Reklama

Drogowskazy

Pomnik godności i wierności

Niedziela Ogólnopolska 16/2018, str. 3

[ TEMATY ]

Smoleńsk

Artur Stelmasiak

W Smoleńsku  polskie  skrzydła  wbiły  się  w czarną  ziemię.  A w katedrze  polskie  skrzydła  wzbijają  się  w białe  niebo.  Dumny  orzeł  zrywa  żelazne  łańcuchy,  zrywa  się  do  lotu  –  powiedział  bp  Michał  Janocha  10  kwietnia 2018  r.

W Smoleńsku  polskie  skrzydła  wbiły  się  w czarną  ziemię.  A w katedrze  polskie  skrzydła  wzbijają  się  w białe  niebo.  Dumny  orzeł  zrywa  żelazne  łańcuchy,  zrywa  się  do  lotu  –  powiedział  bp  Michał  Janocha  10  kwietnia 2018  r.

To bardzo dobre określenia, które potwierdzają wartości trwałe, wpisujące się w naturę człowieka. To bardzo chrześcijańskie nazewnictwo. Lot do Katynia w 70. rocznicę straszliwej masakry dokonanej na polskiej inteligencji był rodzajem pielgrzymki patriotycznej. Uczestniczyły w niej najważniejsze osoby w państwie. Leciały, aby oddać hołd i uszanowanie pomordowanym i by się za nich modlić. Jak ktoś zauważył, tak jak dla Żydów ważnym symbolem jest Auschwitz, tak dla Polaków jest nim Katyń. Dlatego lot do Katynia miał szczególny charakter, ogniskujący się wokół słów: godność i wierność. W akcie ludobójczego mordu została bowiem całkowicie podeptana ludzka godność. Myślimy wciąż o niewyobrażalnym cierpieniu naszych braci prowadzonych na rzeź jak zwierzęta. Jednocześnie ujawnia się potworny bezbożny człowiek sowiecki.

Podczas poświęcenia pomnika obok godności wymieniano słowo „wierność”. Uczestnicy tragicznego lotu do Katynia czynili to dla wierności idei pomordowanych. Ten lot był też lotem wierności Polsce.

Reklama

Nie sposób nie odnieść się przy tej okazji do godności i wierności w naszym obecnym życiu politycznym i kulturalnym. Myślę tu m.in. o zbezczeszczeniu szczątków ofiar katastrofy przy wkładaniu ich do trumien, o czym świadczą ekshumacje. To obraz kultury bolszewicko-rosyjskiej, która jest nam tak obca! Wierzyliśmy w zapewnienia polityków ówczesnej partii rządzącej o „znakomitej” współpracy z rosyjskimi lekarzami i z Rosjanami, którzy „pracowali” przy identyfikowaniu ofiar, widzieliśmy uściski Donalda Tuska z Władimirem Putinem... Wszystko okazało się jedną wielką farsą.

Trzeba też zapytać o los Polaków jeszcze nienarodzonych, zabijanych nadal w majestacie prawa. Nasi decydenci, notabene przystępujący do Komunii św., jakoś nie spieszą się, by zatrzymać ten proceder. To jest sprawa godności życia gwarantowanej wszystkim obywatelom, a także sprawa wierności Dekalogowi: przykazaniu V – Nie zabijaj!

Pomnik godności i wierności niech więc będzie ważnym przypomnieniem o tych wartościach dla Polski i Polaków, a także dla współczesnej Europy, która znalazła się dziś w objęciach myśli marksistowskiej i leninowskiej. Idee Lenina realizują dziś ateiści w Europie. Musimy również podjąć walkę o powrót do godności i wierności kulturze chrześcijańskiej Europy. Czyni to niezmiennie Kościół, czyni wielu chrześcijańskich polityków, czyni to także Ruch „Europa Christi”, który podejmuje głębszą refleksję na ten temat przez organizowane spotkania i kongresy. Ale ta refleksja musi przekładać się na życie!

2018-04-18 11:44

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kreml: odnosimy się negatywnie do zarzutów Polski w sprawie katastrofy Tu-154M

[ TEMATY ]

Smoleńsk

katastrofa smoleńska

Oleg Mineev/East News

Szczątki rządowego samolotu Tu-154M, który rozbił się 10 kwietnia 2010 r.

Szczątki rządowego samolotu Tu-154M, który rozbił się 10 kwietnia 2010 r.

Rzecznik prezydenta Rosji Władimira Putina Dmitrij Pieskow oświadczył w czwartek, że Kreml odnosi się negatywnie do zarzutów Polski, dotyczących katastrofy smoleńskiej i wniosku o aresztowanie rosyjskich kontrolerów lotów z lotniska Smoleńsk Północny.

Na codziennym briefingu dla mediów rzecznik Kremla był pytany o to, czy były jakieś kontakty w sprawie wniosku prokuratury w Polsce o aresztowanie kontrolerów i jak - generalnie - Kreml ocenia tę sytuację.

"Nie wiem, czy były jakiekolwiek kontakty bądź działania prawne zgodne z praktyką międzynarodową, czy nasza prokuratura generalna bądź organy śledcze otrzymywały wnioski ze strony Warszawy" - powiedział Pieskow. Zaznaczył następnie: "Generalnie, konceptualnie odnosimy się negatywnie (do tej sytuacji)".

Rzecznik Prokuratury Krajowej Ewa Bialik poinformowała w środę wieczorem, że Zespół śledczy nr 1 w Prokuraturze Krajowej wystąpił do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotów z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie trzech kontrolerów pełniących w 2010 r. służbę na lotnisku Smoleńsk Północny (Siewiernyj). To pierwszy krok do wydania międzynarodowego listu gończego. Po ewentualnym wydaniu przez sąd postanowienia o tymczasowym aresztowaniu kontrolerów, śledczy będą mogli podjąć działania zmierzające do ich zatrzymania.

"Zarzuty, które postawiono kontrolerom dotyczą umyślnego spowodowania katastrofy w ruchu powietrznym, skutkującego śmiercią wielu osób" -­ przekazała Bialik.

W ramach śledztwa prowadzonego przez Zespół Śledczy Nr 1 Prokuratury Krajowej kilkukrotnie dokonywał oględzin szczątków wraku, przechowywanych w rejonie lotniska Smoleńsk Północny. PK wystąpiła do Federacji Rosyjskiej z wnioskami o wykonanie czynności w ramach pomocy prawnej, między innymi o ogłoszenie zarzutów i przesłuchanie podejrzanych. Spośród kilkudziesięciu wniosków kierowanych przez polską prokuraturę, strona rosyjska nie zrealizowała kluczowych czynności procesowych.

W wyniku ponownej analizy materiału dowodowego prokuratorzy ustalili, że radiolokacyjny system lądowania, z którego korzystała obsługa wieży kontrolnej w Smoleńsku, był niesprawny. Na monitorach, przed którymi siedzieli kontrolerzy, zanikał punkt oznaczający pozycję samolotu. W efekcie większość informacji o położeniu samolotu, które kontrolerzy przekazywali pilotom, było nieprawdziwych. Mimo że kontrolerzy nie znali faktycznego położenia samolotu, wydawali pilotom komendy zezwalające na zniżanie i warunkowe podejście do lądowania.

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154, wiozącego delegację na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka Maria, najwyżsi dowódcy wojska i ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski.

Z Moskwy Anna Wróbel (PAP)

awl/ mal/

CZYTAJ DALEJ

Franciszek: wiara to historia miłosna

2020-11-29 11:10

[ TEMATY ]

Franciszek

youtube.com/vaticannews

Wiara to nie woda, która gasi, to palący ogień; to nie środek uspokajający dla tych, którzy są zestresowani, to historia miłosna dla tych, którzy są zakochani w Bogu – powiedział dziś papież Franciszek podczas Mszy św. w I Niedzielę Adwentu, jaką odprawił w bazylice św. Piotra w Watykanie wraz z 11 spośród 13 nowo mianowanych dzień wcześniej kardynałów.

„Bóg jest blisko nas”, a „Jezus w Ewangelii wzywa nas do czuwania w oczekiwaniu na Niego”. - Adwent to czas, aby przypomnieć sobie o bliskości Boga, który do nas zstąpił – stwierdził papież.

Wskazał, że „pierwszym krokiem wiary jest powiedzenie Panu, że Go potrzebujemy, że potrzebujemy Jego bliskości”. On chce „przyjść blisko nas, ale siebie proponuje a nie narzuca; to od nas zależy, czy będziemy niestrudzenie Mu mówili: «Przyjdź!»”.

- Adwent przypomina nam, że Jezus przyszedł między nas i ponownie przyjdzie u kresu czasu. Ale zastanawiamy się, czemu służą te przyjścia, skoro nie przychodzi dzisiaj w naszym życiu? Zaprośmy go. Niech w naszych ustach zabrzmią słowa typowego wezwania adwentowego: „Przyjdź, Panie Jezu”. Możemy je wypowiedzieć na początku każdego dnia i powtarzać często, przed spotkaniami, nauką, pracą i decyzjami, które trzeba podjąć, w chwilach ważnych i w momentach próby: Przyjdź, Panie Jezu – zachęcił Franciszek.

Zaznaczył, że „w ten sposób, błagając o Jego bliskość, będziemy się ćwiczyć w naszej czujności”. Zachowanie czujności jest ważne, „ponieważ jednym z błędów w życiu jest zatracenie się w tysiącach rzeczy i niezauważenie Boga”. - Gdy jesteśmy pociągnięci naszymi pożytkami i rozproszeni wieloma próżnościami, grozi nam zatracenie tego, co istotne. Dlatego dzisiaj Pan powtarza „do wszystkich, czuwajcie!” – wskazał Ojciec Święty.

Wyjaśnił, że czuwać to „nie dać się opanować zniechęceniu, to żyć w nadziei”. - Tak jak zanim się urodziliśmy, byliśmy oczekiwani przez tych, którzy nas kochali, tak teraz jesteśmy oczekiwani przez Uosobioną Miłość. A skoro jesteśmy oczekiwani w niebie, to po co żyć roszczeniami doczesnymi? Po co uganiać się za odrobiną pieniędzy, sławy, sukcesu, wszystkich tych rzeczy, które przemijają? Po co marnować czas, by narzekać na noc, podczas gdy czeka nas światło dnia? – pytał retorycznie papież.

Przypomniał, że „bez porywów umiłowania Boga, bez oczekiwania na Jego nowość, stajemy się miernymi, letnimi, światowymi”. - I to niszczy wiarę, bo wiara jest przeciwieństwem przeciętności: jest żarliwym pragnieniem Boga, jest nieustanną śmiałością nawracania się, jest odwagą miłowania, jest zawsze pójściem do przodu. Wiara to nie woda, która gasi, to palący ogień; to nie środek uspokajający dla tych, którzy są zestresowani, to historia miłosna dla tych, którzy są zakochani! Dlatego też Jezus nienawidzi letniości bardziej niż czegokolwiek innego – przekonywał Franciszek.

Tłumaczył, że możemy przebudzić się ze snu miernoty poprzez modlitwę. - Modlitwa budzi nas ze zobojętnienia życia horyzontalnego, podnosi nasze spojrzenie ku górze i dostraja nas do Pana. Modlitwa pozwala Bogu, by był blisko nas; wyzwala nas zatem od samotności i daje nadzieję. Modlitwa daje życiu tlen: tak jak nie można żyć bez oddychania, tak też nie można być chrześcijaninem bez modlitwy. I bardzo potrzeba chrześcijan, którzy czuwaliby nad tymi, którzy śpią, ludzi adorujących, orędowników, którzy dzień i noc zanosiliby przed Jezusa będącego światłem świata, mroki historii – podkreślił Ojciec Święty.

Przestrzegł przed obojętnością, gdyż ludzi obojętnych nie obchodzi człowiek znajdujący się blisko nich. - Kiedy obracamy się jedynie wokół siebie i naszych potrzeb, obojętni na potrzeby innych, do naszego serca zstępuje noc. Szybko zaczynamy narzekać na wszystko, potem czujemy się ofiarami wszystkich, a w końcu wszędzie szukamy spisków. Dziś ta noc zdaje się spadać na wielu, którzy wymagają dla siebie a nie interesują się innymi – analizował papież.

Na pytanie, jak przebudzić się ze „snu obojętności”, odpowiedział, że poprzez czujność miłości. - Miłość jest siłą napędową chrześcijanina: tak jak nie można żyć bez bicia serca, tak też nie można być chrześcijaninem bez miłości – zaznaczył papież.

- Niektórym ludziom wydaje się, że okazywanie współczucia, pomoc, służba to coś dla frajerów! W gruncie rzeczy to jedyne, co zwycięża, ponieważ jest już skierowane ku przyszłości, na dzień Pana, kiedy wszystko przeminie a tylko miłość pozostanie. To właśnie poprzez uczynki miłosierdzia zbliżamy się do Pana – podkreślił Franciszek.

Swe kazanie zakończył modlitwą: „Przyjdź, Panie Jezu, spraw, aby nasze roztargnione serca stały się czujne: spraw, abyśmy poczuli pragnienie modlitwy i potrzebę miłowania”.

CZYTAJ DALEJ

Za wstawiennictwem św. Anny

2020-11-29 14:07

Renata Biała

U patronki matek, kobiet rodzących, wdów, żeglarzy, ubogich zebrali się wierni podczas nabożeństwa do św. Anny w Uniwersyteckiej Kolegiacie św. Anny w Krakowie.

- Z racji 26. dnia miesiąca pragniemy dzisiaj zwrócić się do Ciebie przez wstawiennictwo św. Anny, patronki naszej kolegiaty, klęcząc przy jej ołtarzu i za jej wstawiennictwem chcemy przedstawić Ci wszystkie prośby, sprawy i intencje te osobiste i te, które dotyczą całego naszego kraju i społeczności – tymi słowami ks. Krzysztof Porosło rozpoczął nabożeństwo do św. Anny przed wystawionym Najświętszym Sakramencie przy ołtarzu babci Pana Jezusa w kolegiacie św. Anny w Krakowie.

Żywot świętej Anny, matki Maryi, nie jest opisany w Piśmie Świętym. Wiadomości z jej życia są zaczerpnięte z pism apokryficznych, pochodzących z początku chrześcijaństwa. Najwięcej informacji o życiu świętej znajdziemy w Protoewangelii Jakuba i Ewangelii Pneudo-Mateusza. Według podań Anna otrzymała staranne wychowanie, pogłębione przez służbę w świątyni Jerozolimskiej. Swojego męża Joachima poślubiła w wieku 24 lat. Wspólnie z małżonkiem bardzo dwadzieścia lat trwali cierpliwie w modlitwie i oczekiwaniu na dar dzieciątka. Pewnego dnia Anna udała się do ogrodu, by tam opłakiwać swoje życie. Podnosząc oczy ku górze, zobaczyła gniazdo wróbli na drzewie laurowym i wypowiedziała modlitwę błagalną o potomstwo. Jej prośba została wysłuchana i Anna jako wyraz wdzięczności i złożonej obietnicy Bogu, wprowadziła Maryję do świątyni i oddała ją na służbę Bogu. Matka Maryi żyła 80 lat, mieszkając razem z córką i Józefem w Nazarecie.

W litanii do świętej Anna jest ukazana jako wzorzec wychowania dzieci dla Boga, przykład wiernych żon, obrończyni sierot i wdów, wzorzec wszystkich matek i cichego życia domowego, a także jako matka sprawiedliwa i przemożna orędowniczko u Boga. Za jej wstawiennictwem wznoszą się modlitwy z prośbą o dar potomstwa, szczęśliwego porodu i błogosławionego małżeństwa.

W kolegiacie nabożeństwo do św. Anny jest odprawiane w każdy 26. dzień miesiąca. Rozpoczyna się o godz. 19:00 wystawieniem Najświętszego Sakramentu, odczytaniem próśb i podziękowań, dziesiątką Różańca i litanią do świętej.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję