Reklama

Matka Zagłębia

2018-04-30 11:29

Z ks. kan. Andrzejem Stasiakiem rozmawia Margita Kotas
Niedziela Ogólnopolska 18/2018, str. 20-23

Zdjęcie archiwalne z uroczystości koronacji/Archiwum sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Anielskiej

50 lat temu, 19 maja 1968 r., na skroniach Najświętszej Maryi Panny Anielskiej z Dąbrowy Górniczej spoczęły papieskie korony. Koronacji dokonał kard. Stefan Wyszyński, prymas Polski, wraz z kard. Karolem Wojtyłą, metropolitą krakowskim, przy udziale biskupów diecezji częstochowskiej i ponad trzydziestu biskupów z innych diecezji. Koronacji towarzyszyły okoliczności, które były dla wielu w pewnym sensie prorocką zapowiedzią przyszłego pontyfikatu papieża Jana Pawła II. Z ks. kan. Andrzejem Stasiakiem – kustoszem sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Anielskiej w Dąbrowie Górniczej – rozmawia Margita Kotas

MARGITA KOTAS: – W miejscu, gdzie dziś znajduje się sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Anielskiej, Pani Dąbrowy Górniczej i Matki Zagłębia, pierwotnie wznosiła się świątynia o zupełnie innym wezwaniu. Można zaryzykować stwierdzenie, że zgodę na jej budowę w czasach zaborów uzyskano fortelem...

KS. KAN. ANDRZEJ STASIAK: – Pierwsza myśl o budowie na tym terenie kościoła pojawiła się w 1874 r. Dobrze prosperujące kopalnie, nowoczesna w tamtych czasach Huta Bankowa i działające okoliczne huty cynku i ołowiu oraz zakłady m.in. o profilu metalurgicznym spowodowały napływ ludności – w tym czasie Dąbrowa Górnicza liczyła kilkanaście tysięcy mieszkańców, a nowi do rozwijającego się przemysłu ciągle przybywali. Dzień pracy wynosił 12, a nawet 14 godzin. Odległość do kościoła parafialnego pw. Świętej Trójcy w Będzinie wynosiła ok. 4 km. Stąd też pomysł budowy stałego kościoła, który podjęły osoby zarządzające dąbrowskimi zakładami przemysłowymi. W 1874 r. powstał komitet – wśród jego członków znalazł się m.in. Julian Polcer, autor projektu kościoła. O pozwolenie na wzniesienie świątyni komitet zwrócił się do cara Aleksandra II. Był to czas po powstaniu styczniowym, kiedy weszły w życie ukazy carskie zabraniające budowy nowych świątyń katolickich. Dlatego aby uzyskać pozwolenie, komitet wystąpił z prośbą o budowę kościoła jako wotum za ocalenie życia cara podczas zamachu w Paryżu w 1867 r. Tym sposobem pozwolenie zostało zdobyte, ale stąd też taki, a nie inny patron świątyni – św. Aleksander, papież męczennik, patron cara. Kościół wybudowano w latach 1875-77. Jego poświęcenie miało miejsce 4 grudnia 1877 r., a konsekracji dokonał biskup kielecki Teofil Kuliński w 1885 r.

– Już wówczas kościół okazał się zbyt mały wobec liczby wiernych.

– To prawda. Kościół pw. św. Aleksandra był kościołem filialnym, do którego przyjeżdżali duszpasterze delegowani przez proboszcza z kościoła pw. Świętej Trójcy w Będzinie. Ponieważ na terenie Dąbrowy Górniczej stale przybywało ludności, zaczęto myśleć o powołaniu tu parafii i jednocześnie o budowie nowego, większego kościoła. Parafia została erygowana w lutym 1891 r., a budowę nowego kościoła rozpoczęto w 1898 r. Podjął się tego zadania pochodzący z ziemi zagłębiowskiej – urodzony w sąsiedniej miejscowości Zagórze, która dzisiaj jest dzielnicą Sosnowca – wielki czciciel Matki Bożej ks. Grzegorz Augustynik, wcześniej proboszcz i dziekan parafii we Włoszczowie, w której ożywił kult Matki Bożej Włoszczowskiej – Łaskawej. Kiedy przybył do Dąbrowy w 1897 r., natychmiast podjął myśl o budowie, a właściwie o rozbudowie pierwotnego kościoła. Projektów było kilka, ale wybrano ten autorstwa architekta powiatu będzińskiego Józefa Pomian-Pomianowskiego. 2 sierpnia 1898 r. nastąpiło wmurowanie kamienia węgielnego pod nowy kościół, noszący wezwanie Najświętszej Maryi Panny Anielskiej. Wśród osób, które wzięły udział w tej uroczystości, był ks. prof. Jan Cieplak, późniejszy arcybiskup i sługa Boży, urodzony w Dąbrowie Górniczej.

– Dziś dawny kościół pw. św. Aleksandra jest częścią nowej świątyni...

– Tak, jest on dziś kaplicą. Pierwotnie była to kaplica pw. św. Aleksandra, dziś poświęcona jest Matce Bożej Częstochowskiej. Jak wynika z kroniki, znajdujący się w niej wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej został zakupiony jako stary obraz z kościoła pw. Świętej Trójcy w Będzinie i odnowiony w 1910 r. przez Piotra Nizińskiego, ucznia Jana Matejki. Niziński był również twórcą polichromii w kościele pw. św. Aleksandra, wykonanych według projektu Włodzimierza Tetmajera.

– Wspomniał Ksiądz Kustosz, że nowa świątynia miała nosić wezwanie Najświętszej Maryi Panny Anielskiej. Czy zaborca nie sprzeciwiał się zmianie wezwania?

– W kronikach nie ma na ten temat żadnych śladów. Prace budowlane rozpoczęły się jednak z wielkim trudem, ponieważ działalność aktywistów komunistycznych i socjalistycznych niechętnych Kościołowi na terenie Zagłębia spowodowała, że przedsięwzięcia nie przyjęto z wielkim entuzjazmem. To ks. Augustynik swoimi działaniami sprawił, że w poszczególnych zakładach pracy uchwalono na zebraniach robotniczych, iż robotnicy zobowiązują się dobrowolnie przy każdej wypłacie od każdego zarobionego rubla dwie kopiejki – tzw. resztówkę – przeznaczyć na budowę kościoła. Prace nabrały tempa. W 1902 r. kościół stał w surowym stanie – bez wieży głównej i wewnętrznego wystroju. Ciekawe, że już w czasie, kiedy kościół był wznoszony, podczas pielgrzymki do Włoch w Roku Jubileuszowym 1900 ks. Augustynik postarał się o podniesienie go do rangi bazyliki mniejszej – stało się to 19 marca 1901 r. na mocy dekretu papieża Leona XIII. Myślę że, w tym przedsięwzięciu ks. Augustynikowi pomagał obecny wówczas na dworze papieskim wielki Polak, późniejszy kardynał, Adam Stefan Sapieha.

– Jest to drugi kościół, po katedrze wawelskiej, i pierwsze sanktuarium maryjne na ziemiach polskich, które otrzymało ten tytuł.

– Tak, potwierdzają to dokumenty. To ewenement i wynik starania ks. Augustynika. Co ciekawe, Bazylika Jasnogórska otrzymała tytuł bazyliki mniejszej pięć lat później, w 1906 r.

– Ks. Augustynik z pielgrzymki do Włoch obok przywilejów dla wznoszonej świątyni przywiózł także liczne relikwie...

– Charakterystyczna jest wielka pobożność ks. Augustynika; pamiątki i owoce z jego podróży zamykają się w sferze wiary, religii i kultu. Trzeba wiedzieć, że ks. Augustynik założył przy dąbrowskim kościele Bractwo ku czci Najświętszej Maryi Panny Anielskiej i Adoracji Najświętszego Sakramentu. To jedna z moich porażek, że nie zostało ono dotychczas reaktywowane. Strukturę tego bractwa ks. Augustynik przedstawił papieżowi podczas swojej pielgrzymki w roku jubileuszowym. Wkrótce zaczęło się ono bardzo mocno rozwijać i otrzymało tytuł arcybractwa. W pewnym momencie należało do niego ponad 2 tys. osób. Do zadań bractwa należały odmawianie specjalnie dla niego ułożonej nowenny, a także obecność podczas adoracji Najświętszego Sakramentu. To była prosta teologia ks. Augustynika – przez Maryję do Chrystusa.

– W osobowości duszpasterza Dąbrowy duchowość przeplatała się z żyłką społecznikowską.

– Ks. Augustynik zakładał różne bractwa i stowarzyszenia, np. Stowarzyszenie Biednych Chrześcijan, które troszczyło się m.in. o dzieci, w tym sieroty; Stowarzyszenie Robotników Chrześcijańskich; Stowarzyszenie św. Zyty, sprawujące opiekę nad służącymi. Powołał również do życia Stowarzyszenie Lekarzy, które udzielało pomocy medycznej ubogim, oraz Stowarzyszenie św. Wincentego a Paulo, do którego należały żony lekarzy, adwokatów czy właścicieli zakładów – wśród zadań tego stowarzyszenia była organizacja zbiórek węgla, odzieży oraz loterii. To była piękna działalność społeczna na terenie parafii. Ale obok niej istniała działalność duchowa. Kościół w Dąbrowie żył. To stanowiło przede wszystkim korzenie sanktuarium. Ludzie, jeśli szukali pomocy, to właśnie tu, u Matki Bożej Anielskiej, czego dowodem jest dekret wydany 3 maja 1957 r. przez prymasa Wyszyńskiego, który ogłosił Matkę Bożą Anielską Patronką Dąbrowy Górniczej, Matką Zagłębia. To jest potwierdzenie pewnej rzeczywistości. Historię tego kościoła piszą ludzie i ich życie – tak jest zawsze w przypadku sanktuariów.

– Zanim wejdziemy w czasy współczesne, ustalmy pewien materialny szczegół. Kiedy ks. Augustynik wprowadzał w Dąbrowie kult Najświętszej Maryi Panny Anielskiej, czci doznawała Ona w obrazie, dziś natomiast – w figurze. Z czym jest związana ta zmiana?

– Gdy ks. Augustynik przed przybyciem do Dąbrowy Górniczej opuszczał parafię we Włoszczowie, jej mieszkańcy ofiarowali mu kopię tamtejszego obrazu Matki Bożej Włoszczowskiej – Łaskawej. Obraz ten znajduje się dziś w archikatedrze częstochowskiej. Z inicjatywy ks. Augustynika powstała druga jego kopia, która 8 września 1898 r. została w uroczysty sposób wprowadzona do kościoła pw. św. Aleksandra.
W kronice parafialnej odnotowano, że od początku miały tu miejsce cudowne zdarzenia, uzdrowienia, a przy obrazie odprawiano Msze św. dziękczynne, składano wota za uzdrowienia fizyczne i duchowe czy oddalenia nieszczęść. W trakcie budowy nowego kościoła okazało się jednak, że obraz ten jest zbyt mały w nowej ogromnej kubaturze powstającej świątyni. Dlatego na jego podstawie w 1904 r. wykonano główny ołtarz, autorstwa artysty rzeźbiarza z Częstochowy Józefa Proszowskiego. Scena znajdująca się w ołtarzu, z małą zmianą, to figuralne odwzorowanie sceny z obrazu. Naturalnej wielkości figura Matki Bożej wykonana jest w drewnie cedrowym. Maryja stoi na kuli ziemskiej i depcze głowę węża – szatana, a na ręku trzyma Dzieciątko Jezus. Obok znajdują się – stojące, a nie klęczące jak na obrazie – postacie św. Józefa i św. Joachima, a nieco niżej klęczące postacie św. Franciszka i św. Klary. Całość dopełniają pięknie przedstawione chóry anielskie. Doznający czci obraz natomiast znalazł swoje nowe miejsce w ołtarzu zbudowanej w pobliżu kościoła kaplicy Porcjunkuli, w której w 1929 r. został pochowany ks. prał. Grzegorz Augustynik.

– W maju 2018 r. dąbrowskie sanktuarium będzie przeżywać 50. rocznicę koronacji figury Najświętszej Maryi Panny Anielskiej. Z reguły akt koronacji jest wynikiem rozwijającego się kultu, czasem jednak dodatkowy wpływ mają inne wydarzenia.

– Sanktuarium w Dąbrowie Górniczej jest sanktuarium historycznym, w którym kult jest potwierdzony przez doznane łaski, ale w tym przypadku ważny jest też kontekst wydarzeń poprzedzających koronację. W czasach powojennych nastała w Polsce nowa rzeczywistość polityczna i gospodarcza. Teren Zagłębia był dla ówczesnych władz terenem szczególnym. Nazwa „Czerwone Zagłębie” nie wzięła się z niczego, ma swe korzenie w czasach rewolucji 1905 r., a dla nowej władzy to tzw. matecznik: z tego terenu pochodził I sekretarz Komitetu Centralnego Edward Gierek. Kościół znajdował się tu w szczególnie trudnej sytuacji, był w trudnej relacji z państwem. Kiedy tylko skończył się czas uwięzienia prymasa kard. Stefana Wyszyńskiego, przygotowywane były obchody milenijne i w ramach trwającej Wielkiej Nowenny, w celu ożywienia wiary, koronowano w polskich sanktuariach wizerunki Matki Bożej. ówczesny biskup diecezji częstochowskiej Stefan Bareła pragnął, by jednym z nich była figura Matki Bożej Anielskiej na ziemi zagłębiowskiej. Rozpoczęły się więc przygotowania z udziałem księdza biskupa i ówczesnego proboszcza dąbrowskiego ks. inf. Jana Domarańczyka, powołano komitet przygotowujący uroczystość, na którego czele stanął biskup pomocniczy diecezji częstochowskiej Franciszek Musiel.
W tym samym czasie trwały już uroczystości milenijne, które na ziemi zagłębiowskiej w sposób szczególnie uroczysty były obchodzone w 1967 r. w Sosnowcu, na terenie parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny – dzisiejszej katedry diecezji sosnowieckiej. Tam już można było się przekonać, jak wielkie napięcie panowało na linii państwo – Kościół i jakie środki przeciw tym wydarzeniom była w stanie podjąć ówczesna władza. Na uroczystości przywieziono z zakładów pracy napojonych alkoholem bojówkarzy, którzy mieli nie tylko przeszkadzać w ich przebiegu, ale wręcz fizycznie atakować uczestniczących w obchodach wiernych. Władze starały się przeszkodzić również w uroczystościach w Dąbrowie Górniczej. Ich działania tym razem miały charakter jedynie administracyjny. Pamiętajmy, że było to świeżo po wydarzeniach marca 1968 r. i władze nie chciały zaogniać już i tak napiętej sytuacji.

– Działania władz były zakrojone na szeroką skalę. W książce ks. Mariusza Trąby „Koronacja figury Matki Bożej Anielskiej w Dąbrowie Górniczej (19 maja 1968)”, wydanej na 40. rocznicę koronacji, wśród aneksów jest zamieszczony – opatrzony adnotacją: „Ściśle tajne!” – plan przeciwdziałania uroczystości koronacji figury opracowany przez Wydział Administracyjny KW PZPR w Katowicach w kwietniu 1968 r.

– W dokumencie tym w kilkunastu punktach znajdują się wytyczne, jak przeszkodzić w uroczystościach kościelnych w dniach 18-19 maja 1968 r. Miały to być m.in.: utrudnianie dojazdu na uroczystości, wywożenie dzieci i młodzieży na wycieczki, organizowanie na stadionach masowych konkurencyjnych imprez, skierowanie do kin najlepszego repertuaru. A jednak na uroczystości przybyło ponad 20 tys. osób, które dały świadectwo swojej wiary.

– Podczas uroczystości koronacyjnej miały miejsce pewne znaki. Jeden z nich jest związany z osobą kard. Karola Wojtyły.

– Uroczystości trwały dwa dni, najważniejsze wydarzenie miało jednak miejsce 19 maja 1968 r. Była nim uroczysta Msza św., podczas której ukoronowano figurę Najświętszej Maryi Panny Anielskiej. Koronacji dokonał prymas kard. Stefan Wyszyński, współkoronatorem był kard. Karol Wojtyła. Świadectwo, że w czasie koronacji miały miejsce szczególne wydarzenia, złożył po latach kard. Stanisław Dziwisz. W depeszy z 24 marca 2007 r., przesłanej na ręce pierwszego pasterza diecezji sosnowieckiej bp. Adama Śmigielskiego z okazji obchodzonych przez niego rocznic: 50-lecia kapłaństwa i 15-lecia biskupstwa, napisał znamienne zdanie: „Jeszcze jako metropolita krakowski kard. Karol Wojtyła w 1968 r. dokonał koronacji figury Matki Bożej Anielskiej w Dąbrowie Górniczej, a okoliczności temu towarzyszące były dla wielu w pewnym sensie prorocką zapowiedzią przyszłego pontyfikatu”. Jeśli kard. Dziwisz wspomina o tym w depeszy, to wydarzenie musiało mieć ogromne znaczenie. Zaciekawiony zacząłem rozpytywać ludzi, co takiego miało miejsce podczas koronacji. Odpowiedzi były różne. Niektórzy nawiązywali do Ludźmierza, gdzie kard. Wojtyła pochwycił berło Matki Bożej. W końcu znalazłem osobę, która w chwili koronacji miała 12 lat i uczestniczyła wówczas w asyście dzieci, była więc bardzo blisko tego wydarzenia. Ta dojrzała dziś kobieta wspomina, że gdy kard. Wyszyński nałożył koronę na skronie Matki Bożej, korona się zsunęła. Nałożył ją ponownie, ale wtedy korona zupełnie spadła. Chwycił ją wtedy kard. Wojtyła i już bez przeszkód nałożył na figurę Matki Bożej. Dzisiaj prosimy świadków tego wydarzenia, by spisali wspomnienia, które można by umieścić w księdze pamiątkowej. Byłyby one pięknym świadectwem – poza homiliami kard. Wyszyńskiego i kard. Wojtyły. Tak na marginesie: nie byłoby pełnej homilii kard. Wojtyły, gdyby nie nagrania SB znajdujące się dziś w IPN.

– Drugim znakiem w dniu koronacji był znak słońca...

– 19 maja 1968 r. był dniem bardzo deszczowym; niektórzy świadkowie twierdzą nawet, że miało miejsce oberwanie chmury. Ze względu na to uroczystości koronacyjne zostały przeniesione, mimo przygotowanego ołtarza polowego, do wnętrza świątyni. Tuż po akcie koronacji wyszło słońce, pogoda natychmiast się odmieniła i figura ukoronowanej Matki Bożej została wyniesiona na zewnątrz. Ciąg dalszy Mszy św. odbył się przy ołtarzu polowym. Co więcej, mimo że na moment niebo znów zasnuło się chmurami, kiedy uroczystości dobiegły końca i ludzie zaczęli się rozchodzić, znów wyszło tak piękne słońce, iż mówili oni, że Matka Boża promieniami słońca odprowadza ich do domów.

– Sanktuarium w Dąbrowie jest dziś miejscem żywej wiary.

– Od kiedy jestem kustoszem tego sanktuarium, a więc od 1 maja 2006 r., obserwuję rosnący ruch pielgrzymi. Rocznie przybywa tu ok. 60-80 pielgrzymek autokarowych. Nasze sanktuarium leży na dogodnym szlaku komunikacyjnym i nawiedzają je pielgrzymi zarówno zmierzający z południa kraju na Jasną Górę, jak i jadący z północy do sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie-Łagiewnikach. Co istotne, w naszym sanktuarium trwa całodzienna adoracja Najświętszego Sakramentu i kościół jest otwarty przez cały dzień. W godz. 15-16 mamy w kościele spowiedź; bywają dni, że ta godzina nie wystarcza na wyspowiadanie wszystkich penitentów. Mamy też każdego roku kilkanaście stałych pielgrzymek lokalnych. Sanktuarium Matki Bożej Anielskiej jest również centrum modlitwy w intencji dzieci poczętych a nienarodzonych – zawsze z racji uroczystości Zwiastowania. Organizowane są także inne wydarzenia, chociażby związane z uroczystościami miasta – świątynia ma przecież znaczenie historyczne. Kiedy obchodziliśmy w 2012 r. 100. rocznicę konsekracji bazyliki, prezydent miasta pięknie powiedział, że trudno sobie wyobrazić Dąbrowę Górniczą bez bazyliki, a bazylikę bez Dąbrowy Górniczej.

– Uroczystości rocznicowe tuż-tuż. Jak wyglądają przygotowania?

– Można zaryzykować twierdzenie, że przygotowania duchowe – a te są najważniejsze – rozpoczęły się już w 2008 r., kiedy przeżywana była 40. rocznica koronacji. W ubiegłym roku pod przewodnictwem arcybiskupa seniora częstochowskiego Stanisława Nowaka, w 49. rocznicę koronacji, odbyło się uroczyste rozpoczęcie obchodów 50. rocznicy, podczas którego w kościele zostały umieszczone pierwotny obraz Matki Bożej Anielskiej i tzw. świeca jubileuszowa, która się pali podczas każdej Mszy św. Z tej racji został także wydany folder, który m.in. przybliża historię bazyliki. Są też przygotowywane wystawa ukazująca wydarzenia koronacji oraz wydawnictwa, które będą zawierać świadectwa i upamiętniać tamte wydarzenia. Dla mnie bardzo ważnym wydarzeniem w ramach 50-lecia będzie konferencja naukowa, zorganizowana z pomocą Polskiego Towarzystwa Mariologicznego w dniach 11-12 maja br. Do 20 maja, kiedy to pod przewodnictwem abp. Marka Jędraszewskiego będziemy obchodzić 50. rocznicę koronacji, zostało niewiele czasu, więc i przygotowania nabierają tempa – pod opieką Patronki Dąbrowy Górniczej, Matki Zagłębia.

Tagi:
Matka Boża

II Konferencja Maryjna już 9-10 grudnia

2019-12-04 12:26

Organizator

II Konferencja Maryjna „Tam Twoje serce, kędy skarb przebywa”. Jasna Góra – skarbiec kultury polskiej i europejskiej, odbędzie się w dniach 9–10 grudnia 2019 r. na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego im. Jana Długosza w Częstochowie przy ul. Zbierskiego 2/4 oraz w Klasztorze OO. Paulinów na Jasnej Górze.

Organizator

Tygodnik Katolicki "Niedziela" obiął tę konferencję swoim patronatem medialnym.

To już drugie spotkanie naukowe, które ma na celu interdyscyplinarną debatę nad motywem maryjnym na przestrzeni wieków (stanowi bowiem swoistą kontynuację ubiegłorocznej konferencji „Tyś naszą Hetmanką…” Jasnogórskie drogi do niepodległości), próbę komparatystyki kulturowej z uwzględnieniem jasnogórskiego wizerunku Najświętszej Maryi Panny oraz kontekstów historycznych, politycznych, artystycznych i społecznych, a nade wszystko refleksję naukową nad następującymi tematami szczegółowymi:

• Biblia jako wartość duchowa porządkująca rzeczywistość

• Kult maryjny w religii i kulturze jako repozytorium wartości

• Jasna Góra jako skarb w literaturze, pamiętnikach, dokumentach, teatrze, filmie, kulturze masowej

• Cudowna ikona Matki Bożej – skarb dla wierzących

• Relikwie świętych jako skarb

• Skarbczyki modlitw i pieśni – reprezentacje, miejsce w kulturze.

Celem konferencji jest ponadto:

• badanie literackich świadectw kultu maryjnego (sposoby obrazowania, kontekst historyczny, ikonograficzny, związek z dziejami narodu)

• badanie popularnych elementów kultu i związanych z nimi artefaktów (np. pieśni religijnych)

• ukazanie roli Jasnej Góry i Maryi dla tożsamości Polaków w kraju i za granicą

• analiza kopii cudownego wizerunku powstałych w warsztacie paulińskim  przez pryzmat prac renowacyjnych

Wszystkich zainteresowanych problematyką konferencji zapraszamy do udziału w obradach – wstęp wolny. Integralną częścią konferencji będzie koncert symfoniczny z okazji Roku Moniuszki w Bazylice Jasnogórskiej, zaplanowany na 10 grudnia 2019 r. o godz. 19.00. Bilety do odbioru w Biurze promocji UJD w Częstochowie.

Patronaty Honorowe

JE Abp Metropolita Częstochowski, Przewodniczący Komisji Maryjnej Konferencji Episkopatu Polski ks. dr Wacław Depo

JM Rektor Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego im. Jana Długosza w Częstochowie

prof. dr hab. Anna Wypych-Gawrońska

Przeor Klasztoru OO. Paulinów na Jasnej Górze, o. Marian Waligóra OSPPE

JM Rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie ks. dr Grzegorz Szumera

Konsul Generalna Węgier dr hab. Adrienne Körmendy

Przewodniczący Polskiego Towarzystwa Mariologicznego ks. prof. dr hab. Marek Chmielewski

Dyrektor Jasnogórskiego Instytutu Maryjnego o. Mariusz Tabulski OSPPE

Prezes Fundacji „Silva Rerum Polonarum” dr Krzysztof Czajkowski

Komitet Naukowy Konferencji

o. prof. UKSW hab. Grzegorz M. Bartosik (UKSW)

ks. prof. dr hab. Marek Chmielewski (KUL)

prof. dr hab. Jarosław Ławski (UwB)

prof. dr hab. Bogdan Mazan (UŁ)

prof. dr hab. Tadeusz Srogosz (UJD)

prof. dr hab. Andrzej Stroynowski (UJD)

prof. dr hab. Lucjan Suchanek (PAU)

o. dr Mariusz Tabulski OSPPE (JIM)

Organizatorzy

Uniwersytet Humanistyczno-Przyrodniczy im. Jana Długosza w Częstochowie

Wydział Humanistyczny UJD w Częstochowie

Sanktuarium Matki Bożej na Jasnej Górze

Jasnogórski Instytut Maryjny

Polskie Towarzystwo Mariologiczne

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzieją się cuda

2019-06-12 09:02

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 20-21

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

Wikipedia

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

Przypadek beznadziejny

Operacja trwała ponad 6 godzin. Po otwarciu jamy brzusznej większość lekarzy odłożyła narzędzia i odeszła od stołu, stwierdziwszy, że przypadek jest beznadziejny. Jednak profesor po kilku minutach głębokiego namysłu wznowił operację. Usunął raka. Operacja się udała.

– Byłam bardzo osłabiona – opowiada p. Barbara – tym bardziej że 3 tygodnie wcześniej przeszłam inny zabieg, również w pełnej narkozie. Nic nie jadłam i czułam się coraz słabsza.

W trzeciej dobie po operacji chora dostała wysokiej gorączki, dreszczy. Leżała półprzytomna i bardzo cierpiała. – Momentami zdawało mi się, że ktoś przecina mnie piłą na pół. Zwijałam się wtedy w kłębek i modliłam cichutko do Pana Boga z prośbą o pomoc w cierpieniu i ulgę w niesieniu tego krzyża.

Lekarze robili, co mogli. Podawali leki w zastrzykach, kroplówkach, by wzmocnić chorą. Nic nie działało. Pobrano krew na badanie bakteryjne. Okazało się, że jest zakażenie bakterią szpitalną, bardzo groźną dla organizmu. Zdrowe osoby zakażone tą bakterią mają 50-procentową szansę na przeżycie. Chorzy w stanie skrajnego wycieńczenia są praktycznie bez szans.

Zawierzenie Bogu

– Rozmawiałam z Bogiem – opowiada p. Barbara. – Pytałam Go, czy po tym, jak wyrwał mnie ze szponów śmierci w czasie operacji, teraz przyjdzie mi umrzeć. Prosiłam z pokorą i ufnością: „Panie Jezu, nie wypuszczaj mnie ze swoich objęć. Uzdrów mnie, kochany Zbawicielu”. Całym sercem wołałam w duchu: „Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!”.

W tym czasie parafia pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu, do której należy rodzina Koralów, czekała na relikwie św. Szarbela (relikwie pierwszego stopnia – fragment kości). Przywiózł je z Libanu poprzedni proboszcz – ks. Andrzej Baran, jezuita, który był tam na pielgrzymce wraz z kilkoma parafianami. Zawieźli też spontanicznie zebraną przez ludzi ofiarę dla tamtejszych chrześcijan. Wiadomo bowiem, że św. Szarbel jest szczególnie łaskawy dla tych, którzy modlą się za Liban. Relikwie, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, miały trafić do ks. Józefa Maja SJ w Krakowie. On zgodził się przekazać je do Nowego Sącza i osobiście je tam w styczniu br. zainstalował.

Interwencja św. Szarbela

– W dniu, w którym pojechałem po relikwie do Krakowa – opowiada ks. Józef Polak, jezuita, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu – wstąpiłem do naszej WAM-owskiej księgarni, żeby nabyć jakąś pozycję o św. Szarbelu, bo przyznam, że sam niewiele o nim wiedziałem. Wychodząc z księgarni, spotkałem Józefa Korala z córką. Wiedziałem, że p. Barbara jest bardzo chora. Opowiedzieli mi, że wracają ze szpitala i że sytuacja jest bardzo poważna. Relikwie miałem ze sobą od dwóch godzin. Niewiele się zastanawiając, poszliśmy na oddział.

– W pewnym momencie usłyszałam głos męża – opowiada p. Barbara. – Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież był u mnie przed chwilą i razem z córką poszli do kościoła obok szpitala na Mszę św. Po chwili zobaczyłam męża i córkę. Już nie byli przygnębieni i smutni. Twarze rozjaśniał im szeroki uśmiech. Razem z nimi był ksiądz proboszcz Józef Polak. Przyniósł ze sobą do szpitala relikwie św. Szarbela...

Ksiądz wraz z obecnymi odmówił modlitwę do św. Szarbela. Następnie podał chorej do ucałowania relikwiarz. – Już w trakcie modlitwy nie czułam bólu – wyznaje p. Barbara. – Stałam się bardziej przytomna. Kiedy ucałowałam kości św. Szarbela, nie myślałam, czy to będzie uzdrowienie – ja byłam tego pewna. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta pewność.

Święty kontra bakterie

– Gdy wchodziłem do szpitala – opowiada ks. Polak – wiedziałem, że na oddziale jest jakieś zakażenie. Podałem p. Barbarze relikwiarz do ucałowania. Zobaczyła to pielęgniarka. Wyjęła mi relikwiarz z ręki, spryskała go jakimś środkiem i włożyła pod wodę. „Co pani robi?” – zapytałem. „Muszę to zdezynfekować”. „Ale on nie jest wodoszczelny” – wyjaśniłem, nie wiedząc, że chodzi jej o to, by zewnętrzne bakterie się nie rozprzestrzeniały. To był koniec wizyty.

Następnego dnia rano okazało się, że na oddziale bakterii już nie było. To był kolejny „cud” św. Szarbela. Badania z krwi potwierdziły, że również chora nie ma w sobie bakterii. Lekarze w zdumieniu patrzyli na wyniki. Dla pewności powtórzyli badania.

– Byłam zdrowa – opowiada p. Barbara. – Powoli zaczęłam nabierać siły i radości życia. Cała moja rodzina i przyjaciele, którzy byli ze mną w czasie choroby, którzy wspierali mnie modlitwą i dobrym słowem, są wdzięczni św. Szarbelowi. Błogosławimy go za to, że się mną zajął, że uprosił dla mnie u Boga Wszechmogącego łaskę uzdrowienia. Bogu niech będą dzięki i św. Szarbelowi!

Wiara w orędownictwo

W parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu w trzecie piątki miesiąca o godz. 18 odprawiana jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie, następnie mają miejsce: adoracja, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, namaszczenie olejem św. Szarbela i ucałowanie relikwii świętego. Wielu ludzi przychodzi i prosi o jego wstawiennictwo. Św. Szarbel jest niezwykle skutecznym świętym, wyprasza wiele łask, pokazuje, że pomoc Boga dla ludzi, którzy się do Niego uciekają, może być realna. – Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ten, kto przyjdzie do św. Szarbela, będzie natychmiast uzdrowiony – przyznaje ks. Józef Polak. – Czasami to działanie jest inne. Łaska Boża działa według Bożej optyki, a nie naszych ludzkich życzeń. Święci swoim orędownictwem mogą ludzi do Kościoła przyciągać i to czynią, także przez cuda. Wystarczy popatrzeć, jak wiele osób uczestniczy w Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie.

* * *

Ojciec Szarbel Makhlouf

maronicki pustelnik i święty Kościoła katolickiego. Żył w XIX wieku w Libanie

23 lata swojego życia spędził w pustelni w Annaja. Tam też zmarł.

Po pogrzebie o. Szarbela miało miejsce zadziwiające zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, która utrzymywała się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przybywać co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji ciała o. Szarbela, okazało się, że jest ono w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej i wydzielało ciecz, którą świadkowie określali jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu ciało o. Szarbela zostało złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się z niego substancja, która została uznana za relikwię. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie płynu, ale bezskutecznie.

W ciągu 17 lat ciało pustelnika było 34 razy badane przez naukowców. Stwierdzili oni, że zachowuje się w nienaruszonym stanie i wydziela tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga.

W 1965 r., pod koniec Soboru Watykańskiego II, o. Szarbel został beatyfikowany przez papieża Pawła VI, a 9 października 1977 r. – kanonizowany na Placu św. Piotra w Rzymie. Kilka miesięcy przed kanonizacją jego ciało zaczęło się wysuszać.

Od tej pory miliony pielgrzymów przybywają do grobu świętego, przy którym dokonują się cudowne uzdrowienia duszy i ciała oraz nawrócenia liczone w tysiącach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Olga Tokarczuk odebrała dyplom i medal noblowski z rąk króla Szwecji

2019-12-10 20:13

wpolityce.pl

Laureatka Literackiej Nagrody Nobla za rok 2018, Olga Tokarczuk, odebrała dyplom i medal noblowski z rąk króla Karola XVI Gustawa. Ceremonia noblowska odbywa się we wtorek w filharmonii sztokholmskiej.

wikipedia.org

Laureaci Nagrody Nobla dostają złote medale z wygrawerowanym wizerunkiem fundatora Alfreda Nobla oraz łacińską inskrypcją „Inventas vitam iuvat excoluisse per artes”. Są one wykonane ręcznie z 18-karatowego złota i ważą 175 gramów. Dyplomy są wykonane ręcznie przez artystów, jest na nich zdjęcie, imię i nazwisko laureata oraz cytat z uzasadnienia przyznania Nagrody Nobla.

Olga Tokarczuk została poproszona o odebranie wyróżnienia przez Pera Waesterberga z Akademii Szwedzkiej, który wcześniej wygłosił laudację na cześć noblistki.

Pani Tokarczuk, Akademia Szwedzka gratuluje wam. Proszę o odebranie Literackiej Nagrody Nobla z rąk jego królewskiej mości króla Szwecji — powiedział Waesterberg po polsku.

Polska pisarka - ubrana w czarną, aksamitną suknię do ziemi - wyszła na scenę sztokholmskiej filharmonii jako dziesiąty noblista. Ceremoniał ma związek z kolejnością dziedzin nagrody zapisanych w testamencie Nobla.

Podczas odbierania przez polską noblistkę medalu i dyplomu wszystko przebiegło zgodnie z planem, także zapisany w protokole trzykrotny ukłon, który nie udał się w 1996 r. Wisławie Szymborskiej. Poetka w tym właśnie momencie ceremonii pomyliła się. Olga Tokarczuk swoje trzy ukłony wykonała bez pomyłek.

Polska literatura błyszczy w Europie – ma w swoim dorobku już kilka Nagród Nobla, a teraz przyszła pora na kolejną, tym razem dla pisarki o światowej renomie i niezwykle rozległym wachlarzu zainteresowań, łączącej w swej twórczości elementy poezji i humoru. Polska, rozdroże Europy, być może nawet jej serce – Olga Tokarczuk odkrywa historię Polski jako kraju będącego ofiarą spustoszenia dokonanego przez wielkie siły, lecz również posiadającego swoją własną historię kolonializmu i antysemityzmu. Olga Tokarczuk nie ucieka od niewygodnej prawdy, nawet pod groźbą śmierci — mówił Per Waesterberg z Akademii Szwedzkiej w laudacji na cześć Olgi Tokarczuk.

Jego zdaniem twórczość Tokarczuk cechuje „połączenie twardej rzeczywistości z ulotną nierealnością, wnikliwa obserwacja i zafascynowanie mitologią”. Cechy te „czynią z niej jednego z najbardziej oryginalnych prozaików naszych czasów, postrzegających rzeczywistość na nowe sposoby”.

Olga Tokarczuk jest wirtuozem w kreowaniu postaci, potrafi uchwycić je w momencie ich ucieczki od codziennego życia. Pisze o tym, o czym nie pisze nikt inny: „o nieznośnej i ogromnej osobliwości tego świata” — wyjaśnił Waesterberg.

Jej powieść „Bieguni” to niezwykle różnorodny opis podróży, poruszania się po pasażerskich poczekalniach i hotelach, to spotkanie z bohaterami, o których wiemy bardzo niewiele, a także zbiór pojęć ze słowników, baśni i dokumentów. Tokarczuk wzajemnie przeciwstawia naturę i kulturę, rozum i szaleństwo, męskość i kobiecość, z prędkością sprintera przekracza społecznie i kulturowo wytworzone granice — podkreślił.

Jej mocna i bogata w idee proza to nomadyczna wędrówka przez około 15 książek. Wioski będące w nich miejscem akcji stają się centrum wszechświata, miejscem, w którym losy poszczególnych bohaterów wplatane są w wątki baśniowe i mitologiczne. Żyjemy i umieramy w opowieściach innych osób, gdzie na przykład Katyń raz może być zwykłym lasem, a raz miejscem masakry — ocenił Waesterberg.

„Księgi Jakubowe” laudator nazwał „największym dziełem” pisarki. Dodał, że „z podtekstu utworu przebija się żydowskie pochodzenie Tokarczuk oraz jej nadzieja na Europę bez granic”.

Przyszłe pokolenia będą sięgać po owe tysiącstronicowe arcydzieło autorstwa Tokarczuk i odkrywać w nim nowe bogactwo, którego dziś jeszcze wystarczająco nie dostrzegamy. Widzę, jak Alfred Nobel kiwa z uznaniem głową w swoim niebie — podsumował Per Waesterberg.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem