Reklama

Kościół nad Odrą i Bałtykiem

Wspomnienie o Rudolfie Rożku

Niedziela szczecińsko-kamieńska 48/2017, str. 6

[ TEMATY ]

wspomnienia

Archiwum prywatne

Śp. Rudolf Rożek

Spadające liście z drzew przypominają nam o przemijaniu. „Czas dni naszych to lat siedemdziesiąt, gdy jesteśmy mocni to osiemdziesiąt… szybko mija czas, my zaś odlatujemy” (Ps 90). To zdanie z Biblii wydaje się twierdzić, że życie nasze jest ciągłym podążaniem do śmierci. Umieramy każdego dnia. Seneka, wielki filozof rzymski, mówił, że każdy dzień, każda godzina i minuta zabiera nam część naszego życia. Nasze życie jest jak podróż dłuższa lub krótsza, która dla wszystkich kończy się śmiercią. Każde odejście człowieka jest za wczesne, ale jak czytamy w Księdze Koheleta, „wszystko ma swój czas i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem. Jest czas rodzenia i czas umierania”.

14 stycznia1932 r. w Pyszowicach na Śląsku rozpoczęła się pielgrzymka życia Rudolfa Rożka. Mały Rudolf z Pyszowic miejsca swego urodzenia wraz z rodzicami i starszym bratem przeprowadził się do Gieratowic. Tam minęły dni jego dzieciństwa. W 1946 r. ukończył szkołę podstawową i już wtedy pojawiły się u niego myśli o muzyce, ojciec jego Ludwig amatorsko grał na skrzypcach, a więc we wczesnych latach swego życia zetknął się z muzyką. Po dwóch latach nauki u miejscowego organisty przeniósł się do Katowic, gdzie w 1952 r. został absolwentem Liceum Muzycznego, do którego uczęszczał razem z kompozytorem Wojciechem Kilarem.

Po skończonym Liceum przeniósł się do Poznania, gdzie w klasie organów prof. Pawlaka rozpoczął studia w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej. A dlaczego Poznań, a nie Katowice bliższe rodzinnych stron? Bowiem ówczesne władze komunistyczne zakazały przyjmowania kandydatów do klasy organów. Zapewne, gdyby podjął studia muzyczne w Katowicach, życie zawodowe potoczyłoby się inaczej i pewnie nie zawitałby do Szczecina. Czas po zakończeniu wojny nie sprzyjał studiowaniu, były to trudne lata, rodzice nie byli w stanie go wspierać, a więc musiał radzić sobie sam. Jako student klasy organów pełnił funkcję organisty we wsi Solec Wlkp. w pow. średzkim, w kościele św. Katarzyny. Jak wspominał, był to ciężki okres, szczególnie w okresie zimowym.

Reklama

Po pewnym czasie dla polepszenia warunków bytowych przeniósł się do Poznania i podjął pracę organisty w kościele św. Anny, a następnie do kościoła św. Michała, gdzie otrzymał mieszkanie. W 1957 r. skończył studia uwieńczone tytułem magistra sztuki i po trzech latach w 1960 r. przeniósł się do Szczecina, gdzie w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa podjął prace organisty.

W 1962 r. w prasie szczecińskiej ukazało się zdjęcie prospektu i krótka informacja na temat organów w Kamieniu Pomorskim autorstwa prof. Marka Kwieka z Uniwersytetu Poznańskiego. Zafascynowany prospektem organowym pojechał do Kamienia Pomorskiego, ażeby zobaczyć organy. Zachwycony brzmieniem instrumentu mimo małej ilości czynnych głosów zasugerował swemu koledze Zbigniewowi Pawlickiemu, pracownikowi Polskiego Radia w Szczecinie, zorganizowanie w okresie letnim organowych dni muzyki.

Również Towarzystwo Muzyczne im. Henryka Wieniawskiego poparło ten projekt i taki był początek festiwalu w Kamieniu Pomorskim. Był przekonany, że pełny walor muzyki organowej ujawnia się kościele. Tam dźwięk organów nabiera najbardziej niezwykłego wyrazu, łączy się z architekturą, działa na nasze zmysły, a nawet wręcz kieruje nasze myśli w stronę pozaziemską. Można tu zacytować fragment poezji K. I. Gałczyńskiego: „Liryka, muzyka coraz to wyższa, do nieba by się szło (...) Organy w chmury, w chmurach cherubin chmurą krzyczy: «Grajcie». Wszystko, coś stracił, wszystko, coś zgubił, w Bachu, bracie, odnajdziesz”. W muzyce Bach się odnalazł, Bach i organy muzyka organowa to było celem jego życia.

Reklama

Pasja do organów i muzyki organowej zaowocowała tym, że w 1964 r. zainaugurował cykl koncertów organowych w Kamieniu Pomorskim, które po roku przekształciły się w Festiwal Muzyki Organowej, a od 1979 r. w Międzynarodowy Festiwal Muzyki Organowej i Kameralnej w Kamieniu Pomorskim, w którym przez 53 lata udział biorą czołowi organiści z Polski i całego świata. W czasie uroczystości jubileuszowych w 50. rocznicę festiwalu jako współtwórca tej imprezy muzycznej otrzymał Gryfa Zachodniopomorskiego, okolicznościowy medal i pięknie wydany album. Była to wielka radość dla niego, że doczekał tak uroczystej chwili i mógł w nich osobiście uczestniczyć.

W Kamieniu Pomorskim prócz inauguracyjnego koncertu grał jeszcze 13 razy, koncertował w Polsce w Niemczech i w Skandynawii, gdzie łącznie dał 77 recitali, 42 za granicą i 35 w kraju. Wielką radością były dla niego nowe organy czy stare instrumenty remontowane i przywracane do sprawności.

W 1965 r. w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa, w czasie, w którym pełnił funkcje organisty, Zakład Organmistrzowski Zygmunta Kaminskiego z Warszawy przeprowadził generalny remont istniejących tam 22-głosowych organów i powiększył do 37 głosów. Był to jedyny koncertowy instrument w kościołach naszego miasta, na którym odbywały się koncerty organowe, na których grali m.in.: Feliks Rączkowski, Jan Jargoń czy Joachim Grubich oraz liczni organiści z Europy, którzy pozytywnie wypowiadali się o możliwościach i ciekawym brzmieniu tego instrumentu. W 1974 r. wspomniana firma Kamińskiego wybudowała nowe koncertowe organy na zamku w Sali Księcia Bogusława, na którym to instrumencie razem z prof. Joachimem Grubichem i Mirosławem Pietkiewiczem inaugurował zamkowe koncerty organowe. Tam też koncertował i opiekował się instrumentem i przy których to organach 4 października 1992 r. obchodził 40-lecie pracy artystycznej. W 1993 r. na zamkowych organach koncertował dla swojej rodziny i w tym też roku przeszedł na emeryturę, lecz instrumentem opiekował się przez kolejne 7 lat. Ze śląskiego rodzinnego domu wyniósł pasje do muzyki, której to poświęcił swoje życie. Nie zakopał do ziemi talentu danego mu przez Boga, lecz rozwijał go i dzielił się nim z innymi.

Dbał o rozwój edukacji artystycznej. Uczył w Ognisku Muzycznym i w Zespole Szkół Muzycznych oraz w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Poznaniu punkt konsultacyjny Szczecinie kl. Organów, za co został uhonorowany przez Ministerstwo Kultury i Sztuki w roku 1981 odznaką zasłużonego działacza kultury. Muzyka organowa fascynowała go od dzieciństwa. Starał się dokładnie poznać sekrety tego królewskiego instrumentu. Uważał, że praca organisty jest ważna, daje stały kontakt z instrumentem. Artysta muzyk swoim talentem oddaje chwałę Bogu, a jednocześnie służy ludziom, doprowadzając ich do Boga i pomagają w przeżywaniu tego świata dźwięku. Jak powiedział Benedykt XVI, „muzyka winna prowadzić do Boga, który jest nie tylko Miłością, ale samym pięknem i z Niego rodzi się piękno prawdziwej muzyki”. Natomiast Koreańczyk M. W. Chung dyrygent i dyrektor francuskiej L Opera-Bastille twierdzi, że „muzyka jest zawsze formą modlitwy, że jest ona szmerem i szeptem duszy, bezsłowną modlitwą”.

Jan Sebastian Bach, Dietrich Buxtehude, Cezary Frank, Max Reger czy Alexandre Guilmant to nieliczni kompozytorzy muzyki organowej, których utwory grane były przez Rudolfa Rożka. Były one wykonywane z uczuciem, umiał zaprezentować walory sztuki, potrafił zaprezentować instrument, pokazać piękno organowych głosów. Złoty wiek organów to barok. Największa literatura organowa pochodzi z tego okresu. Nie tak bystro płynie rzeka, jak nam prędko czas ucieka, dzień za dniem i rok za rokiem. Szczęśliwy ten, co wspomina, że każdy dzień i godzina była Bogu poświęcona i zbawiennie przepędzona. Wszystko ma swój czas, a to niezwykłe, że muzyka też związana jest też z czasem, obdarzając dźwięki określonym czasem trwania, tworzy się rytm i fraza i utwór muzyczny, czy pojedyncze dźwięki nie oznaczają naszych dni, natomiast tygodnie miesiące i lata to nasze życie? W czasie naszego ziemskiego życia mamy Boga uwielbiać. Wybitny teoretyk muzyki w dobie renesansu Johanes Tincotoris powiedział, że „muzyka ma Boga radować, chwalić, ludziom dawać radość, dusze do pobożności pobudzać, smutek rozpraszać, w trudach ulgę dawać, uczonym w muzyce sławę dawać” to tylko wybrane określenia z „działań wolnej i zacnej muzyki”, jakie przypisuje jej w swym dziele „Complexus effectuum musices” Johanesa Tincotorisa. Taka była muzyka organowa Rudolfa Rożka.

Ostatnie lata życia naznaczone były krzyżem choroby i cierpienia. Ludwig van Beethoven powiedział: „Krzyże w życiu pełnią podobną rolę jak krzyżyki w muzyce – podwyższają”. Szczeciński organista w 85. roku swego życia dnia 11 września 2017 r. odszedł do domu Ojca, zakończył ziemską pielgrzymkę.

Po Mszy św. odprawionej w Godzinie Miłosierdzia w sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa przez ks. prob. Jarosława Staszewskiego TChr spoczął na szczecińskim cmentarzu Ku Słońcu. Niech towarzyszy nam zawsze ta pocieszająca świadomość, że krzyż postawiony na jego grobie ma podwyższać, ma być bramą i umocnieniem. Rudol Rożek był postacią wielkiego ducha i świetnym muzykiem. Spoczął na szczecińskim cmentarzu Ku Słońcu, oczekując na zmartwychwstanie. Niech pozostanie w naszej pamięci.

2017-11-22 12:46

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zrezygnował z renty, by zobaczyć się z Papieżem. Wspomnienia spotkań z Ojcem Świętym

2020-06-04 11:22

[ TEMATY ]

papież

Jan Paweł II

wspomnienia

świadectwo

MJscreen/parafia Juszczyna

Spotkania z Papieżem na zawsze pozostają w pamięci ich uczestników.

„Po powrocie ze spotkania z Ojcem Świętym mąż podjął pracę zawodową mimo różnych trudności związanych z rezygnacją z renty. Zakończył ją w wieku emerytalnym, mimo iż nie było zawsze łatwo i nie zawsze dopisywało zdrowie. Wiem, że była to łaska Boża i błogosławieństwo Ojca Świętego” – wspominają małżonkowie Leokadia i Adam Świniańscy z Juszczyny. W parafii w Juszczynie wierni wraz z kapłanami budują Papieżowi Polakowi żywy pomnik.

Wpadli na bardzo oryginalny pomysł i realizacja udała się w pełni. Parafia Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Juszczynie buduje Papieżowi Janowi Pawłowi II żywy pomnik ze wspomnień. A na czym to polega? Parafianie – wierni świeccy oraz księża i siostry pochodzące z tej wspólnoty dzielą się swoimi doświadczeniami spotkań z Ojcem Świętym.

O tym, skąd się wziął pomysł na taką akcję w Juszczynie, i w jaki sposób ona jest realizowana, piszemy w najnowszym numerze papierowej „Niedzieli” – w dodatku bielsko-żywieckim, nr 23 na 7 czerwca 2020 r.

Są takie chwile w życiu, do których wciąż się wraca, przeżywa je wciąż na nowo ze wzruszeniem sentymentem i radością w sercu. Do takich chwil należy pielgrzymka mojego męża do Rzymu i spotkanie się z Ojcem Świętym na audiencji. Pielgrzymkę od dnia 27 maja do 4 czerwca 1988 r. organizował dekanat milowiecki. Były zaplanowane do zwiedzania także inne miejsca. Po zapisaniu się na pielgrzymkę mąż zachorował. Lekarz, po długiej chorobie mojego męża, kierował go na rentę. Data wyznaczona na komisję lekarską zbiegła się z datą planowanego wyjazdu do Rzymu. Na własną rękę mąż zrezygnował, nie wstawił się na komisję, ale pojechał na pielgrzymkę. W piątym dniu byli umówieni na audiencję u Ojca Świętego w rezydencji letniej. Grupa uczestników audiencji liczyła 24 osoby. Spotkanie z Ojcem Świętym było wielkim przeżyciem i niezapomnianymi chwilami, które do dziś stają mężowi przed oczyma. Ojciec Święty z każdym uczestnikiem zamieniał parę słów, pożartował, pośmiał się i powiedział, że on również był w Milówce jako biskup. Na koniec udzielił obecnym i ich rodzinom w domach obfitego błogosławieństwa i podarował święty różaniec” – w ten sposób Pani Leokadia opowiada o spotkaniu swojego męża Adama ze św. Janem Pawłem II.

Dopowiada, że po powrocie mąż podjął pracę zawodową mimo różnych trudności związanych z samoistną rezygnacją z renty. Zakończył ją w wieku emerytalnym, mimo iż choroba mu doskwierała i utrudniała wykonywanie obowiązków zawodowych. – Wiem, że była to łaska Boża i błogosławieństwo Ojca Świętego – zapewnia Leokadia Świniańska.

Pani Leokadia również spotkała się z Janem Pawłem II. W 1968 r. otrzymała sakrament bierzmowania z rąk kard. Karola Wojtyły. W 2003 r. była na pielgrzymce w Rzymie i uczestniczyła w audiencji z Ojcem Świętym na placu św. Piotra. A w 2007 r. w ramach pielgrzymki odwiedziła również grób św. Jana Pawła II, dziękując tam za jego pontyfikat.

Więcej wspomnień i świadectw z Juszczyny znajdą Państwo w artykule: „Pomnik ze wspomnień” w w dodatku bielsko-żywieckim papierowej „Niedzieli” – „Niedziela na Podbeskidziu” nr 23 na 7 czerwca 2020 r. Zapraszamy do lektury.

CZYTAJ DALEJ

Abp Budzik: Chcemy zrobić inwentaryzację naszego życia diecezjalnego

2020-06-05 19:47

[ TEMATY ]

synod

Lublin

abp Stanisław Budzik

Paweł Wysoki

Członkowie synodalnej komisji misyjnej

- Chcemy zrobić sobie rachunek sumienia czy inwentaryzację tego, w jakim miejscu naszej wspólnej, archidiecezjalnej drogi się znajdujemy. Jakie zadania stawiają obecne czasy ludziom wierzącym i jaka jest nasza wierność Ewangelii – powiedział abp Stanisław Budzik. Metropolita lubelski wręczył nominacje członkom dwunastu komisji III Synodu Archidiecezji Lubelskiej. W prace zespołu są zaangażowani zarówno duchowni jak i świeccy.

Zwracając się do zgromadzonych, abp Stanisław Budzik zauważył, że choć trwająca pandemia uniemożliwiła uroczyste otwarcie Synodu to aktualna sytuacja pozwala na podjęcie pracy w małych grupach. – Postanowiliśmy zaprosić państwa i wręczyć nominacje tak, aby podjąć prace przygotowawcze. Tym samym, gdy nasz Synod się rozpocznie, jego obrady będą mogły przebiegać sprawniej i owocniej – mówił.

Metropolita lubelski przypomniał także znaczenie Synodu Diecezjalnego dla życia lokalnego Kościoła. – Chcemy zrobić sobie rachunek sumienia czy inwentaryzację tego, w jakim miejscu naszej wspólnej archidiecezjalnej drogi się znajdujemy. Jakie zadania stawiają obecne czasy ludziom wierzącym i jaka jest nasza wierność Ewangelii. Co nam dobrze wychodzi, z czym sobie radzimy, jakie mamy środki do dyspozycji, jak się sprawdzają te struktury, które funkcjonują w naszej Archidiecezji. Chcemy sprowokować rozmowy na temat tego jak funkcjonują nasze wspólnoty parafialne, poprzez te w dekanatach, aż do życia diecezjalnego – tłumaczył abp Budzik.

O zasadach prac komisji opowiedział ks. dr Adam Jaszcz, sekretarz Synodu. – Członkami zespołów są osoby, które mają doświadczenie danej dziedziny życia Kościoła.

Zespoły synodalne to nie tylko zespoły parafialne i dekanalne, mamy także zespoły na poziomie ruchów i stowarzyszeń jakie funkcjonują w naszej diecezji, swój zespół mają także księża seniorzy i alumni seminarium.
Zachęcamy, aby pierwsze spotkania miały charakter modlitewny z adoracją Najświętszego Sakramentu. Przed nami jest przygotowanie projektów uchwał synodalnych, które w przyszłości będą dokumentem roboczym dla ostatniej fazy synodu – mówił duchowny.

W skład wszystkich gremiów synodu zostali powołani księża, jak i świeccy. Wśród tematów prac komisji znalazły się zagadnienia takie jak: powołanie świeckich w Kościele, duchowość i posługa kapłańska, życie konsekrowane, liturgia, katechizacja i ewangelizacja, młodzież, rodzina, miłosierdzie, ekumenizm i dialog międzyreligijny, misje, dialog z kulturą oraz odpowiedzialność za dobra materialne.

Pierwszy Synod Diecezji Lubelskiej został zwołany przez biskupa Mariana Leona Fulmana. Odbywał się od 25 do 27 września 1928 r. Jego celem było uporządkowanie prawa diecezjalnego w oparciu o opublikowany wcześniej Kodeks Prawa Kanonicznego.

Przygotowane uprzednio projekty statutów synodalnych zostały odczytane i przedyskutowane na trzech sesjach publicznych w katedrze i podczas czterech zebrań ogólnych w seminarium duchownym. Statuty synodalne, podpisane przez biskupa Fulmana i opublikowane, zaczęły obowiązywać od 31 marca 1929 r.

Kolejny synod został zwołany przez bp. Bolesława Pylaka i przeprowadzony w latach 1977-1985. Przedmiotem jego obrad było osiem szerokich zagadnień z życia lokalnego Kościoła: przepowiadanie słowa Bożego, posługa katechetyczna, życie liturgiczne, kapłani diecezjalni, posługa instytutów zakonnych, apostolat świeckich, struktury duszpasterskie i działalność pastoralna. Mimo, że od jego zakończenia minęły 34 lata, dokumenty na nim uchwalone obowiązują nadal i wiele z nich nie straciło swej aktualności.

CZYTAJ DALEJ

Abp Ryś do neoprezbiterów: nic nie zostawiajcie dla siebie, oddajcie się Jezusowi cali! - święcenia kapłańskie 2020

2020-06-06 17:13

[ TEMATY ]

abp Grzegorz Ryś

święcenia kapłańskie

ks. Paweł Kłys

- Maciek, Irek, Kuba, Piotrek, Orfeusz, Sławek – czy ty mnie kochasz? – pyta Jezus. Jeśli tak, to chodźcie do świeceń, bo was bardzo potrzebujemy! – mówił zwracając się do kandydatów do Święceń Kapłańskich arcybiskup Grzegorz Ryś.

Sobota 6 czerwca jest wyjątkowym dniem dla dziesięciu diakonów Archidiecezji Łódzkiej, którzy w łódzkiej katedrze oraz w parafii pw. św Anny i NMP Matki Miłosierdzia w Wartkowicach, parafii pw. św. Ignacego Loyoli w Suchcicach, parafii pw. Najświętszego Serca Jezusowego w Kurowicach, oraz w parafii pw. Najświętszego Serca Jezusowego w Piotrkowie Trybunalskim, przyjęli święcenia kapłańskie. Wyjątkowość tegorocznych Święceń wynika z faktu, że nie celebrowano ich tylko w łódzkiej katedrze, ale także w rodzinnych parafiach kandydatów do święceń. Jest to wynik wcześniejszych ustaleń związanych z zachowaniem środków ostrożności w czasie pandemii koronawirusa.

Liturgii katedralnej o godz. 10:00 przewodniczył ksiądz arcybiskup Grzegorz Ryś, który do łódzkiego prezbiterium włączył sześciu diakonów – pochodzących z Łodzi oraz spoza diecezji. Kandydatami do Święceń byli: dn. Piotr Kałuszka, dn. Jakub Hejduk, dn. Orfeusz Malesa, dn. Ireneusz Słoma, dn. Sławomir Chrapla, dn. Maciej Grzelak.

Po Ewangelii nastąpiło przedstawienie kandydatów do święceń, przez rektora Wyższego Seminarium Duchownego ks. dr. Sławomira Sosonowskiego, metropolicie łódzkiemu.

W homilii arcybiskup Grzegorz zwrócił się do prezbiterów przestrzegając ich przed możliwością podwójnego życia. - Jest niestety taka perspektywa życia rozdwojonego przed Bogiem – życia podwójnego! Niby boży człowiek, ale na boku ma konkretnie inne życie. Przy ołtarzu jest kim innym niż w domu. Tak naprawdę motywy deklarowane mają się nijak niż te, które najgłębiej nim żądzą. Tak, jest możliwe podwójne życie! Dziś modlimy o to, byście nic nie zostawiali dla siebie, ale oddali się Jezusowi cali! – podkreślił kaznodzieja.

Metropolita pytał kandydatów do święceń - dlaczego masz być niepodzielny? Dlaczego masz dać całe życie? Jaka jest tajemnica tych, którzy w ten sposób postępują? To są ci, którzy umiłowali pojawienie się Jego! Kluczem do tego, by oddać się całym, jest miłość! Nie kocha się połową siebie. Nie nienawidzi się połową siebie. Miłość jest taką postawą, która cię angażuje całego. To słowo się na was wypełni. Będziecie jak ewangeliczna wdowa, będziecie jak św. Paweł jeśli jest w was umiłowanie przyjścia Jezusa. Jak czekanie na Niego wyznacza ci twoje myślenie, uczucia, postępowanie, działanie. Jak On jest w twoim życiu kimś takim, że nie potrafisz bez Niego żyć. – zaznaczył.

Po homilii diakoni złożyli przysięgę, w której zobowiązali się wiernie wypełniać swoją służbę kapłańską.

Następnym elementem uroczystości było złożenie przyrzeczenia posłuszeństwa swojemu ordynariuszowi, a przy śpiewie litanii do wszystkich świętych, podczas którego kandydaci leżeli krzyżem, wierni modlili się w ich intencji. Kolejnym etapem świeceń było nałożenie rąk przez arcybiskupa i duchownych przybyłych na uroczystości. Nowi kapłani otrzymali ornaty, a po ich nałożeniu metropolita łódzki namaścił ich dłonie olejem krzyżma świętego, który jest znakiem Ducha Świętego. Następnie łódzki pasterz przekazał nowym kapłanom dary ludu wiernego - patenę z hostią i kielich z winem i wodą i powiedział: “przyjmij dary ludu świętego, które mają być ofiarowane Bogu. Rozważaj co będziesz czynić, naśladuj to, czego będziesz dokonywać i prowadź życie zgodne z tajemnicą Pańskiego krzyża.” Po zakończeniu obrzędu Święceń nowi kapłani sprawowali swoją pierwszą w życiu Eucharystię.

Przed błogosławieństwem metropolita łódzki wręczył księżom neoprezbiterom nominacje na ich pierwsze kapłańskie parafie, gdzie podejmą swoją posługę od końca sierpnia.

Ks. Sławomir Chrapla mianowany wikariuszem parafii po wezwaniem Matki Boskiej Fatimskiej w Łodzi.

Ks. Maciej Grzelak mianowany wikariuszem parafii po wezwaniem N. M. P. Królowej Pokoju w Łodzi.

Ks. Jakub Hejduk mianowany wikariuszem parafii po wezwaniem Świętego Stanisława Biskupa i Męczennika w Rzgowie.

Ks. Piotr Kałuszka mianowany wikariuszem parafii po wezwaniem Świętego Mikołaja Biskupa w Wolborzu.

Ks. Orfeusz Malesa mianowany wikariuszem parafii po wezwaniem Świętego Jakuba Apostoła w Piotrkowie Trybunalskim.

Ks. Ireneusz Słoma mianowany wikariuszem parafii po wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej w Zelowie.

Pozostali kandydaci do święceń swoje uroczystości przeżyli w parafiach rodzinnych: dn Adrian Anielak - w parafii pw. św Anny i NMP Matki Miłosierdzia w Wartkowicach, dn Tomasz Grzejdziak w parafii pw. św. Ignacego Loyoli w Suchcicach, dn Konrad Sulmirski w parafii pw. Najświętszego Serca Jezusowego w Kurowicach, a dn Mateusz Stolarczyk w parafii pw. Najświętszego Serca Jezusowego w Piotrkowie Trybunalskim.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję