Reklama

Żyje i rozwija się

2017-05-31 14:39


Edycja sosnowiecka 23/2017, str. 5

M. Solecka
Podczas zajęć Szkoły Życia

Z Marzeną Solecką – liderem Szkoły Życia Chrześcijańskiego i Ewangelizacji Świętej Maryi z Nazaretu Matki Kościoła – rozmawia Agnieszka Raczyńska

AGNIESZKA RACZYŃSKA: – Czym jest Szkoła Życia Chrześcijańskiego i Ewangelizacji Świętej Maryi z Nazaretu Matki Kościoła i dla kogo jest przeznaczona?

MARZENA SOLECKA: – Szkoła jest sześcioletnią formacją o charakterze ewangelizacyjnym i ma na celu pogłębienie życia chrześcijańskiego i wspólnotowego, by świadczyć o Jezusie. Każdy rok składa się z czterech sesji: trzech weekendowych – jesień, zima, wiosna oraz dłuższej, wyjazdowej, wakacyjnej sesji letniej. Przeznaczona jest dla wszystkich chętnych powyżej 18. roku życia, którzy poszukują w swoim życiu Boga lub chcą wzrastać w wierze i dojrzałości chrześcijańskiej. Dla młodszych osób jest przewidziany inny cykl formacji, tzw. Oasis. Zapewniamy opiekę dla dzieci i nocleg podczas tych sesji.

– Jaka jest historia szkoły?

– Pewnego dnia 2010 r. osoby zaangażowane w lokalne wspólnoty otrzymały zaproszenie od Marysi Gaweł do wioski Maniowy na sesję wiosenną filii krakowsko-nowotarskiej Szkoły, co owocuje późniejszym wyjazdem na sesję letnią do Henrykowa. To doświadczenie rodzi pragnienie, aby filia szkoły powstała w Olkuszu. Rozpoczynają się rozmowy na ten temat, zdania są podzielone. Momentem przełomowym jest zaproszenie do Olkusza założyciela Szkoły, o. Piotra Kurkiewicza OFMCap, który przedstawia jej ideę na spotkaniu z przedstawicielami wspólnot: Odnowy w Duchu Świętym, Wspólnoty Kol 3, 2-3 (Olkusz) i Wspólnoty Nadziei (Przeginia). Zapada decyzja o podjęciu próby zorganizowania pierwszej w historii Olkusza i diecezji sosnowieckiej sesji jesiennej szkoły.

– Czy Szkoła funkcjonuje tylko w Olkuszu, czy także w innych miastach naszej diecezji?

– Na terenie diecezji sosnowieckiej jest tylko filia Olkusz, ale Szkoła ma charakter ogólnopolski i międzynarodowy, ciągle przybywają nowe filie, zarówno w Polsce, jak i poza jej granicami (jest ich kilkadziesiąt).

– Kto w sposób szczególny angażuje się w funkcjonowanie tej szkoły na gruncie olkuskim?

– Odpowiedzialnym za filię Olkusz dekretem bp. Grzegorza Kaszaka jest ks. Arkadiusz Kajdas z parafii św. Maksymiliana Kolbego w Olkuszu, przy której też od początku działa szkoła. W jej prowadzenie angażują się osoby z różnych wspólnot olkuskich, a także osoby, które po przejściu formacji w szkole głoszą na niej m.in. konferencje, prowadzą uwielbienia.

– Co w ramach szkoły do tej pory zostało zrealizowane?

– Szkoła zintegrowała środowisko olkuskich wspólnot, tworząc platformę porozumienia i wymiany doświadczeń, organizowała kilkakrotnie olkuskie wieczory uwielbienia, angażowała się w akcje modlitewno-ewangelizacyjne na terenie diecezji sosnowieckiej.

– W dn. 26-28 maja w parafii św. Maksymiliana w Olkuszu odbyła się wiosenna sesja rekolekcyjna szkoły. Jaki program realizowano podczas tej sesji?

– Weekendowe sesje mają w programie: codziennie Mszę św., adorację Najświętszego Sakramentu, spowiedź, konferencje (w sumie 7 po 45 minut), medytację, uwielbienia, małe grupy dzielenia, świadectwa, jest też możliwość przyjęcia szkaplerza, apel, przerwa na wspólne posiłki, a także kawiarenkę. Elementem Szkoły, jak na każdej uczelni, jest posiadanie indeksu ze zdjęciem właściciela; po każdej sesji jest przybijana pieczątka potwierdzająca uczestnictwo i obecność na konferencjach.

– „Każdy człowiek jest nierozerwalnie związany z Chrystusem, dlatego program realizowany w tej szkole pozwala nam doświadczyć i przeżyć bliskość Pana Boga. Tu przez te trzy dni jesteśmy jedną wielką rodziną. Tu wszyscy są odmienieni: radośni, przyjaźnie nastawieni, życzliwi i zapominający o swoim ja, a nastawieni na drugiego człowieka. Bo ta szkoła to miejsce, gdzie we wspólnocie przeżywamy zjednoczenie z Jezusem, a to daje ukojenie, wewnętrzny spokój i pokój Boży” – zachęcała Pani do wzięcia udziału w zajęciach. Czy mogłaby Pani rozwinąć ten wątek?

– Na kolejne sesje szkoły czeka się z utęsknieniem, powitaniom i uściskom nie ma końca, padają słowa: „Szczęść Boże”, „witaj, dobrze że jesteś”. Podczas tych rekolekcji działa Duch Święty. Mimo różnicy wieku pomiędzy uczestnikami – 18-75 lat – nikt nie czuje się u nas źle, nie ma żadnych barier, można to zauważyć podczas wspólnych posiłków, czasu wolnego. Dla mnie wzruszającym momentem są świadectwa, podczas których ludzie ze łzami w oczach się otwierają i opowiadają, jak są prowadzeni mimo różnych przeciwności i działań złego, przez kolejne szczeble formacji przez Maryję do Jezusa, umacniają mnie i utwierdzają w tym, że to co robię, ta szkoła... ma sens, jest potrzebna, żyje i się rozwija!

– Kiedy będzie kolejna sesja?

– 20-22 października br. – sesja jesienna; zdradzę tajemnicę, że sam założyciel br. Piotr Kurkiewicz zapowiedział się, że odwiedzi filię w Olkuszu.

Tagi:
chrześcijaństwo ewangelizacja

Reklama

Bóg, Honor, Ojczyzna

2019-11-26 12:50

Zbigniew Stanuch
Edycja szczecińsko-kamieńska (Kościół nad Odrą i Bałtykiem) 48/2019, str. 1-2

W chłodny dzień 15 listopada br. do Myśliborza zawitali uczestnicy IV Myśliborskiego Sympozjum Miłosierdzia. Tym razem głównym tematem rozważań było zawołanie: „Bóg, Honor, Ojczyzna. Chrześcijanin we współczesnym świecie”

Jerzy Grys
Uczestnicy sympozjum

W organizację całego przedsięwzięcia zaangażowali się: Instytut im. bł. Michała Sopoćki „Ignis Misericordie”, Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego, Bractwo im. bł. Michała Sopoćki oraz Fundacja Społeczności Lokalnych Klaster Społeczny „Uwierz w Siebie”. Patronat naukowy nad tym wydarzeniem objął Wydział Teologiczny Uniwersytetu Szczecińskiego, z kolei patronat honorowy sprawowali: abp Andrzej Dzięga – metropolita szczecińsko-kamieński i Piotr Sobolewski – burmistrz miasta i gminy Myślibórz.

„Współczesny chrześcijanin – zarys sylwetki pielgrzyma”, tak brzmiał tytuł pierwszego referatu wygłoszonego przez ks. mgr. lic. Janusza Zachęckiego, doktoranta Uniwersytetu Szczecińskiego. Zapoznał on zebranych z wynikami ankiety przeprowadzonej wśród pielgrzymów nawiedzających sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Myśliborzu. Wynika z niej, że to święte miejsce odwiedza najwięcej kobiet w wieku powyżej 60 lat, choć widoczne są również osoby młode w przedziale od 18 do 25 lat. Dominują osoby z wykształceniem średnim, a w dalszej kolejności z wyższym. Wśród pielgrzymów 67% czyta prasę katolicką, najchętniej sięgając po Tygodnik Katolicki „Niedziela”. Największą popularnością cieszą się artykuły poświęcone katolickiej nauce społecznej i miłosierdziu Bożemu. 36% spośród tych, którzy odwiedzają myśliborskie sanktuarium, prowadzi aktywne życie religijne, działając w Żywym Różańcu i w Odnowie w Duchu Świętym. Wiele osób podkreśla, że pielgrzymka do Myśliborza pozwala im doświadczyć Bożego miłosierdzia oraz ma duży wpływ na pogłębienie wiary. Ks. Janusz Zachęcki był bardzo zadowolony z faktu, że aż 97% bardzo dobrze ocenia to, jak w tym miejscu zostali przyjęci, choć wśród największych potrzeb wymienili konieczność zainstalowania większej liczby ławek. Najważniejsze jest jednak to, że ci, którzy do sanktuarium pielgrzymują, chcą nieść to Boże miłosierdzie dalej.

O tym Bożym miłosierdziu wspominał również ks. dr hab. Cezary Korzec, prof. US w wystąpieniu zatytułowanym „Bóg w dziejach Izraela”. Swoje niezwykle ciekawe rozważania prelegent oparł na trzech zasadniczych płaszczyznach. Dwie pierwsze to: „Bóg ma swój lud” i „Lud ma swojego Boga”. One z kolei prowadzą do sformułowania trzeciej koncepcji, która zasadza się na refleksji koordynatu: miejsca, czasu, ludzkości. Zasadnicze pytanie, jakie pojawiło się w tymże wystąpieniu, brzmi: Po co Bogu lud? Bóg pragnie mieć swój lud.

Projekt Boga dotyczył powołania ludzkości. Został on zaburzony przez grzech pierworodny. Prelegent, wskazując na ważną rolę, jaką odegrał Abraham, będąc protoplastą Izraela, a zarazem stanowiąc punkt wyjścia w nawiązaniu ponownej relacji Boga z ludem, stwierdził na koniec: „Bóg ma swój lud, aby na tej ziemi było miejsce, czas i konkretni ludzie, gdzie dokonuje się dzieło zbawienia; bo przez to konkretne miejsce, konkretny czas i konkretnych ludzi zbawienie staje się dostępne dla ludzkości. To pragnienie Boga posiadania swojego ludu wpisuje się w ten wielki projekt zbawienia całej ludzkości, o której Bóg nie zapomniał”.

Analizę słowa „honor” w oparciu o wybrane przykłady z dziejów Polski przeprowadził dr Zbigniew Stanuch, pracownik naukowy szczecińskiego Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. Rozpoczynając swoje wystąpienie od definicji tego wyrazu, wskazał on na kwestie aktu zemsty, jaka czasami wynika z zachowania postawy honorowej, a która widoczna jest chociażby w literaturze pięknej. Rozważając zagadnienie honoru, nie można pominąć problemu godności osoby ludzkiej. Źródłem poczucia własnej godności dla osoby wierzącej jest świadomość, że człowiek został stworzony i powołany do życia przez Boga, a to determinuje jego dalsze zachowania, w tym przede wszystkim unikanie zemsty. Wskazując na konkretne przykłady prelegent odwołał się m.in.: do żołnierzy Szarych Szeregów, o. Maksymiliana M. Kolbego oraz kobiet, które przeżyły piekło Ravensbrück.

Zwieńczeniem jednodniowych obrad było wystąpienie ks. dr. hab. Grzegorza Wejmana, prof. US, który zaprezentował temat „Ojczyzna w nauczaniu czcigodnego sługi Bożego Stefana kard. Wyszyńskiego”. Powodów, dla których kapłan ten podjął się tegoż rozważania, jest kilka, ale najważniejsze z nich to beatyfikacja, do której dojdzie w 2020 r. Cud, który był potrzebny do tejże beatyfikacji, dokonał się na naszych ziemiach, a ponadto życiowe drogi prymasa Polski i bł. ks. Michała Sopoćki nawzajem przenikały się. Bardzo ciekawie zostały omówione problemy, z jakimi musiał borykać się kard. Wyszyński, sprawując swój urząd w trudnych komunistycznych czasach, dbając o dobro Ojczyzny.

Oprócz zagadnień naukowych uczestnicy myśliborskiego sympozjum mieli także okazję odmówić Koronkę do Miłosierdzia Bożego oraz uczestniczyć w Eucharystii zakończonej ucałowaniem relikwii bł. ks. M. Sopoćki. Bez wątpienia było to ciekawe naukowe spojrzenie na Boże miłosierdzie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tymoteusz Szydło złożył prośbę do papieża o przeniesienie do stanu świeckiego

2019-12-11 07:16

dg / Warszawa (KAI)

- Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia - napisał Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przesłanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego z Kancelarii Kopeć Zaborowski Adwokaci i Radcowie Prawni.

diecezja.bielsko.pl

Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przekazanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego, napisał, że do publikacji czuje się zmuszony przez krzywdzące spekulacje, towarzyszące dopuszczalnej przez prawo kanoniczne zgodzie biskupa bielsko-żywieckiego na to, by udał się na urlop. "W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem" - wyjaśnia T. Szydło.

– W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama – napisał w oświadczeniu.

Przyznaje, że w kontaktach z mediami popełniał błędy, zwłaszcza nie sprzeciwiając się próbom kojarzenia go z konkretną opcją polityczną i dając się uwikłać w wydarzenia sprzyjające takim opiniom.

– Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji - wyjaśnia, prosząc media o uszanowanie prywatności i zaprzestanie publikacji jego temat.

Przeprosił także osoby, które czują się zawiedzione jego decyzją, "zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni".

– Mam nadzieję, że to oświadczenie ostatecznie przetnie wszelkie spekulacje oraz plotki na temat mojego klienta i pozwoli mu dalej normalnie żyć - powiedział w rozmowie z KAI adwokat Maciej Zaborowski, pełnomocnik Tymoteusza Szydło.

Oświadczenie dotyczące prośby o przeniesienie do stanu świeckiego

Wobec narastających spekulacji dotyczących mojego urlopu, na który otrzymałem zgodę od biskupa bielsko-żywieckiego, czuję się zmuszony zabrać głos. Chciałbym przeciąć w ten sposób krzywdzące spekulacje, które poza mną dotykają przede wszystkim moich bliskich a także osoby postronne. W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem.

Biskup bielsko-żywiecki przyjął prośbę o urlop, co jest dopuszczalne w ramach prawa kanonicznego. W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama. Oczywiście dziś zdaję sobie sprawę, że sam także popełniłem szereg błędów w kontaktach z mediami, zwłaszcza tuż po święceniach, kiedy nie oponowałem, gdy próbowano skojarzyć mnie z określoną opcją polityczną. Nigdy nie było to moim celem ani ambicją, jednak zabrakło mi siły woli, by zaprotestować przeciwko publikacjom na mój temat. Co gorsza, dałem się uwikłać w wydarzenia, które mogły zostać błędnie odczytane jako udzielenie poparcia politycznego. Przez następne lata mojej posługi unikałem mediów i protestowałem prywatną drogą przeciw publikacjom na mój temat.

Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji.

Żałuję, że moja historia potoczyła się w ten sposób, ale mimo wszystko mam nadzieję, że uda mi się poukładać życie na nowo. W tym miejscu mogę jedynie prosić media o uszanowanie mojej prywatności i zaprzestanie publikacji na mój temat. Zdaję sobie sprawę, że moja decyzja jest bolesna dla wielu osób, ale nie mogę postąpić inaczej. Przepraszam wszystkich, których zawiodłem, zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni.

Tymoteusz Szydło

Bielsko-Biała, 10.12.2019

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Archidiecezja szczecińsko-kamieńska podarowała szkołę i kościół dla Madagaskaru

2019-12-15 16:04

pk / Szczecin (KAI)

Już w październiku przyszłego roku ma być gotowy nowy kościół i szkoła w Misokitsy w diecezji Morondava na Madagaskarze. Ma to być dar archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej na 50-lecie powstania diecezji.

Paulina Fryszka
Te dzieci potrzebują naszej pomocy

Koszt budowy samego kościoła w stanie surowym to 15 tys. euro. Pieniądze na budowę były zbierane w kościołach diecezji od początku roku. Trwa zbiórka na koszty wyposażenia i na szkołę.

Szczecińska misja wróciła z Madagaskaru. Przedstawiciele Kościoła na Pomorzu Zachodnim zawieźli sprzęt medyczny, szkolny a także pieniądze na budowę szkoły i kościoła w Misokitsy.

Biskup Marie Fabien z diecezji Morondava na Madagaskarze dziękował za wsparcie. - Ta działalność misyjna to odpowiedź na wezwanie Franciszka, żeby wychodzić na obrzeża i nieść Dobrą Nowinę i pomoc tym ludziom – mówił biskup Marie Fabien z diecezji Morondava.

Ks. dr Paweł Płaczek, dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej, zapowiada, że to początek współpracy z ojcami oblatami, którzy już od 40 lat posługują wśród ubogich w Afryce. Dalej w planach jest adopcja na odległość, która pozwoli na utrzymanie i edukację dzieci w Misokitsy.

- Wzruszającym momentem było to, że zobaczyłem małe dzieci przy budowie szkoły. Pracuje cała wioska. Dzieci przerzucają cement, wożą cegły. Oni mówią, że budują dla siebie i czekają na tą szkołę. Daliśmy im nadzieję i perspektywę rozwoju. I to była potęga wiary, że widzą, że mogą zmienić przyszłość, a potem pomagać lokalnej społeczności – powiedział ks. dr Płaczek.

Dużą część społeczeństwa stanowią animiści, którzy wierzą w wierzenia swoich przodków, bóstwa przyrody. Niektórzy nigdy nie słyszeli o Jezusie.

Ludzie, którzy tam żyją, odwiedzają czarowników. - Znaczące rolę mają lokalni katechiści, którzy przyjęli chrzest i są po lekturze Ewangelii . Oni przedstawiają nową perspektywę. Jeśli nastąpi przełamanie guru, czyli szamana danej wioski i pozwoli dotrzeć do ludzi misjonarzowi, to dalej można ewangelizować – podkreśla ks. dr Płaczek.

W takich osadach Msza św. jest czasem raz na pół roku, ale codzienność to katechizacja.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem