Reklama

Kult Pani Fatimskiej

2018-05-09 10:54

Oprac. Monika Kanabrodzka
Edycja podlaska 19/2018, str. IV

Archiwum parafii
Uroczystość 100-lecia objawień fatimskich. Węgrów 2017

Diecezja drohiczyńska w sposób szczególny związana jest z Matką Bożą. Na maryjny charakter diecezji wpływa niewątpliwie obecność sanktuariów maryjnych w naszej diecezji, miejsc Jej poświęconych oraz fakt, że patronką diecezji jest Maryja w tajemnicy Matki Kościoła

W czasie swojego pierwszego objawienia w Fatimie, 13 maja 1917 r., Maryja prosiła: „Odmawiajcie codziennie Różaniec, aby uzyskać pokój dla świata i koniec wojny”. Rok temu przypadało 100-lecie objawień fatimskich. Diecezjalne uroczyste obchody objawień miały miejsce 13 maja 2017 r. w Węgrowie.

Maryjny charakter Węgrowa

Bazylika węgrowska, która jest jednocześnie Diecezjalnym Sanktuarium Maryjnym, w sposób szczególny związana jest z Panią Fatimską. Nabożeństwo fatimskie zostało zainaugurowane w Węgrowie 13 maja 1993 r. Od tego dnia do dziś, każdego 13. dnia miesiąca od 13 maja do 13 października, węgrowska Bazylika wypełnia się wiernymi oraz kapłanami, by wspólnie uczestniczyć we Mszy św. oraz procesji. Niesiona wówczas modlitwa różańcowa jest wyrazem przyjęcia fatimskiego orędzia oraz wcielania go w życie. Miejsce obecności oraz oddawanej czci Maryi zostało potwierdzone dekretem z dnia 28 lutego 1996 r. przez bp. Antoniego Pacyfika Dydycza, na mocy którego kościół kolegiacki został ustanowiony sanktuarium maryjnym. Nie sposób nie wspomnieć o staraniach ks. prał. Edwarda Domańskiego (1927-1997), proboszcza i dziekana węgrowskiego (1985-1997) w Maryjny charakter świątyni.

Jeszcze większego znaczenia kościołowi oraz całej wspólnocie wiernych z Węgrowa, nadało podniesienie przez Ojca Świętego Jana Pawła II 4 kwietnia 1997 r. kolegiaty węgrowskiej do godności Bazyliki Mniejszej. Tablica pamiątkowa, umieszczona przy wejściu do świątyni, przypomina o tym wyjątkowym wydarzeniu.

Reklama

Nie bez powodu zatem to właśnie Węgrów został wybrany jako miejsce diecezjalnych uroczystości w 100-lecie objawień w Fatimie.

Wyjątkowe odwiedziny

Pierwsze nawiedzenie Pani Fatimskiej w diecezji drohiczyńskiej miało miejsce w dniach 2-9 marca 1996 r. Podczas tego krótkiego spotkania w ramach peregrynacji po Polsce, figura Matki Bożej zawitała do każdego dekanatu naszej diecezji. Peregrynacja rozpoczęła się w parafii konkatedralnej w Sokołowie Podlaskim, a zakończyła w Drohiczynie. Momentem wieńczącym spotkanie Matki Bożej z wiernymi diecezji drohiczyńskiej był akt oddania dekanatu Niepokalanemu Sercu Maryi.

11 lat po wspomnianych odwiedzinach Matki Bożej w diecezji drohiczyńskiej miała miejsce druga peregrynacja obrazu Matki Bożej Fatimskiej. W 90-lecie objawień fatimskich, figura Matki Bożej tym razem odwiedziła wszystkie parafie. 12 maja 2007 r. w Bazylice węgrowskiej miała miejsce uroczysta inauguracja peregrynacji obrazu Matki Bożej Fatimskiej. Był to czas Mszy św., adoracji Najświętszego Sakramentu, nabożeństw, wspólnej oraz indywidualnej modlitwy. Peregrynacja zakończyła się 13 października 2017 r. w parafii Matki Bożej z Góry Karmel w Bielsku Podlaskim.

Ave, ave, ave Maryja

Przesłanie Matki Bożej z Fatimy jest wciąż żywe w naszej diecezji oraz urzeczywistnia się we wspólnych modlitwach różańcowych. Diecezjalne sanktuarium maryjne, oprócz Węgrowa, znajduje się również w: Ciechanowcu, Domanowie, Łazówku, Miedznie i Ostrożanach.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że nabożeństwa fatimskie w naszej diecezji cieszą się dużą popularnością i zainteresowaniem. Świadczy o tym nie tylko duża liczba uczestników nabożeństw, ale również wzrastająca liczba wspólnot parafialnych. W związku ze zmaganiami cywilizacji życia z cywilizacją śmierci trzeba pamiętać, że Matka Boża zapowiedziała w objawieniach fatimskich: „Moje Niepokalane Serce zwycięży”. Potrzebna jest wzmożona modlitwa, adoracja pokutna oraz obecność Maryi w naszym codziennym życiu.

Mimo że mija wiek od tego niezwykłego wydarzania, nie straciło ono wcale na aktualności. Tylko z różańcem – najskuteczniejszą bronią w walce ze złem, jesteśmy w stanie odnieść zwycięstwo.

***

Świadectwa
Amelia Kowal z Węgrowa, lat 11
Odkąd pamiętam zawsze uczestniczę w nabożeństwach fatimskich. Już jako mała dziewczynka dumnie kroczyłam z różańcem w ręku za figurką Fatimskiej Pani, która już wtedy wydawała mi się najważniejsza. Kiedy poznałam historię Łucji, Hiacynty i Franciszka ogarnęła mnie tęsknota za widokiem Ślicznej Panienki. Wtedy już pokochałam Ją i stała się najbliższa memu sercu. I tak jest do dzisiaj. Czuję Jej obecność każdego dnia. Wiem, że otacza mnie serdeczną troską i opieką. Swoje dziecinne problemy zawsze Jej powierzam i jeszcze nigdy się nie zawiodłam. To właśnie Ona ułatwia mi wybrać właściwą drogę postępowania. Kocham Ją i z utęsknieniem czekam na „spotkanie” każdego 13. dnia miesiąca.
Grzegorz, mąż i ojciec z Węgrowa
Moja Mama. Ty, Mateńko otwierasz mi drzwi do domu Twego Syna, Jezusa Chrystusa . W 2015 r. po raz pierwszy wyruszyłem na pieszą pielgrzymkę do Częstochowy. Matka Boża pokazała mi drogę, którą mam podążać. Moje życie radykalnie zaczęło się zmieniać, zostały zabrane mi grzechy, z którymi ciągle walczyłem, a Mateńka wzięła mnie pod płaszcz swojej opieki. Tej niesamowitej opieki Matki Bożej i Jej działania doświadczam każdego dnia. Przemiana mojego życia z osoby zakompleksionej, słabej i bojaźliwej w osobę wolną i radosną, zawdzięczam Matce Bożej. Nabożeństwa fatimskie, w których zawsze staram się uczestniczyć, są dla mnie pięknym świętem, w którym mogę wraz z Matką Bożą w modlitwie różańcowej odnajdywać Boga. „Moja dusza jest przepełniona radością”, te słowa to całe moje życie, zanurzone w Jezusie Chrystusie, a Matka Boża to moja Orędowniczka do Boga. Matko Boża Częstochowska, Fatimska, Kościoła, do Ciebie się uciekam. Przed kilkunastoma latami w moim domu odnalazłem Twój cudowny wizerunek w postaci medalu z 1882 r., który został wybity na pamiątkę pięciowiekowego istnienia obrazu Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze. Rok 2017 był wyjątkowy z uwagi na dwa święta Maryjne – 100 lat objawień Matki Bożej Fatimskiej i 300 lat koronacji Matki Bożej Częstochowskiej na Królową Polski. Wyruszyłem Mateńko z tym świętym medalem na piersiach, aby podziękować Ci za wszystko, co uczyniłaś w moim życiu. Pragnę, aby moje serce było zawsze przytulone do Ciebie, moja Mamo.
Hanna z Węgrowa
Różańcowa Pani z Fatimy i z Węgrowa, jak dobrze, że od 13 maja do 13 października każdego roku mogę razem z Twoimi czcicielami, pod przewodnictwem duszpasterzy, uczestniczyć w jedynych w swoim rodzaju nabożeństwach połączonych z procesją z różańcem do czterech ukwieconych ołtarzy. W tych wyjątkowych spotkaniach z Tobą w Bazylice węgrowskiej, gdzie królujesz w sanktuarium diecezjalnym, skupiona, zasłuchana i „Sercem ogarniająca każdego z nas”. Przenikająca duszę „Matko Stworzyciela” – jesteś mi szczególnie bliska, gdyż sama od wielu lat jestem matką. Czuję Twoją Matczyną miłość i zrozumienie. To przecież Ty, Matko pięknej miłości, przemierzasz ze mną współczesną drogę macierzyństwa. Na początku pochylałaś się ze mną nad dzieciątkiem (jako „Matka Boża z Betlejem”), cały czas zanurzasz się razem w szarym trudzie (jak niegdyś w Nazarecie), kochasz i otaczasz troską jak w winnej Kanie. Matko przedziwna, stałaś przecież u stóp krzyża na Golgocie, więc przychodzisz z czułą pomocą w chwilach trudniejszych. Dziękuję sercem, że jesteś blisko, że rozumiesz i zanosisz także moje prośby, ale i podziękowania – przed ołtarz w niebie. A w roku Ducha Świętego proszę Cię „Matko Boża z Wieczernika, w Duchu Świętym rozmodlona, spraw, niech w Polsce zło zanika i przemiana się dokona”.
Małżonkowie Zofia i Stanisław – czciciele Matki Bożej Fatimskiej
Jako dziecko każdego dnia uczestniczyłam w maju w nabożeństwach przy przydrożnej kapliczce. Byłam zachwycona pięknem Litanii Loretańskiej, pieśnią „Chwalcie łąki umajone” oraz Apelem Jasnogórskim. Mając 12 lat poszłam z babcią w pieszej pielgrzymce z Grębkowa do Mokobód, gdzie przez całą noc śpiewaliśmy pieśni maryjne i odmawialiśmy Różaniec.
Jestem szczęściarzem, bo modlitwy różańcowej nauczyła mnie moja babcia i dlatego przed moimi oczami mam często powtarzający się obraz kobiety staruszki, sunącej po podwórku z różańcem w ręku i gołębiami na ramionach.
Wspólne odmawianie Różańca rozpoczęliśmy od chwili wstąpienia do Domowego Kościoła w 1994 r. i przyjęcia Jezusa jako naszego Pana i Zbawiciela podczas 15-dniowych rekolekcji oazowych. I od tamtej chwili jest to nasza wspólna modlitwa przed snem. Odmawiamy ją w cierpieniach, smutku i radości. Towarzyszyła nam w dniach: Pierwszej Komunii św. naszych dzieci oraz kiedy przyjmowały sakrament bierzmowania, podczas sakramentów małżeństwa starszego syna i córki, sakramentu kapłaństwa drugiego syna i kiedy przychodziły na świat wnuki. Ona jako Służebnica Pańska uczy nas codziennej pokory i przyjmowania woli Bożej w naszym życiu. Jesteśmy wdzięczni Matce Bożej, że wskazała nam najlepszą drogę do zjednoczenia ze swoim Synem – że mogliśmy odkryć wartość codziennej Eucharystii, bo w niej dziękujemy Ojcu za dar naszego wspólnego życia.

Tagi:
Matka Boża Fatimska

Reklama

Znak nadziei

2019-05-21 13:11

Ks. Paweł Borowski
Edycja toruńska 21/2019, str. 1, 4-5

– Maryja nie objawiła się jako znak zagłady, ale jako znak nadziei, gdyż pokazuje drogę ocalenia – powiedział bp Wiesław Śmigiel podczas koronacji figury Matki Bożej Fatimskiej, która odbyła się w toruńskiej parafii pw. św. Michała Archanioła i bł. Bronisława Markiewicza

Ewa Jankowska
Nabożeństwo fatimskie na toruńskich Rybakach odbyło się po raz 40.

Nabożeństwa fatimskie, znane dziś na całym świecie, także w Toruniu mają swoją bogatą tradycję. 40 lat temu księża michalici, którzy pełnią posługę w parafii na toruńskich Rybakach, zainaugurowali nabożeństwa ku czci Pani Fatimskiej. Przez wszystkie lata gromadziły one i nadal gromadzą rzesze wiernych nie tylko z parafii, lecz także z całego Torunia i okolic.

Korona dla Matki

W uroczystość koronacji, która odbyła się w kolejną rocznicę objawień, świątynia na Rybakach wypełniła się wiernymi, którzy przybyli, by ponownie wyrazić swoje przywiązanie do Maryi i przez Jej ręce zawierzyć Chrystusowi swoje życie. Obecni byli nie tylko parafianie, ale także wierni z innych parafii, duchowni, siostry zakonne oraz przedstawiciele władz. W uroczystej procesji wejścia koronę dla Matki Bożej wniosły dzieci w strojach pastuszków z Fatimy.

Proboszcz ks. Krzysztof Winiarski CSMA, witając zgromadzonych, przedstawił historię nabożeństw fatimskich na toruńskich Rybakach. Podkreślił, że „koronacja figury Pani Fatimskiej, czczonej na Rybakach, ukazuje nam żywotność tego kultu oraz z pewnością przyczyni się do rozbudzenia w nas dziecięcego zaufania do Matki Zbawiciela i naszej Matki, której jedynym celem jest doprowadzenie każdego do zjednoczenia z Jej Synem, Jezusem Chrystusem”. – Przychodzimy, by wynagradzać za grzechy, by pokutować i modlić się, by ponownie usłyszeć wezwanie Maryi do nawrócenia, którego potrzebuje każdy z nas – powiedział bp Wiesław Śmigiel, rozpoczynając Liturgię. Zaznaczył, że jesteśmy tu, by na nowo usłyszeć orędzie z Fatimy, przyjąć je i nim żyć. Jesteśmy wdzięczni Bogu za obecność Maryi w życiu Kościoła, naszej diecezji, naszego miasta, w życiu każdego z nas. – Aktem koronacji podkreślimy, że to miejsce jest naszą toruńską Fatimą – mówił.

Boże światło

Przesłanie Maryi, przekazane za pośrednictwem dzieci, jest wezwaniem do „realizowania woli Bożej jako jedynej gwarancji zachowania ładu i pokoju na świecie”. Ksiądz Biskup zaznaczył, że to, co daje nam świat, nie jest trwałe i często zawodzi, dlatego „Bóg posługuje się głosem maluczkich, by przypomnieć o najważniejszych sprawach dla człowieka i świata”.

Maryja przyszła po to, by uświadomić nam prawdę o Bożym świetle, które w nas mieszka i nas okrywa. – Ona przychodzi, by nas przestrzec, by nas wezwać do nawrócenia i rachunku sumienia, ale także by przypomnieć, że powinniśmy wiernie trwać pod krzyżem Chrystusa, bo jeżeli od niego odejdziemy, nie znajdziemy życia wiecznego.

Duchowa walka

Nawiązując do apokaliptycznej walki smoka z Niewiastą i Jej potomstwem, Ksiądz Biskup zaznaczył, że także dziś toczy się walka dobra ze złem. – Ze smutkiem, a czasem wstydem patrzymy na spustoszenie, jakiego dokonują grzech, zdrada, brak pokuty, a szczególnie jest to bolesne, gdy dotyczy tych, którzy winni być przewodnikami – zaznaczył i dodał, że zwycięstwo Chrystusa stanie się naszym, gdy Boga postawimy na pierwszym miejscu. Właśnie o tym przypomina nam Maryja w fatimskim objawieniu. – Maryja patrzy na każdego z nas bez względu na to, jakie powołanie realizujemy, patrzy na każdego i wzywa do nawrócenia, do przemiany naszego życia, do świętości – dodał. Jej wezwanie jest dziś bardzo aktualne, ponieważ grzech na dobre zadomowił się w świecie.

Wydarzenia, które dzieją się wokół nas, mogą napełniać lękiem, dlatego Bóg posyła do nas Matkę, by otaczała opieką swoje dzieci. – Maryja nie objawiła się jako znak zagłady, ale jako znak nadziei, gdyż pokazuje drogę ocalenia – mówił bp Wiesław, dodając, że to ocalenie nierozerwalnie wiąże się z rodziną. Podczas jednego z objawień Maryja ukazała się dzieciom w Fatimie z małym Jezusem i św. Józefem, by przypomnieć, że rodzina silna Bogiem jest ocaleniem dla świata.

U stóp krzyża

Wezwanie Maryi do nawrócenia rozbrzmiewa dziś z nową mocą i jesteśmy przynagleni do przejęcia się nim i odnowy życia przez pokutę i modlitwę. – W tak trudnym czasie dla Kościoła, który dla kapłanów jest czasem smutku z powodu grzechu, choć w większości osobiście niezawinionego, to jednak zawstydzającego wszystkich, stajemy dziś jak św. Jan pod krzyżem i jak on chcemy przy Nim stać do końca, nawet wtedy, gdy po ludzku wszystko zawodzi – powiedział bp Wiesław. Podkreślił, że jest to dobry moment, by przypomnieć, że „kiedy chcemy dojść do prawdy i oczyścić się, to potrzebujemy głębokiego nawrócenia, które nie polega na tym, że wszyscy chwycimy za kamienie i zaczniemy kamienować tych, którzy zgrzeszyli, bo jeśli rzucamy kamieniami na oślep to przeważnie giną ci, którzy w niczym nie zawinili”. Ksiądz Biskup wezwał zgromadzonych, by w tych trudnych chwilach pamiętali o słowach Jezusa: „Oto Matka Twoja” i na nowo zawierzyli Jej swoje życie, bo Ona jest samą miłością.

Po homilii bp Wiesław Śmigiel odmówił modlitwę i poświęcił koronę, którą następnie nałożył na figurę Matki Bożej. Zwieńczeniem uroczystej koronacji była wieczorna procesja fatimska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

We Włoszech zmarła Paola Bonzi

2019-08-21 16:00

Włodzimierz Rędzioch

Jej nazwisko prawie nikomu nic nie mówi, nawet we Włoszech, gdzie się urodziła, działała i zmarła nagle w wieku 76 lat, 9 sierpnia w Brindisi, gdzie spędzała wakacje. A Paola Bonzi była jedną z najwspanialszych postaci ruchu obrońców życia.

YouTube

Od kiedy założyła jesienią 1984 r. pierwszy Ośrodek Pomocy Życiu (Centro di Aiuto alla Vita – CAV)) w mediolańskiej klinice Mangiagalli, wraz z wieloma wolontariuszami uratowała od aborcji 22 702 dzieci. Aborcja została zalegalizowana we Włoszech w 1978 r., kilka miesięcy przed wyborem na papieża kard. Karola Wojtyły, co doprowadziło do wielkiego rozłamu w społeczeństwie i licznych kontrowersji. W maju 1981 r. prawo, które przeszło do historii jako „Legge 194” zostało poddane pod głosowanie w referendum, które obrońcy życie przegrali. Jednak „Prawo 194” dawało pewne możliwości obrony życia. Przede wszystkim podkreślało, że dobrowolne przerwanie ciąży „nie jest środkiem kontroli urodzeń”. Państwo, regiony i władze lokalne, w ramach swoich funkcji i kompetencji powinny „promować i rozwijać usługi socjalne i zdrowotne, a także inne niezbędne inicjatywy mające na celu zapobiegania aborcji jako środka kontroli urodzeń”. Prawo to nakładało na doradców rodzinnych „zadanie aktywnego wspierania kobiety znajdującej się w trudnej sytuacji z powodu ciąży, aby ograniczyć przyczyny, które mogą skłonić kobietę do podjęcia decyzji o aborcji”.

Biura doradztwa rodzinnego miały możliwości korzystania ze współpracy z „dobrowolnymi stowarzyszeniami, które mogą również pomóc w trudnym macierzyństwie po porodzie”. I to otwierało drogę do współpracy z ruchami broniącymi życia i zorganizowanymi w Ośrodkach Pomocy Życiu. Tak jak inny, wybitny działacz ruchu „pro-life”, Carlo Casini, pracował na polu kultury i polityki, tak Bonzi poświęciła się codziennej pracy z kobietami. A były to osoby przeżywające dramatyczne chwile swojego życia – kobiety, które zaszły w ciążę w wyniku gwałtu lub przypadkowego raportu seksualnego, kobiety samotne, bez stałego partnera, kobiety w trudnej sytuacji ekonomicznej, ale przede wszystkim kobiety zagubione i przestraszone. I to takim kobietom Paola Bonzi pomagała przez 35 lat. W młodości straciła wzrok, co sprawiło, że potrzebowała w kontaktach z innymi bliskości i osobistego ciepła. Ale to samo potrafiła dać innym. Dlatego kobiety, które w większości były pod presją społeczną i kulturalną namawiającą je do aborcji, otwierały się przed nią, zwierzały, wyrażały wątpliwości prosząc o pomoc. Potrafiła być delikatna, dyskretna i wyrozumiała, nigdy nikogo nie krytykowała ani nie potępiała. Zawsze powtarzała, że dzieci rodzą się dzięki ich matkom, ponieważ to w sercu kobiety kryje się „tak” dla życia. Dlatego aby urodziło się dziecko, najpierw musi „urodzić się” matka, a Paola potrafiła wzbudzać w kobietach pragnienie macieżyństwa. Nie wystarczą prawa ograniczające czy zakazujące aborcję. Możnaby powiedzieć, że Bonzi była prawdziwą feministką – broniła kobiet pomagając im zrobić najpięknięjszą rzecz w życiu – wydać na świat dziecko. Często powtarzała, że „nigdy nie poznała kobiety, która żałowała tego, że urodziła dziecko” a jednocześnie „spotkała wiele kobiet, które przez całe życie cierpiały i płakały, ponieważ dokonały aborcji”.

Oczywiście aby pomagać trzeba było najpierw zdobyć środki na pomoc kobietom. Bonzi potrafiła przekonać przedsiębiorców i znaleźć benefaktorów, którzy gotowi byli dawać oferty Ośrodkom Pomocy Życiu, bo mieli pewność, że ich pieniądze służą ratowaniu życia. Aby zbierać fundusze Paola organizowała między innymi specjalne wieczory galowe – w tym roku też przygotowała taki wieczór, który miał być też okazją do świętowania 35° rocznicy założenia pierwszego Ośrodka CAV. Nie dożyła tej chwili ale pozostał po niej ten wielki spadek jakim jest 22702 dzieci (dzisiaj niektórzy mają już ponad 30 lat) i tyleż kobiet, które zostały matkami dzięki jej pomocy i wsparciu. Była świadkiem godności i świętości ludzkiego życia, ponieważ uważała, że obrona życia jest fundamentem każdego cywilizowanego społeczeństwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Parafia jest matką

2019-08-22 08:57

Ks. Mariusz Frukacz

„Z przebitego boku Jezusa narodził się Kościół i każda wspólnota parafialna” – mówił 21 sierpnia ks. prał. Marian Duda, który przewodniczył Mszy św. dziękczynnej w 80. rocznicę powstania parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Lubojnie.

Beata Pieczykura/Niedziela

Mszę św. koncelebrował ks. kan. Bogdan Żurek, proboszcz parafii w Lubojnie w latach 1985-2016. Uroczystości jubileuszowe zgromadziły licznie przybyłych wiernych.

Zobacz zdjęcia: Parafia jest matką

„Ten dzisiejszy jubileusz jest dla mnie i dla mojej rodziny dniem wyjątkowym. To jest tak naprawdę bardzo głębokie przeżycie wewnętrzne” – powiedziała „Niedzieli” p. Krystyna. Natomiast dla p. Joanny „jubileusz jest okazją do tego, żeby się zastanowić i pomyśleć o tych, którzy tutaj byli przed nami i tworzyli tę parafię”. – Trzeba się również zastanowić nad, co można jeszcze zrobić dla tej wspólnoty parafialnej. To jest czas, by postawić sobie pytanie jaki może być mój udział w tej parafii ? Tak, żebyśmy wszyscy byli prawdziwą jednością – podkreśliła p. Joanna.

W homilii ks. prał. Marian Duda przypomniał za św. Janem Pawłem II, że „parafia jest matką” – Musiała powstać nowa parafia w tym miejscu, a jej powstanie było tylko kwestią czasu. Dystans, odległość od macierzystych parafii był tak duży i czas do jego pokonania tak wielki, iż dla wiernych stanowił on ogromną przeszkodę w praktykowaniu świętej wiary katolickiej – mówił ks. Duda i dodał: „Łatwo wyliczyć, że chodzący do kościoła w Borownie w każdą niedzielę i święto mieszkańcy Lubojny rocznie przemierzali trasę około 1500 km. Recz niewyobrażalna. Lecz dla chorych starszych czy małych dzieci ta odległość uniemożliwiała całkowicie ich praktykowanie wiary świętej”.

– Nie przemierzali by nasi przodkowie tych tysięcy kilometrów i nie poświęcali na to tyle czasu, gdyby nie ich wiara, ich tęsknota za bliskością z Bogiem, którego słowo głoszone było w parafii, gdyby nie pragnienie łask sakramentów świętych zwłaszcza pokuty i Eucharystii. To ta tęsknota za Bogiem, wypływająca z wiary i miłości do Niego była główną przyczyną powstania tutaj wspólnoty parafialnej – kontynuował kapłan.

– Czym jest parafia w świetle wiary ? – pytał kaznodzieja i przypomniał, że „parafia to cząstka tej wielkiej Winnicy całego Kościoła Powszechnego oraz szczególna cząsteczka nasze częstochowskiej archidiecezji obok innych ponad trzystu”. – Parafia jest nie naszą Winnicą, ale Winnicą Bożą, Winnicą Jezusową. Ona rodzi się z Jego Słowa, Słowa Ewangelii, które przyjmujemy z wiarą, stając się jako parafia wspólnotą wierzących. To Słowa pośród nas staje się Ciałem w Eucharystii, karmi nas i pozostaje i zamieszkuje między nami. I wtedy jesteśmy wspólnotą eucharystyczną, gromadzącą się wokół ołtarza. To Słowo i Ciało Jezusowe daje nam siłę, jedyną siłę jak człowiekowi jest potrzebna siłę kochania, siłę miłości. I Wtedy parafia staje się braterską wspólnotą miłości, gdzie każdy czuje się kochany i nikt nie czuje się obcy – podkreślił ks. Duda.

– Parafianie parafii Serca Jezusowego mają mieć serca podobne i ukształtowane według Serca Jezusa: Inaczej bowiem ludzie nie uwierzą w miłość Jezusa, gdy my sami nie będziemy dla nich otwartego serca – zaapelował do wiernych ks. Duda i wskazał na szczególny charyzmat parafii – Jesteście przedsionkiem Jasnej Góry – ostatnim przystankiem dla pielgrzymujących do Matki Bożej Częstochowskiej – dodał ks. Duda.

– Szczęśliwa jest ta wspólnota, która ma świątynię, bo Bóg w niej na nas czeka – powiedział „Niedzieli” ks. Robert Rajczyk, obecny proboszcz parafii.

– Kościół parafialny powinien być centrum życia całej wspólnoty parafialnej, miejscem, do którego zawsze się powraca – zauważa ks. Bogdan Żurek.

Na zakończenie Mszy św. odbyło się poświęcenie rodzin Bożemu Sercu.

Parafię erygował 21 sierpnia 1939 r. bp Teodor Kubina. Początkowo Lubojna należała do parafii w Borownie, ale w 1931 r. bp Kubina utworzył tu filię parafii w Borownie. Od 1933 r. administrację filią w Lubojnie podjął proboszcz z Białej Górnej.

Pierwszy kościół w Lubojnie wybudowany został w latach 1929-31. Poświęcenia kościoła dokonał we wrześniu 1933 r. ks. Bolesław Wróblewski, dziekan częstochowski. Warto podkreślić, że już w 1912 r. powstał dokument lokalizujący przyszły kościół. W latach 1957-61 kościół został odnowiony. W następnych latach (1973-75) powstał nowy kościół, który 9 października 1977 r. poświęcił bp Stefan Bareła. Natomiast po misjach ewangelizacyjnych, 28 września 1997 r., abp Stanisław Nowak dokonał uroczystego poświęcenia świątyni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem