Reklama

Niedziela Przemyska

Apostoł Bieszczad

Ks. Piotr Bartnik, proboszcz z Górzanki, obchodził w tym roku 33-lecie kapłaństwa, z którego 26 lat poświęcił pracy w Bieszczadach. Jego troska o ludzi Bieszczad i o zabytki sakralne tego regionu pozwalają na nadanie mu miana Apostoła Bieszczad

Dodaj nasz portal do preferowanych źródeł Google
Artykuły z niedziela.pl będą pojawiać się częściej w Twoich wynikach wyszukiwania

Kiedy jeszcze byłem klerykiem, czasem przyjeżdżał do seminarium nasz starszy kolega śp. ks. Tadeusz Lepak i tak się przedstawiał: „Jestem apostołem Bieszczad”. Starsi kapłani wiedzą, ile w tym określeniu kryło się trudu kapłańskiego, niewygód i poświęcenia. Trzeba było przecież organizować duszpasterstwo od podstaw na tych, podówczas bardzo zniszczonych i zaniedbanych, terenach. Trzeba było szukać jakiegoś schronienia u ludzi prostych, którzy sami cierpieli biedę i niedostatek. Księża tam posłani, pracowali nieraz w bardzo prymitywnych warunkach, jak misjonarze. Patrzyliśmy wtedy z wielkim szacunkiem na naszego starszego kolegę Tadzia, choć widać było na nim to wielkie ubóstwo i utrudzenie. A przecież przebywał tam tylko kilka lat, bo wtedy kapłani pracujący w Bieszczadach, w nagrodę za ten trud i poświęcenie byli szybciej przenoszeni na inne, lepsze i łatwiejsze placówki.

Kapłan z Gwizdowa

Reklama

Dziś to określenie ks. Tadeusza Lepaka sprzed przeszło pół wieku – „apostoł Bieszczad”, mogę odnieść z pełnym przekonaniem do osoby ks. Piotra Bartnika, proboszcza z Górzanki. W tym roku, w dzień swoich imienin 29 czerwca, ks. Piotr Bartnik obchodził 33-lecie kapłaństwa, z którego 26 lat poświęcił pracy w Bieszczadach. Dla mnie jest on wielkim darem niebios, bo pierwszym z ośmiu moich wychowanków-kapłanów z Gwizdowa. Jego powołanie do kapłaństwa kiełkowało i umacniało się wraz z moim powołaniem do tworzenia nowej parafii w Gwizdowie. Nie były to łatwe czasy ani dla mnie, ani dla niego. Wszystko rodziło się w wielkim bólu i przeciwnościach, ale za to z łaską Bożą i pod szczególną opieką Matki Bożej Pocieszenia, naszej patronki. Dziś, po blisko pół wieku, widzę to jeszcze bardziej wyraziście.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Rodzina Bartników

Kiedy 45 lat temu przybyłem na te ubogie piaski gwizdowsko-biedaczowskie i stanąłem wobec poleconego mi przez bp. Ignacego Tokarczuka zadania: zorganizowanie duszpasterstwa i wybudowanie kościoła, nie byłem sam. Był ze mną Pan Jezus i była Jego Matka, obecna na tych piaskach w obrazie Matki Bożej Pocieszenia. Byli ze mną także ofiarni i bohaterscy parafianie, którzy w tych ciężkich czasach prześladowań wspierali mnie pomocą i życzliwością. Do nich należała rodzina Bartników, z której najmłodszy, podówczas piętnastoletni Piotruś rozpoczynał naukę w liceum. Od razu dał się poznać nie tylko jako zdolny uczeń, ale i bardzo pracowity młodzieniec, który od samego początku uczestniczył w pracach przy budowie, a później upiększaniu kościoła. Już wtedy zwróciłem na niego uwagę i cicho, w głębi serca, czekałem na jego decyzję wstąpienia do seminarium. Pewnego razu nawet o mało nie popełniłem gafy, kiedy przed maturą poprosił mnie o metrykę. Z radością pomyślałem, że to jest jego decyzja wstąpienia do seminarium, ale szybko ugryzłem się w język, bo przecież nic mi nie wspomniał o seminarium, więc go zapytałem: „Na co ci jest potrzebna metryka?”. Odpowiedział, że ma być ojcem chrzestnym u starszego brata. Przejęzyczył się i zamiast powiedzieć, że potrzebne mu jest „zaświadczenie”, iż może być ojcem chrzestnym, powiedział: „metryka chrztu”.

Umiłował Bieszczady

Reklama

Trochę się pośpieszyłem, bo na tę decyzję trzeba było jeszcze poczekać dwa lata. Dopiero po dwuletnim studium pomaturalnym przyszedł do mnie po metrykę i opinię, gdyż podjął decyzję o wstąpieniu do seminarium duchownego. Wtedy przypomniałem mu tamtą zabawną historię sprzed dwu lat i razem uśmialiśmy się serdecznie. Przyznał, że on się zorientował, o czym ja wtedy myślałem. I tak, dzisiejszy trzydziestotrzyletni jubilat, bo w kapłaństwie przeżył lata Chrystusowe, rozpoczął wtedy ciąg powołań kapłańskich w naszej młodej parafii.

Bardzo cieszyłem się z tego pierwszego powołania kapłańskiego w naszej wspólnocie. Wprawdzie z tego terenu już wcześniej, przed powstaniem naszej parafii, wyszło wielu kapłanów i sióstr zakonnych, ale to był pierwszy kapłan, niejako spod mojej pieczy duszpasterskiej na tym miejscu. Żyłem jego sprawami i problemami, cieszyłem się z jego sukcesów i bolałem, kiedy spotykały go różne doświadczenia życiowe i przykrości, niezrozumienie od tych, którym poświęcił wszystkie swoje siły i zdolności. Uczyłem się też od niego wielkiej gorliwości duszpasterskiej i umiłowania pięknej przyrody bieszczadzkiej. Byłem i jestem zachwycony jego troską o ludzi Bieszczad i o tamtejsze zabytki sakralne. Czasem może był dla innych niezrozumiały w tym swoim prostym, pełnym wyrzeczenia i skromności stylu życia. Jednak ten styl życia nie przeszkadza mu być zawsze uczynnym i gościnnym dla odwiedzających go. Znany jest nie tylko w kraju, ale i zagranicą jako wspaniały przewodnik turystyczny.

Podziękowania

Kochany Księże Jubilacie! Dziękuję Najwyższemu Kapłanowi za Twoje piękne kapłaństwo przez te lata Chrystusowe i za to wszystko, co przez Twoją posługę spłynęło na naszą wspólnotę parafialną w Gwizdowie i na tych wszystkich, których Bóg postawił na Twojej kapłańskiej drodze. Ja osobiście dziękuję Ci za wielką pomoc w zorganizowaniu i przeprowadzeniu odwiedzin Radia Maryja w naszej parafii z okazji 25-lecia jej powstania. Szczególnie za przygotowany i poprowadzony przez Ciebie wtedy program młodzieżowy pt. „Obronić godność własną przez pracę na roli”, który tak wspaniałym echem odbił się nie tylko w kraju, ale i zagranicą. Niech Bóg Ci za to wszystko wynagrodzi, a Jego Matka, nasza Matka Pocieszenia, niech ma Cię w szczególnej opiece na dalsze, jak najdłuższe lata posługi kapłańskiej.

2016-10-06 09:51

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ocena: +2 0 dodaj do źródeł Google

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kamerun: ksiądz zabity przez żołnierzy

[ TEMATY ]

zmarły

kapłan

Unsplash/pixabay.com

Prasa lokalna w Kamerunie i strona zgromadzenia misjonarzy z Mill Hill potwierdziły, że w Kembong pobliżu miasta Mamfe został wczoraj zabity przez żołnierzy pochodzący z Kenii liczący około 30 lat ks. Kosma Ombato Ondari. Przed rokiem przyjął on święcenia kapłańskie.

Kapłan stał przy wejściu do kościoła, w którym pełnią posługę gdy pojazdy wojskowe przejeżdżające z dużą szybkością zwolniły w pobliżu świątyni, a żołnierze dwukrotnie oddali strzały w jego kierunku. Nieznane są dotychczas inne szczegóły zbrodni.
CZYTAJ DALEJ

„Odczytać znaki czasu”. Ważny apel kard. Rysia podczas obrad Episkopatu

2026-10-24 10:07

[ TEMATY ]

Kard. Grzegorz Ryś

kard. Ryś

Arch. Krakowska

- Jezus wzywa nas do odczytywania znaków czasu i badania własnego sumienia. Dzięki temu możemy rozpoznawać działanie Boga w świecie, Kościele i w nas samych, a następnie włączać się w Jego dzieło - powiedział metropolita krakowski, kardynał Grzegorz Ryś, który przewodniczył Mszy św. wieńczącej drugi dzień obrad 406 Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski. Była ona sprawowana w parafii św. Jacka w Chochołowie.

Odnosząc się do odczytanego fragmentu Ewangelii (Łk 12, 54-59) kardynał zwrócił uwagę, że Pan Jezus zadaje nam dwie lekcje. Każe nam czytać czas i czytać samych siebie. Ewangeliczne wezwanie do odczytywania czasu odnosi się do greckiego słowa kairos, oznaczającego konkretną chwilę, moment, w którym Bóg przychodzi do człowieka.
CZYTAJ DALEJ

Skwer poświęcony "Orzechowi"

2026-10-24 18:22

ks. Łukasz Romańczuk

Tablica z nazwą skerwu

Tablica z nazwą skerwu

Przed wrocławskim Dworcem Głównym PKP uroczyście otwarto skwer imienia ks. Stanisława Orzechowskiego – legendarnego duszpasterza akademickiego, twórcy Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej, kapelana „Solidarności” i Honorowego Obywatela Wrocławia.

Wybór lokalizacji skweru, ma głęboką symbolikę. Ksiądz Stanisław Orzechowski, powszechnie przez całe życie był związany ze środowiskiem ludzi pracy, a w szczególności z kolejarzami. To tam w trudnych latach PRL-u służył duchowym wsparciem, m.in. podczas historycznego strajku głodowego na wrocławskim dworcu w 1980 roku. W miejscu, gdzie znajduje się skwer kilka lat temu odsłonięto tablicę upamiętniającą tego kapłana.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję