Reklama

Niedziela Sandomierska

W służbie Bogu i ludziom

Niedziela sandomierska 44/2017, str. 1

[ TEMATY ]

służba zdrowia

Ks. Adam Stachowicz

Służba zdrowia z diecezji przybyła do Nowej Dęby

W przeddzień liturgicznego wspomnienia św. Łukasza, patrona służby zdrowia, w Nowej Dębie przy parafii Podwyższenia Krzyża Świętego spotkali się przedstawiciele placówek medycznych z terenu diecezji.

– Rok temu przedstawiciele ze szpitala w Nowej Dębie zaproponowali, że dobrze byłoby zorganizować spotkanie u nich. Takie zjazdy z racji naszego patrona organizujemy co roku – zaznacza pallotyn ks. Tadeusz Pawłowski, diecezjalny duszpasterz służby zdrowia.

Spotkanie rozpoczęła wspólna modlitwa różańcowa, zaś centralnym punktem świętowania była Eucharystia, której przewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz w koncelebrze kapelanów szpitali z diecezji. Ordynariusz sandomierski powiedział w homilii, że wiara i działalność Kościoła nie stoją w sprzeczności z rozwojem nauki, w tym nauk medycznych, pod warunkiem, że respektują one Boże prawo i wynikające z niego zasady moralne. Jego złamanie byłoby bowiem wymierzone przeciwko człowiekowi. Pod tym względem Kościół pozostaje wierny Panu Jezusowi, który nie zastępował współczesnych sobie lekarzy, ale niósł uzdrowienie chorym, gdyż kocha każdego człowieka, a jednocześnie, lecząc duszę i ciało, pragnie ukazać całą złożoność sytuacji osób dotkniętych chorobą. Św. Łukasz, który według tradycji był lekarzem, a zarazem natchnionym przez Ducha Świętego autorem jednej z Ewangelii, daje – zdaniem kaznodziei – wyraz tej niezwykłej komplementarności.

Reklama

– Pragnę skierować słowa podziękowania do osób oraz instytucji zaangażowanych w opiekę zdrowotną. Jakże często oddajemy się w wasze ręce, potrzebujemy waszej interwencji. Ta szlachetna posługa, będąca uczestnictwem w misji samego Chrystusa, niech napełnia was uczuciem wdzięczności wobec Boga, bo to jest niezwykłe wyróżnienie i szczególne wybranie. Ta wdzięczność powinna prowadzić do jeszcze większego poświęcenia się pacjentom. Niech będzie jednocześnie obroną przed pokusą samouwielbienia oraz przed instrumentalizacją ze strony osób i środowisk, które pod różnymi pretekstami próbują wykorzystać służbę zdrowia do celów politycznych czy biznesowych. To wszystko przenosi niestety uwagę z chorego na inne obszary. Moi drodzy, klękajcie tylko przed Bogiem i przed osobami potrzebującymi waszej pomocy. „Cóż masz, czego byś nie otrzymał? A jeśliś otrzymał, to czemu się chełpisz, tak jakbyś nie otrzymał” – mówi do każdego z nas św. Paweł Apostoł (Kor 4, 7). Używajcie dobrze tego Bożego daru, jakim jest umiejętność pomagania chorym. Pomnażajcie ten dar, wasze talenty, troszcząc się nie tylko o podnoszenie kwalifikacji zawodowych, ale również poziomu życia duchowego – powiedział biskup.

Liturgię uświetnił chór parafialny pod batutą ks. prob. Eugeniusza Nycza. Po Mszy św. zebrani pracownicy placówek medycznych zostali zaproszeni do sali parafialnej, gdzie odbyło się spotkanie integracyjne. Pracownik szpitala w Sandomierzu i w Nowej Dębie Tadeusz Frańczak-Prochowski wygłosił krótką prelekcję nt. św. Łukasza Ewangelisty, rysując przed słuchaczami wszechstronność jego osoby i dzieł, którym patronuje. Ksiądz biskup podziękował wszystkim przybyłym i zaprosił ich do włączania się w dzieła diecezjalne, takie jak prace III Synodu Diecezjalnego czy uroczystości związane z jubileuszem 200-lecia diecezji.

Organizacja zjazdu w Nowej Dębie zmobilizowała dużą część miejscowego środowiska medycznego.

Reklama

– Wcześniej jeździliśmy do Sandomierza. Odczuwamy wielką radość z wizyty koleżanek i kolegów z innych szpitali u nas. Cieszymy się tym, że możemy być razem – zaznacza Barbara Moskalewicz z Nowej Dęby.

2017-10-25 12:07

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

List Arcybiskupa Metropolity Częstochowskiego

2020-03-20 20:05

[ TEMATY ]

zdrowie

modlitwa

list

abp Wacław Depo

służba zdrowia

Niedziela

Od kilku tygodni obserwujemy zjawisko, którego zdaje się nie było nam dane doświadczyć od co najmniej wieku. Świat został ogarnięty pandemią nieznanego dotąd wirusa, który spowodował śmierć tysięcy ludzi, a setki tysięcy zainfekował. Codzienny przekaz mediów dostarcza nam przerażające obrazy i napełniające lękiem statystyki.

Drodzy Bracia i Siostry, Pracownicy Służby Zdrowia.

Pragnę dziś zwrócić się do Was, drodzy pracownicy Służby Zdrowia, zarówno naszych Braci i Sióstr w wierze Kościoła Chrystusowego, jak też do tych, którzy nie podzielają naszej wiary.

Te dwa słowa: „Służba” i „Zdrowie”, nabrały w ostatnich dniach głębszego sensu

i bogatszej treści. Z podziwem patrzymy na wasz heroiczny wysiłek i nadludzką pracę, którą wykonujecie na różnych odcinkach i w różnych rolach. Widzimy zmęczonych lekarzy, wyczerpane pracą pielęgniarki i pielęgniarzy, pracujących bez ustanku pracowników diagnostycznych, odważnych ratowników medycznych i kierowców karetek pogotowia. Oprócz tych wymienionych, chciałbym zauważyć jeszcze rzesze funkcjonariuszy i pracowników służb państwowych oraz wolontariuszy wykonujących

w bohaterski sposób swoje obowiązki.

W imieniu Kościoła, w imieniu tych, którzy tworzą Archidiecezję Częstochowską: kapłanów, sióstr i braci zakonnych, wiernych świeckich, pragnę złożyć Wam najszczersze wyrazy podziękowania za Waszą wielką pracę i wysiłek. Każdy z Was, bez względu na wyznawaną wiarę i poglądy, jest dla nas narzędziem Boga, spełniając samarytańską służbę miłości bliźniego. Z czcią całuję Wasze spracowane, omdlałe dłonie.

Poprosiłem moich diecezjan, aby w najbliższych dniach podczas Mszy Świętych oraz w osobistej modlitwie w szczególny sposób polecać Was Bogu, byście nie ustali, byście nie zwątpili w sens swej pracy, byście mieli siłę do walki o nasze życie i zdrowie.

W tych samych intencjach prosić będą kapłani podczas indywidualnej modlitwy Koronką do Bożego Miłosierdzia o godzinie 15:00 oraz codziennej adoracji Najświętszego Sakramentu o godzinie 20:30 w kościołach i kaplicach. Bądźcie pewni, że stoimy za Wami wspierając Was naszą modlitwą; my, których nazywa się lekarzami dusz, Was – lekarzy ciał. Księży Kapelanów poprosiłem, aby w tym czasie pamiętali bardziej także o Was, będąc dla Was wsparciem i otuchą, znakiem obecności Chrystusa, Boskiego Lekarza

i Kościoła.

Matce Najświętszej powierzam każdego z Was, upraszając u Niej ogrom łask, których najbardziej Wam potrzeba. Niech Ona wspiera Was w tym niezwykle trudnym czasie.

Z serca błogosławię, ogarniając myślą każdego z Was z osobna

MODLITWA W INTENCJI SŁUŻBY ZDROWIA

Wszechmogący i miłosierny Boże, który jesteś Panem życia i śmierci, Panem ludzkich losów, troskliwym Ojcem swych dzieci.

W tych dniach, gdy epidemia okrywa świat lękiem i niepewnością, spójrz szczególnie na tych, którymi posługujesz się, by byli znakiem Twej ojcowskiej dobroci i miłości.

Prosimy Cię, dobry Boże, za służbę zdrowia, za lekarzy, pielęgniarki

i pielęgniarzy, za pracowników szpitali i przychodni, za ratowników medycznych, kierowców karetek pogotowia, za diagnostów i laborantów,

za wszystkich, którzy stają na pierwszej linii walki, jako obrońcy życia.

Umocnij osłabłe siły, otrzyj łzy zmęczenia, oddal zwątpienie, obdarz życzliwością i zrozumieniem, wyproś cierpliwość, ulecz gniew, przywróć odwagę, daj moc do walki z niewidzialnym wrogiem.

Prosimy Cię, Boże, obdarz swoją łaską tych, którzy swą heroiczną posługą wypełniają najpiękniej prawo miłości bliźniego, na wzór Dobrego Samarytanina.

Najświętsza Dziewico, Matko Życia, Uzdrowienie Chorych

i Wspomożenie Wiernych, otocz swą opieką pracowników służby zdrowia. Ty, która jesteś wzorem służby, śpiesząc z pomocą swej krewnej Elżbiecie, stań przy tych, którzy leczą, badają i pielęgnują chorych.

Przez naszego Pana, Jezusa Chrystusa, Boskiego Lekarza ciał i dusz, który żyje i króluje przez wszystkie wieki wieków. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Włochy: epidemia, która trwa ponad 40 lat…

2020-03-26 13:02

[ TEMATY ]

epidemia

koronawirus

PAP

Świat zamierał z przerażenia, gdy słyszał, że w ciągu jednej doby z powodu COVID-19 zmarło ponad 600 osób. Gdy każdego dnia, od ponad 40 lat we Włoszech zabija się kilkaset dzieci w łonach matek, wszyscy śpią spokojnie…

Od ponad miesiąca świat z niepokojem patrzy na Włochy dotknięte epidemią COVID-19.Okazuje się jednak, że mimo tak kryzysowej sytuacji, w której naturalnie zmienia się sposób myślenia o wartości ludzkiego życia a kolejne zgony wprowadzają niepokój o życie własne i najbliższych, Włosi wciąć nie podejmują refleksji o trawiącej ich od dziesięcioleci epidemii… Można by rzec, że do jednej plagi dodają drugą, wykonywaną „na życzenie”…

Aborcja - pilny przypadek...


Obowiązujące obecnie we włoskich szpitalach restrykcje, mające na celu ograniczenie kontaktów i udostępnianie miejsc najbardziej dziś potrzebującym, nie dotyczą jednak „przypadków pilnych”. Do takich, obok poważnych obrażeń, problemów sercowych, konieczności wykonania przeszczepu oraz innych sytuacji klinicznych związanych z bezpośrednim zagrożeniem życia, zalicza się także wykonywanie aborcji. A zatem, odraczane są zabiegi pacjentów z dolegliwościami ortopedycznymi, okulistycznymi, nawet pacjentów onkologicznych, jeśli zabieg można przełożyć bez ryzyka dla chorego. Ale kiedy chodzi o zabijanie dziecka w łonie matki, to jest to już „przypadek pilny”.

Jak słusznie podkreśla autorka jednego z włoskich portali, pośpiech wywodzi się w tym przypadku nie z niebezpieczeństwa o życie, ale raczej z woli śmierci, tzn. woli uniknięcia narodzin dziecka za wszelką cenę i na wszystkie sposoby. Okropny wyrok śmierci wobec niewinnego bez obrony…

Walka o miejsca i personel w walce z COVID-19 w tej sytuacji już nie obowiązuje… Czyli na jednym łóżku umiera kolejna osoba na koronawirusa, której nikt nie udziela pomocy, bo trzeba zająć się zabójstwem kolejnego człowieka… Chorzy nie są leczeni, ale zabijanie maleńkich dzieci nadal się dokonuje! W wyniku aborcji 500 dzieci dziennie, czyli 22 dzieci na godzinę traci we Włoszech życie.

Prezes Stowarzyszenia “Ora et Labora in Difesa della Vita” podkreśla, że wiele szpitali znajduje się pod ogromną presją, przede wszystkim w Lombardii w innych regionach północy, gdzie skoncentrowana jest największa liczba zakażeń COVID-19. Poszukiwane są nowe źródła finansowania a wystarczyłoby, aby pieniądze przeznaczone na aborcje (każdy region płaci za każdą aborcję nawet do 5 tys. euro!) skierować na obecne ogromne potrzeby związane z zarządzaniem kryzysowym. Podobnie także cały personel zatrudniony do przeprowadzania tych zbrodni, które wołają o pomstę do Boga i do przyszłych pokoleń, mógłby służyć jako pomoc w powstrzymaniu epidemii.

Domowa aborcja na życzenie?

„Na pomoc” w tej sytuacji spieszą panie ze Stowarzyszenia AMICA (Associazione Medici Italiani Contraccezione e Aborto), powstałego w 2015 r. w celu zapewnienie wszystkim kobietom dostępu i wolności wyboru w zakresie różnych możliwych technik aborcji. Związani z tą organizacją ginekolodzy Anna Pompili i Mirella Parachini w liście zamieszczonym na portalu „Quotidiano Sanità” zauważyły, że to bardzo nieekonomiczne w obecnej sytuacji, aby dokonywać aborcji w szpitalach, zamiast zlecać aborcję farmakologiczną. Autorki listu są oburzone niemożliwością bądź zablokowaniem możliwości dostępu do procedury aborcji farmakologicznej w Lodi w Lombardii, gdzie praktykowane jest prawie wyłącznie chirurgiczne przerywanie ciąży. Domowa aborcja farmakologiczna jest przecież bezpieczna, wymaga mniejszej liczby kontroli, co jest zaletą nie tylko z ekonomicznego punktu widzenia, ale także z punktu widzenia możliwości zarażenia się COVID-19 czy innymi.

Wzywają zatem do rozsądku: nieuzasadniona hospitalizacja zdrowych ludzi to marnotrawstwo zasobów gospodarczych, zajęcie łóżek odbieranych tym, którzy naprawdę tego potrzebują. Ta wybitna troska o życie i bezpieczeństwo człowieka wyrażana przez osoby, które dążą do ułatwienia procedur zabójstwa człowieka razi chyba każdego…

Panie ubolewają, że ta „trudna i złożona sytuacja” [tzn. poczęte dziecko – przyp. MZ] wciąż jeszcze napotyka się z antynaukowymi uprzedzeniami, ideologią, która czyni ludzi tak ślepymi i nierozsądnymi, prowadząc do wyborów mających na celu pokazanie, że we Włoszech kobiety muszą się dobrze zastanowić przed aborcją.

Alerty bezpieczeństwa, wyjątkowe środki ostrożności, ogłaszanie stanów epidemiologicznych, wzywanie do zachowania kwarantanny, szacowanie strat gospodarczych… Świat a wraz z nim także nasze „małe światy” w przeciągu kilku dni wirus postawił na głowie… Odebrał życie ludziom, których śmierć jest dramatem dla wielu rodzin, zaskoczonych nagłą utratą bliskiej, kochanej osoby.

Gdy każdego dnia setki dzieci pozbawia się życia „zgodnie z prawem” i politycznie poprawną wolnością, każdy idzie spać spokojnie, nie myśląc o tym, że wciąż dokonuje się plaga niszczenia ludzkości i cywilizacji, która w zatrważającym tempie pozostawia ślady okrutnej śmierci na obliczu naszego świata… W obliczu koronawirusa władze państw działają błyskawicznie. Kiedy politycy równie sprawnie wezmą się za ratowanie abortowanych dzieci?

CZYTAJ DALEJ

Szkoła w czasie pandemii

2020-03-31 12:16

Arch. ks. Jerzego Babiaka

Z ks. Jerzym Babiakiem, dyrektorem Zespołu Szkół Salezjańskich Salez we Wrocławiu rozmawia Agnieszka Bugała

- Agnieszka Bugała - Księże, sytuacja, w której z powodu koronawirusa znajduje się cały świat jest wyjątkowa. W każdej dziedzinie życia pojawiły się zmiany, ale szczególnie mocno dotyczą one funkcjonowania szkoły. Dzieci i młodzież, ale też nauczyciele biorą udział w wielkim eksperymencie uczenia się przez internet. Jakie kroki podjął Ksiądz, jako Dyrektor Zespołu Szkół, w tym trudnym czasie?

- Ks. Jerzy Babiak - Informacja o zamknięciu szkół była wielkim zaskoczeniem dla nas wszystkich. To oczywiste, że nikt nie spodziewał się takiej sytuacji. Jednak dla mnie, jako dyrektora bardzo dużego zespołu - bo przecież prowadzimy przedszkole, szkołę podstawową, liceum i technikum, w sumie mamy pod opieką ponad 600 dzieci i młodzieży – poza zaskoczeniem nie wywołało to przygnębienia, albo rezygnacji, raczej szybką refleksję: to jest wyzwanie, dzieci i młodzież, będą potrzebować naszego wsparcia. Od razu 11 marca, gdy ta informacja została uprawomocniona, wystosowałem list do rodziców i uczniów nakreślając w nim jak będzie zorganizowana nasza współpraca. Zakomunikowałem, że od 16 marca rozpoczynamy edukację - uczniowie zostają w domach, ale nauka trwa. Jeszcze w niedzielę wieczorem, a więc już 15 marca, pojawiły się materiały do pracy edukacyjnej.

- Dużo mówi się o zawieszaniu się dzienników elektronicznych, przeciążeniu platform edukacyjnych – w jaki sposób poradził sobie Salez?

- Podejrzewaliśmy, że tak może się stać, dlatego wybraliśmy inne rozwiązania, nie korzystamy ani z dziennika Librus, ani Vulcan. Te pierwsze dni były bardzo intensywne i trudne, musieliśmy odbyć wiele godzin konsultacji na temat wyboru narzędzi do uczenia, sposobu porozumiewania się z rodzicami i uczniami, wreszcie metod weryfikowania pracy uczniów. Konstrukcja sposobu uczenia w nowej sytuacji musiała być jasna i czytelna – tego byłem od początku pewien. Ważna była też swoboda pozostawiona nauczycielom i przyjemność, radość, którą mieli z tego czerpać uczniowie. Zaproponowałem konkretne normy, które porządkują naszą zdalną edukację. Głównym narzędziem są tzw. padlety. Tam nauczyciele umieszczają zagadnienia na lekcje i materiały dodatkowe – filmy, quizy. Najpierw przez kilka dni spływały przygotowywane przez nauczycieli padltey, a potem wielką pracę wykonał nasz informatyk, który wszystkie przygotowane materiały zaimportował na strony internetowe, aby wszystko było gotowe i czekało na uczniów. Rodzice i uczniowie zostali po raz kolejny poinformowani, że 16 marca startujemy.

- Taka forma prowadzenia szkoły wymaga zupełnie innych narzędzi – to eksperyment, nie bał się Ksiądz?

- Dla mnie było to nie tylko wyzwanie, ale inspiracja, mobilizacja energii. Od początku byłem też pewien, że najważniejsza w tym, co robimy, jest życzliwość, wyrozumiałość i empatia. Prosiłem też o to naszych nauczycieli. Jesteśmy świadomi, że całodniowy pobyt w domu z dziećmi, równolegle wykonywanie przez rodziców obowiązków zawodowych i obowiązek szkolny jest dla rodzin ogromnym wyzwaniem, dlatego staramy się zapewniać wsparcie tak duże, na jakie w tych warunkach możemy sobie pozwolić. Nauka powinna być przyjemna, miła i sprawiająca uczniom radość. To, co na co dzień jest fundamentem atmosfery Salezu, przenieśliśmy do internetu.

W tej strategii ważny jest dla mnie kontakt z rodzicami, dlatego już w pierwszym dniu przygotowaliśmy ankietę, którą rodzice bardzo szybko wypełnili, a wśród odpowiedzi – w skali szkolnej – wystawili nam wysokie oceny, piątki i szóstki. To była bardzo ważna informacja.

- Czy ankieta sprawdziła też jak w nowej sytuacji radzą sobie uczniowie?

- Oczywiście, pytamy też o samopoczucie dzieci. Na końcu pierwszego tygodnia wszyscy pracowali z entuzjazmem, tylko pojedyncze osoby zgłaszały trudności wywołane izolacją. W ankiecie na koniec tygodnia padło też pytanie o dostępność do urządzeń typu komputer, tablet, czy smartfon i tylko dwie osoby z całego Zespołu Szkół odpowiedziały, że nie mają dostępu. Jednak w naszych warunkach to nie jest problem, stworzyliśmy możliwość wypożyczenia sprzętu dla tych, którzy nie maja go w domu. Feedback w tej rzeczywistości jest dla mnie kluczowy – musimy wiedzieć co poprawić.

Powołaliśmy też grupę wspierającą, pedagoga i psychologa dla osób, które mogą mieć kłopot w odnalezieniu się w tej rzeczywistości.

- Wróćmy do kwestii technicznych - skoro nie korzystacie z dzienników elektronicznych w jaki sposób uczycie tak dużą grupę uczniów?

- Stworzyliśmy autonomiczną bazę dla edukacji i tam się poruszamy. Mamy autorskie adresy mailowe, serwer i strony internetowe, oraz mechanizmy, które uporządkowały pracę klas. Także padlety, o których już mówiłem – tam nauczyciele dowolnie modyfikują scenariusze lekcji. To są scenariusze step by step, czyli uczniowie krok po kroku są wprowadzani w temat nowych zagadnień realizowanych na lekcjach. Wyzwaniem jest ocenianie postępów uczniów – dla klas 8 i maturalnych wybraliśmy klasyczny sposób oceniania, pozostałych uczniów weryfikujemy proponując im do wykonania projekty, które przygotowują w dłuższym czasie. W wypadku ocen najniższych nie wpisujemy ich do dziennika, ale kontaktujemy się z rodzicami, prosimy o sprawdzenie powodów niedotrzymania terminu przesłania projektu i ustalamy nowy termin.

Wyjątkową grupą są klasy egzaminacyjne – maturzyści i ósmoklasiści. Ci uczniowie korzystają z lekcji online na Webexie – wymagało to szkoleń dla nauczycieli. Uczniowie mają lekcje w czasie rzeczywistym, mogą zadawać pytania, itd. Jeśli sytuacja epidemiczna wydłuży się w czasie, podejmiemy próbę prowadzenia lekcji w tej formie również dla pozostałych klas.

- E-edukacja to także wyzwanie dla nauczycieli…

- To prawda, ale to, co jest bezcenne i udaje się w Salezie, to współpraca z nauczycielami. Mimo zmiany warunków rady pedagogiczne wciąż się odbywają, mój kontakt z nauczycielami nie ucierpiał. Od początku, wspólnie, potraktowaliśmy tę sytuację jako wyzwanie, któremu musimy sprostać i zanim jeszcze ministerstwo i samorządy zaczęły mówić o edukacji e-learningowej, my już działaliśmy. Jesteśmy na etapie szlifowania takiej formy edukacji, ale zależy nam, by poza realizowaniem podstawy programowej w domu, w czasie kwarantanny, nasi podopieczni mogli czuć się spełnionymi jako uczniowie.

Dla nas, jako szkoły katolickiej, bardzo ważne jest też, abyśmy nie zatracili wiary w obecność Pana Boga, stąd już od 16 marca, kiedy rozpoczęliśmy e-learningowy Salez, codziennie odbywają się poranne apele ewangeliczne, które o 7.45 transmitujemy na fanpage’u Salezu na Facebooku a także nasze codzienne modlitwy. Przenieśliśmy początek dnia, który na co dzień obowiązuje w szkole, do internetu, abyśmy wszyscy mogli czuć, że szkoła działa, że jesteśmy razem.

- 26 marca wypadał termin wystawienie ocen proponowanych na zakończenie roku szkolnego dla maturzystów, a rada klasyfikacyjna dla klas trzecich wypada 20 kwietnia 2020 r. Jak szkoła poradzi sobie z tymi zobowiązaniami?

- Pracujemy online, klasyfikacyjna rada pedagogiczna również odbędzie się online. Uczniowie, którzy mieli wcześniej zaległości i przed ogłoszeniem stanu epidemicznego nie zdążyli ich nadrobić, otrzymali szansę poprawy, konsultują z nauczycielami problem przez telefon. Oceny zostały wystawione zgodnie z kalendarzem, który to porządkuje.

Maturzystów wspieramy szczególnie – to jest nasza grupa uprzywilejowana, stoją przed egzaminem, który ma realny wpływ na ich dalsze życie. Pozostaję z nimi w stałym kontakcie, również telefonicznym. W tej chwili nie ma żadnych niepokojących sygnałów, pracują spokojnie, są zadowoleni z zaproponowanych przez nas form edukacji online.

- Mówił Ksiądz o Waszym fanpage’u na Facebooku, tam rzeczywiście dużo się dzieje, ale mamy do czynienia z paradoksem – do niedawna szukaliśmy sposobów, aby odciągnąć dzieci i młodzież od internetu, a teraz jest to przestrzeń, w której nie tylko wymieniamy najważniejsze informacje, ale to tam toczy się życie, skomplikowane w czasie izolacji…

- Sytuacja jest wyjątkowa nie tylko dla nas, dorosłych, dla dzieci także. Mamy świadomość, że to jest czas, w którym łatwo popaść w nudę, a nuda jest dla dzieci stanem bardzo niebezpiecznym, dlatego od chwili zamknięcia szkół ogłaszamy wiele konkursów, aby aktywizować, stymulować i zachęcać do podejmowania nowych wyzwań. I w tym właśnie bardzo pomocny jest nasz fanpage.

- Salez postawił na konkursy!

- Był już konkurs na fraszkę, na plakat, na kolaż pt. „Zatrzymać koronawirusa”. Ogłosiliśmy też konkurs pt. „Zaraź nas swoim talentem”, który polega na tym, że uczniowie pokazują, najczęściej kręcąc krótkie filmiki, co potrafią zrobić i tu przykład – gimnastyka na szarfach w domu – film zrobił na nas ogromne wrażenie. Trwają konkursy na czytelnictwo – robimy zdjęcia tych książek, które czytamy i dzielimy się nimi w galerii.

Dla uczniów klas 1-3 zaproponowaliśmy konkurs pt. „Obudzimy wiosnę”. To konkurs recytatorski, który przeprowadzimy w taki sposób, że uczniowie, w przebraniach będą recytować wiersze, a rodzice zarejestrują występ robiąc filmik.

Rzeczywiście, przestrzenią życia szkoły jest teraz nasz fanpage – uważam, że to bardzo ważne, abyśmy się widzieli i wspierali. Nie wiemy, jak ten czas długo potrwa, ale ważne jest, abyśmy się wspierali, ufali Panu Bogu i słuchali służb epidemiologicznych, które nakazują nam zostawanie w domach. Salez jest obecny w domach – o tym piszą i uczniowie i rodzice. Za to dziękuję. Wielkim skarbem jest nasza codzienna modlitwa i świadomość, że mimo tego, co się dzieje, prowadzi nas żywa obecność Jezusa Chrystusa, który jest naszą drogą, a Duch Święty rozświetla i zachęca do nauki. To jest czas przewartościowania – ważny, cenny. Widzimy też wartość wspólnoty Kościoła, której przecież jesteśmy częścią. Modlimy się i pracujemy, nie marnujemy czasu. Ufnie patrzymy przyszłość, która zawsze jest w Bożych rękach.

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję