Reklama

Opinia salonu mnie nie interesuje

2017-05-24 09:58

Rozmawiają Magdalena Kowalewska i Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 22/2017, str. 18-19

Artur Stelmasiak

Z abp. Henrykiem Hoserem – ordynariuszem warszawsko-praskim – rozmawiają Magdalena Kowalewska i Artur Stelmasiak

„NIEDZIELA”: – Ksiądz Arcybiskup przeszedł bardzo ciężką chorobę. Był bliski śmierci. Czy to doświadczenie w jakiś sposób wzmocniło wiarę Waszej Ekscelencji?

ABP HENRYK HOSER: – To bardzo osobiste doświadczenie. Po raz pierwszy byłem hospitalizowany. Najtrudniejsze momenty w szpitalu przeżywałem bez świadomości, w stanie śpiączki farmakologicznej. Mam wspomnienia sprzed tego stanu i z czasu wychodzenia z niego.

– Były chwile zwątpienia?

– Nie, żadnego zwątpienia nie było. Nie było też niepokoju. Także nigdy wcześniej nie przeżywałem w swoim życiu kryzysu wiary. Pan Bóg wiele razy prowadził mnie przez ciemną dolinę, ale nigdy nie zapominałem, że to właśnie On mnie prowadzi.

– Papież Franciszek mianował Księdza Arcybiskupa specjalnym wysłannikiem do Medjugorie. Jakie wnioski nasuwają się po tej misji?

– Medjugorie jest jednym z większych w Europie miejsc pielgrzymkowych. Rocznie tę niewielką wioskę odwiedza 2,5 mln pielgrzymów z całego świata. Największą grupą są pątnicy z Polski i Włoch. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że Medjugorie wydaje dobre owoce duszpasterskie. Najlepszym dowodem są kolejki do spowiedzi w wielu językach i w 50 konfesjonałach. Kapłani opowiadają, że wystarczy słuchać przez 2 godziny spowiedzi, aby być świadkiem głębokiego nawrócenia i spowiedzi z całego życia.

– Czyli Ksiądz Arcybiskup poleca pielgrzymki do Medjugorie?

– Ja badałem Medjugorie tylko od strony duszpasterskiej. Moim zdaniem, kult Matki Bożej jest zdrowy, chrystocentryczny i nie musi zależeć od objawień. Jednak do czasu werdyktu Stolicy Apostolskiej co do prawdziwości objawień nie mogą być organizowane pielgrzymki diecezjalne z inicjatywy biskupów czy parafii. Ale możliwe i pożyteczne jest organizowanie pielgrzymek spontanicznych przez wiernych, najlepiej z towarzyszeniem kapłana.

– O Medjugorie mówi się w Kościele już od wielu lat. To miejsce ma swoich zagorzałych zarówno zwolenników, jak i przeciwników. Ludzie się tam spowiadają i nawracają, a jednocześnie liczne „objawienia” wywołują uzasadniony sceptycyzm wśród teologów. Czy nie jest tak, że tam, gdzie działa wielkie dobro, również szatan nie próżnuje?

– Oczywiście, że szatan atakuje. Niewątpliwie jest tam wiele elementów, które mogą budzić wątpliwości. Przecież ciągle są obiekcje wobec tzw. objawień, które mają miejsce wielokrotnie. Ale ja nie zajmowałem się „objawieniami”, tylko losem setek tysięcy pielgrzymów, którzy każdego roku nawiedzają Medjugorie. Ojcu Świętemu należy przedstawić pewne rozwiązania, które pozwolą na lepsze przyjęcie pątników, bo np. tamtejszy kościół parafialny jest za mały. Wspólnota marzy o takim sanktuarium jak w innych dużych miejscach pielgrzymkowych.

– Wróćmy do sytuacji w Polsce i do kwestii, która szczególnie interesuje naszych czytelników. Czy powinniśmy domagać się lepszej prawnej ochrony życia dzieci nienarodzonych?

– Gdy giną niewinne istoty, to znaczy, że życie jest słabo chronione. Trudno jednak dotrzeć do świadomości ludzi, bo panuje głęboka dezinformacja w każdej dziedzinie życia, zwłaszcza jeśli chodzi o techniki dotyczące niszczenia ludzkiego życia. Społeczeństwo nie wie, jak one działają i jakie są ich konsekwencje. Nieraz byłem atakowany za rzekomy brak kompetencji medycznej.

– A przecież Ksiądz Arcybiskup jest także lekarzem.

– Dlatego dziwię się temu, w jakim stopniu wybitni profesorowie medycyny mogą być koniunkturalni. Przecież i oni studiowali genetykę i embriologię. Mimo tego potrafią opowiadać rzeczy niezgodne z rzeczywistością medyczną. Dzieje się tak ze względów finansowych, koniunkturalnych oraz lobbystycznych.

– Czy chodzi o ostatnią dyskusję nt. pigułki „dzień po”?

– Przeczytałem, że jedna z lekarek wypowiada się na temat tej pigułki, iż opóźnia ona tylko owulację. Tymczasem gdyby rzeczywiście tak było, nie byłaby nazywana pigułką „dzień po” i nie byłaby stosowana jako awaryjny środek, również w fazie postowulacyjnej cyklu. Współcześni położnicy próbują używać różnych semantycznych przekształceń. Mówią m.in., że ciąża zaczyna się z chwilą implantacji zarodka w macicy, tymczasem przedtem żyje on przecież tydzień, jest to tzw. embrion przedimplantacyjny. Już na medycynie uczyłem się, że ciąża i zarazem życie zaczynają się z chwilą zapłodnienia. Pojawiła się jednak nowa definicja, która mówi, że ciąża zaczyna się dopiero od zagnieżdżenia się zarodka w macicy. Zmiana definicji jest zabiegiem ideologicznym, który nie ma wiele wspólnego z prawdziwą nauką.

– Przez zmianę definicji ciąży zmieniają się kryteria prawne, ale także np. tabletka „dzień po” może być nazwana antykoncepcyjną, podczas gdy w rzeczywistości jest tabletką poronną.

– Ale proszę zwrócić uwagę na niespójność takiego nazewnictwa. Przecież używa się określenia „ciąża pozamaciczna” i w tym przypadku zarodek nie jest zagnieżdżony w macicy.

– W zeszłym roku politycy partii rządzącej wystraszyli się czarnych marszów. Czy nie wydaje się Księdzu Arcybiskupowi, że partia, która odwoływała się do wartości chrześcijańskich, teraz jakby zapomniała o ochronie życia?

– Do końca nie rozumiem postawy polityków. Oni mają swoje specjalne schematy poznawcze i działają w swego rodzaju perspektywie prawnej skuteczności. Zauważam postawy lękowe wobec reakcji tzw. opinii publicznej, kształtowanej przez media i sondażownie oraz ich mocodawców.

– Ale chyba aż tak źle nie jest?

– Oczywiście, dostrzegam wiele dobrego. Pojawiają się perspektywy długofalowe i strategiczne, które na pewno warto popierać. Wspieranie rodzin i inwestycja w kapitał ludzki jest tym wymiarem polityki, który bez wątpienia zasługuje na uznanie. Wielokrotnie mówiłem, że człowiek jest najpierw producentem, a dopiero później konsumentem. Nie musimy bać się ludzi, ale trzeba stworzyć im takie warunki, aby każdy mógł zarobić na swoje utrzymanie. Mam nadzieję, że będzie lepiej, i widzę już konkretne zmiany. Dostrzegam wiele cennych inicjatyw społecznych i gospodarczych.

– Ksiądz Arcybiskup zasłużył się w propagowaniu bioetycznej nauki Kościoła. Mamy jednak wrażenie, że niektórzy kapłani także odpuszczają walkę o życie. Jakby ze strachu przed atakami unikają integralnej części nauczania. Dlatego środowiska pro-life czują się osamotnione, same muszą walczyć o nauczanie Kościoła.

– Ci kapłani boją się albo nie potrafią. To trudny temat i czasem wolą go przemilczeć z obawy, że np. część osób wyjdzie z kościoła. Prawdę o życiu trzeba przekazywać w sposób kulturalny i umiarkowany, ale nie możemy z niej nigdy zrezygnować. Podobnie jak z przykazaniem: „Nie zabijaj” jest z przykazaniem: „Nie cudzołóż”. Przecież chodzi o ludzkie życie i dobrze pojętą ludzką miłość, o wierność!

– Nauczanie Kościoła niejako odbija się od ludzi, bo współczesny człowiek żyje często w świecie antywartości. Ksiądz Arcybiskup precyzyjnie diagnozuje tendencje w kulturze i cywilizacji europejskiej. Czy Polskę uda się wyłączyć z antychrześcijańskiego trendu, który ciągle zdobywa nowe obszary życia społecznego?

– Nie da się wyłączyć, bo my już jesteśmy zalewani tym nurtem. Owa rewolucja ma globalne cechy, a my jesteśmy częścią układu naczyń połączonych.

– Może jednak uda nam się jakoś obronić?

– Musimy się immunizować, zaszczepić, aby zwiększyć naszą odporność na działanie trendów „chorobotwórczych”. Dobrym przykładem może być odporność na ideologię gender. Udało nam się w odpowiednim momencie ostrzec społeczeństwo przed genderyzmem. To jest zasługa Kościoła, który bardzo wcześnie zareagował i dzięki temu ludzie mają świadomość konsekwencji i zagrożeń w kwestii tej ideologii.

– Zwykli ludzie często nie rozumieją, czym jest gender, ale doskonale wiedzą, że ideologia ta jest zła i niebezpieczna. Jednak jeszcze rok temu można było być optymistą, jeżeli chodzi o ochronę życia poczętego. Wydawało się, że zmiana prawa będzie tylko prostym odzwierciedleniem tego, co sądzą na ten temat Polacy, a przecież w krótkim czasie nastroje społeczne udało się częściowo odwrócić. Czy jest w tym wina polityków?

– Przyczyna jest wielowątkowa i wykracza poza działania polityków. Był cały szereg przekazów nieskoordynowanych i niejasnych. Wiele osób reagowało bezmyślnie i emocjonalnie.

– Ksiądz Arcybiskup kojarzony jest z katolicką ortodoksją, dlatego był wielokrotnie atakowany. Czy nie lepiej zejść z „linii strzału”?

– Nie, ponieważ zaprzeczyłbym naturze Kościoła, który żyje Pismem Świętym i Tradycją. Zmieniają się programy polityczne i rozmaite ideologie, ale nauka Kościoła się nie zmienia. Dobry biskup to biskup konserwatysta, w tym sensie, że Kościół rozwija się ewolucyjnie, a nie rewolucyjnie. To nie znaczy, że nie dostrzegamy zmieniających się okoliczności. Ludziom jednak zawsze potrzebne są stałe odniesienia moralne i egzystencjalne.

– Niektórzy jednak schodzą z tej „linii strzału”...

– Czynią to na własny rachunek, ale ja z niej nigdy nie zejdę. Nie mówię niczego, co jest moim własnym wymysłem, tylko głoszę autentyczną naukę Kościoła w jego linearnym rozwoju.

– Czyli – nie jest Ksiądz Arcybiskup politycznie poprawny?

– Nie jestem. Opinia salonu mnie nie interesuje. Wiem, że zdaję egzamin przed Kościołem i przed Panem Bogiem.

– Gdy słucha się wypowiedzi Księdza Arcybiskupa, nasuwa się jeszcze jedno pytanie: Czy jest jakaś recepta no to, by być kapłanem na wskroś nowoczesnym i jednocześnie na wskroś konserwatywnym?

– Nie wiem, niech się inni uczą... (śmiech). Nowoczesność i konserwatyzm są bardzo nieprecyzyjnymi określeniami, bo przecież „konserwatyzm” jest w obiegowych opiniach z definicji negatywny.

– Dlaczego?

– Bo nie jest „nowoczesny” i „postępowy”.

– Jan Paweł II też był otwarty, nowoczesny i jednocześnie konserwatywny.

– Oczywiście, że taki był. Kościół ma bowiem doskonałe rozeznanie we współczesnym świecie i doskonale wie, co się dzieje. Wsłuchujemy się w głos Papieża, biskupów i ekspertów. Kościół ma diagnozę, ale bywa, że nie zawsze potrafi wprowadzić ludzi na właściwą drogę, bo część z nich jest uwikłana w różne pułapki ideologiczne. Są grupy, które specjalizują się w zniewalaniu swoich członków. W efekcie nawet inteligentni ludzie postępują tak, aby się nie narazić i być poprawnym wobec tego, co dana grupa ludzi myśli. Nazywam tę postawę „zniewoleniem środowiskowym”. Nawet ludzie inteligentni, którzy powinni być zorientowani, często opowiadają głupstwa nieprzystające do rzeczywistości. Takie zniewolenie występuje w różnych kręgach i środowiskach.

– Czy Ksiądz Arcybiskup może powiedzieć o sobie, że jest spełnionym kapłanem?

– Chyba tak, choć czuję, że mógłbym lepiej i więcej... Każdego dnia mam poczucie niedosytu. Prześladują mnie grzechy opuszczenia dobrego.

– To dotyka każdego... Rozmawialiśmy o wielu zagrożeniach i niebezpiecznych trendach, które docierają z Zachodu nad Wisłę. Ale gdy patrzy Ksiądz Arcybiskup na przyszłość Kościoła w Polsce, to jest optymistą?

– Jestem optymistą, bo Kościół w Polsce jest Chrystusowy, a jego duszą jest Duch Święty. Jestem natomiast pesymistą, jeśli chodzi o Kościół na Zachodzie, który masowo traci wiernych i kapłanów. Znam dobrze kondycję Kościoła we Francji i w Belgii. Tam jest sytuacja absolutnie dramatyczna. Procesy laicyzacji zaszły tak daleko, że bardzo trudno będzie je odwrócić. Gdy pracowałem w Belgii, próbowałem zbliżyć ludzi do konfesjonału, a oni mówili mi, że nie ma takiej potrzeby. Na Zachodzie nie ma już w ogóle poczucia grzechu. Dopóki Polacy się spowiadają i mają poczucie grzechu, to nie jest jeszcze z nami tak źle: wstań i chodź!

– To bardzo dobra sugestia. Już wiemy, dokąd iść i jak mamy się troszczyć o Kościół w Polsce...

Tagi:
abp Henryk Hoser

Reklama

Abp Hoser: w Medjugorie zwiększył się ruch pielgrzymkowy

2019-02-06 17:54

mag / Warszawa (KAI)

Nieustannie zwiększa się dynamika pielgrzymek do Medjugorie. Przybywają nawet z tak odległych państw, jak Korea – powiedział abp Henryk Hoser, wizytator apostolski o charakterze specjalnym dla parafii w Medjugorie, na czas nieokreślony i ad nutum Sanctae Sedis(do dyspozycji Stolicy Apostolskiej). Jego zadaniem jest usprawnienie miejscowego duszpasterstwa.

Włodzimierz Rędzioch

Abp Hoser poinformował, że wśród podejmowanych obecnie działań jest regulacja sytuacji kanoniczno-prawnej ok. trzydziestu wspólnot, które od 37 lat działają w Medjugorie. – Jest to niezwykle czasochłonne, ponieważ wymaga szczegółowych rozmów, badania dokumentów według specjalnie skonstruowanej ankiety, która ukazuje, jakie jest pochodzenie danej wspólnoty, historia jej uznania, aktualna sytuacja prawna, jak jest zarejestrowana według klasyfikacji kodeksu prawa kanonicznego, czy w końcu - jaką ma na miejscu osobowość prawną – powiedział abp Hoser.

Wspomniał, że jedną z pierwszych badanych wspólnot jest Wspólnota Błogosławieństw, znana wcześniej pod nazwą „Lew Judy i Baranek Ofiarny”. – W Medjugorie mamy gałąź żeńską. Siostry działają na prawie papieskim, ale nie mają jeszcze zatwierdzenia miejscowego biskupa. Inną wspólnotą, tym razem o charakterze lokalnym jest „Oaza Pokoju”. Jej charyzmatem jest propagowanie pokoju zarówno w wymiarze osobistym, jak i społecznym a więc też w życiu Kościoła i narodu. Jej członkowie w sposób wyjątkowy oddają cześć Matce Bożej, jako Królowej Pokoju. Inną wspólnotą nad której regulacjami toczą się prace to organizacja „Nowe Horyzonty”. Jedną z ważnych przestrzeni jej zaangażowania jest troska o osoby w potrzebie, w tym zwłaszcza uzależnione – podkreślił abp Hoser.

Rokrocznie do Medjugorie przybywa ok. 2,5 mln osób z całego świata. Większość to ludzie młodzi. - Na jesieni mieliśmy znaczący wzrost napływu pielgrzymów, byli to zwłaszcza Polacy i Włosi, którzy bardzo chętnie korzystają zarówno z adoracji Najświętszego Sakramentu, jak i spowiedzi. Trzeba podkreślić, że wielu pielgrzymów korzysta w tym miejscu z tradycyjnych form pobożności, jak modlitwa różańcowa, która w Medjugorie jest niezwykle propagowana oraz nabożeństwo drogi krzyżowej. Mnóstwo osób decyduje się przeżywać je na Górze Objawień, która otoczona jest ścieżkami różańcowymi, oraz na Górze Krzyża Świętego, na której szczyt prowadzą stacje drogi krzyżowej – poinformował.

Przyznał, że wiele osób doświadczając w Medjugorie osobistego nawrócenia, chętnie ponownie wraca do tego miejsce. - Są nawet tacy, którzy przybywają tu kilka razy do roku, tłumacząc że odzyskują w Medjugorie wewnętrzny pokój. To tylko pokazuje, jak bardzo aktualne jest przesłanie tego miejsca. Nie możemy zapominać, że bez pokoju w sercu trudno o właściwe relacje rodzinne, społeczne czy polityczne – zwrócił uwagę abp Hoser.

Wspomniał, że w celu wyjścia naprzeciw potrzebom pielgrzymów planowana jest rozbudowa infrastruktury. - W pierwszej kolejności chcemy zabezpieczyć przestrzeń liturgiczną. W ciągu lata msze św. i katechezy odbywają się na esplanadzie z tyłu kościoła, gdzie mieści się do 5 tys. ludzi. Niestety w miesiącach letnich muszą oni stać w temperaturze sięgającej nawet 40 stopni Celsjusza co nie jest łatwe i bezpieczne. W związku z tym planuje się budowę panoramicznego dachu. Chcemy również pobudować kilka mniejszych kaplic, gdzie różne grupy mogłyby uczestniczyć w Mszach św. celebrowanych w swoich własnych językach, co znacznie ułatwiłoby ruch pielgrzymkowy – powiedział abp Hoser.

Medjugorie to niewielka wieś w Hercegowinie. W 1981 r. miało w niej dojść do pierwszych objawień Matki Bożej, które trwają do dnia dzisiejszego. Objawienia nie zostały oficjalnie uznane przez Kościół.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Stanisław Dziwisz obchodzi 80. rocznicę urodzin (sylwetka)

2019-04-25 15:33

Magda Dobrzyniak / Kraków (KAI)

Były sekretarz św. Jana Pawła II, opiekun jego dziedzictwa, krakowski metropolita senior obchodzi 27 kwietnia 80. rocznicę urodzin. Hierarcha podkreśla, że życie u boku polskiego papieża było dla niego „niezasłużonym przywilejem”. „Spłacam życiowy dług i będę to robił, dopóki sił wystarczy” – mówi hierarcha.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

W Rabie Wyżnej i w Krakowie

Stanisław Dziwisz urodził się 27 kwietnia 1939 r. w Rabie Wyżnej w rodzinie rolniczo-kolejarskiej. Był piątym z siedmiorga dzieci Stanisława i Zofii z domu Bielarczyk. W 1957 r. ukończył I Liceum Ogólnokształcące im. Seweryna Goszczyńskiego w Nowym Targu i wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie. Święcenia kapłańskie przyjął 23 czerwca 1963 r. z rąk bp. Karola Wojtyły, po czym przez dwa lata pracował jako wikariusz parafii w Makowie Podhalańskim.

W 1966 r. został kapelanem i sekretarzem metropolity krakowskiego. Jednocześnie wykładał liturgikę w Wyższym Instytucie Katechetycznym w Krakowie i redagował pismo urzędowe krakowskiej kurii „Notificationes a Curia Metropolitana Cracoviensi”. Był członkiem i sekretarzem Archidiecezjalnej Komisji Liturgicznej, która przygotowała dwa projekty dokumentów: „Uświęcenie czasu chrześcijańskiego życia” i „Struktury diecezjalne”. Wszedł w skład Rady Kapłańskiej Archidiecezji Krakowskiej. Należał do zespołu redakcyjnego „Ceremoniału diecezjalnego” oraz „Podręcznika parafialnego”. Był członkiem Komitetu Roku Świętego 1974-1975, Komisji ds. Kultu Bożego i Komisji Uświęcania Czasu Duszpasterskiego Synodu Krakowskiego oraz Głównej Komisji Synodu. Odbywał studia doktoranckie na KUL, ale – z powodu licznych obowiązków sekretarza – tytuł doktora teologii uzyskał w 1981 r. na Papieskim Wydziale Teologicznym w Krakowie na podstawie rozprawy „Kult św. Stanisława Biskupa w Krakowie do Soboru Trydenckiego”.

Październik 1978

„Byłem na Placu św. Piotra, oczekując na ogłoszenie nowego papieża. Gdy usłyszałem, że został nim kard. Wojtyła, moje serce zadrżało” – tak wspominał dzień, który dla niego oznaczał nowy etap posługi w Kościele. „Zdawałem sobie sprawę, że nowe zadania dotychczasowego metropolity krakowskiego oznaczają wzięcie na barki odpowiedzialności za Kościół i równocześnie za świat” – dodał. Tę odpowiedzialność „Don Stanislao” wiernie dzielił z papieżem Janem Pawłem II. Był, jak to określił po latach kard. Stanisław Nagy, „Cyrenejczykiem nie z przymusu, ale z synowskiej potrzeby miłującego serca, czujnym, gotowym do każdej pomocy”.

Sekretarz i kapelan arcybiskupa krakowskiego został sekretarzem Biskupa Rzymu. Był odtąd jego najbliższym towarzyszem, pierwszym, któremu papież przekazywał swe plany i dzielił się troskami. Podtrzymywał go, gdy kula zamachowca przeszyła jego ciało 13 maja 1981 r. na Placu św. Piotra i to m.in. jego błyskawicznym decyzjom można zawdzięczać fakt, że Ojciec Święty ocalał.

Osobisty sekretarz Ojca Świętego towarzyszył mu we wszystkich podróżach zagranicznych, po Włoszech i w odwiedzinach parafii rzymskich, podczas środowych audiencji ogólnych i niezliczonych uroczystości w bazylice św. Piotra i na Placu św. Piotra, podczas wielu spotkań i ceremonii liturgicznych w Watykanie.

W 1985 r. został mianowany przez Jana Pawła II prałatem Jego Świątobliwości, a w 1996 r. -protonotariuszem apostolskim numerowanym, co uprawniało go do stwierdzania autentyczności papieskiego podpisu. Był w tym gronie jedynym nie-Włochem. W 1995 r. otrzymał godność kanonika lwowskiej kapituły katedralnej, a w 1997 - krakowskiej kapituły metropolitalnej.

Sursum corda

7 lutego 1998 r. Jan Paweł II mianował swego najbliższego współpracownika biskupem tytularnym San Leone, a 19 marca tego samego roku osobiście udzielił mu święceń biskupich. Herb bp. Dziwisza przedstawia gołębicę symbolizującą Ducha Świętego, sześcioramienną gwiazdę oraz wizerunek Giewontu z krzyżem. Jego zawołaniem biskupim są słowa „Sursum corda” (W górę serca). Słowa te nawiązują do wezwania Jana Pawła II, wypowiedzianego w Zakopanem pod Wielką Krokwią 6 czerwca 1997 r. Papież mówił wtedy „Ten krzyż mówi całej Polsce: Sursum corda – w górę serca!”.

Jednocześnie Jan Paweł II powołał bp. Dziwisza na stanowisko prefekta pomocniczego Domu Papieskiego - instytucji odpowiedzialnej za organizowanie wszystkich spotkań publicznych i prywatnych papieża. 29 września 2003 r. Ojciec Święty wyniósł bp. Dziwisza do godności arcybiskupiej.

Dyskretny świadek świętości

„Największą przygodą mojego życia jest to, że mogłem być i pracować u boku kard. Karola Wojtyły, a potem papieża Jana Pawła II przez trzydzieści dziewięć lat. Wszystko zaczęło się prozaicznie pewnego dnia w 1966 roku, kiedy poprosił mnie, bym został jego sekretarzem. Miałem wtedy dwadzieścia siedem lat. Nie mogłem przypuszczać, że przez kilkadziesiąt lat, dzień po dniu, będę świadkiem życia, pracy, modlitwy i świętości człowieka, który wyrósł na jednego z wielkich, duchowych liderów współczesnego świata” - mówił w 2010 r. w przemówieniu na Międzynarodowym Kongresie "Legado De Juan Pablo II El Magno!" w Bogocie.

Papieski sekretarz nie zabierał głosu publicznie. Jedna z niewielu takich okazji nadarzyła się, gdy 13 maja 2001 r. odbierał tytuł doktora honoris causa KUL za „pełne oddania i odpowiedzialne pełnienie posługi sekretarza Ojca Świętego Jana Pawła II, przyczynienie się do upowszechnienia nauczania papieskiego, pomoc w kształceniu młodzieży z krajów postkomunistycznych”. Wspominając dzień zamachu na papieża, bp Dziwisz wyraził wówczas przekonanie, że „krew przelana na Placu św. Piotra (...) zaowocowała wiosną Kościoła roku 2000".

W listopadzie 1999 r. jego przemówienie otworzyło 69. rok pracy Godziny Różańcowej Ojca Justyna, katolickiego programu radiowego dla Polonii w USA i Kanadzie, prowadzonego od 1931 r. przez franciszkanów.

W lipcu 2002 r. bp Dziwisz opowiedział dziennikarzom „La Stampa” i „Il Giornale” o przypadku chorego na raka Amerykanina żydowskiego pochodzenia, uzdrowionego po spotkaniu z papieżem. Amerykanin pragnął przed śmiercią spotkać się z Ojcem Świętym. Doszło do tego w Castel Gandolfo, gdzie mężczyzna wziął udział w prywatnej Mszy św. sprawowanej przez Jana Pawła II i podczas niej przystąpił do Komunii św. Jakiś czas potem sekretarz papieża dowiedział się, że nowotwór zniknął bez śladu w ciągu kilku godzin. Bp Dziwisz, jak relacjonują Marco Tosatti i Andrea Tornielli, mówił nie o cudzie, lecz o „znaku, jak moc Boża przerasta wszelkie ludzkie schematy”.

Śmierć w blasku świętości

Abp Stanisław Dziwisz wiernie czuwał przy umierającym Janie Pawle II. „Byłem przy nim, gdy odchodził do domu Ojca. Daję świadectwo o jego świętości, bo to ona najbardziej zajaśniała, gdy odchodził z tego świata” – wspominał po latach, wyznając, że życie i praca u boku „wielkiego człowieka, odważnego świadka wiary, niezmordowanego pasterza Kościoła powszechnego i duchowego przywódcy świata” była największym przywilejem jego kapłańskiego życia.

Po pogrzebie Jana Pawła II abp Dziwisz, zgodnie z kościelnymi przepisami, opuścił Watykan. Przeniósł się do Domu Polskiego przy Via Cassia. Ponieważ Benedykt XVI pozostawił go na stanowisku prefekta pomocniczego Domu Papieskiego. W tym charakterze nadal uczestniczył w watykańskich uroczystościach u jego boku.

3 czerwca 2005 r. Benedykt XVI mianował go arcybiskupem metropolitą krakowskim. 29 czerwca w Watykanie abp Dziwisz odebrał z rąk Ojca Świętego paliusz metropolity.

Powrót do Krakowa

27 sierpnia 2005 r. abp Stanisław Dziwisz uroczyście rozpoczął posługę w archidiecezji krakowskiej. „Staję przed wami jako wasz brat, ale również jako wasz pasterz” - mówił w homilii wygłoszonej podczas Mszy na Rynku Głównym. Zapowiedział, że program jego posługi streszczać się będzie w słowach zmarłego papieża: „Drogą Kościoła jest człowiek”.

Mówił wówczas, że biskup „nie jest najemnikiem, któremu nie zależy na owcach, a dba tylko o własne korzyści”, a istotę jego posługi prezentuje ikona Chrystusa Dobrego Pasterza. Jest to więc człowiek, który zna owce swoje, jest z nimi, dzieli ich los, strzeże, broni i prowadzi je bezpieczną, wypróbowaną drogą. Szuka też zagubionej owcy a poranionej opatruje rany.

„Dzieje Krakowa kształtowali ludzie święci. To Kościół, który zawsze stawiał w centrum ubogich, chorych i potrzebujących, Kościół miłosierdzia” – mówi o rodzinnej diecezji, której był pasterzem przez niemal 12 lat.

Na konsystorzu w 2006 r. papież Benedykt XVI kreował metropolitę krakowskiego kardynałem.

Jako arcybiskup metropolita krakowski objął urząd wielkiego kanclerza Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. Przyczynił się do podniesienia uczelni do godności Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie.

Był członkiem czterech dykasterii watykańskich: Kongregacji ds. Wychowania Katolickiego, Papieskiej Rady ds. Środków Społecznego Przekazu, Papieskiej Rady ds. Świeckich i Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia.

W Kościele polskim pełnił funkcję przewodniczącego Komisji Duchowieństwa oraz przewodniczącego Zespołu KEP ds. wizyty Ojca Świętego w Polsce w 2016 r. Należał do Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski.

Jako metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz był wielkim promotorem spraw beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych. W czasie jego posługi odbyły się trzy kanonizacje krakowskich świętych – św. Szymona z Lipnicy, kapłana bernardyna (Rzym, 3 czerwca 2007 roku), św. Stanisława Kaźmierczyka, kapłana z Zakonu Kanoników Regularnych Laterańskich (Rzym, 17 października 2010 roku) i św. Jana Pawła II, papieża (Rzym, 27 kwietnia 2014 roku; wcześniej, 1 maja 2011 roku miała miejsce beatyfikacja, też w Rzymie).

Ponadto, w tym samym okresie odbyło się pięć beatyfikacji błogosławionych związanych z archidiecezją krakowską – bł. Celiny Borzęckiej, współzałożycielki sióstr zmartwychwstanek (Rzym, 27 października 2007 roku), bł. Małgorzaty Łucji Szewczyk, założycielki sióstr serafitek (Kraków, 9 czerwca 2013 roku), bł. Zofii Czeskiej z Maciejowskich, założycielki sióstr prezentek (Kraków, 9 czerwca 2013 roku), bł. Klary Ludwiki Szczęsnej, współzałożycielki sióstr sercanek (Kraków, 27 września 2015 roku) oraz bł. Władysława Bukowińskiego, kapłana, apostoła Kazachstanu (Karaganda, 11 września 2016 roku).

Jest autorem wielu książek: „Kult św. Stanisława biskupa w Krakowie do Soboru Trydenckiego”, wspomnień o zamachu na Jana Pawła II „Dotknąłem tej tajemnicy”, „Miłością mocni”, „Więcej sportu”, „Pielgrzym miłości”, książki o tajemnicy kapłaństwa „Bo wezwał Cię Chrystus”, „U boku Świętego. Rozmowa z Gian Franco Svidercoschim” oraz współredaktorem kolejnych tomów tekstów papieskich wydawanych w języku polskim przez Libreria Editrice Vaticana.

Największym sukcesem wydawniczym okazała się książka „Świadectwo”, wydana w 2007 r. i przetłumaczona na 18 języków. Kard. Dziwisz był też narratorem filmu pod tym samym tytułem, który w 2008 r. został nakręcony na podstawie bestsellerowej publikacji.

W kwietniu 2014 r., w związku z ukończeniem 75 lat i zgodnie z przepisami prawa kanonicznego, oddał się do dyspozycji papieża, jednak Franciszek zlecił mu dalsze sprawowanie urzędu arcybiskupa krakowskiego. Rezygnacja została przyjęta 8 grudnia 2016 r., ale do 28 stycznia 2017 r., kiedy to jego następca abp Marek Jędraszewski kanonicznie objął urząd, pełnił funkcję administratora apostolskiego archidiecezji krakowskiej.

„Pierwszy raz dziś wyznam, że Jan Paweł II przewidywał moją służbę w Krakowie. Dlatego przyjąłem z pokorą nominację, zdając sobie sprawę z moich ograniczeń, ale jednocześnie ufając i licząc na pomoc z wysoka tego, u którego boku służyłem w Krakowie i w Watykanie 39 lat” – mówił kard. Dziwisz, gdy po niemal 12 latach posługi w Kościele krakowskim żegnał się ze swoją archidiecezją.

Światowe Dni Młodzieży w Krakowie

W zgodnej opinii współpracowników, komentatorów i publicystów, najpiękniejszym zwieńczeniem posługi kard. Dziwisza były Światowe Dni Młodzieży, które w 2016 r. odbyły się w Krakowie, gromadząc ponad 2,5 mln młodych ludzi z całego świata.

Sam kardynał w rozmowie z KAI mówił: „Moje życie związało się z papieżem, a dzięki niemu - również z wielką sprawą Światowych Dni Młodzieży. Światowe Dni Młodzieży w Krakowie, choć nigdy tego nie planowałem, stały się uwieńczeniem mojej posługi pasterskiej. Wciąż dziękuję Panu Bogu za to, że Opatrzność przygotowała mi tak wielkie wydarzenie, które stało się ogromnym błogosławieństwem dla Kościoła w Krakowie i Polsce. To jak klamra spinająca moje życie, byłem przecież od samego początku u źródeł tej idei. Światowe Dni Młodzieży powstawały na moich oczach: w Rzymie i poza Rzymem”.

Jak podkreślał, młodzi przyjechali do Krakowa i Polski, bo byli zainteresowani krajem, z którego wyszedł papież, który zmienił historię świata i życie Kościoła. „Poprzez Światowe Dni Młodzieży Jan Paweł II wciąż prowadzi młodych do Jezusa. Bardzo wyczuwałem jego obecność w Krakowie. Te Dni stały się dniami wielkiej radości, przeżycia wspólnoty, przeżycia bliskości Jezusa. Nie będzie przesadą, jeśli powiem, że był to czas, który zapoczątkował coś ważnego w życiu Kościoła i społeczeństwa” – podsumował.

Opiekun dziedzictwa św. Jana Pawła II

Utrwalanie pamięci o świętym papieżu i pielęgnowanie jego dziedzictwa kard. Dziwisz pojmuje jako swój obowiązek i przywilej. „W osobie świętego papieża Kościół trzeciego tysiąclecia, a więc my wszyscy otrzymaliśmy szczególnego przewodnika, a także patrona i orędownika naszych spraw u tronu Bożego. Na naszych oczach, po odejściu do domu Ojca pasterza, którego nazywaliśmy Piotrem naszych czasów, w krótkim czasie urzeczywistniło się wołanie ludu Bożego, wyrażone w dwóch słowach: Santo subito” – mówił po latach. Kard. Dziwisz konsekwentnie pełni swoją misję świadka świętości polskiego papieża.

Osobisty sekretarz Jana Pawła II czuwał nad przebiegiem procesów beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego polskiego papieża.

Był inicjatorem budowy Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się!” na krakowskich Białych Morzach, która ruszyła w październiku 2008 roku. „To sanktuarium jest jego domem. Ono wyrosło z ludzkiej miłości do św. Jana Pawła II, a w jego budowę, którą przez lata kierował z poświęceniem ks. Jan Kabziński, angażowali się nie tylko wierni z Polski. Dlatego jest ono własnością Kościoła powszechnego, a jego kolejni opiekunowie – tylko stróżami tego miejsca” – podsumowuje dzisiaj.

W czasie sprawowania przez niego biskupiej posługi w archidiecezji krakowskiej, obok Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się!” powstało w Wadowicach poświęcone papieżowi Muzeum Dom Rodzinny Jana Pawła II w Wadowicach.

W ostatnich miesiącach kard. Dziwisz kilka razy zabierał publicznie głos w reakcji na kierowane wobec św. Jana Pawła II zarzuty, że nie reagował na przestępstwa seksualne na małoletnich. „Nie ma we mnie zgody na to, by szargano pamięć o nim i fałszywie oskarżano. Nie mogę się temu biernie przyglądać. Jan Paweł II był człowiekiem Ewangelii i miłości do drugiego człowieka. Był w tym nieskazitelny i jednoznaczny” – podkreśla jego sekretarz. „Jestem pewien, że próby splamienia pamięci o nim są daremne, choć bolesne dla wszystkich, którym papież był i jest bliski. Również dla mnie” – dodaje.

Krakowski metropolita senior nie narzeka na nadmiar wolnego czasu. Drzwi jego mieszkania na Kanoniczej są otwarte, często jest zapraszany do parafii, szpitali, szkół i innych instytucji w Polsce i na świecie, które pielęgnują pamięć o św. Janie Pawle II. Porządkuje również notatki poczynione w ciągu pontyfikatu polskiego papieża. „Moim zadaniem jest dawać świadectwo o jego świętości i strzec dziedzictwa, jakie pozostawił. Spłacam życiowy dług i będę to robił, dopóki sił wystarczy” – wyznaje.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Sejm przyjął ustawę maturalną!

2019-04-25 18:34

wpolityce.pl

Sejm przyjął rządowy projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty i ustawy Prawo oświatowe. Projekt poparło 235 posłów, przeciw było 168. Zmiany mają pozwolić na spokojne przeprowadzenie matur.

Kancelaria Sejmu/Rafał Zambrzycki
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem