Reklama

Święta tuż tuż…

2017-12-13 11:06

Ks. Marcin Gołębiewski
Edycja podlaska 51/2017, str. IV

GVS/Fotolia

„Gaudete in Domino semper” („Radujcie się zawsze w Panu”) to słowa antyfony wprowadzające w liturgię 3. niedzieli Adwentu. Radość serca wypływa z faktu bliskich już świąt Narodzenia Pańskiego oraz z daru zbawienia, jaki przynosi nowo narodzony Jezus. Czy jesteśmy już przygotowani na przyjęcie Bożej Dzieciny?

Dzisiejszą niedzielą w Kościele rozpoczyna się bezpośredni czas przygotowania do świąt Bożego Narodzenia. W przyszłą niedzielę wieczorem zasiądziemy do wigilijnego stołu. Pewnie jeszcze czeka nas wiele pracy, przygotowań, organizacji: zakupy, pomysł na ciekawy prezent, choinka, karp, kapusta wigilijna… Temu wszystkiemu towarzyszy stres, czy zdążymy ze wszystkim na czas, bo przecież przybędą umówieni goście… Istnieje ryzyko, że Adwent – czyli czas przygotowania na przyjście Pana, zostanie dominowany przez troskę o sprawy organizacyjne. W rezultacie, zmęczeni przygotowaniami, nie będziemy mieli już sił, aby przezywać bożonarodzeniową radość płynącą z betlejemskiego żłóbka. Przed nami jeszcze 7 dni Adwentu. Świadectwem przeżywania tego okresu liturgicznego podzieliły się osoby związane z różnymi ruchami, stowarzyszeniami oraz wspólnotami działającymi na terenie naszej diecezji. Niech ich słowo umocni nas do owocnego przeżycia tych ostatnich adwentowych chwil.

Al. Mateusz – WSD Drohiczyn

… i wiem, że tegoroczne święta będą dla mnie zupełnie inne niż te, które przeżywałem dotychczas. Niedługo przed Adwentem zmarł mój brat, a Bóg zaprasza mnie do radosnego czasu oczekiwania. Jak to pogodzić, kiedy w sercu smutek, tęsknota i wołanie do Boga, aby mi wytłumaczył, dlaczego tak się stało? Mamy dzisiaj 3. niedzielę Adwentu, która mówi o radości, bo ma się narodzić Zbawiciel, który jest Miłością. Św. Jan Paweł II, który w swoim życiu doświadczył cierpienia spowodowanego utratą swego rodzeństwa napisał kiedyś ujmujący wiersz, który w tym momencie jest dla mnie „jak balsam dla duszy”. Brzmi w tak: „Miłość mi wszystko wyjaśniła, Miłość wszystko rozwiązała – Dlatego uwielbiam tę Miłość, gdziekolwiek by przebywała”. W takim duchu przeżywam tegoroczny Adwent ufając, że Miłość, jaką jest Chrystus, wszystko mi wytłumaczy w stosownym dla mnie czasie. Powie mi tak dosadnie i w końcu zrozumiem, że mój brat żyje, ale już prawdziwie, a tak naprawdę to ja umieram. Mimo bólu uwielbiam tę Miłość ufając Bogu, który jest wierny. A kiedy przyjdzie, to dosłownie złapię Go za rękę i będę czekał, aż mi wszystko wytłumaczy i wołam już teraz: Marana tha, Przyjdź Panie Jezu!

Magdalena – Caritas Diecezji Drohiczyńskiej

Czas Adwentu to czas oczekiwania na Boże Narodzenie. Nie jest i nie może to być czekanie bierne. Dla mnie Adwent kojarzy się przede wszystkim z uczestnictwem w Mszach roratnich – obecnie z Mamą w parafii Miłosierdzia Bożego, wcześniej razem z katechizowanymi przeze mnie dziećmi i młodzieżą w Skrzeszewie. Msze św., które wiążą się z koniecznością wcześniejszego wstawania, ale jednocześnie pokazują, że wysiłek daje radość i siłę do walki ze słabościami. Adwent to również uczestnictwo w rekolekcjach, przygotowanie pieśni, wspólny śpiew ze scholą, spowiedź. Czas oczekiwania na święta Narodzenia Jezusa obecnie ma dla mnie również inny aspekt. Drugi rok wiąże się z akcjami Caritas – najpierw „Od serca”, następnie „Tak, pomagam”. I tu może znaczenie ma nie tyle wysiłek duchowy, co fizyczny – duża ilość żywności i środków czystości, które pomagamy zbierać i segregować, a dzięki którym będzie możliwa pomoc bliźnim. Są również spotkania opłatkowe, które wprowadzają w klimat świąt i przypominają, że warto poświęcać czas dla tych, którzy są wokół nas oraz dzielić się z nimi dobrem i radością.

Reklama

Renata – Stowarzyszenie Żywy Różaniec

Dzięki Bogu, to kolejny Adwent w moim życiu. Kolejne dni wypełnione zwykłymi obowiązkami, ale rozpoczynające się uczestnictwem w porannej Eucharystii, zwanej Roratami. Oczekiwanie ze świecami w ciemności na światło pozwala na chwilę zamyślenia: ile było takich ciemnych dni w moim życiu; czy szybko starałam się przez sakrament pokuty rozświetlić ciemności swojego serca; czy starałam się, jak w Ewangelii, być gotową na przyjście Oblubieńca? Wiele pytań nasuwa się każdego dnia na myśl, a te święta, pełne radości, tak blisko. To najwyższy czas, aby przejrzeć sumienie, przewartościować różne rzeczy, aby dostrzec, co jest naprawdę ważne, jak wejść na drogę pokory i pełnego zaufania Jezusowi Chrystusowi. To nie jest łatwe, ale ufam, że poprzez uczestnictwo w rekolekcjach i z Bożą pomocą osiągnę upragniony cel. Zastanawiam się jeszcze, z jakim duchowym darem uklęknę przy żłóbku w noc Narodzenia Bożej Dzieciny. O podpowiedź zwrócę się do Matki Najświętszej. Ona, tak jak każda kochająca swoje dziecko matka, pomoże mi.

Kamila – Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży

Zanim nastanie czas świąt, mamy możliwość uczestniczyć w bardzo pięknym okresie radosnego oczekiwania, oczekiwania na ponowne przyjście Pana Jezusa. Tym okresem jest Adwent. Dla mnie ten czas jest możliwością zatrzymania się oraz refleksji nad tym, co dany rok mi dał, co przyniósł i co zmienił. W tym roku Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Diecezji Drohiczyńskiej każdego dnia na swoim facebookowym profilu pochyla się w sposób szczególny nad Słowem Bożym zwracając uwagę na wybrane fragmenty Ewangelii z danego dnia. Chcemy naszym młodym przyjaciołom pokazać, że każdy dzień niesie coś, co pozwoli im chociaż przez chwilę zatrzymać się i zgłębić tajemnicę Bożego Narodzenia. Oprócz fragmentu z Pisma Świętego zachęcamy do podjęcia trudu w wykonywaniu zaproponowanych przez nasze Stowarzyszenie zadań. W ten sposób chcemy jeszcze lepiej przygotować się do świąt Bożego Narodzenia. Zachęcamy wszystkich młodych do polubienia naszego fanpage’u na Facebooku KSM Diecezji Drohiczyńskiej.

Magdalena – Ruch Światło-Życie

Adwent to początek nowego roku liturgicznego, jest więc wezwaniem, by na nowo szukać drogi do Pana, przygotować się na spotkanie z Nim. Codzienne życie Ewangelią, a szczególnie w tym świętym czasie sprawia, że mogę doświadczać młodości ducha. Adwent to czas oczekiwania z Maryją, uczenia się od Niej zgody na wolę Bożą, by w trudnościach i niezrozumieniu oczekiwać na największą Światłość, Jezusa Chrystusa. Maryja, Gwiazda Morza jest moją Przewodniczką na drodze codziennego czuwania, szukania prawdy, wyzwalania z grzechu i ciemności. Wszelkie wyrzeczenia wewnętrzne i zewnętrzne mają służyć przygotowaniu serca na spotkanie z Miłością, która ma moc przemienić moje życie. Dlatego też częsta spowiedź i Eucharystia to najpiękniejsze miejsce doświadczania Boga Żywego, który z miłości do mnie przychodzi na świat. Adwent to czas radości, bo mój Pan jest blisko, dlatego każdego dnia wołam razem z Maryją słowami Magnificat: „Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu zbawicielu moim”.

Tagi:
adwent

Reklama

Zebrane rozważania Benedykta XVI o Adwencie

2018-12-20 11:29

JM

Mystagogia Benedicti to nowa książka, która zbiera w jedną pozycję rozproszone teksty papieża Benedykta XVI, dotyczące tajemnic roku liturgicznego, zaczynając od Adwentu. Wydawcą jest benedyktyńska fundacja „Ordo et Pax” we współpracy z ks. dr. Andrzejem Demitrowem, pasjonatem myśli Benedykta XVI.

List do wydawców książki skierował papież senior. „Jest to dla mnie zachęta i radość, że wydaniem tekstów, które przedstawiłem chrześcijanom jako biskup Rzymu, możecie pomóc ludziom w Waszym kraju w czytaniu i zrozumieniu Pisma Świętego” – napisał.

„Pomimo upływu lat, wspomniane wypowiedzi papieża-seniora nie straciły nic ze swej głębi i aktualności – pisze we wstępie redaktor serii, ks. Andrzej Demitrow. Tym bardziej dziwi fakt, że te rozważania papieskie nie zostały dotychczas wydane całościowo”.

I dalej wyjaśnia, według jakiego klucza dokonał wyboru tekstów: „W pierwszej części adwentowego tomu zamieściliśmy rozważania papieskie wygłoszone przed południową modlitwą Anioł Pański w kolejne niedziele Adwentu i w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, przez wszystkie lata pontyfikatu. W drugiej części zebraliśmy homilie, które Benedykt XVI wygłosił podczas celebracji nieszporów adwentowych i podczas spotkań ze środowiskami uniwersyteckimi Rzymu. W części trzeciej tego tomu zamieściliśmy katechezy z audiencji generalnych, które były poświęcone bezpośredniemu przygotowaniu do Świąt Bożego Narodzenia. Choć ich charakter jest już wyraźnie świąteczny, to jednak decydujący kontekst pozostaje wciąż adwentowy, zwłaszcza w głębokich nawiązaniach do tekstów liturgicznych ostatnich dni Adwentu”.

Planowane są kolejne pozycje dotyczące Bożego Narodzenia i Wielkanocy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bł. ks. Michał Sopoćko
Wierzę, że on do mnie mówi

2019-04-10 10:24

Z aktorem Maciejem Małysą rozmawia Maria Fortuna-Sudor
Niedziela Ogólnopolska 15/2019, str. 20-21

Mogę powiedzieć, że błogosławiony, którego zagrałem, w pewnym sensie stanął na mojej drodze życia i od tego czasu go poznaję – mówi „Niedzieli” Maciej Małysa aktor filmowy i teatralny – odtwórca roli bł. ks. Michała Sopoćki w filmie „Miłość i Miłosierdzie”

Kadr z filmu „Miłość i Miłosierdzie”
Maciej Małys, Janusz Chabior i Kamila Kamińska – odtwórcy postaci ks. Michała Sopoćki, malarza Eugeniusza Kazimirowskiego i s. Faustyny Kowalskiej

MARIA FORTUNA-SUDOR: – Proszę powiedzieć, w jaki sposób został Pan zaangażowany do roli ks. Sopoćki w filmie „Miłość i Miłosierdzie”?

MACIEJ MAŁYSA: – Mojego bohatera miał zagrać inny aktor, ale z jakiegoś powodu zrezygnował. Okazało się, że trzeba dosyć szybko znaleźć odtwórcę ks. Sopoćki. To zadanie otrzymała moja koleżanka, która zastanawiała się, kogo do tej roli polecić. Przyznała, że szukała aktora, jak to nazwała, z wnętrzem. I jakoś tak się stało, że pomyślała o mnie. Późnym wieczorem napisała na messengerze, że ma dla mnie propozycję. Oddzwoniłem. Gdy przeczytałem scenariusz, stwierdziłem, że jestem zainteresowany rolą. Pojechałem na spotkanie z reżyserem. To był dzień imienin Michała – a więc i ks. Sopoćki, i reżysera Michała Kondrata. A na dodatek w tym dniu mijała 10. rocznica ogłoszenia spowiednika s. Faustyny błogosławionym...

– Znał Pan wcześniej historię jego życia?

– Na początku wiedziałem, że był spowiednikiem s. Faustyny. Zresztą odnoszę wrażenie, że większość osób wie na temat ks. Sopoćki niewiele. Znają św. Faustynę, św. Jana Pawła II, ale o bł. ks. Michale Sopoćce wiedzą mniej. Tymczasem to postać niesamowita. Dużo tracimy, nie znając jego życia, w które zostało wpisanych wiele niezwykłych, wręcz cudownych wydarzeń...

– Z Pana słów i gestów łatwo odczytać, że teraz może Pan długo i barwnie mówić o swym bohaterze. Jak się Pan przygotowywał do zagrania tej roli?

– Gdy już wiedziałem, że zagram spowiednika s. Faustyny, to kupiłem „Dziennik” ks. Michała Sopoćki. Zresztą nadal do niego wracam. Tam są takie myśli, których nie sposób przeczytać na raz. Sięgnąłem także po „Dzienniczek” św. Faustyny. Oczywiście, wcześniej o nim wiedziałem, ale znałem tylko fragmenty, zwłaszcza te zasłyszane przy różnych okazjach. W „Dzienniczku” odszukałem wszystkie zapiski odnoszące się do ks. Sopoćki. Poznałem, co pisała o nim św. Faustyna i co mówił jej na temat spowiednika Pan Jezus. Czytałem to wszystko z wypiekami na twarzy. Myślałem: – To o mnie! (śmiech). Wracałem do tych fragmentów i krok po kroku poznawałem niezwykłego człowieka. I powoli budowałem rolę. Pomogły także rozmowy z reżyserem, ale też z moim bratem, dla którego bł. ks. Sopoćko jest osobą bliską. Dziś mogę powiedzieć, że błogosławiony, którego zagrałem, w pewnym sensie stanął na mojej drodze życia i od tego czasu go poznaję.

– Jaki obraz człowieka, kapłana wyłania się z „Dziennika” ks. Sopoćki?

– To poważny kapłan – chociaż osoba pracująca przy filmie przekonywała mnie, że był człowiekiem pogodnym, radosnym. Z moich spostrzeżeń wynika, że miał dystans do siebie, że dużo od siebie wymagał. Przykładem mogą być uwagi zapisane, gdy skończył 79 lat i stwierdził: „...drżę na myśl, że mogę stanąć przed sądem Bożym z pustymi rękami...”. A przecież tyle zrobił! Proszę zobaczyć, jaka pokora. My z reguły jesteśmy surowi, ale dla innych, a sobie raczej pobłażamy. U niego było na odwrót – siebie widział w bardzo krytycznym świetle. Poza tym, aby zrealizować zamierzenie, nie ustawał w działaniu. Był niezwykle pracowity. Z notatek wynika, że bardzo mu zależało na ludziach. W tym, co robił, był bardzo uczciwy. Nigdy nie stwarzał wokół siebie jakiejś otoczki niezwykłości, jakiegoś szczególnego powołania. Wiemy np., że s. Faustyna pisała „Dzienniczek” na polecenie ks. Sopoćki. Już po jej śmierci ks. Michał przyznał, że polecił jej robić notatki, ponieważ był bardzo zajęty i nie zawsze miał czas, aby jej słuchać. Łatwiej mu było w wolnej chwili czytać to, co napisała. Ale ks. Sopoćko nigdy nie przypisał sobie szczególnej roli w powstaniu „Dzienniczka”. Warto przypomnieć, że wiedział, iż kult nie od razu zostanie wprowadzony, ale konsekwentnie realizował powierzone mu dzieło. Nie zrażał się przeciwnościami. Miał świadomość, że im jest trudniej, tym bardziej jego misja ma sens. Myślę, że mieć zaprzyjaźnionego takiego świętego – to supersprawa. Zresztą Jan Paweł II mówił, że warto się przyjaźnić ze świętymi, bo to jest przyjaźń na zawsze. Dlatego cieszę się, że się zaprzyjaźniłem z bł. Michałem Sopoćką. Wierzę, że on do mnie mówi.

– Jak?

– Dam przykład. Ks. Sopoćko pyta Faustynę o pewną sprawę i ona zapewnia go, że zapyta o to Pana Jezusa. Ale podczas Eucharystii, którą ks. Sopoćko odprawia, przychodzi odpowiedź. Jednak ks. Michał nie odbiera tego jako słów Jezusa, wraca do tematu w rozmowie z Faustyną, która stwierdza, że przecież Pan Jezus już mu na to pytanie odpowiedział... I stąd refleksja, że my jesteśmy tak blisko Pana Jezusa, przyjmujemy Go w czasie Eucharystii, a wciąż o Nim zapominamy. On jest, a my Go nie widzimy, nie uświadamiamy sobie Jego obecności.

– Uczestniczył Pan w watykańskiej premierze filmu. Jakie wrażenia?

– Była ekscytacja. W Watykanie widziałem film po raz pierwszy. To była wersja angielska z włoskimi napisami. Pokaz zorganizowano w sali kinowej Filmoteki Watykańskiej w Palazzo San Carlo za Spiżową Bramą. Myślałem, że to będzie większa sala, ale siedzący obok mnie dziennikarz wyjaśnił, iż od pewnego czasu premiery odbywają się właśnie w tym miejscu, które jest bardziej kameralne. Zauważyłem tam wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej i od razu pomyślałem, że to zapewne ślad po Janie Pawle II. A w premierze uczestniczyli m.in. dostojnicy Kurii Rzymskiej, a także wikariusz generalny Zgromadzenia Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny Joseph G. Roesch i były arcybiskup Palermo kard. Salvatore De Giorgi, który bardzo starannie przygotował wprowadzenie do filmu – widać było, że włożył w to wystąpienie wiele energii. Niesamowite było to, że watykańska premiera filmu odbyła się w przeddzień 60. rocznicy wprowadzenia przez Stolicę Apostolską zakazu szerzenia kultu Bożego Miłosierdzia według wizji s. Faustyny. Był to więc symboliczny moment, takie domknięcie tematu. W każdym razie dla nas, twórców filmu, ta premiera to wielkie szczęście i radość, że odbyła się właśnie w Watykanie. Bardzo chciałem tam być.

– A reakcje?

– Było dużo emocji. Zapamiętałem m.in. reakcję siedzącego obok mnie dziennikarza, który zaśmiał się głośno, gdy zobaczył, jak malarz reaguje na ciągłe uwagi Faustyny na temat powstającego obrazu. Dla mnie to było potwierdzenie, że film pokazuje w sposób naturalny to, co się wydarzyło, że nie ma w nim patosu, że wyeksponowano w nim ludzką naturę.

– Komu poleciłby Pan prawdziwą historię Miłości i Miłosierdzia?

– Jako pierwsze przychodzą mi do głowy osoby, które tej historii nie znają. Marzeniem by było, żeby ten film stał się przyczynkiem do nawrócenia. By Miłosierdzie „zadziałało” w taki sposób, że po obejrzeniu filmu jego poruszony odbiorca zaczyna na własną rękę szukać kolejnych informacji o Miłosierdziu i jego apostołach. Kolejną grupę mogą stanowić osoby, o których wspominaliśmy na początku rozmowy. To ludzie, którzy wiedzą, że ks. Sopoćko był spowiednikiem Faustyny. Być może po obejrzeniu filmu tacy widzowie zechcą bliżej poznać ks. Michała. Myślę, że na pewno ich ubogaci, jeśli wejdą w duchowość błogosławionego kapłana. Film ukazuje wiele wątków, wydarzeń, faktów, które warto poznać. Przykładem może być historia powstania pierwszego obrazu, jego niezwykłe losy. Ale warto pamiętać, co Pan Jezus powiedział na ten temat Faustynie: „Nie w piękności farby ani pędzla jest wielkość tego obrazu, ale w łasce mojej” (Dz. 313). Myślę, że o tym trzeba pamiętać, kiedy modlimy się przed obrazem Jezusa Miłosiernego czy to w Wilnie, czy w Łagiewnikach, czy w wielu innych zakątkach świata. Upowszechnieniu tej prawdy o Bożej łasce służy ten film.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Dar na Stulecie” – 18 maja startuje ogólnopolski projekt na 100. urodziny św. Jana Pawła II

2019-04-24 16:27

tk / Warszawa (KAI)

Już 18 maja startuje wielka ogólnopolska akcja „Dar na Stulecie”, która ma upamiętnić przypadającą 18 maja przyszłego roku 100. rocznicę urodzin Jana Pawła II. Pomysłodawca, o. Maciej Zięba, ma nadzieję, że akcja zaowocuje podjęciem szeregu dzieł charytatywnych, modlitewnych, edukacyjnych i kulturalnych oraz, że pomysł zjednoczy wszystkich Polaków.

Biały Kruk/Adam Bujak, Arturo Mari

Zachęcając do podjęcia akcji organizatorzy wymieniają przykłady różnego typu działań. Może to być osobiste zaangażowanie poprzez podjęcie dodatkowych praktyk związanych z modlitwą, postem i jałmużną, zaangażowanie się w pomoc osobom potrzebującym w najbliższym otoczeniu czy systematyczne studiowanie Pisma Świętego lub nauczania Jana Pawła II.

Wśród proponowanych, przykładowych działań wymienia się też m.in. działania w najbliższym otoczeniu na rzecz wzmocnienia pobożności, działań kulturalnych, charytatywnych, samokształcenia czy edukacji.

Uczestnictwo w „Darze na Stulecie” może też polegać na zorganizowaniu nabożeństw i innych form modlitewnych w intencji Ojczyzny i pokoju na świecie oraz wydarzeń promujących i upowszechniających nauczanie Jana Pawła II. Może to być także zaangażowanie duchowe, fizyczne lub materialne w konkretne potrzeby lokalnego Kościoła np. poprzez wolontariat lub wsparcie misji.

„W Polsce jest wielki potencjał społeczny do czynienia dobra, ale nie jest on uruchamiany” – powiedział o. Zięba podczas dzisiejszego spotkania w Centrum Medialnym KAI. Zapowiedział, że w ramach projektu uruchomiona zostanie „mapa dobrych inicjatyw”, na którą nanoszone będą kolejne pomysły i przedsięwzięcia, zgłaszane z całego kraju. „Chodzi o multiplikowanie dobrych inicjatyw” – tłumaczy zakonnik.

O. Zięba zaznacza, że inicjatywa ma być formą odpowiedzi na papieskie wezwanie by „duchowe dziedzictwo, któremu na imię Polska, raz jeszcze przyjąć z wiarą, nadzieją i miłością”. Stąd pomysł stworzenia pomnika z serc i umysłów tysięcy Polaków, zbudowanego z inicjatyw modlitewnych i charytatywnych, naukowych i artystycznych, edukacyjnych i wychowawczych wspierających pomnażanie owego duchowego dziedzictwa.

Projekt „Dar na Stulecie” zostanie zainaugurowany 18 maja bieżącego roku na Wawelu. Natomiast 18 maja przyszłego roku, w 100. rocznicę urodzin Karola Wojtyły, w sanktuarium Jana Pawła II w Krakowie złożone zostanie wotum – księga ze spisem wszystkich działań duchowych i materialnych podjętych w ramach projektu.

Kilka dni wcześniej, 15 maja w Warszawie odbędzie się konferencja prasowa promująca cały projekt. W trakcie spotkania zostanie uruchomiona specjalna strona internetowa, dziennikarze zobaczą też specjalny spot telewizyjny zachęcający do włączenia się w akcję.

Do włączenia się w inicjatywę zaproszeni są wszyscy Polacy, żyjący w kraju jak i za granicą oraz wszystkie grupy społeczne. „Nauczanie Jana Pawła II nazywam 'odkrywkową kopalnią złota'” – wskazuje o. Zięba dodając, że ta kopalnia „trochę nam zarasta, ale chaszcze są małe i jeszcze można je usunąć”. Temu właśnie, jak tłumaczy, służyć ma "Dar na Stulecie", a jego celem nie jest przekonywanie kogokolwiek, iż papież Wojtyła był „wielki” tylko pokazanie, że może być patronem różnych dzieł „tu i teraz”.

Organizatorzy podkreślają, że wyzwania stojące przed Polską i Kościołem domagają się ewangelicznej odpowiedzi – odważnej i wyrazistej. Ich zdaniem, nie istnieje lepsza inspiracja, aby sprostać tym wyzwaniom niż przesłanie Jana Pawła II do rodaków. Jest to zarazem odpowiedź na apel papieża Franciszka: „Niech ponowne odkrycie świadectwa wierności Bogu i miłości do człowieka mojego czcigodnego poprzednika zachęci wszystkich, zwłaszcza młodych, do tego, by otworzyli na oścież drzwi Chrystusowi na rzecz wielkodusznego zaangażowania dla pokoju, braterstwa i solidarności”.

W ramach akcji do 6 maja rozesłane zostaną pakiety informacyjne do wszystkich, ponad 10. tys., parafii w Polsce. Przewiduje się także uruchomienie strony internetowej i specjalnej aplikacji.

„Dostrzegamy znamiona pełzającej sekularyzacji i element religijnego ożywienia jest niezbędny” – powiedział KAI o. Zięba. Zaznaczył, że Jan Paweł II jest wpisany w wiele polskich serc, dlatego wydaje się, że łatwo będzie wzbudzić takie ożywienie oraz poczucie wspólnoty, które On tworzył przez prawie 30 lat. „Każdy może dołożyć swoją cegiełkę, niezależnie od tego czy jest stary czy młody, prawicowy czy lewicowy, praktykujący czy też nie” – zaznacza zakonnik.

Organizatorami akcji „Dar na Stulecie” są: Stowarzyszenie Lednica 2000, Centrum Myśli Jana Pawła II, Fundacja Dzieło Nowego Tysiąclecia, Instytut Dialogu Międzykulturowego im. Jana Pawła II, Stowarzyszenie „Środowisko Ks. Karola Wojtyły - św. Jana Pawła II”, Instytut Tertio Millennio.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem