Reklama

Różańcowy OIOM

2017-10-04 10:21

Anna Wyszyńska
Niedziela Ogólnopolska 41/2017, str. 14-15

Nawet te osoby, które sporo się modlą, pomysł, by do codziennego programu dnia włączyć Nowennę Pompejańską, przyjmują z rezerwą. Ale wielu sceptyków przekonało się na własnej skórze, że nowenna, zwana nowenną nie do odparcia, ma wielką siłę

Tak było ze mną – mówi Lidia Wajdzik ze Skoczowa. – Jestem od wielu lat w Apostolstwie Dobrej Śmierci. Jesienią 2002 r. planowaliśmy pielgrzymkę na Sycylię. Po drodze mieliśmy zwiedzić ruiny starożytnego miasta w Pompejach. Nie wiedziałam, że w mieście jest sanktuarium Królowej Różańca Świętego, że budowniczym nowych, Pompejów był bł. Bartolo Longo i że on był krzewicielem nowenny, polegającej na codziennym odmawianiu 3 części, czyli 15 tajemnic Różańca przez 54 dni. Powiedział mi o tym wszystkim mój ówczesny naczelny przełożony Tadeusz Kopeć, obecnie senator, i niemal przymusił do natychmiastowego podjęcia tej modlitwy. Nowennę odmawiam do dziś.

W życie Agnieszki i Marka Wosiów Nowenna Pompejańska wkroczyła krótko po ślubie. – Nasz ślub odbył się podczas pielgrzymki do Rzymu w święto Królowej Różańca Świętego – wspomina Agnieszka. – Następnego dnia byliśmy w sanktuarium w Pompejach. Jan Paweł II zamykał tam Rok Różańca Świętego. Zafascynowała nas historia bł. Bartolo Longo. Jego głębokie nawrócenie jest dowodem, że każdy może otrzymać łaskę nawrócenia. Później dotarliśmy do książki bł. Bartolo o Nowennie Pompejańskiej. Z wielkim entuzjazmem zaczęliśmy ją odmawiać i polecać innym, także przez Internet. Na naszą stronę internetową zaczęły napływać świadectwa – było ich tak wiele, że postanowiliśmy je gromadzić.

Dowodem rosnącej popularności nowenny są też nowo powstające parafie pw. Matki Bożej Pompejańskiej. Pierwszy kościół pod Jej wezwaniem zaczęto budować w 2008 r. we wrocławskiej dzielnicy Żerniki. Na stronach internetowych jest informacja, że pomysł, by kościół nosił takie wezwanie, wyszedł od pani Ewy z Wrocławia, która dzięki nowennie została uzdrowiona, i że wiele osób w parafii ma szczególny kult do Matki Bożej z Pompejów.

Reklama

Także w Warszawie przy ul. Myśliborskiej powstał ośrodek duszpasterski na prawach parafii pod takim wezwaniem. 4 września 2016 r. została tutaj odprawiona pierwsza Msza św.

Coraz więcej kościołów w Polsce ma relikwie bł. Bartolo Longo, m.in. w sierpniu br. abp Salvatore Pennacchio – nuncjusz apostolski w Polsce i abp Tommaso Caputo wprowadzili je do bazyliki w Miechowie. Jeszcze więcej jest miejsc, gdzie umieszczono obraz Matki Bożej Pompejańskiej, tak charakterystyczny, bo przedstawiający Maryję z Dzieciątkiem w towarzystwie św. Dominika i św. Katarzyny ze Sieny.

Moc paciorków

Na odmówienie części radosnej, bolesnej i chwalebnej Różańca, czyli wersji, którą znał bł. Bartolo Longo, potrzeba co najmniej półtorej godziny. Niektórzy dodają jeszcze tajemnice światła, które w modlitwę różańcową włączył Jan Paweł II w 2002 r. Dla osób świeckich, zwłaszcza mających obowiązki zawodowe i rodzinne, jest to duże wyzwanie. Jednak modlitwa, która zrodziła się na ziemi włoskiej, w Polsce staje się coraz popularniejsza. Nie wynika to z kościelnych dekretów czy „odgórnych” zaleceń. Apostolatem nowenny zajmują się przede wszystkim osoby świeckie, a najgorliwszymi apostołami są ci, którzy doświadczyli jej skuteczności, bywa że w wymiarze większym, niż oczekiwali. Agnieszka i Marek Wosiowie przekazali do sanktuarium w Pompejach kilka tomów, które zawierają ok. 8 tys. świadectw o wymodlonych łaskach. Mówią one m.in. o: uzdrowieniach, ocalonych małżeństwach, darze rodzicielstwa, wyzwoleniach z nałogów, nawróceniach.

– Pragnę podziękować Matce Bożej za uzdrowienie mojej córki z anoreksji – pisze matka. – Ponad 5 lat walki, chodzenia po lekarzach, szpital – wystarczyła jedna Nowenna Pompejańska odmówiona z wiarą i ufnością.

– Kilka lat temu zachorowałam na nowotwór – wspomina Janina. – Natrafiłam w Internecie na Nowennę Pompejańską i zaczęłam ją odmawiać. Guz zniknął, a ja zostałam uratowana.

– Moja córka po 5 latach małżeństwa zabrała synka i odeszła do innego mężczyzny – pisze Teresa. – Nie pomagały rozmowy, płacz i prośby. Zaczęłam odmawiać nowennę, żeby córka wróciła do męża, modliła się też grupa Odnowy w Duchu Świętym, moje dwie córki i przyjaciele. Trzy dni przed zakończeniem nowenny córka wróciła do domu, najpierw do mnie, a potem do swojego męża.

Magdalena zaświadcza, że jej mąż uwolnił się od hazardu, a Paweł pisze, że znalazł pracę i spłacił długi. Mirosława sięgnęła po różaniec, leżąc na OIOM-ie.

Zięć zadał jej 11 ran nożem, w tym 3 groźne dla życia. Każdy dzień z nowenną przynosił poprawę, po 13 dniach została wypisana do domu. Ks. Jacek przez kilka lat leczył chorobę głosu, która utrudniała mu codzienną posługę.

Kiedy podjął nowennę, w ciągu kilku tygodni nastąpiła poprawa, a potem całkowite wyleczenie. Danka wymodliła ocalenie męża przed krzywdzącym wyrokiem.

Szkoła Maryi

Nowenna wymaga cierpliwości i stałości. Podejmujący ją zapisują się do szkoły Maryi i uczą cech, których często im brakuje. Trzeba uporządkować plan dnia, zastanowić się, gdzie są czasowe rezerwy. Można je znaleźć zawsze, chociaż pierwszą reakcją osób, które usłyszą o nowennie, jest zwykle pytanie:

– Skąd mam wziąć tyle czasu? – Pani Iza z Warszawy opowiadała mi, że kiedy otrzymała ulotkę o nowennie, stwierdziła, że to nie dla niej, bo nie ma czasu – wspomina Lidia Wajdzik. – Kilka dni później dowiedziała się, że rozpada się małżeństwo jej syna, odnalazła ulotkę, wyprasowała ją i podjęła modlitwę. Młodzi pogodzili się, Bóg dał im syna. Także znajoma lekarka powiedziała mi: – Jak wracam z pracy o 21, to kiedy mam odmówić cały Różaniec?

Po jakimś czasie stwierdziła, że ma problemy, które ją przerastają, i włączyła się w nowennę.

Lidia Wajdzik modli się nowenną od 15 lat i nie skarży się na brak czasu, ale przyznaje, że na początku było trudno. – Kiedyś dużo wyjeżdżałam służbowo, zdarzało się, że wieczorem byłam tak wyczerpana, że wychodziłam na balkon, aby nie usnąć podczas modlitwy – wspomina. – Dlatego gdy ktoś mi mówi, że jest zbyt zmęczony, radzę: Otwórz okno, a jeżeli zdarzy ci się „przysnąć” z różańcem w ręce, to przeproś Maryję i módl się dalej.

„Pompejanka” nie jest, oczywiście, kluczem, który otwiera wszystkie drzwi. Wolontariusze zaangażowani w apostolat nowenny mają też kontakt z osobami, które mówią lub piszą, że konkretna intencja, w której się modliły, nie została wysłuchana. Nie znaczy to jednak, że nie otrzymały żadnych łask.

– Maryja uczy przez nowennę pokory, adorowania Jej Syna i nieustannego dziękowania za wszystko, także za trudne doświadczenia, za ludzi, którzy czasem „podłamują nam kręgosłup”, oraz tego, że trzeba się modlić za tych, którzy pobłądzili, by wymodlić im niebo, bo niebo jest otwarte dla wszystkich – tłumaczy Lidia Wajdzik.

„Pompejańskie” drzewo

Apostolat Nowenny Pompejańskiej, który w Polsce zaczął się dynamicznie rozwijać, obejmuje już nie tylko modlitwę, ale formację duchową i pomoc materialną. Dużo dzieje się w Skoczowie i okolicach. – Dzięki błogosławieństwu bp. Tadeusza Rakoczego, ówczesnego ordynariusza diecezji bielsko-żywieckiej, i wsparciu wielu księży mogliśmy ruszyć z działaniami – mówi Lidia Wajdzik. – Wydrukowaliśmy ok. 100 tys.

folderów o Nowennie Pompejańskiej i uruchomiliśmy stronę internetową: www.pompejanska.pl .

Od 2008 r. w kaplicy św. Jana Sarkandra na Kaplicówce w Skoczowie każdego drugiego dnia miesiąca odbywa się Nabożeństwo Pompejańskie, a od 2 lipca br. jest ono sprawowane w kościele parafialnym pw. Świętych Piotra i Pawła w Skoczowie. Raz w roku organizowane są: Pompejański Dzień Skupienia w Pogórzu k. Skoczowa i Rekolekcje Pompejańskie w Brennej. W 2010 r. z naszej grupy wyłoniło się Apostolstwo Trzeźwej Rodziny. Od 4 lat trwa peregrynacja kopii Obrazu Matki Bożej Pompejańskiej w parafiach i rodzinach archidiecezji krakowskiej i katowickiej oraz diecezji bydgoskiej, warmińskiej i ełckiej. Pomagamy misjonarzom w Brazylii, na Madagaskarze, Ukrainie, w Sudanie Południowym i Rwandzie. Podejmujemy też adopcję serca dzieci w krajach misyjnych.

Skoczowski apostolat współpracuje ze środowiskiem poznańskim i jego liderami – Agnieszką i Markiem Wosiami. Od 2012 r. wydawane jest tu pismo „Królowa Różańca Świętego”, poświęcone modlitwie różańcowej, ze szczególnym uwzględnieniem Nowenny Pompejańskiej – w każdym numerze jest co najmniej 8 stron świadectw osób modlących się nowenną. Apostolat podejmuje też inne projekty: prowadzi strony internetowe, realizuje filmy o Nowennie Pompejańskiej i o św. Michale Archaniele. Jednym z projektów jest internetowe Radio Różaniec, gdzie codziennie o godz. 20.30 rozpoczyna się nowenna. Dla chętnych podajemy adres: www.radio.rozaniec.info . – Początkowo towarzyszyła nam niewielka grupa, za to bardzo gorliwa – wyjaśnia Marek Woś. – Z czasem dochodzili nowi ludzie, a teraz, jeżeli doliczyć transmisje na Facebooku, okazuje się, że modlą się z nami setki osób, wśród których nie brakuje młodych.

– We współpracy z kapelanami więziennymi realizujemy inicjatywę „Nowenna dla więźnia” – dopowiada Agnieszka. – Polega ona na tym, że wysyłamy do kapelanów nasze pismo, materiały i książki o nowennie z zachętą, by więźniowie ją podejmowali. Listy świadczą o tym, że wielu ją podejmuje. Niedawno otrzymaliśmy list od kapelana ZK w Grudziądzu, który informuje, że jedna z odbywających wyrok kobiet namalowała obraz Matki Bożej Pompejańskiej. Są starania o zorganizowanie tam kaplicy pod takim wezwaniem. Chcemy ufundować do tej kaplicy ornat z Matką Bożą Pompejańską.

Nowenna Pompejańska, choć trudna i wymagająca, ogarnia coraz więcej osób. Tak jak każda forma modlitwy różańcowej przynosi wiele dobra, daje też łaskę wewnętrznej przemiany tym, którzy ją podejmują. – Modlitwa różańcowa to otwarta księga Pisma Świętego, rozmyślając o życiu Jezusa i niewidzialnych krzyżach, które nosiła Maryja, zbliżamy się do Boga – mówi Lidia Wajdzik i dodaje: – To nas uwrażliwia i otwiera oczy na wiele spraw, zaczynamy dostrzegać potrzebę pomocy bliźniemu i uczymy się, jak kochać każdego człowieka. Dziś widzę, że gdy włączyłam się w nowennę, to jakbym dostała nowe skrzydła – skrzydła wiary i miłości. Nowenna daje mi siłę do działania.

Tagi:
różaniec nowenna pompejańska

Z różańcem w dłoni za zmarłych

2019-11-19 12:18

Adam Szewczyk
Edycja szczecińsko-kamieńska (Kościół nad Odrą i Bałtykiem) 47/2019, str. 1, 5

Od wielu lat wspólnota Domowego Kościoła modli się w intencji zmarłych. Idąc z różańcami w dłoniach alejami szczecińskich cmentarzy, odwiedzają miejsca szczególne, poświęcone pamięci tych, którzy odeszli do Pana, broniąc Ojczyzny, wskutek totalitarnych represji, aborcji, katastrof, tragicznych wypadków, mordów

Bogusław Borowski
Ks. Dariusz Kiljan ze wspólnotą Domowego Kościoła na cmentarzu w Szczecinie-Dąbiu

Modlą się o Boże miłosierdzie dla nich, jak i dla wszystkich pozostałych – znajomych i obcych, którzy przekroczyli bramę do wieczności. Spotkać ich można co roku w pierwszą niedzielę po uroczystości Wszystkich Świętych o godz. 15 na Cmentarzu Centralnym czy w prawobrzeżnej dzielnicy miasta – na cmentarzu Dąbie. Ten zwyczaj, wrastający w klimat chrześcijańskiego życia wspólnoty Domowego Kościoła, jest dowodem duchowej troski o zmarłych, opartej na głębokiej wierze w zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa oraz przekonaniu, że modlitwami można pomóc oczekującym na wejście do krainy radujących się z oglądania Boga twarzą w twarz. Odważna, czyli słyszalna modlitwa na cmentarzu wyróżnia się pośród listopadowej zadumy. Dzięki temu przykuwa uwagę. Przechodzący obok modlących się zwracają ku nim swój wzrok. Niektórzy zatrzymują się na chwilę, wsłuchują się, milczą. Inni znów przyłączają się czasem, idąc wraz z grupą ku kolejnym stacjom zadumy, wspomnień, modlitwy. Budujący jest obraz małżeńskiej, rodzinnej jedności w modlitwie. Budujący jest także przykład troski o jej odważne podtrzymywanie w przestrzeni życia publicznego, co nie jest obecnie zjawiskiem popularnym. Choć grupom towarzyszą kapłani, to jednak różańcową modlitwę prowadzą świeccy. Przewodniczenie modlitwom podczas obrzędu pochówku na cmentarzu należy do codzienności tego miejsca. Nie dziwi wówczas, kiedy kapłan ją inicjuje, intonuje śpiew, a uczestnicy pogrzebu włączają się poprzez stosowne aklamacje. W innych okolicznościach nie jest to już tak popularne. Nawet w okresie wzmożonej aktywności odwiedzających groby bliskich podczas uroczystości Wszystkich Świętych czy Dnia Zadusznego modlitwy przy grobach wypierają rozmowy towarzyskie. Częściej dostrzec można cichą zadumę, niekiedy szept pozwalający przypuszczać, że ktoś właśnie się modli, niezwykle rzadko zaś odmawiana jest na głos, z reguły nigdy, gdy wokół grobu przebywa grupa osób.

Skąd bierze się zażenowanie i paraliżujący wstyd uniemożliwiające wspólną modlitwę? Sądzę, że ma to związek ze współczesnym rytmem, tempem i stylem życia. Także chrześcijan. Skutkuje to częstym obecnie przekonaniem, że należy rozdzielić duchowość życia od jego codzienności. O ile modlitwa w sposób naturalny wkomponowuje się w przeżywanie Eucharystii czy nabożeństw sprawowanych w kościołach, kaplicach lub chociażby podczas pogrzebu na cmentarzu, o tyle jej obecność w innych okolicznościach nie jest już tak oczywista i pożądana.

Kościół, z natury misyjny, zachęca, by chrześcijańskie życie było zanurzeniem w modlitwie. By towarzyszyła ona człowiekowi we wszystkich obszarach jego funkcjonowania w rodzinie i społeczeństwie, ukazując tęsknotę za stałą więzią ze Stwórcą, pozwalającą doskonalić się w pojmowaniu miłości i dzieleniu się nią. Modlitwa dla wielu wspólnot posoborowego obrazu Kościoła stwarza podwaliny ich funkcjonowania. Choć różne są akcenty dotyczące form i metod ich praktykowania, prowadzą do jednego celu – rozmowy z Bogiem, opartej na zawierzeniu Mu siebie, swoich bliskich oraz codzienności życia w duchu pokory i otwartości na Bożą prawdę. Istotne miejsce ma modlitwa we wspólnocie Domowego Kościoła, której charyzmatem jest troska o wzrost duchowości małżeństwa i rodziny, czyli dążenie do świętości w jedności ze współmałżonkiem, stwarzającej najlepsze warunki do dobrego wychowania dzieci w duchu chrześcijańskim. Tak, jak każdy pojedynczy człowiek, małżeństwa również potrzebują odnowy, ciągłego nawracania się. Uczą się przyjmować słowo Boże tak, aby stawało się ono słowem życia. Także, a może szczególnie przez modlitwę, tę osobistą, ze współmałżonkiem oraz w rodzinie. Przydaje to w skutku odwagi, by z uniesionym czołem wyjść z modlitwą między ludzi, by nie bać się uczynić publicznie znaku krzyża, rozpocząć modlitwę nad grobem, kiedy inni się krępują, wyciągnąć ukryty w kieszonce różaniec. Takich zwykłych chrześcijańskich gestów i zachowań potrzeba. Nie tylko na cmentarzach podczas oktawy Wszystkich Świętych w listopadowym tonie eschatologicznych refleksji. Zawsze i wszędzie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Burmistrz chce zmniejszenia liczby lekcji religii w szkołach gminnych

2019-12-06 07:14

pab / Ustrzyki Dolne, Przemyśl (KAI)

Burmistrz Ustrzyk Dolnych Bartosz Romowicz (PSL) zwrócił się do metropolity przemyskiego abpa Adama Szala z prośbą o zgodę na zmniejszenie liczby lekcji religii do jednej godziny lekcyjnej w tygodniu oraz połączenia zajęć z religii w oddziałach, gdzie liczba uczniów jest mniejsza niż 13 osób. Argumentuje to szukaniem oszczędności w oświacie. Przemyska kuria nie chce komentować tych żądań, a działania burmistrza skrytykował radny PiS.

Bożena Sztajner/Niedziela

Zgodnie z polskim prawem tygodniowy wymiar zajęć z religii może być obniżony tylko za zgodą biskupa diecezjalnego. W związku z tym Bartosz Romowicz wystosował taką prośbę do metropolity przemyskiego, uzasadniając ją poszukiwaniem oszczędności. „Szacowany koszt nauki religii przy 152 godzinach lekcyjnych tygodniowo wynosi na 2020 rok 538 tys. złotych. Zmniejszenie ilości godzin pozwoli na ograniczenie tych wydatków bez drastycznego zmniejszania ilości godzin przeznaczonych na inne zajęcia rozwijające zainteresowania, które przygotowują naszych uczniów i wychowanków do podejmowania życiowych wyborów oraz przewidzianych prawem egzaminów na kolejnych etapach kształcenia” – napisał Romowicz.

Burmistrz stwierdził, że wzrost nakładów na oświatę zmusza go do szukania oszczędności poprzez likwidację wszelkich dodatkowych zajęć ponad podstawę programową.

Jak wskazał Romowicz, zmniejszenie liczby zajęć religii pozwoli również „zapobiec umieszczaniu w planie lekcyjnym katechezy pomiędzy zajęciami obowiązkowymi”. W ten sposób katechezy będą się odbywać na początku lub na końcu zajęć lekcyjnych, a uczniowie, którzy nie uczęszczają na religię, mogą wrócić do domów.

Oszczędności ma również dać połączenie zajęć z religii w oddziałach, w których jest mniej niż 13 uczniów. Wyjątek mają stanowić: klasa III, w której uczniowie przygotowują się do przyjęcia pierwszej komunii świętej oraz klasa VIII, w której odbywa się przygotowanie do bierzmowania.

Przemyska kuria metropolitalna nie chce komentować żądań Bartosza Romowicza. Jej rzecznik ks. Bartosz Rajnowski powiedział KAI, że burmistrz Ustrzyk Dolnych otrzyma pisemną odpowiedź, jednak kuria nie będzie jej upubliczniać, ani komentować.

Stanowisko burmistrza skrytykował natomiast podczas ostatniej sesji rady miejskiej radny Czesław Urban (PiS). Zwrócił uwagę, że w realizacji zadań własnych gminy, a taką jest oświata, burmistrz podlega wyłącznie radzie gminy. – Dlaczego burmistrz nie wziął pod uwagę zdania samorządu, czyli rady miejskiej w Ustrzykach Dolnych, tylko autorytarnie postanowił, iż setki, a nawet tysiące dzieci w gminie będą miały jedną godzinę lekcji religii? Dlaczego burmistrz nie wziął pod uwagę głosu społeczeństwa, nie przeprowadzając chociażby żadnych konsultacji społecznych? – pytał.

Urban zwrócił uwagę, że oszczędności, jakie chce osiągnąć Romowicz to ok. 250 tys. zł, czyli tyle, ile miasto wydało w tym roku na trzy imprezy plenerowe, których zasadność radny poddał pod wątpliwość.

Radny wytknął burmistrzowi, że jego ostatnie działania wpisują się w walkę z Kościołem. – To nie pierwszy raz, kiedy wypowiada się pan źle o Kościele i księżach. Oświadczam, iż nie zgadzam się na likwidację jednej godziny lekcji religii i mówię to w imieniu swoim i wielu osób, z którymi rozmawiałem i prosili mnie o wyrażenie takiej opinii – podsumował Urban.

Bartosz Romowicz na swojej stronie na portalu społecznościowym napisał, że jego postulat nie jest walką z Kościołem, ale w ten sposób chce zwrócić uwagę na problemy finansowe samorządów „spowodowane przez oświatę i reformy polskiego rządu”. Z kolei na portalu korsosanockie.pl powiedział: „Jestem przekonany, iż kuria nie zgodzi się. Ale poczekam na pismo w tej sprawie”.

Bartosz Romowicz ma 31 lat, należy do Polskiego Stronnictwa Ludowego. Burmistrzem Ustrzyk Dolnych jest drugą kadencję. W ostatnich wyborach parlamentarnych bezskutecznie startował do Senatu RP.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prymas Polski: nawet najbardziej luksusowe dobra nie zastąpią człowieka

2019-12-06 19:20

bgk / Łubowo (KAI)

„Święty Mikołaj staje przed nami jako świadek ludzkiej dobroci i miłosierdzia. Uczy jej w świecie, który pragnąc zaspokoić wszystkie nasze potrzeby, jakby ciągle nie rozumiał, że nawet najbardziej luksusowe dobra nie zastąpią człowieka i jego serca” – mówił dziś w Łubowie Prymas Polski abp Wojciech Polak.

Episkopat.pl

Metropolita gnieźnieński przewodniczył w miejscowym, zabytkowym kościele pw. św. Mikołaja uroczystościom odpustowym ku czci patrona. Przypominając w homilii najbardziej znany obraz skromnego biskupa Miry – zapożyczony i zniekształcony przez popkulturę – podkreślił, że historyczny biskup Mikołaj „nie potrzebował reklamy dla uczynków miłości”.

„Nie tylko się z nimi nie obnosił, ale wręcz je ukrywał, by nie czynić niczego na pokaz – mówił abp Polak dodając za papieżem Franciszkiem, że choć miłosierdzie ma oczy, by widzieć, uszy, by słyszeć i ręce, by konkretnie pomagać, samo często pozostaje w ukryciu.

„Pragnie bowiem uszanować człowieka i jego godność” – podkreślił Prymas wskazując dalej, że uczynki miłosierdzia to nie tylko te mające materialny wymiar. Uczynkiem miłosierdzia jest modlitwa za żywych i umarłych. Jest nim niesienie pokoju tam, gdzie go brakuje, co w naszych czasach jest coraz pilniejszych wezwaniem. Uczynkiem miłosierdzia – i to tym najbardziej czytelnym – jest także troska o chorych i cierpiących.

„Uśmiech, trochę czułości, uścisk dłoni, to proste gesty, ale bardzo ważne dla ludzi chorych, którzy tak często czują się pozostawieni samymi sobie” – mówił za papieżem Franciszkiem abp Polak dodając, że świadkiem takiej właśnie ludzkiej dobroci i chrześcijańskiej miłości jest właśnie św. Mikołaj.

„Uczy jej w świecie, który pragnąc zaspokoić wszystkie nasze potrzeby, jakby ciągle nie rozumiał, że nawet najbardziej luksusowe rzeczy i dobra nie zastąpią samego człowieka. Nie zastąpią jego serca, jego dłoni, jego oczu. Wśród kolorowych prezentów, które rozdają dziś przydrożni mikołaje nie spotkasz bowiem prezentu z napisem człowiek. Bo człowiek może prawdziwie tylko sam siebie darować drugiemu: może dać swój czas, swoje słowo, zwykły gest ludzkiej solidarności, dobroci, uśmiechu, nawet przez łzy” – mówił na koniec Prymas Polski.

Odpustowa Msza św. w zabytkowym kościele w Łubowie była także dziękczynieniem za zakończenie remontu i renowacji tej XVII-wiecznej świątyni parafialnej – jednego z najstarszych kościołów drewnianych w Wielkopolsce. Prace rozpoczęły się w 2017 roku i zostały przeprowadzone w ramach projektu „Renowacja i konserwacja drewnianych zabytków archidiecezji gnieźnieńskiej celem stworzenia nowej oferty edukacyjno-kulturalnej”. 

Podobnie jak kościół, także parafia w Łubowie jest jedną z najstarszych w regionie. Erygowano ją już w XII wieku. Wtedy też stanęła pierwsza drewniana świątynia, spalona doszczętnie podczas wojen szwedzkich. Po odbudowie kościół (służący wspólnocie do dziś) został poświęcony przez biskupa Stanisława Dzianotta, sufragana kijowskiego, kanonika gnieźnieńskiego i przełożonego Zakonu Maltańskiego – stąd na wieży umieszczono zachowany do dziś krzyż maltański.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem