Reklama

Szukać tego, co łączy

2017-12-27 11:10

Urszula Buglewicz
Edycja lubelska 53/2017, str. I

Katarzyna Artymiak
Spotkanie z papieżem Franciszkiem podczas rekolekcji rzymskich

Urszula Buglewicz: – W minionym roku naszym zadaniem było „Iść i głosić”. Jak wywiązaliśmy się z tego zadania?

Abp Stanisław Budzik: – W minionym roku duszpasterskim wracaliśmy najpierw do wielkich wydarzeń roku 2016: rocznicy Chrztu Polski, wizyty papieża Franciszka, Światowych Dni Młodzieży, Roku Miłosierdzia. Te wielkie wydarzenia ciągle żyją w nas i pragniemy, aby ich owoce były trwałe. Po ŚDM w Polsce dostrzegamy większą dynamikę wśród duszpasterzy i młodych, którzy chcieliby przedłużyć i utrwalić to, co było tak piękne podczas wizyty papieża Franciszka. W rocznicę spotkania z przedstawicielami narodów świata na „Arenie Młodych” w Lublinie wydaliśmy kolorowy album upamiętniający tamto niepowtarzalne wydarzenie. Okazuje się, że więzy zadzierzgnięte podczas ŚDM w Lublinie okazały się trwałe i mają swój dalszy ciąg. Staramy się o to, aby ten powiew Ducha Bożego, jaki przywiózł do Polski papież Franciszek wraz z młodzieżą z całego świata, wydał konkretne owoce w pracy duszpasterstw młodzieżowych.
Rok Miłosierdzia był dla naszej Caritas okazją do jeszcze intensywniejszej pracy charytatywnej. Obok znanych i wypróbowanych inicjatyw pojawiają się nowe, także w odpowiedzi na wprowadzony ostatnio przez Ojca Świętego Światowy Dzień Ubogich, takie jak np. uruchomienie stołówki dla ubogich „Anielska Przystań” albo Wigilia Miłosierdzia dla ubogich, samotnych i bezdomnych. Na Chrystusowe „Idźcie i głoście”, przypominane w Kościele przez ostatnich papieży, odpowiadamy w naszej archidiecezji przez trwające od kilku lat misje ewangelizacyjne „Źródło” i peregrynację relikwii Drzewa Krzyża w kopii Krzyża Trybunalskiego z lubelskiej archikatedry. W tym dziele uczestniczą świeccy: wspomagają księży w głoszeniu Dobrej Nowiny i dają osobiste świadectwo. Pokazują na żywym przykładzie, jak wiele może uczynić łaska Boża w człowieku, który podejmuje wezwanie do nawrócenia. Parafianie i duszpasterze relacjonują, nierzadko z entuzjazmem, jak dobre owoce przynoszą te pogłębione duchowo misje ewangelizacyjne.

– Rok 2017 był wyjątkowy dla Lublina…


– To rok jubileuszu 700-lecia praw miejskich, okazja do przypomnienia interesującej historii miasta, zbudowanego na pograniczu języków, kultur, wyznań i religii. Zawarta tutaj przed prawie 450. laty Unia Lubelska rozpoczęła najświetniejszy okres w dziejach Rzeczpospolitej wielu narodów, a dziś, w dobie narastających nacjonalizmów i konfliktów, jest apelem skierowanym do Europy i do Polaków, aby szukać tego, co łączy, a nie wykopywać nowych przepaści. Miasto przygotowało szereg różnych wydarzeń, w których uczestniczył Kościół, świadomy, że na tym miejscu oddychał „dwoma płucami”, jak nazwał obie tradycje kościelne – wschodnią i zachodnią św. Jan Paweł II. Wymownym symbolem przenikania się tych tradycji jest kaplica Trójcy Świętej na Zamku Lubelskim.
Najmocniejszym akcentem tego roku ze strony kościelnej było pierwsze w historii Lublina Zebranie Plenarne Konferencji Episkopatu Polski. Planując to wydarzenie, chcieliśmy połączyć rozpoczęcie jubileuszu 100-lecia KUL z 700--setną rocznicą uzyskania praw miejskich Lublina. Przybywając do naszego miasta, biskupi pragnęli wyrazić uznanie dla dorobku naukowo-kulturalnego KUL. Podkreślali wkład uniwersytetu w umocnienie Kościoła w kraju i za granicą. Ponad 80 obecnie żyjących biskupów polskich to absolwenci naszego uniwersytetu. Była to dobra okazja do pokazania im rozwoju uniwersytetu i miasta.

– Co działo się podczas zebrania Episkopatu?

– Przede wszystkim jako biskupi mieliśmy intensywny program obrad, jak zwykle podczas dwudniowych zebrań plenarnych, które odbywają się trzy razy do roku, przeważnie w Warszawie, a od czasu do czasu na wyjeździe. Poza obradami przygotowaliśmy dla gości program dodatkowy. Pierwszego dnia odwiedziliśmy kaplicę Trójcy Świętej na Zamku oraz uczestniczyliśmy w koncercie w Galerii Malarstwa Polskiego przed obrazem Unii Lubelskiej Jana Matejki. Drugiego dnia w programie znalazły się wizyta i koncerty w nowoczesnym Centrum Spotkania Kultur. Pięknym przeżyciem dla biskupów była krótka pielgrzymka i modlitwa w sanktuarium Matki Bożej Latyczowskiej, ustanowionym zaledwie tydzień wcześniej w kościele Matki Bożej Różańcowej w Lublinie. Ku zaskoczeniu gości świątynia wypełniona była wiernymi, a serdeczne powitanie ks. prał. Józefa Dziducha i dynamiczny śpiew młodego chóru Pueri Cantores Lublinenses wzbudziły radość pielgrzymów i wiernych. Biskupi celebrowali Eucharystię w odnowionym kościele akademickim KUL oraz w archikatedrze w ramach 100. inauguracji roku akademickiego KUL. Odnowiony i rozbudowany campus uniwersytecki zaimponował księżom biskupom. Obradowaliśmy w Centrum Transferu Wiedzy, w najnowszej części uniwersytetu, w auli z której roztaczał się piękny widok, także na konwikt, w którym wielu z nich kiedyś mieszkało. Wielu uczestników konferencji zaskoczyły nowe drogi dojazdowe do Lublina ze strony Warszawy i w ogóle piękno naszego miasta.

– Jakie zadania czekają nas w nowym roku?


– Przed nami nowy, 2-letni program duszpasterski w Polsce pod hasłem: „Duch, który umacnia miłość”. Od sakramentu chrztu przechodzimy do sakramentu bierzmowania i przypominamy o Osobie i dziele Ducha Świętego, o którym w naszej pobożności czasem zapominamy. Dla wielu młodych bierzmowanie staje się sakramentem pożegnania z Kościołem. A przecież Duch Święty jest niezwykle ważny dla naszej wiary i modlitwy, dla budowania wspólnoty Kościoła. Czeka nas wielki wysiłek duszpasterski, aby zdynamizować przygotowanie do bierzmowania i towarzyszyć młodym także po przyjęciu tego sakramentu.
Archidiecezjalny zespół ewangelizacyjny pod kierunkiem ks. Michała Zybały przygotował program pod nazwą „Ruah” (biblijne określenie Ducha Świętego). Obejmuje on zarówno dwuletnie przygotowanie do przyjęcia sakramentu, jak i rozpisaną na trzy lata formację po bierzmowaniu. Dobre efekty przynosi przygotowanie w małych grupach, z udziałem osób świeckich. Osobny program formacji do sakramentu bierzmowania i towarzyszenia młodym po przyjęciu tego sakramentu prowadzi w Lublinie także Droga Neokatechumenalna. Wszystko po to, aby bierzmowanie stało się okazją do duchowej przemiany, do pogłębienia wiary, do misyjnego nawrócenia i zaangażowania się w życie Kościoła. Tym samym włączamy się w realizację tegorocznego programu Kościoła w Polsce, zatytułowanego „Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym”. Jest do wyzwanie także dla nas, biskupów, dla których udzielanie sakramentu bierzmowania, głoszenie słowa Bożego młodym, towarzyszenie im na progu dorosłości, to wielkie i trudne, ale jakże piękne zadanie.

– Czego w 2018 r. nie można przespać?


– Rok 2018 zdominuje 100-lecie KUL-u z całym szeregiem ważnych wydarzeń, jak światowy zjazd absolwentów, pielgrzymka akademicka do grobu św. Jana Pawła II, zgromadzenie federacji uniwersytetów katolickich i zjazd rektorów polskich uniwersytetów, aż po koncert „Mazowsza” w grudniu w katedrze. Miasto planuje także (w lutym) wyjątkowy koncert w podziękowaniu za istnienie KUL: „Siedem Bram Jerozolimy” Krzysztofa Pendereckiego.
Ciągle aktualne pozostanie wołanie: „Idźcie i głoście”. To głoszenie dokonuje się nieustannie w Kościele w liturgii Eucharystii i sakramentów, przez które Duch Święty umacnia nas na różnych etapach życia, przez katechizację, modlitwę, spotkania niezliczonych wspólnot działających na terenie archidiecezji. Ale są też sytuacje nadzwyczajne, kiedy wychodzimy na ulice. Przed nami Orszak Trzech Króli i koncert „Betlejem w Lublinie”. W Wielkim Poście rozwija się pielgrzymka po kościołach stacyjnych Lublina, a w okresie wielkanocnym bardzo polecamy wiernym Drogę Światła. Chcemy pobudzić naszą pobożność paschalną, bo Zmartwychwstanie jest centrum naszej wiary. Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, mówi św. Paweł, daremna jest nasza wiara i na nic się nie zda nasze przepowiadanie. Ta centralna prawda naszej wiary czasem nam umyka, koncentrujemy się na tematach drugorzędnych, a przecież powinniśmy być ludźmi paschalnymi, żyjącymi zmartwychwstaniem Chrystusa. Drogi Światła organizowane są w poszczególnych parafiach, mamy też jedną centralną, 40. dnia po Zmartwychwstaniu, która prowadzi od kościoła Świętej Rodziny do sanktuarium Matki Bożej Różańcowej Latyczowskiej. Ten teren to miejsce spotkania milionowej rzeszy wiernych z Janem Pawłem II w 1987 r.
Ciekawą inicjatywą w nadchodzącym roku będzie piesza pielgrzymka w Żułowie śladami kard. Stefana Wyszyńskiego i do Lwowa, śladami św. Brata Alberta Chmielowskiego. Z radością przyjęliśmy wiadomość o uznaniu heroiczności cnót sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego. W oczekiwaniu na beatyfikację Prymasa Tysiąclecia zachęcamy do modlitwy 28. dnia każdego miesiąca i przypominamy, że zanim został prymasem, był biskupem w Lublinie i tu przygotowywał się do wielkich zadań w Kościele. Jak co roku, odbędzie też pielgrzymka na Jasną Górę, już 40., a więc także jubileuszowa. Co roku odbywa się spotkanie młodych w Garbowie (SMAL).
Bardzo aktywnie działa w archidiecezji duszpasterstwo Liturgicznej Służby Ołtarza pod kierunkiem niezmordowanego w pomysłach ks. Marcina Grzesiaka, którego wspierają duszpasterze dekanalni. Co roku odbywają się kursy lektorskie, szkolenie ceremoniarzy, pielgrzymka do Wąwolnicy, wizyty i modlitwy w seminarium. Atrakcją i szkołą życia ministrantów i lektorów są coroczne rozgrywki piłkarskie z udziałem ok. 4 tys. młodych ludzi, kończące się centralnymi zawodami w licznych halach sportowych Lublina. Praca ze służbą liturgiczną to szczególnie ważna działalność, bo powołania kapłańskie, których mamy coraz mniej (trzeba uderzyć na alarm i zintensyfikować naszą modlitwę) w ponad 90% rodzą się właśnie w grupie ministrantów i lektorów.

– Przyszły rok to również czas radości z odzyskania niepodległości…

– ... i wdzięczności Bogu za wielki dar wolności, przywróconej po latach niewoli. Kościół wspierał naród w czasach zaborów, cierpiał razem z nim. Teraz raduje się ze stulecia odzyskania niepodległości i chętnie włącza się w uroczystości organizowane w skali państwowej i lokalnej. W Lublinie podkreślamy, że jednym z pierwszych owoców niepodległości Ojczyzny był Katolicki Uniwersytet Lubelski. Zaczął funkcjonować w niespełna miesiąc po jej odzyskaniu. W zamyśle jego twórcy, ks. Idziego Radziszewskiego, pierwszego rektora, miał służyć odrodzonej Ojczyźnie i jej duchowemu oraz intelektualnemu rozwojowi. Powstanie uniwersytetu zupełnie odmieniło oblicze naszego miasta. Mam nadzieję, że jubileusz uhonorujemy pomnikiem ks. Idziego Radziszewskiego, wielkiego wizjonera i gorącego patrioty, który rzucił ideę powstania uniwersytetu, zrealizował ją i oddał za nią swoje młode życie. Bez ks. Radziszewskiego Lublin dziś nie byłby tym, czym jest: miastem uniwersyteckim, dynamicznym, w którym dziesiątki tysięcy młodych ludzi z Polski i zagranicy szukają prawdy, zdobywają wiedzę i uczą się życiowej mądrości.

Tagi:
wywiad abp Stanisław Budzik

Historia zapisana w sercach

2019-06-12 09:02

Urszula Buglewicz
Edycja lubelska 24/2019, str. 3

Nie ma większego przykazania niż przykazanie miłości, które łączy w sobie wszystkie wezwania moralne chrześcijanina – mówił abp Stanisław Budzik w parafii pw. św. Stanisława w Bończy

Paweł Wysoki
Jubileuszowy dąb pozostanie znakiem wdzięcznej pamięci

O Bończa to niewielka parafia na południowo-wschodnich krańcach archidiecezji. Licząca mniej niż tysiąc wiernych wspólnota może poszczycić się wspaniałą historią. Początki parafii sięgają XV wieku, a pierwsze wzmianki o jej istnieniu pochodzą z 1489 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bóg jest Trójcą Świętą
Skąd o tym wiemy?

2019-06-12 09:01

Ks. Jarosław Grabowski
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 10-11

„Drodzy bracia i siostry, obchodzimy dziś uroczystość Trójcy Przenajświętszej. Cóż wam mogę powiedzieć o Trójcy? Hm... Jest Ona tajemnicą, wielką tajemnicą wiary. Amen”. To było najkrótsze kazanie, jakie usłyszałem kiedyś w młodości. Wiernych obecnych w kościele to zaskoczyło. Jednych pozytywnie, bo kazanie było wyjątkowo krótkie, inni byli zirytowani, gdyż nie zdążyli się jeszcze wygodnie usadowić w ławce. Wtedy przyszły mi do głowy pytania: Czy o Trójcy Świętej nie możemy nic powiedzieć? Dlaczego więc wyznajemy, że Bóg jest w Trójcy jedyny? Skąd o tym wiemy?

©Renta Sedmkov – stock.adobe.com
Giovanni Maria Conti della Camera, „Trójca Święta” – fresk z kościoła Świętego Krzyża w Parmie

Mówienie o Trójcy nie jest rzeczą łatwą. Wyrażenie trójjedyności jest zawsze trudne do zrozumienia, gdyż według naszego naturalnego sposobu myślenia, trzy nigdy nie równa się jeden, jak i jeden nie równa się trzy. W przypadku nauki o Bogu nie chodzi jednak o matematyczno-logiczny problem, ale o sformułowanie prawdy wiary, której nie sposób zamknąć w granicach ludzkiej logiki. Chrześcijanie wyznają wiarę w jednego Boga w trzech Osobach. Dla wielu jednak to wyznanie nie ma większego znaczenia w życiowej praktyce. W świecie, w którym jest wiele „pomysłów na Boga”, my, chrześcijanie, powinniśmy pamiętać, że to nie my wymyślamy sobie Boga – my Go tylko odkrywamy i poznajemy, gdyż On sam zechciał do nas przyjść i pokazać nam siebie. Uczynił to zwłaszcza przez fakt wcielenia Syna Bożego. To dzięki Niemu wiemy, że Bóg jest wspólnotą trzech Osób, które żyją ze sobą w doskonałej jedności. „Nie wyznajemy trzech bogów – przypomina Katechizm Kościoła Katolickiego (253) – ale jednego Boga w trzech Osobach: «Trójcę współistotną». Osoby Boskie nie dzielą między siebie jedynej Boskości, ale każda z nich jest całym Bogiem: «Ojciec jest tym samym, co Syn, Syn tym samym, co Ojciec, Duch Święty tym samym, co Ojciec i Syn, to znaczy jednym Bogiem co do natury»”. Człowiek wiary nie wymyśla prawdy, lecz ją przyjmuje. Zastanawia się nad nią, podejmując wielowiekowe doświadczenie Kościoła, który wyjaśniał ją zawsze w świetle objawienia.

Biblijne opisy objawienia się Trójcy Świętej odnajdujemy m.in. w wydarzeniu chrztu Jezusa w Jordanie (por. Mt 3, 13-17) oraz podczas Jego przemienienia na górze Tabor (por. Mt 17, 1-9). W tekstach tych jest zaakcentowane bóstwo Chrystusa, który pozostaje w jedności z Ojcem i Duchem Świętym. W innych tekstach akcent położony jest zaś na bóstwo Ducha Świętego, który pozostaje w ścisłej relacji do Ojca i Syna (por. J 15, 26; 1 Kor 2, 10).

Czy jednak w ograniczonym ludzkim poznaniu możemy mówić w ogóle o nieograniczonej tajemnicy Trójcy? Odpowiedź daje nam św. Cyryl Jerozolimski (IV wiek): „Choć nie mogę całej rzeki wypić, czy mi nie wolno tyle wody zaczerpnąć, ile mi potrzeba? Choć nie jestem w stanie zjeść wszystkich owoców z ogrodu, czy muszę odejść głodny? Czy nie mogę spoglądać na słońce, bo me oczy nie zdołają go całego objąć?”. Wielu chrześcijan jest przekonanych, że o Trójcy należy raczej milczeć niż mówić, gdyż język ludzki jest po prostu nieadekwatny, by powiedzieć coś sensownego o tak zdumiewającej tajemnicy. Sugerują w ten sposób, że Bóg jest wielkim znakiem zapytania, niezrozumiałą tajemnicą, czyli tym, czego nie da się zrozumieć. Jeśli Bóg do mnie mówi, to chyba po to, żebym Go zrozumiał. Św. Augustyn nigdy nie określał tajemnicy jako czegoś, czego nie można zrozumieć, lecz jako coś, czego człowiek nie skończy nigdy poznawać, a to zupełnie inna sprawa. Bóg wprowadza nas w swoją tajemnicę. Skoro mamy się stać tacy jak On, musimy Go poznawać. Choć Trójca Święta jest ponad naszym rozumem, nie oznacza to, że należy milczeć.

W Tradycji Kościoła odnajdujemy wiele tekstów, które przez analogię przybliżają nam prawdę o Trójcy Świętej. Św. Atanazy w IV wieku napisał: „Ojciec jest światłem, słońcem, ogniem; Syn jest blaskiem, łuną od ognia; Duch Święty jest oświeceniem. W Ojcu jest Syn jak blask w świetle, gdzie jest blask, tam jest i światło”. W ten sposób wyraził on jedność istoty, a równocześnie samoistność Ojca, Syna i Ducha Świętego. Św. Augustyn dostrzegał analogię w strukturze ludzkiego życia duchowego, by wyrazić trójjedyność Boga: Duch – Samopoznanie – Miłość. Obrazem Trójcy jest także drzewo: korzeń obrazuje Boga Ojca, pień – Syna pochodzącego od Ojca, a kwiaty i owoce – Ducha Świętego. Inne obrazy także wywodzą się z kontemplacji natury: źródło – rzeka – morze; słońce – promień światła – blask. W ikonografii chrześcijańskiej używano licznych symboli i obrazów, by przedstawić tajemnicę Boga w trzech Osobach. Znamy również obrazy, na których Bóg Ojciec przedstawiany jest w postaci starca o siwych włosach, Syn Boży jako młodszy mężczyzna o ciemnych włosach, a Duch Święty w postaci gołębicy. Przedstawienia tego typu, jeśli zostaną potraktowane jako źródło poznania istoty Boga, bez teologicznego wyjaśnienia mogą prowadzić do deformacji prawd wiary. Musi nam towarzyszyć świadomość, że tego typu obrazy są dalekie od wyrażenia całego bogactwa prawdy o Bogu. Ostatecznie „tylko sam Bóg (...) może nam pozwolić poznać się jako Ojciec, Syn i Duch Święty” (KKK 261).

Zapytajmy wreszcie: jakie to ma dla nas znaczenie? Ogromne, gdyż życie chrześcijanina realizuje się w znaku i obecności Trójcy. Na początku życia przyjęliśmy sakrament chrztu św.: „w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”, i u kresu naszego życia będą odmawiane modlitwy w imię Trójcy Przenajświętszej. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego narzeczeni zostają złączeni w małżeństwie, a kapłani są święceni. W imię Trójcy Świętej rozpoczynamy i kończymy dzień. Trójca jest więc portem, do którego wszystko zmierza, i oceanem, z którego wszystko wypływa, do którego wszystko dąży.

Święty Augustyn na początku V wieku pisał w swoim monumentalnym dziele „O Trójcy Świętej”, a Benedykt XVI na początku XXI wieku przypomniał w encyklice „Deus caritas est”, że wiara, podtrzymywana i ożywiana przez miłość, otwiera dostęp do kontemplacji Trójcy Świętej: „Jeśli widzisz miłość, widzisz Trójcę”. Osoby Trójcy są same w sobie relacjami miłości, czyli wspólnotą. Bóg jest wspólnotą miłości, a człowiek został stworzony jako obraz Boga, po to, by ten obraz coraz wyraźniej w sobie uwidaczniać. Jesteśmy więc powołani do stawania się tym, kim od początku jest Bóg: wspólnotą miłości, by kiedyś w wieczności uczestniczyć w doskonałej komunii Trójjedynego Boga.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Orzechu, dziękujemy!

2019-06-16 21:13

Agata Pieszko

Weszłam dziś do małej, dusznej kaplicy na Bujwida. Dawno mnie tu nie było. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to piękne, polne kwiaty, które stały przed ołtarzem na drewnianych pniach. Następnie tłum ludzi, w tym studenci siedzący starym zwyczajem na czerwonym dywanie w czarne kropki. Nazwaliśmy go kiedyś „arbuzem”. Za chwilę rozbrzmiała pieśń do Ducha Świętego i rozpoczęła się jubileuszowa Msza Święta. Msza kapłana, który służy Bogu i ludziom od 55 lat!

Agnieszka Bugała
Ks. Stanisław Orzechowski, bp Andrzej Siemieniewski i najmłodszy z braci Orzecha wraz z małżonką

–Tak na oko, to wszystkich Was znam – mówił do wiernych ks. Stanisław Orzechowski – Ze wszystkich rzeczy, które spotkały mnie na świecie, najlepszą jest Msza Święta. Cieszę się, że mogę w tej Mszy Świętej Was przygarnąć i polecić Panu Bogu.

Dziś spotkaliśmy się na styku pokoleń. Orzech faktycznie nas wszystkich zna. Kojarzy studentów, którzy przychodzili do duszpasterstwa 55 lat temu, poznał ich dzieci, które swoją drogą niejednokrotnie też zadomowiły się w „Wawrzynach”.

Dzisiejszy dzień jest uroczystością Trójcy Świętej. O. Piotr Bęza zastanawiał się, jak połączyć Orzecha z tą niezwykłą tajemnicą.

–To, co jest ważne w Trójcy Świętej, to relacja. Jak patrzymy na życie Orzecha, to jego relacja z Panem Bogiem wychodzi na pierwszy plan, ale także relacje z drugim człowiekiem. Ja zwracam uwagę na to, że Orzech ma niezwykłą pamięć i jak na początku Mszy Św. powiedział, że wszystkich tutaj zna, to nie kłamał. On troszczy się o relacje – mówił o. Piotr Bęza CMF, Prowincjał Polskiej Prowincji Misjonarzy Klaretynów

– Mam powiedzieć kazanie na 55-lecie kapłaństwa Orzecha, a ja nawet nie żyję tyle lat. Większość z nas pewnie chciałaby dziś usłyszeć właśnie jego, bo przez wiele lat karmił nas swoimi kazaniami, więc wpadłem na genialny pomysł-będę go cytował – powiedział na rozpoczęcie homilii o. Piotr.

Ojciec Piotr przez 6 lat pomagał Orzechowi w prowadzeniu studentów. Przez ten czas zdążył zapisać wiele jego złotych myśli oraz wiążących się z nim zabawnych sytuacji, którymi podzielił się z nami z ambony. Każdy cytat Orzecha wywoływał albo poruszenie, albo salwy śmiechu.

Każdy z nas zebranych dziś w kaplicy na Bujwida mógłby się podzielić co najmniej jednym szczególnym wspomnieniem z Orzechem. My przywołaliśmy na pamięć np. dyżury kuchenne na Białym Dunajcu, które wzbudzały niepokój szczególnie u studentek.

– Jedna ze studentek na Obozie w Białym Dunajcu po dyżurze kuchennym podeszła do mnie i powiedziała: Proszę Ojca, ja się już nie boję żadnej rozmowy kwalifikacyjnej. Wystarczyły trzy dni dyżuru z Orzechem – wspominał o. Piotr.

Fakt. Orzech jest wymagający. Czasem szorstki. Nie szczędzi ostrych słów. Ja właśnie za to go cenię. W duszpasterstwie zrozumiałam, że życie takie jest. Czasem szorstkie, nie szczędzi gorzkich słów i nieustannie wymaga.

Orzech jest wymagający, ale przede wszystkim wobec siebie. Uczył nas nie tylko tego, że trzeba pracować nad sobą, ale sam przez całe swoje życie pracował fizycznie, pracował z nami. Uczył dziewczyny jak oskubać gęś, a chłopaków, jak po wykopkach usypać kopiec z ziemniaków. Pokazywał, że trzeba wziąć się do ciężkiej pracy, żeby to wymagające życie było piękne.

„Wawrzyny”. Miejsce, w którym muzyczni się mylą, ktoś przejęzycza się przy ogłoszeniach, a ksiądz krzyczy z ambony. I co z tego? Właśnie nic! Tutaj można być nieidealnym, tutaj można się pomylić, tutaj Orzech nauczył nas, że nie można być „dudusiem”, albo „pudelkiem mamusi”, tylko pracować nad sobą i żyć blisko Boga, przyjmując nawet krytyczne uwagi. W jednej chwili zrozumiałam, dlaczego było mi tu tak dobrze. Tutaj mogłam być sobą, bo Orzech swoją postawą pokazał mi niezwykły dystans.

Dzisiejsza Eucharystia była taka, jakiej Orzech by chciał. Nie był w centrum. W centrum stał jak zwykle Jezus Chrystus w Trójcy Najświętszej i ukochana Matka Boska, która jak sam stwierdził „doskonale do Nich pasuje”. Uwielbienie było pełne tańca, a schola zaśpiewała jedną z jego ukochanych pieśni „Wody Jordanu”.

Orzechowi na koniec jubileuszowej Mszy Świętej oficjalnie dziękowali obecni Prezydenci Duszpasterstwa, Wspólnota Rodzin „Wiosna”, chór „Szumiący Jesion”, członkowie „Solidarności”, „Ruch Rodzin Nazaretańskich”, animatorzy Seminarium Odnowy Wiary, natomiast poza oczami odbyło się jeszcze wiele czułych rozmów, padło dużo ciepłych słów, pocałunków i uścisków. Jubileusz „Orzecha” przeżywał z nim jego najmłodszy brat z małżonką oraz bp. Andrzej Siemieniewski.

Oprócz mnóstwa kwiatów, owoców i słodkości Orzech otrzymał kołpaki jako zadatek na nowy samochód. Zbiórka na nowe, niepsujące się auto dla Orzecha ma potrwać do końca czerwca. Zbiórka na samochód dla Orzecha.

Po Mszy Świętej był czas na spotkanie, wspólne zdjęcia, wspomnienia i rozmowy przy cieście. Nie przy cateringu w dobrej restauracji dla wybranych. Spotkaliśmy się wszyscy. Po swojsku. Jak zwykle, bo tak chciałby nasz ukochany Wielkopolanin.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem