Reklama

Szczęście jest tak blisko...

2017-07-06 10:26

Ks. Zbigniew Suchy
Edycja przemyska 28/2017, str. 7

Archiwum Domowego Kościoła
Milena i Sebastian z dziećmi

Za kilka dni rozpocznie się drugi turnus wakacyjnych rekolekcji oazowych. W wielu miejscach naszej diecezji spotkają się młodzi i małżeństwa, by realizując kolejne stopnie oazowe, odkrywać piękno Kościoła, uczyć się go i odnajdywać swoje miejsce w Mistycznym Ciele Chrystusa. Po przeszło dziesięciu latach prowadzenia wakacyjnych turnusów dla rodzin jestem wewnętrznie przekonany, że to naprawdę czas święty, któremu towarzyszy orędownictwo sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego i moc Wspólnoty. Boisz się – to świetnie, to znaczy, że to zaproszenie jest dla Ciebie. Szatan jest sprawcą tego lęku, bo on dobrze wie, że jeśli go pokonasz, on straci moc nad Wami. Okaże się, że w światłach Bożego Słowa, Liturgii Wasze trudności pomniejszą się znacznie i zniknie, parafrazując Miłosza, owa Ojczyzna, w której jest takie wielkie jezioro ogromne, co straszy was. Wrócicie do Ojczyzny, którą jest Wasza miłość, a jezioro – źródło lęku stanie się wymarzonym miejscem, nad którym będziecie siadywać, rozkoszując się łagodnym pluskiem jego fal łaski. Zapraszamy.

Świadectwo małżonków, którzy uczestniczyli w ubiegłym roku w oazie II stopnia w Bieszczadach

Milena i Sebastian Mierzwa: Przygotowania do rekolekcji zaczęliśmy już pół roku wcześniej. Jak tylko zapisaliśmy się na oazę II stopnia w Tarnawie Dolnej, zaczęliśmy się modlić o ich dobre przeżycie. A było o co się modlić, bo jechaliśmy z wieloma wątpliwościami. Po 5 latach zawiesiliśmy obecność w naszym kręgu Domowego Kościoła. Jechaliśmy więc po światło, co dalej... Poza tym mieliśmy do przejechania 700 kilometrów z 14-miesięczną córką, która ledwo wysiedzi w wózku chwilę podczas spaceru... No i po doświadczeniach poprzednich rekolekcji mieliśmy świadomość, że nie zawsze są łatwe.

Reklama

Sebastian: Na miejscu okazało się, że wspólnota, w której się znaleźliśmy, była pełna wzajemnej, autentycznej życzliwości. Halina i Janusz Krajnik, organizatorzy naszych rekolekcji, byli cały czas pełni ciepła i troski o to, żeby niczego nam nie zabrakło. Podobnych sobie ludzi skupili wokół siebie w diakoniach posługujących, dając świadectwo tego, że są raczej dużą, zżytą rodziną niż ludźmi, którzy spotkali się na jednorazowym wyjeździe. Jeden z księży, ks. Łukasz, wiecznie uśmiechnięty, był wychowankiem szkoły, w której rekolekcje się odbywały. Studentki z diakonii wychowawczej związane były z lokalną parafią albo od lat zaprzyjaźnione z organizatorami naszych rekolekcji. No i wreszcie ks. prał. Zbigniew Suchy, prawdziwy duszpasterz, otwarty na każdego i potrafiący się wczuć w nasze trudne i delikatne sprawy małżeńskie i rodzinne.

Milena: Diakonia wychowawcza dla nas, rodziców małego, ruchliwego dziecka, była wybawieniem, które przyszło w postaci otwartych i pełnych radości sióstr i cioć, dzięki którym mogliśmy naprawdę skupić się na tym, co Pan Jezus mówił do nas przez Słowo Boże i członków naszej wspólnoty. A Pan Jezus zaczął od razu... Palcem obnażył przede mną moją największą słabość, największą niemoc, patrząc na mnie z obrazu Jezusa Miłosiernego. Żebym nie miała wątpliwości, co jest moją największą przeszkodą w relacjach z mężem, z dziećmi i innymi ludźmi. Obnażył przede mną, żeby uleczyć... A kiedy rana została odkryta, zaczęły się w nią wlewać lekarstwa w postaci kazań, nauk i osobistych świadectw ks. prał. Suchego: o byciu gracją jak Maryja, która jest pełna łaski, o zazdrości, która niszczy każdą wspólnotę, o rozpalaniu ognia miłości w naszych dzieciach, o nieodpychaniu od siebie odpowiedzialności, ale podejmowaniu codziennych obowiązków z podniesionym czołem. Duchowo bardzo przeżyłam Eksodus, naszą nocną wędrówkę śladami Izraelitów uciekających z Egiptu, która zakończyła się uroczystą Paschą o północy. Prawda o Zmartwychwstaniu Jezusa dotknęła mnie głęboko.
Jednym z naszych zadań rekolekcyjnych było napisanie listu miłosnego do współmałżonka. Był to pierwszy list, jaki napisałam do Sebastiana po 16 latach. Pisanie go obudziło moje najpiękniejsze wspomnienia z początków naszej relacji i wielkie rozrzewnienie. Bardzo tego potrzebowałam.

Sebastian: Wracaliśmy do domu bardzo umocnieni w naszej jedności małżeńskiej. Pełni radości, która ciągle w nas jest. A po powrocie z rekolekcji życzymy sobie i wszystkim innym uczestnikom naszej rekolekcyjnej wspólnoty, aby ten pokarm duchowy, który przywieźliśmy do domów, nie ograniczył się tylko do przeżywania doznań emocjonalnych i nie wyparował w zgiełku dnia i wieczornym zmęczeniu. Pragniemy, aby naprawdę poprawił jakość naszego życia małżeńskiego i rodzinnego, i to się już dzieje.

Tagi:
rekolekcje oaza

Oazowy dzień wspólnoty u św. Zygmunta

2019-10-15 15:49

Maciej Orman

„Moja niewola i moja wolność” – pod takim hasłem w najbliższą niedzielę 20 października w parafii pw. św. Zygmunta w Częstochowie odbędzie się rejonowy dzień wspólnoty Ruchu Światło-Życie

Facebook/parafia św. Zygmunta

Program

9.00 Zawiązanie wspólnoty, modlitwa (aula na plebanii)

9.30 Katecheza – ks. Jacek Marciniec

10.40 Spotkania w grupach

11.30 Namiot Spotkania

12.00 Eucharystia

13.00 Agapa (ciepły posiłek)

Organizatorzy zapewniają opiekę nad dziećmi od godz. 9.30 do 12.00.

Podczas Eucharystii będzie można przystąpić do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Siła modlitwy

2019-10-01 13:55

Beata Pieczykura
Niedziela Ogólnopolska 40/2019, str. 10-11

Ma moc większą od bomby atomowej. Jest najpotężniejszą bronią znaną ludziom wszystkich czasów, także w XXI wieku. To nie slogan – mówią ci, którzy doświadczyli siły modlitwy różańcowej. Dzięki niej niektórzy wciąż żyją

stock.adobe.com

Chwycili za różaniec, a sam Bóg uczynił cud we właściwym czasie. Zaufali, są pewni, że On wie, co robi. Wojownicy Maryi opowiadają o cudownej ingerencji Boga w swoim życiu.

Ocalony i nawrócony

Wielkiej siły modlitwy różańcowej, która ratuje od samobójstwa i kompletnie zmienia życie, doświadczył Marcin. Przez 15 lat pił i zrobił w życiu wiele złych rzeczy. Któregoś dnia, w 1. rocznicę śmierci swojej ukochanej babci, postanowił pójść trzeźwy na jej grób. Pamiętał, że babcia przez całe życie odmawiała Różaniec, głównie w jego intencji, więc zabrał ze sobą ten sznurek paciorków.

– W drodze na cmentarz próbowałem odmawiać Różaniec, choć właściwie nie wiedziałem jak, bo zapomniałem po I Komunii św. – opowiada Marcin. – Miałem omamy, jakbym widział diabła, który namawiał mnie, żebym się powiesił. W tym amoku zwątpiłem we wszystko i poszedłem na pole. Wiedziałem, że tam jest takie miejsce, gdzie są schowane sznury. Szukałem gorączkowo powroza, ale nie mogłem go znaleźć. To mi uświadomiło, że ta modlitwa ma wielką moc. Jestem pewny, że dzięki Różańcowi nie odebrałem sobie życia. Oszołomiony wróciłem na cmentarz i modliłem się, jak umiałem. Wtedy postanowiłem świadomie i dobrowolnie iść na terapię odwykową. Najpierw przez 3 miesiące byłem na oddziale detoksykacyjnym, a potem na oddziale odwykowym. Tam, po 15 latach, przystąpiłem do spowiedzi generalnej. Spowiednik powiedział mi, jak odmawiać Różaniec. Po powrocie do normalnego życia było mi ciężko, ale najważniejsze było to, aby „nie popłynąć”. Moją siłą i pomocą stał się Różaniec. Tak pozostało do dziś. Otrzymałem tyle łask – nie piję już 10 lat, a od 2 lat odmawiam Nowennę Pompejańską, jedną za drugą, zwłaszcza za kapłanów. Wierzę, że we współczesnym świecie najskuteczniejszą bronią jest Różaniec.

54 dni do szczęścia

Niełatwe życie odebrało jej radość i pokój serca, wszystko przestało mieć sens. Pracowała po 12 godzin dziennie, także w soboty i niedziele. Zaczęło jej szwankować zdrowie, pojawiły się konflikty w niedawno zawartym małżeństwie. Nie miała czasu dla przyjaciół, więc powoli ich traciła. Nie widziała wyjścia z tej sytuacji, a z całego serca pragnęła zmiany. – Wtedy przyjaciółka powiedziała mi, że Różaniec ma moc zmienić to wszystko – wspomina Magdalena. – Pomyślałam sobie: czemu nie, i postanowiłam spróbować. Byłam tak zdesperowana, że zdecydowałam się odmawiać Nowennę Pompejańską – każdego dnia przez 54 dni nie rozstawałam się z różańcem. Walczyłam ze sobą, z czasem, ze zniechęceniem. Wytrwałam. Dziś wiem jedno – niezależnie od tego, co by się działo, Bóg zawsze wyciągnie rękę, bo nie odmawia Matce Jezusa. Jestem szczęśliwa, wszystko powoli wraca do normy. Różaniec totalnie odmienił moje życie.

Potężniejszy od kul

Zenon różaniec otrzymał w dniu I Komunii św. i nie rozstaje się z nim do dziś. Od wielu lat modli się na nim codziennie. O trudnych dniach i modlitwie wbrew nadziei tak dziś mówi:

– Pamiętam, jak wiosną 1945 r. pijany radziecki żołnierz chciał rozstrzelać mojego ojca Jana. Mama klęczała na podwórku, na śniegu, przy ul. Paderewskiego w Grudziądzu, płakała i głośno odmawiała Różaniec, a my, dzieci, razem z nią. Baliśmy się. Po chwili przyszedł pułkownik, przełożony żołnierza, który trzymał ojca pod bronią, i zażądał dokumentów. Wtedy okazało się, że ojciec nie jest Niemcem. Pułkownik oddał ojcu dokumenty i powiedział mu, że jest niewinny. Potem znowu rosyjscy żołnierze zabrali ojca na przesłuchanie i uwięzili w piwnicach jednego z domów w Owczarkach k. Grudziądza. Długo nie wracał. Mama i ja poszliśmy tam. Cudownym trafem ojca właśnie zwolnili. Po wyzwoleniu Grudziądza całą rodziną wróciliśmy do domu – był zniszczony, ale stał. Jestem pewny, że codzienna modlitwa różańcowa naszej wieloosobowej rodziny ocaliła ojca od czerwonego zniewolenia i śmierci. Dlatego pytam młodych: Czy odmówiłeś Różaniec choć jeden raz? Może teraz weźmiesz go do ręki i będziesz się na nim modlić... To piękna przygoda spotkać Boga w tajemnicach rozważanych we wspólnocie Kościoła lub osobiście w domu, szpitalu, drodze, gdziekolwiek jesteście...

* * *

Powiedzieli o Różańcu

„Czepił się chłop Różańca jak tonący liny. Ale czegóż dzisiaj uchwycić się można, kiedy wszystko tak szybko się zmienia, przemija? Czegóż uchwycić się można w tym świecie, gdzie tempo przemian i zmian oszałamia, onieśmiela, ogłupia? Różańca babci, matki, swojego Różańca. Tego samego Różańca, co wczoraj, dziś i jutro. Najprostszego, jak prosta jest miłość. Uchwycić jego rytm, wejść w ten rytm, żyć tym rytmem – to uratować i ocalić siebie” – o. Jan Góra OP

„Nie ma w życiu problemu, którego by nie można rozwiązać z pomocą Różańca” – s. Łucja z Fatimy

„Różaniec jest modlitwą maluczkich i pokornych, ale też modlitwą najwznioślejszych duchów w Kościele; jest modlitwą teologów, doktorów, myślicieli i świętych” – kard. Stefan Wyszyński

„Jesteśmy szczęściarzami. Bo mamy Różaniec. Bo się możemy uczepić tajemnic, które dokonały największych rewolucji w dziejach świata. Bo się możemy dać wciągnąć w te tajemnice. Zresztą, czy nie są to też nasze tajemnice? Pełne radości i bólu, światła i chwały. Może dlatego modlitwa różańcem staje się wciąż, tak jak niegdyś, początkiem wielu rewolucji, w naszym życiu i życiu całej ludzkości” – ks. Rafał J. Sorkowicz SChr

„Różaniec to nie wypracowanie teologiczne. Odmawiany w chorobie, w trudnej podróży, w oczekiwaniu na wyniki badań, przed drzwiami egzaminatora – jest najmądrzejszą modlitwą” – anonim z internetu

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akademia Męskości

2019-10-22 20:28

Agata Pieszko

Prawdziwych mężczyzn szukała już w 1974 r. Danuta Rinn. W 2019 r. nadal poszukujemy mężczyzn na miarę czasów. Z takiej potrzeby w Duszpasterstwie Akademickim „Wawrzyny” powstaje prawdziwa Akademia Męskości.

DA Wawrzyny

Akademia Męskości to nowy cykl spotkań tylko dla mężczyzn, który powstał z inicjatywy studentów Duszpasterstwa Akademickiego „Wawrzyny”. Pierwsze spotkanie odbędzie się już jutro (23.10) po Mszy św. o godz. 19:00. Po wspólnej Eucharystii kobiety będą musiały opuścić mężczyzn, którzy wezmą udział w prelekcji Andrzeja Cwynara pt.: „Podejmij wyzwanie”. Po spotkaniu studenci zapraszają na wspólny poczęstunek.

Spotkania w ramach Akademii Męskości będą się odbywać w każdą pierwszą i trzecią środę miesiąca po Mszy św. o godz. 19:00 w Duszpasterstwie Akademickim „Wawrzyny” na ul. Odona Bujwida 49/51. Za każdy razem prelekcję poprowadzi inny gość, który będzie poruszał tematykę rozwoju mężczyzny i pogłębiania jego tożsamości w Bożym Duchu. Kolejne spotkanie odbędzie się 6 listopada.

Spotkania przeznaczone są oczywiście tylko dla mężczyzn. Płeć piękną prosimy o objęcie duchową opieką tego dzieła oraz o udział w Eucharystii i przyjmowanie Komunii św. w intencji swoich dziadków, ojców, braci, mężów, czy wybranków serca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem