Reklama

Pobiegli, bo pamiętają o Katyniu

2018-04-25 11:32

Agnieszka Bolewska-Iwaniuk
Edycja podlaska 17/2018, str. I

Agnieszka Bolewska-Iwaniuk
Po raz trzeci został zorganizowany Siemiatycki Bieg Pamięci o Katyniu

Uczniowie, rodzice i nauczyciele szkół z Siemiatycz i okolic, z Czartajewa, Milejczyc, Mielnika i wielu innych placówek oświatowych wzięli udział w 3. Siemiatyckim Biegu Pamięci o Katyniu. W tym roku wydarzenie z uwagi na 100. rocznicę odzyskania niepodległości przybrało biało-czerwone barwy. Bieg odbył się 12 kwietnia.

Uczestnicy zebrali się przy Szkole Podstawowej nr 3 im. Jana Pawła II w Siemiatyczach (ul. Gen. Wł. Andersa 4), gdzie znajdował się start biegu. Uczniowie gimnazjum wraz z opiekunami Anną Gregorczuk i Elżbietą Karpiuk przedstawili historię biegu i historię bolesnych wydarzeń w historii naszej Ojczyzny, które to upamiętnia bieg. Po Apelu Poległych złożono kwiaty i zapalono znicze przy Dębie Pamięci Kazimierza Niewiarowskiego. Do dzieci, młodzieży i dorosłych zwrócili się dyrektor szkoły Joanna Gołubkiewicz i burmistrz Siemiatycz Piotr Siniakowicz. Po krótkiej rozgrzewce biało-czerwona sztafeta ruszyła trasą od Dębu Pamięci Kazimierza Niewiarowskiego do Dębu Pamięci Jana Płońskiego. W asyście policji i służb medycznych uczestnicy szczęśliwie dotarli do mety przy Gimnazjum Gminnym przy ul. Kościuszki. Tu czekały na nich pamiątkowe medale. Na szkolnym placu witał uczestników biegu dyrektor gimnazjum Dariusz Dziedzia. Delegacja uczniów złożyła kwiaty i zapaliła znicz przy Dębie Pamięci Jana Płońskiego.

– Cieszymy się, że są z nami dzieci z klas pierwszych szkoły podstawowej i uczniowie ostatnich klas technikum, powiedziała Joanna Gołubkiewicz, która wraz z grupą uczniów przed trzema laty zainicjowała Siemiatycki Bieg Pamięci o Katyniu.

Reklama

– W tym roku rodzice zaangażowali się w przygotowania biegu i pełnili funkcje porządkowe – wyjaśniała Marta Kowalska, przewodnicząca Rady Rodziców, ale za rok my też pobiegniemy.

Siemiatycki Bieg Pamięci o Katyniu po raz pierwszy odbył się w 2016 r., jego inicjatorkami były Kamila Wysocka i Karina Kuźmik, wówczas gimnazjalistki obiegające się o mandaty poselskie do Sejmu Dzieci i Młodzieży. Uczennice po przeprowadzeniu sondy ulicznej stwierdziły, że tylko nieliczni mieszkańcy wiedzą, gdzie w mieście znajdują się Dęby Pamięci. Organizując bieg chciały przypomnieć o bohaterach, którzy zginęli zamordowani strzałem w tył głowy w Katyniu oraz o dębach im poświęconych. W tym roku bieg przypomina też o 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę.

Tagi:
bieg

IV Leśny Bieg do Źródeł

2019-10-08 14:19

Mikołaj Mach
Edycja zamojsko-lubaczowska 41/2019, str. 3

22 września w pobliżu sanktuarium Najświętszej Maryi Panny w Nowinach Horynieckich spotkali się miłośnicy aktywnego stylu życia, by wziąć udział w imprezach sportowych IV Leśnego Biegu do Źródeł

Krystian Kłysewicz
Uczestnicy biegu

W ramach cyklicznego wydarzenia na trasach wyznaczonych w niepowtarzalnej urody roztoczańskich lasach rywalizowali ze sobą biegacze na dystansie prawie 17 km oraz chodziarze nordic-walking na odcinku 7,5 km.

Niepowtarzalny także był zestaw organizatorów: parafia w Horyńcu-Zdroju, Nadleśnictwo Lubaczów, Gmina Horyniec-Zdrój oraz Stowarzyszenie Rozwoju Nowin Horynieckich. Patronat honorowy nad wydarzeniem objęli: bp zamojsko-lubaczowski Marian Rojek i dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie. Występując na uroczystości otwarcia, m.in. o celach imprezy mówili przedstawiciele organizatorów: o. Waldemar Czerwonka – proboszcz horynieckiej parafii, Robert Banaś – nadleśniczy Nadleśnictwa Lubaczów oraz Robert Serkis – wójt Gminy Horyniec-Zdrój.

Do biegu głównego zarejestrowanych zostało 44 uczestników, w zdecydowanej większości mężczyzn. Do marszu z kijkami wydano chipy 28 zawodnikom – dla odmiany z dużą reprezentacją kobiet. Przekrój wiekowy to 18-66 lat z przewagą osób w średnim wieku. Biegacze wystartowali o godz. 14,00, chodziarze pół godziny później. Wśród biegaczy najszybsi w kategorii mężczyzn byli: 1) Hubert Sopel – Oleszyce, 2) Maciej Tomaszewski – Widna Góra, 3) o. Bogdan Klóska OFMConv. – Horyniec-Zdrój. Wśród kobiet: 1) Anna Trzeźwińska-Kajetanówka, 2) Anna Śliwa-Łaszczówka, 3) Marta Oronowicz-Munina.

To członkowie tej samej, jakże hojnie przez naturę obdarowanej w sportowe talenty rodziny. Zwyciężczyni marszu z kijkami, Małgorzata Kubiszyn, to aktualna mistrzyni Europy w tej konkurencji. Godne odnotowania jest miejsce i czas uzyskany przez o. Bogdana Klóskę. Jako zawodnik ciągle uczy się biegów długich i mimo dojrzałego wieku wciąż robi systematyczne postępy. Warto także przypomnieć, że był pomysłodawcą, inicjatorem i motorem napędowym działań organizacyjnych Biegu. W tegorocznej imprezie warto odnotować liczną obsadę marszu z kijkami. To z kolei osobisty sukces Danuty Kurdybachy, animatorki tej dyscypliny sportu w Horyńcu-Zdroju.

Leśny Bieg do Źródeł, jako inicjatywa horynieckiej parafii, wsparta mocno przez Nadleśnictwo w Lubaczowie oraz Gminę Horyniec-Zdrój, uatrakcyjnia i wzbogaca ofertę sportowo-rekreacyjną naszej gminy oraz popularyzuje bieganie i maszerowanie, jako aktywne formy spędzania wolnego czasu. Jest także okazją do promowania lasów, będących środowiskiem wyjątkowo sprzyjającym tego typu aktywności. Przybliża także naszą gminę i najbliższe okolice, zwłaszcza Południowe Roztocze. Niewątpliwie także jest okazją do odkrywania na nowo piękna i magii naszego maryjnego sanktuarium, do skorzystania z obfitości łask i darów, których nieprzebraną skarbnicą jest ta cudowna dolina u źródeł.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowe oblicze Justyny Steczkowskiej


Edycja wrocławska 27/2007

Tomasz Limberger: - 1 czerwca ukazała się Twoja najnowsza, ósma już płyta pt.: „Daj mi chwilę”. Jaki jest ten krążek?

Justyna Steczkowska: - Najlepiej jej posłuchać. Po co dużo mówić o muzyce - najlepiej posłuchać.

- Ta płyta to zdecydowana odmiana - „czarna” i „drapieżna” Justyna Steczkowska zmieniła się w bardziej łagodną kobietę. Czy tak jest w rzeczywistości?

- Myślę, że zawsze taka byłam, tylko nie wszyscy o tym wiedzieli. A płyta „Daj mi chwilę” pokazuje to bardziej niż pozostałe moje płyty.

- Czym Twój już ósmy album różni się od poprzednich?

- Każda moja płyta jest trochę inna. Każda jest zapisem mojego życia, emocji, spraw, które były dla mnie ważne. Podobnie jest z tą płytą. Wiele historii tam zaśpiewanych kiedyś mnie dotyczyło. Niektóre są zasłyszane od przyjaciółek. Co prawda większość tekstów jest napisana przez mężczyzn - trzech mężczyzn pracowało nad tekstami na tej płycie: Łukasz Rutkowski, Kuba Wandachowicz i Michał Aleks, no i jeszcze ja napisałam kilka tekstów.
Ta płyta jest spokojniejsza od moich poprzednich. Zależało mi, aby po pięciu latach pracy dla telewizji, gdzie zrobiłam dwa duże spektakle „Alkimja” i „Femme Fatale”, wrócić do radia, do moich słuchaczy, do tych fanów, którzy uwielbiali mnie za to, że śpiewałam dla nich piosenki, które oni mogli śpiewać razem ze mną. Zatęskniłam po prostu za radiem, bo dawno tam nie byłam, dawno nie rozmawiałam z dziennikarzami i dawno nie słyszałam tam swoich piosenek, więc pomyślałam, że czas tam wrócić. Cieszę się, że udało mi się to piosenką „To nie miłość (To tylko złudzenie)”, która rzeczywiście zaszła wysoko na listach przebojów, na wielu dotarła nawet do pierwszych miejsc. A płyta jest taka trochę jak moje życie, bardziej spokojna, wyciszona, dojrzała. Dużo na tej płycie jest o kobiecości i o kobietach, więc myślę, że dziewczyny w moim wieku najlepiej ją zrozumieją. To nie znaczy, że nie będą jej kochali również mężczyźni, bo ma dobre bity zrobione przez Bogdana Kondrackiego, bardzo ładne i dobrze zharmonizowane melodie... Mam nadzieję, że będzie się podobała wielu ludziom.

- Czy singiel promujący „To nie miłość (To tylko złudzenie)” jest wizytówką całej płyty?

- Nie do końca. Jest to jedna z wielu piosenek, które się znajdują na płycie. Na pewno jest dobrą piosenką, przynajmniej dla mnie, ale to Państwo muszą ocenić, czy piosenka jest dobra, czy nie. Natomiast jest kilka piosenek naprawdę świetnych, ale może mniej radiowych, choć absolutnie wartych uwagi, na przykład „Wracam do domu” - piękna ballada, bardzo wzruszającą, ze świetnym tekstem, „Tu i tu” z kolei bardzo lekki i przyjemny utwór, szczególnie w letnie dni. Ogólnie wszystkie piosenki bardzo mi przypadły do serca, poza tym gdybym nie widziała w nich czegoś pozytywnego i dobrego i przede wszystkim dobrej jakości, to bym ich po prostu nie zaśpiewała…

- Czyli po prostu czerpiesz radość z grania i ze śpiewania?

- Oczywiście. Tak było od dzieciństwa. To było coś, co lubiłam najbardziej, co głęboko czułam. Zawsze chciałam być muzykiem i cieszę się, że mi się to w życiu udało.

- Jakie znaczenie dla twojej twórczości mają osobiste doświadczenia: wiara, rodzina… Jakie jest przesłanie Twoich piosenek?

- Wiara dla mnie ma olbrzymie znaczenie, rodzina też - to jest jasne. Swoimi piosenkami nie opowiadam jednak o tym. Wiara wydaje mi się czymś tak bardzo intymnym i ważnym, że nie potrafię w sposób sensowny przenieść tego na papier i muzykę, szczególnie muzykę komercyjną. Natomiast w czasie Wielkiego Postu, razem z moją rodziną, gramy koncerty charytatywne dla różnych ludzi potrzebujących pomocy. Udało nam się zagrać kilka bardzo dobrych koncertów na rozbudowę kościoła, na leczenie chorego chłopca, dziewczynki. Były to przepiękne wielkopostne koncerty. Ja bardzo lubię okres Wielkiego Postu, jest to dla mnie piękne święto, w którym wszystko może się odrodzić na nowo. W ogóle Świętą Wielkanocne są symbolem odrodzenia, choćby nie wiem ile złego się zdarzyło, zawsze mamy szansę wrócić tam, gdzie jest dobro. A Wielki Post to czas wyciszenia, skupienia, czas pieśni wielkopostnych, które mają w sobie tyle melancholii, smutku i głębokiej mądrości. Bardzo cenię te koncerty z tego względu, że są niekomercyjne, nie jesteśmy ograniczeni czasem, ani piosenkami. Po prostu dużo improwizujemy, wprowadzamy do kościoła atmosferę spokoju, wyciszenia, by ludzie mogli się przy tej muzyce modlić. Graliśmy też kilka razy na adoracji, już nie jako koncert, ale dla własnej radości, tak by ludzie, którzy przychodzą do kościoła adorować Jezusa Chrystusa, mogli swoją modlitwę jeszcze głębiej przeżyć. Gramy więc też zupełnie inaczej - jest głos, jest fortepian, jest kontrabas… naprawdę wydaje mi się to bardzo piękne, ludzie są zawsze poruszeni taką muzyką i my sami grając ją również.

- Dziękuję bardzo za rozmowę.

- Dziękuję bardzo i pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie

Oprac. Karol Białkowski

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Boliwia: wiele rodzin nie ma co włożyć do garnka

2019-11-17 20:18

Ks. Szymon Zurek (Vaticanews) / Santa Cruz del Sierra (KAI)

W Boliwii kontekst Światowego Dnia Ubogich w tym roku jest zupełnie wyjątkowy. Trwający trzy tygodnie kryzys rządowy, spowodował zwiększenie niepokoju w społeczeństwie i masowe protesty. W kraju rośnie bieda i wiele rodzin nie ma co jeść. W pomoc potrzebującym aktywnie włączają się Caritas i inne organizacje kościelne.

Galyna Andrushko/pl.fotolia.com

Pokojowy, ale jednak protest, blokady, niemożność realizowania codziennych obowiązków, podjęcia pracy: wszystko to przyczyniło się do tego, że w peryferyjnych dzielnicach np. dwumilionowego miasta Santa Cruz de la Sierra, wiele rodzin nie ma co włożyć do garnka. Należałoby właściwie wskazać, że Dzień Ubogich trwa w tutejszych parafiach od ponad dwóch tygodni. Sąsiedzi organizują między sobą tzw. „olla común” czyli wspólne gotowanie, mając na względzie przede wszystkim te rodziny, którym nie starcza pieniędzy na zakup żywności. "Jest to piękne świadectwo solidarności między sąsiadami, bez względu na wyznanie wiary czy przekonania polityczne" – uważa pracujący tam polski kapłan ks. Szymon Zurek.

W parafiach grupy Caritas rozeznawały w tych dniach konkretne potrzeby najbardziej potrzebujących rodzin, by móc przygotować na Niedzielę Ubogich obiady i zanieść je do dzielnic. Np. w parafii św. Franciszka z Asyżu przygotowano ponad 450 porcji obiadów. W całe to dzieło byli zaangażowani członkowie wszystkich grup parafialnych: katechiści, grupa młodzieżowa, grupy muzyczne, lektorzy, animatorzy Kościelnych Wspólnot Podstawowych, Legion Maryi.

Ks. Zurek podkreślił, że w tym szczególnie trudnym czasie dla Boliwijczyków, możliwość podzielenia się z najbardziej potrzebującymi braćmi i siostrami, jest piękną okazją do praktykowania przykazania miłości, przelania wiary, którą żyją, która im dała tyle siły w trudnych dniach kryzysu, w konkretny czyn miłosierdzia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem