Reklama

oswajanie wiary

Wysokie poprzeczki

2017-10-04 10:21

Anka Zinówko
Niedziela Ogólnopolska 41/2017, str. 53

soupstock/fotolia.com

W naturze człowieka leży to, że przyzwyczajamy się do wszystkiego, co nas otacza, co w mniejszym lub w większym stopniu stanowi naszą codzienność. Jak to dobrze mieć ciepłe mieszkanie, szybki i wygodny samochód, pracę, dzięki której możemy nie tylko zarabiać na utrzymanie, ale także rozwijać swoje aspiracje zawodowe. Ci z nas, którzy są już w nieco bardziej zaawansowanym wieku, przywiązują się do swoich kapci i fotela, w którym mogą odpocząć. Z jednej strony trudno temu się dziwić, gdyż w ten sposób zaspokajamy nasze podstawowe potrzeby.

Pójść w nieznane

A jak jest w Piśmie Świętym? Mnóstwo tu postaci, których nie da się nazwać domatorami. Popatrzmy na Józefa czy Mojżesza, to ludzie, którzy zdecydowawszy się pójść za głosem Boga, potrafili zostawić wszystko, czym żyli dotychczas, i udać się w nieznane. Poszli, aby być bliżej tych, którzy może są sami, może potrzebują ich pomocy. Myślę, że taką współczesną postacią, która dosłownie zrezygnowała ze wszystkiego i całkowicie poświęciła się służbie najuboższym z ubogich, jest św. Matka Teresa z Kalkuty. Na początku swojej drogi zakonnej wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Loretanek. Gdyby pozostała w owej rodzinie zakonnej, to prawdopodobnie zostałaby nauczycielką w małej szkółce i wiodłaby spokojne życie. Jednak Bóg miał dla niej o wiele bardziej skomplikowane zadanie – stworzenie zupełnie nowego zakonu, jakiego jeszcze nigdzie na świecie nie było. Zgromadzenia o szczególnej misji niesienia pomocy tym, nad którymi nikt już nie chce się pochylić. Mimo niezliczonych trudności jej misja powiodła się, misjonarki miłości troszczą się o przywracanie godności każdej istocie ludzkiej na wszystkich kontynentach świata. Wydaje mi się, że ta filigranowa kobieta jest dowodem na to, iż czasami warto zerwać ze schematami i pójść za czymś zupełnie nowym, może nawet nieco szalonym.

Pułapki stagnacji

Muszę wam się przyznać, że w życiu osoby niepełnosprawnej również pojawia się pokusa, aby prowadzić takie ustabilizowane „bytowanie z pilotem w dłoni”. Chociaż obecnie trudno w to uwierzyć, to jednak był okres w moim życiu, kiedy z różnych powodów siedziałam w czterech ścianach swojego mieszkania. Po prostu jeszcze nie miałam wózka, który dałby mi niezależność w poruszaniu się po mieście. Z jednej strony to niezwykle wygodne siedzieć sobie w ciepłym domku, z drugiej – powoduje to stagnację. Polega ona na tym, że w końcu nadszedł dzień, kiedy przestało mi się czegokolwiek chcieć. Chwała Bogu, nie trwało to zbyt długo, ponieważ dostałam wózek akumulatorowy.

Reklama

Wolność i odpowiedzialność

To niejako otworzyło mi drzwi do wolności. Tak, tylko jak każdy mądry człowiek wie, wolność to nie jedynie przyjemność, ale przede wszystkim odpowiedzialność. Prawie z dnia na dzień stałam się faktycznie dorosłą osobą, która musiała nauczyć się panować nad sobą, kierować pojazdem, niby był on bardzo wygodny, ale znikła już ta osoba z tyłu, która przez wiele lat popychała mój zwykły wózek. Teraz to ja decydowałam, gdzie jadę, do kogo, a jak ja sama przejadę przez ulicę, a co ja powiem, jeśli ktoś obcy zaczepi mnie i zechce zamienić kilka słów... Dzisiaj śmieję się z tego, gdyż to, że pojawiam się w sklepie, prosząc np. o kalafiora, lub w ulubionej kawiarni, prosząc o zapakowanie mi dwóch naleśników z owocami, stało się czymś absolutnie normalnym.

Niech ta historia doda wszystkim, a szczególnie niepełnosprawnym siły i odwagi, aby nie bali się stawiać sobie wciąż nowych poprzeczek i ich przekraczać. A na koniec proszę was, abyście pomodlili się za mnie troszeczkę, gdyż na horyzoncie mojego życia pojawiła się konieczność podjęcia kolejnej decyzji, która zapewne wywróci moje bytowanie do góry nogami.

Anka Zinówko, swiadectwaanki.wordpress.com

Tagi:
Niedziela Młodych

Reklama

Opole uwielbia

2019-08-21 11:24

Beata Włoga
Niedziela Ogólnopolska 34/2019, str. 40-41

Na początku była myśl, dlaczego by nie zorganizować koncertu uwielbienia będącego uwieńczeniem uroczystości Bożego Ciała, podobnie jak robi to Rzeszów. Było też pragnienie serca, by modlić się za ludzi młodych...

Michał Banaś
Od 10 lat śpiewają na chwałę Pana

Ksiądz Eugeniusz Ploch, wówczas ojciec duchowny w Wyższym Seminarium Duchownym w Opolu, pragnienie i pytania przekuł w działanie. I tak po raz pierwszy w diecezji opolskiej w 2010 r. z jego inicjatywy i z pomocą raciborskiego zespołu Przecinek odbył się I Koncert Uwielbienia. Była to też doskonała okazja, by oficjalnie rozpocząć w diecezji zorganizowaną modlitwę za młode pokolenie.

Z błogosławieństwem pasterza

Biskupowi opolskiemu Andrzejowi Czai zależało, by parafie stały się Ogniskami Modlitwy za Młode Pokolenie. – W naszej diecezji w wielu parafiach przed codzienną Mszą św. jest odmawiany Różaniec – tłumaczy ks. Marcin Cytrycki, który dołączył do organizatorów koncertów rok później. – W jeden wyznaczony przez proboszcza dzień parafianie modlą się w intencji młodych ludzi. Ta modlitwa w wielu parafiach trwa do dziś – zapewnia ks. Marcin. Podobnie jest z modlitwą uwielbienia. Owocem opolskiego koncertu są m.in. wieczory uwielbienia, które odbywają się regularnie w kilkunastu parafiach diecezji opolskiej. Ci sami ludzie, którzy w wieczór uroczystości Bożego Ciała gromadzą się w Opolu, wracają do swoich domów i chcą dalej modlić się śpiewami uwielbienia.

Z pasją i miłością

Od początku organizatorom zależało, aby zespołowi towarzyszył chór. Przez pierwsze trzy lata zespół wspierały chóry młodzieżowe: Capricolium z Głuchołaz i Silesia Cantat z Głubczyc. – Później pojawiła się idea, aby więcej osób włączyło się w śpiew, dlatego zaprosiliśmy wolontariuszy. To było dobre posunięcie, dziś spora część chóru, ok. 40 osób, to stały skład, na nich zawsze można liczyć. Ci, którzy chcą z nami śpiewać, mogą zgłaszać się przez stronę: koncertuwielbienia.pl – wyjaśnia ks. Cytrycki. Wszyscy, którzy choć raz byli na koncercie uwielbienia, wiedzą, że to nie jest zwykłe śpiewanie. Tu ważny jest Ten, o którym się śpiewa i dla którego się śpiewa. – W naszych działaniach chcemy, by Pan Jezus był na pierwszym miejscu. Zawsze podkreślamy i pamiętamy, że to śpiew dla Niego, stąd #OpoleUwielbia, a słowo „koncert” bardzo świadomie od tego roku pojawia się dopiero w podtytule – tłumaczy ks. Marcin.

Wraz z nową grupą chórzystów wolontariuszy zrodził się pomysł warsztatów uwielbienia. To dwa (początkowo trzy) weekendy, kiedy śpiewający spotykają się i spędzają wspólnie czas nie tylko na nauce emisji głosu, artykulacji, próbach. To w pewnym sensie także duchowa formacja z modlitwą, konferencjami i Eucharystią, z uczeniem się, czym jest uwielbienie.

Za warsztatami i całym muzycznym przedsięwzięciem stoją profesjonaliści. Tak się złożyło, że za przygotowanie chóru przez lata odpowiedzialni byli absolwenci Akademii Muzycznej we Wrocławiu. Dziś chór prowadzi i przygotowuje Anna Sikora, doskonała dyrygentka młodego pokolenia, na co dzień współpracująca z Diecezjalnym Instytutem Muzyki Kościelnej w Opolu. W tym trudnym zadaniu pomaga jej Krzysztof Pytko, od lat zaangażowany muzycznie w wielu miejscach diecezji. Zespół muzyczny to grupa muzyków Opolskich Wieczorów Uwielbienia wspierana przez grupę filharmoników opolskich. Na co dzień profesjonalni muzycy współtworzący różne muzyczne projekty. Udowadniają, że katolicy mogą robić dobrą muzykę, ładnie zaaranżowaną, zagraną i zaśpiewaną. Oczywiście, zespół nie składa się z samych profesjonalistów, ale i z wolontariuszy śpiewających w chórze, którzy wkładają mnóstwo pracy, prywatnego czasu i serca, by robić to dobrze. Mało tego, zaproszeni do tworzenia koncertu są wszyscy przez wspólne uwielbianie Pana Jezusa, w czym pomaga tekst pieśni wyświetlany na telebimie. – Jedynym na widowni jest Pan Jezus! On jest tym, dla którego jest cały ten koncert. To właśnie dla Niego kilkumiesięczne przygotowania, dla Niego cały wysiłek tylu młodych ludzi, dla Niego tak wielkie przedsięwzięcie – mówią inicjatorzy wydarzenia.

Ludzie i idea

Za każdą ideą stoją konkretni ludzie. Opole Uwielbia to przede wszystkim jego pomysłodawca i organizator – ks. Eugeniusz Ploch, obecnie proboszcz parafii Ducha Świętego w Winowie i członek Zespołu ds. Nowej Ewangelizacji przy KEP; to również ks. Marcin Cytrycki, proboszcz parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gosławicach, były duszpasterz akademicki w DA Resurrexit. W tym roku do zespołu dołączył obecny duszpasterz akademicki ks. Łukasz Knosala. Ważna postać w ekipie to Piotr Kotas, kompozytor i aranżer, pieśni znane i śpiewane od wieków w jego aranżacjach są w nowy sposób odczytywane i odbierane.

Wielu, którzy tworzą Chór Corpus Christi i zaczynali jako młodzi ludzie, dziś dalej przyjeżdża i śpiewa dla Boga, choć ich życie prywatne mocno się zmieniło od pierwszego koncertu zagranego w parku AK w Opolu 10 lat temu. Często mają mężów, żony, dzieci – i w Boże Ciało przyjeżdżają do Opola, by wielbić Boga.

Owoce

Sara Nestorowicz, która przez wiele lat dyrygowała chórem, od trzech lat współtworzy koncert uwielbieniowy we Wrocławiu – wNieboGłosy. Swojego męża Michała poznała właśnie podczas warsztatów w Opolu. Arkadiusz Wiertelak też zaczynał w Opolu, dziś jest kierownikiem artystycznym, aranżerem i głównym organizatorem Zielonogórskiego Koncertu Uwielbienia. Marek Kudra, który pomagał przy kilku edycjach opolskiego koncertu, dziś jest prężnie działającym dyrygentem muzyki klasycznej.

– Opolskie doświadczenie przenoszone jest na dalszy grunt. To bardzo cieszy – przyznają zgodnie księża Marcin i Eugeniusz. W Polsce coraz więcej miast organizuje koncert na kształt Jednego Serca Jednego Ducha z Rzeszowa. Zwłaszcza młodzi ludzie chcą manifestować swoją wiarę w Żywego Boga przez udział w wieczornych koncertach uwielbienia. Są one niczym zwieńczenie uroczystej procesji ulicami miast i wsi, gdzie publicznie wyznaje się wiarę w Boga ukrytego w Najświętszym Sakramencie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Mokrzycki o nowych biskupach dla Ukrainy: nasz Kościół potrzebuje nowych sił

2019-11-12 20:22

kcz (KAI Lwów) / Lwów

- Cieszymy się bardzo, że Kościół rzymskokatolicki w Ukrainie ostatnio otrzymał dwóch biskupów Aleksandra Jazłowieckiego i Mikołaja Łuczoka – powiedział KAI abp Mieczysław Mokrzycki, metropolita lwowski. - Jesteśmy Ojcu Franciszkowi bardzo wdzięczni za te dwie nominacje młodych kapłanów, którzy wzbogacą także i nasz tutaj kolegium biskupów i będą też dla nas wsparciem.

Krzysztof Tadej

- Jest to dla nas bardzo ważne, ponieważ niektórzy biskupi mianowani jeszcze na początku odnowienia struktur Kościoła rzymskokatolickiego w Ukrainie już odeszli do wieczności i wielu jest już na emeryturze – wyjaśnił abp Mokrzycki. – Nowe nominacje to dla nas oznaka, że nasz Kościół jest żywy, że potrzebuje nowych sił by jak najlepiej otoczyć troską nasz Kościół, kapłanów, siostry zakonnych, ale przede wszystkim wiernych.

Lwowski metropolita zaznaczył, że obaj nowi biskupi pochodzą z Ukrainy. 40-letni ks. Aleksander Jazłowiecki, którego święcenia biskupie odbyły się w sobotę, 9 listopada, w konkatedrze św. Aleksandra w Kijowie będzie pomagał bp. Witalijowi Krywickiemu, ordynariuszowi diecezji kijowsko-żytomierskiej. Bp Jazłowiecki pochodzi z Gibałówki k. Szarogrodu na Podolu, gdzie przez okres komuny przetrwały największe skupiska katolików obrządku łacińskiego w tym kraju.

Z kolei 45-letni dominikanin Mikołaj Łuczok, którego 11 listopada papież Franciszek mianował biskupem pomocniczym diecezji mukaczewskiej urodził w Mukaczewie na Zakarpaciu. „Ks. bp Antal Majnek z Mukaczewa już od dłuższego czasu zwracał się z prośbą o koadiutora albo biskupa pomocniczego – mówił dalej abp Mokrzycki. - Biskup nominat Mikołaj Łuczok pochodzi z Zakarpacia i bardzo dobrze zna ten teren i zna języki tamtejszego ludu Bożego - ukraiński, węgierski, słowacki, polski, rosyjski. Jest z tej ziemi i będzie rozumiał tamtych wiernych, a także tradycje tamtejszego Kościoła”.

Abp Mokrzycki nie ukrywał, że archidiecezja lwowska trochę żałuje dominikanina. „Ojciec Mikołaj Łuczok był przez wiele lat związany z archidiecezją lwowską, poprzez duszpasterstwo akademickie we Lwowie. Bardzo dobrze rozwinął także duszpasterstwo przy kościele Matki Bożej Gromnicznej. Jego posługa była bardzo prężna, więc jego odejście będzie z uszczerbkiem dla tej wspólnoty. Ale cieszymy się, że teraz powróci do swojej macierzystej i będzie służył Kościołowi lokalnemu” – powiedział abp Mokrzycki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan ufa w sprawiedliwy wyrok sądu australijskiego w sprawie kard. G. Pella

2019-11-13 20:15

kg (KAI) / Melbourne

Stolica Apostolska potwierdza swe zaufanie do australijskiego wymiaru sprawiedliwości, uznając decyzję Sądu Najwyższego Australii, który przyjął prośbę kard. George'a Pella; jest świadoma tego, że kardynał zawsze utrzymywał, że jest niewinny. Ogłoszone 13 listopada oświadczenie watykańskiego Biura Prasowego zapewnia jednocześnie ponownie o "swej bliskości z tymi, którzy ucierpieli wskutek seksualnego wykorzystywania ich przez duchowieństwo.

Ks. Cezary Chwilczyński

13 listopada australijski Sąd Najwyższy, będący ostatnim szczeblem systemu sądowniczego w tym kraju, zapowiedział spotkanie z prawnikami kard. Pella w celu rozpatrzenia odwołania, przedstawionego przez purpurata, od skazania go na 6 lat więzienia. Karę tę wymierzył mu w grudniu ub.r. sąd w Melbourne za przestępstwa seksualne, jakich duchowny miał się dopuścić wobec dwóch nieletnich. Sprawa, którą zajmie się obecnie Sąd Najwyższy, ma na celu dalsze pogłębienie tego tematu przed podjęciem ostatecznej decyzji.

Wyrok pierwszej instancji, wydany w lutym br., potwierdził w sierpniu Sąd Najwyższy stanu Victoria stosunkiem głosów 2:1. Kardynał, który stale utrzymuje, że jest niewinny i odrzuca wszelkie oskarżenia, postanowił we wrześniu zwrócić się w tej sprawie do Sądu Najwyższego Australii, a więc do ostatniej instancji tamtejszego wymiaru sprawiedliwości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem