Reklama

Kultura

To pokolenie odkryje Naród Wyklęty

Niesamowicie wyglądało święcenie noży przed rzezią, podobne do tańca wojennego Indian. W nocy, przy blasku pochodni, obchodzili wkoło mogiłę i wkłuwali w nią noże; ślubowali w podobny sposób kłuć Polaków. A Polacy, mieszkańcy tych wsi, bezradnie przypatrywali się tej scenie, nie podejrzewając, że jest ona prowadzona przede wszystkim przeciwko nim. Pocieszali się, że Ukraińcy nie będą śmieli...
Z pisarzem, poetą, dramaturgiem, znawcą historii i kultury kresowej Stanisławem Srokowskim, którego twórczość stała się kanwą filmu „Wołyń”, rozmawia Krzysztof Kunert

Niedziela Ogólnopolska 44/2016, str. 36-37

[ TEMATY ]

Wołyń

Kadr z filmu "Wołyń"

Kadr z filmu

KRZYSZTOF KUNERT: – „Wołyń” to przełom, który odkłamie historię?

STANISŁAW SROKOWSKI: – To jest zdumiewające i charakterystyczne, jak widzowie reagują na „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego. W salach kinowych dominuje paraliżująca cisza, która jest jak gdyby wyrazem bezradności, takim zapadającym w głębię człowieka milczeniem. A w tle, jak sądzę, pytania: Co robić z tym światem? Jak poradzić sobie z dramatami, które nieustannie nas dotykają? W którą stronę potoczą się nasze losy? Myślę, że ten film, który tak wstrząsa sumieniami ludzkimi i ludzką pamięcią, jest bardzo dobrym znakiem naszego czasu. Mówi, że trzeba pamiętać, trzeba wiedzieć, trzeba rozumieć i trzeba się bronić przed złem. W sobie i poza sobą.

– A nie martwi Pana tytuł filmu? Mordy na Kresach obejmowały przecież nie tylko Wołyń.

– Faktycznie, kiedy mówimy: Wołyń, to lokujemy naszą pamięć w jednym województwie kresowym. Tymczasem Kresy przed wojną to osiem województw. Zbrodnia, którą ilustruje film, objęła województwa: wołyńskie, tarnopolskie, lwowskie, stanisławowskie, po części lubelskie, poleskie i krakowskie. Wszędzie tam mordy były dokonywane z takim samym okrucieństwem. Kresy przedwojenne obejmowały 52 proc. terytorium naszego kraju. Ja w swojej książce „Nienawiść”, na której oparty jest film, nakreślam szersze tło. Reżyser symbolicznie wybrał Wołyń. Dobrze jest porównać książkę z filmem – wtedy lepiej zrozumie się realia tamtego czasu. W mojej trylogii kresowej: „Ukraiński kochanek”, „Zdrada” i „Ślepcy idą do nieba”, także można odnaleźć atmosferę tamtej epoki, postawy bohaterów, obyczaje, tradycje podobne do tych, które są w filmie.

– „Wołyń” to film o historycznej tragedii, która miała miejsce kilkadziesiąt lat temu na polskich Kresach. Ale czy to film tylko o ludobójstwie?

– Ten film jest kłębowiskiem spraw, które dotyczą tamtej epoki. Dotyka bardzo wielu problemów i mówi o wielu znakach czasu. Po pierwsze jest to film o wojnie, czym ona jest, czym jest to nieszczęście.

– Czym więc jest to nieszczęście?

– Jest to film o zagładzie cywilizacji łacińskiej, ponieważ po tej zbrodni Kościół katolicki na tamtych terenach na długie lata przestał istnieć. Podobnie jak zatraceniu, rozbiciu, wyniszczeniu uległa polska kultura. Są sceny, które pokazują, w jaki straszliwy sposób niszczone były kościoły, świątynie, dworki, zabytki kultury, czyli nasza polska dusza. Ale jest to także film o zagładzie cywilizacji, ponieważ po tych zbrodniach na tych terenach powstała duchowa pustynia. Jest to też film o kruchości ludzkiego losu. Widzimy w nim postacie, które z poświęceniem próbują zbudować swoje życie, a wystarczy wskazanie palcem i człowiek ginie. Nie ma go. To także film o wielkiej i pięknej miłości, o macierzyństwie, które broni się przed śmiercią. I zwycięża.

– Pan opowiada o wstrząsającym wydarzeniu, po którym nastąpiła pustynia...

– Polska żywiła się Kresami kulturowo, filozoficznie, literacko, artystycznie, naukowo. Kresy od samego początku tworzyły wielkie wartości narodowe, religijne. Budowały tożsamość narodu, kształtowały pamięć, tworzyły polski język. Zaczynając od Mikołaja Reja, który urodził się pod Lwowem. To był początek języka polskiego w literaturze. Rej wyniósł na wyżyny literackie język ludu polskiego. Właściwie od XVI wieku zaczęto mówić w literaturze głównie językiem polskim. A później możemy mnożyć setki wybitnych polskich pisarzy, jak m.in. Franciszek Karpiński, o którym na co dzień nie pamiętamy, ale kiedy przychodzi Boże Narodzenie, zaczynamy śpiewać kolędy, np. „Bóg się rodzi”. Karpiński to Kresowiak, urodził się pod Kołomyją. Potem są wielcy giganci naszej kultury i literatury: Adam Mickiewicz – urodzony pod Wilnem, Juliusz Słowacki – urodzony w Krzemieńcu, Aleksander Fredro, którego pomnik jest we Wrocławiu... Każdy wiek przyniósł nam jakąś wielką postać literatury, ale nie tylko, bo także teatru, muzyki, malarstwa. Zbigniew Herbert jest największą postacią współczesności, która wywodzi się z Kresów. W nauce wskażę tylko jedną dziedzinę: wielka lwowska szkoła matematyczna z prof. Stefanem Banachem na czele. To ogromne bogactwo wywodziło się z Kresów. Bez niego Polska byłaby o wiele uboższa.

– Mówi Pan o bogactwie znaczeniowym filmu „Wołyń”. Dla mnie najbardziej wstrząsająca jest chyba rzeczywistość bez Boga, Jego śmierć, która de facto oznacza zagładę człowieka...

– Tak, to jest bardzo ważny wymiar tego dzieła. Wśród wielu pytań, które ten film stawia, wybija się pytanie o Boga. Co się dzieje ze światem, który zatraca Boga? Który zatraca metafizykę, myślenie o wieczności, nieskończoności, o najwyższych znakach historii i religii? Ten film powoduje, że cisną się pytania: Dlaczego? Co się stało z człowiekiem, że dokonała się taka zbrodnia? Skąd się wzięły ideologie, które go do tego doprowadziły? Nasuwa się na myśl piękne i mądre powiedzenie św. Augustyna: „Jeżeli Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na swoim miejscu”. Gdy szukamy przyczyn tej wielkiej zdrady, której dopuścił się człowiek wobec Boga, widzimy, w jakim kierunku idzie świat, kiedy Bóg jest wyrzucany z serca, z umysłu, z pamięci, z wyobraźni człowieka.

– Życie bez Boga przyniosło opłakane rezultaty.

– Na samym tylko Wołyniu wymordowano 60 tys. Polaków, natomiast na całych Kresach badacze mówią o liczbie 200 tys., a nawet większej. Prawie 1,5 mln Polaków zostało wysłanych na Syberię, prawie 1,5 mln – na roboty do Niemiec. Ponadto Sowieci i Niemcy, którzy zajęli Kresy, wymordowali polską inteligencję, polskich naukowców. To właśnie jest świat bez Boga.

– Świat, którego dramat nie zakończył się w 1945 roku...

– Później rozpoczął się dramat wypędzenia z polskiej ziemi. Lud kresowy to jest lud wyklęty, który w komunizmie nie miał prawa mówić o swoim losie. Przez czterdzieści parę lat Kresowianie mieli zamurowane usta. Wtedy budowało się fałszywy mit przyjaźni polsko-radzieckiej, a Kresy zostały zagarnięte przez Sowietów. A więc było milczenie, była cisza. Proszę sobie wyobrazić to wielkie cierpienie ludzi, których matki, ojcowie, synowie zostali porąbani siekierami, nożami, piłami – i oni nie mogli o tym mówić! Nie wolno było pisać książek, artykułów. Jeżeli coś się pokazywało, to cenzura cięła, niszczyła, tępiła. Tak było w komunizmie, ale również po 1989 r., kiedy zapanowała moda na poprawność polityczną. I znowu ten lud wyklęty miał w dużym stopniu zamknięte usta. Jeżeli powstawały towarzystwa kresowe, to ich zakres, ich terytorium działania były bardzo wąskie. I państwo polskie w żadnym stopniu nie przyczyniło się do pokazania prawdy tamtego czasu.

– Czy film „Wołyń” może zmienić świadomość Polaków o tym, co wydarzyło się na Kresach?

– Świadomość człowieka zmieniają wiara i religia oraz kultura. Film jest częścią kultury, obok mediów najważniejszą. „Wołyń” już pracuje. Jego wielkim sukcesem już teraz jest to, że bardzo dużo osób – prawie 250 tys. – poszło do kin, żeby go obejrzeć, w trzech pierwszych dniach. Co to znaczy? Polacy wreszcie poczuli, że ktoś im opowiada fragment prawie zupełnie nieznanej historii o ich kraju. Później będą o tym rozmawiać w domach. Pojawią się pytania w mediach, będą spotkania. Ten film otwiera drogę do szkół, uniwersytetów, do pamięci zbiorowej. Mam nadzieję, że nauczyciele, dyrektorzy szkół zaprowadzą młodzież do kin i przedyskutują w szkole, czego świadkiem była. To znakomita lekcja prawdy. Komitety rodzicielskie powinny zadbać, by młodzież razem z wychowawcami poznała znakomite dzieło Wojciecha Smarzowskiego.

– Rozmawiamy o odbiorze filmu przez Polaków, Europejczyków. A Dolnoślązacy? Tutaj ten odbiór będzie bardzo emocjonalny...

– To prawda. Na Dolnym Śląsku mamy 47 proc. Polaków pochodzących z Kresów, a w całej Polsce żyje ok. 6 mln osób z kresowym rodowodem. Ten film jest dla Dolnoślązaków wielką szansą. Mogą spojrzeć w niego niczym w lustro i wyznać: Boże, w końcu ktoś to powiedział, wreszcie objawiła się prawda, ktoś o nas zadbał. Bo przez dziesięciolecia nikt o to nie zabiegał i prawda pozostawała w ukryciu. To ogromne zadośćuczynienie. Poprzez ten film Kresowiacy, ale też wszyscy Polacy, odzyskują godność. Po filmie już nikt nie będzie miał odwagi kłamać. Polacy już nie dadzą się oszukać.

– „Wołyń” wstrząsnął polską opinią publiczną. Ale co dalej? Nawet najlepszy film nie wystarczy... „Jeśli ludzie umilkną, kamienie wołać będą”?

– Wierzę w młode pokolenie, które zaczyna mówić własnym głosem. Ono chce znać prawdę, układać swoje życie według Boskiego porządku i bazować na porządku wynikającym z naszej wiary. Bo niwelowanie tego porządku prowadzi tylko do zbrodni. Nie ma innej drogi. Jeśli wychodzimy poza Boga, możemy ze światem zrobić wszystko. Myślę, że młode pokolenie zrozumie, co to znaczy żyć bez Boga, czym jest świat, w którym Bóg zostaje zepchnięty na boczny tor.

– To jest pokolenie, które odkryje naród wyklęty?

– Tak właśnie myślę – to pokolenie da poczucie sprawiedliwości. W historii tak bywa, że czasami wydaje się, iż prawda zostaje pogrzebana, a później nagle się okazuje, że rzeczywistość się zmienia. Myślę, że jesteśmy w tej chwili w takim stadium. To jest proces, którego już się nie zatrzyma.

Rozmowę przeprowadzono w studiu Radia Rodzina we Wrocławiu.

2016-10-26 08:07

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

W hołdzie pomordowanym

Niedziela szczecińsko-kamieńska 31/2020, str. V

[ TEMATY ]

tablica pamiątkowa

Wołyń

rzeź wołyńska

Tadeusz Kowalczyk

Odsłonięcie pamiątkowej tablicy

Odsłonięcie pamiątkowej tablicy

W Dębnie odbyły się obchody Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej.

Dokładnie 11 lipca minęła 77. rocznica tzw. krwawej niedzieli, gdy w ok. 100 miejscowościach na Wołyniu doszło do największej fali mordów na Polakach. Ukraińscy nacjonaliści spalili wówczas i zrównali z ziemią dziewięćdziesiąt dziewięć wsi na Wołyniu i piećdziesiąt kościołów.

W parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Dębnie odbyła się uroczystość, podczas której oddano hołd polskim księżom i zakonnikom, którzy zostali zamordowani na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej oraz na południowo-wschodnich ziemiach powojennej Polski w latach 1939-47. Inicjatorem wydarzenia było Stowarzyszenie Kresy Wschodnie – Dziedzictwo i Pamięć w Szczecinie, oddział w Dębnie.

Pamięć jest gwarantem

Uroczystość rozpoczęła się Mszą św. koncelebrowaną pod przewodnictwem biskupa pomocniczego archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej Henryka Wejmana, z udziałem proboszcza ks. Henryka Łąckiego i kapłanów, którzy wywodzą się z Dębna, a pełnią posługę w innych parafiach, oraz kapłanów z tutejszej parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła. W homilii bp Wejman podkreślił: – Pamięć jest gwarantem na przyszłość, aby nie doszło już więcej do takich ataków, ale zarazem pozwala budować obecnie właściwe relacje jedności i pokoju między rodzinami i narodami. Potrzebna jest modlitwa za wszystkich – zarówno za ofiary, jak i za tych, którzy dopuścili się ludobójstwa na Wołyniu.

Uczestnicy

W Liturgii uczestniczyli m.in.: wicewojewoda zachodniopomorski Marek Subocz, dyrektor Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Szczecinie dr Paweł Skubisz, wiceprezes Stowarzyszenia Kresy Wschodnie – Dziedzictwo i Pamięć Jerzy Mużyło oraz przewodniczący tego stowarzyszenia Antoni Dąbrowski, zastępca burmistrza Dębna Joanna Stąsiek-Janicka, przewodniczący Rady Miejskiej w Dębnie Marcin Krzysiak z wiceprzewodniczącą Alicją Sopińską, sekretarz gminy Dębno Mirosław Turów, radna powiatu myśliborskiego Danuta Patkowska, zastępca burmistrza Witnicy Małgorzata Łopatka oraz dyrektor Biblioteki Publicznej Miasta i Gminy w Dębnie Monika Piotrowska. W nabożeństwie uczestniczyli, oczywiście, Kresowianie z Dębna, Warszawy, Gryfina i ich potomkowie, goście ze Skwierzyny oraz licznie zgromadzeni mieszkańcy Dębna i okolic.

Pamiątkowa tablica

Po Liturgii, na placu przy kościele, odsłonięto tablicę poświęconą męczeństwu polskiego duchowieństwa. To pierwsza taka tablica na Pomorzu Zachodnim i jedna z nielicznych w kraju. Uroczystego odsłonięcia dokonali Apolonia Gerlak z Dębna – świadek tragicznych wydarzeń na Wołyniu oraz dr Paweł Skubisz. Tablicę poświęcił bp Wejman. Następnie poszczególne delegacje stowarzyszeń i organizacji kombatanckich oraz przedstawiciele partii politycznych złożyli pod nią kwiaty. – Duchowni ci pozostali niestrudzonymi uczniami Chrystusa i zapłacili cenę najwyższą, dając świadectwo służby Bogu, ojczyźnie i bliźniemu. Nie możemy o nich zapomnieć – zaznaczył Marek Subocz. Antoni Dąbrowski dodał: – Polskie duchowieństwo jest podstawą naszej tożsamości. Oni tworzyli ten trzon, który zawsze dbał o Polskę, o polską mowę i tradycje. I właśnie dlatego stali się celem ukraińskich nacjonalistów.

Około 200 duchownych zginęło na Wołyniu z rąk ukraińskich nacjonalistów.

Oprawa i patroni

Oprawę artystyczną uroczystości zapewniły Kapela Dębniacy, która zaśpiewała m.in. pieśń Pożegnanie z Wołyniem, oraz zespół Hosanna z Dębna pod przewodnictwem Anety Dobropolskiej, który rozpoczął Mszę św. pieśnią autorstwa Antoniego Dąbrowskiego Na Wołyniu Polscy księża męczennicy.

Uroczystość odbyła się pod patronatem abp. Andrzeja Dzięgi, parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Dębnie, burmistrza Dębna Grzegorza Kulbickiego oraz Biblioteki Publicznej Miasta i Gminy w Dębnie. Patronami medialnymi byli: Telewizja Szczecin, Kurier Szczeciński i Muzyczny Klub Giso Grzegorza Kujdy, który zapewnił też oprawę techniczną. Fundatorami tablicy poświęconej polskiemu duchowieństwu są Kresowianie z Dębna i ich potomkowie oraz członkowie dębińskiego oddziału Stowarzyszenia Kresy Wschodnie – Dziedzictwo i Pamięć.

CZYTAJ DALEJ

Prezydent Duda po spotkaniu z Ojcem Świętym

2020-09-25 15:09

[ TEMATY ]

Watykan

Andrzej Duda

Agata Kornhauser‑Duda

Vatican Media/ Prezydent.pl

Ojciec Święty Franciszek zwrócił uwagę na to, że prowadziliśmy przez ostatnie lata bardzo skuteczną politykę dla rodziny. Ogromnie mi za to dziękował. Ze wzruszeniem przyjąłem te podziękowania. Wspominał o tych wszystkich programach, które uruchomiliśmy, o tym, że dbamy o rodziny wychowujące dzieci. Cieszę się, że wie o tym Ojciec Święty, że wie o tym Stolica Apostolska - mówił prezydent RP Andrzej Duda podczas briefingu na placu św. Piotra w Watykanie.

  • - Miałem niezwykle miłe i wzruszające spotkanie z Ojcem Świętym. Rozmawialiśmy o sytuacji w Polsce, o pandemii koronawirusa.
  • Wspomniał także o tematach, jakie podjął w rozmowie z kard. Pietro Parolinem. - Mówiliśmy szerzej o polityce międzynarodowej, o sytuacji na Białorusi.

- Jest dla mnie wielką radością, że mimo pandemii koronawirusa, mimo tego, że nie mogliśmy przybyć z narodową pielgrzymką 18 maja po to, żeby oddać hołd św. Janowi Pawłowi II, dziś w imieniu całego narodu polskiego mogłem tu uczestniczyć we Mszy św., że mogliśmy wraz z moją żoną i całą delegacją złożyć wieniec na grobie Ojca Świętego i modlić się za jego pośrednictwem o powodzenie dla naszej Ojczyzny i całego narodu - mówił prezydent, podsumowując swoją wizytę w Watykanie. Nawiązał też do spotkań z papieżem Franciszkiem i sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolinem, które odbył w piątkowe przedpołudnie.

- Miałem niezwykle miłe i wzruszające spotkanie z Ojcem Świętym. Rozmawialiśmy o sytuacji w Polsce, o pandemii koronawirusa. Ojciec Święty podziękował mi za to, że pamiętaliśmy w tych trudnych czasach także o innych społeczeństwach i narodach, za pomoc której udzieliliśmy Włochom, która przyszła tu do Watykanu, ale także za tę pomoc, która poszła z Polski do państw partnerstwa wschodniego, do państw Bałkanów Zachodnich. Powiedziałem, że w trudnych czasach powinniśmy być razem, powinniśmy okazywać solidarność i że jest dla mnie wielką satysfakcją, że nasze państwo, że my, Polacy, tę solidarność w tych trudnych czasach związanych z pandemią okazaliśmy - mówił Duda.

Wspomniał także o tematach, jakie podjął w rozmowie z kard. Pietro Parolinem. - Mówiliśmy szerzej o polityce międzynarodowej, o sytuacji na Białorusi. Kardynał pytał, jak ją postrzegamy, ja również pytałem, jakie jest stanowisko Stolicy Apostolskiej. W zasadzie mieliśmy wspólne zdanie, że należy wspierać wszystkich tych, którzy chcą prawdziwej demokracji, którzy chcą wolności, którzy chcą żyć w uczciwym państwie. I ci ludzie powinni mieć nasze wsparcie, ale oczywiście Białoruś sama powinna decydować o sobie, w wolnych wyborach, takich, które są wyborami uczciwymi. Tutaj mieliśmy stanowisko jednoznaczne, że wspólnota międzynarodowa powinna tego od władz Białorusi wymagać (...) i w tym społeczność międzynarodowa powinna naród białoruski wspierać - relacjonował szef polskiego państwa.

Zaznaczył, że przedmiotem rozmów była także sytuacja na Bliskim Wschodzie, a także losy chrześcijan w różnych stronach świata. - Odebrałem podziękowania za to, że nasze stanowisko w tych sprawach jest tak bardzo pryncypialne, że zawsze stajemy w obronie tych, którzy są uciskani. Rozmawialiśmy również o kwestiach związanych z przyszłością Unii Europejskiej, z tymi wszystkimi procesami, które się toczą - podsumował. Zapowiedział, że podczas popołudniowego spotkania ze wspólnotą Sant'Egidio będzie rozmawiał na temat różnorodnych działań, wspierających ludzi ubogich, a także na temat programów społecznych, wdrożonych w Polsce w ramach pomocy najbardziej potrzebującym.

- Ojciec Święty Franciszek zwrócił uwagę na to, że prowadziliśmy przez ostatnie lata bardzo skuteczną politykę dla rodziny. Ogromnie mi za to dziękował. Ze wzruszeniem przyjąłem te podziękowania. Wspominał o tych wszystkich programach, które uruchomiliśmy, o tym, że dbamy o rodziny wychowujące dzieci. Cieszę się, że wie o tym Ojciec Święty, że wie o tym Stolica Apostolska - dodał prezydent.

Krótkie spotkanie z dziennikarzami odbyło się zaraz po zakończeniu prezydenckiej wizyty w Watykanie, na którą złożyły się: audiencja u Ojca Świętego, spotkanie z sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolinem i udział w prywatnej Mszy św. przy grobie św. Jana Pawła II, której przewodniczył abp Jan Romeo Pawłowski, kierujący sekcją III Sekretariatu Stanu.

CZYTAJ DALEJ

Zagra pierwszy organista katedry oliwskiej

2020-09-25 22:52

plakat organizatorów

We wspomnienie św. Teresy od Dzieciątka Jezus, dziewicy i doktora Kościoła oraz patronki misji, 1 października, krakowscy Karmelici Bosi zapraszają na uroczystą Mszę św. pod przewodnictwem bp. Jana Zająca. Eucharystia rozpocznie się o godz. 18.00, a po jej zakończeniu wybrzmi koncert misyjny.

Jest to kolejne wydarzenie z cyklu „Karmelitańskie Spotkania z Muzyką Organową”. Jak informuje Tomasz Soczek, organista i pomysłodawca cyklicznych spotkań z muzyką, tym razem wystąpi słynny polski organista, prof. Roman Perucki z Gdańska, pierwszy organista katedry oliwskiej. Zaznacza: „Karmelitańskie organy rozebrzmią niewątpliwie w pełnej krasie, ponieważ artysta zaprezentuje szereg słynnych wirtuozowskich utworów, a wśród nich: Preludium i fugę potrójną Es-dur Jana Sebastiana Bacha, toccatę Tu es Petra Henri Muleta, czy Carillon de Westminster Louisa Vierne’a. W programie pojawi się też akcent stricte krakowski – Preludia maryjne Juliusza Łuciuka.”.

Wstęp na koncert tradycyjnie wolny, a bezpośrednio po nim - jak zawsze odbędzie się spotkanie z zaproszonym artystą w Sali św. Anny. Patronat honorowy nad „Karmelitańskimi Spotkaniami z Muzyką Organową” objął abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski. „Niedziela Małopolska” sprawuje patronat medialny nad wydarzeniem. Tegoroczny cykl finansowany jest ze środków Województwa Małopolskiego jako zadanie realizowane w ramach IV edycji Budżetu Obywatelskiej Województwa Małopolskiego.

„Karmelitańskie Spotkania z Muzyką Organową” to druga edycja całorocznego cyklu koncertów odbywający się w kościele oo. Karmelitów Bosych w Krakowie, przy ul. Rakowickiej 18. Kolejne wydarzenia muzyczne nawiązują treścią do porządku roku liturgicznego i przypadających w terminach koncertów uroczystości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję