Reklama

Kościół nad Odrą i Bałtykiem

Katecheza a reforma szkolnictwa

Z ks. dr. Pawłem Płaczkiem, dyrektorem Wydziału Wychowania Katolickiego Kurii Szczecińsko-Kamieńskiej, rozmawia Julia A. Lewandowska

Niedziela szczecińsko-kamieńska 16/2017, str. 2-3

[ TEMATY ]

wywiad

katecheza

Archiwum

Ks. dr Paweł Płaczek

JULIA A. LEWANDOWSKA: – Przeżywamy 25-lecie archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej. Jak podsumowuje Ksiądz Dyrektor dotychczasową pracę Wydziału Wychowania Katolickiego?

KS. DR PAWEŁ PŁACZEK: – Wydział Wychowania Katolickiego powstał w momencie powołania naszej diecezji. Pierwszym dyrektorem Wydziału był ks. prof. Andrzej Offmański. To on miał najtrudniejsze zadanie, bo musiał ukierunkować plan pracy Wydziału, stworzyć jego strukturę, jak i przygotować intelektualnie oraz duchowo zastęp katechetów.

Z tego zadania ks. Offmański wywiązał się wzorowo. Następnie jego dzieło kontynuował z poświęceniem ks. Piotr Superlak, który świetnie orientował się w bieżących problemach szkoły, gdyż sam był jednocześnie nauczycielem religii w Technikum Budowlanym w Szczecinie. Od dwóch lat przypadł mnie zaszczyt kierowania Wydziałem Wychowania Katolickiego. Uważam, że istotnym momentem dla naszego Wydziału był powrót katechezy do polskiej szkoły. Pojawiły się wtedy nowe wyzwania, ale też nowe możliwości. W ubiegłym roku obchodziliśmy jubileusz 25-lecia tego wydarzenia. Był to dobry moment na dokonanie podsumowania naszej pracy, ponieważ nasz Wydział zajmuje się właśnie sprawami katechezy. Naszym zadaniem jest wspomaganie nauczyciela religii w jego codziennej posłudze w szkole, ale również na terenie parafii. Organizujemy tzw. formację katechetów, tzn. towarzyszymy im w ich rozwoju intelektualnym, ale przede wszystkim duchowym. Naszą rolą jest też budowanie wspólnoty tego środowiska, czyli wspólnoty katechetów, którzy powinni odczuwać, że jesteśmy razem, wypełniając odpowiedzialną misję Kościoła, którą jest ewangelizacja i katechizacja młodego pokolenia. Ilekroć napotykają trudności, zawsze mogą liczyć na naszą pomoc, wsparcie, radę i poświęcenie im czasu. Wydział Wychowania Katolickiego jest także miejscem informacji dla katechetów. My jako pierwsi dowiadujemy się, jakie priorytety Kościół wyznacza dla posługi katechetycznej, jakie są w związku z tym plany, określające nasze cele. Dlatego organizujemy różne warsztaty, szkolenia metodyczne i dydaktyczne, a także sympozja poświęcone zagadnieniu posługi słowa w Kościele. I właśnie taką rolę spełniamy już przeszło czterdzieści lat jako Wydział Wychowania Katolickiego. Innym naszym zadaniem jest nadzór nad nauczaniem i wychowaniem katolickim, tzn. przeprowadzając w szkołach wizytacje, sprawdzamy jakość nauczania katechezy. Odpowiadamy również za tzw. stronę personalną, tzn. wydajemy misje kanoniczne, podpisywane przez księdza biskupa, czyli dokumenty mówiące o posłaniu konkretnego katechety na określony czas do konkretnej placówki oświatowej. Gdy chodzi o szczegółową ocenę naszej pracy, to w mojej opinii, należy o nią poprosić samych katechetów.

– Praca katechetów jest bardzo ciekawa, ale ma też swoje blaski i cienie. Z jakimi problemami borykają się katecheci?

– Są to problemy różnej natury. Po pierwsze: problemy tzw. wychowawcze, np. kiedy rodzina przeżywa kryzys, a to odbija się na dzieciach. Katecheci muszą mierzyć się wielokrotnie z tego typu sytuacjami, a ich obowiązkiem jest pomóc takiej rodzinie w wychowaniu dziecka. Proszę zauważyć, że mamy tego typu sytuację, że większość dzieci, przynajmniej na terenie naszej archidiecezji, pochodzi z rodzin już rozbitych, wiele jest „eurosierotami”. Tu przydatna jest umiejętność pedagogiczna nauczyciela religii. Drugi poważny problemem, z którym borykają się nauczyciele religii, to: sekularyzacja życia, relatywizm moralny, obojętność religijna dzisiejszego społeczeństwa. Większy problem mają z tym katecheci uczący w szkołach ponadgimnazjalnych, kiedy młodzież pomalutku zaczyna sama decydować, czy chce wierzyć w Pana Boga i czy będzie uczęszczać na lekcje religii. Wobec takich młodych, zbuntowanych ludzi katecheci muszą być świadkami wiary, którzy pociągną ich do Kościoła. To oni są zobowiązani do ciągłego dawania odpowiedzi, dlaczego warto wierzyć. Tak widzę te dwa problemy: wychowawczy, wynikający z kryzysu rodziny, oraz ten związany z doświadczeniem religijnym poszczególnych uczniów.

– Czy istnieje jakaś stała formacja intelektualno-duchowa dla katechetów w naszej archidiecezji?

– Formacja katechetów odbywa się permanentnie i na różne sposoby. Każdy katecheta zobowiązany jest raz w roku uczestniczyć w rekolekcjach, które organizujemy najczęściej nad morzem w naszych ośrodkach, w domach rekolekcyjnych. Są to trzydniowe rekolekcje zamknięte, bardzo dynamiczne w przekazywaniu treści. Prowadzą je kapłani z różnych stron Polski, na co dzień zajmujący się problematyką katechetyczną. Każdy nowy rok szkolno-katechetyczny rozpoczynamy tzw. Szczecińskimi Dniami Katechetycznymi (w tym roku – już po raz czterdziesty drugi). Jest to czas naszej wspólnej modlitwy, różnych prelekcji i dyskusji, czyli po prostu spotkanie wprowadzające nas w kolejny rok pracy. W 2016 r. gościem Dni Katechetycznych był Jego Ekscelencja bp Antoni Długosz, który wygłosił do katechetów referat „Posługa słowa w duszpasterstwie dzieci i młodzieży”. Kolejny sposób formacji, to organizowane przez nasz Wydział dwa razy w roku rejonowe warsztaty metodyczne dla katechetów. Obecnie w poszczególnych rejonach odbywają się warsztaty, w czasie których poruszane są sprawy „Kościoła misyjnego”. Katecheci, którzy w lutym odwiedzili kenijskie placówki, w których posługują siostry felicjanki, opowiadają o swoich doświadczeniach i zachęcają całą wspólnotę katechetyczną do zainteresowania się, a także swoich uczniów problematyką misyjną, zwłaszcza „adopcją na odległość”, czyli stypendium dla ucznia z Afryki. W maju (najczęściej w jego ostatnich dniach) spotykamy się na podsumowanie roku, na kolejnym spotkaniu formacyjnym katechetów. W tym roku, z racji 100. rocznicy objawień fatimskich, będzie ono miało miejsce w sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na os. Słonecznym. Jako wspólnota katechetyczna spotykamy się także podczas świątecznej wieczerzy, w czasie której dzielimy się opłatkiem. Ostatnio gościliśmy o. dr. Zygmunta Kwiatkowskiego, jezuitę z Syrii, posługującego tam ponad trzydzieści lat, który wygłosił katechezę na temat „Życie między pustyniami”, opisując sytuację Kościoła na tamtych terenach. Podczas tych stałych, cyklicznych spotkań, które wymieniłem, poruszane są tematy przybliżające aktualne problemy Kościoła, nauczanie Ojca Świętego, bieżące sprawy, którymi żyją chrześcijanie na całym świecie. Dbamy też o to, by kształcić naszych katechetów od strony dydaktycznej (np. praca nowymi metodami), żeby jakość katechezy również od tej strony była na wysokim poziomie.

– Nowy system edukacji zacznie być wprowadzany w tym roku. Zmiany będą bardzo duże i dotkną uczniów w każdym wieku, ich rodziców oraz nauczycieli. Najważniejsze to powrót do ośmioklasowej podstawówki i czteroletniego liceum. Przed jakimi zadaniami staje dziś Ksiądz Dyrektor jako odpowiedzialny za kształt katechez w archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej? Z jakimi wyzwaniami po reformie szkolnictwa będą musieli zmierzyć się nauczyciele religii?

– Na tę reformę trzeba spojrzeć w dwóch kierunkach, tzn. od strony programu i organizacji nauczania. Komisja Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski daje nam dwa lata takiego, można powiedzieć, spokoju od strony treści nauczania, to znaczy, że dopiero po tych dwóch latach zostanie opracowana nowa podstawa programowa. Oznacza to, że będziemy wprowadzać nowe podręczniki do nauczania religii w szkole publicznej dopiero za 2-3 lata, a przez ten czas będziemy jeszcze pracowali na tych programach i używali tych podręczników jak dotychczas. Dlatego tutaj wielkiej rewolucji nie będzie. W klasach siódmych będzie realizowany program pierwszej klasy gimnazjum. Natomiast największy problem, przed którym będziemy stawali jako Wydział, a ja jako jego dyrektor, to organizacja nauczania religii dla tych nauczycieli, którzy obecnie pracują w gimnazjach, ponieważ z roku na rok będą im się kurczyć etaty, zmniejszać liczba godzin lekcyjnych. Dlatego też trzeba będzie tak organizacyjnie zaplanować nauczanie, aby uzyskali oni kilka dodatkowych godzin w innej szkole (do dopełnienia etatu), czyli już na pewno w szkole podstawowej. Będzie to z całą pewnością największe zmartwienie i wyzwanie dla wszystkich dyrektorów Wydziałów Katechetycznych w Polsce.

– Zdaniem Księdza Dyrektora, katecheza ma bezpieczne miejsce w polskim systemie oświaty?

– Jestem przekonany, że tak. Dopóki w naszym państwie jest przestrzegany konkordat, katecheza jest bezpieczna i w perspektywie wielu lat do przodu nie widzę możliwości, żeby ona została na mocy jakiegoś prawa usunięta ze szkół.

– Czego życzyłby Ksiądz Dyrektor katechetom z okazji świąt Wielkiej Nocy?

– Pragnę, aby katecheci każdego dnia odkrywali piękną odpowiedzialność, jaką mają wobec Pana Boga, Kościoła i ludzi, do których zostali posłani; żeby z głoszenia Słowa Bożego oraz służenia bliźnim czerpali radość i satysfakcję. Pragnę, aby też przypominali innym ludziom, że są takimi wędrowcami, pielgrzymami tutaj, na ziemi, by w świecie dotkniętym wirusem obojętności szli z uczynkami miłosierdzia, które są najlepszą odtrutką. Życzę im już teraz marzenia o niebie, bo Chrystus zmartwychwstaje po to, byśmy pokochali nowe Życie.

2017-04-11 10:22

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

5 pytań do… pana Pawła Solocha

2020-05-30 08:23

[ TEMATY ]

wywiad

polityka

5 pytań do...

Piotr Grzybowski rozmawia z Pawłem Solochem, Sekretarzem Stanu, Szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Piotr Grzybowski: Czy może Pan Minister przybliżyć nam funkcję i miejsce BBN w strukturze naszego Państwa?

Paweł Soloch: Biuro Bezpieczeństwa Narodowego jest instytucją pracującą na rzecz Prezydenta. Jest organem doradczym, ale podejmuje również działania związane z realizacją prezydenckich prerogatyw. Na polecenie Prezydenta lub z własnej inicjatywy przygotowujemy opinie, analizy czy projekty aktów prawnych. Zarówno w sprawach bezpieczeństwa wewnętrznego, jak i międzynarodowego. Biuro odpowiada też za współpracę ośrodka prezydenckiego z rządem w sprawach bezpieczeństwa.

Oczywiście szczególnie ważne jest wspieranie Prezydenta w realizacji jego kompetencji związanych ze zwierzchnictwem nad Siłami Zbrojnymi. Dotyczą one kierowania obroną państwa, zatwierdzania planów oraz dokumentów strategicznych, mianowana na stopnie oficerskie i generalskie czy wyznaczana oficerów na najwyższe stanowiska w Siłach Zbrojnych. BBN zapewnia także obsługę posiedzeń Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Po co tworzy się Strategię Bezpieczeństwa Narodowego ?

Z dwóch powodów. Po pierwsze, jest to swego rodzaju „mapa drogowa”, zbiór konkretnych zadań i celów dotyczących wzmacniania bezpieczeństwa dla wszystkich organów i instytucji państwa. Prace nad Strategią są także dużym wysiłkiem jeśli chodzi o budowanie wspólnej myśli, z założeniem, że będzie ona konsekwentnie realizowana, także w razie zmiany władzy.

Z drugiej strony, jest to przekaz dla innych państw, ale też własnego społeczeństwa, dotyczący kształtu naszej polityki bezpieczeństwa. Jest to pewna wykładnia postrzegania zagrożeń przez władze oraz opis działań i przygotowań, jakie będziemy podejmować, aby te zagrożenia niwelować.

Oczywiście to, czego się oczekuje od każdej strategii, to przełożenie jej zapisów i rekomendacji na realne działania. Stąd w obecnej Strategii przywołana została kwestia przyjęcia ustawy o zarządzaniu bezpieczeństwem narodowym. W porozumieniu z rządem uruchamiamy właśnie prace nad projektem tej ustawy.

Pan Prezydent Andrzej Duda 12 maja podpisał w dość uroczystej formie nową Strategię Bezpieczeństwa Narodowego. Co w niej jest nowego?

Może zacznę od tego, co nie zmieniło się w sposób zasadniczy jeżeli chodzi o kierunki działania państwa, ale zostało pewnym stopniu zmodyfikowane. Konsekwentnie realizujemy kierunek, nazwijmy „pro-zachodni”, związany z członkostwem Polski w NATO, Unii Europejskiej oraz strategicznym partnerstwem ze Stanami Zjednoczonymi. Zapisy dotyczące relacji z NATO i UE zostały uszczegółowione. Wskazujemy na konkretne inicjatywy, jak wzmocnienie mechanizmów odstraszania i obrony NATO czy przyspieszania procesów decyzyjnych i reagowania struktur Sojuszu w razie zagrożeń, a także wzmocnienie pewnych inicjatyw europejskich, takich jak PESCO. W Strategii na pewno większy nacisk położyliśmy na rolę nowych formatów zainicjowanych przez Prezydenta Andrzeja Dudę, jak Inicjatywa Trójmorza czy format „Bukaresztańskiej Dziewiątki”, skupiający państwa wschodniej flanki NATO.

W sposób mocniejszy, niż w poprzedniej Strategii, uwypuklone – jako zagrożenia dla ładu i bezpieczeństwa międzynarodowego, w tym Polski – jest wskazanie expresiss verbis, polityki rosyjskiej. Szczególnie jeśli chodzi o ocenę sytuacji po agresji rosyjskiej na Ukrainę w 2014 roku.

Natomiast w sprawach bezpieczeństwa wewnętrznego nowym, istotnym elementem jest przede wszystkim kwestia integracji zarządzania bezpieczeństwem narodowym. Ogólnie mówiąc, chodzi o wzmocnienie państwa samego w sobie. Strategia zwiera szereg daleko idących zapisów dotyczących budowania odporności państwa na kryzysy, ochrony obywateli i obrony powszechnej.

W Strategii mamy także postulat wzmocnienia obrony cywilnej, czyli formacji chroniącej obywateli w czasie kryzysów, będącej pod ochroną międzynarodowych konwencji. Obecnie taką rolę pełnią chociażby Ochotnicze Straże Pożarne. Zarówno w małych miejscowościach, jak i na przedmieściach dużych miast funkcjonuje to znakomicie. Musimy zbudować podobny system także w dużych aglomeracjach. Chodzi o zaangażowanie obywateli i wolontariuszy w systemie budowanym w znacznej mierze na wzór państw skandynawskich, gdzie ma to charakter powszechny. W Polsce, jak powiedziałem, dotyczy to przede wszystkim mniejszych ośrodków. Wzorce OSP w jakiejś formule są do wykorzystania na terenie dużych miast.

Kolejną kwestią jest ułożenie relacji w sprawach bezpieczeństwa na najwyższych szczeblach kierowania państwem. Chodzi na przykład o stworzenie bardziej elastycznej formuły i zwiększenie efektywności w relacjach między Prezydentem a Radą Ministrów czy poszczególnymi ministerstwami. To są wnioski m.in. z ćwiczeń KRAJ 19, w których uczestniczyli przedstawiciele najwyższych władz państwa. Ćwiczenia te odbyły się z inicjatywy Prezydenta Andrzeja Dudy, po raz pierwszy od 14 lat.

Obecna pandemia również wpłynęła na pewne zapisy końcowe Strategii, chociaż w jakiś sposób zagrożenia o charakterze epidemicznym były antycypowane już wcześniej. Dotyczy to zdolności państwa do reagowania nie tylko na zagrożenia militarne, ale i wszelkie inne. Dużą rolę odgrywa tu kwestia koordynacji działań instytucji państwa. Stąd postulaty ustawy o zarządzaniu bezpieczeństwie narodowym, co zostało zapowiedziane w momencie podpisywania Strategii. Mówił o tym zarówno Prezydent Andrzej Duda, jak również Premier Mateusz Morawiecki. Obaj są co do tego zgodni.

Jeden z czterech filarów Strategii mówi o konieczności kształtowania postaw patriotycznych i pielęgnowania tożsamości narodowej Polaków, zakorzenionej w chrześcijańskim dziedzictwie. Są to uniwersalne wartości, nierozerwalnie związane z bezpieczeństwem państwa. Szczególnie w Polsce, gdzie przez 123 lata braku państwowości, to właśnie tożsamość i właściwe postawy pozwoliły przetrwać naszemu narodowi.

Są też oczywiście kwestie związane z nowymi wyzwaniami, takimi jak cyberbezpieczeństwo czy szerzej, bezpieczeństwo informacyjne. Paradoksalnie pandemia dodatkowo unaoczniła znaczenie tych obszarów bezpieczeństwa.

Od 2008 obserwujemy realne działania ofensywne – agresję Rosji, najpierw wobec Gruzji, później Ukrainy. Czy Polska jest należycie zabezpieczona na kierunku wschodnim?

W Strategii znalazły odzwierciedlenie zapisy dotyczące wzmocnienia krajowych zdolności odstraszenia, czyli własnych sił zbrojnych. Przede wszystkim chodzi o potwierdzenie, mimo widma kryzysu spowodowanego pandemią, osiągnięcia docelowego pułapu 2,5 proc. PKB wydatków na obronę już w 2024 roku. Z tym wiążą się inwestycje takie jak zwiększanie liczebności Sił Zbrojnych, także poprzez utworzenie ich nowego rodzaju, jakim są Wojska Obrony Terytorialnej, czy zakup nowoczesnego sprzętu i uzbrojenia.

Jest też kwestia dalszej adaptacji Sojuszu Północnoatlantyckiego do obecnej sytuacji bezpieczeństwa. Proszę zwrócić uwagę, że od 2014 roku, wskutek agresywnych działań Rosji, rola Sojuszu wyraźnie się zmieniła. Chodzi m.in. o dyslokację wojsk sojuszniczych na flance wschodniej, w tym obecność wojsk amerykańskich na terenie Polski. Stąd podkreślenie relacji ze Stanami Zjednoczonymi, konsolidacji Sojuszu oraz zachowania jedności transatlantyckiej. Proszę zwrócić uwagę, że we wszystkich publicznych dokumentach natowskich ocena zagrożenia, np. ze strony Rosji, dla wszystkich państw NATO jest jednoznaczna.

Podobnie utrzymywane są sankcje Unii Europejskiej wobec Rosji. UE jest drugą organizacją, która – nie będąc organizacją wojskową – ma jednak znaczenie dla bezpieczeństwa i budowania jedności. Pojawiają się momentami pewne kryzysy między Stanami Zjednoczonymi a Europą, jednak jednym z nadrzędnych przekonań – nie tylko władz Polski, ale podobnie wielu innych państw zachodnich – jest to, że sojusz ze Stanami Zjednoczonymi stanowi podstawę bezpieczeństwa całego kontynentu europejskiego.

Czy widzi Pan taki moment, kiedy powie Pan: „zrobiłem wszystko - Polska jest bezpieczna”?

Na pewno jestem przekonany, że po pięciu latach prezydentury Andrzeja Dudy Polska jest bezpieczniejsza, niż była jeszcze w 2015 roku. Natomiast zapewnianie bezpieczeństwa to ciągły proces przygotowywania się na sytuacje, których dzisiaj nie jesteśmy w stanie zdefiniować.

Popatrzmy chociażby na ostatnią sytuację. Jeszcze niedawno, mówiąc o zagrożeniach, mówiliśmy o zagrożeniach przede wszystkim o charakterze militarnym. Te zagrożenia oczywiście nie zniknęły, stąd zapisy w Strategii na temat Rosji. Pojawiło się jednak coś, czego pół roku temu, dziewięć miesięcy temu nikt nie przewidywał, czyli pandemia, która stanowi zagrożenie dla praktycznie wszystkich mieszkańców Ziemi.

CZYTAJ DALEJ

Prezydent Andrzej Duda odwiedził Międzyrzecz, Gorzów i Zieloną Górę

2020-05-29 21:01

Karolina Krasowska

Prezydent Andrzej Duda złożył dziś wizytę na Ziemi Lubuskiej.

Pan Prezydent Andrzej Duda odwiedził w naszym województwie Międzyrzecz, gdzie wziął udział w uroczystości odsłonięcia tablicy upamiętniającej powstanie pierwszych organów administracji polskiej na ziemi lubuskiej. Prezydent odwiedził także Gorzów i Zieloną Górę. Do Winnego Grodu przybył wieczorem na plac przy zielonogórskiej konkatedrze św. Jadwigi Śląskiej. Tu został powitany przez prezydenta miasta Janusza Kubickiego, przewodniczącego Rady Miasta Piotra Barczaka oraz biskupa diecezjalnego Tadeusza Lityńskiego. Prezydent Duda złożył wiązanki na grobie ks. kan. Kazimierza Michalskiego, symbolu Wydarzeń Zielonogórskich 30 maja 1960 r. w obronie Domu Katolickiego, a także spotkał się z członkami komitetu powstania pomnika ks. Michalskiego. Następnie przeszedł deptakiem w kierunku Filharmonii Zielonogórskiej, gdzie złożył wiązanki przy pomniku upamiętniającym Wydarzenia Zielonogórskie 1960 r.

CZYTAJ DALEJ

Ekumenicznie o Duchu Świętym - wywiad z Dariuszem Brunczem, szefem portalu ekumenizm.pl

2020-05-30 17:03

[ TEMATY ]

ekumenizm

Duch Święty

Fot. Graziako

Bazylika Matki Bożej Różańcowej w Lourdes – fragment mozaiki

"Niezwykle budujące jest słuchanie świadectwa innych, dlatego tak fundamentalne jest doświadczenie ekumeniczne, czerpanie z działania innych, do czego zachęca przecież wprost soborowy dekret o ekumenizmie 'Unitatis redintegratio', w którym Duch Święty wspominany jest ponad 40 razy" - mówi w rozmowie z KAI dr Dariusz Bruncz, red. naczelny portalu ekumenizm.pl.

Dawid Gospodarek (KAI): Przyjęło się przekonanie, że nauka o Trójcy Świętej jest doktryną, która nie dzieli chrześcijan. Wszyscy uznają jednego Boga w trzech Osobach. Jednak czy rzeczywiście tak jest?

Dariusz Bruncz: Myślę, że to duże uproszczenie. Oczywiście, są wypowiedzi dogmatyczne pierwszych siedmiu soborów ekumenicznych o Trójcy Świętej, a wokół nich niezliczone traktaty dogmatyków i mistyków wgłębiających się w życie wewnętrzne i ekonomię Trójcy Świętej, jednak to właśnie one ukazują, jak często odmienne może być postrzeganie Trójcy.

KAI: Wiadomo np. o kontrowersji filioque z chrześcijaństwem wschodnim, czyli o nauce o pochodzeniu Ducha Świętego. Czy na Zachodzie nie ma żadnych takich rozbieżności, mimo że chrześcijańskie wyznania różni często głęboko podejście do wielu doktryn? Nawet z przedstawicielami wspólnot, które wyłoniły się na fali pentekostalizmu?

- Kontrowersje związane z filioque nawiązują do odmiennych stanowisk w odczytywaniu trynitarnej tajemnicy na Wschodzie i Zachodzie. Spór ten ma również potężny ładunek konfliktu kanonicznego, sposobu, w jaki dodatek filioque został wtłoczony do symbolu wiary bez decyzji soboru ekumenicznego. Zachód zawsze wykazywał się większą tendencją kodyfikowania prawd wiary i doprowadzało to czasem do wrażenia, że Ducha Świętego traktowano jako woźnego usługującego przy dogmatycznych dywagacjach teologów. Gdy spojrzymy chociażby na spory między Wschodem a Zachodem, czy późniejsze kontrowersje wyrosłe w czasach reformacji, z przerażeniem można odkryć, jak łatwo przychodziło niektórym teologom orzekanie, gdzie Duch działa, a gdzie Go nie ma, a przecież Duch Święty nie kreśli linii demarkacyjnych dla działania Ewangelii, a „dyszy” kędy chce i uczestniczy w życiu Stworzenia także poza granicami Kościoła bez względu na to, jak je ktoś ustala.

KAI: A co z pentekostalizmem?

- Z pewnością jest to fascynujący fenomen, który przeorał w ciągu ostatnich 100 lat myślenie o Duchu Świętym, krajobraz wyznaniowy wielu krajów (szczególnie w obu Amerykach) i którego teologia staje się coraz bardziej dojrzała, sięgając nawet po inspiracje u starożytnych Ojców Kościoła. Nie jest też tak, że współczesny ruch zielonoświątkowy wymyślił coś zupełnie nowego i nieobecnego – ruchy odnowy wpisane są w dzieje Kościoła.

Wydaje mi się, że w kwestii pentekostalizmu należy zachować spokój i umiar, spoglądając na całą historię Kościoła, która nie zaczęła się przecież ani od reformacji ani w XX wieku. Przypomina mi się w tym kontekście wypowiedź prawosławnego teologa ks. dr. Andrzeja Kuźmy, który mówiąc o pentekostalizacji podczas weekendu formacyjnego wspólnoty Chemin Neuf w Łodzi (2019), stwierdził, że w Cerkwi prawosławnej nie mówi się o pentekostalizacji Kościoła, gdyż Duch Święty nieustannie przebywa w Cerkwi. Nigdy nie odszedł. Myślę, że te słowa są ważne dla wszystkich, także w formie przestrogi, aby z jednej strony nie urządzać się w wygodnych strukturach i celebrować święty spokój, ale też, aby w rewolucyjnej nadgorliwości i powołując się na bliżej nieokreśloną inspirację duchem czy Duchem, nie konstruować chrześcijaństwa od nowa. Potrzeba nam więcej wiary w prowadzenie Ducha i głębszej świadomości, że Kościół jako wspólnota wiary jest rzeczywistością pneumatologiczną, nieustannym uczestnictwem Ducha Przenajświętszego – jak pięknie podkreśla to duchowość mariawicka słowami brata abp. M. Michała Kowalskiego.

KAI: Dogmat o Trójjedynym Bogu jest jedną z najważniejszych doktryn. Towarzyszy chrześcijaninowi od samego chrztu. Jednak Karol Rahner stwierdził kiedyś, że mimo tego praktycznie chrześcijanie zdają się być monoteistami. Papież Franciszek parę lat temu nazwał Ducha Świętego „wielkim zapomnianym” w modlitewnym życiu chrześcijan.

- W teologii ewangelickiej Duch Święty odgrywa przemożną rolę – zarówno w nurcie luterańskim, jak i reformowanym. Mimo wewnętrznego zróżnicowania teologii ewangelickiej, widać wiele elementów wspólnych, ukazujących z kolei różnicę wobec rzymskokatolickiej refleksji nad Duchem Świętym – o ile w tradycji ewangelickiej nacisk położony jest na bezpośrednie doświadczenie wiary poprzez głoszone Słowo (z silnym, sakramentalnym dopowiedzeniem u Lutra), o tyle u rzymskich katolików widać zdecydowanie mocniejszą koncentrację na aspektach eklezjologicznych. Jednak z tego zróżnicowania nie należy wyciągać zbyt daleko idących wniosków, że oto ewangelicy o Kościele nie mówią nic, a katolicy zasłaniają się Kościołem, zapominając o żywej relacji z Bogiem.

W luterańskim ujęciu Duch Święty jest tym, który odsłania prawdę o Chrystusie, ukazuje człowiekowi nie tylko jego kondycję, ale uczy, wpaja i objaśnia, kim właściwie jest Jezus Chrystus, a czyni to wewnętrznie i zewnętrznie, a więc nie tylko poprzez pobudzanie, rozpalanie i utrzymywanie płomienia wiary w sercu grzesznika, ale i poprzez zewnętrzne znaki łaski Bożej, a więc sakramenty.

Katechizmy Lutra prowadzą wprost do wniosku, że gdyby nie Duch Święty to nic nie wiedzielibyśmy o Chrystusie, a Kościół i cała jego powłoka to byłyby jedynie piękne budynki, ceremonie i wzniosłe idee, ale nic poza tym. Mówiąc dosadniej: bez działania Ducha Św. Wielki Piątek i Wielkanoc byłyby jedynie opowieścią o haniebnych torturach wędrownego kaznodziei z Nazaretu i jakiejś tam legendzie o pustym grobie, ale dzięki Duchowi Świętemu jest przecież zupełnie inaczej: krzyż jest orędziem przebaczenia i pojednania, a poranek Wielkanocny nowym stworzeniem świata dzięki Zmartwychwstałemu. Duch wypala w duszy człowieka rzeczywistość radosnej zamiany – Chrystus, który był bez winy, bierze cały grzech i przekleństwo na siebie, a człowiekowi darowuje świętość i powołanie do życia wiecznego. I na tym polega wielka misja Pocieszyciela i Ożywiciela, że odwraca uwagę od siebie i kieruje ją na Chrystusa. Z tym jednak wiąże się pewne niebezpieczeństwo, o którym mówił papież Franciszek, pewnego zapomnienia czy zredukowania Ducha do roli Wielkiego Funkcyjnego.

Reformowany teolog Hendrikus Berkhof podkreślił, że Duch jest czymś więcej niż instrumentem czy drugą stroną dzieła Chrystusa, a Jego przyjście do nas jest wielkim wydarzeniem w cyklu Bożego ratunku dla ludzkości. Na Zachodzie, a w sposób szczególny w protestantyzmie, istniała i wciąż istnieje tendencja do mniej lub bardziej radykalnego chrystomonizmu, który wypycha Ducha na obrzeża historii zbawienia. Zapomina się przy tym, że nie mielibyśmy żadnego zbawiennego pożytku z Ewangelii, gdyby to właśnie Duch nam o niej nie opowiedział, gdyby Duch nie wyszeptał nam tej tajemnicy przy Chrzcie Świętym.

KAI: Te treści mi brzmią znajomo, bardzo katolicko. Katolicka teologia, co widać chociażby w Katechizmie Jana Pawła II, też np. mocno podkreśla, że każdy zbawczy akt, zresztą nawet samo stworzenie, jest dziełem całej Trójcy; w tym dziele próbuje się nazywać role każdej z Osób. W jaki sposób w Kościołach luterańskich przejawia się w codziennym życiu pamięć o Duchu Świętym? Jak to wygląda w liturgii?

- W liturgii ewangelickiej Duch Święty pojawia się podczas każdego nabożeństwa – przy formułach trynitarnych, w Wyznaniu Wiary, a czasami w introitach danej niedzieli lub w święta. Także w modlitwach liturgii komunijnej mowa jest o Duchu Świętym, jednak tutaj w wielu Kościołach luterańskich, w tym polskim, smutny jest brak stałego elementu epiklezy. Wypowiadane są niekiedy modlitwy eucharystyczne, w których mowa jest o Duchu Świętym, za sprawą którego przyjmujemy prawdziwe Ciało i Krew Zbawiciela, ale niestety jest to rzadkość. Wynika to z pneumatologicznego założenia, że wystarczają Słowa Ustanowienia, Słowa samego Jezusa, w których i przez które działa przecież Duch Święty, stąd też w ujęciu luterańskim epikleza nie jest konieczna, ale to przecież nie znaczy, że jest niewskazana. Cieszę się, że następują zmiany w liturgiach i praktykach wielu Kościołów luterańskich.

Obecnie prowadzone są prace nad rewizją agend liturgicznych Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce i mam nadzieję, że uwzględnione zostaną odpowiednie uzupełnienia. Trzeba podkreślić, że tutaj lepiej ‘spisują się’ Kościoły reformowane – trudno sobie wyobrazić reformowane nabożeństwo z Wieczerzą Pańską bez epiklezy.

KAI: W Kościele rzymskokatolickim kiedyś Zesłanie Ducha Świętego celebrowano jako jedno z najważniejszych, poprzedzała je uroczysta Wigilia, po nim następowała oktawa… Jak to wygląda w innych tradycjach na Zachodzie?

- W Kościele luterańskim jest oczywiście Święto Zesłania Ducha Świętego. Zmienia się kolor liturgiczny z białego na czerwony. W 2. Święto Zesłania Ducha Świętego również powinno odbywać się nabożeństwo. Dawniej w te święta przystrajano domy i kościoły zielonymi gałązkami, a na Śląsku Cieszyńskim istnieje do dziś tradycja praktykowana w gronie parafialnym i rodzinnym – wspólne smażenie jajecznicy w Zielone Święta po nabożeństwie.

Niezwykle uroczyście Święto Zesłania Ducha Świętego obchodzone jest przez mariawitów, szczególnie przez Kościół Katolicki Mariawitów, który w tym dniu wspomina szczególne posłannictwo Marii Franciszki. Co roku w Felicjanowie odbywają się uroczystości, na które przybywają wierni i sympatycy z całego kraju. Celebrowane są dwie msze święte przez kapłaństwo ludowe (zarówno kobiety, jak i mężczyzn) i siostry kapłanki, jest procesja z Przenajświętszym Sakramentem połączona ze śpiewem ‘Ciebie Boga chwalimy’. W liturgii obydwu Kościołów mariawickich odprawia się nowenny do Ducha Świętego i nabożeństwa w oktawie Zielonych Świąt. Podczas mszy świątecznej po wystawieniu Przenajświętszego Sakramentu i jeszcze przed ministranturą (‘Wnijdę do ołtarza Bożego’) śpiewany bądź zmawiany jest hymn do Ducha Świętego. Z kolei po mszy na rozpoczęcie procesji kapłan intonuje hymn „Przez Twoje święte Ducha Zesłanie”, co liturgicznie zamyka okres wielkanocny.

Święto Zesłania Ducha Świętego jest też obchodzone w Kościołach zielonoświątkowych – nabożeństwa mają szczególną oprawę muzyczną, są modlitwy o dary Ducha, a w wielu Kościołach tego typu praktykuje się obrzęd modlitwy i nakładania rąk przez starszych zboru na wiernych. Wiele zborów organizuje też koncerty uwielbienia i czuwania modlitewne nawiązujące do wydarzeń z Wieczernika.

Ciekawostką jest to, że drugi dzień Zesłania Ducha Świętego jest dla zielonoświątkowców dniem ustawowo wolnym od pracy. U naszych niemieckich sąsiadów drugi dzień świąteczny to również święto ekumenii – w wielu miastach rzymscy katolicy i ewangelicy odprawiają wspólne nabożeństwa Słowa Bożego połączone później z agapą.

KAI: W katolickiej świadomości z Duchem Świętym mocno związane jest bierzmowanie. Czy w Kościele luterańskim jest coś podobnego?

- Nie można położyć znaku równości między konfirmacją a bierzmowaniem. Konfirmacja nie jest po pierwsze sakramentem i to dość młody fenomen w życiu Kościoła, powstały zresztą na kanwie ruchu przebudzeniowego. Konfirmacja może w pewien sposób przypominać bierzmowanie – jest jakby kolejnym, nowym etapem w chrześcijańskim życiu ewangelików, związanym chociażby z nabyciem praw do sprawowania urzędu matki lub ojca chrzestnego, ale najważniejszym jej sensem jest publiczne wyznanie wiary i przyznanie się do Kościoła oraz potwierdzenie wiary wyznanej na chrzcie.

Czasami błędnie się mówi o konfirmacji jako potwierdzeniu Chrztu Świętego. Nic bardziej mylnego! Chrztu nie trzeba potwierdzać, gdyż jest on skuteczny przez całe życie i jego ważność jest niezbywalna, ponieważ Chrzest jest dziełem Ducha. Konfirmacja oznacza potwierdzenie wiary wyznanej na Chrzcie przez rodziców i rodziców chrzestnych przez młodego człowieka.

Jeszcze do niedawna w większości Kościołów luterańskich konfirmacja była też pierwszym dniem przystąpienia do Sakramentu Ołtarza – od wielu lat, również dzięki doświadczeniom ekumenicznym, dąży się do rozdzielenia konfirmacji oraz pierwszego przystąpienia do Wieczerzy Pańskiej – od kilku lat także w Polsce. Tutaj jest wielka rola katechetów, a przede wszystkim rodziców sprawujących na mocy chrztu powszechne kapłaństwo, aby przygotować w rozmowie dzieci i rozeznać, czy są gotowe, aby przystąpić do Stołu Pańskiego.

KAI: Dziś Duch Święty kojarzony jest przede wszystkim z pentekostalizmem. Czy takie ruchy i idee pojawiają się też wewnątrz Kościołów, które odwołują się do Reformacji? Jak się na takie ruchy patrzy, jak się je ocenia?

- Ruchy pentekostalne nie mają jakiegoś szczególnego monopolu na Ducha Świętego (nikt nie ma!), aczkolwiek są najbardziej dynamicznie rozwijającym się ruchem współczesnego chrześcijaństwa. Sztandarowym przykładem jest Brazylia – największy katolicki kraj świata i zarazem największy protestancki kraj świata.

Z ruchami pentekostalnymi wiąże się wiele wyzwań, nie zawsze pozytywnych, stąd też w Kościele potrzebna jest czujność i odpowiednie rozeznanie, co służy Ewangelii albo – jak to się mówi w teologicznej tradycji luteranizmu – ‘co głosi Chrystusa’. Są oczywiście w przestrzeni Kościołów luterańskich, w tym także Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce, parafie nieco bardziej charyzmatyczne i także one mają swoje miejsce w Kościele, a ten typ pobożności i zaangażowania należy z pewnością wspierać i rozwijać dla dobra całej Jednoty.

KAI: Co konkretnie można robić w ramach osobistej pobożności, żeby nie zapominać o Osobie i działaniu Ducha Świętego?

- Myślę, że odpowiedzią jest otwartość na wszelkie działania Ducha Świętego począwszy od lektury Pisma Świętego, innych tekstów natchnionych, jak najczęstsze przystępowanie do Wieczerzy Pańskiej. Duch wciąż przemawia do Kościoła i naucza, o czym przypomina liturgia, a wyraża pieśń ks. Paula Gerhardta, chyba najbardziej znanego luterańskiego pieśniarza: „Ty uczysz nas jak trzeba do Ojca modlić się; Twój głos przenika nieba. Ty zastępujesz mnie, kołacząc wciąż u bram i błagasz z taką mocą aż przyjdzie Ten z pomocą, co pomóc zdoła sam” (ŚE 230,4).

Niezwykle budujące jest również słuchanie świadectwa innych, dlatego tak fundamentalne jest doświadczenie ekumeniczne, czerpanie z działania innych, do czego zachęca przecież wprost soborowy dekret o ekumenizmie "Unitatis redintegratio" (1964), w którym Duch Święty wspominany jest ponad 40 razy! Stąd też należy wyzbyć się lęku i dostrzec subtelne ślady Ducha Świętego, trzeba wyciszyć własne fobie i pozwolić Duchowi działać, a Ten przemawia nie przez siłę i przemoc, ale w cichości i sposób nienachalny. W mariawickim Psałterzu Ducha Przenajświętszego w komentarzu do Psalmu 29 czytamy modlitwę duszy: „Duchu Święty, o jakże słodko brzmi słowo Twoje, o jakże cichy Boski Twój głos, najmniejszy szelest zagłusza go. Postaw mię, Duchu Święty, w skrytym zaciszu, gdziebym z Tobą jedynie obcować mogła, gdziebym słuchała Ciebie Samego w spokoju. Nakaż milczenie czczym zgiełkom świata, a zapanuje pożądana koło nas cisza i gwarna mowa ludzka nie dosięgnie naszego słuchu.” Co więc robić? Wyciszyć się w Duchu.

***

dr Dariusz Bruncz – redaktor naczelny ekumenizm.pl, publicysta Wirtualnej Polski, wykładowca akademicki Politechniki Warszawskiej, autor rozprawy doktorskiej „Tożsamość duchowa Europy w pismach Josepha Ratzingera/Benedykta XVI”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję