniemy przy naszej Pani i Królowej, przy Matce i Pocieszycielce, aby prosić i żebrać za Polskę, za Naród...”.

Zgodnie z tą zapowiedzią i pod jego przewodnictwem zgromadziła się w kaplicy Matki Bożej o tej wieczornej porze grupka osób, w tym paulini – o. Teofil Krauze, o. Aleksander Rumiński oraz kilka pań z Instytutu Prymasowskiego z Marią Okońską na czele, by polecić szczególnej opiece Maryi internowanego Prymasa Polski. Postanowili zbierać się codziennie o godzinie 21.00, by odmawiać modlitwy do Matki Bożej przed zasłoniętym Cudownym Obrazem.

To było oficjalne zapoczątkowanie jasnogórskiego Apelu. Paulini wzywali rodaków, by sercem, myślą i modlitwą stawać przed Obliczem Jasnogórskiej Pani o godz. 21.00 i modlić się o uwolnienie Prymasa Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Nowe impulsy dla apelu jako wieczornego nabożeństwa maryjnego dały Jasnogórskie Śluby Narodu złożone 26 sierpnia 1956 r., zawierające program religijno-moralnej odnowy życia narodowego. Odtąd Apel jasnogórski stał się modlitwą wieczorną w intencji Narodu. Prymas Wyszyński o godz. 21.00 błogosławił całej Polsce, a za jego przykładem czynili to inni biskupi, a zwłaszcza ks. biskup Lucjan Biernacki, biskup pomocniczy prymasowskiej archidiecezji gnieźnieńskiej, który za wierność współpracy z kard. Wyszyńskim został usunięty przez władze komunistyczne z Gniezna i przebywał na wygnaniu na Jasnej Górze.

Do upowszechnienia praktyki Apelu jasnogórskiego przyczyniła się przede wszystkim peregrynacja kopii Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej (od 1957 r.). We wszystkich parafiach, gdzie był Obraz Nawiedzenia, utrwalała się praktyka Apelu jasnogórskiego o godzinie 21.00. Paulini, prowadzący misje przed nawiedzeniem kopii Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej w Człuchowie i okolicy, zaczęli wprowadzać już w 1961 r. praktykę jasnogórskiego apelu każdego wieczora. Spotkało się to z ogromnym zainteresowaniem, bo wierni wypełniali świątynie po brzegi. Niektórzy z nich urozmaicali apel przeźroczami o tematyce jasnogórskiej.

Apel jasnogórski miał różne melodie i był śpiewany w różnych wersjach. Autorem najbardziej znanej i rozpowszechnionej melodii jest ks. Stanisław Ormiński, salezjanin, który skomponował ją w 1956 r.

W późniejszych latach melodię do apelu skomponował także ks. Marian Michalec CM. Młodzież zwykle śpiewa swój własny apel, nawiązujący w swej treści do jej zadań na nowe Tysiąclecie i wyrażający prośbę uświęcenia siebie i rodziny.

Jak wynika z zapisów kronikarskich, Apel wszedł już na stałe do programu nabożeństw maryjnych na Jasnej Górze, zwłaszcza w uroczystości odpustowe - od 1960 r.

Z okazji rozpoczęcia tzw. „Czuwań soborowych” w 1962 r. ówczesny przeor Jasnej Góry o. Anzelm Radwański podjął decyzję, aby tę praktykę wieczorowego spotkania z Królową Polski jeszcze bardziej ożywić i pogłębić. Postanowiono więc na tę szczególną chwilę spotkania z Maryją odsłaniać Cudowny Obraz i nadać temu nabożeństwu bogatszą oprawę. Najczęściej od Apelu zaczynały się czuwania modlitewne wiernych w intencji prac ojców Soboru Watykańskiego II. Tak pomyślana i zaplanowana modlitwa maryjna zaczęła gromadzić nie tylko pielgrzymów przybyłych na „Czuwania soborowe”, ale także mieszkańców Częstochowy.

Po powrocie kard. Stefana Wyszyńskiego na stolicę prymasowską (28 X 1956 r.), Apel wzbogacił się o specjalne modlitewne rozważania i intencje. Odtąd Prymas Polski błogosławił o godz. 21.00 całej Polsce, a także Polonii rozsianej po wszystkich kontynentach.

Do spopularyzowania modlitwy Apelu jasnogórskiego przyczynił się przede wszystkim kard. Wyszyński. Prymas Polski, który nie tylko na Jasnej Górze, ilekroć był obecny, ale wszędzie, nawet w swojej prywatnej kaplicy, gromadził domowników na to wieczorne spotkanie z Matką Bożą, Królową Polski i osobiście prowadził rozważania i modlitwy apelu. Wiele z nich zostało nagranych na taśmę magnetofonową i stanowi dziś bogaty zbiór modlitw w intencji aktualnych spraw Kościoła i Ojczyzny. Te modlitwy i rozważania ks. Prymasa pogłębiły znaczenie i wartość apelu. Przypomniał on, że Maryja, Królowa Polski, jest nam dana jako skuteczna pomoc i obrona dla naszego Narodu. Kard. Wyszyński wciąż zaświadczał, że wszystko postawił na Maryję. Apel jasnogórski - w ujęciu Prymasa - to modlitwa zawierzenia się w opiekę macierzyńską Maryi. Jego rozważania nawiązują do najbardziej aktualnych problemów społecznych w Polsce, do potrzeb Narodu zagrożonego w swej wierze i suwerenności, a także do zwykłych, codziennych spraw ludzkich. Ich treść wyrastała przede wszystkim z Jasnogórskich Ślubów Narodu, z duchowych mocy Wielkiej Nowenny, z owoców nawiedzenia kopii Obrazu Jasnogórskiego, a w następnych latach z Milenijnego Aktu Oddania w macierzyńską niewolę Maryi, z przeżyć Tysiąclecia Chrztu, „Społecznej Krucjaty Miłości” i przygotowań do jubileuszu 600-lecia Jasnej Góry.

Kard. Stefan Wyszyński rozmiłował się w tej maryjnej modlitwie, nadał jej właściwy charakter i treść oraz stał się jej szczególnym propagatorem. On pozostawił pewien model rozważania modlitewnego przy Apelu. - Jest to godzina czuwania przy Pani Jasnogórskiej, godzina rachunku sumienia i składania u Jej królewskich stóp naszego dorobku. Jest to godzina modlitwy, zjednoczenia przez miłość i błogosławieństwo – mówił podczas jednego z Apeli kard. Wyszyński.

Wzorując się na przykładzie kard. Stefana Wyszyńskiego i jego sposobie prowadzenia Apelu, przeor jasnogórski o. Józef Płatek wprowadził od 1975 r. krótkie rozważania modlitewne - spontaniczną modlitwę do Królowej i Matki Polaków, nawiązując do aktualnych potrzeb Ojczyzny. Następnie od 28 marca 1978 r. jako generał zakonu, przez kolejne 12 lat osobiście prowadząc Apel, utrwalił już na stałe taki styl prowadzenia jasnogórskiego Apelu, nadając mu przez to charakter serdeczny i zarazem rodzinny. Podobnie jak w dobrej rodzime wszyscy wieczorem gromadzą się wokół matki, tak samo czciciele Maryi stają po dziś dzień przed Nią jako Matką i Królową.

Największym promotorem i animatorem Apelu jasnogórskiego stał się św. Jan Paweł II. On bowiem ukazał najgłębszą treść ewangeliczną i zarazem narodową, zwłaszcza podczas swych pielgrzymek na Jasną Górę, ale i także podczas swych spotkań z Polakami. Chętnie śpiewał Apel ze swymi rodakami i nawiązywał do jego zobowiązującej treści. Wskazywał na historyczny i rycerski charakter Apelu i jednocześnie ukazał, że śpiewając czy odmawiając go, stajemy jakby „na baczność”, meldując się Maryi z oświadczeniem swego oddania: jestem cały Twój i do Twej dyspozycji! Jest to więc spotkanie z Maryją ubogacające i zarazem zobowiązujące.

Wielką zasługą papieża z Polski pozostanie na zawsze to, że jasnogórskiemu Apelowi VI Światowego Dnia Młodzieży na Jasnej Górze nadał charakter uniwersalny i zarazem eklezjalny. Jak podkreśla o. Józef Płatek, paulin „nie była to próba jakiejś polonizacji, ale raczej chrześcijańska postawa dzielenia się tym, co nasze z innymi w ich własnym języku i kulturze”. Papież w swym przemówieniu (14 sierpnia 1991 r.) zwrócił uwagę młodzieży na trzy słowa: jestem – pamiętam – czuwam. Są to kluczowe słowa apelu, które stały się programem życia dla młodego pokolenia całego świata. Dzięki inspiracji wypływającej z Ewangelii apel nabrał charakteru międzynarodowego, światowego i uniwersalnego i stał się nie tylko programem, ale i modlitwą do Maryi Matki Kościoła i Królowej świata.

Po Światowym Dniu Młodzieży z udziałem Jana Pawła II na Jasnej Górze, w dniach 14-15 sierpnia 1991 r., swą działalność rozpoczęło archidiecezjalne częstochowskie Radio „Fiat”. Ono pierwsze podjęło transmisję Apelu z Kaplicy Matki Bożej Jasnogórskiej.

Od 25 marca 1995 r. przekazuje Apel już na stałe i codziennie Radio „Jasna Góra”.

Radio „Maryja” podjęła początkowo transmisję we wszystkie soboty od adwentu 1996 r. Na mocy umowy tej rozgłośni z Radiem „Jasna Góra”, od 2 lutego 1997 r. Radio „Maryja” transmituje codziennie Apel na całą Polskę i poza jej granice bezpośrednio z kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej.

Od 5 grudnia 1997 r.- dzięki „Radiu Jasna Góra” - tysiące osób może w godzinie Apelu jasnogórskiego przekazywać swoje intencje kierowane do Jasnogórskiej Bogarodzicy Maryi. Jedni czynią to za pomocą telefonu (w godz. 20.30-21.00), a inni przesyłają swoje intencje drogą mailową, sms-ową lub pocztową.

W specjalnej księdze, którą nazwano „księgą modlitwy apelowej”, są zapisywane prośby i podziękowania. Księga ta jest też po części obrazem religijności Polaków, którzy bezgraniczną ufność pokładają w przemożnym wstawiennictwie Maryi i pragną się łączyć w modlitwie Apelu, stając duchowo przed obliczem Jasnogórskiej Królowej Polski. Tę księgę modlitwy apelowej składa się w czasie Apelu na ołtarzu. Księga pozostanie dla potomnych świadectwem miłości naszych rodaków z Polski i zagranicy – do swojej Matki i Orędowniczki.

Na to niepowtarzalne spotkanie modlitewne z Królową Polski składają się: pradawna pieśń „Bogurodzica Dziewica”; trzykrotnie śpiewany hejnał: Maryjo, Królowo Polski, jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam!; modlitewne rozważanie na tle tajemnic życia Maryi, Jej udziału w misterium Chrystusa, Kościoła i Narodu; dziesiątka różańca; antyfona „Pod Twoją obronę”; wezwania: „Królowo Polski, módl się za nami!”; błogosławieństwo, którego udziela prowadzący rozważanie, albo któryś z dostojników kościelnych; pieśń do Matki Bożej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: papież rozpocznie filipińską nowennę przed Bożym Narodzeniem

2019-12-10 20:49

pb (KAI/cnnphilippines.com) / Watykan

Papież Franciszek odprawi 15 grudnia Mszę św. rozpoczynającą Simbang Gabi - nowennę adwentowych Eucharystii, przygotowujących do świąt Bożego Narodzenia. Tradycja ta jest żywa na Filipinach od XVII wieku.

Grzegorz Gałązka

Ówcześni rolnicy z powodu prac w polu nie mogli przyjść do kościoła w ciągu dnia, więc zaczęto odprawiać dla nich Msze przed świtem. Do dziś liturgie te sprawowane są między 3.00 a 5.00 nad ranem.

Adwentowe Msze dla Filipińczyków były już w przeszłości odprawiane w bazylice św. Piotra w Watykanie, ale w tym roku po raz pierwszy tej tradycyjnej liturgii będzie przewodniczył papież, wyjaśnił o. Ricky Gente, skalabrynianin, duszpasterz Filipińczyków w Rzymie.

Na Mszy, która rozpocznie się o 16.30 (22.30 na Filipinach) spodziewanych jest 7,5 tys. osób. Koncelebrować ją będzie 150 księży. Obecni będą ambasadorowie Filipin przy Stolicy Apostolskiej Grace Relucio-Princesa i we Włoszech - Domingo Nolasco.

Dziewięć Mszy Simbang Gabi, odprawianych od 16 do 24 grudnia, kończy się w Wigilię Bożego Narodzenia Mszą, zwaną Misa de Gallo (Mszą Koguta) lub Misa de los Pastores (Mszą Pasterzy).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem