Reklama

Pomruki jesiennej bitwy

2017-08-16 10:23

Witold Gadowski, Dziennikarz
Niedziela Ogólnopolska 34/2017, str. 39

www.sejm.gov.pl/ Krzysztof Białoskórski

Beneficjenci Trzeciej RP nigdy nie pogodzą się z utratą swojej uprzywilejowanej pozycji

Zastanawiamy się, co mogą przynieść nam najbliższe miesiące. Czy reforma kraju nie napotka nieprzewidzianych raf? Czy możliwy jest powrót do władzy ludzi z kręgu „elit” wyznaczonych do władania Polską przez Stalina, a potem przy „okrągłym stole”?

Masa krytyczna

Każda formacja trwa do momentu, gdy przekroczona zostanie masa krytyczna jej destrukcji. System postpeerelu, zwany Trzecią Rzeczpospolitą, trwał od 1990 r. praktycznie aż do 2015 r. Jego moce ukryte były w nieujawnionych do dziś porozumieniach w Magdalence, które zawarli przedstawiciele sił specjalnych PRL-u z wybranymi przez siebie reprezentantami tzw. opozycji solidarnościowej. To dziś już konstatacja zakrawająca na banał. Podobnie banalnie brzmi dziś stwierdzenie, że oficerowie komunistycznych służb specjalnych i nomenklatura PZPR swoje zasługi dla sowieckiego imperium zamienili na nadzwyczajne przywileje ekonomiczne i specjalną ochronę w mediach, w których dominowali ludzie odchodzącego rzekomo systemu.

Ten system w Polsce do dziś nie został złamany tak radykalnie, aby nie miał już żadnych zdolności odtworzenia się i powrotu. Dziś trwa swoisty wyścig z czasem. Tak jakby zbiegały się dwie linie losu. Z jednej strony trwa coraz bardziej śmiałe tworzenie (często od podstaw) niepodległego i poważnego państwa, a z drugiej – rośnie w siłę i tężeje opór nie tylko ancien régime’u, ale także sił mu bliskich.

Reklama

Niestety, zbiega się to z neomocarstwowymi interesami Niemiec i Rosji. Pieniądze z zagranicy, także od propagatora „społeczeństwa otwartego” George’a Sorosa, oraz z funduszy imperialnych naszych sąsiadów płyną w celu wywołania w Polsce destabilizacji. Silna Polska jest bowiem równoznaczna ze znacznym pogorszeniem się interesów niemieckich koncernów i spadkiem wpływów agentury rosyjskiej, która w Polsce nie spuściła z tonu od czasów komunistycznej okupacji. Rzecz jest poważniejsza niż doraźny spór i polityczne połajanki, które codziennie rozgrywają się w telewizyjnych studiach.

Mamy krótki moment w historii, gdy nasi sąsiedzi zostali nieco osadzeni w ryzach przez Stany Zjednoczone. Okres prezydentury Donalda Trumpa to dla nas nadzwyczaj ważny moment, który może się już nie powtórzyć, stąd też wszyscy (ci, którym niepodległość jest bliska) muszą się starać, aby działania nowych władz przyniosły trwałe skutki, których nikt nie będzie już w stanie odwrócić.

Straż Niepodległości

Ciągle słyszę pytanie: Jak my, zwykli obywatele, możemy przyczynić się do odbudowy niepodległości naszego państwa? Konieczne są nasz wspólny wysiłek i swoista straż nad tym, aby w Polsce nie doszło do – sponsorowanego z zagranicy – przewrotu. Ta straż powinna przybrać formę zorganizowanego obywatelskiego ruchu. Kluby Straży Niepodległości – skupiające członków odradzającej się wszędzie polskiej elity niepodległościowej – powinny powstawać w każdym miasteczku i osadzie. To wcale nie jest trudne. Wystarczy, że będą się Państwo spotykać ze sobą i dyskutować o wydarzeniach w naszym kraju. Każda forma samoorganizacji Polaków jest śmiertelnym zagrożeniem dla sprzedajnych kompradorów. Sieć takich klubów powinna stworzyć formę konfederacji wolnych obywateli. To nie może być nowa partia polityczna, tylko wspólnota ludzi, którym drogie są niepodległość i swobody wolnych ludzi.

Mogą Państwo spytać, czy nie przesadzam, czy moje wezwania nie są jedynie zaspokojeniem własnych teorii spiskowych. Niestety, sytuacja jest poważna i po wakacjach będziemy świadkami narastającej kampanii destabilizacji, która będzie się odbywać z użyciem wielkich środków, postkomunistycznych mediów i wszelkich prowokacji, które są w stanie wytworzyć służby niemieckie i rosyjskie.

Widmo jesiennej bitwy

We wrześniu wystartuje wielowątkowa kampania rozpętania powszechnej histerii i destabilizacji nastrojów społecznych. Zostanie to przeprowadzone równolegle z użyciem metod socjotechnicznych stosowanych przez służby specjalne sąsiadów. Ruszy kampania fabrykowania materiałów kompromitacyjnych wobec najbardziej lubianych i prominentnych przedstawicieli obozu władzy. Przewiduję wysyp artykułów pisanych na podstawie dostarczonych materiałów autorstwa agentów umieszczonych w mediach. W tej materii nie cofną się przed niczym.

Już dziś słychać o biurach detektywistycznych wynajętych do śledzenia życia ważnych osób. Dzieje się to wszystko po to, aby do materiałów dostarczonych przez służby dodać uprawdopodabniające, najświeższe wątki. Przykładem takiego montażu jest książka pewnego autora (znanego dotąd z zamiłowania do używania narkotyków), który zaatakował ministra obrony narodowej. Temu atakowi natychmiast nadano rezonacyjne echo w sporej liczbie medialnych tytułów w Polsce i za granicą. Ta kampania rozwija się według najlepszych zasad prowokacji i propagandowej przemocy.

Równolegle do tego będzie się nasilała kampania zniesławiania polskiego parlamentu i odbierania mu wiarygodności. Użyci zostaną do tego „parlamentarzyści” znani już z puczystowskich ekscesów. Rozpoczną się także próby wywołania strajku w szkolnictwie, na kolejach i w zakładach energetycznych. Szesnastopunktowy „program” Majdanu w Warszawie, przedstawiony przez funkcjonariusza Fundacji „Otwarty Dialog”, pokazuje, jakie są prawdziwe intencje ludzi chcących obalić legalne polskie władze. Młody funkcjonariusz – niechcący – odsłonił kolejne źródła antypolskiej akcji. Tym razem są to pieniądze znanego kazachskiego oligarchy, który chcąc kupić sobie wolność na zachodzie Europy, musiał włączyć się do chóru Sorosa. Trwają próby tworzenia tajnych związków w polskiej armii, policji i służbach specjalnych naszego państwa. Wszystko po to, aby w momencie, gdy padnie hasło do siłowego przewrotu, polskie państwo i jego organy zostały skutecznie sparaliżowane.

Ktoś wzruszy ramionami: Gadowski przesadza, histeryzuje... Proszę jednak wziąć pod uwagę fakty, a te mówią, że nawet „biali” oficerowie nie wierzyli w to, że bolszewicy są w stanie zrobić rzeczy, które stały się potem rutyną. Złe zdarzenia zawsze zaczynają się banalnie, zwykle. Czasem nawet nie zwracamy uwagi na symptomy nadchodzącej burzy. To nie histeria. To zimne wyciąganie wniosków z przejawów antypaństwowej konspiracji, które już dzisiaj są widoczne. Beneficjenci Trzeciej RP nigdy nie pogodzą się z utratą swojej uprzywilejowanej pozycji. Są jak złe iskry, którym jeśli tylko dmuchnie wiatr, to rozpalą się w niszczący ogień. Tu chodzi o polską niepodległość. Dlatego lepiej histeryzować i dmuchać na zimne niż obudzić się w kraju okutym na powrót.

Tagi:
Polska patriotyzm Polska

Reklama

Prezydent Duda: Polakiem jest ten, kto ma Polskę w sercu

2019-11-12 13:40

lk / Warszawa (KAI)

Nasza wielka tradycja opiera się na korzeniach chrześcijańskich, ale jest to tradycja wielkiego szacunku wobec wszystkich innych. Dla mnie Polakiem jest każdy ten, kto ma Polskę w sercu. To jest dla mnie najważniejsze kryterium - powiedział prezydent Andrzej Duda w orędziu wygłoszonym we wtorek 12 listopada podczas inauguracyjnego posiedzenia IX kadencji Sejmu RP.

Telewizja Trwam / wPolityce.pl
Prezydent Andrzej Duda

Inauguracyjne posiedzenie w południe otworzył marszałek senior Antoni Macierewicz, witając wszystkich parlamentarzystów oraz m.in. członków rządu, byłych prezydentów, korpus dyplomatyczny i przedstawicieli Konferencji Episkopatu Polski, a także przedstawicieli wszystkich Kościołów i związków wyznaniowych funkcjonujących w Polsce, po czym głos zabrał prezydent Andrzej Duda.

Prezydent podkreślił, nawiązując z jednej strony do ostatnich wyborów parlamentarnych, a z drugiej do obchodzonej wczoraj 101. rocznicy odzyskania niepodległości, że w najistotniejszych dla Polski sprawach najważniejsza jest jedność. Tłumaczył, że Polska jest jedna i wspólna, a on sam jest przekonany, iż "w wielu ważnych sprawach da się znaleźć porozumienie i wspólne zdanie".

Przypomniał, że Rzeczpospolitą zawsze tworzyli obywatele różnych religii, wyznań i kultur, ale mimo tych różnic znajdowali porozumienie w sprawach dla Ojczyzny kluczowych. - Nasza wielka tradycja opiera się na korzeniach chrześcijańskich, ale jest to tradycja wielkiego szacunku wobec wszystkich innych, którzy mają odmienne poglądy religijne czy ideowe. To wielka istota tej wspólnoty, że wszyscy żyjemy w Polsce i nazywamy się Polakami - powiedział prezydent.

Prezydent wyraził przekonanie, że mimo różnic w poglądach wybrani na nową kadencję parlamentarzyści zasiadają tutaj z pobudek patriotycznych. "Dla mnie Polakiem jest każdy ten, kto ma Polskę w sercu. To jest dla mnie najważniejsze kryterium" - dodał.

Andrzej Duda wspomniał też słowa św. Jana Pawła II, które padły w Sejmie przed dwudziestu laty: "Miejsce, w którym się znajdujemy, skłania do głębokiej refleksji nad odpowiedzialnym korzystaniem w życiu publicznym z daru odzyskanej wolności oraz nad potrzebą współpracy na rzecz dobra wspólnego".

- Jakże te słowa są znaczące i w moim przekonaniu powinny być gdzieś tutaj wyrzeźbione. One są najważniejszym przekazem, jaki mógł dać papież ludziom, zasiadającym w tej izbie - podsumował prezydent.

Prezydent przypomniał, że w wolną Polskę - czy to w roku 1918, roku 1939 czy w Powstaniu Warszawskim - bili się ludzie różnych religii i wyznań, tak chrześcijanie, jak i wyznawcy judaizmu czy islamu. - To jest to, co ich wszystkich łączyło - nasza wielka wspólna tradycja ponad tysiąca pięćdziesięciu lat państwa polskiego, wyrosłego na korzeniach chrześcijańskich, chrześcijaństwa, które przyjęliśmy przez Czechy z Rzymu - powiedział.

- Ale to wiele kultur, które się spotkały na tej ziemi na przebiegu, ukształtowało przez stulecia nasze społeczeństwo - mówił prezydent. Wspomniał też o wielkiej roli polskiej inteligencji i duchowieństwa, które współtworzyły polską tożsamość narodową i polską państwowość.

Andrzej Duda wyjaśnił też, że podstawą patriotyzmu w odróżnieniu do nacjonalizmu i innych postaw jest miłość. - Niech miłość do współobywatela będzie tym elementem podstawowym, przed wszystkim, co się dzieje - dodał.

Zaznaczył, że "poglądy można mieć i trzeba je mieć". - Państwo je macie, one są bardzo często wyraziste, mocne i głębokie. Ja proszę, żeby język debaty nie był radykalny, a był językiem szacunku. To jest potrzebne Polsce. Proszę, by debata sejmowa nie budziła zgorszenia - zaapelował Andrzej Duda.

Marszałek senior Antoni powiedział z kolei, że zdecydowana większość Polaków chce jedności opartej na wartościach narodowych i chrześcijańskich. - Polacy dali temu wyraz, wybierając najbardziej reprezentatywny Sejm czasów najnowszych - dodał.

Zaznaczył ponadto, że nowy Sejm jest bardzo zróżnicowany, ale absolutna większość wyborców wsparła te ugrupowania, które jednoznacznie odwoływały się do wartości narodowych, katolickich i niepodległościowych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Szaleństwo ekologów: chcą więcej aborcji, by chronić planetę

2019-11-07 17:30

Beata Zajączkowska/vaticannews / Oxford (KAI)

Szaleństwo ideologów ekologii zaczyna przybierać coraz większe rozmiary. Wysługując się renomowanymi pismami naukowymi, forsują tezę, że przyszłość ziemi zależy od rezygnacji z posiadania dzieci. Innymi słowy proponują więcej aborcji i antykoncepcji.

Vatican News

Pismo naukowe wydawane przez uniwersytet w Oksfordzie zaproponowało właśnie „sprawdzoną politykę skuteczności”, by osiągnąć cel, jakim jest ochrona planety i zmniejszenie emisji dwutlenku węgla. W 320-stronnicowym artykule „World scientist warning of a climate emergency” opublikowanym na łamach „BioScience” przez 11.258 naukowców ze 153 krajów świata, proponując remedia na „uratowanie ziemi” i „przyszłości ludzkości”, wskazano, że „światowa populacja musi zostać ustabilizowana i idealnie, stopniowo ograniczana”. Autorzy artykułu podkreślają, że można to osiągnąć dzięki „sprawdzonej polityce skuteczności, która wzmacniając prawa człowieka, redukuje jednocześnie wskaźnik płodności”. Za tą ideologiczną retoryką kryje się jeszcze większa promocja aborcji i antykoncepcji.

Publikacji artykułu towarzyszyło rozpoczęcie w Anglii kampanii reklamującej sterylizację. Na banerach reklamowych można zobaczyć pięcioro białych dzieci, a obok nich hasło: „Wyobraź sobie miasto mniej zatłoczone i zrób swoje… wysterylizuj się!”. Jest to ciekawy szczegół w multietnicznym społeczeństwie anglosaskim, gdzie białoskórych Anglików z każdym rokiem jest coraz mniej (obecnie ok. 40 proc.). W tym kontekście warto zauważyć, że podczas gdy ideolodzy ekologizmu posiadanie dzieci uznają za nieekologiczne i zgubne dla planety, nasze społeczeństwa same skazują się na zagładę, dokonując samobójstwa demograficznego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Światowy Dzień Ubogich krzykiem o obecność Boga

2019-11-17 21:33

Maciej Orman, ks. Mariusz Frukacz

– Chodząc po ulicach Częstochowy, spotykamy nie tylko biedę materialną, ale i duchową. Ten dzień jest dlatego krzykiem o obecność Boga pośród nas – mówił 17 listopada w kościele św. Zygmunta w Częstochowie ks. Paweł Dzierzkowski, zastępca dyrektora Caritas Archidiecezji Częstochowskiej, podczas Mszy św. w intencji ubogich, która jednocześnie rozpoczęła XXI Święto Muzyki

Maciej Orman

– „Biedni to nie są numery, dzięki którym możemy pochwalić się działaniami i projektami. (...) Biedni zbawiają nas, ponieważ pozwalają nam spotkać oblicze Chrystusa” – cytował fragment orędzia papieża Franciszka na III Światowy Dzień Ubogich ks. Paweł Dzierzkowski. – Ten dzień ma uwrażliwić nasze serca na drugiego człowieka. W czasie Eucharystii mamy spotkać Chrystusa, a później dostrzec Jego oblicze w drugim człowieku – wyjaśnił kaznodzieja.

Zobacz zdjęcia: Światowy Dzień Ubogich krzykiem o obecność Boga

Ks. Dzierzkowski zwrócił uwagę na bardzo niebezpieczną formę ubóstwa, jaką jest „brak dialogu, który dotyka naszych relacji”. – Z przerażeniem przypatrujemy się kryzysowi, który wyniszcza nasze rodziny, a który swoje podłoże tak często ma w odrzuceniu Boga. Tam, gdzie pojawia się problem na drodze duchowej, tam człowiek zaczyna uciekać od drugiego człowieka i szuka środków zastępczych. Rodzinny stół zamieniliśmy na komputer, tablet, telefon lub telewizor. To, co miało służyć człowiekowi, doprowadziło do izolacji od bliźniego, wspólnoty i rodziny – wyliczał ks. Dzierzkowski.

– Znakiem dzisiejszych czasów stała się obojętność wobec bliźniego, brak wrażliwości i miłosierdzia, brak przebaczenia sobie nawzajem. Łatwiej nam dzisiaj uciekać od siebie, niż być blisko siebie. Człowiek z takim przekonaniem chce ratować planetę i środowisko, w którym żyje, ale nie jest w stanie zauważyć współczesnego Łazarza, który prosi go o miłosierdzie. Czy to nie paradoks naszych czasów? – pytał retorycznie kaznodzieja.

– Chodząc po ulicach Częstochowy, możemy dostrzec osoby ubogie, bezdomne i uzależnione. Spotykamy nie tylko biedę materialną, ale i duchową, dlatego ten dzień jest też krzykiem o obecność Boga pośród nas – kontynuował.

Dzieląc się świadectwem pracy w częstochowskiej Caritas, ks. Dzierzkowski podkreślał, że osoby bezdomne i uzależnione często tracą poczucie swojej wartości, „bo tak wielu z nas nie potrafi jej w nich dostrzec”.

Mówiąc o osobach krytykujących tych, którzy niosą pomoc potrzebującym, ks. Dzierzkowski przytoczył tragiczne fakty z historii. – To echo totalitaryzmów, niemieckiego i komunistycznego, zbudowanych na filozofii Nietzschego. Bo jak można im pomagać, kiedy oni nie mogą nic dać?

– Jezus głosi Ewangelię miłości, przebaczenia, miłosierdzia i sprawiedliwości, gdzie człowiek jest wyniesiony bardzo wysoko. Jezus nie miał w pogardzie nikogo, nawet wtedy, gdy wpadał w gniew, wyrzucał przekupniów ze świątyni, czy kiedy zapowiadał, jak słyszymy w dzisiejszej Ewangelii, zburzenie pięknej Świątyni Jerozolimskiej. Jego słowa i czyny wypływały z troski o zbawienie człowieka – podkreślił ks. Dzierzkowski.

Kaznodzieja przyznał, że osoby starsze, którym również pomaga Caritas, często ubolewają, że najbliżsi nie mają czasu, żeby ich odwiedzić. – Światowy Dzień Ubogich jest więc wielkim wołaniem do każdego z nas, abyśmy byli dla siebie wrażliwi i otwarci. Jak mówi Jezus, to, co nas ocali, obok naszej wierności, to będzie miłosierdzie. Kiedy doświadczamy tego, że Bóg przebacza nam grzechy, możemy z tą miłością wyjść do drugiego człowieka. Tu nie potrzeba wiele. Chodzi o najprostsze gesty – wyjaśnił ks. Dzierzkowski.

– „Zaprawdę powiadam wam: wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” – te słowa mają pomóc ponownie postawić drugiego człowieka na właściwym miejscu. Słowo Dobrej Nowiny jest nieustannym wezwaniem do nawrócenia, do zmiany myślenia, do spoglądania na świat Bożymi oczami – kontynuował zastępca dyrektora częstochowskiej Caritas.

– Wyobraźnia miłosierdzia, o której mówił św. Jan Paweł II, stanowi dla nas wyzwanie także i dziś, a może szczególnie dziś, aby od pięknych słów o miłosierdziu przejść do działania, gdyż widząc i czując miłosierdzie, czyni się je kreatywnie i twórczo – powiedział ks. Dzierzkowski.

– Przejawem tego zmagania się, najpierw z samym sobą, a później w walce o dobro, będzie nie tylko skuteczność pomocy, ale nade wszystko zdolność bycia z bliźnim i współodczuwanie, które sprawi, że będziemy „weselić się z tymi, którzy się weselą, i płakać z tymi, którzy płaczą” – wyjaśnił kaznodzieja.

Ks. Dzierzkowski zakończył słowami modlitwy św. Pawła VI: „Spraw, Panie, żeby moja wiara była skuteczna. Niech się w miłości objawia na zewnątrz, jako prawdziwa przyjaźń z Tobą i dobroć dla ludzi”.

Mszę św. koncelebrował proboszcz parafii św. Zygmunta ks. dr Jacek Marciniec.

Podczas Mszy św. śpiewała schola liturgiczna Domine Jesu pod batutą ks. Mateusza Ociepki. Wierni mogli również po Eucharystii wysłuchać utworów w jej wykonaniu.

W odpowiedzi na apel papieża Franciszka, abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, zarządził w niedzielę 17 listopada zbiórkę do puszek we wszystkich kościołach i kaplicach archidiecezji częstochowskiej. Zbiórka ta zostanie przeznaczona na działania prowadzone przez Caritas Archidiecezji Częstochowskiej, takie jak m.in. streetworking – wyjście do osób przebywających w miejscach publicznych lub w ukryciu, zagubionych życiowo, które nie korzystają z pomocy zinstytucjonalizowanej, edukacja dla wolontariuszy w ramach programów Caritas czy dofinansowanie placówek Caritas dla bezdomnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem