Reklama

Wiadomości

Współczesne galernictwo

Wprowadzenie ograniczenia handlu w niedzielę pokazało, że włóczenie się po galeriach handlowych nie musi być najchętniej wybieranym przez Polaków sposobem spędzania wolnego czasu. Okazało się, że bez niedzielnych zakupów da się żyć

Niedziela Ogólnopolska 17/2018, str. 36-37

[ TEMATY ]

zakupy

sklep

Grzegorz Boguszewski

Złote Tarasy w Warszawie

Prawdopodobnie już od jakiegoś czasu można mówić o przesyceniu polskiego rynku galeriami handlowymi, a mimo to wciąż ich przybywa. Od tego przybytku głowa zaczyna już boleć, jako że nowe obiekty powstają dość bezrozumnie, np. w lokalizacjach niezapowiadających godziwego zysku tym, którzy kuszeni często kłamliwymi obietnicami decydują się na otwarcie swoich firm w tych przybytkach handlu. Coraz częściej okazuje się, że potencjał konsumpcyjny w okolicy nowo otwartej galerii, nawet mimo 500+, nie jest odpowiednio wielki. Trudno powiedzieć, na co liczą deweloperzy, którzy budują te coraz to nowe pałace handlu w różnych dziwnych miejscach. Na pewno nie na swój zdrowy rozsądek.

Galerie powstają nie tylko w wielkich miastach, ale także w tych mniejszych, według prognoz demograficznych – niestety, skazanych na postępujące wyludnianie się. Tam już dziś najemcy sklepów bankrutują, bo czynsze są wygórowane, a obiecane przez właścicieli galerii kokosy pozostały tylko handlowym kłamstwem lub mrzonką.

Mimo to Polska galeriami stoi. Ich właściciele wciąż – nawet mimo ustawowego ograniczenia handlu w niedzielę – liczą na bajońskie zarobki. Bo Polska od czasów szlaku bursztynowego to przecież znakomity, nienasycony rynek. Tak dziś myślą zagraniczni właściciele galerii handlowych, bo to głównie kapitał zagraniczny zainwestował i nadal chętnie inwestuje w dziesiątki nowych centrów handlowych. Zapewne także dlatego, że w macierzystych krajach wyczerpał już swoje możliwości.

Reklama

Zachodni analitycy mówią, że galeryjny interes toczy się tam coraz wolniej, zacina się; obroty galerii handlowych od 2008 r. systematycznie spadają, a pustostany po poszczególnych sklepach w niektórych przypadkach stanowią do 50 proc. powierzchni całej galerii. W kolebce galeryjnego biznesu, w USA, przepowiada się już nawet ich koniec – przede wszystkim z powodu przestawiania się społeczeństwa na zakupy internetowe, ale też chyba z powodu znużenia galeryjnym stylem życia; faktem staje się, że Amerykanie poza tym, iż kupują przez Internet, jednak coraz chętniej wybierają zakupy w małych sklepach. Niezwykle symptomatyczne jest to, że dzisiejsza amerykańska młodzież – jak wynika z badań Uniwersytetu Michigan – nie lubi już tak jak jeszcze kilka lat temu spędzać czasu w galeriach handlowych, uważa nawet, że przebywanie w nich jest „obciachowe”.

Zamiast trzepaka

Jedno, co rzuca się w oczy przy choćby pobieżnej obserwacji galerii handlowych w polskich miastach, to ciągnące do nich o każdej porze dnia tabuny młodzieży w wieku szkolnym. Ze specjalnych badań przeprowadzonych w Zakładzie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie wynika, że przebywanie w galeriach jest sposobem na „zaspokajanie naturalnych w tej grupie wiekowej potrzeb psychologicznych i społecznych”. Bo naturalną koleją rzeczy jest, że młodzież zawsze ciągnie do miejsca i środowiska uznawanego za atrakcyjne. Psychologowie wyrażają jednak niepokój, czy zaspokajanie potrzeb psychologicznych w ten właśnie sposób jest konstruktywne. Można mieć obawy, że wręcz przeciwnie – prowadzi raczej na manowce życia i zamiast dobrych roznieca jednak złe emocje.

Dla młodzieży, która nie może sobie pozwolić na zbyt wiele zakupów, galerie są substytutem miejsc, których już nie ma lub których młodzi ludzie nie chcą z jakichś powodów dostrzegać. A galeria przynajmniej daje jakieś złudzenia.

Reklama

Polska młodzież tak masowo odwiedza galerie nie dla zakupów – choć je lubi, a może nawet bywa już od nich uzależniona – raczej dla zabicia czasu i dobrej zabawy we własnym gronie. A ponadto, jak twierdzą sami nastolatkowie, częste wizyty w centrum handlowym oraz zakupy podwyższają atrakcyjność w oczach rówieśników. Głównie chodzi im jednak nie o to, żeby kupować, leczy by się spotkać, porozmawiać. Włóczą się więc po galeriach, coś przymierzają, coś oglądają, czasem robią głupie dowcipy ochroniarzom, czasem, przeważnie „dla sportu”, kradną.

Socjologowie twierdzą, że galerie po prostu zaczęły przejmować funkcję dawnych podwórek, na których młodzież gromadziła się najchętniej przy trzepakach. Wśród wielkomiejskiej młodzieży jeszcze nie wywołują znudzenia, a dla tej małomiasteczkowej są wciąż ogromną atrakcją i celem wielokilometrowych pielgrzymek, mimo że przecież nie zachwycają swoją dość zgrzebną – w porównaniu ze swoimi zachodnimi i azjatyckimi odpowiednikami – ofertą.

Totalna rozrywka

Dzisiejsze galerie starają się mieścić niemal wszystko – sklepy stały się marginesem ich egzystencji. Nierzadko można odnieść wrażenie, że czynione są wszelkie możliwe działania, aby człowiek – klient mógł spędzać pod ich dachem dosłownie całą dobę. I tak nieustannie powstają coraz większe i coraz bardziej dziwne twory handlowe.

Pierwsza współczesna – podobna do dzisiejszych, lecz nieporównanie mniejsza – galeria handlowa powstała w 1956 r. w Edinie w Minnesocie. Była naprawdę mała – po prostu duży sklep spożywczy plus kilka sklepów innych branż – lecz szybko stała się wzorem do naśladowania. To było pierwsze, odmienne od popularnych domów towarowych, zamknięte centrum handlowe. Z biegiem lat te nowe centra obok różnorodnych towarów zaczęły oferować także rozrywkę, co w zamyśle ich właścicieli miało przyciągnąć klientów.

Jednakże era lawinowego rozwoju wielkomiejskiego galernictwa rozpoczęła się dopiero w latach 80. XX wieku, kiedy to zaczęto specjalnie projektować duże powierzchnie handlowe i tworzyć coś na kształt bliskowschodnich ogromnych zadaszonych bazarów, których historia liczy sobie kilkaset lat (Grand Bazaar w Stambule powstał już w 1461 r.).

Te współczesne „bazary” mają coś z kolorytu swych praszczurów, starają się je naśladować, dostosowując do potrzeb współczesnego człowieka, a może raczej kształtować i zwielokrotniać te potrzeby, zamykać je w okowach XXI-wiecznego konsumpcyjnego blichtru. Mimo to te coraz bardziej monstrualne świątynie handlu i rozrywki zaczynają wyraźnie przegrywać z podobnie już działającymi gigantycznymi galeriami internetowymi.

Aby zapobiec totalnemu bankructwu i wizji olbrzymich pustych murów straszących podobnie jak rudery starych fabryk – a taką przyszłość wieszczą galeriom niektórzy ekonomiści i socjologowie – właściciele galerii od kilku już lat dosłownie stają na głowach, aby przyciągnąć ludzi rozlicznymi atrakcjami. W latach 90. minionego wieku w wielkie centra handlowe zaczęli inwestować giganci biznesu rozrywkowego, m.in. Disney, Universal, Warner i inni; w amerykańskich galeriach handlowych powstawały wtedy pierwsze tzw. parki tematyczne.

W polskich galeriach nikogo już nie dziwią różnego rodzaju salony usługowe, kawiarnie czy „wydarzenia artystyczne”. Daleko im wszakże do tego, co oferują zagraniczni giganci, i zapewne w Polsce chciano jeszcze tę ogromną lukę zagospodarować, jednak Polska to przecież nie USA czy Emiraty Arabskie.

W łódzkiej Manufakturze – jednym z największych polskich centrów handlowych – stworzonej w 2006 r. na bazie odrestaurowanych wnętrz po fabrykach włókienniczych, na 110 tys. m2 powierzchni znajdują się muzea, kina, dyskoteki, ponad 250 butików i sklepów, kilkadziesiąt restauracji, a także ponad 3-hektarowy rynek pełniący funkcję otwartej przestrzeni publicznej.

W wielu polskich galeriach znajdziemy dziś kina i kluby fitness, kręgielnie, szkoły tańca, salony kosmetyczne i SPA, usługi stomatologiczne, a nawet punkty medyczne (głównie medycyny estetycznej). Taka szeroka oferta, jak twierdzą właściciele galerii, bardzo podoba się Polakom. Ponoć cieszą się zwłaszcza z pojawiających się w galeriach usług medycznych... A aż 40 proc. klientów deklaruje, że odwiedza galerię handlową po to, by skorzystać z oferty rozrywkowej centrum, bo jak wynika z badań własnych galerii, 89 proc. osób, które odwiedziło kino, wybrało to, które znajdowało się właśnie w centrum handlowym. Czyżby rzeczywiście galerie stały się dla coraz większej liczby Polaków miejscem spotkań numer 1, jak entuzjastycznie zapewniają ich menedżerowie, którzy deklarują jednocześnie gotowość do rozszerzania oferty stosownie do miejscowych potrzeb? Miejmy nadzieję, że tak nie jest.

Kościoły i lwy morskie

Trudno jednak sobie wyobrazić – przynajmniej na razie – by w którejś z galerii zbudowano osiedle mieszkaniowe, szkołę czy nawet przedszkole (co najwyżej są specjalne kąciki i gadżety dla dzieci, aby nie przeszkadzały rodzicom w robieniu zakupów) albo kościół, choć już wtedy, kiedy galerie dopiero zaczęły się pojawiać i zagospodarowywać wszystkie niedziele Polaków, takie pomysły też się pojawiały. Obecnie w centrach handlowych na świecie znajduje się ok. 20 kaplic i kościołów różnych wyznań chrześcijańskich.

Polskie galerie starają się wzbudzać emocje konsumenckie na wszelkie możliwe sposoby, jednakże na szczęście nie będą chyba w stanie konkurować z takimi gigantami, jak np. jedno z tokijskich centrów handlowych, w którym mieszczą się Szpital Johna Hopkinsa, hotel Ritz-Carlton, galerie sztuki, lub z Mall of the Emirates w Dubaju, które szczyci się... obiektem narciarskim (jak przystało na kraj pustynny). Aczkolwiek wszystko przed nami i być może jakiś inwestor wymyśli kolejną galerię ze skocznią narciarską, by zagrać na sentymentach i pasjach Polaków.

W największym na świecie centrum handlowym – West Edmonton Mall (rok powstania: 1981) w Edmonton, w kanadyjskiej Albercie, znalazły się tzw. rejony tematyczne (np. Europa Boulevard i Chinatown), park rozrywki Galaxyland oraz jezioro, w którym żyją lwy morskie. Największe w Europie centrum handlowe – Istanbul Cevahir pyszni się szklanym dachem i drugim co do wielkości zegarem na świecie. Z ciekawej konstrukcji szklanego dachu znane są także warszawskie Złote Tarasy...

Trwa światowy wyścig wielkich galerii handlowych na łowienie konsumentów; wciąż powstają nowe – coraz większe, z coraz to bardziej wymyślnymi pułapkami. Jeden z pierwszych architektów tego typu budowli zakładał, że będą one w coraz większym stopniu służyły życiu społecznemu oraz obywatelskiej aktywności. Czy jednak rzeczywiście centra handlowe są w stanie odgrywać taką rolę, jak przez wieki poczciwy miejski rynek, który był przecież nie tylko centrum biznesowym, ale przede wszystkim miejscem spotkań integrujących i socjalizujących miejską społeczność? Czy galerie handlowe naprawdę zapewniają możliwość nieprzelotnych międzyludzkich kontaktów? Czy pomysł tworzenia placów wiecowych na terenie galerii rzeczywiście pomoże społeczeństwu obywatelskiemu czy raczej wynaturzy obywatelskie wiecowanie?

Nad Wisłą wielkie galerie handlowe z całą pewnością cieszą się od chwili swego zaistnienia wielkim prestiżem, dowartościowują miejscowości, w których powstały, są – od początku były tak przedstawiane – wyznacznikiem ogólnonarodowego dobrobytu, bo Polacy wciąż kupują jak szaleni i wszyscy się z tego cieszą. Jednakowoż daje się już zauważyć także pewne trendy odwrotu od mody na galerie. W Warszawie np. znane i drogie marki wolą odrębną lokalizację w centrum miasta niż w tutejszych galeriach, a galerniane kawiarenki nie są już ulubionym miejscem spotkań tych, którzy chcą być „trendy”. To całkiem dobry znak na przyszłość.

2018-04-25 11:30

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zakupy u Swoich – nowa inicjatywa fundacji Profeto

[ TEMATY ]

zakupy

koronawirus

Profeto

W internecie wystartowała innowacyjna platforma wspierająca lokalny polski biznes - zakupyuswoich.pl. Chcąc ograniczyć transmisję koronawirusa, kilku sądeckich programistów przy współpracy z fundacją Profeto.pl stworzyło platformę, która umożliwia robienie zakupów on-line w małych polskich sklepach spożywczych, wielobranżowych i gospodarstwach rolnych.

Po przekształceniu aplikacji do tworzenia stron parafialnych (www.parafia24.info), która należy do profeto.pl, w platformę zakupową, powstało narzędzie, dzięki któremu w dwóch krokach właściciele sklepów mogą założyć własną stronę. Dzięki niej klienci znajdują sklepy w swojej okolicy i mogą zrobić bezpiecznie zakupy, odbierając już spakowany koszyk w punkcie sprzedaży stacjonarnej. Dzięki temu rodzinny polski biznes ma szansę przetrwać trudny czas dla polskich przedsiębiorców. Platforma jest darmowa. Ani właściciele sklepów, ani klienci nie zapłacą żadnych pieniędzy za korzystanie z niej.

Ks. Michał Olszewski SCJ, dyrektor profeto.pl podkreśla, że dzięki pomysłowi i wysiłkowi sądeckich programistów pod zarządem tukano.com.pl w zaledwie 5 dni udało się stworzyć narzędzie do robienia zakupów w lokalnych sklepach, które dotąd nie oferowały sprzedaży przez internet. - Chcemy w ten sposób wspierać lokalny polski biznes i promować akcję #zostanwdomu – dodaje.

Od strony klienta wystarczy odwiedzić witrynę, wpisać swoją miejscowość i wybrać sklep z listy, by zrobić w nim zakupy. Jeśli jakiegoś produktu nie ma na liście, można dodać go jako „życzenie”, a sklep potwierdza artykuł, gdy go posiada. Można też dołączać produkty z galerii zdjęć.

Twórcy platformy nie pobierają żadnych opłat i prowizji ani od klientów, ani od sklepów. zakupyuswiuch.pl tylko i wyłącznie pośredniczą w kontakcie pomiędzy klientami i sklepami.

CZYTAJ DALEJ

Duda: przedstawię projekt zmian w konstytucji wykluczający adopcję dziecka przez osobę w związku jednopłciowym

2020-07-04 09:52

[ TEMATY ]

Andrzej Duda

PAP

W polskiej konstytucji powinien wprost być zapis, że wykluczone jest przysposobienie lub adopcja dziecka przez osobę pozostającą w związku jednopłciowym; w poniedziałek podpiszę odpowiedni dokument wraz z prezydenckim projektem zmian w konstytucji - zapowiedział w sobotę prezydent Andrzej Duda.

Dziecko w Polsce - mówił Duda w Szczawnie-Zdroju - podlega specjalnej ochronie, o czym przesądzają już obwiązujące przepisy konstytucji, ale - w tym aspekcie - wymagają one dopracowania. Szczególnej ochronie państwa - podkreślił - podlegają dzieci kiedy rodzice są pozbawiani władzy rodzicielskiej, "dzieci, które mogą podlegać przysposobieniu, mogą podlegać adopcji".

"Uważam, że w polskiej konstytucji powinien się expressis verbis znaleźć zapis, że wykluczone jest przysposobienie lub adopcja dziecka przez osobę pozostającą w związku jednopłciowym" - powiedział prezydent w Szczawnie-Zdroju.

Wyraził przekonanie, że dla dobra dziecka taki zapis powinien istnieć, bo "w tym momencie to jest odpowiedzialność państwa za to, komu to dziecko do wychowania powierza". "Dlatego zdecydowałam się zaproponować parlamentarzystom wprowadzenie takiego zapisu - poinformował.

Wyjaśnił, że w poniedziałek, zostanie podpisany "odpowiedni dokument", wraz z prezydenckim projektem zmiany konstytucji, który zostanie złożony w Sejmie. "To jest ważny element związany z ochrona dziecka, wypełniający i dopełniający pełni praw konstytucyjnych, które już dziś istnieją" - podkreślił. (PAP)

autor: Krzysztof Kowalczyk, Piotr Doczekalski

krz/ mok/

CZYTAJ DALEJ

Zawierzyli swe życie Maryi

2020-07-04 20:01

Marzena Cyfert

Podczas uroczystej Eucharystii w parafii Miłosierdzia Bożego w Brzegu

Niezwykła uroczystość miała miejsce w Brzegu w parafii pw. Miłosierdzia Bożego. 4 lipca grupa parafian wraz ze swym proboszczem ks. Marcinem Czerepakiem dokonała uroczystego aktu ofiarowania się Jezusowi przez Maryję na podstawie „Traktatu o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” św. Ludwika Marii Grignion de Montforta.


Akt ofiarowania poprzedziły 33-dniowe rekolekcje, które rozpoczęły się w parafii 31 maja. Zorganizował je ksiądz proboszcz razem ze Wspólnotą Duchowych Niewolników Maryi „Ad Iesum per Mariam”.

Fotorelacja z uroczystości: 

 


Legalne niewolnictwo

Rekolekcje odbywają się według autorskiego programu pt. „Jedynemu Bogu przez Niepokalaną Maryję” opartego na wskazaniach św. Ludwika Marii de Montforta wyłożonych w „Traktacie…” oraz na wezwaniu Matki Bożej z Fatimy do modlitwy, ofiary i pokuty. Do zawierzenia może przystąpić każdy, niezależnie czy jest osobą świecką, konsekrowaną, czy też kapłanem. Istotne jest głębokie przygotowanie.

W ramach każdej edycji wspólnota zaprasza uczestników na 6 wspólnych spotkań, 2 nabożeństwa pokutne, przygotowanie do spowiedzi generalnej oraz uroczystą Mszę św. z Aktem Ofiarowania.

Misją WDNM jest propagowanie duchowej i apostolskiej drogi niewolnictwa maryjnego. Wspólnota realizuje ją m.in. przez przygotowywanie i towarzyszenie wiernym, którzy zostali zaproszeni na tę drogę przez Matkę Najświętszą i zaangażowanie w przygotowywanie oraz prowadzenie grup dorosłych i młodzieży do całkowitego oddania się Maryi w macierzyńską niewolę miłości. Wspólnota podejmuje swoją posługę na zaproszenia kierowane przez kapłanów, bądź to prowadząc przygotowania, bądź pomagając kapłanowi. Członkowie wspólnoty służą swoim doświadczeniem, animacją nabożeństw rekolekcyjnych, posługą muzyczną oraz świadectwem życia oddanego Maryi.

Uroczysta Eucharystia

Przed Eucharystią w parafii Miłosierdzia Bożego w Brzegu prowadzący przygotowanie Anna i Zbigniew Kozikowscy dokonali wprowadzenia do mającego nastąpić Aktu Ofiarowania. – Kiedy będziecie wypowiadać słowa zawierzenia, przejdzie między Wami Maryja. Zasieje w waszych sercach ziarenka, z których wyrosną owoce miłości. Aby to nastąpiło trzeba było swoje serce przygotować, tak jak przygotowuje się rolę – właśnie przez 33-dniowe rekolekcje, nabożeństwo pokutne, spowiedź generalną. W akcie oddania staniemy wszyscy razem, nawet jeśli nasz współmałżonek czy współmałżonka są przeciwni, musimy o nich pamiętać i modlić się za nich. To, co kiedyś tak bardzo mocno mnie uderzyło, to stwierdzenie, że dusza poświęcona Maryi jest stracona dla szatana i tym samym wyciąga kolec z Serca Maryi – mówiła Anna Kozikowska.

Zachęciła następnie do modlitwy za wszystkich swoich bliźnich. – Jeśli modlimy się za męża, to módlmy się za wszystkich mężów. Jeśli modlimy się za żonę, módlmy się za wszystkie żony. Módlmy się za kapłanów. Kapłani potrzebują naszej modlitwy a my tak bardzo potrzebujemy kapłanów. A Kościół jest dzisiaj tak mocno zraniony. Módlmy się i ofiarowujmy nasze posty i cierpienia. Dzisiaj jest taki dzień, w którym powinniśmy złożyć Bogu daninę. Nie musi to być danina finansowa, może być duchowa. Maryja nam pokaże, gdzie i w jaki sposób. A dziś świętujmy to, co się już dokonało i to, co Bóg dla nas jeszcze przygotował – mówiła Anna Kozikowska.

Eucharystię rozpoczęła procesja, w której parafianie szli z białymi różami i składali je przed ołtarzem, przed figurą Matki Bożej Fatimskiej. Swoją różę złożył również ksiądz proboszcz, który przewodniczył Mszy św. Jak powiedział w homilii: – Jesteśmy uczestnikami i świadkami wyjątkowego nabożeństwa, które kończy 33-dniowe rekolekcje i 24-godzinne nabożeństwo pokutne. Każdy z nas jest tutaj z potrzeby serca. To, że zdecydowaliśmy się tutaj być, znaczy, że chcemy zrobić krok do przodu, chcemy głębszej więzi z Bogiem. Jest to więź z Ojcem, więź z Odkupicielem, który dotknął naszej rzeczywistości.

Następnie ksiądz proboszcz nawiązał do czytań i do historii Izraela, który nie zawsze był wierny Bogu. – Ale Bóg nie zapomniał o Izraelu. Nawet wówczas, gdy prorok Eliasz prosił Go o śmierć. I przez słowo Boga otrzymał nadzieję. Jakże to aktualne w sytuacji wiszącego nad nami lęku związanego z epidemią. Historia Izraela pokazuje nam Boga, który mówi, że przyjdzie czas na odbudowę wszystkiego – mówił ksiądz proboszcz. Następnie zauważył, że Jezus nam mówi, że czas Jego obecności z nami to czas wesela. Gdy Go dotykamy, przyjmujemy do serc, jesteśmy na weselu. – Pewnie przyjdzie choroba, cierpienie, krzyż. Tak też było w życiu Świętej Rodziny. Maryja z Józefem zmagali się z cierpieniem aż po śmierć i krzyż. Jeśli popatrzymy na życiorysy świętych, to też widzimy, że ich droga życia nie była łatwa. Ale z nami od dzisiaj jest Maryja, nie jesteśmy sami – zakończył ks. Marcin Czerepak.

Parafianie uroczyście odczytali Akt Ofiarowania, własnoręcznie napisany i podpisany, po czym każdy osobiście złożył go w ręce księdza proboszcza. Na zakończenie Eucharystii ksiądz proboszcz poświęcił łańcuszki niewolnika Maryi, które otrzymali wierni i udzielił uroczystego błogosławieństwa relikwiami I stopnia św. Ludwika Marii Grignion de Montforta.

Źródła

W „Traktacie o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” św. Ludwika M. Grignion de Montforta czytamy: „Bóg pragnie, by Jego Najświętsza Matka była obecnie więcej znana, bardziej kochana i czczona bardziej niż kiedykolwiek. Bez wątpienia nastąpi to, gdy wybrani rozpoczną za łaską Ducha Świętego tę wewnętrzną i doskonałą praktykę; którą im zaraz przedstawię. Wtedy ujrzą, o ile wiara na to pozwala, tę piękną Gwiazdę Morza, by pod Jej kierunkiem mimo burz i rozbojów morskich dopłynąć szczęśliwie do portu. Wtedy poznają wspaniałość tej Królowej i poświęcą się całkowicie Jej służbie jako poddani i niewolnicy z miłości. Doświadczą Jej słodyczy i pieszczot matczynych i kochać Ją będą czule jako ukochane dzieci. Poznają miłosierdzie, którego Maryja jest pełna; poznają, jak bardzo potrzebują Jej pomocy i będą we wszystkim uciekać się do Niej, jako do swojej ukochanej Orędowniczki i Pośredniczki u Jezusa Chrystusa. Zrozumieją, że Maryja jest najpewniejszym, najkrótszym i najdoskonalszym środkiem, by dojść do Jezusa Chrystusa, i oddadzą się Jej z duszą i ciałem, niepodzielnie i bez zastrzeżeń, by zupełnie i niepodzielnie należeć do Jezusa Chrystusa.”

Słowa te potwierdziła sama Matka Boża podczas drugiego objawienia w Fatimie, 13 czerwca 1917:

„Pan Jezus pragnie się tobą posłużyć, abym była bardziej znana i kochana. Pragnie ustanowić na świecie kult mojego Niepokalanego Serca. Tym, którzy przyjmą to nabożeństwo obiecuje zbawienie. Te dusze będą przez Boga kochane, jak kwiaty przeze mnie postawione dla ozdoby Jego tronu”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję