Reklama

Rodzina na misji

2017-02-01 10:01

Paweł Zuchniewicz
Niedziela Ogólnopolska 6/2017, str. 14-15

Paulina Krzyżak/krakow2016.com

Jest 8 września 1995 r. Święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Nieopodal bazyliki w Loreto staje samochód na belgijskich numerach rejestracyjnych. Wysiadają z niego dwaj mężczyźni. Jeden z nich nazywa się Jan Vos i to on jest inicjatorem tej wariackiej eskapady. Dwadzieścia godzin wcześniej wyjechali z Brugii i po pokonaniu prawie 1600 kilometrów non stop dotarli tu, gdzie według tradycji znajduje się dom Świętej Rodziny z Nazaretu. Jan ma konkretną intencję. Jest przekonany, że jego powołaniem jest małżeństwo, ale... na próżno szukał do tej pory żony.

Do bazyliki docierają dwie minuty przed początkiem ostatniej Mszy św. Po Mszy św. Jan wchodzi do Świętego Domku i modli się: „Od tej pory, Panie, znalezienie żony dla mnie to jest Twój kłopot – nie mój”.

Następnego dnia na niedalekich polach Montorso młodzież z Europy spotyka się z papieżem Janem Pawłem II. Jan dostrzega w oddali flamandzką flagę, idzie tam i spotyka dziewczynę – Renee Meinesz. „Ładna, co myślisz?” – mówi jego przyjaciel, gdy po krótkiej rozmowie z dziewczyną i jej przyjaciółmi wracali na swoje miejsca. „Nie w moim typie” – odpowiada Jan.

Reklama

Jednak kilka miesięcy później spotyka się z Renee, aby zacząć akcję zachęcania młodych Belgów do wyjazdu na Światowe Dni Młodzieży w Paryżu w 1997 r.

Renee wciąga go w przygodę Światowych Dni Młodzieży (sama była w Częstochowie, Denver i Manili). Wówczas dopiero Jan odkrywa, że jego modlitwa z Loreto została wysłuchana. Kilka miesięcy po święcie młodych w Paryżu zaręczają się. Na ten ważny dzień wybierają Niedzielę Świętej Rodziny 1997 r. Ślub biorą 4 lipca 1998 r. Znacznie później dowiadują się, że dokładnie czterdzieści lat wcześniej Karol Wojtyła został mianowany biskupem.

Mają czworo dzieci: Eileen, Manuela, Laurę i Helenę. Kilka lat temu zdecydowali się opuścić rodzinną Brugię i wyjechać na misje do Peru. Jednak, mimo bardzo solidnych przygotowań i wcześniejszej wizyty w tym kraju, okazało się, że muszą wracać, ponieważ Renee fatalnie znosi życie na dużej wysokości. Kiedy dowiedzieli się, że Światowe Dni Młodzieży odbędą się w Krakowie, postanowili pojechać tam z dziećmi. Dzień po zakończeniu Światowych Dni Młodzieży spotkaliśmy się przed katedrą wawelską.

Renee Meinesz-Vos: – Chcieliśmy, aby nasze dzieci przeżyły to wspaniałe doświadczenie wiary katolickiej, żeby zobaczyły, że są jeszcze dwa miliony innych młodych ludzi z całego świata, którzy wierzą w tego samego Boga; w tego samego Ojca, w tego samego Jezusa, w tego samego Ducha Świętego i w tę samą Maryję. W Belgii trudno jest być katolikiem. Ludzie dookoła nas są daleko od Boga, a w kościele parafialnym jesteśmy jedyną rodziną z dziećmi, która uczestniczy w niedzielnej Mszy św.

PAWEŁ ZUCHNIEWICZ: – Przyjechaliście do miasta św. Jana Pawła II, dzięki któremu w pewien sposób zaczęły się dzieje Waszej rodziny. Spotkaliście się dzięki Światowym Dniom Młodzieży, które on zainicjował, potem Wasze drogi kilka razy się skrzyżowały...

R.M.V.: – Jesteśmy wdzięczni Bogu, że mieliśmy szansę poznać go osobiście. Nasze pierwsze dziecko zostało pobłogosławione przez Ojca Świętego w 2000 r., kiedy byłam już w 8. miesiącu ciąży. Wówczas też, podczas pobytu na kongresie w Rzymie, otrzymaliśmy z rąk Ojca Świętego dokumenty II Soboru Watykańskiego. Prosił wtedy: przeczytajcie je, dostrzeżcie ich bogactwo, rozważajcie je na modlitwie i przekażcie następnemu pokoleniu. Więc czytaliśmy je w domu, w naszym języku, po holendersku. Na świat przychodziły kolejne dzieci, którym staraliśmy się przekazać to, co jest korzeniem naszego życia, to, co sami otrzymaliśmy za pośrednictwem Jana Pawła II. Po raz pierwszy zobaczyłam go podczas jego wizyty w Belgii w 1985 r. Widziałam jego radość i jego zapał ewangelizacyjny. To rozpoczęło we mnie pewien proces – powoli zaczynałam dostrzegać, jak ja mogę to robić. Z czasem zrozumiałam, że tą drogą jest rodzina, zwyczajna praca, życie przy boku męża i wychowanie dzieci.
JAN VOS: – Moje życie wypełniają rodzina i praca zawodowa, a moją walką jest zachowanie równowagi między jednym i drugim. Istnieje bowiem silna pokusa, aby uciec od rodziny w pracę. Często my, mężczyźni, robimy to i zupełnie nie przejmujemy się naszym małżeństwem, naszymi dziećmi. Tymczasem priorytetem ma być małżeństwo, przede wszystkim jestem mężem i ojcem. Mężczyzna chciałby też mieć wielkie dokonania. To jest dobre, ale znowu – nie może to być ucieczka. Zrozumienie tego i życie w ten sposób naprawdę dużo mnie kosztowało. Dziś, kiedy mam pięćdziesiąt lat, widzę, że nie trzeba martwić się o wielkie osiągnięcia. Taką ostatnią nauką był nasz wyjazd do Peru. Wydawało się, że to jest nasza droga – jako rodzina mieliśmy zamieszkać wśród tubylców i pomagać w ich ewangelizacji. Rok wcześniej pojechaliśmy tam z Renee, przyjrzeliśmy się wszystkiemu i podjęliśmy decyzję. Zlikwidowaliśmy wszystko w Brugii. Sprzedaliśmy dom, wypisaliśmy dzieci ze szkoły i pojechaliśmy. Mieliśmy dwanaście walizek dobytku i pragnienie, aby z miłości do Boga pomagać biednym ludziom. Po czterech tygodniach pobytu w Peru okazało się, że Renee bardzo choruje z powodu wysokości. Musieliśmy wracać... Jestem przekonany, że Pan Bóg „rzucił” nas z powrotem do Belgii, bo właśnie tam jesteśmy potrzebni. Okazuje się, że droga, którą zaplanował dla ciebie Bóg, jest zupełnie inna od tej, którą sobie wyobrażasz.

P.Z.: – Jan Paweł II zawsze mówił, że w duszpasterstwie młodzieży najważniejsze jest, aby przygotować ją do budowania mocnych, dobrych małżeństw i rodzin chrześcijańskich. Czego wy nauczyliście się od niego?

R.M.V.: – On jest dla nas bardzo ważny. Jest naszym nauczycielem w wierze, jest osobą, z którą bardzo dobrze się rozumieliśmy. Dziś bardzo trudno jest katolikom, którzy pragną na serio żyć wiarą, dlatego potrzeba mocnego w niej zakorzenienia – i to właśnie przekazał nam Jan Paweł II. Kładł też wielki nacisk na miłosierdzie. Ojciec Święty Franciszek idzie tym śladem, co widzimy także tu, w Krakowie, na Światowych Dniach Młodzieży. Miłosierdzie jest takie ważne, bo leczy dusze, a dziś dusze ludzkie bardzo tego potrzebują. My również odkryliśmy, co to znaczy być miłosiernym chrześcijaninem.
J.V.: – Wydawało się nam, że oznacza to wyjazd gdzieś daleko, na misje do biednych Indian, tymczasem Bóg pokazał, że miłosierdzie mamy świadczyć tu, gdzie żyliśmy od dawna, gdzie ludzie o Nim zapomnieli. Po prostu być wierzącą rodziną, przekazywać wiarę naszym dzieciom i być jej świadkiem tam, gdzie jesteśmy. W naszej parafii, w naszych kościołach nie ma już młodych ludzi. Tu, w Krakowie, nasze dzieci mogły przekonać się na własne oczy, że nie są same w wierze, że bardzo wielu ich rówieśników żyje nią na co dzień, choć tego nie widzimy. Pierwszy raz zobaczyłem Jana Pawła II 18 maja 1985 r., w jego 65. urodziny. Było tak sympatycznie, że Papież zrezygnował z wygłoszenia przemówienia, ale powiedział biskupom, że mają przeczytać ten tekst później, bo jest bardzo ważny. Przeczytałem ten tekst i bardzo mnie on poruszył. Było to wezwanie do nowej ewangelizacji Belgii. Wtedy zastanawiałem się, co to znaczy dla mnie – czy mam zostać księdzem, czy ożenić się. Teraz wiem, że moją drogą jest budowanie chrześcijańskiej rodziny. Przecież pierwsze kościoły w starożytnym, pogańskim Rzymie to były właśnie domy rodzin chrześcijańskich.

Współpraca Anna Zuchniewicz

* * *

Znamy termin 34. ŚDM Panama 2019

Światowe Dni Młodzieży Panama 2019 odbędą się w dniach 22-27 stycznia 2019 r. – zapowiedział abp José Domingo Ulloa Mendieta, przewodniczący lokalnego Komitetu Organizacyjnego ŚDM.

Hasłem 34. Światowych Dni Młodzieży Panama 2019 są słowa: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa” (Łk 1, 38). Organizatorzy spodziewają się, że w 34. ŚDM może wziąć udział ok. 300 tys. zarejestrowanych uczestników i ok. miliona wiernych, którzy zgromadzą się na finałowych uroczystościach z Ojcem Świętym.

Pamięcią wracamy do Światowych Dni Młodzieży z papieżem Franciszkiem w 2016 r. w Krakowie i proponujemy poznanie rodziny, której początek sięga spotkania Jana Pawła II z młodzieżą Europy we Włoszech w 1995 r.

Redakcja

Tagi:
Panama ŚDM w Panamie

Reklama

Uśmiech w sercu

2019-03-20 09:25

Z uczestnikiem Rejsu Niepodległości – Karolem Kwaśniakiem rozmawia Krzysztof Tadej, dziennikarz TVP
Niedziela Ogólnopolska 12/2019, str. 16-18

To był wyjątkowy rejs dookoła świata. W różnych jego etapach uczestniczyło ponad 1000 młodych Polek i Polaków. Na żaglowcu „Dar Młodzieży” dopłynęli do 23 portów w 18 krajach świata. Jednym z nich była Panama.

Krzysztof Tadej

KRZYSZTOF TADEJ: – 28 marca 2019 r. „Dar Młodzieży” ma powrócić do Polski z rejsu dookoła świata. Rejsu, którego jednym z celów było promowanie Polski. Dla Ciebie Rejs Niepodległości był...

KAROL KWAŚNIAK: – ...wyjątkowym okresem. Najpiękniejszą przygodą życia. Realizacją żeglarskich pasji. Poznałem wielu rewelacyjnych ludzi z całej Polski. Z wieloma osobami się zaprzyjaźniłem. Mogę powiedzieć, że rejs się dla mnie nie skończył, bo przecież te przyjaźnie nadal trwają.

– Jak znalazłeś się na statku?

– Na początku 2018 r. zgłosiłem się do konkursu organizowanego przez Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. W pierwszym etapie należało przygotować krótki film pt. „Moja mała ojczyzna”. Zająłem drugie miejsce. W kolejnym etapie, w Warszawie, rozwiązywałem test wiedzy z historii Polski, podstaw żeglarstwa i wątków o morzu w Biblii. Wynik, który uzyskałem, pozwolił mi wybrać wymarzony odcinek rejsu: z Kapsztadu do Singapuru. Płynąłem przez dwa miesiące po Oceanie Indyjskim.

– Jak wyglądał Twój dzień na „Darze Młodzieży”?

– Od pierwszych godzin na żaglowcu mieliśmy wyznaczone konkretne zadania. Trafiłem do drugiej wachty, co wiązało się z pobudką o godz. 4 i czterogodzinną pracą. Przygotowywaliśmy statek do codziennej żeglugi. Potem bardzo ważny moment – podniesienie biało-czerwonej bandery. Cała załoga spotykała się na rufie. Potem śniadanie i chwila odpoczynku. O godz. 16 czekały nas kolejne czterogodzinne wachty. Oczywiście, przez cały czas byliśmy gotowi wykonywać różne zadania, np. gdy słyszeliśmy komendę: „Alarm, do żagli!”.

– Jednym z najważniejszych wydarzeń w czasie Rejsu Niepodległości były Światowe Dni Młodzieży w Panamie.

– Nagrodą w konkursie były nie tylko możliwość płynięcia „Darem Młodzieży”, ale również udział w tym wyjątkowym spotkaniu młodych ludzi z papieżem w Panamie. Sam rejs był dla mnie ogromnym sprawdzianem. Pokazał mi, na co mnie stać i co muszę poprawić. Jego duchowym dopełnieniem były Światowe Dni Młodzieży.

– I wówczas spełniło się jedno z Twoich wielkich marzeń...

– Bardzo chciałem z bliska zobaczyć Ojca Świętego. Już na początku Światowych Dni Młodzieży witałem go, stojąc wśród pielgrzymów z flagą Rejsu Niepodległości. Później, gdy dowiedziałem się, że będę uczestniczył w prywatnej audiencji z Franciszkiem, miałem łzy w oczach.

– Spotkanie delegacji „Daru Młodzieży” było rzeczywiście wyjątkowe. Nie znajdowało się w oficjalnym programie papieskiego pobytu w Panamie. Odbyło się w Nuncjaturze Apostolskiej, czyli miejscu, w którym mieszkał Franciszek.

– Wyjechaliśmy spod „Daru Młodzieży” o godz. 6. My, tzn. delegacja polskiego rządu, przedstawiciele Uniwersytetu Morskiego, załoga statku, laureaci. Gdy dojeżdżaliśmy do nuncjatury, zobaczyliśmy mnóstwo pielgrzymów z różnych krajów. Marzyli, żeby choć przez chwilę zobaczyć papieża. A my wiedzieliśmy, że za chwilę staniemy przed nim. Byliśmy przejęci. Spotkanie miało się rozpocząć o godz. 8, ale było lekkie opóźnienie. To budowało jeszcze większe napięcie. Pierwszy pojawił się nuncjusz apostolski w Panamie.

– Polak, abp Mirosław Adamczyk. Absolwent Liceum Morskiego w Gdyni. Kiedyś pływał na „Darze Pomorza”.

– Bardzo życzliwie z nami rozmawiał. Pytał o wrażenia z pobytu. Był zainteresowany, jak zostaliśmy przyjęci w tym kraju. Minęło trochę czasu i zobaczyliśmy, jak wchodzi Ojciec Święty. Powitaliśmy go gromkimi brawami. Franciszek od razu się uśmiechnął. Powiedział, że wiele słyszał o podróży młodych Polaków dookoła świata. Mówił, że jesteśmy przykładem dla innych, iż warto podążać za swoją pasją i realizować marzenia. Serdecznie nam gratulował i dziękował, że przypłynęliśmy do Panamy. Po przemówieniach i wręczeniu prezentów papież podszedł do każdej osoby. Miałem zaszczyt się z nim przywitać i popatrzeć mu w oczy. Jeden z kolegów powiedział: „Dziękujemy, Ojcze Święty, za słowa wypowiedziane w Krakowie, żeby wstać z kanapy!”. Papież odpowiedział: „No właśnie! Wstaliście z kanapy i dlatego tu jesteście!”. Bardzo przeżyłem to spotkanie. Dodało mi wiele sił. Tak jak zresztą cały pobyt w Panamie.

– Podczas Światowych Dni Młodzieży mieszkałeś u panamskich rodzin?

– Laureaci Rejsu Niepodległości, tak jak inni pielgrzymi z Polski, na początku pojechali do różnych diecezji, żeby poznać kraj. Przez tydzień, razem z czwórką moich przyjaciół, mieszkałem w małej panamskiej wiosce. Rodzina, która przyjęła nas pod swój dach, żyła skromnie. Widziałem, jakie mieli trudne warunki. Ale obdarowali nas serdecznością, ciepłem, życzliwością. To było zachwycające. W kolejnym tygodniu przenieśliśmy się do stolicy Panamy. Również tam rodzina, u której mieszkaliśmy, była bardzo życzliwa. Chodziliśmy razem na Msze św., a wieczorami byliśmy zapraszani na znakomite kolacje. Podczas nich opowiadaliśmy m.in. o Polsce.

– Zgodnie z jednym z przesłań rejsu: „Powiedz światu, jak Polska jest piękna”?

– Dokładnie. Byli ciekawi, co robimy, jak się żyje w Polsce. Opowiadaliśmy też o polskiej kulturze i naszych zwyczajach

– A jak się żyje w Panamie? Jakie są Twoje wrażenia z tego kraju?

– Muszę przyznać, że zobaczyłem tam dwie rzeczywistości. Jedna – to wysokie wieżowce, nowoczesne centrum stolicy, wielkie bogactwo, zamożni ludzie. A ta druga – to ubóstwo materialne. Gdy się na nie patrzy, bardziej docenia się to, co mamy w Polsce. Muszę przyznać, że i ludzie bogaci, i ci biedni oczarowali nas swoją otwartością, pogodą ducha i życzliwością. I właśnie tę życzliwość, uśmiech i otwartość zabrałem w swoim sercu do Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Paradyż: Nowi diakoni oraz nowe posługi

2019-12-09 09:14

Ks. Adrian Put

W uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny nasze seminarium duchowne przeżywało bardzo podniosłą uroczystość. Tego dnia bp Stefan Regmunt udzielił święceń diakonatu oraz kandydatury i posługi akolitatu klerykom naszego seminarium.

Ks. Adrian Put
Nowi diakoni naszej diecezji

- Taki dzień jak ten, kiedy udzielane są święcenia i posługi posiada w kalendarzu seminaryjnym szczególne miejsce. To zapewne dlatego przełożeni seminaryjni wybierają na te obchody taki uroczysty dzień jak dzisiejszy czyli święto Matki Bożej – powiedział bp Stefan Regmunt. Właśnie w tak uroczysty dzień w kościele seminaryjnym święcenia diakonatu otrzymali kl. Łukasz Bajcar ze Szprotawy i kl. Jarosław Marszałek z Głogowa.

Kandydaturę do święceń diakonatu i prezbiteratu otrzymał kl. Konrad Jasiewicz z Kolska, zaś posługę akolitatu przyjęli alumni z IV roku: kl. Tomasz Dragańczuk z Lubska, kl. Paweł Marciniak z Lubiszyna oraz kl. Seweryn Szczotko ze Słońska.

Na ten dzień do seminarium w Paradyżu przyjechała najbliższa rodzina, kapłani, bliscy i przyjaciele nowych diakonów oraz ustanowionych akolitów i kandydatów do święceń.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wysłannik ONZ u papieża: jak chronić miejsca kultu religijnego?

2019-12-09 21:09

pb / Watykan (KAI)

Papież Franciszek przyjął dziś na audiencji Miguela Angela Moratinosa, wysokiego przedstawiciela Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. przymierza cywilizacji. Przedstawił on przyjęty we wrześniu plan działań ONZ w dziedzinie ochrony miejsc kultu religijnego. Audiencja trwała 40 minut.

Włodzimierz Rędzioch

Były minister spraw zagranicznych Hiszpanii poinformował po spotkaniu, że rozmawiał z papieżem także o Dokumencie nt. Ludzkiego Braterstwa, podpisanym przez Franciszka w lutym w Abu Zabi wraz z wielkim imamem kairskiego uniwersytetu Al-Azhar Ahmedem al-Tayebem. Moratinos zauważył, że dokument ten i wyrażone w nim uniwersalne wartości zostały uwzględnione we wspomnianym planie ONZ.

Plan działań w dziedzinie ochrony miejsc kultu religijnego przedstawił sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres 12 września. Przemawiając w siedzibie organizacji nazwał go „ważnym krokiem w walce z nienawiścią i przemocą w świecie”.

- Nasz świat stawia czoła wzrostowi antysemityzmu, nienawiści antymuzułmańskiej, atakom na chrześcijan i nietolerancji wobec innych grup religijnych. Tylko w ostatnich miesiącach zabito żydów w synagogach, muzułmanów w meczetach, chrześcijan w czasie modlitwy - podkreślił Guterres przedstawiając plan wypracowany na jego prośbę przez Moratinosa po masakrze w meczetach w Christchurch w Nowej Zelandii, synagodze w Pittsburghu w USA i kościołach katolickich w Sri Lance.

Według sekretarza generalnego ONZ, „miejsca kultu religijnego są ważnymi symbolami w naszej zbiorowej świadomości”. - Kiedy ludzie są atakowani z powodu swej religii lub swoich przekonań, całe społeczeństwo zostaje osłabione. Miejsca kultu na całym świecie powinny stanowić spokojną przystań, sprzyjającą refleksji i pokojowi, a nie miejscami przelewu krwi i terroru. Ludzie na całym świecie powinni móc wyznawać i praktykować swą wiarę w pokoju - zaznaczył Guterres.

Plan działań, który w zamyśle Guterresa ma dopełnić przedstawiony w czerwcu br. plan walki z mową nienawiści, zawiera rekomendacje, mające pomóc państwom w ich wysiłkach mających na celu zapewnienie bezpieczeństwa miejscom kultu, a także zalecenia dla ONZ, zwierzchników religijnych, społeczeństwa obywatelskiego i dostawców internetu.

Jedną z propozycji jest rozpoczęcie przez ONZ światowej kampanii medialnej, wspierającej wzajemny szacunek i zrozumienie, a także stworzenie „kartografii miejsc kultu religijnego na całym świecie, aby uzyskać interaktywne narzędzie internetowe umożliwiające ukazanie powszechności miejsc kultu i przyczyniające się do wspierania szacunku i zrozumienia ich głębokiego znaczenia dla poszczególnych osób i wspólnot na wszystkich kontynentach.

Ze swej strony Moratinos oświadczył wówczas, że „sukces planu zależeć będzie od jego wprowadzania w życie i trwałego zaangażowania wszystkich zainteresowanych stron, a szczególnie państw członkowskich ONZ, w aktywne działania na rzecz ochrony miejsc kultu”. Dodał, że plan działań zostanie dopełniony przez światowy program ochrony tzw. celów miękkich, w tym miejsc kultu, przed zagrożeniem terrorystycznym. Wypracowany on zostanie przez Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Walki z Terroryzmem. Będzie miał on na celu „wzrost zdolności łagodzenia [zagrożenia], zarządzania kryzysowego i planowania środków nadzwyczajnych przez państwa członkowskie”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem