Reklama

gps na życie

Młodzi Patrioci

2017-11-22 12:43

Karolina Mysłek
Niedziela Ogólnopolska 48/2017, str. 52-53

11 młodych. Zwyczajnych i nieprzeciętnych. Pełnych pasji, talentów, pomysłów. Nie szkodzi, że żyli przed 50 czy 100 laty. Ideały, zapał w każdym pokoleniu są te same. Tylko czasem trzeba je w sobie odnaleźć. I zainspirować się...

A pomocą może być choćby najnowszy projekt KSM-u, który nie pozwala przejść obojętnie obok sylwetek tych, którzy poświęcili swoje życie dla wolności

Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży. Nie sposób choćby nie wspomnieć o nim w jego patronalne święto – Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. Ale jest jeszcze jeden powód. Zielonogórsko-gorzowski KSM razem z Fundacją dla Młodzieży włączają się w rok przygotowań do 100. rocznicy obchodów odzyskania przez Polskę niepodległości. Zainicjowały akcję Młodzi Patrioci, której celem jest promowanie patriotyzmu wśród młodych. W jej ramach proponują m.in. warsztaty dziennikarskie pod nazwą Patriotyczna Akademia Dziennikarstwa, debaty i konferencje.

Reklama

– Chcemy promować postawy patriotyczne – mów Agnieszka Wojnarowicz z KSM-u – utwierdzać młodych w tym, że warto się poświęcać, warto się poświęcać dla ojczyzny. Chcemy, aby młodzi poznawali swoich rówieśników, którzy oddawali życie za ojczyznę. – Będziemy promować młodych patriotów – dodaje Marta Brodzik z KSM-u – którzy zginęli, aby odzyskać niepodległość. Będzie to 11 patriotów, a każdego dnia będziemy promować wydarzenie, które zbliżało nas do odzyskania niepodległości w poszczególnych miejscach Polski.

Projekt jest realizowany nie tylko na terenie województwa lubuskiego, ale w ramach kampanii społecznej przeprowadzonej na portalu Młodzieżowej Agencji Informacyjnej MAIKA dociera do odbiorców w całym kraju. Warto więc zapamiętać ten adres: www.maika.com.pl .

Trzeba jeszcze zaznaczyć, że Młodzi Patrioci włączają się w akcję ‘Niepodległa’ Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a pod patronatem biskupa zielonogórsko-gorzowskiego Tadeusza Lityńskiego.

A obok prezentujemy tych, którzy swoim życiem – postawą, decyzjami, twórczością przekonują, że to od młodych ludzi zależy kształt świata, kształt Polski. To tylko krótkie notki o nich, prezentowane jedynie dla zainspirowania i jako zaproszenie do zaprzyjaźnienia się z nimi, zaczerpnięcia z ich nieprzeciętnych życiorysów.

***

1. Jan Rodowicz ps. „Anoda”

Rocznik 1923. W czasie wojny był harcerzem Szarych Szeregów i żołnierzem AK walczącym w Powstaniu Warszawskim. Po wojnie aresztowany przez funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w grudniu 1948 r. Zmarł w niejasnych i do dziś niewyjaśnionych okolicznościach podczas śledztwa w styczniu następnego roku.

2. Janusz Kusociński

Rocznik 1907. Miał być piłkarzem, przez przypadek został lekkoatletą. 20-krotny rekordzista Polski, 2-krotny rekordzista świata, złoty medalista olimpijski z Los Angeles na 10 000 m. Walczył w obronie Warszawy, działał w konspiracji w Związku Walki Zbrojnej, był szefem wywiadu w Organizacji Wojskowej „Wilki”. Został zdekonspirowany i aresztowany. Niemcy zaproponowali mu objęcie posady trenera lekkoatletów niemieckich. Odmówił. W 1940 r. rozstrzelany w Palmirach pod Warszawą.

3. Danuta Siedzikówna ps. „Inka”

Miała niespełna 18 lat, gdy w momencie egzekucji wykonanej z wyroku Wojskowego Sądu Rejonowego zawołała „Niech żyje Polska”. „Inka” to zwykła dziewczyna, która żyła i walczyła w czasie II wojny światowej jako sanitariuszka 4. szwadronu Wileńskiej Brygady AK. Gdy skończyła się wojna, wiedziała, że nie o taką Polskę walczyła, dlatego nie złożyła broni aż do lipca 1946 r. Wtedy to została ujęta, torturowana i stracona w Gdańsku.

4. Anna Smoleńska

Kiedy w 1943 r. umierała na tyfus w obozie koncentracyjnym Auschwitz, miała 23 lata. Studiowała historię sztuki w Warszawie. W czasie wojny była łączniczką, uczestniczyła w akcjach Małego Sabotażu, opiekowała się rodzinami aresztowanych i przekazywała im grypsy z Pawiaka. Kiedy w 1942 r. został ogłoszony konkurs na znak Polski Podziemnej, postanowiła wykorzystać swój talent malarski i pasję i stworzyła znak Polski Walczącej, „kotwicę”.

5. Krzysztof Kamil Baczyński

Żołnierz Armii Krajowej, podharcmistrz Szarych Szeregów, uczestnik wielu akcji, w tym słynnej wykolejenia pociągu niemieckiego do Berlina, uczestnik Powstania Warszawskiego, podczas którego poniósł śmierć. Mimo że marzył, by zostać malarzem lub ilustratorem, znamy go przede wszystkim jako poetę. Poetę czasu wojny i zniewolenia, który potrafił łączyć grozę wojny z miłością do Ojczyzny.

6. Jurek Bitschan, Orlę Lwowskie

W liście do ojca pisał: „Kochany tatusiu. Idę dzisiaj zameldować się do wojska. Chcę okazać, że znajdę tyle sił, by służyć i wytrzymać. Obowiązkiem moim jest iść, gdy mam dość sił, bo brakuje ciągle ludzi do oswobodzenia Lwowa”. Kiedy z 20 na 21 lutego 1918 r. żołnierze nacierali na Łyczaków, on szedł i walczył w pierwszej linii. Ranny trzykrotnie nie doczekał się ratunku. Zmarł, mając zaledwie 14 lat.

7. Jan Bytnar znany bardziej jako „Rudy”

W październiku 1942 r. zerwał nazistowską flagę z gmachu warszawskiej Zachęty, namalował „kotwicę” na pomniku lotnika na placu Unii Lubelskiej, brał udział w niemal 70 akcjach „Wawra”. Został opisany na kartach „Kamieni na szaniec”, do końca wytrzymał tortury na al. Szucha i nie wydał nikogo ze swoich współtowarzyszy, płacąc za to w 1943 r. najwyższą cenę – życie.

8. Bł. Stefan Wincenty Frelichowski

Młody kapłan, do końca trwał przy drugim człowieku. Na początku wojny aresztowany przez Niemców z grupą księży toruńskich, szczególnie podejrzany jako harcerz. Trafił do obozu w Stuthoffie, potem Sachsenhausen i w końcu do Dachau. W tym ostatnim podczas epidemii tyfusu jako ochotnik opiekował się chorymi. Podczas udzielania pomocy sam zaraził się tyfusem plamistym, a zapalenie płuc sprawiło, że zmarł 23 lutego 1945 r. w wieku 32 lat.

9. Teresa Bogusławska, najmłodsza poetka Powstania Warszawskiego

W trakcie powstania opatrywała rannych, szyła mundury AK. Złapana przez Niemców podczas zaklejania niemieckich plakatów. Bita i torturowana nikogo nie wydała. Nie podpisała nawet zobowiązania, że zaprzestanie „konspiracyjnej działalności”. Pobyt na Pawiaku doprowadził jej organizm do takiego stanu, że zmarła na gruźlicze zapalenie opon mózgowych po zwolnieniu z więzienia, mając 16 lat.

10. Antoś Petrykiewicz

13-letni żołnierz walczący o Lwów, uczeń II klasy gimnazjalnej. Od początku listopada brał udział w walkach w obronie Lwowa. Broniąc „Reduty Śmierci” na Persenkówce, został ciężko ranny. Nie udało się go uratować, zmarł 16 stycznia 1919 r. i do dziś jest najmłodszym kawalerem Orderu Virtuti Militari.

11. Stanisław Pyjas

Jeden ze studentów w powojennej Polsce niegodzących się na podporządkowanie kraju komunistom. Na studiach związał się z niezależnie myślącą młodzieżą, brał udział w protestach, współpracował z Komitetem Obrony Robotników. W maju 1977 r. jego ciało zostało znalezione w jednej z krakowskich klatek schodowych. Mimo że do dziś nie ustalono sprawców morderstwa, wiele dowodów wskazuje na inspirację tego czynu przez SB.

Za: maika.com.pl , oprac. km

Tagi:
Niedziela Młodych

Reklama

Opole uwielbia

2019-08-21 11:24

Beata Włoga
Niedziela Ogólnopolska 34/2019, str. 40-41

Na początku była myśl, dlaczego by nie zorganizować koncertu uwielbienia będącego uwieńczeniem uroczystości Bożego Ciała, podobnie jak robi to Rzeszów. Było też pragnienie serca, by modlić się za ludzi młodych...

Michał Banaś
Od 10 lat śpiewają na chwałę Pana

Ksiądz Eugeniusz Ploch, wówczas ojciec duchowny w Wyższym Seminarium Duchownym w Opolu, pragnienie i pytania przekuł w działanie. I tak po raz pierwszy w diecezji opolskiej w 2010 r. z jego inicjatywy i z pomocą raciborskiego zespołu Przecinek odbył się I Koncert Uwielbienia. Była to też doskonała okazja, by oficjalnie rozpocząć w diecezji zorganizowaną modlitwę za młode pokolenie.

Z błogosławieństwem pasterza

Biskupowi opolskiemu Andrzejowi Czai zależało, by parafie stały się Ogniskami Modlitwy za Młode Pokolenie. – W naszej diecezji w wielu parafiach przed codzienną Mszą św. jest odmawiany Różaniec – tłumaczy ks. Marcin Cytrycki, który dołączył do organizatorów koncertów rok później. – W jeden wyznaczony przez proboszcza dzień parafianie modlą się w intencji młodych ludzi. Ta modlitwa w wielu parafiach trwa do dziś – zapewnia ks. Marcin. Podobnie jest z modlitwą uwielbienia. Owocem opolskiego koncertu są m.in. wieczory uwielbienia, które odbywają się regularnie w kilkunastu parafiach diecezji opolskiej. Ci sami ludzie, którzy w wieczór uroczystości Bożego Ciała gromadzą się w Opolu, wracają do swoich domów i chcą dalej modlić się śpiewami uwielbienia.

Z pasją i miłością

Od początku organizatorom zależało, aby zespołowi towarzyszył chór. Przez pierwsze trzy lata zespół wspierały chóry młodzieżowe: Capricolium z Głuchołaz i Silesia Cantat z Głubczyc. – Później pojawiła się idea, aby więcej osób włączyło się w śpiew, dlatego zaprosiliśmy wolontariuszy. To było dobre posunięcie, dziś spora część chóru, ok. 40 osób, to stały skład, na nich zawsze można liczyć. Ci, którzy chcą z nami śpiewać, mogą zgłaszać się przez stronę: koncertuwielbienia.pl – wyjaśnia ks. Cytrycki. Wszyscy, którzy choć raz byli na koncercie uwielbienia, wiedzą, że to nie jest zwykłe śpiewanie. Tu ważny jest Ten, o którym się śpiewa i dla którego się śpiewa. – W naszych działaniach chcemy, by Pan Jezus był na pierwszym miejscu. Zawsze podkreślamy i pamiętamy, że to śpiew dla Niego, stąd #OpoleUwielbia, a słowo „koncert” bardzo świadomie od tego roku pojawia się dopiero w podtytule – tłumaczy ks. Marcin.

Wraz z nową grupą chórzystów wolontariuszy zrodził się pomysł warsztatów uwielbienia. To dwa (początkowo trzy) weekendy, kiedy śpiewający spotykają się i spędzają wspólnie czas nie tylko na nauce emisji głosu, artykulacji, próbach. To w pewnym sensie także duchowa formacja z modlitwą, konferencjami i Eucharystią, z uczeniem się, czym jest uwielbienie.

Za warsztatami i całym muzycznym przedsięwzięciem stoją profesjonaliści. Tak się złożyło, że za przygotowanie chóru przez lata odpowiedzialni byli absolwenci Akademii Muzycznej we Wrocławiu. Dziś chór prowadzi i przygotowuje Anna Sikora, doskonała dyrygentka młodego pokolenia, na co dzień współpracująca z Diecezjalnym Instytutem Muzyki Kościelnej w Opolu. W tym trudnym zadaniu pomaga jej Krzysztof Pytko, od lat zaangażowany muzycznie w wielu miejscach diecezji. Zespół muzyczny to grupa muzyków Opolskich Wieczorów Uwielbienia wspierana przez grupę filharmoników opolskich. Na co dzień profesjonalni muzycy współtworzący różne muzyczne projekty. Udowadniają, że katolicy mogą robić dobrą muzykę, ładnie zaaranżowaną, zagraną i zaśpiewaną. Oczywiście, zespół nie składa się z samych profesjonalistów, ale i z wolontariuszy śpiewających w chórze, którzy wkładają mnóstwo pracy, prywatnego czasu i serca, by robić to dobrze. Mało tego, zaproszeni do tworzenia koncertu są wszyscy przez wspólne uwielbianie Pana Jezusa, w czym pomaga tekst pieśni wyświetlany na telebimie. – Jedynym na widowni jest Pan Jezus! On jest tym, dla którego jest cały ten koncert. To właśnie dla Niego kilkumiesięczne przygotowania, dla Niego cały wysiłek tylu młodych ludzi, dla Niego tak wielkie przedsięwzięcie – mówią inicjatorzy wydarzenia.

Ludzie i idea

Za każdą ideą stoją konkretni ludzie. Opole Uwielbia to przede wszystkim jego pomysłodawca i organizator – ks. Eugeniusz Ploch, obecnie proboszcz parafii Ducha Świętego w Winowie i członek Zespołu ds. Nowej Ewangelizacji przy KEP; to również ks. Marcin Cytrycki, proboszcz parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gosławicach, były duszpasterz akademicki w DA Resurrexit. W tym roku do zespołu dołączył obecny duszpasterz akademicki ks. Łukasz Knosala. Ważna postać w ekipie to Piotr Kotas, kompozytor i aranżer, pieśni znane i śpiewane od wieków w jego aranżacjach są w nowy sposób odczytywane i odbierane.

Wielu, którzy tworzą Chór Corpus Christi i zaczynali jako młodzi ludzie, dziś dalej przyjeżdża i śpiewa dla Boga, choć ich życie prywatne mocno się zmieniło od pierwszego koncertu zagranego w parku AK w Opolu 10 lat temu. Często mają mężów, żony, dzieci – i w Boże Ciało przyjeżdżają do Opola, by wielbić Boga.

Owoce

Sara Nestorowicz, która przez wiele lat dyrygowała chórem, od trzech lat współtworzy koncert uwielbieniowy we Wrocławiu – wNieboGłosy. Swojego męża Michała poznała właśnie podczas warsztatów w Opolu. Arkadiusz Wiertelak też zaczynał w Opolu, dziś jest kierownikiem artystycznym, aranżerem i głównym organizatorem Zielonogórskiego Koncertu Uwielbienia. Marek Kudra, który pomagał przy kilku edycjach opolskiego koncertu, dziś jest prężnie działającym dyrygentem muzyki klasycznej.

– Opolskie doświadczenie przenoszone jest na dalszy grunt. To bardzo cieszy – przyznają zgodnie księża Marcin i Eugeniusz. W Polsce coraz więcej miast organizuje koncert na kształt Jednego Serca Jednego Ducha z Rzeszowa. Zwłaszcza młodzi ludzie chcą manifestować swoją wiarę w Żywego Boga przez udział w wieczornych koncertach uwielbienia. Są one niczym zwieńczenie uroczystej procesji ulicami miast i wsi, gdzie publicznie wyznaje się wiarę w Boga ukrytego w Najświętszym Sakramencie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Lech Dokowicz podczas spotkania „Polska pod Krzyżem”: Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!

2019-09-14 14:43

ks. an / Włocławek (KAI)

"Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!” – zaapelował dziś Lech Dokowicz, jeden z organizatorów odbywającego się we Włocławku spotkania ewangelizacyjnego „Polska pod Krzyżem”. Wygłosił on konferencję pt. „Odrzucenie Krzyża i walka duchowa w współczesnym świecie”.

Archiwum Lecha Dokowicza
Żyjemy w czasach, w których większość ludzi rodzi się dla piekła, a nie dla nieba – mówi Lech Dokowicz

Dokowicz przytoczył świadectwo swojego życia wspominając, że przez 20 lat pędził los emigranta. „Przebywałem w Stanach Zjednoczonych w środowisku filmowców. Poddany byłem inicjacji satanistycznej, zły duch dawał mi obietnice, co mogę zyskać, jeśli opowiem się za nim. Ale moja matka modliła się 17 lat o moje nawrócenie i w jeden dzień przeżyłem nawrócenie, przyjęła mnie wspólnota Kościoła katolickiego, poczułem moc modlitwy, bo modlili się za mnie nieznani ludzie” – rozpoczął swoją konferencję Dokowicz.

Wskazywał, że nie ma ważniejszego pytania niż to, gdzie trafimy po śmierci: do życia wiecznego czy do wiecznego potępienia. Opowiadając o pracy nad poszczególnymi filmami, mówił o wezwaniu, jakie Bóg stawia wobec człowieka. „Nakręciłem pierwszy film o prześladowaniu chrześcijan w krajach muzułmańskich. Jaką łaską jest, że każdego dnia możemy pójść do kościoła, każdego dnia możemy poprosić kapłana o spowiedź, każdego dnia karmić się Ciałem Pańskim. Wielu z nas tego nie docenia, bo ta ziemia utkana jest krzyżami, kapliczkami, świątyniami” – mówił współorganizator wydarzenia.

Lech Dokowicz nawiązał też do kryzysu, jaki przeżywa Kościół w związku z czynami pedofilskimi, jakich dopuścili się niektórzy duchowni. „Trzeba to wypalić, ale trzeba też zrozumieć, ze zły duch chce oddzielić ludzi od kapłanów, to jest wojna przeciw kapłanom, bo jak ludzie odwrócą się od kapłanów, to nie ma sakramentów. Dlatego musimy otoczyć modlitwą kapłanów, stanąć przy nich. To jest zadanie dla nas świeckich” – apelował Dokowicz.

Organizator "Polski pod Krzyżem" mówił też o ochronie życia. „Pojechaliśmy do Holandii i chcieliśmy rozmawiać z lekarzami, którzy zabijają ludzi starszych. Naszym celem był tzw. ojciec chrzestny eutanazji. Pracował na oddziale noworodków, jak rodziło się chore dziecko, sam podejmował decyzję o jego życiu lub śmierci. Okazało się, że w domu tego człowieka odbywały się satanistyczne rytuały, cały dom pełen był satanistycznych obrazów. On do końca nie zrozumiał, kim jesteśmy, wypowiedział zdania, dzięki którym wielu zrozumiało czym jest eutanazja. To jest ciemność, to jest coś, co sprawia, że w momencie odchodzenia ze świata, gdy człowiek mógłby odjąć decyzję o powrocie do Boga, nie daje się na to szansy” – wyjaśniał prelegent.

Jako receptę na walkę ze złem Dokowicz podał modlitwę. „Dlaczego się nie modlisz, dlaczego modlitwa nie jest na pierwszym miejscu?” - pytał prelegent wskazując, że obrońcy życia w Ameryce całą dobę modlą się. "Po 10 latach pracy przed klinikami w USA, w stanie Nowy Jork zamknięto połowę klinik aborcyjnych i uratowano życie wieczne wielu osób - wskazywał.

„Co mówi nam Pan Bóg? Nasze działania muszą wypływać z doświadczenia modlitwy, z kolan, musimy pełnić Jego wolę, a nie realizować swoją” – mówił Dokowicz. „Wielu myśli o grzechach przeciwko życiu. Zabijanie nienarodzonych jest w oczach Boga tak potworne, że woła o pomstę do nieba, a to znaczy, że nie będzie pokoju w żadnym narodzie, dopóki będą trwały takie czyny. Jeśli znajdą się ludzie, którzy zniosą te przepisy o aborcji, Bóg pobłogosławi tak, że będziemy płakać ze szczęścia. Ustanawiający prawa aborcyjne mają krew na rękach i stoją nad przepaścią piekła” – podkreślił prelegent.

„Po 1989 r. wielu Polaków porzuciło życie duchowe, przestali modlić się z dziećmi przy ich łóżeczkach, wybrali materializm. Jeżeli dzieci nie są tak wychowywane, nie ma przekazu wiary w domach, żeby ochronić ich przed pokusami, to dzieje się to, co widzimy. Ludzie zaczęli traktować grzech jako zabawę, przyjemność, nic groźnego. Potrzeba więc nawrócenia. Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!” – apelował Dokowicz. Zachęcał do zawierzenia się Maryi i stanięcia pod krzyżem. „Będziemy patrzeć w stronę krzyża Pana przez pryzmat życia, by zanieść to, co trudne, ale też i prosić, żeby móc zmartwychwstać”.

Organizator spotkania podziękował Panu Bogu za to, że po „wielkiej pokucie” i „różańcu do granic”, pomimo trudności doszło do spotkania we Włocławku. Za decyzję wsparcia i organizacji wydarzenia podziękował też biskupowi włocławskiemu Wiesławowi Meringowi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Komiks o Jerzym Woźniaku

2019-09-17 00:47

Agnieszka Bugała

Materiały prasowe wydawcy

Promocja komiksu pt. „Wyrok” poświęconego pamięci żołnierza Armii Krajowej i uczestnika akcji „Burza” Jerzego Woźniaka odbędzie się 18 września o godz. 12.00 w Sali Kolumnowej jego imienia w Dolnośląskim Urzędzie Wojewódzkim we Wrocławiu. Na spotkanie zapraszają Wojewoda Dolnośląski Paweł Hreniak i dyrektor Centrum Historii Zajezdnia Marek Mutor.

Autorzy podkreślają, że życiorys Jerzego Woźniaka to gotowy scenariusz na film sensacyjny, ale też opowieść o prawym, szlachetnym człowieku, który walczył z dwoma totalitarnymi systemami i nie złamał swoich zasad w obliczu tortur i groźby śmierci, stąd pomysł, aby historię bohatera opowiedzieć. Komiks „Wyrok”, wydany przez Centrum Historii Zajezdnia, jest wyrazem szacunku dla jednego z Żołnierzy Niezłomnych i formą należnego mu hołdu, którego zresztą przez lata niezłomnym odmawiano.

Jerzy Stanisław Woźniak w 1945 roku przedarł się do Europy Zachodniej, gdzie walczył w 2. Korpusie Polskim we Włoszech, był też emisariuszem delegatury WiN w Londynie na teren RP. W 1947 r. zgłosił się na ochotnika do przerzucenia na teren kraju, gdzie w tym samy roku został aresztowany przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, a następnie skazany na karę śmierci, w tak zwanym „procesie kiblowym”. Decyzja Bolesława Bieruta zmieniła wyrok śmierci na karę dożywocia. Na wolność wyszedł dopiero w roku 1956. W latach 2001-2002 był kierownikiem w randze wiceministra Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych w rządzie Jerzego Buzka. Działał w Światowym Związku Żołnierzy Armii Krajowej i był członkiem Kapituły Nagrody Kustosza Pamięci Narodowej. Zmarł 12 kwietnia 2012 r. Spoczął na Cmentarzu Osobowickim, kilkaset metrów od jego grobu, na tym samym cmentarzu, znajdują się bezimienne groby jego kolegów z AK, wymordowanych po wojnie przez komunistów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem