Reklama

Kongres we Wrocławiu

2017-05-25 11:22

Jolanta Krysowata
Edycja wrocławska 22/2017, str. 6-7

Archiwum Radia Rodzina/ks. Cezary Chwilczyński
Spotkanie z uczestnikami 46. MKE w Hali Ludowej we Wrocławiu

Zaskoczenie, ciężka praca, dużo wiary, trochę strachu, sporo dumy, wielka radość. Tak najkrócej rysuje się wspomnienie w okrągłą rocznicę Kongresu Eucharystycznego we Wrocławiu, w pamięci ówczesnego metropolity wrocławskiego kardynała Henryka Gulbinowicza

JOLANTA KRYSOWATA: – Polska miała zostać po raz pierwszy organizatorem Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego jeszcze przed wojna, tj. w roku 1938.

KARD. HENRYK GULBINOWICZ: – Tak, nasze państwo odstąpiło wówczas ten zaszczyt Węgrom. Stolica Święta nagrodziła nas za ten gest w ten sposób, że Prymas Polski August kardynał Hlond był na tym kongresie przedstawicielem Papieża. Dlaczego po 59 latach wybór znowu padł na nas? Tego nie wiem. To, że Polska, nie było dla mnie zaskoczeniem, ale dlaczego Wrocław? Takie miasto na uboczu? Ani Warszawa, ani Kraków, ani Poznań. Ale właśnie nasz Wrocław. Tego nie wiem do dziś. Mogę się domyślać, że chodziło o te nasze ziemie piastowskie, że to tu 1000 lat temu rodził się kościół, że Ziemie Odzyskane mogą być chrześcijańskim sercem Polski. Nigdy nie zapytałem Papieża: „Dlaczego Ojcze Święty to nam dałeś właśnie tyle roboty”.

– Ale jadąc do Hiszpanii, cztery lata wcześniej na 45. Kongres, wiedział Eminencja, że będzie gospodarzem następnego Kongresu?

– Wiedziałem, co czeka naszą Archidiecezję. Wiedziałem też, że jest taki zwyczaj, by gospodarz kolejnego Kongresu Eucharystycznego, uczestniczył w trwającym. Zostałem wezwany do Sevilli w ostatniej chwili. Leciałem tam z Rzymu z Ojcem Świętem i jego świtą. Nie było czasu, by dokonać rezerwacji. Gdy przyjechałem do biura organizacyjnego w Sewilli, dali mi listę hoteli. Obok ceny. Oj, nie były na moją kieszeń. Poradziłem sobie. Poszedłem do sióstr na nocleg i po kłopocie.

– A moment, w którym usłyszał Eminencja, że miejscem Kongresu będzie Wrocław?

– To było dość zabawne. W wielkiej sali sami zacni goście. W tym Królowa Matka, dyplomaci. Mnie posadzili w takim kątku, że nawet wszystkich nie widziałem. W pewnym momencie papież ogłasza, że miejscem następnego kongresu w roku 1997 będzie Wrocław. Na sali zapanowała cisza. Papież powiedział więc „Breslau”. Nadal cisza. W końcu mówi: „in Polonia”. I tu zabrzmiały gromkie brawa. Mnie wywołali na środek. Pokłoniłem się Ojcu Świętemu, Królowej Matce. Nie myślałem wtedy o szczegółach. Po uroczystości Papież powiedział mi: przyjdź na obiad do arcybiskupa, do rezydencji, porozmawiamy. Przychodzę o wskazanej godzinie, a tu stoi przed drzwiami taki wysoki ksiądz i pyta: „a eminencja do kogo?” Ja odpowiadam, że na obiad. On: „a zaproszenie jest?” No cóż, nie miałem nic, oprócz słów Ojca Świętego. Ale porządek musi być, więc stałem przed drzwiami i czekałem, że coś się zdarzy. Nadszedł Papież. „Ojcze Święty, on mnie nie chce wpuścić”. Pogadali chwilę na boku i wszedłem. Na obiedzie zapytałem Papieża: Ojcze Święty, jak to będzie? Jak się za to zabrać? Poradził mi wtedy, że muszę się skontaktować z Komitetem ds. Kongresów w Watykanie, powołać własny Komitet, a reszta się ułoży. Na szczęście w Komitecie znaleźli się ludzie, którzy nie bali się pracy. Cztery lata, to się wydaje dużo. Ale tak naprawdę dynamikę trzeba było mieć cały czas, trzymać dobre tempo. Wszystko uzgadniać z Rzymem. Główne sprawy: temat Kongresu. Jasny, potrzebny dla świata i specyficzny dla kraju gospodarza. Wolność. Kto więcej o niej wie, niż my, którzy ją znowu odzyskaliśmy po latach tej powojennej udręki. I wolność, którą nam dał nasz dobry Bóg, która jest w każdym z nas. Jak o nią dbać, jak pielęgnować, jak korzystać, żeby nie sprowadziła człowieka na złą drogę. Z władzami Wrocławia szukaliśmy miejsca. Ilu tych ludzi przyjedzie? 500 tysięcy, milion? Gdzie ich zebrać, gdzie pomieścić, który plac, jaka sala, gdzie Statio Orbis? Prelegenci: gdzie, kto, po kim, o czym? Wszystko musiało być zapięte na ostatni guzik. Poszedłem do dyrektora Hotelu Wrocław. Mówię mu, niech pan zrobi tak, żeby hotel coś zarobił, ale cenę daj nam dobrą. Zapłacimy wszystko. A jak nasi ważni goście przyjdą płacić, powiedzcie: już uregulowane”. Jeśli chodzi o wiernych, mieliśmy dobre doświadczenia ze spotkań Taizé. U rodzin, w mieszkaniach, w domach, w parafiach na gościnę. Każdy chciał przyjąć. Jak ktoś nie dostał przydziału jakichś przybyszów pod dach, przychodził z pretensjami. To było bardzo piękne, bardzo polskie, bardzo wrocławskie. Ta polska gościnność podbiła serca przybyłych do nas ze wszystkich kontynentów świata.

– Wszystko tak zagrało?

– Wszystko. Wszystkie kościoły chrześcijańskie były godnie reprezentowane, przyjechał nawet patriarcha Moskwy. Procesja z Hali do Katedry była tak potężna, że myślałem, że się nie skończy. Wszystkie remonty, odnowienia, zabezpieczenia wykonane na czas.

– A pogoda? Lało, wiało, deszcz jakiś taki zimny, jakby marznący, mimo że prawie lato.

– Początkowo też myślałem, że tu nam Pan Bóg nie pomógł. Pamiętam na lotnisku witamy Papieża. Tłumaczę się przed nim: „Ojcze Święty, wszystko gra, tylko z tą pogodą nam Pan Bóg...”. A Papież na to: „Heniu, jaka świetna pogoda! Żebyś ty wiedział, jak mnie te upały w Rzymie umęczyły...”. Jak widać każdemu co innego pasuje, więc ze względu na Ojca Świętego uważam, że pogoda dopisała.

– Nie bał się Eminencja, że Kongres przerośnie Wrocław? Że coś się stanie złego, że te tłumy, że nie ogarniemy? To przecież, poza wymiarem duchowym, potężna impreza masowa. Wielka odpowiedzialność na organizatorach.

– Nie było czasu na takie myśli, trzeba było trzymać tempo. Zabezpieczyłem się. Zacząłem od tego, że pojechałem do Częstochowy. Na Jasnej Górze stanąłem przed obrazem i powiedziałem: „Najświętsza Panienko, na chwałę Twojego Syna to czynimy, więc zrób cokolwiek”. Nie chcę się chwalić, ale mam taką zasadę, która zawsze działa. „Jezu ufam Tobie i dawaj w pieriot! Bierz się do roboty!”.

– Co z Kongresu pamięta Eminencja jako najistotniejsze?

– Jeśli chodzi o sam przebieg, szczegóły, urodę nabożeństw, wystąpienia, uroczystości – mam to wszystko na filmie. W pamięci wolę trzymać radość, że się udało. Na przykład wyprawa do Panoramy Racławickiej. Pokazaliśmy ją kardynałom i biskupom. Byli zachwyceni. Włosi się dziwili: „To wy tu macie takie coś?” A no mamy! Tego dnia wieczorem wzywa mnie Papież. Oj, pomyślałem, będzie mnie targał za uszy, coś zrobiłem nie tak. Idę, a Ojciec Święty mi mówi: „Doszły mnie plotki, że pokazałeś im Panoramę Racławicką, i tylko ja jej nie widziałem. Oni są zachwyceni, ja też chcę zobaczyć. Zrób tak, żeby mnie tam zawieźć”. Cóż było robić. Po cichutku, samochodem, nie ogłaszaliśmy nikomu, tylko dyrektor wiedział, bo wiadomo, musiał, był naszym przewodnikiem. Jak się pracownicy muzeum dowiedzieli, to się zbiegli wszyscy. Wiadomo, już tu pewnie żaden Papież nie przyjdzie, a ten swój, więc wiadomo, że go interesuje. Powstało wtedy takie zdjęcie Jana Pawła II z pracownikami. Mają piękną pamiątkę.

– Jakie wrażenie zrobiła na Ojcu Świętym Panorama?

– W samochodzie w drodze powrotnej zapadła cisza. „Wiesz, Heniu, ja sobie tego aż tak nie wyobrażałem...”. Wiadomo, jak to mistyk i poeta, wszystko odbiera inaczej.

– Co zostało z Kongresu nam, Polakom, wrocławianom? Czy nas zmienił?

– Na pewno byliśmy w tym czasie zjednoczeni. Ale nie mamy termometru, którym można by zmierzyć to, co nam z tego pozostało. Nie wiemy, jakby wyglądała Polska i Wrocław bez Kongresu. Potrafimy odczytać wszystko w kategoriach ilościowych. Wbrew temu, co mówią media lewicowe, przy Stole Pańskim nie jest nas mniej, tylko więcej. Studentów w seminariach na Dolnym Śląsku nawet przybyło. Kościołów nie zamykamy, nie sprzedajemy, ale budujemy nowe i tworzymy nowe parafie. Ja już jestem szczęśliwie emerytem od ponad 10 lat, więc mi to z głowy zdjęto. Latam sobie swobodnie jak anioł i obserwuję. Kościół w Polsce pozostaje silny. A co w wymiarze duchowym zostało po kongresie w każdym z nas, to już się musi każdy sam siebie zapytać.

Tagi:
wywiad kard. Henryk Gulbinowicz

Matce Bożej zawdzięczam wszystko…

2018-11-21 10:49

Agnieszka Bugała
Edycja wrocławska 47/2018, str. II

Agnieszka Bugała
Błogosławieństwa na zakończenie Mszy św. udzielił Jubilat

Najpierw wzruszył mnie ornat Jubilata. Na samym środku biała Hostia otoczona złotymi promieniami, adorowana przez dwóch cherubinów. I ręka kardynała, która co rusz dotykała właśnie tego miejsca. A potem jego słowo podziękowania Matce Bożej Ostrobramskiej za to, że dotrzymała zobowiązania, które przyjęła na siebie, gdy go Jej 90 lat temu powierzono w Ostrej Bramie...

Eucharystia sprawowana 10 listopada w intencji kard. Henryka Gulbinowicza z okazji jego 95. urodzin to była modlitwa przyjaciół. Abp Sławoj Leszek Głódź, bp Edward Janiak, bp Adam Dyczkowski i bp Ignacy Dec. W koncelebrze pod przewodnictwem abp Józefa Kupnego, metropolity wrocławskiego, wzięli też udział abp senior Marian Gołębiewski, bp Stefan Regmunt, bp Marek Mendyk, bp Łukasz Buzun OSPPE, bp Adam Bałabuch i bp Jacek Kiciński oraz rektorzy PWT, rektor i ojcowie duchowni MWSD oraz kapłani Kapituły Katedralnej. W katedralnych ławach spotkali się prezydent i wiceprezydent Wrocławia z żonami, minister Beata Kempa, przedstawiciele Dolnośląskiej Izby Rzemieślniczej i członkowie Polskiego Zwierzchnictwa Zakonu Rycerskiego Świętego Grobu Bożego w Jerozolimie. Licznie obecne były siostry zakonne i ci, którzy chcieli w modlitwie podziękować Kardynałowi za długie lata jego służby.

Homilię – na zaproszenie Jubilata – wygłosił abp Sławoj Leszek Głódź. Przyjechał z Gdańska i ze wzruszeniem przypomniał najważniejsze chwile i wydarzenia z życia Kardynała. „Błogosławiony człowiek, który służy Panu” – nawiązał do słów Psalmu 112, który dziś czytamy w odniesieniu do naszego Jubilata. – To szlachetny syn swojej Ojczyzny – mówił przypominając odległe od Wrocławia miejsce urodzenia, litewskie Szukiszki i dom Gulbinowiczów, pełen wzorowych zasad i rodzinnego ciepła. Abp Głódź podkreślał ogromne zasługi kard. Gulbinowicza na rzecz wolności. I pytał gdzie dziś są ci, którzy wtedy korzystali z jego gościnności. – Gdzie są ci, którzy w Gdańsku, skąd przybywam, korzystali z gościnności i schronienia w domu ks. Jankowskiego? Niektórzy z nich wolą dziś dbać o interesy za Odrą – mówił Arcybiskup. Zakończył homilię fragmentem Inwokacji z „Pana Tadeusza”, opisującej znane Jubilatowi tak jak Mickiewiczowi, krajobrazy, kojarzone z sielskim dzieciństwem: „Tymczasem przenoś moją duszę utęsknioną, Do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych, Szeroko nad błękitnym Niemnem rozciągnionych; Do tych pól malowanych zbożem rozmaitem, Wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem; A wszystko przepasane jakby wstęgą, miedzą Zieloną, na niej z rzadka ciche grusze siedzą” – cytował wyraźnie wzruszony abp Głódź.

W części podziękowań, już po Komunii św., głos zabrali: Zbigniew Ładziński – prezes Dolnośląskiej Izby Rzemieślniczej, Beata Kempa – minister ds. pomocy humanitarnej, Rafał Dutkiewicz – prezydent Wrocławia i ks. Adam Łuźniak, który dziękował za wiele lat posługi duchowieństwu i świeckim archidiecezji wrocławskiej. Pasterskie słowo wygłosił abp Józef Kupny. – Składam Eminencji najserdeczniejsze życzenia w imieniu całego Kościoła wrocławskiego. Niech Duch Święty oświeca, a Matka Boża Ostrobramska prowadzi i ochrania. Życzymy, aby patronowie naszej archidiecezji mieli w swej opiece. Bóg zapłać za wszelkie dobro.

Wcześniej Metropolita Wrocławski odczytał list skierowany do kard. Henryka Gulbinowicza przez papieża Franciszka, sygnowany przez sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolina, a bp Ignacy Dec odczytał życzenia i gratulacje od pary prezydenckiej, Agaty Kornhauser-Dudy i Andrzeja Dudy. Tuż przed błogosławieństwem, na prośbę Kardynała, wspomniane już słowo dziękczynne Jubilata odczytał bp Edward Janiak. Kardynał podziękował za liczne gesty życzliwości. „Ja, stary emeryt z Wrocławia, składam podziękowanie Bogu Wszechmogącemu, że dał mi rodziców, którzy podarowali synowi dobre geny. Wszystkim z rodziny, nauczycielom, życzliwym ludziom, księżom, którzy pomagali mi być dobrym człowiekiem – bardzo dziękuję. Dziękuję Matce Boskiej Ostrobramskiej. Kiedy zostałem 14 lipca w 1928 r. jako pięcioletni chłopak, ofiarowany Jej w Ostrej Bramie w Wilnie, wówczas ojciec karmelita, który prowadził uroczystości, powiedział: Ona ciebie nie opuści w całym twoim życiu. Matce Bożej zawdzięczam wszystko...” – napisał Kardynał.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Francja: prawie 200 tysięcy pszczół z dachu katdery Notre-Dame przeżyło pożar

2019-04-23 09:35

kg (KAI/B-I) / Paryż

Około 180 tys. pszczół z uli umieszczonych na dachu katedry Notre-Dame przeżyło niedawny wielki pożar tej świątyni. Oznajmił o tym 19 kwietnia pszczelarz świątyni Nicolas Géant w rozmowie z amerykańską agencją Associated Press. Wyznał, że doświadczył "wielkiej ulgi", gdy zobaczył zdjęcia satelitarne, na których widać, że żaden z trzech znajdujących się na szczycie katedry uli nie ucierpiał.

marina_foteeva – stock.adobe.com

Według niego we wszystkich tych ulach żyje łącznie prawie 180 tys. pszczół. Jednocześnie Géant przypomniał, że owady te nie mają płuc a wydzielający się w czasie pożaru dwutlenek węgla wywołuje tzw. efekt sedatywny, czyli obniżenia aktywności w połączeniu z sennością. Zaznaczył, że gdy pszczoły poczują ogień, wówczas trutnie zaczynają jeść miód i chronić główną postać w ulu - matkę (królową).

Pszczelarz podkreślił, że występujące w Europie pszczoły w żadnych okolicznościach nie porzucają swych uli.

Wielki pożar, który ogarnął paryską katedrę, wybuchł 15 kwietnia wieczorem i został ugaszony nazajutrz nad ranem. Rozpoczął się na rusztowaniach, wznoszących się nad dachem świątyni, po czym przeniósł się do jej środka, powodując m.in. zawalenie się iglicy i dachu oraz inne ogromne straty we wnętrzu. Prezydent Francji Emmanuel Macron oświadczył już, że wciągu najbliższych 5 lat katedra powinna zostać odbudowana.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Program podróży Franciszka do Rumunii

2019-04-24 16:29

pb, st (KAI) / Watykan

W dniach 31 maja - 2 czerwca papież Franciszek przebywać będzie w Rumunii. Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej opublikowało dziś zaktualizowany program tej podróży apostolskiej.

elpapacol/instagram

Piątek, 31 maja

8.10 odlot z lotniska Fiumicino w Rzymie

11.30 (10.30 w Polsce) przylot na lotnisko Otopeni w Bukareszcie,

12.05 (11.05) uroczystość powitania przy wejściu do kompleksu pałacu prezydenckiego Cotroceni

12.20 (11.20) Wizy kurtuazyjna wizyta u prezydenta Rumunii

12.50 (11.50) spotkanie z premierem w pałacu prezydenckim Cotroceni

13.00 (12.00) spotkanie z władzami, społeczeństwem obywatelskim i korpusem dyplomatycznym w pałacu prezydenckim

15.45 (14.45) prywatne spotkanie z prawosławnym patriarchą rumuńskim w pałacu patriarszym,

16.15 (15.15) Spotkanie ze Synodem Stałym Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego w pałacu patriarszym

17.00 (16.00) Modlitwa „Ojcze nasz” w nowej katedrze prawosławnej

18.10 (17.10) Msza św. w katolickiej katedrze św. Józefa

Sobota, 1 czerwca

9.30 (8.30) odlot do Bacău

10.10 (9.30) przylot na lotnisko w Bacău i przelot helikopterem na stadion w Miercurea-Ciuc

Msza św. w sanktuarium w Șumuleu Ciuc

16. 10 (15.10) Przelot helikopterem na lotnisko w Jassach

17.25 (16.25) Wizyta w katedrze Matki Bożej Królowej w Jassach

17. 45 (16.45) Maryjne spotkanie z młodzieżą i rodzinami na placu przed Pałacem Kultury

19.00 (18.00) odlot samolotem do Bukaresztu

20.00 (19.00) przylot na lotnisko Otopeni

Niedziela, 2 czerwca

9.00 (8.00) odlot do Sybinu

9.40 (8.40) przylot na lotnisko w Sybinie i przelot helikopterem do Blaj

11.00 (10.00) Boska Liturgia połączona z beatyfikacją siedmiu greckokatolickich biskupów-męczenników na Polu Wolności w Blaj oraz modlitwa „Regina Caeli”

13.20 (12.20) obiad z orszakiem papieskim

15.45 (14.45) Spotkanie ze wspólnotą Romów

16.35 (15.35) Przejazd samochodem na stadion miejski, przelot helikopterem ma lotnisko w Sybinie,

17.20 (16.20) Ceremonia pożegnalna

17.30 (16.30) odlot do Rzymu

18.45 przylot na lotnisko Ciampino

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem