Reklama

Polityka

Nasze „nie przeminęło z wiatrem”

O trudnym, ale koniecznym budowaniu wspólnoty – z dr Barbarą Fedyszak-Radziejowską rozmawia Wiesława Lewandowska

Niedziela Ogólnopolska 28/2017, str. 36-37

[ TEMATY ]

polityka

Dominik Różański

Dr Barbara Fedyszak-Radziejowska Socjolog i etnograf. Pracuje w Instytucie Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN oraz na Wydziale Administracji i Nauk Społecznych Politechniki Warszawskiej

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Po katastrofie smoleńskiej z biegiem czasu zaczął narastać bardzo ostry podział między Polakami. Część elit stara się narzucić narrację: mamy dość tego Smoleńska, „sekty smoleńskiej” i politycznego wykorzystywania wypadku lotniczego, a comiesięczne spotkania modlitewne na Krakowskim Przedmieściu są dziś kontestowane w sposób agresywny, pozaprawny. Czy to, co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem, nie stało się źródłem nowej społecznej traumy?

DR BARBARA FEDYSZAK-RADZIEJOWSKA: – Historię o przyczynach naszych obecnych podziałów i związanej z nimi narodowej traumy można zakończyć na stanie wojennym. Jednak katastrofa smoleńska – wydarzenie skrajnie traumatyczne – chociaż nie stworzyła nowych podziałów, to jednak przywróciła te stare. Ci, którzy w 2010 r. sprawowali władzę, skorzystali ze starych, agresywnych epitetów. W środowisku obrażanych niebywale wzrosło poczucie krzywdy i upokorzenia. A emocje wokół prowadzonych obecnie ekshumacji ofiar katastrofy wyraźnie pokazują, jak trwale dzielimy się wedle kryterium stosunku do wschodniego sąsiada oraz naszej suwerenności.

– To znaczy?

– Przyjmuję do wiadomości, że są w Polsce takie grupy i środowiska – mówię tu o wyborcach, nie o politykach – które dla własnego spokoju uwierzyły i nadal chcą wierzyć we wszystkie oficjalne raporty zarówno MAK, jak i komisji Millera. Ta wygodna łatwowierność jest – chcę to bardzo wyraźnie podkreślić – owocem raczej traumy niż braku rozumu. Ci ludzie bronią się przed kolejną traumą, więc nie przyjmują do wiadomości, że okoliczności katastrofy mogą być inne niż oficjalnie podawane, że możliwe jest także intencjonalne działanie. Co więcej, nie chcą zauważyć tego, co pokazują także dzisiejsze ekshumacje – że polskie państwo zostało intencjonalnie upokorzone.

– Jednakże w pierwszym odruchu Polacy chcieli przeżywać żałobę w jak największej wspólnocie, a politycy mówili nawet o odbudowaniu przyjaźni polsko-rosyjskiej „na tej krwi”...

– Mimo wspólnotowego odruchu ostatecznie pozwoliliśmy, by to tragiczne wydarzenie zostało wpisane w stary i wciąż obowiązujący podział. Trauma sprawia, że więcej w tym manipulacji niż racjonalnego wyboru.

– To wina rządzących wtedy polityków?

– Przykro mi, ale tak. Jednak przypominam, że źródła tego podziału – tak bardzo zaostrzonego po smoleńskiej tragedii – tkwią znacznie głębiej. Dramatyczny poziom emocji wyzwolonych po 10 kwietnia 2010 r. to powód, by po dobrze postawionej diagnozie przejść do poszukiwania możliwości i sposobu odbudowania wspólnoty mimo wszystko. Zachowując własną ocenę tego, co się stało, szanując opinie innych, zdobywając wiedzę, nie rehabilitując tych, którzy zawiedli – należy zacząć wychodzić z posmoleńskiej traumy i szukać spotkania mimo zastarzałych podziałów.

– W jaki sposób? Jak zainicjować ten, chyba coraz bardziej niewykonalny, proces godzenia się Polaków?

– To naprawdę zależy od każdego z nas, niekoniecznie od polityków. Musimy poznać i zrozumieć siebie, własne słabości, tragiczne doświadczenia i traumę towarzyszącą podziałom. W rozumieniu najnowszej historii znakomicie pomaga nam Instytut Pamięci Narodowej, wciąż niedoceniany, a nawet zwalczany. Co też ilustruje wagę problemu.

– Jedna ze stron uważa wręcz, że IPN rozjątrza polsko-polskie spory i należałoby go zamknąć, i dopiero wtedy można by myśleć o realnej wspólnocie narodowej.

– Nic bardziej mylnego! Przysypywanie źródeł traumy jedynie pogłębia jej objawy. Co więcej, służy jednej stronie, przyzwyczajonej do posiadania władzy nad Polakami. Sądzę jednak, że Polacy już nie zrezygnują z dochodzenia do prawdziwej opowieści o polskich obywatelach, którzy w ekstremalnie trudnych okolicznościach sowieckiej obecności próbowali za wszelką cenę uratować suwerenność i demokrację w swoim państwie. Nie udało się, bo przewaga komunistycznej władzy była ogromna, także w 1970, 1976 i 1981 r. Ale to doświadczenie sprawia, że jesteśmy w stanie – nawet bez podpowiedzi polityków – odnaleźć się we wspólnocie. Sondaże pokazują, że nasze poczucie narodowej tożsamości jest bardzo silne.

– Dlaczego w takim razie słyszymy opinie, że tak nie jest, że nasz naród jako wspólnota jest niezdolny do sensownych i konsekwentnych działań?

– Elity władzy – w PRL-u z całą pewnością, ale czasami zastanawiam się, dlaczego także w III RP – wmawiały nam, że jako naród jesteśmy do niczego, co powodowało zaniżone poczucie własnej wartości Polaków, nazywane potocznie kompleksami. Tymczasem sondaże w latach 90. XX wieku i na początku XXI wieku pokazywały, że zaniżone poczucie własnej wartości było realnym problemem. A niska samoocena sprawia, że jesteśmy bardziej podatni na reklamę, manipulację, na polityczną presję. Dzisiaj sondaże pokazują, że cenimy się bardziej, częściej bywamy dumni z siebie i nie wstydzimy się polskości. A to dobra podstawa do budowania wspólnotowej tożsamości. Zacznijmy się więc wreszcie wzajemnie szanować i wierzyć, że jest możliwe wyjście z tego traumatycznego podziału, w którym dzieci, wnuki, prawnuki i praprawnuki ofiar i katów czują się przymuszone do wzajemnej nienawiści i pogardy.

– Czy to możliwe, skoro zostaliśmy doprowadzeni do takiego stanu, że często nawet w swoich domach nie potrafimy i nie chcemy rozmawiać o sprawach dotyczących wspólnoty, państwa, Polski?

– Nie wiem, czy możliwe, ale na pewno konieczne. Po prostu zacznijmy! Zacznijmy uczciwie o tym rozmawiać, nawet jeśli nie zawsze się ze sobą zgadzamy. Ale rzecz najważniejsza: innym językiem! Takim, w którym nie ma obelżywych epitetów, poczucia wyższości budowanego na inwektywach. Mogę mieć komuś za złe, że np. sympatyzuje z ludźmi, którzy wprowadzili stan wojenny, ale powinnam starać się go przekonać, że prędzej czy później będzie musiał się odnaleźć w świecie wartości, w którym wprowadzanie stanu wojennego przeciwko społeczeństwu nie jest akceptowane, a gen. Jaruzelski nie jest bohaterem. To będzie początek budowania wspólnoty.

– Jak daleko nam do tego początku?

– To jeszcze trochę potrwa. Sondaże CBOS pokazują, jak wolno zmieniają się nasze opinie; w 1996 r. decyzję wprowadzenia stanu wojennego uznało za słuszną 54 proc. badanych, w 2016 już tylko (?!) 41 proc. W 1996 r. za niesłuszną uznało ją 30 proc., a w 2016 aż (?!) 35 proc. respondentów. Proces dochodzenia do wspólnoty trwa, może tylko zbyt wolno.

– Można go przyspieszyć?

– Naprawdę liczę tu przede wszystkim na moich rodaków! Wszyscy mamy chyba już dosyć tego języka, który sprawia, że zawsze część z nas musi się czuć gorzej – albo dlatego, że jest „moherowa”, albo dlatego, że przynależy do „resortowych dzieci”. Jak ufać sobie, gdy jedni mają nas za zdrajców, a inni za głupców? Nie lękajmy się! Być może początek będzie trudny, ale musimy dać radę, bo naprawdę nie mamy wyjścia.

– Kto powinien zacząć ten – jak się nam dziś wydaje – karkołomnie trudny proces społeczny?

– Ci, którzy wiedzą, jak ważne są w dzisiejszej Rzeczypospolitej – i przede wszystkim w tym miejscu Europy – dobro wspólne i silna wspólnota. Nie zachowujmy się więc tak, jakby Polska była wyspą na oceanie, jakby nie miała niezbyt życzliwych sąsiadów, którzy cieszą się z naszych wewnętrznych sporów, podsycają nasze traumy i na różne sposoby wspomagają rozpad wspólnoty. W relacjach zarówno z silnymi państwami w UE, jak i ze wschodnim sąsiadem podział i tkwienie w traumie i wzajemnej nienawiści zbyt nas osłabiają, byśmy mogli sobie na to pozwolić. Bo na pewno grozi to, wcześniej czy późnej, realnym osłabieniem naszej suwerenności.

– Niestety, jedna strona podziału, czyli tzw. totalna opozycja, wydaje się mieć za nic tego rodzaju zagrożenie.

– Powiem radykalnie: musi być tak, że bez względu na to, kto wybrał panią premier Beatę Szydło, dzisiaj, gdy to ona reprezentuje nasze interesy, wszyscy powinni ją wspierać. Nie ma dyskusji – jest NASZYM premierem. Dyskutujmy o rozwiązaniach i projektach, nie podważając tej oczywistej zasady. Jak inni dbajmy o swoje – polskie interesy i dobro wspólne!

– To oczywiście apel do totalnej opozycji.

– Raczej do jej wyborców, bo to oni mogą wywierać presję na „swoich” polityków. Zdaję sobie sprawę, że rzucam grochem o ścianę, jednak wierzę w mądrość naszych rodaków i ich zdolność do kontrolowania władzy wedle faktów i wartości, a nie medialnych manipulacji. Jeśli premier wzywa nas do niepłacenia abonamentu na publiczne (czyli nasze wspólne!) radio i telewizję, to obywatele państwa lekceważą takie wezwanie i nadal opłacają abonament.

– Ale to wezwanie premiera Tuska zostało spełnione! Przez całe lata Polacy jednak słuchali tego rodzaju rad. Dlaczego?

– Dlatego, że w atmosferze rozognionych emocji podzielono nas na „lepszych”, bo ufają np. Donaldowi Tuskowi, i „gorszych”, którzy ufają np. Jarosławowi Kaczyńskiemu. Bo uwierzyliśmy, także prawicowym publicystom, że kapitał nie ma narodowości, a to, co prywatne, jest zawsze (!) lepsze niż publiczne czy państwowe.

– Tę oryginalną klasyfikację należy chyba przypisać rządom PO-PSL, które niezwykle mocno przypieczętowały polsko-polski podział?

– Zaciekłość w walce politycznej rzadko grzeszy rozumem. Wystarczyło odrzucić epitety i zostawić prawdziwy podział na zwolenników liberalnej gospodarki rynkowej oraz zwolenników strategii odpowiedzialnego rozwoju, czyli większego zaangażowania państwa w gospodarkę, a także – przede wszystkim – dopuścić merytoryczną, poważną dyskusję między tymi poglądami. W większości państw tak to właśnie działa. Sporo się jeszcze w Polsce musi zmienić, ale nawet na tych różnicach, które obecnie nas dzielą, da się zbudować sprawną demokrację i wspólnotę. Zbyt wiele nam się udało, by tracić w tej sprawie nadzieję.

– Czy można jednak wyobrazić sobie dziś Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska zasiadających do wspólnototwórczej debaty?

– Sądzę, że ze względów osobistych – z powodu traumy 2010 r. – akurat między tymi dwoma politykami jest to tak trudne, iż prawie niemożliwe, aczkolwiek niczego nie można przecież absolutnie wykluczyć... Wierzę natomiast, że w obu formacjach pozostających dziś w zajadłym sporze są ludzie, którzy potrafiliby się spotkać i rzeczowo rozmawiać. W tym miejscu Europy musimy się tego nauczyć.

– Przedstawiciele elit obecnej opozycji często mówią, że narodowa zgoda byłaby możliwa jedynie wtedy, gdybyśmy unieważnili nasze najważniejsze pytania – o historię i kształt przyszłości, zaś lud mówi – warunkiem zgody jest „odpolitycznienie” dosłownie wszystkiego, chciałby polityków wypędzić z państwa...

– Powiedziałabym, że jedni i drudzy uciekają przed zrozumieniem istoty problemu. Wspólnota musi mieć tożsamość społeczną, musi umieć odpowiedzieć sobie na pytanie, kim jest i kim chce być. Pamięć o przeszłości jest fundamentem tożsamości, a człowiek, który nie wie, kim jest, i cierpi na amnezję, rzadko daje sobie radę w życiu bez pomocy i opieki innych. Ci natomiast, którzy mówią, że politycy są źródłem wszelkiego zła, zdają się nie rozumieć, że demokracja bez polityków i partii politycznych jest niemożliwa.

– A może przydałby się dziś jakiś wielki autorytet, nauczyciel, przewodnik, któremu Polacy by zaufali? Z drugiej strony, przecież jeszcze całkiem niedawno mieliśmy Jana Pawła II, którego wszyscy tak kochali, a nie bardzo chcieli słuchać...

– A może tak po prostu – wszyscy powinniśmy zacząć więcej wymagać od siebie i od innych? Od elity opiniotwórczej – czyli od tych, którzy publicznie debatują i uczą, od nauczycieli, polityków, ekspertów, dziennikarzy – wymagajmy znacznie większej odpowiedzialności. Ale przede wszystkim: zacznijmy od rozmów wśród bliskich, w rodzinach – rozmawiajmy spokojnie o ważnych sprawach!

– Ktoś musiałby o to zaapelować, wytłumaczyć... Kto, skoro elity opiniotwórcze w większości tkwią po tej drugiej stronie lustra?

– Ale po tej naszej stronie lustra mamy też wielu poetów, pisarzy, mamy czasopisma, np. katolickie tygodniki, które nigdy nie używają epitetów. Mamy Kościół, wiarę i wspólnoty parafialne, które są ważną częścią naszego społeczeństwa. A z twórcami i artystami jest tak, że oni też potrzebują czasu, by zauważyć, iż wokół są potencjalni widzowie i czytelnicy, którzy czekają na tego typu przekaz. Może wreszcie ktoś napisze nasze polskie „Przeminęło z wiatrem”?

Pierwsza część rozmowy, pt. „Polska wojna secesyjna”, ukazała się w poprzednim numerze „Niedzieli”.

2017-07-05 09:47

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

5 pytań do… pana Pawła Solocha

2020-05-30 08:23

[ TEMATY ]

wywiad

polityka

5 pytań do...

Piotr Grzybowski rozmawia z Pawłem Solochem, Sekretarzem Stanu, Szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Piotr Grzybowski: Czy może Pan Minister przybliżyć nam funkcję i miejsce BBN w strukturze naszego Państwa?

Paweł Soloch: Biuro Bezpieczeństwa Narodowego jest instytucją pracującą na rzecz Prezydenta. Jest organem doradczym, ale podejmuje również działania związane z realizacją prezydenckich prerogatyw. Na polecenie Prezydenta lub z własnej inicjatywy przygotowujemy opinie, analizy czy projekty aktów prawnych. Zarówno w sprawach bezpieczeństwa wewnętrznego, jak i międzynarodowego. Biuro odpowiada też za współpracę ośrodka prezydenckiego z rządem w sprawach bezpieczeństwa.

Oczywiście szczególnie ważne jest wspieranie Prezydenta w realizacji jego kompetencji związanych ze zwierzchnictwem nad Siłami Zbrojnymi. Dotyczą one kierowania obroną państwa, zatwierdzania planów oraz dokumentów strategicznych, mianowana na stopnie oficerskie i generalskie czy wyznaczana oficerów na najwyższe stanowiska w Siłach Zbrojnych. BBN zapewnia także obsługę posiedzeń Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Po co tworzy się Strategię Bezpieczeństwa Narodowego ?

Z dwóch powodów. Po pierwsze, jest to swego rodzaju „mapa drogowa”, zbiór konkretnych zadań i celów dotyczących wzmacniania bezpieczeństwa dla wszystkich organów i instytucji państwa. Prace nad Strategią są także dużym wysiłkiem jeśli chodzi o budowanie wspólnej myśli, z założeniem, że będzie ona konsekwentnie realizowana, także w razie zmiany władzy.

Z drugiej strony, jest to przekaz dla innych państw, ale też własnego społeczeństwa, dotyczący kształtu naszej polityki bezpieczeństwa. Jest to pewna wykładnia postrzegania zagrożeń przez władze oraz opis działań i przygotowań, jakie będziemy podejmować, aby te zagrożenia niwelować.

Oczywiście to, czego się oczekuje od każdej strategii, to przełożenie jej zapisów i rekomendacji na realne działania. Stąd w obecnej Strategii przywołana została kwestia przyjęcia ustawy o zarządzaniu bezpieczeństwem narodowym. W porozumieniu z rządem uruchamiamy właśnie prace nad projektem tej ustawy.

Pan Prezydent Andrzej Duda 12 maja podpisał w dość uroczystej formie nową Strategię Bezpieczeństwa Narodowego. Co w niej jest nowego?

Może zacznę od tego, co nie zmieniło się w sposób zasadniczy jeżeli chodzi o kierunki działania państwa, ale zostało pewnym stopniu zmodyfikowane. Konsekwentnie realizujemy kierunek, nazwijmy „pro-zachodni”, związany z członkostwem Polski w NATO, Unii Europejskiej oraz strategicznym partnerstwem ze Stanami Zjednoczonymi. Zapisy dotyczące relacji z NATO i UE zostały uszczegółowione. Wskazujemy na konkretne inicjatywy, jak wzmocnienie mechanizmów odstraszania i obrony NATO czy przyspieszania procesów decyzyjnych i reagowania struktur Sojuszu w razie zagrożeń, a także wzmocnienie pewnych inicjatyw europejskich, takich jak PESCO. W Strategii na pewno większy nacisk położyliśmy na rolę nowych formatów zainicjowanych przez Prezydenta Andrzeja Dudę, jak Inicjatywa Trójmorza czy format „Bukaresztańskiej Dziewiątki”, skupiający państwa wschodniej flanki NATO.

W sposób mocniejszy, niż w poprzedniej Strategii, uwypuklone – jako zagrożenia dla ładu i bezpieczeństwa międzynarodowego, w tym Polski – jest wskazanie expresiss verbis, polityki rosyjskiej. Szczególnie jeśli chodzi o ocenę sytuacji po agresji rosyjskiej na Ukrainę w 2014 roku.

Natomiast w sprawach bezpieczeństwa wewnętrznego nowym, istotnym elementem jest przede wszystkim kwestia integracji zarządzania bezpieczeństwem narodowym. Ogólnie mówiąc, chodzi o wzmocnienie państwa samego w sobie. Strategia zwiera szereg daleko idących zapisów dotyczących budowania odporności państwa na kryzysy, ochrony obywateli i obrony powszechnej.

W Strategii mamy także postulat wzmocnienia obrony cywilnej, czyli formacji chroniącej obywateli w czasie kryzysów, będącej pod ochroną międzynarodowych konwencji. Obecnie taką rolę pełnią chociażby Ochotnicze Straże Pożarne. Zarówno w małych miejscowościach, jak i na przedmieściach dużych miast funkcjonuje to znakomicie. Musimy zbudować podobny system także w dużych aglomeracjach. Chodzi o zaangażowanie obywateli i wolontariuszy w systemie budowanym w znacznej mierze na wzór państw skandynawskich, gdzie ma to charakter powszechny. W Polsce, jak powiedziałem, dotyczy to przede wszystkim mniejszych ośrodków. Wzorce OSP w jakiejś formule są do wykorzystania na terenie dużych miast.

Kolejną kwestią jest ułożenie relacji w sprawach bezpieczeństwa na najwyższych szczeblach kierowania państwem. Chodzi na przykład o stworzenie bardziej elastycznej formuły i zwiększenie efektywności w relacjach między Prezydentem a Radą Ministrów czy poszczególnymi ministerstwami. To są wnioski m.in. z ćwiczeń KRAJ 19, w których uczestniczyli przedstawiciele najwyższych władz państwa. Ćwiczenia te odbyły się z inicjatywy Prezydenta Andrzeja Dudy, po raz pierwszy od 14 lat.

Obecna pandemia również wpłynęła na pewne zapisy końcowe Strategii, chociaż w jakiś sposób zagrożenia o charakterze epidemicznym były antycypowane już wcześniej. Dotyczy to zdolności państwa do reagowania nie tylko na zagrożenia militarne, ale i wszelkie inne. Dużą rolę odgrywa tu kwestia koordynacji działań instytucji państwa. Stąd postulaty ustawy o zarządzaniu bezpieczeństwie narodowym, co zostało zapowiedziane w momencie podpisywania Strategii. Mówił o tym zarówno Prezydent Andrzej Duda, jak również Premier Mateusz Morawiecki. Obaj są co do tego zgodni.

Jeden z czterech filarów Strategii mówi o konieczności kształtowania postaw patriotycznych i pielęgnowania tożsamości narodowej Polaków, zakorzenionej w chrześcijańskim dziedzictwie. Są to uniwersalne wartości, nierozerwalnie związane z bezpieczeństwem państwa. Szczególnie w Polsce, gdzie przez 123 lata braku państwowości, to właśnie tożsamość i właściwe postawy pozwoliły przetrwać naszemu narodowi.

Są też oczywiście kwestie związane z nowymi wyzwaniami, takimi jak cyberbezpieczeństwo czy szerzej, bezpieczeństwo informacyjne. Paradoksalnie pandemia dodatkowo unaoczniła znaczenie tych obszarów bezpieczeństwa.

Od 2008 obserwujemy realne działania ofensywne – agresję Rosji, najpierw wobec Gruzji, później Ukrainy. Czy Polska jest należycie zabezpieczona na kierunku wschodnim?

W Strategii znalazły odzwierciedlenie zapisy dotyczące wzmocnienia krajowych zdolności odstraszenia, czyli własnych sił zbrojnych. Przede wszystkim chodzi o potwierdzenie, mimo widma kryzysu spowodowanego pandemią, osiągnięcia docelowego pułapu 2,5 proc. PKB wydatków na obronę już w 2024 roku. Z tym wiążą się inwestycje takie jak zwiększanie liczebności Sił Zbrojnych, także poprzez utworzenie ich nowego rodzaju, jakim są Wojska Obrony Terytorialnej, czy zakup nowoczesnego sprzętu i uzbrojenia.

Jest też kwestia dalszej adaptacji Sojuszu Północnoatlantyckiego do obecnej sytuacji bezpieczeństwa. Proszę zwrócić uwagę, że od 2014 roku, wskutek agresywnych działań Rosji, rola Sojuszu wyraźnie się zmieniła. Chodzi m.in. o dyslokację wojsk sojuszniczych na flance wschodniej, w tym obecność wojsk amerykańskich na terenie Polski. Stąd podkreślenie relacji ze Stanami Zjednoczonymi, konsolidacji Sojuszu oraz zachowania jedności transatlantyckiej. Proszę zwrócić uwagę, że we wszystkich publicznych dokumentach natowskich ocena zagrożenia, np. ze strony Rosji, dla wszystkich państw NATO jest jednoznaczna.

Podobnie utrzymywane są sankcje Unii Europejskiej wobec Rosji. UE jest drugą organizacją, która – nie będąc organizacją wojskową – ma jednak znaczenie dla bezpieczeństwa i budowania jedności. Pojawiają się momentami pewne kryzysy między Stanami Zjednoczonymi a Europą, jednak jednym z nadrzędnych przekonań – nie tylko władz Polski, ale podobnie wielu innych państw zachodnich – jest to, że sojusz ze Stanami Zjednoczonymi stanowi podstawę bezpieczeństwa całego kontynentu europejskiego.

Czy widzi Pan taki moment, kiedy powie Pan: „zrobiłem wszystko - Polska jest bezpieczna”?

Na pewno jestem przekonany, że po pięciu latach prezydentury Andrzeja Dudy Polska jest bezpieczniejsza, niż była jeszcze w 2015 roku. Natomiast zapewnianie bezpieczeństwa to ciągły proces przygotowywania się na sytuacje, których dzisiaj nie jesteśmy w stanie zdefiniować.

Popatrzmy chociażby na ostatnią sytuację. Jeszcze niedawno, mówiąc o zagrożeniach, mówiliśmy o zagrożeniach przede wszystkim o charakterze militarnym. Te zagrożenia oczywiście nie zniknęły, stąd zapisy w Strategii na temat Rosji. Pojawiło się jednak coś, czego pół roku temu, dziewięć miesięcy temu nikt nie przewidywał, czyli pandemia, która stanowi zagrożenie dla praktycznie wszystkich mieszkańców Ziemi.

CZYTAJ DALEJ

Nowenna do Ducha Świętego

[ TEMATY ]

nowenna

Duch Święty

Pio Si/pl.fotolia.com

Jak co roku w oczekiwaniu na to Święto Kościół katolicki będzie odprawiał nowennę do Ducha Świętego i tym samym trwał we wspólnej modlitwie, podobnie jak apostołowie, którzy modlili się jednomyślnie po wniebowstąpieniu Pana Jezusa czekając w Jerozolimie na zapowiedziane przez Niego zesłanie Ducha Świętego.

Ponieważ nowenna do Ducha Świętego przypada w maju i czerwcu, dlatego łączy się ją z nabożeństwami majowymi czy też czerwcowymi w następujący sposób:

1. Po wystawieniu Najświętszego Sakramentu można zaśpiewać hymn: "O Stworzycielu, Duchu, przyjdź" lub sekwencję: "Przybądź, Duchu Święty" czy też inną pieśń do Ducha Świętego.

2. Modlitwa wstępna: Duchu Święty, Boże, który w dniu narodzin Kościoła raczyłeś zstąpić widomie na apostołów, aby oświecić ich rozum, zapalić serca, utwierdzić w wierze i życie ich uświęcić, błagamy Cię najgoręcej w czasie tej nowenny, abyś również nam raczył udzielić tych samych darów dla naszego uświęcenia i wzrostu chwały Bożej. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

3. Na poszczególne dni nowenny:

Dzień pierwszy

W ostatnim dniu oktawy Święta Namiotów, Jezus "zawołał donośnym głosem: Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie, niech przyjdzie do Mnie i pije! A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego" (J 7,37.39).

Módlmy się:

Panie Jezu Chryste, jak drzewo po przyjęciu wody rozwija się i przynosi owoce, również i my pragniemy przyjąć łaskę Ducha Świętego i przynosić owoce cnót. Amen.

Dzień drugi

Pismo Święte poucza:

"Bóg zbawił nas przez obmycie odradzające w Duchu Świętym, którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego, abyśmy usprawiedliwieni Jego łaską, stali się w nadziei dziedzicami życia wiecznego" (Tt 3,5-7).

Módlmy się:

Boże, który w Chrzcie Świętym obficie wylałeś na nas Ducha Świętego, spraw łaskawie, aby wspierał On nasze pragnienie nieba, aby nas zachęcał, uczył, oświecał, pocieszał, umacniał, leczył, usprawiedliwiał i zbawiał. Amen.

Dzień trzeci

Pismo Święte poucza:

"Wszyscyśmy w jednym Duchu zostali ochrzczeni, aby stanowić jedno ciało: czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni. Wszyscyśmy też zostali napojeni jednym Duchem" ( 1 Kor 12,13).

Módlmy się:

Duchu Przenajświętszy, Boże jedności, zgody i pokoju, błagamy Cię pokornie, abyś zawsze jednoczył wszystkich wierzących w Chrystusa w Jego świętym Kościele. Amen.

Dzień czwarty

Pismo Święte poucza:

"Bóg jest tym, który umacnia nas wespół z wami w Chrystusie i który nas namaścił. On też wycisnął na nas pieczęć i zostawił zadatek Ducha w sercach naszych" (2 Kor 1,21-22).

Módlmy się:

Duchu Święty, dziękujemy Ci za to, że nas opieczętowałeś Bożym podobieństwem, które jest zadatkiem szczęścia wiecznego i wezwaniem do świętości. Amen.

Dzień piąty

Pismo Święte poucza:

"Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, wie, że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą" (Rz 8,26-27).

Módlmy się:

Panie Jezu Chryste, dzięki mieszkającemu w nas Duchowi Świętemu, modlitwa nasza zdolna jest ujarzmić szatana i pokusy świata, a także zdolna jest wielbić Ciebie wraz z Ojcem i Duchem Świętym. Amen.

Dzień szósty

Pismo Święte poucza:

"Postępujcie według ducha, a nie spełnicie pożądania ciała. Owocem ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy" (Ga 5,16.22.25).

Módlmy się:

Panie, pomnóż w nas wiarę w Ciebie i zawsze nas oświecaj światłem Ducha Świętego, abyśmy postępowali według ducha i cieszyli się jego owocami. Amen.

Dzień siódmy

Pismo Święte poucza:

"Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie? Za wielką bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele" (1 Kor 6,19-20).

Módlmy się:

Boże, dopóki żyjemy w ciele, walczymy ze złem, spraw przeto, abyśmy umieli opanować wszelkie pokusy i popędy przy pomocy mieszkającego w nas Ducha Świętego, abyśmy żyli wiecznie. Amen.

Dzień ósmy

Pismo Święte poucza:

"Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują. Nam zaś objawił to Bóg przez Ducha - Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego" (1 Kor 2, 1 ).

Módlmy się:

Przybądź, Duchu Święty, napełnij serca Twoich wiernych i zapal w nich ogień Twojej miłości, abyśmy miłowali Boga całym sercem i otrzymali wieczne szczęście. Amen.

Dzień dziewiąty

Pismo Święte poucza:

"Kiedy nadszedł dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wichru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić (Dz 2,1-4).

Módlmy się:

Duchu Święty, który sprawiłeś, że apostołowie mówili różnymi językami, spraw abyśmy w życiu chrześcijańskim potrafili mówić językiem słów, językiem czynów, językiem przykładu i wszystkimi możliwymi językami dla pomnożenia chwały Bożej. Amen.

4. Ojcze Nasz...

5. Módlmy się:

Boże, Ty otworzyłeś nam bramy życia wiecznego, wywyższając Chrystusa i zsyłając nam Ducha Świętego, spraw, aby tak wielkie dary umocniły nasze oddanie się Tobie i pomnożyły naszą wiarę. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

6. Litania Loretańska do Najświętszej Maryi Panny (lub do Serca Pana Jezusa)

7. Zakończenie nabożeństwa błogosławieństwem eucharystycznym.

CZYTAJ DALEJ

Matka Boża Pocieszenia

2020-05-30 12:32

biechowo.paulini.pl

We wschodniej części ziemi poznańskiej, na historycznym szlaku z Poznania do Kalisza leży miejscowość Biechowo, w której znajduje się sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia. Otoczony czcią wiernych obraz to największy skarb tej świątyni od najdawniejszych czasów. Jest to wizerunek Maryi trzymającej w prawej ręce jabłko królewskie, a na lewej Dzieciątko Jezus, unoszące prawą rączkę w geście błogosławieństwa. Maleńki Jezus lewą rączkę ma położoną na księdze leżącej na jego kolanach. Twarz Maryi promieniuje wielką łagodnością i miłością. Najstarsze wzmianki o łaskami słynącym wizerunku Maryi pochodzą z XVII wieku, gdzie pisze się o dawno sławnym obrazie, przed którym wierni otrzymują wiele łask i cudów, a szczególnie nawróceń. Znane są liczne nawrócenia na wiarę katolicką i to zarówno z wiary protestanckiej, jak i z żydowskiej. Zachowany został opis pielgrzymki kobiety, przybyłej pieszo z Krakowa, aby dziękować Maryi za otrzymanie łaski wiary. Jednym z pierwszych odnotowanych cudów było uzdrowienie człowieka niewidomego… Podobne łaski i cuda były tak liczne, że w XVII w. wizerunek przyozdabiało wiele wot, niekiedy bezpośrednio przybitych do obrazu. W protokole wizytacyjnym parafii z 1695 roku czytamy, że w „ołtarzu głównym, starożytnym, rzeźbionym i posrebrzanym znajduje się obraz Najświętszej Maryi Panny, trzymającej na ręce Syna swego”. Kult Matki Bożej w Biechowie trwał nieprzerwanie przez stulecia, gdy opiekę nad parafią prowadzili księża filipini i księża diecezjalni. W okresie okupacji hitlerowskiej kościół został zamknięty dla Polaków. Po wojnie stróżami biechowskiego sanktuarium zostali ojcowie paulini, którzy podjęli starania o koronację obrazu Matki Bożej Pocieszenia koronami papieskimi. Ta podniosła uroczystość miała miejsce 12 września 1976 roku a głównym Koronatorem był prymas Polski Stefan kard. Wyszyński Prymas Tysiąclecia dokonał koronacji cudownego wizerunku, złotymi koronami papieskimi. w obecności 12 biskupów, licznie zgromadzonego duchowieństwa oraz dziesiątków tysięcy wiernych, przybyłych z arch. Gnieźnieńskiej i Poznańskiej oraz diecezji Włocławskiej. Była to ostatnia koronacja dokonana przez Prymasa Tysiąclecia w archidiecezji gnieźnieńskiej. Podczas tej uroczystości Prymas Wyszyński nauczał: „A my poznajemy, że w Biechowie działa w szczególny sposób Święta Boża Wspomożycielka. A my pamiętamy i odpowiadamy na to wezwanie. A my, za pomnożenie łask, które się objawiają będziemy pomnażali również naszą miłość, cześć i wdzięczność. A my pragniemy, aby i polska dusza, aby nasza dusza, zapatrzona głęboko w swoją tradycję chrześcijańską i kulturę milenijną, była promienna, świetlista, pogodna, jasna i pełna nadziei na przyszłość”. Do dzisiaj żywy kult Maryi gromadzi rzesze wiernych, szczególnie w doroczny odpust, który przypada w niedzielę po 8 września. Wiele pielgrzymek do Matki Bożej Pocieszenia przybywa pieszo, np. z Wrześni - niemal z wszystkich parafii, Miłosławia, Orzechowa, Czerniejewa, Czeszewa - harcerze, a najstarsza ze Środy Wielkopolskiej pielgrzymuje już ponad 130 lat, dziękując Maryi Biechowskiej za ocalenie miasta od zarazy. Także i my, chciejmy prosić dziś Matkę Bożą o łaski zdrowia i cierpliwości w dźwiganiu krzyża cierpień i choroby oraz o pocieszenie w trudnych chwilach życia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję