Reklama

Nie ślubuję Ci uczuć

2016-11-02 11:42

Agnieszka Porzezińska
Niedziela Ogólnopolska 45/2016, str. 26-27

VASHstudio/fotolia.com

Nie tylko ludzie, którzy zawodowo zajmują się małżeństwem i rodziną, dostrzegają fakt, że lawinowo rośnie liczba rozwodów.

Kryzys małżeństwa czy małżonków?

Kryzys wielu małżeństw i rodzin widać gołym okiem. Wystarczy rozejrzeć się wśród sąsiadów, krewnych i znajomych. To, co miało być wymarzoną i wyśnioną drogą do szczęścia, staje się nierzadko drogą potwornych rozczarowań i miejscem wielkiego cierpienia. Nic przecież nie boli bardziej niż rany, które zadaje współmałżonek czy rodzic. Czy mamy zatem do czynienia z kryzysem instytucji małżeństwa? Otóż nie! W kryzysie nie jest małżeństwo, lecz są konkretni małżonkowie czy rodzice. Sakramentu małżeństwa nie da się poprawić – zagrożeniem jest niedojrzałość człowieka.

Kradzież sakramentu

Bezpośrednie powody kryzysu czy rozpadu danego małżeństwa bywają różne, wspólne są natomiast źródła takiego kryzysu. Narzeczeni często nie zdają sobie sprawy z tego, czym jest sakrament małżeństwa i o jaką miłość tutaj chodzi. Nie wiedzą, że ślubują sobie tak ofiarną i wierną miłość, jaka jest symbolem miłości Boga do człowieka. Nie wiedzą, że małżeństwo sakramentalne nie należy im się z samego faktu, że chcą ze sobą zamieszkać i współżyć, bo sakrament to nie rodzaj prawa obywatelskiego, które przysługuje każdemu człowiekowi, lecz przywilej ludzi, którzy są zaprzyjaźnieni z Bogiem i którzy w każdej dziedzinie życia chcą postępować zgodnie z Jego Dekalogiem. Jeśli nie ma tej świadomości i w jej duchu podjętej decyzji, dochodzi do kradzieży sakramentu, czyli do świętokradztwa.

Reklama

Siła grzesznika

Częstym argumentem za rozpadem małżeństwa staje się wypalenie uczuć. Dla mnie to dowód na to, że małżonkowie już przed ślubem mieli nierealne oczekiwania. Pewnie wyobrażali sobie, że gdy zawrą małżeństwo, to ich życie będzie pasmem przyjemności i ciągłych wzruszeń. Zderzenie z rzeczywistością musiało zatem zaboleć. W codzienności miłość to przecież pracowitość, zapominanie o sobie, cierpliwe znoszenie słabości i niedoskonałości współmałżonka i dzieci, to ofiarna służba w dobrym i w złym nastroju, a nie jedynie w dobrej i złej doli. Kto kieruje się uczuciami, ten nie jest w stanie kochać i w konsekwencji rani swoich bliskich. To właśnie dlatego małżonkowie nie ślubują sobie miłych uczuć, lecz wierną i wytrwałą miłość. Miłość małżonków nie usuwa ciężaru życia pod jednym dachem z grzesznikiem, a jedynie daje siłę, by się pod tym ciężarem nie załamać.

Ślub z własnym pacjentem?

Wydaje mi się, że kolejnym źródłem kryzysu jest przedwczesna decyzja o zawarciu małżeństwa. Dzieje się tak, gdy dana osoba czuje się nieszczęśliwa w domu rodzinnym czy w swoim osobistym życiu i liczy na to, że już samo związanie się z drugą osobą sprawi, iż będzie szczęśliwa. W takim przypadku małżeństwo jest bardziej ucieczką z domu czy od prawdy o sobie niż decyzją o pokochaniu drugiej osoby. Często jest i tak, że ktoś decyduje się na małżeństwo po to, by „ratować” tę drugą osobę przed jakąś formą kryzysu, np. ona zakłada – a on jej to skutecznie wmawia! – że jeśli tylko się pobiorą, to on natychmiast przestanie pić, kłamać, podrywać inne kobiety czy poskromi swój gwałtowny temperament. W konsekwencji narzeczona próbuje stać się terapeutką dla przyszłego męża, nie mając do tego ani odpowiedniej wiedzy i kompetencji, ani emocjonalnego dystansu. Zapomina o podstawowej prawdzie, że terapeutka nie powinna wychodzić za mąż za swojego pacjenta.

Niewinni winni

Im bardziej niedojrzali są narzeczeni, tym bardziej nie zdają sobie sprawy z tego, że nie dorastają do miłości według kryteriów wyznaczonych przez Boga w sakramencie małżeństwa. To właśnie dlatego zadaniem duchownych powinno być solidne weryfikowanie dojrzałości oraz motywacji narzeczonych i niedopuszczanie do zawierania małżeństw nieważnych. To nie ksiądz jest zły, gdy odmawia sakramentu, ale sami narzeczeni winni uznać, że są niezdolni do jego przyjęcia. Gdyby kapłani poważniej traktowali obowiązek weryfikacji kandydatów do małżeństwa i nie popełniali błędów, krótsze byłyby kolejki do sądów kościelnych w celu stwierdzenia nieważności małżeństwa, a co ważniejsze, dramatycznych konsekwencji błędnych decyzji rodziców nie ponosiłyby niewinne i bezbronne dzieci.

Bezcenne

Nawet solidne przygotowanie do sakramentu małżeństwa nie sprawi, że małżonkowie staną się ideałami, których ominą wszelkie kryzysy. Dobrze wiem, że codzienność – po nieprzespanej nocy jednej, drugiej, trzeciej czy męczącej chorobie dziecka – z lubością wystawia miłość na próbę. Pojawienie się kryzysu jednego, drugiego, trzeciego nie oznacza jednak, że małżeństwo musi się rozpaść. Przeciwnie, doświadczenie poważnych trudności małżeńskich czy rodzicielskich może motywować do jeszcze głębszej pracy, przede wszystkim nad samym sobą. Kościół proponuje rozwiązania prawdziwe, a nie te, które są łatwe, lecz łamią przysięgę małżeńską. Najbardziej doceniam to, czego zdobycie dużo mnie kosztowało, a małżeństwo i rodzina są dla mnie bezcenne.

Więcej o małżeństwie i Franciszkowych słowach: pozwól, dziękuję, przepraszam w „Niedzieli Młodych”, str. 50-53.

* * *

Agnieszka Porzezińska
Dziennikarka, scenarzystka, w TVP ABC prowadzi program „Moda na rodzinę”

Tagi:
małżeństwo

Reklama

Dwa spojrzenia na małżeństwo

2019-09-17 14:31

Rozmawia Damian Krawczykowski
Niedziela Ogólnopolska 38/2019, str. 14-15

Dwa małżeństwa, dwa staże, dwa spojrzenia – jeden wspólny mianownik: zachwyt nad małżeńską drogą. Marcin Pospieszalski, znany kompozytor, basista, aranżer i producent muzyczny, wraz z żoną Lidią, która również jest związana z muzyką, trwa w małżeństwie od 33 lat. Ich syn oraz synowa: Mikołaj i Marysia są małżeństwem od kilku... tygodni. W rozmowie z „Niedzielą” opowiedzieli o swoich przemyśleniach na temat sensu i wartości małżeństwa

Olgierd Tybinkowski
Marysia i Mikołaj Pospieszalscy

Spojrzenie 1

DAMIAN KRAWCZYKOWSKI: – Jak długo są Państwo małżeństwem?

MARCIN POSPIESZALSKI: – Jesteśmy małżeństwem od 1986 r., czyli 33 lata. Czas na pewno i trudny, i piękny. Trudny szczególnie dla Lidii, gdy zostawała sama z dziećmi, a ja jechałem w trasy koncertowe, czasem na długie tygodnie. I na początku naszego małżeństwa żyliśmy bardzo skromnie, nieregularne zarobki początkującego muzyka, grającego w dodatku muzykę niekomercyjną, ledwo wystarczały na podstawowe potrzeby... Później było trochę łatwiej, ale małżeństwo to góry i doliny i o tym młodzi ludzie, którzy zawierają związek, powinni pamiętać.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Katechetycy o realnych problemach nauczania religii w wirtualnej rzeczywistości

2019-09-21 12:12

Aneta Rayzacher-Majewska / Częstochowa (KAI)

Dziś nie ma wątpliwości co do tego, że rzeczywistość wirtualna jest przestrzenią głoszenia Ewangelii. Jak powinno wyglądać nauczanie religii w rzeczywistości zmediatyzowanej? Zastanawiano się nad tym podczas sympozjum Stowarzyszenia Katechetyków Polskich, które odbyło się 19 i 20 września w Częstochowie.

Archiwum WSD w Częstochowie
Praktyki katechetyczne kleryków WSD w Częstochowie

W spotkaniu wzięli m.in. udział wykładowcy katechetyki i przedstawiciele wydziałów katechetycznych, na czele z przewodniczącym Komisji Wychowania Katolickiego bp. Markiem Mendykiem oraz wiceprzewodniczącym bp. Wojciechem Osialem.

Szkolne nauczanie religii wpisuje się w działalność dydaktyczną i wychowawczą szkoły. Rafał Lew-Starowicz z Departamentu Podręczników, Programów i Innowacji MEN wyjaśnił, jak należy dbać o bezpieczeństwo ucznia w przestrzeni wirtualnej. Dla pogłębienia tematu we własnym zakresie, ofiarował katechetykom współredagowaną książkę „Edukacja - relacja - zabawa. Wieloaspektowość internetu w wymiarze bezpieczeństwa dzieci i młodzieży”.

Ks. dr Grzegorz Strzelczyk (Wydział Teologiczny Uniwersytetu Śląskiego) twierdząco odpowiedział na postawione w temacie wystąpienia pytanie, „Czy wiarę da się jeszcze opowiadać?”. Podkreślił przy tym potrzebę zaistnienia w przestrzeni wirtualnej, przy jednoczesnej konieczności doprowadzenia do spotkania w realnym świecie.

Po referatach uczestnicy pracowali w grupach, omawiając szanse i wyzwania nauczania religii wobec wirtualnej rzeczywistości w szkole podstawowej i średniej, a także dla nauczycieli religii oraz rodziców. Mówili o tym dr Michał Małek, ks. dr Andrzej Kielian, ks. dr Adam Bielinowicz i ks. dr hab. Dariusz Kurzydło, prof. UKSW.

Zdaniem uczestników warsztatów, rzeczywistość wirtualna stwarza nauczaniu religii nowe możliwości, których nie można zlekceważyć. Do prawidłowego wykorzystania mediów należy jednak być odpowiednio przygotowanym i czynić to odpowiedzialnie, upatrując w nich środka do osiągnięcia celu, nie zaś celu samego w sobie.

Podczas zjazdu Stowarzyszenia Katechetyków Polskich odbyło się Walne Zebranie SKP, podczas którego ks. dr hab. Tomasz Wielebski z UKSW, prezes Polskiego Stowarzyszenia Pastoralistów, przedstawił propozycję współpracy na rzecz planowanego II Kongresu Teologii Praktycznej.

W drugim dniu spotkania rozmawiano o aktualnych problemach organizacji nauczania religii i katechezy. Przedstawili je przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego bp Marek Mendyk oraz ks. prof. dr hab. Piotr Tomasik, koordynator Biura Programowania Katechezy. Najszerzej omówioną kwestią były kwalifikacje nauczycieli religii w świetle aktualnego Porozumienia KEP i MEN oraz nowego rozporządzenia MNiSW w sprawie standardu kształcenia przygotowującego do wykonywania zawodu nauczyciela.

Stowarzyszenie Katechetyków Polskich powstało w 2012 r. i kontynuuje tradycje dawnej Sekcji Wykładowców Katechetyki. Aktualnie liczy ponad stu członków zwyczajnych, a także ośmiu członków honorowych i czterech korespondencyjnych. Podczas dorocznych spotkań SKP katechetycy pogłębiają refleksję naukową nad katechezą oraz omawiają bieżące sprawy katechetyczne. Kolejny zjazd Stowarzyszenia odbędzie się w dniach 22-23 września 2020 r. w Częstochowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Komunikat Kurii Metropolitalnej w Krakowie

2019-09-21 22:35

W związku z pojawiającymi się w przestrzeni medialnej nieprawdziwymi informacjami na temat zmian personalnych w Biurze Prasowym Archidiecezji Krakowskiej, Kuria Metropolitalna w Krakowie informuje, że podjęte działania dotyczą zakończenia współpracy jedynie z koordynatorem Biura, panią Joanną Adamik, i jej dwiema najbliższymi współpracowniczkami, które są osobami niezamężnymi.

Artur Stelmasiak/Niedziela

Należy zaznaczyć, że pani Joanna Adamik w dniu 10 sierpnia br. w piśmie skierowanym na ręce Księdza Arcybiskupa stwierdziła, m.in.: „(…) wyrażając szczerą wdzięczność za ostatnie lata i miesiące pracy i służby dla Księdza Arcybiskupa, także za wszystkie gesty i słowa osobistej życzliwości wobec mnie i moich bliskich, proszę o zwolnienie mnie z obowiązków”. Ta prośba została ostatecznie przyjęta w dniu 19 bm., przy zachowaniu umownego (miesięcznego) trybu wypowiedzenia i wynagrodzenia, pomimo rezygnacji ze świadczenia pracy.

Natomiast dwie pozostałe osoby, które w życiu prywatnym jako matki tworzą wraz ze swymi mężami katolickie rodziny, nadal pozostają pracownikami Biura Prasowego Archidiecezji Krakowskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem