Reklama

Nie będzie, jak było

2017-11-22 12:42

Z posłem na Sejm RP Stanisławem Piotrowiczem rozmawia Wiesława Lewandowska
Niedziela Ogólnopolska 48/2017, str. 36-37

Wikipedia

O przeszkodach w reformowaniu polskiego sądownictwa z posłem na Sejm RP Stanisławem Piotrowiczem rozmawia Wiesława Lewandowska

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Opozycja zarzuca reformie wymiaru sprawiedliwości proponowanej przez rząd Zjednoczonej Prawicy, że nie chodzi w niej o naprawę i zmianę standardów w systemie sądownictwa, ale przeciwnie – o upolitycznienie, wręcz upartyjnienie jego instytucji. Co Pan o tym sądzi?

STANISŁAW PIOTROWICZ: – Pytam: czy dziś wymiar sprawiedliwości nie jest upolityczniony? W moim przekonaniu – jest. Znaczna część środowiska sędziowskiego, tego najbardziej wpływowego, prezentuje bardzo mocne zaangażowanie polityczne, występuje przeciwko demokratycznie wybranemu rządowi, organizuje akcje protestacyjne, a przedstawiciele KRS uskarżają się w niemieckiej ambasadzie. Niektórzy sędziowie dają temu wyraz nawet w konkretnych orzeczeniach. W tych kategoriach należy również postrzegać ostatni sprzeciw KRS wobec nominacji 265 asesorów. Pretekstem miały być rzekome braki formalne, a tak naprawdę chodziło o to, że o nominacji (zgodnie z obowiązującym prawem) zdecydował minister sprawiedliwości, a nie sędziowie w KRS. Środowiska sędziowskie, by bronić swej uprzywilejowanej pozycji przy wsparciu totalnej opozycji, zasłaniają się niby-troską o prawa obywatela, o niezawisłość sędziowską itd. Czy ktoś z tych środowisk oburzał się, gdy prezes dużego sądu okręgowego, myśląc, że rozmawia z przedstawicielem ówczesnego premiera Donalda Tuska, zapewniał, że dobrał „właściwy” skład sędziowski i że czeka na stosowne dyspozycje co do przebiegu procesu? Ten sędzia, chociaż nie jest już prezesem, nadal orzeka. Dla nieuczciwych sędziów, a także tych wchodzących w rolę polityków nie może być miejsca w wymiarze sprawiedliwości. Jest takie stare przysłowie: „Sądzę ciebie według siebie”. Być może tym powodowane są zarzuty dzisiejszej opozycji. Szczególnie kuriozalnie brzmią zarzuty o rzekomej próbie upolitycznienia KRS, a tym samym o zamachu na niezawisłą władzę sądowniczą lub na samorząd sędziowski. Muszę tu przypomnieć, że KRS – której reforma jest warunkiem koniecznym całej dobrej zmiany w wymiarze sprawiedliwości – nie jest, jak często się sądzi, organem samorządu sędziowskiego, nie jest także organem wymiaru sprawiedliwości.

– Czym zatem jest?

– W założeniach konstytucyjnych jest instytucją skupiającą przedstawicieli wszystkich trzech władz, a więc władzy ustawodawczej, sądowniczej i wykonawczej. A zatem gdy ktoś stawia zarzut upolitycznienia Rady, to tak naprawdę nie wie, o czym mówi, albo cechuje się złą wolą. W tej sprawie opozycja wprowadza w błąd nie tylko polską ulicę, ale także zagranicę. Komisja Wenecka się oburzała, a Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie w swoim raporcie napisała, że niedopuszczalna jest „ingerencja władzy ustawodawczej w organ samorządu sędziowskiego, jakim jest KRS”! Z mównicy sejmowej przypominałem wtedy, że KRS nie jest ani organem samorządu sędziowskiego, ani organem wymiaru sprawiedliwości. Smutne jest to, że te szacowne międzynarodowe ciała formułują opinię o stanie praworządności w Polsce, opierając się na nieprawdziwych danych. Zwrócili na to uwagę również eksperci powołani przez marszałka Sejmu.

– Dlaczego cała reforma wymiaru sprawiedliwości wywołuje tak wielki, niemalże globalny strach, dlaczego jest tak ostro zwalczana?

– Bo to dobry pretekst, by uderzyć w polski rząd. Nie łudźmy się, że ci, którzy to czynią, troszczą się o nasze dobro. Ten wielki krzyk i protest przeciwko polskiej reformie sądownictwa nie tylko w Polsce, ale także za granicą podnoszą kręgi zainteresowane Polską jako krajem, w którym można było dotąd prowadzić wielkie, często nieuczciwe interesy. Świadczą o tym liczne afery, które miały miejsce w Polsce za poprzednich rządów, a także to, że z nieszczelności VAT-u największe zyski czerpali Niemcy i Holendrzy i to właśnie oni są teraz najbardziej zaniepokojeni rzekomym „nieprzestrzeganiem praworządności” w Polsce. Po prostu przeszkadza im obcy ideologicznie rząd prawicowy, który przemawia własnym głosem na arenie międzynarodowej, skutecznie zabiega o interesy własnego państwa i narodu i nie przyzwala na okradanie. Wykorzystują do tego totalną opozycję, bo jest w tej walce użyteczna, ale myślę, że w duchu źle oceniają tych, którzy im donoszą na własny kraj...

– Czy ma Pan na to jakieś dowody?

– Prowadziłem niedawno rozmowę z przedstawicielem ONZ, uczestniczyłem też w kolejnym spotkaniu z Komisją Wenecką i tym razem odniosłem wrażenie, że rozmówcy patrzą już z niejakim niesmakiem i politowaniem na skargi polskiej opozycji, choć zapewne nie odbije się to jeszcze na ich raportach na temat Polski. Sądzę jednak, że polska polityka już odnosi sukces, a nawet ma coraz wyraźniejszy wpływ na kształtowanie nastrojów w pozostałych krajach unijnych.

– Co, Pańskim zdaniem, najbardziej niepokoi krytyków reformy polskiego sądownictwa?

– Prawdopodobnie to, że zapowiadamy nie tylko istotne zmiany strukturalne w wymiarze sprawiedliwości, przybliżające nas do rozwiązań europejskich, ale także wymianę personalną. A to najbardziej godzi w rozliczne interesy. Dla ochrony interesów państwa polskiego ważne jest, by doszło do zasadniczej przemiany mentalnościowej polskiej klasy sędziowskiej, aby dotarło do niej to, że nie jest nadzwyczajną kastą, lecz jej działanie ma być służbą.

– To praca u podstaw i chyba na pokolenia…

– Problem polega na tym, że ta stara „panująca” kadra wciąż kształci młodą kadrę. Młodzi polscy sędziowie wyrastają w poczuciu panowania, a nie służby. Trzeba więc zmieniać polskie sądownictwo od samych podstaw.

– Dlaczego tak istotne znaczenie reformatorzy przypisują wymianie składu Sądu Najwyższego?

– Ryba psuje się od głowy. Sąd Najwyższy odgrywa istotną rolę w dziedzinie zarówno wykładni prawa, jak również praktyki jego stosowania, a jego sędziowie powinni świecić przykładem. Każdy z początkujących sędziów, nawet jeśli jest pełen szlachetnych ideałów, w dzisiejszej praktyce jest „korygowany”, sprowadzany na ziemię przez starszych kolegów, którzy rozpatrują odwołania od jego orzeczeń, od których zależy jego zawodowa kariera. Naturalną rzeczą jest, że każdy młody sędzia chce być dobrze postrzegany przez zwierzchników, dostosowuje się więc do ich oczekiwań, bo chce awansować. Dostosowuje się do nacisków i zasad poprawności obowiązujących w hermetycznej grupie.

– Opozycja twierdzi, że wcale nie chodzi o podwyższenie standardów Sądu Najwyższego, lecz o czystkę, a potem o upolitycznienie tego organu, o obsadzenie go sędziami PiS-owskimi. Prezydent Andrzej Duda, wetując przyjęte już przez Sejm ustawy o KRS i SN, niejako podzielił powyższe obawy.

– Absurdalne zarzuty. Nam chodzi właśnie o odpolitycznienie Sądu Najwyższego, gdyż obecnie jest on wyrazicielem bardzo określonych poglądów politycznych. Nasze pierwotne zamierzenia były takie, aby z SN odeszli w stan spoczynku wszyscy sędziowie. Warto podkreślić, że takie rozwiązanie pozostaje w zgodzie z art. 180 ust. 5 konstytucji, który stanowi, że „w razie zmiany ustroju sądów lub zmiany granic okręgów sądowych wolno sędziego przenosić do innego sądu lub w stan spoczynku z zapewnieniem mu pełnego uposażenia”. Gdy w lipcu br. prace nad ustawą zmierzały ku końcowi, prezydent wypowiedział się publicznie, że ustawy nie podpisze, jeżeli nie upoważni go ona do opracowania i wydania regulaminu SN i nie wyposaży go w prawo zdecydowania o tym, którzy sędziowie pozostaną w SN. Te stanowcze oczekiwania prezydenta zostały zapisane w uchwalonej przez Sejm lipcowej ustawie, tej, która ostatecznie i tak została zawetowana... Obecnie obowiązuje regulamin opracowany przez środowisko sędziowskie.

– Dlaczego Prezydent Duda nie zgadza się na rozwiązanie zaproponowane przez rząd?

– Nie czuję się upoważniony do wypowiadania się za prezydenta.

– Projekt ustawy zaproponowany przez Andrzeja Dudę nie przewiduje całkowitej wymiany składu Sądu Najwyższego. Nie będzie więc istotnej przemiany tego organu?

– Rzeczywiście, całkowita wymiana składu Sądu Najwyższego okazuje się w obecnej sytuacji niemożliwa. Według prezydenckiego projektu, z SN w stan spoczynku przejdą ci sędziowie, którzy uzyskali wiek emerytalny, a takich, według mojego rozeznania, jest 38. Gdyby tak się stało, to na stanowiskach sędziowskich pozostałoby 48 dotychczasowych sędziów. Prezydent Duda w swoim projekcie ustawy o SN wprowadza zapis, aby ci, którzy osiągnęli wiek emerytalny, mieli prawo ubiegać się u prezydenta o pozostawienie ich na stanowisku. Z tego też względu dziś nie można powiedzieć, ilu sędziów ostatecznie odejdzie, a ilu pozostanie.

– Wielki sprzeciw wywołuje zamiar powołania odrębnej instytucji dyscyplinującej pracę sędziów. To przejaw uzasadnionego strachu?

– Zapewne, bo można się domyślać, że najgłośniej protestują ci, którzy mają wiele na sumieniu. Brak skutecznej kontroli doprowadził do licznych wynaturzeń wymiaru sprawiedliwości, dlatego chcemy, aby w ramach Sądu Najwyższego powstała całkiem nowa izba – Izba Dyscyplinarna, niezależna od układów koleżeńskich i towarzyskich; proponowana przez nas wcześniej Izba Dyscyplinarna znalazła się również w projekcie prezydenckim. Będziemy zabiegać o to, aby miała dużą autonomię w ramach SN, a jej prezes, podobnie jak prezes SN, otrzymywał nominację z rąk prezydenta RP. Zmierzamy do tego, aby postępowania dyscyplinarne stały się bardziej obiektywne i skuteczne. Uważamy też, że oskarżycielami w postępowaniach przeciwko sędziom powinni być prokuratorzy, tak jak w niektórych krajach unijnych, a nie koledzy sędziowie, jak to jest teraz.

– Największy kłopot dla reformatorów wymiaru sprawiedliwości stanowi chyba jednak warunek postawiony przez prezydenta Dudę w sprawie KRS, że wybór jej członków ma być dokonywany przez Sejm niemożliwą dziś do osiągnięcia większością 3/5 głosów. Czy nie czas przestać wierzyć w możliwość naprawdę realnej zmiany?

– Mimo różnych przeciwności nadal jestem przekonany, że uda nam się przeprowadzić rzeczywistą reformę, taką, jakiej oczekuje społeczeństwo. Nas nie interesuje pozorna reforma, tzw. pudrowanie. To prawda, że prezydent postawił trudny, wręcz niemożliwy do spełnienia warunek, nie ma dziś bowiem takiej większości w Sejmie. Stąd próby wyjścia ze spodziewanego klinczu parlamentarnego, czyli poszukiwania tzw. drugiego kroku. Kilka naszych dotychczasowych propozycji nie spotkało się z akceptacją. Podczas naszej ostatniej rozmowy min. Paweł Mucha z Kancelarii Prezydenta RP zaproponował rozwiązanie będące modyfikacją jednej z naszych poprawek i myślę, że będzie ono przedłożone na etapie prac legislacyjnych.

– Zatem co dalej?

– Myślę, że na najbliższym posiedzeniu Sejmu rozpocznie się proces legislacyjny. Mam nadzieję, że uda się uchwalić obie ustawy do końca tego roku.

– Podziela Pan rozgoryczenie elektoratu PiS, że Andrzej Duda skutecznie podciął skrzydła tej najważniejszej dobrej zmianie, którą miała być reforma wymiaru sprawiedliwości?

– Proszę mnie zwolnić z dokonywania takich ocen. Ale chcę podkreślić, że obarczanie Prawa i Sprawiedliwości brakiem tych reform mimo upływu dwóch lat od objęcia rządów jest nieuprawnione. Nie da się wszystkiego naraz reformować, ważna jest też kolejność, a wszyscy chyba dobrze pamiętają kluczową dla wielu reform – w tym wymiaru sprawiedliwości – reformę Trybunału Konstytucyjnego. Warto też podkreślić, że w lipcu br. parlament uchwalił ustawy o KRS i SN. Podejmiemy ten wysiłek na nowo, bo obiecaliśmy to Polakom i słowa dotrzymamy.

– Jak długo jeszcze przyjdzie nam czekać na urzeczywistnienie tej kluczowej zmiany, którą jest rzeczywista i głęboka reforma sądownictwa?

– Trzeba na to patrzeć w kategoriach procesów, które teraz staramy się zapoczątkować. Wiele też może się zmienić w ciągu krótkiego okresu. Już zmieniają się prezesi sądów w oparciu o ustawę o ustroju sądów powszechnych, zmienił się sposób przydzielania spraw – tak, że prezesi nie mają wpływu na to, który sędzia będzie rozpatrywał daną sprawę – będzie też bardziej równomierne obciążenie sędziów pracą. Dalsze zmiany będą mogły następować po reformie Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa.

Pierwsza część wywiadu została wydrukowana w poprzednim numerze „Niedzieli” – 47/2017.

***

Stanisław Piotrowicz, polityk, prokurator, senator VI i VII kadencji, poseł na Sejm VII i VIII kadencji, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (2007), członek Krajowej Rady Prokuratorów (2011-15), członek Krajowej Rady Sądownictwa, przewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.

Tagi:
sąd sądownictwo

Reklama

Sąd Najwyższy krytycznie o projekcie ustawy ws. państwowej komisji ds. pedofilii

2019-08-22 14:10

lk / Warszawa (KAI)

Sejmowa komisja ustawodawcza zajmie się za tydzień w II czytaniu rządowym projektem powołania państwowej komisji ds. wyjaśnienia przypadków pedofilii. Tymczasem bardzo krytyczne uwagi wobec projektu opublikował Sąd Najwyższy. Zdaniem SN, uprawnienia komisji budzą zastrzeżenia prawne, a jej utworzenie jest zbędne, gdyż powielałaby ona kompetencje już istniejących organów sądowych i śledczych.

BOŻENA SZTAJNER

Według projektu ustawy, celem komisji ma być wyjaśnienie przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich we wszystkich środowiskach społecznych. Przedmiotem jej zainteresowania będzie także identyfikacja zaniedbań i zaniechań organów państwa, a także organizacji pozarządowych, podmiotów i instytucji prowadzących działalność edukacyjną, wychowawczą, opiekuńczą, kulturalną i związaną z kulturą fizyczną, wypoczynkiem i leczeniem, a także samorządów zawodowych, Kościołów oraz związków wyznaniowych, w tym kościelnych osób prawnych, oraz osób prywatnych w zakresie wyjaśniania przypadków nadużyć seksualnych.

Komisja docelowo ma być siedmioosobowa, jej członkowie mieliby być wybierani przez Sejm, Senat, prezydenta, szefa rządu i Rzecznika Praw Dziecka. Ma zajmować się badaniem przypadków pedofilii, wydawać postanowienia o wpisie do Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym, a także kierować zawiadomienia do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Krytyczną opinię prawną wobec założeń projektu wydał Sąd Najwyższy. Zdaniem SN, projekt ustanawia nieznaną do tej pory w polskim ustawodawstwie instytucję o kompetencjach quasi-sądowych, kontrolnych i analitycznych. Ma ona być czymś pomiędzy komisją śledczą, organem orzekającym i instytucją badawczo-edukacyjną.

Najważniejszą funkcją komisji ma być wydawanie postanowień o wpisie do Rejestru Sprawców Przestępstw na tle Seksualnym. Miałaby zostać utworzona nowa, odrębna część Rejestru, do której miałyby być wpisywanie osoby, co do których nie można prowadzić postępowania, gdyż upływ terminu przedawnienia sprawy.

W takiej sytuacji komisja miałaby przejmować wyjaśnienie sprawy i jako organ quasi-sądowy decydować, czy do wykorzystania seksualnego doszło i kto był jego sprawcą. W razie stwierdzenia sprawstwa informacja o tym miałaby być ujawniana w jawnej części rejestru.

Zdaniem SN, takie ustalenie uprawnień komisji stoi w sprzeczności ze standardami praw człowieka zapisanymi w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i w Konstytucji RP. Złamana zostałaby przede wszystkim zasada domniemania niewinności: bez prawomocnego wyroku osoba wskazana jako sprawca wykorzystania seksualnego małoletniego "byłaby przez niesądowy organ państwa uznawana w trybie zbliżonym do postępowania administracyjnego za winną popełnienia przestępstwa, pomimo wcześniejszego prawomocnego postanowienia o odmowie wszczęcia lub umorzeniu postępowania karnego".

W opinii SN, jeśli już autorzy ustawy dążą do uniknięcia bezkarności sprawców przestępstw seksualnych wobec osób małoletnich ze względu na upływ czasu - co samo w sobie jest oczywiście uzasadnione - to powinni raczej rozważyć wprowadzenie zmian w kodeksie karnym odnośnie do zakresu przedawnienia lub całkowicie znieść przedawnienie ścigania niektórych przestępstw seksualnych oraz pozostawić tę materię organom ścigania i wymiaru sprawiedliwości.

Biuro Studiów i Analiz Sądu Najwyższego, które wydało opinię prawną, obawia się ponadto, że członkowie komisji mogą nie mieć wystarczającego przygotowania merytorycznego do "orzekania w trudnych niejednokrotnie stanach faktycznych i prawnych". Jedynym bowiem wymogiem merytorycznym wobec członków komisji jest posiadanie wyższego wykształcenia prawniczego, medycznego lub psychologicznego.

"Co musi zaskakiwać, nie sformułowano wymogu posiadania doświadczenia w omawianym obszarze czy stażu pracy na stanowisku związanym z materią objętą zakresem ustawy. W tej sytuacji wyrażone w uzasadnieniu Projektu przekonanie, że sposób zgłaszania kandydatów zapewni ich wysokie kompetencje, jawi się jako nadmiernie optymistyczne" - czytamy w opinii Sądu Najwyższego.

W uzasadnieniu projektu, zdaniem SN, nie udowodniono ponadto, że kompetencje już istniejących organów postępowania karnego, czyli prokuratury i sądów, w kwestii prowadzenia spraw z art. 240 k.k. i kontroli nad ich prawidłowym sprawowaniem, są niewystarczające i dlatego powinna zostać utworzona państwowa komisja.

W tym zakresie istnieją przecież odpowiednie uprawnienia zarówno prokuratury, jak i takich organów kontrolnych jak Rzecznik Praw Obywatelskich i Rzecznik Praw Dziecka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Projekt KOSTKA - szansą na zmianę nastawienia do Kościoła

2019-09-18 08:18

Damian Krawczykowski /Niedziela

Projekt KOSTKA to nieprzeciętne wydarzenie na mapie chrześcijańskich eventów. Już od kilku lat gromadzi tysiące młodych (i nie tylko młodych) osób - najbliższa edycja już w nadchodzących weekend - 20-22 września. Specjalnie dla Tygodnika Katolickiego "NIEDZIELA" - wywiad z ks. Adamem Gacą - jednym z organizatorów Projektu KOSTKA

projektkostka.pl
Logo tegorocznej edycji Projektu KOSTKA

Oni nie boją się mówić o Bogu wprost ze sceny, modlić się głośno i być przy tym radosnymi i po prostu sympatycznymi ludźmi. - tak tegoroczne gwiazdy Projektu KOSTKA - Luxtorpedę, Exodus 15, Anatoma, Muode Koty oraz Lucasa Vuitton opisuje ks. Adam.

Damian Krawczykowski: Czy w czasach gdy w muzyce popularnej panuje moda na lekkie teksty, przesiąknięte próżnością i szybkim życiem warto organizować chrześcijańskie festiwale takie jak Projekt KOSTKA?

Ks Adam Gaca: Jeśli tak jest, to tym bardziej trzeba organizować takie festiwale! Wydaje mi się, że na tym polega praktyczna realizacja słów św. Pawła „zło dobrem zwyciężaj”. Podczas Projektu Kostka w Złotowie staramy się eksponować dobry, pozytywny przekaz, którego naprawdę nie brakuje. A wyróżniamy się tym, że w skali kraju to jedyny festiwal hip-hopu chrześcijańskiego.

DK: A nie boicie się, że ludzie zaczną Was szufladkować, typu: „Skoro to chrześcijański festiwal to musi tam być nuda, nie jadę!”

ks AG: Poniekąd już tak jest, ale nie ma co się tym przejmować. Przecież chyba wszyscy wiedzą, że organizatorem jest parafia prowadzona przez misjonarzy Świętej Rodziny. Myślę, że bardziej powinniśmy dbać o to, żeby za bardzo się nie przypodobać trendom współczesności. Względnie łatwo jest zrobić show, a o wiele trudniej połączyć show z Ewangelią. To trochę karkołomne zadanie, ale chyba właśnie dlatego tak ciekawe i fascynujące!Sama nazwa „Projekt Kostka”miała z założenia nie kojarzyć się tak „kościelnie”. Wzięła się od nazwiska patrona młodzieży, św. Stanisława Kostki. W ogóle uważam to za dość uniwersalny sposób ewangelizacji – treść religijną, duchową ubrać niejako w język współczesności. Patrząc z tej perspektywy śmiało można nazwać nasze wydarzenie formą nowej ewangelizacji. Ciągle poszukujemy nowych dróg i środków. W przypadku tegorocznej edycji warto powiedzieć np. o aplikacji mobilnej „Projekt Kostka”, która zawiera terminarz, opisy gwiazd i mapę.

DK: Czy muzyka dociera dziś do młodych? Czy da się nią przekazać coś więcej niż tylko dźwięk i melodyjne słowa refrenu?

ks AG: Jestem głęboko przekonany, że tak. To środek, który od zawsze miał wielką moc oddziaływania na ludzi. Postrzegam tę formę przekazu jako pomost pomiędzy tym, co zewnętrzne, zmysłowe, a tym, co duchowe. Jesteśmy tym, czym się karmimy, a więc karmienie się dobrem pomnaża w nas dobro. Dlatego w tym roku zaprosiliśmy do Złotowa rockową LUXTORPEDĘ i uwielbieniowy EXODUS 15, poza tym Muode Koty, Anatoma i Lucasa Vuittona – laureata zeszłorocznego PK HIP-HOP FESTIWAL. Oni nie boją się mówić o Bogu wprost ze sceny, modlić się głośno i być przy tym radosnymi i po prostu sympatycznymi ludźmi.

DK: Muzyka z wartościami chrześcijańskimi może zachęcić młodych do zmiany swojego (często negatywnego) nastawienia do Kościoła?

ks AG: Oczywiście! I nie chodzi tylko o muzykę, ale o całość wydarzenia. Nie da się tego „zmierzyć” bezpośrednio, ale dla mnie sukcesem jest już, jeśli ktoś spojrzy bardziej przychylnym okiem na księdza czy w ogóle na osobę wierzącą, zamiast popadać w powtarzane bezmyślnie stereotypy. Wierzę w wielką moc przyciągania dobra. A jest to świetna okazja, aby zobaczyć chrześcijan czyniących dobro – radosnych, bawiących się, pomagających sobie. Przy „Projekcie Kostka” zaangażowany jest cały sztab wolontariuszy, liderów, grafików, fotografów, ponadto dziesiątki sponsorów, firm i różnych instytucji. To daje silne poczucie wspólnoty i bardzo przyciąga.

DK: Czy Projekt KOSTKA jest festiwalem tylko dla tych już stałych katolików, czy powątpiewający, lub szukający swojego miejsca też się w nim odnajdą?

ks AG: Z założenia pragniemy zainteresować wszystkich i stąd dobór gwiazd pozwala, aby każdy znalazł coś dla siebie, także ten, komu daleko do Pana Boga. A czasem przy okazji usłyszane słowo Ewangelii czy świadectwa może wzrosnąć w sercu, przemienić i wydać owoc… O to się modlimy.

DK: Dzięki serdeczne za rozmowę!

ks AG: Dziękuję!

szczegóły i program festiwalu na stronie: projektkostka.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

"Niedziela" ogłasza konkurs na "Najaktywniejszą LSO Archidiecezji Częstochowskiej"

2019-09-18 14:19

Damian Krawczykowski/Niedziela

Tygodnik Katolicki "Niedziela" we współpracy z koordynatorem LSO w Archidiecezji Częstochowskiej ks. Pawłem Wróblem, mają zaszczyt zaprosić parafie naszej Archidiecezji do udziału w konkursie pt. "Najaktywniejsza Liturgiczna Służba Ołtarza w Archidiecezji Częstochowskiej".

Piotr Drzewiecki

Do wygrania 30 wejściówek na multimedialną wystawę „Śladami Jezusa” oraz artykuł o zwycięskiej LSO w Tygodniku Katolickim „Niedziela”. Zachęcamy do wspólnej zabawy oraz włączenia się w popularyzowanie misji Liturgicznej Służby Ołtarza. Poniżej zasady konkursu:

Cel konkursu:

Ukazanie pozytywów służby LSO w Kościele, pobudzenie do zwiększenia ich aktywności oraz popularyzacja idei i misji Liturgicznej Służby Ołtarza.

Zasady konkursu:

Opiekun Liturgicznej Służby Ołtarza (ministrantów, lektorów) z danej parafii z terenu Archidiecezji Częstochowskiej zgłasza swoich podopiecznych w formie mailowej – załączając zdjęcie ministrantów i lektorów, opisując grupę, jej liczbę, podejmowane aktywności, wspólne wyjścia, spędzanie czasu, udział w różnych akcjach itp. oraz pisząc, dlaczego jego zdaniem to właśnie LSO z jego parafii powinno zyskać miano „Najaktywniejszej LSO w Archidiecezji Częstochowskiej”.

Maila należy wysłać na adres: marketing@niedziela.pl do dnia: 10.10.2019 r. do godz. 23:59.

W mailu opiekun grupy proszony jest o podanie swojego nr tel. w celu ułatwienia kontaktu.

Zasady przyznania nagrody:

Zwycięską grupę LSO wyłoni jury konkursu w składzie:

ks dr Jarosław Grabowski – Redaktor Naczelny „Niedzieli”

Mariusz Książek – dyrektor administracyjny

Damian Krawczykowski – redaktor

Jury w swoim wyborze kierować będzie się kryteriami częstotliwości oraz rodzajem podejmowanej aktywności w ramach parafialnej LSO.

Ogłoszenie wyników:

Wyniki zostaną ogłoszone na stronie www.czestochowa.niedziela.pl w dniu 13.10.2019r. Zwycięska grupa dodatkowo o wygraniu nagrody zostanie poinformowana drogą telefoniczną. Nagroda wręczona zostanie osobiście w siedzibie redakcji „Niedzieli” lub drogą pocztową.

W razie rodzących się pytań kontakt z red. Damianem Krawczykowskim pod nr tel: 535 444 540

OBOWIĄZEK INFORMACYJNY

„Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Redakcja i Administracja Tygodnika Katolickiego „Niedziela” z siedzibą w Częstochowie, ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa.

W organizacji został wyznaczony Inspektor Ochrony Danych. Dane kontaktowe do Inspektora Ochrony Danych: [tel: 506 744 552] [MAIL: rodo@niedziela.pl].

Pani/Pana dane osobowe będą przetwarzane w celu przeprowadzenia konkursu „Najaktywniejsza LSO w Archidiecezji Częstochowskiej”.

Pani/Pana dane osobowe będą przetwarzane na podstawie udzielonej przez Pani/Pana zgody na ich przetwarzanie (zgłoszenie do konkursu jest wyrażeniem zgody).

Pani/Pana dane osobowe nie będą przekazywane innym odbiorcom danych.

Pani/Pana dane osobowe będą przetwarzane tylko i wyłącznie przez okres czasu wymagany do zakończenia procesu konkursu (13.11.2019 r).

Ma Pani/Pana prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody, a także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego. Podaje Pani/Pana swoje dane dobrowolnie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem