Ef 4, 32 - 5, 8 <- KLIKNIJ
„Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni. Przebaczajcie sobie, tak jak i Bóg wam przebaczył w Chrystusie”. Norma przebaczenia ma tu miarę, która odbiera wszystkie wymówki: „tak jak Bóg wam”. Przebaczamy na miarę przebaczenia, które sami otrzymaliśmy (zob. glossę na 13 IX). Z tego zdania wyrasta wezwanie, które w całym Piśmie ma może najkrótszą formę i najdłuższy zasięg: „bądźcie więc naśladowcami Boga, jako dzieci umiłowane, i postępujcie drogą miłości, bo i Chrystus was umiłował i samego siebie wydał za nas w ofierze i dani na woń miłą Bogu”. Mimētai tou Theou, naśladowcy Boga. Grecka filozofia marzyła o upodobnieniu do bóstwa przez kontemplację. Ewangelia wskazuje drogę inną, przez miłość, która się wydaje. Język ofiarniczy (prosphora, thysia, woń miła) czyni z życia liturgię.
Reklama
Potem następuje katalog tego, co z drogą miłości niezgodne: „o nierządzie zaś i wszelkiej nieczystości albo chciwości niechaj nawet mowy nie będzie wśród was, jak przystoi świętym”. Zwraca uwagę powracające zestawienie nieczystości z chciwością. Autor nazywa chciwca wprost bałwochwalcą, bo pleonexia czyni z rzeczy bożka (zob. glossę na 19 X). Dochodzi też higiena mowy: „ani o tym, co haniebne, ani o niedorzecznym gadaniu lub nieprzyzwoitych żartach”. Eutrapelia, dowcip, u Arystotelesa cnota konwersacji, występuje tu w znaczeniu błazeństwa, które ośmiesza świętość. W zamian autor stawia eucharistia, dziękczynienie. Mowa chrześcijanina ma swój biegun, wdzięczność.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Zwieńczenie przechodzi w język światła: „niegdyś bowiem byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu: postępujcie jak dzieci światłości”. Nie „byliście w ciemności”, lecz „byliście ciemnością”. Nie „jesteście w świetle”, lecz „jesteście światłością”. Chrzest nie zmienia oświetlenia, zmienia naturę. Starożytność nazywała chrzest wprost photismos, oświeceniem. Dzieci światłości. Tym imieniem nazywała się wspólnota z Qumran. Ewangelia nadaje je wszystkim ochrzczonym, z jednym warunkiem, żeby światło było widać w chodzeniu.
Łk 13, 10-17 <- KLIKNIJ
Jezus naucza w szabat w jednej z synagog, a wśród słuchaczy jest kobieta, „która od osiemnastu lat miała ducha niemocy: była pochylona i w żaden sposób nie mogła się wyprostować”. Łukasz, lekarz, opisuje przypadek precyzyjnie. Zgięcie trwałe, osiemnaście lat patrzenia w ziemię. Kobieta o nic nie prosi. To Jezus ją dostrzega, przywołuje i ogłasza: „niewiasto, jesteś wolna od swej niemocy”. Czasownik apolelysai jest z języka uwolnień, rozwiązana, wypuszczona na wolność. Włożenie rąk dopełnia słowo: „natychmiast wyprostowała się i chwaliła Boga”. Pierwszym aktem wyprostowanego kręgosłupa jest doksologia. Człowiek wyprostowany to człowiek zdolny patrzeć w niebo.
Przełożony synagogi nie śmie zaatakować Jezusa wprost, więc strofuje tłum: „jest sześć dni, w które należy pracować. W te więc przychodźcie i leczcie się, a nie w dzień szabatu!” Uzdrowienie zostało zaksięgowane jako praca zawodowa. Kazuistyka zasłania oczy na cud dokonany przed chwilą. Odpowiedź Pana jest argumentem a minori ad maius, prowadzonym jak przed sądem: „obłudnicy, czyż każdy z was nie odwiązuje w szabat wołu lub osła od żłobu i nie prowadzi, by go napoić? A owej córki Abrahama, którą Szatan osiemnaście lat trzymał na uwięzi, czy nie należało uwolnić od tych więzów w dzień szabatu?” Ta sama czynność, odwiązanie (lyein), którą prawo szabatowe dopuszczało wobec bydła z litości nad stworzeniem, zostaje odmówiona człowiekowi. Zwierzę ma lepszą ochronę prawną niż córka Abrahama. „Należało” to Łukaszowe dei. Uwolnienie w szabat jest spełnieniem świętości dnia, bo szabat świętuje wyzwolenie z Egiptu.
„Na te słowa wstyd ogarnął wszystkich Jego przeciwników, a lud cały cieszył się ze wszystkich wspaniałych czynów, dokonywanych przez Niego”. Dwie reakcje na ten sam czyn, wstyd systemu i radość ludu. Córka Abrahama stoi wyprostowana pośrodku, jak żywy komentarz do sporu. Prawo, które nie pozwala człowiekowi się wyprostować, przestało służyć Temu, który je nadał (zob. glossę na 7 IX, salus animarum).
