Nie dał się zwyciężyć nienawiści
Beatyfikacji w Świątyni Opatrzności Bożej przewodniczył w imieniu papieża Franciszka kard. Marcello Semeraro, prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. W homilii przypomniał, że Wyszyński prowadził Kościół w Polsce przez jeden z najtrudniejszych okresów jego najnowszej historii. Przeciwstawiał się ideologii, która jak mówił kard. Semeraro „odczłowieczała człowieka i oddalała go od pełni życia, jaką jest Ewangelia”. Za swoją postawę zapłacił trzyletnim uwięzieniem.
Właśnie w tym kontekście podczas beatyfikacji przywołano jego słowa:
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Kto nienawidzi, już przegrał.
Prymas nie wzywał do bierności. Potrafił zdecydowanie bronić wolności Kościoła i godności człowieka, ale nie pozwolił, by walka z systemem przerodziła się w nienawiść do ludzi.
Najpierw trzeba obudzić sumienie
To przesłanie łączy się z innym wielkim tematem nauczania Wyszyńskiego – sumieniem. W 1980 r., gdy Polska przeżywała kolejny historyczny przełom, Prymas mówił:
Wszędzie musi obudzić się sumienie.
Odnowa społeczeństwa miała się według niego zaczynać nie od przeciwnika, którego trzeba pokonać, lecz od człowieka, który sam musi żyć uczciwie i brać odpowiedzialność za swoje czyny.
„Wszystko postawiłem na Maryję”
Kilka dni przed beatyfikacją Franciszek wskazał jeszcze jeden klucz do życia Prymasa:
Wszystko postawiłem na Maryję.
Papież przypomniał też słowa św. Jana Pawła II, który mówił kard. Wyszyńskiemu, że nie byłoby Papieża-Polaka bez jego wiary, która nie cofnęła się przed więzieniem i cierpieniem, heroicznej nadziei i zawierzenia Matce Kościoła.
Pięć lat po beatyfikacji właśnie te trzy słowa – wiara, nadzieja i zawierzenie – mogą być najlepszym kluczem do odczytania jego dziedzictwa. Wyszyński pokazał, że można być niezłomnym bez nienawiści, bronić prawdy bez pogardy dla człowieka i przechodzić przez czas próby bez utraty nadziei.
