Reklama

35 lat działalności Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta

Być dobrym jak chleb

2016-11-03 09:50

Magdalena Lewandowska
Edycja wrocławska 45/2016, str. 6-7

Archiwum Towarzystwa Pomocy im. św. Barata Alberta
Dariusz Dobrowolski

Nie da się w jednym artykule opisać 35 lat działalności Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta. Nawet jedna książka to o wiele za mało, by pokazać tysiące ludzi, którym pomogli, miłosierdzie, które świadczyli przez lata. Kierowali się i kierują słowami św. Brata Alberta: „Powinno się być dobrym jak chleb, który dla wszystkich leży na stole, z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się, jeśli jest głodny”

Towarzystwa Pomocy im św. Brata Alberta jest pierwszą w Polsce organizacją pozarządową, która zajęła się pomocą bezdomnym. Do 1989 r. nosiło nazwę Towarzystwo Pomocy im. Adama Chmielowskiego. Zrzesza 2700 członków zorganizowanych w 67 kołach na terenie całego kraju. Każde koło stara się zorganizować schronisko, kuchnię lub inną formę pomocy ludziom bezdomnym i ubogim. Kierują się zasadą: „Każdemu głodnemu dać jeść, bezdomnemu miejsce, a nagiemu odzież. Jak nie można dużo to mało. „Towarzystwo prowadzi 87 placówek pobytowych, m.in. 45 schronisk dla mężczyzn (2670 miejsc), 4 schroniska dla kobiet (70 miejsc), 8 domów dla kobiet i matek z dziećmi (240 miejsc), 2 Domy Pomocy Społecznej (101 miejsc). W ich placówkach przebywa obecnie około 3500 osób. Towarzystwo prowdzi także 17 noclegowni – 639 miejsc, 11 ogrzewalni – 326 miejsc, czy 15 kuchni wydających ponad 2 tys. obiadów dziennie. A wszystko zaczęło się w 1981 r. we Wrocławiu.

Cud

Założycielem Towarzystwa był brat Jerzy Marszałkowicz, furtianin w seminarium duchownym we Wrocławiu, który już od lat pomagał bezdomnym. – W PRL samo słowo bezdomność było objęte cenzurą. Nie wolno było mówić, że w Polsce są bezdomni, bo Polska to był „kraj szczęśliwości” – opowiada Marek Oktaba, członek zarządu, od początku tworzył Towarzystwo Pomocy Brata Alberta. – Brat Jerzy przez lata domagał się od władz stworzenia placówki dla bezdomnych. Bezskutecznie. Sam pomagał bezdomnym, dawał jedzenie, pomagał zdobyć dokumenty, ale to wszystko odbywało się na zasadzie działalności partyzanckiej.

Stowarzyszenie, które miało zająć się pomocą bezdomnym, udało się zarejestrować w listopadzie 1981 r. – Bp Pazdur zawsze mówił, że to był cud, że zarejestrowano Towarzystwo 2 listopada 1981 r., tuż przed stanem wojennym. Także kard. Henryk Gulbinowicz przyczynił się do powstania Towarzystwa, tłumaczył władzom, że jednak bezdomni istnieją i potrzebują pomocy. Od samego początku Kościół bardzo mocno nas wspierał – wspomina Bohdan Aniszczyk, wiceprzewodniczący zarządu, który przez 20 lat był przewodniczącym Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta.

Reklama

– Należałem do Ruch Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata „Maitri”. Byliśmy członkami założycielami Towarzystwa, ale przede wszystkim byliśmy wolontariuszami, którzy od pierwszego dnia pomagali w schronisku przy ul. Lotniczej – opowiada o początkach Marek Oktaba. – Staraliśmy się to tak zorganizować, aby każdej nocy, oprócz brata Jerzego, z bezdomnymi był jeden wolontariusz z Maitri. Mój dzień to był wtorek. Przychodziłem rano, zostawałem w schronisku przez cały dzień i noc. Spaliśmy razem z bezdomnymi – po kilku dniach pojawiły się pretensje, że zajmujemy miejsce przeznaczone dla bezdomnych. Tak naprawdę komuś nie mieściło się w głowie, że chcemy spać z bezdomnymi, a nie w oddzielnym pokoju. Pojechałem więc do domu i przywiozłem dmuchany materac. Kiedy zobaczyli to bezdomni, nie pozwolili mi na dmuchanie żadnego materaca, kazali kłaść się na łóżku. To było piękne.

Brat Jerzy

Brat Jerzy Marszałkowicz żyje do dziś. Ma już ponad 80 lat, jest zwykłym mieszkańcem schroniska św. Brata Alberta w Bielicach (diecezja opolska), którego działalność zainicjował w 1988 r. Mieszka w pokoju pięcioosobowym, nie chciał być wyizolowany od tego co się dzieje w schronisku. Po utworzeniu Towarzystwa przez siedem lat mieszkał z bezdomnymi w baraku przy ul. Lotniczej we Wrocławiu. Całe swoje życie poświęcił bezdomnym. Od lat studenckich inspirował go Brat Albert i to jego wybrał na patrona Towarzystwa. – Przede wszystkim brat Jerzy był zawsze równy z bezdomnymi, mieszkał z nimi, żył z nimi. Uważał, że jest ich domownikiem, członkiem wielkiej rodziny bezdomnych. Bezdomni sami z siebie nazywali go – i do tej pory nazywają – tatą. Nie mówią brat czy ksiądz Jerzy, tylko tata – podkreśla Marek Oktaba.

Spojrzeć, jak na człowieka

– Czasy się zmieniają, nasi podopieczni też. To już nie tylko alkoholicy bez pracy i domu, ale coraz młodsze osoby, których życie przygniotło, np. alimenciarze czy byli biznesmeni, którzy stracili wszystko. Nasza misja się jednak nie zmieniła. Pomagamy bezdomnym i wszystkim osobom wykluczonym i szukamy wciąż nowych pomysłów w walce z bezdomnością. Mam satysfakcję, że przez te 35 lat Towarzystwo jest liderem, jeśli chodzi o rozwiązania systemowe dotyczące bezdomnych, nie tylko dla poszczególnych schronisk, ale dla całego kraju – mówi Bohdan Aniszczyk.

Podkreśla, że pomoc Towarzystwa cały czas przynosi rezultaty: – Każde Koło potrafi opowiedzieć historie wielu osób, które są dowodem na to, że warto pomagać. Pamiętam, co zawsze mówił bp Pazdur: Być może dla niektórych z nich sam fakt, że zabierzemy ich z ulicy, by mogli się umyć, nakarmić, czy godnie umrzeć, to będzie jedyna dobra rzecz, która ich w życiu spotkała. Ktoś spojrzy na nich jak na człowieka.

Niekonwencjonalny Wrocław

Wrocławskie Koło Towarzystwa prowadzi kilka schronisk i noclegowni. Ale oprócz tego podejmuje wiele niekonwencjonalnych inicjatyw, dzięki którym starają się wydobyć ludzi z bezdomności. Jedną z nich jest piłka nożna i mistrzostwa bezdomnych. – We Wrocławiu zajmuje się tym Maciej Gudra, kierownik noclegowni przy Małachowskiego, który sam jest trenerem drużyny piłkarskiej bezdomnych. Noclegownia jest dobrym miejscem na tego typu działalność, ponieważ trafia tam dużo młodych osób. Dla kogoś, kto ma sporo sił, nie ma poważnych chorób, sport jest szansą na naukę dyscypliny, higieny, na naukę uczestnictwa w życiu społecznym. Niezwykłe jest, kiedy podczas mistrzostw świata bezdomnych i uzależnionych mogą reprezentować Polskę z orzełkiem na koszulce i zdobywać dla kraju medale. To dla człowieka, który wcześniej mieszkał pod mostem tak ważne i głębokie przeżycie, że nie da się tego wyrazić słowami – opowiada Marek Oktaba.

Kolejna ciekawa inicjatywa to filmy. Bezdomnych kinem zainteresował Dariusz Dobrowolski, kierownik schroniska dla mężczyzn. W ten sposób powstała grupa „Albert Cinema”, która ma na swoim koncie już dziewięć produkcji. Bezdomni piszą scenariusze, kręcą, grają główne role. Dzięki pracy nad filmami mężczyźni poznali inny świat. Gdy jeden z ich filmów został zakwalifikowany do udziału w konkursie filmów niezależnych w Gdyni, wielu z nich po raz pierwszy od lat wyjechało poza Wrocław. I uwierzyli w siebie.

Główne uroczystości jubileuszu 35-lecia działalności Towarzystwa odbędą się 4 i 5 listopada we Wrocławiu.

* * *

Pomogliśmy im

Młody
Znamy Młodego od 7 lat, jest alkoholikiem i hazardzistą, traktował przez te lata nasze schronisko jak sanatorium – pojawiał się na kilka tygodni lub miesięcy, obiecywał, uczęszczał na terapie. Potem spotykał kogoś z przeszłości i znikał. Tuż przed 30. urodzinami wrócił i zaczął się powrót do normalnego życia: odbył terapię w Ośrodku Leczenia Uzależnień, uczęszczał na warsztaty terapeutyczne, uzyskał orzeczenie o umiarkowanym stopniu niepełnosprawności. W roku 2014 podjął pracę, zaczął uczęszczać od klubu AA. W 2015 wynajął kawalerkę. Pracuje, nadal jest w AA, odwiedza schronisko tak, jak odwiedza się najbliższych.

Kasia
Schorowana, uzależniona od alkoholu czterdziestolatka trafiła do naszego schroniska w 2015 r. Kilka razy Kasia podejmowała próby wyjścia z uzależnień; z narkotykami poradziła sobie, z alkoholem udawało się na krótko. W schronisku Kasia utrzymuje abstynencję, leczy się u neurologa, psychiatry, przyjmuje regularnie leki, jest pacjentką poradni odwykowej. Pomimo wielu ograniczeń (zarówno ruchowych jak i psychicznych) bierze czynny udział w życiu schroniska, rozwija swoje zdolności plastyczne. Święta Bożego Narodzenia 2015 r. spędziła z rodziną po raz pierwszy od wielu lat.

Adam
Ma 55 lat, wykształcenie średnie, kawaler. Trafił do schroniska w 2011 r. z problemem alkoholowym. W schronisku utrzymywał abstynencję i dał się poznać jako człowiek pracowity i zaangażowany w codziennie życie domu. W 2013 zatrudniliśmy Adama jako opiekuna w noclegowni, gdzie poznał specyfikę pracy z osobami bezdomnymi. Zaproponowaliśmy mu zamieszkanie w mieszkaniu wspieranym. Następnie w ramach projektu został streetworkerem. Do dzisiaj pracuje na ulicy z osobami potrzebującymi. Nawiązał bliskie kontakty z bratem i rodziną.

Tagi:
towarzystwo

Żyjmy w prawdzie!

2018-11-21 10:49

Marek Zygmunt
Edycja świdnicka 47/2018, str. III

Ks. Grzegorz Umiński
Podczas Mszy św. z okazji 30-lecia działalności Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich

Biskup Ignacy Dec przewodniczył w kościele pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Świdnicy uroczystej Eucharystii sprawowanej z okazji 30-lecia działalności Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich”. Wszystkich parafian, mieszkańców Świdnicy i gości w serdecznych słowach powitał proboszcz tej wspólnoty ks. prał. Rafał Kozłowski.

W swoim wystąpieniu powiedział: „Nasza dostojna jubilatka Polska obchodzi w tym roku 100. rocznicę odzyskania niepodległości. Dziękujmy Bogu za dar wolności, który Opatrzność Boża nam podarowała w 1918 r.”. W homilii Ksiądz Biskup przypomniał, że Ojciec Święty Jan Paweł II wielokrotnie nam mówił, że Ojczyzna jest naszą Matką, a niepodległość nie jest dana naszemu narodowi na zawsze, ale wymaga od każdego pokolenia Polaków troski o Ojczyznę. Obchodzona właśnie rocznica skłania do refleksji nad obecnym stanem Polski i jej suwerennego bytu.

Odstępowanie od wiary katolickiej i chrześcijańskich zasad jako podstawy życia rodzinnego, narodowego i funkcjonowania państwa to najpoważniejsze z zagrożeń, które już raz w przeszłości doprowadziły do upadku RP, a szerzące się szczególnie wśród młodej generacji Polaków zagrożenia, takie jak m.in.: alkoholizm, narkomania, pornografia, Internet, prowadzą do duchowego i moralnego osłabienia naszego narodu – akcentował kaznodzieja.Wskazał, że spośród wad narodowych coraz bardziej dochodzą do głosu: egoizm, brak troski o dobro wspólne, szkalowanie i znieważanie wiary katolickiej, polskiej tradycji narodowej i tego wszystkiego, co stanowi naszą Ojczyznę.

Ksiądz Biskup podkreślił dalej, że mamy obecnie do czynienia ze zmasowanym atakiem na Kościół. A Polska ze względu na fakt, że jeszcze jest w Europie krajem najbardziej katolickim, jest pod tym względem na szczególnym celowniku. Są międzynarodowe instytucje, które chcą po prostu zmienić Polskę z katolickiej na ateistyczną, islamską czy masońską. Dlatego jego zdaniem, musimy czuwać i pilnować tego skarbu, który przejęliśmy od naszych poprzedników, od bohaterów narodowych.

– Zobaczcie, jakie jest skłócenie w naszym Parlamencie, w różnych gremiach politycznych. Nie przebierają w słowach. A atak na Kościół nie jest przypadkiem, Chce się Kościołowi zamknąć usta – stwierdził Ksiądz Biskup. I apelował w tym kontekście: – Żyjmy w prawdzie, prawdę odkrywajmy, nie dajmy się po prostu otumanić przez liberalne media.

W czasie Eucharystii Ksiądz Biskup poświęcił okolicznościową tablicę upamiętniającą 30-letnią działalność Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich, a wieloletniego proboszcza tej parafii ks. inf. Kazimierza Jandziszaka udekorowano Medalem 30-lecia tego Towarzystwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Atak Turcji na Syrię. Zginęło już prawie 150 osób

2019-10-12 17:33

vaticannews / Damaszek (KAI)

Z wielkim niepokojem i bólem śledzimy to, co dzieje się w północno-wschodniej Syrii po ataku wojsk tureckich. Sytuacja ta grozi wielkimi negatywnymi reperkusjami, w postaci naruszenia integralności terytorialnej kraju, jak również pogłębienia kryzysu humanitarnego wśród uciekinierów i przesiedleńców. Opinię tę wyraziła Rada Kościołów Bliskiego Wschodu po tureckiej inwazji na Syrię.

YouTube.com

W opublikowanej nocie jej sygnatariusze podkreślają prawo narodów do samookreślenia bazującego na miłości, sprawiedliwości, prawach człowieka i wzajemnej odpowiedzialności za budowanie pokoju. Dlatego konieczne jest przerwanie spirali przemocy i wojny w tym regionie oraz podjęcie działań na rzecz dialogu i zaprzestania działań bojowych.

Po trzech dniach tureckiej inwazji bilans jest bardzo smutny. Ponad sto osób zostało zamordowanych, w tym wielu cywilów, wśród nich chrześcijanie, ponad 100 tys. uciekło z terenu, gdzie toczą się walki, a kolejne tysiące szuka schronienia w obozach dla uchodźców, schronach i szkołach. Tureckie bombardowania nie oszczędzają szpitali, placówek edukacyjnych, kościołów, cywilnych mieszkań. Przewiduje się, że tysiące uciekinierów może dotrzeć do irackiego Kurdystanu przynosząc tam wielką destabilizację i niepokój.

Wśród prawdopodobnych skutków ataku wojsk tureckich na Syrię wymienia się także możliwość odrodzenia się Państwa Islamskiego. Już po tych kilku dniach inwazji wielu dżihadystom udało się uciec z syryjskich więzień, co niesie ze sobą ogromne niebezpieczeństwo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Świeccy franciszkanie świętowali jubileusz

2019-10-13 23:44

Maciej Orman

Naśladują św. Franciszka, żyjąc jego duchowością. Nie noszą habitów, ale służą Bogu i ludziom przez pracę i modlitwę. Jubileusz 40-lecia świętował 13 października Franciszkański Zakon Świeckich (FZŚ) działający przy parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Częstochowie

Maciej Orman

Z tej okazji Mszy św. w intencji braci i sióstr należących do zakonu, zwanym też III Zakonem Franciszkańskim, przewodniczył o. Gabriel Kudzia OFM.

– Pokój i dobro – powitał wszystkich na początku Eucharystii franciszkańskim pozdrowieniem proboszcz parafii ks. Janusz Wojtyla. – Pragniemy zanieść wdzięczną modlitwę do Boga za to, że duch franciszkański ogarnia naszą lisiniecką ziemię przez posługę świeckich, którzy modlą się, pracują i dają świadectwo życia według reguł św. Franciszka, który chciał być w świecie żywą Ewangelią – powiedział ks. Wojtyla.

W kazaniu o. Gabriel Kudzia podkreślił, że należący do FZŚ zafascynowali się sposobem życia św. Franciszka z Asyżu, który jest wzorem wolności, pokoju, zgody i pojednania między ludźmi. – Ta fascynacja jego świętością sprawiła, że wstąpili do wspólnoty, aby realizować pragnienie dążenia do doskonałości chrześcijańskiej. Doszli do wniosku, że nie wystarcza im coniedzielny udział we Mszy św., odmawianie pacierza i zachowywanie przykazań. Zrozumieli, że Bóg jest taki wielki i wspaniały, że ciągle trzeba Go szukać i głębiej poznawać. Szukali kogoś, kto im w tym pomoże. I znaleźli św. Franciszka, który jest nauczycielem doskonałości, bo sam upodobnił się do Chrystusa na tyle, że nazwano go drugim Chrystusem – powiedział o. Kudzia.

– Jeśli czujesz, że dotychczasowe życie religijne nie zadowala cię, to znak, że Bóg puka do twojego serca, abyś wszedł na drogę doskonałości przez wstąpienie do FZŚ – kontynuował kaznodzieja.

– Dziękujemy, że Bóg dał nam w osobie św. Franciszka z Asyżu wzór radosnej świętości. Prośmy, by pociągnął nas za sobą, byśmy odważnie szli drogą chrześcijańskiej doskonałości i osiągnęli wieczne zbawienie – zakończył o. Kudzia.

Podczas Mszy św. śpiewał chór Cantate Deo pod dyr. Włodzimierza Krawczyńskiego.

Na zakończenie Mszy św. wierni mogli ucałować relikwie św. Franciszka i bł. Anieli Salawy, która patronuje akcji „Makulatura na misje”. W ostatni piątek i sobotę miesiąca FZŚ zbiera makulaturę na parkingu przy kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Dochód z jej sprzedaży jest przeznaczany na budowę studni głębinowych w Afryce. W tej chwili powstaje już siódma.

FZŚ przy parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Częstochowie liczy 17 osób. Jego przełożoną jest Stefania Kreczko, która należy do wspólnoty od 26 lat. – Wstąpiłam do niej za zachętą br. Wacława Rukszy, ówczesnego przełożonego, ale przede wszystkim dlatego, że św. Franciszek jest patronem prawdziwych ekologów, którzy nie tylko szanują inne stworzenia, ale na pierwszym miejscu życie ludzkie, od poczęcia do naturalnej śmierci. Poza tym moja śp. mama też należała do zakonu – przyznała w rozmowie z „Niedzielą” Stefania Kreczko i dodała: – Nie jest nas dużo, ale chodzi o serce, o to, by duch franciszkański przenosił góry. Św. Franciszek był przecież biedaczyną, a czynił cuda.

Asystentem regionu częstochowskiego FZŚ jest o. Natan Kansy OFM, posługujący w parafii pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Częstochowie. – We wspólnocie każdy nawzajem ubogaca siebie. Wspólnota daje poczucie odpowiedzialności i tego, że jesteśmy potrzebni. Przynależność do niej jest wielką radością – powiedział „Niedzieli” o. Kansy.

Podczas niedzielnej uroczystości 5 osób świętowało jubileusz 40-lecia przynależności do FZŚ. Jedną z nich był Antoni Narolski, mistrz do spraw formacji, jedyny mężczyzna we wspólnocie i jeden z jej inicjatorów. – Bardzo zżyłem się ze św. Franciszkiem, a z tego wynikają konkretne obowiązki, np. modlitwa brewiarzowa. Nie można być tylko „z afiszu”. Trzeba zauważać drugiego człowieka, również najbiedniejszego – przyznał w rozmowie z „Niedzielą”. Antoni Narolski był trzykrotnie przełożonym wspólnoty przy parafii na Lisińcu. Pełnił także funkcję zastępcy i skarbnika.

Świeccy franciszkanie spotykają się w parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w II niedzielę miesiąca o godz. 7.00 podczas Mszy św., a następnie na spotkaniu formacyjnym. Wspólnota czeka na nowych kandydatów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem