Reklama

W edukacji stawiamy na rodzinę

2018-04-11 14:49

Monika Mazanek-Wilczyńska
Edycja szczecińsko-kamieńska 15/2018, str. I

Monika Mazanek-Wilczyńska
Wspólna fotografia dzieci, rodziców i nauczycieli

Ścisła współpraca nauczycieli z rodzicami oraz harmonijny rozwój wszystkich sfer człowieka: duchowej, intelektualnej, emocjonalnej, etycznej i fizycznej, to główny program wychowawczy rodzinnej szkoły podstawowej dla chłopców „Nawigator”, szkoły dla dziewcząt „Fale” i przedszkola koedukacyjnego „Fale” prowadzonych przez Fundację Edukacji Rodzinnej przy ul. Rodzinnej 1 w Przylepie k. Szczecina (przedłużenie ul. Okulickiego na Gumieńcach).

Pragniemy wychowywać dzieci w duchu pracowitości, szczerości, wolności i odpowiedzialności, tak aby jako dorośli potrafili służyć innym – to motto tych szkół położonych na obrzeżach Szczecina.

Anna Rosiek

Mówi Anna Rosiek, współzałożycielka tych szkół: „Zamarzyły nam się takie placówki dla naszych dzieci. Szkoły widzieliśmy w Hiszpanii, gdzie są one już od 50 lat. Absolwenci są ludźmi spełnionymi, mają szczęśliwe rodziny lub wybrali powołanie. Niektórzy z nas pojechali zobaczyć, jak to wygląda i zauważyli, że dzieci w szkole czują się jak w domu. Tam ktoś pochyla się nad ich wychowaniem. W 2008 r. wraz z 6 rodzinami założyliśmy szkołę, a dokładnie na początek przedszkole, bo tłumaczono nam, że najlepiej wychowanie zacząć od przedszkola. Dziś ja też widzę różnice między naszą szkołą a szkołami państwowymi. Tu ustalamy wspólny front wychowawczy i dzielimy się naszymi spostrzeżeniami. Mój syn jako 3-latek był dzieckiem nieśmiałym. Na koniec roku dzieci były oceniane i u każdego doceniono jakąś cechę w formie «tytułu mistrzowskiego». Marek został «mistrzem milczenia». Podobało mi się, że nie był za to skrytykowany”.

Reklama

W „Falach” i „Nawigatorze” wiele wymaga się od nauczycieli. Podobnie jak rodzice, nauczyciele mają dbać o doskonalenie swojej pracy wychowawczej i dydaktycznej. Nauczyciele są tu opanowani, cierpliwi, w dobrych humorach, sprawiedliwi i budzący zaufanie.

Anna Jacyno

Mówi Anna Jacyno, wiceprezes zarządu Fundacji Edukacji Rodzinnej i wicedyrektor w obu szkołach: „Podstawą kształcenia i wychowania w naszych placówkach jest edukacja spersonalizowana. Takie podejście zakłada, że każda uczennica i każdy uczeń jest wyjątkową i niepowtarzalną osobą. Edukacja spersonalizowana pomaga uczniom osiągnąć pełny rozwój ich możliwości i zdolności oraz dojrzałość i wiedzę konieczną do podejmowania wolnych i odpowiedzialnych decyzji. Taka edukacja przygotowuje ucznia do życia zgodnego z własną godnością, odnajdywania radości z dobrze wykonywanej pracy, przyjaźni z innymi oraz do solidnego i skutecznego działania na rzecz rozwoju społeczności. W naszych placówkach nie oddaje się dziecko do wychowania, my współpracujemy z rodzicami i wspieramy ich w wychowywaniu, bo to rodzice są pierwszymi i najważniejszymi wychowawcami swoich dzieci.

Szkoły stanowią wychowawcze uzupełnienie rodziny. Podstawą dobrego wychowania jest to, by te dwa środowiska szły w jednym kierunku i były spójne pod względem wartości. Program kształcenia rodziców obejmuje m.in.: spotkania, kursy, cykle wykładów oraz doradzanie w wyborze odpowiednich lektur. Rodzicom proponujemy również tutoring rodzinny. Tutor – opiekun spotyka się z uczniem indywidualnie co dwa tygodnie, natomiast z rodzicami dziecka trzy razy w roku. Spotkania służą wyznaczaniu i realizacji celów dydaktyczno-wychowawczych”.

Opiekę duszpasterską w szkołach sprawuje ksiądz z Prałatury Opus Dei. Chrześcijańska tożsamość jest jednym z fundamentów modelu wychowawczego prowadzonego w szkołach.

„Jednym z celów naszych placówek jest wsparcie rodziców w duchowym rozwoju dziecka – dodaje Anna Jacyno. – W okresie przygotowania do I Komunii św. rodzice uczestniczą w organizowanych konferencjach, które prowadzi kapelan szkoły oraz katecheci.

Mamy własną kaplicę, dlatego uczennice i uczniowie wszystkich klas mają możliwość udziału we Mszy św. raz w tygodniu, możliwość spowiedzi i rozmowy z księdzem. Rodzice mogą skorzystać z porad duchowych oraz spowiedzi”.

W szkole trwa właśnie rekrutacja dzieci na nowy rok szkolny.

„Do naszych placówek zapraszam rodziców, którzy chcą wychowywać swoje dzieci w wartościach chrześcijańskich, którzy zainteresowani są edukacją spersonalizowaną i wychowaniem kładącym nacisk na integralność osoby ludzkiej oraz harmonijny jej rozwój” – dodaje Anna Jacyno.

Małgorzata Skorasińska

Edukacja w szkole jest zróżnicowana ze względu na płeć.

„Dziewczynki i chłopcy uczą się oddzielnie. Taki podział pozwala lepiej funkcjonować. Ten podział jest czymś naturalnym, bo badania naukowe wykazują, że poziom edukacyjny dzieci wyrównuje się dopiero na poziomie maturalnym. To, co odróżnia chłopców w sposobie nabywania wiedzy, to to, że dziewczynki myślą bardziej indukcyjnie, natomiast chłopcy wykorzystują rozumowanie dedukcyjne, działają jak Sherlock Holmes i wychodzą z takich zasad ogólnych i zastosowują je do konkretnych przypadków i dużo szybciej rozumują. Także też chłopcom łatwiej jest dokonywać testy wyboru. Dziewczynki łatwiej rozumieją emocje, a chłopcy skupiają się na konkretach. Dziewczęta potrzebują mało ruchu, a chłopcy potrzebują go więcej, bo dla nich to są dodatkowe bodźce dla mózgu i to pobudza ich do pracy. Dziewczynki natomiast dłużej się koncentrują, lepiej słyszą i zapamiętują dużo szczegółów z zajęć. Do dziewczynek mówi się ciszej, a do chłopców mówi się konkretami” – wyjaśnia Małgorzata Skorasińska, nauczycielka klasy „O”.

Mateusz Derkowski

Niezwykle ważnym punktem pracy wychowawczej są spotkania obojga rodziców z tutorem (opiekunem), by wyznaczyć wspólne cele wychowawcze. „Zasadniczo staramy się ustalić wspólny front i w zależności od cech chłopca, określeniu mocnych i słabych jego stron, od sytuacji i atmosfery w domu ustalamy indywidualny plan dla ucznia. Dzięki tutoringowi, który się odbywa co dwa tygodnie i dzięki tym rozmowom dzieci się otwierają i wychodzą na jaw różne problemy. Dzięki tym rozmowom – bo dzieci inaczej funkcjonują w szkole, a inaczej w domu – łączymy elementy całej układanki” – opisuje Mateusz Derkowski, wychowawca klasy trzeciej.

Wanda Zając

„Trzeba mieć to coś w sobie, dar z nieba, który potrafi nauczycielom dotrzeć do ucznia. Spojrzenie rodziców i spojrzenie nauczycieli ma pomóc, by z tego malutkiego człowieczka mógł wyrosnąć wartościowy człowiek” – dodaje Wanda Zając, której syn uczęszcza do tej szkoły.

Anna Bylińska-Manuszak

Swoimi obserwacjami na temat tej szkoły dzieli się chętnie Anna Bylińska-Manuszak, matka 9 dzieci. „Po traumatycznych doświadczeniach z poprzedniej szkoły, gdy mój syn miał iść do «Nawigatora», czułam stres. Tymczasem przez bardzo krótki moment syn szybko się w szkole zaaklimatyzował, został przyjaźnie przyjęty przez chłopców. Atmosfera wzajemnego zrozumienia, szacunku, zainteresowania drugim człowiekiem była tak budująca, że miałam wrażenie, jakbym zostawiała dziecko u rodziny, a nie w szkole. Wychowawczyni, która jest także opiekunem (tutorem) naszej rodziny to bardzo doświadczona i mądra nauczycielka. Służy radą i pomocą nie tylko w odniesieniu do naszego «pierwszaka», ale także w stosunku do pozostałych dzieci w rodzinie. Ta szkoła wspomaga mnie w procesie wychowawczym dzieci. Nie staje w opozycji do wartości chrześcijańskich (jak to było w poprzedniej szkole), tylko je buduje, wyznaje i jeszcze mobilizuje rodziców do bycia coraz lepszym. Ta szkoła bardzo dużo daje, ale też bardzo dużo wymaga. Po paru miesiącach nauki czuję, że moje dziecko jest bardzo dobrze traktowane w tej szkole, z szacunkiem, ale też stanowczością, co jest chłopcom potrzebne. Dla tak młodego człowieka taki model wychowawczy sprawia, że wartości tam przekazywane stają się oczywiste. Syn nie dyskutuje na temat tego, co jest dobre, a co złe. Wie, że skoro w domu mama mówi tak, w szkole pani Dorotka mówi to samo, to jest to dla niego pewnik. Punkt oparcia, tak bardzo potrzebny. Myślę, że szkoły «Nawigator» i «Fale» wychowanie moralne mają na najwyższym poziomie”.

Rodzice chwalą dobrą organizację w tej szkole, która uczy samodzielności. Anna Bylińska- -Manuszak dopowiada: „Szkoła ma bardzo pragmatyczne rozwiązania, co jako rodzic bardzo sobie cenię. Jako przykład można podać rekreację (strój sportowy wysłużony, do zabrudzenia wisi zawsze w szkole i chłopcy mogą go pobrudzić do woli). Wiem, że np. wychodząc na dwór, zawsze ktoś zadba, żeby mój syn się zapiął, ubrał rękawiczki. Szkoła uczy troski nie tylko o siebie, ale i o drugiego człowieka. Jako rodzicowi bardzo odpowiada mi, że w szkole rozwijane są trzy płaszczyzny bardzo harmonijnie: duchowość – przestrzeganie roku liturgicznego; płaszczyzna psychiczna – bardzo wysoki poziom nauczania mnóstwo rozmów, uczenie myślenia, a nie odtwórcze szkolnictwo (na zasadzie: kopiuj – wklej); płaszczyzna fizyczna – duży nacisk na sporty i rekreację na świeżym powietrzu.

Wysoki poziom kultury osobistej nauczycieli, zainteresowanie każdy dzieckiem indywidualnie i bardzo kameralne klasy dają możliwość perfekcyjnej wręcz oceny dziecka. Wychwycenie każdej najdrobniejszej nawet sprawy czy problemu, nad którym trzeba popracować. Dodatkowo – co dla mnie, mamy 9 dzieci, jest bardzo ważne – świetne relacje z innymi rodzicami. I na koniec: dziecko nie musi się wstydzić symboli religijnych, ani tego, że przeżegna się obok krzyża. Tutaj dla wszystkich chłopców to norma. No i wielodzietność to nie patologia – tylko zasługa i wielki dar od Pana” – dodaje Anna Bylińska-Manuszak. Karolina Baumert

Szczególną rolę w procesie edukacyjnym odgrywa samodzielna praca ucznia nad sobą. Karolina Baumert, rodzic, opowiada: „Mam dzieci w różnej grupie wiekowej. Tu uczą już w przedszkolu dobrych nawyków. Od trzylatków kształtowany jest u dziecka nawyk samodzielności. Uczone są, że dzieciom nie wyrywamy zabawki, lecz prosimy o nią. Dla osób dorosłych może to się wydawać nieistotne, ale te dobre nawyki utrwalają się w dzieciach. To są drobne rzeczy, ale one kształtują dzieci, które za dobre sprawowanie na koniec dnia dostają naklejkę. Szkoła nawiązała współpracę z Akademią Familijną i są wykłady dla rodziców w poszczególnych przedziałach wiekowych. Tych kursów dla rodziców tutaj nie brakuje. Kiedy wracamy z placówki, dzieci odkładają buty do szafeczki, a nie stawiają obok. Kredki wkładam do pudełeczka i odkładam na miejsce. Są z tyłu głowy już u tych małych dzieci odpowiednie nawyki, np. mówienia dzień dobry każdemu. To jest niezwykle ważne, że znamy innych rodziców. Jak wiemy, że inna koleżanka ze szkoły kieruje się podobnymi wartościami, to te nasze dzieci zaczynają się przyjaźnić i my się zaczynamy przyjaźnić. Dając swoje dziecko na noc do innej rodziny, rodzic jest spokojny, że te same wartości wyznają też inni rodzice”.

Wanda Zając

Wanda Zając dodaje: „Jestem absolutnie przekonana do idei tych szkół i widzę w nich wiele dobra. Dzięki tej szkole jest nam łatwiej wychowywać naszego najmłodszego syna. Moje starsze dzieci kończyły szkoły publiczne i żadne z nich nie miało tak pozytywnych doświadczeń związanych z edukacją. Różnica jest diametralna”.

Tagi:
szkoła dzieci edukacja Fundacja Edukacji Rodzinnej

Ekspert KEP: Edukacja seksualna nie może być banalizowana

2019-10-18 12:12

ar / Warszawa (KAI)

Edukacja seksualna nie może być banalizowana i ograniczana tylko do przekazu na temat tzw. „bezpiecznego seksu” - pisze ks. Przemysław Drąg. Dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin KEP w tekście przesłanym KAI podkreśla, że w trakcie prowadzonych w polskich szkołach lekcji wychowania do życia w rodzinie, przekazywana jest wiedza dotycząca płciowości i seksualności oparta na "prawdzie, wiedzy, nowych osiągnięciach naukowych i ogromnym szacunku dla człowieka".

youtube.com

Tak dla edukacji seksualnej

Jesteśmy dzisiaj świadkami zagorzałych debat na temat konieczności edukacji seksualnej dzieci i młodzieży. Przeciwnicy Kościoła zarzucają, że wierzący kontestują edukację seksualną i w ogóle odrzucają jakąkolwiek jej formę w rodzinie i szkole. Czy tak jest naprawdę?

Już w Deklaracji „Gravissimum educationis, o wychowaniu chrześcijańskim” w nr 1, uczestnicy Soboru Watykańskiego II stwierdzili, że istnieje potrzeba „pozytywnego i mądrego wychowania seksualnego”, skierowanego do dzieci i młodzieży, „odpowiedniego do wieku”, „wykorzystując postęp nauk psychologicznych, pedagogicznych i dydaktycznych”.

Tę zachętę wychowania do miłości, akceptacji seksualności i promocji życia w rodzinie realizował Karol Wojtyła prowadząc wielu młodych ludzi do odkrywania piękna Bożego zamysłu o małżeństwie i rodzinie. Podkreślał wielokrotnie w książce „Miłość i odpowiedzialność”, że młodzi ludzie potrzebują świadków miłości i pragną żyć w relacji świadomej i odpowiedzialnej.

Edukacja seksualna nie może być jednak banalizowana i ograniczana tylko do przekazu na temat tzw. „bezpiecznego seksu”. Nie można oddzielić edukacji seksualnej od naturalnego środowiska przekazywania tych treści jakim są rodzice i rodzina. Papież Franciszek jednoznacznie sprzeciwia się próbie prowadzenia edukacji seksualnej, która zachęcałaby dzieci i młodzież do „bawienia się swoim ciałem” (por. AL. 283), do używania narządów płciowych w sposób, który sprowadza człowieka tylko do poziomu zaspokojenia swoich potrzeb, nie szukając dobra drugiej osoby. W adhortacji Amoris laetitia papież Franciszek, nawiązując do dokumentu soborowego, podkreśla konieczność prowadzenia systematycznego i merytorycznego wychowania dzieci i młodzieży do czystej miłości oraz przygotowania ich do życia w małżeństwie i rodzinie. Edukacja seksualna oraz wychowanie do miłości i życia w rodzinie powinny uwzględnić indywidualny rozwój dziecka i powinny zaczynać się już od najmłodszych lat. Zaakceptowanie własnej płciowości, zdolność panowania nad sobą, szacunek dla drugiej osoby, i właściwa edukacja seksualności prowadzą do harmonijnego i prawidłowego rozwoju osoby.

Tak rozumiana edukacja seksualna jest więc procesem cierpliwego towarzyszenia dzieciom przez rodziców oraz osoby, które w opinii rodziców, wyznają wartości tożsame z modelem życia przez nich prowadzonym. Na tej drodze jest czas i miejsce na zaakceptowanie własnego ciała, zdolność podziwu i odkrywanie drugiej osoby jako seksualnie zdefiniowanej.

Nie można oszukiwać młodych ludzi twierdząc, że tylko zaspokojenie pociągu seksualnego jest wypełnieniem pragnienia szczęścia i jedności. Należy w sposób pozytywny ukazać wartość własnego rozwoju, który pozwoli na spotkanie osób w miłości realizującej się w pełnym darze z siebie i przyjęciu drugiej osoby w całości jej problemów i radości. To właśnie wtedy małżonkowie przeżywają jedność i stają się bezinteresownym darem dla siebie. Trzeba to podkreślić, że edukacja afektywno-seksualna, którą Kościół odkrywa i pragnie prowadzić zawsze sprzeciwia się używaniu ciała w sposób egoistyczny i stoi na straży integralności osoby.

Podstawą realizacji procesów wychowawczych tak rozumianych i przedstawianych jest zawsze Boże objawienie na temat mężczyzny, kobiety, małżeństwa i rodziny. Odkrywanie bycia mężczyzną lub kobietą pozwala na zachwyt nad różnorodnością powołań i zadań człowieka w świecie. Ta jednoznaczność płci nie może jednak wpływać na sztywność ról społecznych.

Możemy więc powiedzieć, że głoszenie i realizowanie wychowania afektywno-seksualnego jest osadzone głęboko w misji Kościoła od zawsze. Jest ono oparte na prawdzie, wiedzy, nowych osiągnięciach naukowych i ogromnym szacunku dla człowieka.

Od 1999 roku w polskich szkołach jest prowadzony przedmiot Wychowanie do życia w rodzinie, który realizuje wychowanie seksualne typu A. Jest ono zgodne z nauką Kościoła na temat miłości, płciowości i współżycia oraz życia rodzinnego. Ważne jest więc to, aby rodzice świadomie posyłali dzieci i młodzież na te zajęcia, które w sposób kompetentny pomagają im rozwijać swoją osobowość i rozumieć płciowość. Zaproszeniem do podjęcia wychowania afektywno-seksualnego na poziomie rodziny, szkoły i parafii jest także dokument Konferencji Episkopatu Polski „Służyć prawdzie o małżeństwie i rodzinie”.

Na koniec warto wspomnieć o dokumencie Papieskiej Rady ds. Rodziny, „Wychowanie do czystej miłości. Wskazania dla wychowania w rodzinie” oraz o programie tejże samej Rady pod tytułem: „Miejsce spotkania, projekt edukacji afektywno – seksualnej”. Ten ostatni jest gotowym programem prowadzenia spotkań i zajęć z wychowania afektywno-seksualnego dzieci i młodzieży.

Ks. Przemysław Drąg Dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin KEP

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tajemnice radosne

Ks. Robert Strus
Edycja zamojsko-lubaczowska 40/2003

Ojciec Święty Jan Paweł II w encyklice „Redemptoris Mater”, poświęconej Najświętszej Maryi Pannie pisze, że Maryja, „szła naprzód w pielgrzymce wiary”. Dzisiaj Maryja jako nasza najlepsza Matka uczy nas wiary. Biorąc więc do rąk różaniec i rozważając tajemnice radosne chcemy uczyć się od Maryi prawdziwej wiary.

Jiri Hera/fotolia.com

1. Tajemnica zwiastowania.

Anioł rzekł do Maryi: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. (…) Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. (…) Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa (Łk 1, 30-38).
Każdy z nas ma swoje zwiastowanie. Tak jak do Maryi i do nas Bóg posyła anioła ze wspaniałą wiadomością. Ta wiadomość to prawda, że Bóg nas kocha, że ma wobec nas wspaniały plan swej miłości. Nieraz nie bardzo rozumiemy to zwiastowanie. Jakże się to stanie, to niemożliwe, dlaczego ja? - pytamy Boga i samych siebie. Maryja, mimo tego, że też nie wszystko rozumiała, odpowiedziała Bogu „niech mi się stanie według twego słowa”. Rozważając tę tajemnicę prośmy Boga, abyśmy tak jak Maryja zawsze z radością odpowiadali „tak” na Jego propozycje.

2. Tajemnica nawiedzenia św. Elżbiety.

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę (Łk 1, 39-41).
Nawiedzenie św. Elżbiety przez Maryję to doskonały wzór takich spotkań, których celem jest pogłębienie wiary, przybliżenie się do Boga. Elżbieta w czasie tego spotkania została napełniona Duchem Świętym i zaczęła wielbić Boga. Tak jak do Elżbiety przyszła Maryja i umocniła jej wiarę, tak i my spotykamy się z ludźmi, dzięki którym przybliżamy się do Boga. W tej tajemnicy dziękujmy Bogu za tych wszystkich ludzi, dzięki którym nasza wiara została umocniona.

3. Tajemnica narodzenia Pana Jezusa.

Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie (Łk 2, 6-7).
W czasie rozważania tej tajemnicy staje przed nami obraz stajenki betlejemskiej. Przedziwny pokój i radość z niej promieniują. Chociaż na świecie panują jeszcze legiony rzymskie, a król Herod już czyha na życie Nowonarodzonego, Maryja, Józef i Jezus czują się bezpieczni w ubogiej stajence. Tak też będzie, kiedy prawdziwie Jezus narodzi się w naszych sercach, kiedy nasze serca staną się betlejemskimi stajenkami. Nawet jeżeli na świecie będzie wiele niepokoju, nawet jeżeli będziemy doświadczać różnych problemów, to będziemy szczęśliwi szczęściem, które da nam Nowonarodzony. Prośmy zatem, aby Jezus prawdziwie narodził się w naszych sercach.

4. Tajemnica ofiarowania Pana Jezusa w świątyni.

Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu (Łk 2, 22-23).
Maryja i Józef ofiarowali Bogu to, co było dla nich najcenniejsze - ukochane Niemowlę. Uczynili to nie tylko dlatego, żeby spełnić przepis prawa, ale również dlatego, ponieważ byli przekonani, że wszystko, co człowiek posiada, pochodzi od Boga i trzeba to odnosić do Boga, przedstawiać Panu Bogu. Trudne jest to do zrozumienia dla współczesnego człowieka, który często zapatrzony w siebie, wszystko odnosi do siebie - stawiając siebie w centrum wszechświata. Rozważając tę tajemnicę uczmy się od Maryi i Józefa, że wszystko powinniśmy ofiarować Panu Bogu.

5. Tajemnica odnalezienia Pana Jezusa w świątyni.

Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice (Łk 2, 41-43).
Jak łatwo jest zgubić Chrystusa. Wystarczy chwila nieuwagi, pokusa, grzech i Chrystus schodzi na dalszy plan naszego życia. Może nam się nawet wydawać, że jesteśmy blisko Jezusa, że jesteśmy dobrymi chrześcijanami i nie dostrzegamy tego, iż Go zgubiliśmy, tak jak Maryja i Józef nie dostrzegli tego, że Jezus został w Jerozolimie. Maryja, która z bólem serca szukała swego Syna, dzisiaj pomaga nam powracać do naszego Pana i Zbawiciela. Prośmy Maryję, abyśmy szli przez życie zawsze z Jej Synem, a gdy Go zgubimy, aby pomagała nam Go odnajdywać.

Maryjo, ukochana Matko, nasza pielgrzymka wiary ciągle trwa. Prosimy Cię, bądź z nami, kiedy pielgrzymujemy do Twego Syna po drogach XXI wieku. Spraw, aby nasza wiara każdego dnia stawała się coraz bardziej żywa, prawdziwa i konsekwentna.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Papieski” Harley sprzedany

2019-10-21 20:16

ts / Stafford (KAI)

Biały motocykl - „papieski” Harley-Davidson został sprzedany 20 października na aukcji w brytyjskim Stafford za 48 300 funtów (niemal 250 tys. zł). Poinformował o tym na swojej stronie internetowej dom aukcyjny Bonhams.

pixabay.com

Pobłogosławiony i sygnowany przez papieża Franciszka w Rzymie motocykl, przygotowany specjalnie dla niego, jest darem grupy motocyklistów „Jesus Biker International” z siedzibą w Schaafheimie w niemieckiej Hesji. Ten wyjątkowy egzemplarz przekazał papieżowi w maju dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych w Austrii ks. Karl Wallner. Dochód ze sprzedaży Harleya jest przeznaczony na pomoc dla prowadzonego przez austriacką „Missio” domu sierot w Ugandzie.

Wystawiając „papieskiego” Harleya na aukcję „Jesus Biker” oczekiwali, że przyniesie to co najmniej 300 tys. euro – tyle bowiem potrzeba na budowę planowanego domu sierot. Teraz fani Harleya są „bardzo rozczarowani”, napisała lokalna gazeta niemiecka „Main-Post”.

Papież już wcześniej, bo w czerwcu 2013 r., otrzymał innego Harleya - od producenta. Maszyna, opatrzona zdaniem „Niegdyś własność Jego Świątobliwości Papieża Franciszka” z imieniem „Francisco” na baku została sprzedana na aukcji w Paryżu za 241 500 euro, a zysk ze sprzedaży przeznaczono na schronisko Caritas dla bezdomnych na rzymskim dworcu głównym Termini.

Harley od motocyklistów dla Franciszka nawiązuje do Ameryki Południowej – rodzinnych stron papieża. Jest to maszyna w stylu „chicano”, a więc z wysoko ustawioną kierownicą i szerokim błotnikiem na tylnych kołach. Na błotniku jest widoczny krzyż. Motocykl jest utrzymany w kolorze łamanej bieli i – według ofiarodawców – zawiera wiele specyficznych szczegółów. Samo tylko wykonanie siodełka zajęło około miesiąca.

„Jesus Biker” w Würzburgu istnieje od 2014 r., obecnie liczy około 40 kobiet i mężczyzn różnych wyznań chrześcijańskich, którzy regularnie angażują się w akcje pomocowe. Pragną na nowo uwrażliwić ludzi na wiarę w Boga i pokazać, że miłość do jazdy motocyklami oraz do pokojowego przesłania Jezusa nie muszą się wykluczać, podkreślił założyciel grupy „Jesus Biker” Thomas Draxler.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem