Reklama

Wiara

Drogi do świętości

Sztuka dziękowania

Świątynia Opatrzności Bożej stała się dla mnie pretekstem do postawienia sobie dwóch pytań. Po pierwsze, czy wierzę w Bożą Opatrzność? A po drugie, czy potrafię stawać przed Bogiem w postawie wdzięczności?

Przełomowa modlitwa

W gruncie rzeczy są to dla mnie pytania o moją wiarę, o mój osobisty stosunek do Chrystusa. Dopóki Bóg będzie dla mnie jedynie jakąś ideą lub tylko tradycją, to nie ma szans na to, aby w moim sercu pojawiła się wdzięczność. Kiedy teraz zastanawiam się nad tym, to przypomina mi się moja modlitwa w pewien letni sobotni wieczór. Wówczas to pierwszy raz w życiu, po odmówieniu pacierza, odważyłam się poprosić Boga o to, aby pomógł mi dobrze przeżyć następny dzień. Jak nie trudno się domyślić, miałam wspaniałą niedzielę. Jednak patrząc na to z perspektywy czasu, najważniejsze okazało się to, że miałam okazję przekonania się o rzeczywistym istnieniu Boga. Co więcej, do mojej świadomości dotarło, że nie jest On kimś dalekim, kto nie interesuje się moim losem, tylko Kimś niesłychanie bliskim, Kto pragnie przeżywać ze mną moją szarą codzienność. To w naturalny sposób rodziło w moim sercu wdzięczność.

Dziękowanie pomimo...

Reklama

Najwięcej sił musiałam włożyć w to, aby nauczyć się dziękować za swoje porażenie, gdyż jak tu być wdzięczną za coś, co tak bardzo mnie ogranicza. A jednak przy pomocy kilku dobrych spowiedników w końcu udało mi się opanować sztukę dziękowania. Spytacie, co to mi dało? Bardzo wiele, po pierwsze przestałam żyć swoją wolą i zaczęłam żyć Bożą wolą. W efekcie przestałam dostrzegać jedynie minusy sytuacji, w jakiej Bóg mnie postawił. W miarę upływu czasu przekonywałam się, iż otwieranie się na Boga również otworzyło mnie na drugiego człowieka i sprawiło, że pomimo swojej niepełnosprawności uważam się za szczęśliwą, spełnioną osobę.

W tym niepozornym słowie „dziękuję” kryje się wielka duchowość. Jednak żeby tak rzeczywiście było, trzeba opanować sztukę dziękowania Bogu za wszystko. Za to wszystko, co nasz egoizm ocenia jako dla nas dobre – zdrowie, dobrą pozycję społeczną, dobre stosunki rodzinne. Za to jeszcze potrafimy Bogu podziękować. O wiele trudniej jest nam zrozumieć potrzebę dziękowania za te dary, które oceniamy jako dla nas niekorzystne. Bardzo często ludzie pytają mnie, jak zrozumieć to, że trzeba dziękować za chorobę, cierpienie, za biedę i niedostatek. Szczególnie dramatycznie owo pytanie brzmi w ustach moich niepełnosprawnych przyjaciół: „Anka, jak ja mam dziękować za coś, co całkowicie zmarnowało mi życie?”. Z jednej strony dobrze rozumiem wszystkie żale i pretensje tych osób. Z drugiej, z własnego doświadczenia wiem, iż dopóki nie nauczymy się dziękować Bogu dosłownie za wszystko, nie zaznamy szczęścia.

Zmiana nastawienia

Przypomniał mi się pewien obrazek. Wyobraźmy sobie ojca, który wszedł do pokoju synka i delikatnie położył mu ręce na głowie. Chłopczyk zaczął gwałtownie ruszać głową, co sprawiło, że palce ojca zaplątały się we włosy malca, w efekcie każdy ruch głową powodował nieznośny ból. A przecież wystarczyłoby uspokoić się, a ból przestałby być tak dokuczliwy.

Podobnie jest w naszym życiu, często wystarczy zmienić swoje nastawienie do własnej sytuacji. Spojrzeć nieco inaczej na rzeczywistość, w której przyszło nam żyć. Przecież Bóg, który nas kocha zawsze, daje tylko to, co dla nas najlepsze. Problem polega na tym, że my często patrzymy na wszystko wyłącznie z perspektywy dnia dzisiejszego i nie zadajemy sobie trudu, aby spojrzeć na to z perspektywy wieczności.

2017-05-31 10:04

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Karm mnie, jestem twój, czyli po co mi książki

Smak słów

CZYTAJ DALEJ

Chrystus wciąż aktualny

Niedziela Ogólnopolska 38/2018, str. 32-33

Rembrandt Harmenszoon Van Rijn

Fragment obrazu "Chrystus" (XVIIw.)

Fragment obrazu

Jedną z najbardziej niebezpiecznych dróg polskiej czy europejskiej nowej ewangelizacji nie jest zalegający wciąż w nas czy wokół nas układ polityczno-społeczny, czy nawet jego „głośni bohaterowie”, lecz traktowanie Ewangelii jako „muzealnego przekazu”. Ma on już ponad 2 tys. lat i „ośmiela się” jeszcze wypominać nam błędy naszych obyczajów. Tymczasem Ewangelia, którą Kościół niezmiennie przekazuje ludziom wszystkich epok i kultur, jest spotkaniem człowieka z Bogiem Żywym, objawionym w Jezusie Chrystusie. Jest „dokumentem proroczym”, odpowiadającym na wymogi i pragnienia ludzkiego serca. Jest „mądrością zstępującą z góry”, która wolna jest od względów ludzkich i obłudy.

CZYTAJ DALEJ

V Bolesławiecki Marsz dla Życia i Rodziny

2021-09-19 19:32

ks. Waldemar Wesołowski

Ulicami Bolesławca przeszedł V Marsz dla Życia i Rodziny pod hasłem „Tato – bądź, prowadź, chroń”.

Po kilkuletniej przerwie to wydarzenie powróciło na ulice miasta. Bolesławiecki marsz był jedynym, jaki odbył się na terenie diecezji legnickiej. Odbył się w łączności z marszem ogólnopolskim, jaki odbył się w Warszawie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję