Reklama

Wiadomości

Ratunek dla świata

– Jeżeli ktoś wszedł do wspólnoty Żywego Różańca, to spełnia w parafii przepiękną funkcję modlitewną – przekonuje ks. dr Stanisław Szczepaniec.
Z moderatorem Żywego Różańca archidiecezji krakowskiej o modlitwie różańcowej rozmawia Maria Fortuna-Sudor

2016-10-12 08:50

Niedziela Ogólnopolska 42/2016, str. 25

[ TEMATY ]

różaniec

Archiwum "Niedzieli Małopolskiej"

MARIA FORTUNA-SUDOR: – Księże Moderatorze, czy po kolejnej pielgrzymce Żywego Różańca do Łagiewnik można powiedzieć, że przybywa osób codziennie modlących się na różańcu?

KS. DR STANISŁAW SZCZEPANIEC: – Cieszę się, że na pielgrzymkę przybyło liczne grono osób. Było nas ponad 2 tys. Trochę więcej niż w ubiegłym roku. To dobry znak. Jestem świadomy, że większość członków Żywego Różańca to ludzie starsi i Pan Bóg w każdym roku wielu z nich zabiera do siebie, ale my pamiętamy o nich, a oni o nas. Niewątpliwie ci, którzy są już u Pana, mają swój wkład w to, że powstają nowe róże. Może nie jest to już ruch obejmujący rzesze wiernych, ale ciągle słyszę, że w którejś parafii powstała nowa 20-osobowa grupa.

– Odnoszę wrażenie, że na różańcu modli się coraz więcej osób młodych. Widzę ich w tramwajach, autobusach, na przystankach... Przeżywamy renesans modlitwy różańcowej?

– Też mam takie doświadczenie. Starsze pokolenie jest zasadniczo wierne Różańcowi. Nawet jeśli ktoś z tej grupy nie odmawia go codziennie i nie należy do Żywego Różańca, to sięga po różaniec przy różnych okazjach. W młodszym pokoleniu przybywa natomiast tych, którzy odkrywają piękno modlitwy różańcowej. Są wśród nich dzieci, ludzie młodzi, a także mężczyźni i kobiety w sile wieku. W ostatnich latach powstała nowa gałąź Żywego Różańca, mianowicie Róże Rodziców za dzieci. Zadaniem duszpasterzy i zelatorów jest pomagać wszystkim, aby ta modlitwa nieustannie się pogłębiała, według wskazań podanych przez Ojca Świętego Jana Pawła II w liście apostolskim o Różańcu. Wszystkim nam bowiem grozi niebezpieczeństwo odmawiania Różańca bez przykładania odpowiedniej wagi do szczegółów i bez pogłębionej medytacji. Gdy człowiek temu ulega, jego modlitwa staje się powierzchowna. Musimy się przed tym bronić.

– No właśnie, w trakcie pielgrzymki Żywego Różańca powiedział Ksiądz, że między „Ojcze nasz...” a „Ojcze nasz...” jest różnica. Czyli?

– Można wypowiedzieć tekst „Ojcze nasz” bez skupienia i bez świadomości, do Kogo się mówi. Można też tak się zapatrzeć w oblicze Ojca niebieskiego, że ta krótka modlitwa staje się wydarzeniem, piękną przygodą, spotkaniem pełnym miłości. Sam tego na nowo doświadczam, od kiedy zacząłem modlić się metodą Żywego Różańca, czyli odmawiać przez cały miesiąc jedną tajemnicę, zwracając większą uwagę na wszystkie szczegóły, a także poświęcając więcej czasu na medytację. Jeśli odmawiam jedną dziesiątkę przez 15 minut, to mam więcej czasu, aby się zanurzyć w „Ojcze nasz”, „Zdrowaś Maryjo” i „Chwała Ojcu”. Wtedy też mogę się dłużej zatrzymać przy tym, co przeżyli Jezus i Jego Matka, a to jest zawsze cudowne i coraz bardziej wciągające. Życzę wszystkim, aby choć raz w życiu odmówili Różaniec w taki sposób, że codziennie poświęcą jednej dziesiątce ok. 15 minut, a na cały Różaniec przeznaczą dwa lata. To naprawdę błogosławione lata spędzone w świecie Jezusa i Maryi. Są książeczki, które pomagają w medytacji, np. „Różańcowy szlak”, który polecam zainteresowanym.

– A jaką rolę odgrywają róże różańcowe w parafii?

– Jeżeli ktoś wszedł do wspólnoty Żywego Różańca, to spełnia w parafii przepiękną funkcję modlitewną. Ciągle może przez wielu niedocenianą. Przecież ci, którzy się modlą, są podobni do Mojżesza mającego ręce wzniesione, który w ten sposób wpłynął na losy bitwy toczonej w dolinie. Ludzie modlący się ratują świat, choć tego tak wprost nie widać. Ta wspólnota ubogaca każdego z członków Żywego Różańca. Jest także służbą na rzecz innych ludzi. Bycie we wspólnocie to łaska, wyróżnienie. Podobnie jak rola zelatora w róży. To człowiek, który prowadzi 20-osobową wspólnotę modlitewną. Ktoś, kto realizuje misję. Trzeba podkreślić – Żywy Różaniec to nie jest zwykła organizacja. To jest błogosławieństwo Boże dla parafii, dla grup, dla rodzin, dla całego Kościoła.

– Październik to miesiąc, kiedy większą uwagę zwraca się na modlitwę różańcową. Proszę przekonać tych nieprzekonanych, że warto sięgać po różaniec...

– Przekonać nieprzekonanych może tak naprawdę tylko wewnętrzny Gość, czyli Duch Święty. To On sprawia, że człowiek sięgający po różaniec robi to z przekonaniem. Wtedy ma świadomość, że odkrył skarb. My natomiast możemy pokazywać piękno tej modlitwy i zachęcać do jej odmawiania choćby przez świadectwo. Sam zaświadczam, że Różaniec towarzyszy mi od prawie 50 lat, i nie umiem sobie wyobrazić życia bez niego. Teraz odkryłem na nowo jego piękno i wielkość dzięki Żywemu Różańcowi. Jestem przekonany, że podobnie zaświadczą członkowie i zelatorzy Żywego Różańca. Jeszcze mocniej przemawia świadectwo świętych, a wśród nich Jana Pawła II. To prawdziwy nauczyciel modlitwy różańcowej. Obyśmy wszyscy uczyli się od niego.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rosja: cotygodniowa transmisja różańca z kościoła w Petersburgu

2020-01-15 19:24

[ TEMATY ]

różaniec

Aktim/pixabay.com

W najbliższy czwartek 16 stycznia z katolickiego kościoła św. Stanisława w Sankt-Petersburgu zostanie przeprowadzona transmisja wideo za pośrednictwem Facebooka modlitwy różańcowej. Pomysłodawca tej idei, miejscowy proboszcz ks. Krzysztof Pożarski chciałby, aby stało się tradycją odmawianie tej modlitwy po polsku jednocześnie w Rosji, w Polsce i wszędzie tam, gdzie będzie można się w nią włączyć. Początek nabożeństwa jest zaplanowany na godz. 19 czasu miejscowego, czyli na 17 czasu polskiego. Czas trwania modlitwy – około 25 minut.

Polski kapłan, pracujący od wielu lat w Rosji, głównie w mieście nad Newą, poinformował KAI, że podjął tę inicjatywę "w związku z różnymi prośbami o modlitwę w różnorakich intencjach". Zwrócił uwagę, że "dzięki współczesnej technologii istnieje możliwość bezpośredniej transmisji wideo na żywo".

Według inicjatora takie wspólne spotkanie modlitewne rozpocznie się od odsłonięcia znajdującego się w tym kościele cudownego obrazu Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej, po czym zostanie wystawiony Najświętszy Sakrament, przed którym uczestnicy odmówią 5 tajemnic różańcowych. Nabożeństwo zakończy się błogosławieństwem Najświetszym Sakramentem.

Ks. Pożarski chciałby, aby w czasie transmisji modlący się nadsyłali własne intencje. Można to robić już teraz i jeśli nie będzie ich zbyt dużo, będą odczytywane przed każdą tajemnicą. "Różańcowa transmisja na żywo na cały świat z kościoła św. Stanisława w Petersburgu to wielki dar Jezusa i Maryi dla Ciebie. Połączmy się razem z Jezusem Eucharystycznym, Żywym Bogiem, i Jego Najświętszą Matką, a wówczas będziemy uczestniczyć w triumfie Jej Niepokalanego Serca zapowiedzianego w 1917 roku w Fatimie" – napisał polski kapłan.

Adres strony internetowej: https://www.facebook.com/KPozarski .

CZYTAJ DALEJ

700. rocznica koronacji Łokietka na króla Polski

2020-01-20 08:11

[ TEMATY ]

historia

Archidiecezja Krakowska

700 lat temu po raz pierwszy w Katedrze na Wawelu odbyła się koronacja królewska - Władysława I Łokietka i jego żony Jadwigi kaliskiej.

W przededniu rocznicy koronacji abp Marek Jędraszewski odprawił w Katedrze na Wawelu mszę w intencji króla Władysława Łokietka.

20 stycznia 1320 roku w Katedrze na Wawelu w Krakowie arcybiskup gnieźnieński Janisław koronował Władysława Łokietka na króla Polski. To ważne wydarzenie naszej historii oficjalnie zamykało okres rozbicia dzielnicowego. Odtąd Kraków otrzymał status stolicy Polski i stał się oficjalnie miejscem koronacyjnym.

Katedra na Waweli/Facebook.com

Władysław I Łokietek

Tak ten dzień opisuje w swej "Kronice" Jan Długosz:

"W niedzielę tedy w dzień św. Fabiana i Sebastiana przybyli do Krakowa przedstawiciele wszystkich warstw i stanów, prałaci i baronowie Polski i książę Władysław Łokietek w katedrze krakowskiej namaszczony został przez arcybiskupa gnieźnieńskiego Janisława w asystencji biskupów: Jana Muskaty krakowskiego, Domarata poznańskiego i opatów tynieckiego, mogilskiego, jędrzejowskiego i brzeskiego i w obecności tłumu dostojników i rycerstwa niezliczonego, na króla, żona zaś jego księżna Jadwiga, córka Bolesława księcia poznańskiego, na królową Polski, oraz ukoronowani oboje koronami królewskimi."

– Sięgając dzisiaj naszą pamięcią historyczną do wielkiego wydarzenia sprzed siedmiu wieków, a równocześnie, ożywieni chrześcijańską nadzieją, wybiegając myślą w nieznaną nam przyszłość, wierzymy niezłomnie: nasz polski naród będzie trwał, a wraz z nim będzie trwał Chrystusowy Kościół, do którego przynależność od chwili Chrztu jest naszą chlubą i radością – mówił metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski w katedrze wawelskiej podczas Mszy św., którą sprawował z okazji 700-lecia koronacji Władysława Łokietka. Eucharystię koncelebrowali kard. Stanisław Dziwisz, bp Jan Zając i bp Jan Szkodoń. Uroczystość poprzedziło bicie dzwonu Zygmunt.

20 stycznia 1320 roku w katedrze na Wawelu w Krakowie arcybiskup gnieźnieński Janisław koronował Władysława Łokietka na króla Polski. W przededniu 700. rocznicy koronacji, abp Marek Jędraszewski odprawił Mszę św. w intencji króla. W wygłoszonej homilii przypomniał, że historia Kościoła wyznaczona jest przez ludzi, którzy uwierzyli w prawdę o Jezusie Chrystusie, Bożym Synu. – Są to dzieje ludzi, którzy na wzór Chrystusa w sakramencie Chrztu świętego zostali namaszczeni Duchem Świętym. W sposób szczególny są to dzieje biskupów, Bożych pomazańców, przeznaczonych do potrójnej misji w Kościele: nauczania czyli głoszenia Ewangelii, uświęcania i rządzenia poprzez służbę miłości. W Średniowieczu i aż po czasy nowożytne były to także dzieje chrześcijańskich królów, których uroczystość koronacji była nierozerwalnie złączona z namaszczeniem olejem Krzyżma świętego – zauważył i zaznaczył, że sakra, nawiązując do starotestamentalnej tradycji namaszczania królów izraelskich, czyniła z władcy Bożego pomazańca, a także zobowiązywała go do obrony i szerzenia wiary chrześcijańskiej. – Do tych właśnie zadań odwołała się suplika z czerwca 1318 roku, uchwalona na wiecach w Sulejowie i w Pyzdrach, skierowana do papieża Jana XXII, w której proszono go o wzmocnienie państwa polskiego poprzez odnowienie królewskiej godności w Polsce i ustanowienie króla w osobie księcia Władysława Łokietka, wskazując jednocześnie na zagrożenia płynące dla chrześcijańskiej Polski ze strony tatarskich i innych pogańskich sąsiadów – przekonywał metropolita.

Koronacja Łokietka, kończąca okres trwającego 182 lata rozbicia dzielnicowego, miała miejsce 20 stycznia 1320 roku, w liturgiczne wspomnienie dwóch świętych rzymskich męczenników Fabiana i Sebastiana. Władysław zmienił dotychczasową tradycję i wybrał na miejsce sakry królewskiej nie Gniezno, lecz Kraków. Od tego czasu kościołem koronacyjnym stała się katedra na Wawelu, gdzie szczególnie czczono św. Stanisława. Urosła również ranga samego Krakowa – dla Łokietka Kraków łączył się ze wspomnieniami pobytu na Wawelu, gdy jeszcze jako mały chłopiec był wychowywany na dworze księcia Bolesława Wstydliwego i jego małżonki św. Kingi. Z Krakowem związana była również postać biskupa Wincentego Kadłubka, autora „Kroniki polskiej”. W swoim dziele przekazał on potomnym wizję polskości jako syntezy republikańskiego Rzymu z chrześcijańskim ładem moralnym. Arcybiskup dowodził, że spadkobiercą tej idei był Władysław Łokietek. Całość dopełniała historia św. Stanisława, z którą wiązała się zapowiedź zakończenia rozbicia dzielnicowego. – Czy 20 stycznia 1320 roku, koronowany na władcę Polski książę Władysław Łokietek mógł nie mieć świadomości tego, że w jego osobie spełnia się zapowiedź związana z cudownym scaleniem poćwiartowanego ciała św. biskupa Stanisława? – pytał metropolita.

Arcybiskup przypomniał, że 600 lat po koronacji Łokietka, 15 sierpnia 1920 roku, Polska ponownie musiała zmagać się z obroną swojej tożsamości. Cud nad Wisłą był kolejną udaną próbą scalania i wewnętrznego jednoczenia kraju. W tym trudnym czasie przyszedł na świat Karol Wojtyła, który już jako kardynał, w 1974 roku napisał poemat, będący wykładnią tego, czym jest ojczyzna. – To dzięki niej – pisał o sobie kardynał Wojtyła – wyrażał on siebie, w nią się zakorzeniał i z niej się wyłaniał. Wyłaniał się zatem między innymi także z biskupa Kadłubka, swego poprzednika na krakowskiej biskupiej stolicy, z jego stawiania na szczycie życia społecznego właśnie ojczyzny, będącej szczególną wspólnotą języka, ziemi, historii i kultury, a nade wszystko wolności, którą „stale trzeba zdobywać, bo nie można jej tylko posiadać. Przychodzi ona bowiem jak dar, utrzymuje się poprzez zmaganie. Dar i zmaganie wpisują się w karty ukryte, a przecież jawne” (…). Kardynał Wojtyła wyłaniał się zatem także z Łokietka, króla o „niezłomnej i zwycięskiej ostatecznie nadziei”, który nigdy nie zgodził się na słabość i który ostatecznie doczekał dnia swej koronacji – mówił metropolita.

Archidiecezja Krakowska

Arcybiskup wskazał na jeszcze jedno wielkie wydarzenie, które będzie obchodzone 7 czerwca – na beatyfikację kard. Stefana Wyszyńskiego. – Święty Jan Paweł II nazwał go Prymasem Tysiąclecia. W świadomości Polaków zapisał się on jako prawdziwy Interrex, który zwycięsko prowadził nasz naród przez najtrudniejsze lata komunizmu – powiedział i zacytował słowa kard. Wyszyńskiego wygłoszone podczas uroczystości Millennium Chrztu Polski: „Wielki to bowiem dzień, gdy lud ochrzczony, świadom swej dziesięciowiekowej drogi, głosi dzisiaj Bogu w Trójcy Jedynemu przez Maryję Wspomożycielkę i przez świętych Patronów polskich swoje wielkie Te Deum. (…) Gdy mamy już za sobą historyczne wspomnienia i rozważania, trzeba z tego Ostrowia Tumskiego, sprzed Bazyliki Archikatedralnej Poznańskiej, spojrzeć ku miastu, ku przyszłości, ku wiekom, które idą. Będą bowiem umierali Polacy, ochrzczeni przez Kościół i umocnieni Bożymi darami, ale Naród będzie trwał. Naród wejdzie w nieznaną przyszłość, a z Narodem Kościół, który w Chrystusie Panu jest z nami po wszystkie dni aż – jak wierzymy – do skończenia świata”. – Sięgając dzisiaj naszą pamięcią historyczną do wielkiego wydarzenia sprzed siedmiu wieków, a równocześnie, ożywieni chrześcijańską nadzieją, wybiegając myślą w nieznaną nam przyszłość, wierzymy niezłomnie: nasz polski naród będzie trwał, a wraz z nim będzie trwał Chrystusowy Kościół, do którego przynależność od chwili Chrztu jest naszą chlubą i radością – zakończył.

Po Eucharystii i po odśpiewaniu litanii do świętych krakowskich arcybiskup poprowadził modlitwę za króla Władysława Łokietka przy jego sarkofagu. Rocznicową liturgię pierwszej wawelskiej koronacji poprzedził wykład prof. Krzysztofa Ożoga. Natomiast na Zamku Królewskim na Wawelu otwarto wystawę „Skarby epoki Piastów”, która prezentuje wybitne zabytki złotnictwa oraz klejnoty pochodzące z okresu panowania dynastii Piastów.

CZYTAJ DALEJ

Z duszpasterską troską

2020-01-20 16:53

[ TEMATY ]

kolęda

Studio TV Niedziela

W dniu 17 stycznia w redakcji „Niedzieli” miała miejsce wizyta duszpasterska. Na wizytę kapłana otworzyły się wszystkie redakcyjne drzwi i serca.

Wizyta duszpasterska, czyli popularna kolęda, jest zadekretowana w prawie kanonicznym, które zobowiązuje kapłanów do nawiedzania rodzin. Czy zatem jest to nakaz, potrzeba duszpasterska, czy może zwyczaj? We wspomnieniach kolęda sprzed kilkudziesięciu lat jawiła się jako wizyta przedstawiciela samego Chrystusa. W PRL-u, kiedy wierzący byli szykanowani, taka wizyta miała szczególny charakter. Była manifestacją chrześcijańskiej wspólnoty.

Ważna była symbolika spotkania: krzyż, świece, Pismo Święte. kropidło, błogosławieństwo domu, wspólna modlitwa, rozmowa o sprawach domowników i sprawach parafii, Kościoła, o codziennych troskach wiernych i samego kapłana. Wizyta miała zatem religijny wymiar, a nie tylko towarzyski. Dzisiaj zapominamy o tym, koncentrujemy się na kopertach, na zdawkowości wizyty, na naruszaniu miru domowego. Boli, że takie opinie można usłyszeć również z ust osób wierzących.

Geneza wizyt kolędowych sięga czasów rzymskich. W tamtych antycznych czasach nowy rok świętowano odwiedzinami „kalendami”. Zwyczaj został nasycony chrześcijańskimi treściami i wraz z rozwojem nowej wiary trafił również do Polski. Pamiętajmy, że popularna wizyta kolędowa to wyraz duszpasterskiej troski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję