Ef 2, 1-10 <- KLIKNIJ
„I wy byliście umarłymi na skutek waszych występków i grzechów”. Diagnoza otwierająca drugi rozdział Efezjan jest radykalna. Nie chorzy, nie osłabieni, lecz umarli. Autor opisuje dawne życie adresatów jako chodzenie „według doczesnego sposobu tego świata, według sposobu Władcy mocarstwa powietrza”, w pożądaniach ciała. Dodaje zdanie, które wyklucza wszelką wyższość nawróconych: „pośród nich także my wszyscy niegdyś postępowaliśmy... i byliśmy potomstwem z natury zasługującym na gniew, jak i wszyscy inni”. Przed łaską nie ma „my lepsi”, jest tylko wspólny grób.
Wtedy następuje zwrot, który gramatycznie jest jednym z najpiękniejszych „ale” w historii języka: „a Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia”. Dives in misericordia. Z tego wersetu Jan Paweł II wziął tytuł encykliki o Bożym miłosierdziu. Trzy czasowniki z przedrostkiem współ-. Współożywił, współwskrzesił, współposadził na wyżynach niebieskich w Chrystusie Jezusie. Los Chrystusa staje się gramatyką losu wierzących. Pascha jest odmieniana przez osoby.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Zwieńczenie jest klasycznym locus nauki o łasce: „łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił”. Gratia gratis data. Wszelka chluba zostaje wykluczona (zob. glossę na 5 IX, cóż masz, czego byś nie otrzymał?). Żeby nikt nie pomylił darmowości z biernością, ostatni werset domyka równowagę: „jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili”. Greckie poiēma, dzieło, arcydzieło, mówi, że człowiek w łasce jest poematem Boga. Dobre czyny są drogą przygotowaną dla już wpuszczonych. Augustyn ujął to w formule, której nikt nie poprawił. Gdy Bóg wieńczy nasze zasługi, wieńczy swoje własne dary.
Łk 12, 13-21 <- KLIKNIJ
„Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem”. Ktoś z tłumu próbuje uczynić z Jezusa arbitra w sprawie spadkowej. Prośba nie była niestosowna, rabini bywali proszeni o takie rozstrzygnięcia, a Prawo znało reguły działów (por. Pwt 21,17). Jezus odmawia jurysdykcji: „człowieku, któż Mnie ustanowił nad wami sędzią albo rozjemcą?”, dosłownie sędzią lub działowcem (meristēs). Przyszedł leczyć serca. Dlatego zamiast wyroku daje przestrogę: „uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś ma wszystkiego w nadmiarze, to życie jego nie zależy od jego mienia”. Greckie pleonexia, chciwość, to dosłownie „chcieć więcej”, wada bez punktu nasycenia.
Przypowieść o bogaczu jest arcydziełem ironii w jedenastu wersetach. Ziemia „obficie obrodziła”. Bogactwo samo w sobie jest bez winy, urodzaj darem. Problem zaczyna się w monologu. Bogacz „rozważał sam w sobie”, mówi wyłącznie do siebie i o sobie. W czterech zdaniach greka liczy kilkanaście form „ja” i „moje”. Zboża moje, spichlerze moje, dobra moje, dusza moja. Nie ma Boga, nie ma bliźniego, nie ma nawet rodziny, jest tylko samotny właściciel planujący przyszłość: „zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe... i powiem sobie: Masz wielkie dobra, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj”.
Odpowiedź przychodzi nocą i jest jedynym miejscem Ewangelii, gdzie Bóg nazywa człowieka głupcem: „głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie”. Czasownik apaitousin jest z języka windykacji. Dusza okazuje się pożyczką, którą wierzyciel wypowiada bez terminu. „Komu więc przypadnie to, coś przygotował?” Prawo spadkowe, od którego zaczęła się scena, wraca jak bumerang. Gromadził dla siebie, odziedziczą inni. Pointa Jezusa jest bilansem dwóch księgowości: „tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty u Boga” (Wulgata: in Deum dives). Bazyli Wielki w słynnej homilii na tę przypowieść pytał bogacza: czyje są dobra, które trzymasz? Chleb, który chowasz, jest głodnego. Płaszcz w twojej szafie jest nagiego. Bogactwo „u Boga” ma jeden bank, otwarte ręce.
