Reklama

Jezus bardzo liczy na młodych

2017-06-29 10:21

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 27/2017, str. 4-5

Archiwum Roberta Kościuszki

Z Robertem Kościuszką, rzecznikiem prasowym Przystanku Jezus, rozmawia Kamil Krasowski

KAMIL KRASOWSKI: – W dniach od 30 lipca do 6 sierpnia w Kostrzynie nad Odrą już po raz 18. odbędzie się Ogólnopolska Inicjatywa Ewangelizacyjna Przystanek Jezus. Proszę przybliżyć i przypomnieć, co to za inicjatywa i kto ją organizuje?

ROBERT KOŚCIUSZKO: – Przystanek Jezus jest rzeczywiście ogólnopolską inicjatywą ewangelizacyjną organizowaną przez Wspólnotę św. Tymoteusza z Gubina. To nasza odpowiedź na potrzebę towarzyszenia młodym podczas Przystanku Woodstock. PJ jest inicjatywą oddolną, powstałą z pragnienia młodych chrześcijan, by dzielić się pięknem i radością wynikającymi z faktu spotkania z Jezusem Chrystusem, który zmienił nasze życie. Istniejemy już od 1999 r.

– Kim są ewangelizatorzy, którzy od niespełna 20 lat przyjeżdżali najpierw do Żar, a obecnie do Kostrzyna, by głosić Dobrą Nowinę wśród uczestników Przystanku Woodstock, jednego z największych koncertów muzyki rockowej w Europie?

– Nasi ewangelizatorzy to młodzież pełnoletnia formująca się w ciągu roku w grupach, ruchach i stowarzyszeniach kościelnych. Na Przystanku Jezus doświadczamy wspaniałej różnorodności Kościoła, bo ewangelizatorzy pochodzą z bardzo różnych środowisk: Ruchu Światło-Życie, Odnowy Charyzmatycznej, Drogi Neokatechumenalnej, Szkoły Nowej Ewangelizacji, grup parafialnych.

– Skąd przyjeżdżają ewangelizatorzy i ilu z nich zadeklarowało swój udział w tegorocznym PJ?

– Nasi przyjaciele przyjadą nie tylko z Polski, ale i z Francji, Niemiec, Słowacji, Czech, Irlandii, Szkocji, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych oraz Malezji. Wciąż jeszcze trwają zapisy, tak więc nasz skład stale się powiększa. Jednak oczekujemy przynajmniej 500 młodych współpracowników gotowych dawać świadectwo swej wiary.

– Jak będzie wyglądał program tegorocznego PJ? Co należy do stałych jego elementów i czy w tym roku znajdą się w nim punkty wyróżniające go na tle poprzednich edycji?

– Zwykle Przystanek Jezus dzielił się na dwie główne części. Najpierw kilka dni formacyjnych w parafialnej bazie przygotowywało nas do ewangelizacji. To były swoiste rekolekcje. Następnie przechodziliśmy na Pole Woodstocku, otwieraliśmy tam drugą bazę i już na miejscu w różnych formach ukazywaliśmy Pana Jezusa tamtejszej młodzieży. W tym roku Przystanek Jezus będzie wyraźnie inny niż w latach ubiegłych. Ewangelizatorzy nie będą mieszkali jak dotychczas przy kościele parafialnym w Kostrzynie, ale cała nasza baza noclegowa i logistyczna będzie zlokalizowana od samego początku tuż przy polu Woodstocku. Chcemy postawić tam wielki namiot, mieszczący aż 5 tys. osób, w którym odbędą się nasze spotkania, celebracje liturgiczne, rekolekcje dla ewangelizatorów, a także wspólne śpiewanie z różnymi zespołami i spotkania z zaproszonymi gośćmi. Mamy nadzieję, że dzięki temu będziemy jeszcze bardziej do dyspozycji osób, które będą szukały u nas miejsca ciszy, odpoczynku, modlitwy oraz rozmowy z ewangelizatorami. W tym także będzie wyrażało się nasze towarzyszenie im.

– Kto poprowadzi rekolekcje dla ewangelizatorów i jaka w tym roku będzie ich tematyka?

– Z wielką radością wyczekujemy pasterza diecezji bp. Tadeusza Lityńskiego. Mamy nadzieję, że będzie z nami choć kilka godzin i podzieli się ważnymi, aktualnymi myślami. Stałe i serdeczne zaproszenie ślemy do bp. Grzegorza Rysia, który zawsze inspiruje nas do nowej ewangelizacji w bliskiej więzi ze Zbawicielem. Mamy nadzieję i w tym roku czerpać z mądrości i doświadczenia bp. Grzegorza.

– Czy w tym roku na PJ zostali zaproszeni jacyś szczególni goście?

– Tak, przyjedzie np. bardzo ciekawy zespół muzyczny ze Stanów Zjednoczonych o składzie międzynarodowym. Jesteśmy pewni, że muzycy wprowadzą nas w modlitwę śpiewem i aranżacją muzyczną na wysokim poziomie.

– Czy tegorocznemu PJ będzie towarzyszyło jakieś szczególne hasło?

– Myśląc o haśle i temacie przewodnim tegorocznego Przystanku Jezus, wybraliśmy bardzo ważny temat dotyczący towarzyszenia młodym ludziom, do którego od pewnego czasu usilnie namawia papież Franciszek. W ostatnich dniach ukazała się bardzo dobra książka traktująca w wyjątkowo precyzyjny sposób tę tematykę: „Owocna posługa wśród młodzieży” (www.owocna.org). Jako Wspólnota św. Tymoteusza podczas ewangelizacyjnej posługi widzimy, że młodzi są w Kościele osamotnieni. Ich odchodzenie od wiary, ale także od wspólnoty ludzi wierzących jest często spowodowane tym, że w ich parafii czy szkole nie znalazł się nikt, kto chciałby poświęcić im trochę uwagi i czasu. Dlatego chcemy wskazać na Jezusa, który mówi do nich: „Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20) i nigdy nie pozostawia ich samych. Jezus bardzo liczy na młodych.
Patronem tegorocznego Przystanku Jezus jest św. Brat Albert Chmielowski, który będzie wraz z nami w znaku relikwii.

– Przechodząc do samej inicjatywy, to jak wygląda taka ewangelizacja na PJ? Jakie są jej formy?

– Generalnie można wymienić dwa sposoby, którymi ewangelizujemy. Pierwszy to forma artystyczna, czyli koncerty, inscenizacje teatralne, pantomimy, wspólny taniec, filmy na dużym ekranie, teledyski, itp. Ten drugi sposób to indywidualne spotkanie w intymnej rozmowie. Chcemy przy tym zwrócić uwagę uczestników Przystanku Jezus na to, że ewangelizacja nie dokonuje się tylko za pomocą przekazu ustnego – nauczania i dzielenia się świadectwem, ale jej kluczowym elementem jest wejście w rzeczywistość drugiego człowieka, poznanie go i zbudowanie z nim przyjaźni, ponieważ prawdziwość głoszonego Słowa musi być zweryfikowana przez codzienne życie i postawę głoszącego. Na to zawsze zwraca uwagę ks. Artur Godnarski, prowadzący Przystanek Jezus od samego początku.

– Jakie są największe duchowe potrzeby woodstokowiczów?

– Myślę, że to prawdziwa przyjaźń ze Zbawicielem i Jego młodym Kościołem. Aby nie być samotnym pośród zatłoczonego, hałaśliwego świata.

– Czy PJ w jakiś sposób zmienił się na przestrzeni tych kilkunastu lat?

– Oprócz tego, że przybyło nam te osiemnaście lat, dojrzewamy. W ewangelizacji człowiek naprawdę dojrzewa.

– Na koniec proszę powiedzieć, jakie owoce płyną z PJ?

– Oczywiście wielkim owocem jest wiara rodząca się w sercach naszych przyjaciół z Woodstocku. Jednak, tak jak wspomniałem już wcześniej, znaczący owoc jest jeszcze wydawany wewnątrz Przystanku Jezus. Często przypominają nam o tym bp Dajczak i ks. Godnarski. Przystanek Jezus to miejsce, gdzie sprawdza się prawdziwość naszego bycia uczniami Chrystusa. Uczniowie rozumieją, że trzeba wyjść poza siebie, poza swoją strefę komfortu, by orędzie Ewangelii było usłyszane przez tych, którzy utracili radość i sens życia, oraz by Jezus był poznany, wybrany, pokochany i naśladowany. Czas spędzony na PJ niewątpliwie pomaga nam jako ewangelizatorom dorastać w naszej relacji z Jezusem. Wiara umacnia się wtedy, gdy jest przekazywana.

Tagi:
wywiad

Reklama

Wspieramy Polską Wieś

2019-10-09 08:38

Rozmawiał Maciej Laszczyk

Artur Stelmasiak/Niedziela
Anna Gembicka: Chcemy rozwijać szczególnie te miejscowości, które straciły lub tracą swoje funkcje społeczne i gospodarcze

Maciej Laszczyk: – Pani Minister, Janusz Wojciechowski został wybrany Komisarzem ds. rolnictwa w UE. Co to oznacza dla Polski?

Anna Gembicka: – To kolejny po zniesieniu wiz do USA sukces naszego kraju na arenie międzynarodowej. To bardzo dobra i ważna wiadomość dla Polski. Stanowisko Komisarza ds. rolnictwa to ogromna odpowiedzialność, ale i ogromne możliwości. W perspektywie lat 2021-2027 na Wspólną Politykę Rolną ma być przeznaczone 365 mld euro. To ogromna kwota. Dla porównania dochody budżetu Polski w 2019 r. mają wynieść 387,7 mld zł. Janusz Wojciechowski ma ogromne doświadczenie - był prezesem Najwyższej Izby Kontroli, wicemarszałkiem sejmu, zasiadał w Europejskim Trybunale Obrachunkowym. Z pewnością jego kandydatura przysłuży się do zrealizowania przez PiS obietnicy zrównania dopłat dla rolników.

– Rząd PiS mocno inwestuje w Polską wieś.

– Tak. Bo Polska wieś jest dla nas bardzo ważna. Bezpieczeństwo żywnościowe to fundament Polski. Każdy korzysta codziennie z owoców pracy rolnika. My robimy wszystko, aby tę ciężką pracę docenić. W końcu wieś to też ostoja tradycyjnych wartości.

– Jaki są to wartości?

– Rodzina, wiara, patriotyzm. To podstawa społeczeństwa, ale też kręgosłup moralny. Dziś te wymienione przeze mnie wartości są atakowane z różnych stron. Polska wieś w nie wierzy i stoi na ich straży.

– Jednym z obszarów wsparcia wsi są Koła Gospodyń Wiejskich. Co się wydarzyło, że stały się one tak popularne?

– W 2018 roku przyjęta została ustawa o Kołach Gospodyń Wiejskich. Nadała ona nowy impuls do rozwoju tym organizacjom. Koła Gospodyń Wiejskich liczą sobie już blisko w Polsce 150 lat, mają długą tradycję. Postanowiliśmy je uhonorować i zaproponować nowe, szyte na miarę XXI wieku, możliwości. 

– Jakie są to możliwości?

– Koła otrzymały osobowość prawną, mogą prowadzić działalność gospodarczą i są zwolnione z podatku dochodowego oraz VAT (do 200 tys. zł). Nie muszą posiadać kasy fiskalnej, a ponadto posługują się uproszczoną ewidencją przychodów i kosztów. To zmiany, które uwolniły drzemiącą w Paniach przedsiębiorczość, dały im nowy impuls do rozwoju.

– Jak pani odnajduje się realizując program wsparcia wsi?

– Sama pochodzę ze wsi, więc bardzo dobrze się odnajduję w tych tematach, są mi bardzo bliskie bo sama miałam okazję ich doświadczyć. Spotykam się z wieloma ludźmi, słucham ich historii i pomagam jak tylko umiem. Przed polską wsią wiele wyzwań, ale jestem przekonana, że teka komisarza ds. rolnictwa na pewno przyczyni się do stworzenia lepszych możliwości rozwoju dla polskich rolników. 

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Siła modlitwy

2019-10-01 13:55

Beata Pieczykura
Niedziela Ogólnopolska 40/2019, str. 10-11

Ma moc większą od bomby atomowej. Jest najpotężniejszą bronią znaną ludziom wszystkich czasów, także w XXI wieku. To nie slogan – mówią ci, którzy doświadczyli siły modlitwy różańcowej. Dzięki niej niektórzy wciąż żyją

stock.adobe.com

Chwycili za różaniec, a sam Bóg uczynił cud we właściwym czasie. Zaufali, są pewni, że On wie, co robi. Wojownicy Maryi opowiadają o cudownej ingerencji Boga w swoim życiu.

Ocalony i nawrócony

Wielkiej siły modlitwy różańcowej, która ratuje od samobójstwa i kompletnie zmienia życie, doświadczył Marcin. Przez 15 lat pił i zrobił w życiu wiele złych rzeczy. Któregoś dnia, w 1. rocznicę śmierci swojej ukochanej babci, postanowił pójść trzeźwy na jej grób. Pamiętał, że babcia przez całe życie odmawiała Różaniec, głównie w jego intencji, więc zabrał ze sobą ten sznurek paciorków.

– W drodze na cmentarz próbowałem odmawiać Różaniec, choć właściwie nie wiedziałem jak, bo zapomniałem po I Komunii św. – opowiada Marcin. – Miałem omamy, jakbym widział diabła, który namawiał mnie, żebym się powiesił. W tym amoku zwątpiłem we wszystko i poszedłem na pole. Wiedziałem, że tam jest takie miejsce, gdzie są schowane sznury. Szukałem gorączkowo powroza, ale nie mogłem go znaleźć. To mi uświadomiło, że ta modlitwa ma wielką moc. Jestem pewny, że dzięki Różańcowi nie odebrałem sobie życia. Oszołomiony wróciłem na cmentarz i modliłem się, jak umiałem. Wtedy postanowiłem świadomie i dobrowolnie iść na terapię odwykową. Najpierw przez 3 miesiące byłem na oddziale detoksykacyjnym, a potem na oddziale odwykowym. Tam, po 15 latach, przystąpiłem do spowiedzi generalnej. Spowiednik powiedział mi, jak odmawiać Różaniec. Po powrocie do normalnego życia było mi ciężko, ale najważniejsze było to, aby „nie popłynąć”. Moją siłą i pomocą stał się Różaniec. Tak pozostało do dziś. Otrzymałem tyle łask – nie piję już 10 lat, a od 2 lat odmawiam Nowennę Pompejańską, jedną za drugą, zwłaszcza za kapłanów. Wierzę, że we współczesnym świecie najskuteczniejszą bronią jest Różaniec.

54 dni do szczęścia

Niełatwe życie odebrało jej radość i pokój serca, wszystko przestało mieć sens. Pracowała po 12 godzin dziennie, także w soboty i niedziele. Zaczęło jej szwankować zdrowie, pojawiły się konflikty w niedawno zawartym małżeństwie. Nie miała czasu dla przyjaciół, więc powoli ich traciła. Nie widziała wyjścia z tej sytuacji, a z całego serca pragnęła zmiany. – Wtedy przyjaciółka powiedziała mi, że Różaniec ma moc zmienić to wszystko – wspomina Magdalena. – Pomyślałam sobie: czemu nie, i postanowiłam spróbować. Byłam tak zdesperowana, że zdecydowałam się odmawiać Nowennę Pompejańską – każdego dnia przez 54 dni nie rozstawałam się z różańcem. Walczyłam ze sobą, z czasem, ze zniechęceniem. Wytrwałam. Dziś wiem jedno – niezależnie od tego, co by się działo, Bóg zawsze wyciągnie rękę, bo nie odmawia Matce Jezusa. Jestem szczęśliwa, wszystko powoli wraca do normy. Różaniec totalnie odmienił moje życie.

Potężniejszy od kul

Zenon różaniec otrzymał w dniu I Komunii św. i nie rozstaje się z nim do dziś. Od wielu lat modli się na nim codziennie. O trudnych dniach i modlitwie wbrew nadziei tak dziś mówi:

– Pamiętam, jak wiosną 1945 r. pijany radziecki żołnierz chciał rozstrzelać mojego ojca Jana. Mama klęczała na podwórku, na śniegu, przy ul. Paderewskiego w Grudziądzu, płakała i głośno odmawiała Różaniec, a my, dzieci, razem z nią. Baliśmy się. Po chwili przyszedł pułkownik, przełożony żołnierza, który trzymał ojca pod bronią, i zażądał dokumentów. Wtedy okazało się, że ojciec nie jest Niemcem. Pułkownik oddał ojcu dokumenty i powiedział mu, że jest niewinny. Potem znowu rosyjscy żołnierze zabrali ojca na przesłuchanie i uwięzili w piwnicach jednego z domów w Owczarkach k. Grudziądza. Długo nie wracał. Mama i ja poszliśmy tam. Cudownym trafem ojca właśnie zwolnili. Po wyzwoleniu Grudziądza całą rodziną wróciliśmy do domu – był zniszczony, ale stał. Jestem pewny, że codzienna modlitwa różańcowa naszej wieloosobowej rodziny ocaliła ojca od czerwonego zniewolenia i śmierci. Dlatego pytam młodych: Czy odmówiłeś Różaniec choć jeden raz? Może teraz weźmiesz go do ręki i będziesz się na nim modlić... To piękna przygoda spotkać Boga w tajemnicach rozważanych we wspólnocie Kościoła lub osobiście w domu, szpitalu, drodze, gdziekolwiek jesteście...

* * *

Powiedzieli o Różańcu

„Czepił się chłop Różańca jak tonący liny. Ale czegóż dzisiaj uchwycić się można, kiedy wszystko tak szybko się zmienia, przemija? Czegóż uchwycić się można w tym świecie, gdzie tempo przemian i zmian oszałamia, onieśmiela, ogłupia? Różańca babci, matki, swojego Różańca. Tego samego Różańca, co wczoraj, dziś i jutro. Najprostszego, jak prosta jest miłość. Uchwycić jego rytm, wejść w ten rytm, żyć tym rytmem – to uratować i ocalić siebie” – o. Jan Góra OP

„Nie ma w życiu problemu, którego by nie można rozwiązać z pomocą Różańca” – s. Łucja z Fatimy

„Różaniec jest modlitwą maluczkich i pokornych, ale też modlitwą najwznioślejszych duchów w Kościele; jest modlitwą teologów, doktorów, myślicieli i świętych” – kard. Stefan Wyszyński

„Jesteśmy szczęściarzami. Bo mamy Różaniec. Bo się możemy uczepić tajemnic, które dokonały największych rewolucji w dziejach świata. Bo się możemy dać wciągnąć w te tajemnice. Zresztą, czy nie są to też nasze tajemnice? Pełne radości i bólu, światła i chwały. Może dlatego modlitwa różańcem staje się wciąż, tak jak niegdyś, początkiem wielu rewolucji, w naszym życiu i życiu całej ludzkości” – ks. Rafał J. Sorkowicz SChr

„Różaniec to nie wypracowanie teologiczne. Odmawiany w chorobie, w trudnej podróży, w oczekiwaniu na wyniki badań, przed drzwiami egzaminatora – jest najmądrzejszą modlitwą” – anonim z internetu

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Częstochowa: Zapalają ogień w świecie

2019-10-18 21:54

Beata Pieczykura

– Wkraczamy z ufnością w nowy rok akademicki 2019/2020. Ośmielamy się śmiałością nie ludzką, ale pochodzącą od Ducha Świętego podjąć studia teologiczne, którym towarzyszy formacja do dojrzałego życia chrześcijańskiego i podjęcie różnych form ewangelizacji we współczesnym święcie – mówił ks. dr Mikołaj Węgrzyn, dyrektor Wyższego Instytutu Teologicznego im. Najświętszej Maryi Panny Stolicy Mądrości w Częstochowie podczas inauguracji nowego roku akademickiego w murach tej uczelni.

Beata Pieczykura/Niedziela

Uroczystość inauguracji nowego roku akademickiego 2019/2020 w Wyższym Instytucie Teologicznym w Częstochowie odbyła się 18 października br. Z tej okazji Mszy św. w kaplicy seminaryjnej pw. Zesłania Ducha Świętego przewodniczył i homilię głosił abp Wacław Depo. Do zebranych, czyli „uczestników zmagań o komplementarność wiary i rozumu”, Ksiądz Arcybiskup powiedział: – Prośmy Ducha Świętego o pogłębienie naszej wiary i ludzkiej współpracy w tym dziele, którym jest Uniwersytet i nasz Instytut.

Zobacz zdjęcia: Częstochowa: Zapalają ogień w świecie

Po uroczystej immatrykulacji studentów I roku oraz wręczeniu dyplomów magisterskich, dyplomów i świadectw Studium Liturgii i Muzyki Kościelnej wykład inauguracyjny „Teologiczne recepty na kryzys Kościoła w Polsce” wygłosił ks. dr hab. Damian Wąsek.

W ub. r. akademickim w Instytucie studiowało 125 studentów na studiach magisterskich i podyplomowych. W warsztatach biblijnych uczestniczyło 59 osób. Stopień magistra teologii Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie (ponieważ Wyższy Instytut Teologiczny w Częstochowie jest związany umową z Uniwersytetem Papieskim Jana Pawła II w Krakowie) uzyskało 9 osób, a studia podyplomowe ukończyło 7 osób.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem