Reklama

Aspekty

Gotowi do służby Kościołowi

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 20/2018, str. I

[ TEMATY ]

diakonia

Emilia Walczak

Nowi diakoni z księdzem biskupem i formatorami

Diecezja zielonogórsko-gorzowska ma czterech nowych diakonów. 12 maja w kościele pw. Bożego Ciała w Głogowie klerycy przyjęli święcenia diakonatu z rąk bp. Tadeusza Lityńskiego

Aleksander Gostyński z parafii pw. św. Michała Archanioła w Świebodzinie, Wojciech Przyborowski z parafii pw. św. Mikołaja w Świebodzicach, Sebastian Pytlik z parafii pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika we Wschowie i Rafał Zbrożek z parafii pw. Ducha Świętego w Słubicach przed pięciu laty przekroczyli mury Wyższego Seminarium Duchownego w Paradyżu. Powołanie każdego z nich wyglądało inaczej. Dzięki formacji i modlitwie wytrwali. W czasie sobotniej Eucharystii potwierdzili decyzję, że chcą swoim życiem służyć Kościołowi.

O moc Ducha Świętego dla nich modlił się bp Tadeusz Lityński.

Reklama

– Dziękujemy Bogu za naszych braci.

Jesteśmy pełni wdzięczności za ich pierwsze seminarium, którym była rodzina i wspólnoty parafialne na czele z duszpasterzami. To, że dzisiaj są z nami, to praca wielu osób – podkreślał biskup. Jako wzór godny naśladowania w czasie posługi bliźnim wskazał bł. Hannę Chrzanowską. – Ona była wcieleniem Chrystusowych błogosławieństw. Chorzy cieszyli się, że mogli mieć ją blisko siebie, bo wlewała w nich spokój ducha, optymizm oraz nadzieję – mówił.

Po przyjęciu święceń diakoni będą mogli m.in. udzielać chrztu, rozdzielać Komunię św., asystować w błogosławieniu w imieniu Kościoła związków małżeńskich czy przewodniczyć nabożeństwu żałobnemu i pogrzebowemu. Anna Pytlik, mama dk. Sebastiana, była poruszona i dumna z syna. – Dla każdego rodzica to ogromne przeżycie, jestem szczęśliwa, że mamy zaszczyt tu być. Teraz syn potrzebuje dużo modlitwy i może na nią liczyć – mówiła tuż po Eucharystii. Dk. Sebastian Pytlik wie, że święcenia to dopiero początek trudnej drogi. – Szósty rok to czas intensywnej pracy i posługi jako diakona, aktywna pomoc kapłanom w sprawowaniu Eucharystii, ale też ostatni etap naszych studiów, obrona prac magisterskich i praktyk na parafii, które będziemy odbywali. Z dzisiejszej uroczystości zapamiętam ducha modlitwy. Te wspomnienia będą mi długo towarzyszyły – zapewniał.

Reklama

Na koniec biskup pobłogosławił w kościele Bożego Ciała nowy obraz, który jest wierną kopią dzieła Caravaggia. Przedstawia scenę powołania św. Mateusza. Ma być zachętą do nowych powołań. – Niech św. Mateusz pomaga młodym rozeznawać drogę życia i da im odwagę, a tym, którzy już kroczą w małżeństwie lub kapłaństwie, wyprosi łaskę wierności. Drodzy diakoni, życzymy wam przyjęcia sercem tajemnicy Jezusa Chrystusa, rozważania jej i doświadczenia jej mocy w życiu – mówił ks. Stanisław Brasse, proboszcz miejscowej parafii.

2018-05-16 11:24

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Uklęknij i wstań

Wprawdzie z matematyki nigdy nie byłem dobry, ale podczas jednej z wielu refleksji skierowanych do uczestników jesiennej edycji warsztatów Diakonii Muzycznej pozwoliłem sobie na bardzo proste działanie arytmetyczne, jakim jest dodawanie z dwoma składnikami, tym razem nie liczbowymi, lecz pastoralnymi. Inspirację do takiego równania zaczerpnąłem z dwóch źródeł. Pierwszym jest hasło nowego roku duszpasterskiego 2019/2020: „Wielka tajemnica wiary” z mottem biblijnym „abyście uwierzyli w Tego, którego Bóg posłał” (J 6,29). Drugim zaś List papieża Franiczka na Światowe Dni Młodzieży – 2020 zatytułowany „Młodzieńcze, tobie mówię wstań”, nawiązujący w treści do cudu wskrzeszenia młodzieńca z Nain (por. Łk 7,14). Wspomniane wyżej równanie – dodawanie daje niezwykle dynamiczną sumę i wygląda tak: Wielka tajemnica wiary + Młodzieńcze, tobie mówię wstań = Uklęknij i wstań!

W sakramencie chrztu świętego Trójjedyny Bóg złożył w naszym sercu łaskę nadprzyrodzonej wiary. Uklęknij przed kochającym Ojcem – na kolanach odkryjesz, że święta wiara katolicka nie jest tajemniczą ciemnością, ale światłem; że wiara to nowe oczy, które pozwalają widzieć dalej i głębiej.

Uklęknij z wiarą do wieczornej modlitwy o noc spokojną i śmierć szczęśliwą.

Uklęknij do modlitwy porannej i wstań do szkoły, na wykłady czy do pracy.

Uklęknij przy konfesjonale, a ukrzyżowany i zmartwychwstały Pan poda ci miłosierną dłoń i postawi na proste nogi.

Uklęknij przed Najświętszym Sakramentem i wstań, niebiański pokarm doda ci siły, abyś nie ustał w drodze.

Chrześcijanin jest człowiekiem drogi. Aby nie stracił perspektywy nieba, powinien postawić swego rodzaju kropkę nad „i”, kierując się sumą pastoralnego równania: „Uklęknij i wstań”. Tak zdefiniowana droga nabierze jeszcze głębszego tempa wiary i twórczej dynamiki życia. Dobrym świadectwem takiej drogi jest o. Honorat Koźmiński. W opresyjnych czasach zaboru rosyjskiego założył kilkanaście bezhabitowych zgromadzeń zakonnych z charyzmatem służenia Bogu i ludziom, zwłaszcza najbardziej potrzebującym. Wielkie dzieła eklezjalne i społeczne wyniosły go do chwały ołtarzy (16 października 1988 r.), a za dewizę kapłańskiej posługi przyjął motto „Codziennie od Chrystusa wychodzę – do Chrystusa idę – i do Chrystusa wracam” (Notatki duchowe o. Honorata).

Współczesne czasy naznaczone są niesamowitym pośpiechem, który nabiera już bardzo niebezpiecznej prędkości i chaosu, także wtedy, gdy siadamy na przysłowiowej kanapie i wchodzimy w bezduszną przestrzeń wirtualną przez facebokową i komórkową nadaktywność. Zwariowany świat – by zacytować słynny przebój Anny Jantar – potrzebuje ostrzegawczego głosu: Zwolnij, zejdź z kanapy! Uklęknij i wstań! – zdążysz wszędzie i znajdziesz czas na wszystko, wszak „gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu, tam wszystko jest na właściwym miejscu”.

CZYTAJ DALEJ

Święty nie rodzi się po śmierci

2020-05-26 18:00

Niedziela Ogólnopolska 22/2020, str. 46-47

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

kard. Wyszyński

Archiwum Instytutu Prymasowskiego Stefana Kardynała Wyszyńskiego

Kiedy umierał wczesnym rankiem 28 maja 1981 r., w cieniu strapienia związanego z niedawnym zamachem na Jana Pawła II, ofiarowywał swoje cierpienie w intencji papieża.

W czasie pogrzebu kard. prymasa Stefana Wyszyńskiego na jednym z wieńców przykuwał uwagę napis: „Niekoronowany król”. To o takich Adam Mickiewicz napisał: „Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie”, a prymas Wyszyński mówił w kontekście powstańców warszawskich, że jeśli o nich zapomnimy, to „kamienie wołać będą”. Dlatego modlimy się i dziś o zachowanie nas od „grzechu niepamięci, co pozwala zarastać grobom ojców naszych”.

Oddawać swe cierpienia Kościołowi

Był człowiekiem, który ukochał Kościół i jako wierny jego syn budował go i bronił, żyjąc duchem Ośmiu błogosławieństw. Dał żywe świadectwo tego, że z pomocą łaski Bożej w realnym, pełnym trudów i wyzwań życiu można żyć radykalnie Ewangelią. Stanowił wzór kapłana i służby kapłańskiej oddanej bez reszty Bogu, gotowej na największe ofiary. W czasie uwięzienia w Prudniku zanotował w Zapiskach: „Gdybym dziś narodził się na nowo, a zapytany – jaką drogę życia obrałbym – bez chwili wahań wszedłbym na drogę kapłaństwa, choćbym od początku jasno wiedział, że skończę w okowach Chrystusowych, we wzgardzie szubienicy”.

Mimo podejmowanych przez komunistów prób rozbicia jedności Kościoła oraz dzielenia opinii katolickiej, a także trudnych momentów, zwłaszcza w okresie stalinowskim, obronił niezależność Kościoła. Na tym polu nie brakowało kompromisów i prób dialogu z komunistami, a jak trzeba było – również stanowczego oporu, za który płacił swoim internowaniem, znoszeniem nieprzerwanych ataków, życiem w otoczeniu licznych agentów bezpieki. Co więcej, w tak skrajnych warunkach stał się dla Polaków największym autorytetem, nie tylko moralnym. W żadnym kraju poddanym kontroli sowieckiej Kościół nie odgrywał takiej roli jak w Polsce, a prymas nie był tak poważnym autorytetem, z którym komuniści zmuszeni byli stale się liczyć.

Dostosowując aplikację nauk soborowych do polskich warunków, oszczędził polskiemu Kościołowi kryzysu, który był udziałem wielu wspólnot w krajach Zachodu. Nie szczędzono mu za to krytyki, zwłaszcza w środowiskach inteligencji katolickiej.

Dla Jana Pawła II rola prymasa w jego drodze na Stolicę Apostolską i w czasie elekcji była niepodważalna. Dzień po inauguracji pontyfikatu nowy biskup Rzymu powiedział do prymasa: „Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego papieża Polaka, (...) gdyby nie było Twojej wiary, niecofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła”.

Po Bogu największa miłość to Polska

Należał do pokolenia, którego próg dojrzałości przypadł na początki niepodległej Polski. Walcząc niezłomnie o fundamentalne prawa człowieka, Kościoła i narodu w okresie komunistycznego zniewolenia, przeprowadził nas, tak jak Mojżesz Żydów, przez „morze czerwone”. Dwa lata po śmierci kard. Wyszyńskiego Jan Paweł II powiedział w katedrze warszawskiej, że był on „człowiekiem wolnym i uczył nas, swoich rodaków, prawdziwej wolności”. Sam odnalazł najgłębsze źródło swej wolności w najbardziej intymnej relacji z Maryją, a przez Nią – z Jej Synem. I tą drogą prowadził swoją owczarnię przez ponad 3 dekady. Dlatego też często mówi się o zmarłym prymasie jako o „ojcu naszej wolności” czy „ojcu wolnych ludzi”, których wyrywał z oportunizmu i lęku.

Swoją heroiczną wiarą, czytelnym świadectwem kapłańskiego życia, wiernością Bogu i powołaniu, mądrością i odwagą płynącą z relacji z Bogiem obronił miejsce Boga w życiu narodu. Po strasznym doświadczeniu wojny, mimo bardzo trudnych warunków, powstrzymał ateizację narodu, wygrał walkę o „rząd dusz” z komunistycznym reżimem. Wielkie znaki tego zwycięstwa oglądał w czasie milenium chrztu Polski, pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do naszego kraju oraz w czasie sierpniowych strajków w 1980 r., kiedy ku zdziwieniu całego świata na terenie strajkujących zakładów przedstawiciele pokolenia milenium organizowali Msze św.

Duchowy przewodnik narodu

Umocnił więź narodu z Maryją i nadał jej nowy wymiar. Oddając się sam w duchową niewolę Maryi w czasie uwięzienia w Stoczku Warmińskim – 8 grudnia 1953 r., otworzył drogę do odnowienia przymierza narodu z Matką Boga w formie ślubów na Jasnej Górze w 1956 r., a następnie peregrynacji kopii Jej jasnogórskiego obrazu po kraju w czasie Wielkiej Nowenny i roku milenium. Na nowo potwierdził rolę Jasnej Góry jako „twierdzy warownej ducha Narodu” i „Stolicy Łaski”, której obrona oznacza „obronę duszy chrześcijańskiej Narodu”.

Mówił za naród, był jego duchowym przewodnikiem, wyrażał jego ból, jego aspiracje i był dlań ojcem. Jednocześnie uczył patriotyzmu. Tuż przed aresztowaniem w 1953 r. powiedział: „Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce i wszystko, co czynię dla Kościoła, czynię dla niej”. Po doświadczeniach wojny, która przyniosła tyle krwi, wychowywał do nowego patriotyzmu: „Można w odruchu bohaterskim oddać swoje życie na polu walki, ale to trwa krótko. Większym niekiedy bohaterstwem jest żyć, trwać, wytrzymać całe lata”. Kochał polską historię, w której – jak pisał – tkwi duch narodu. Był z niej dumny, nie wstydził się z niej czerpać żywotnych sił, tak bardzo potrzebnych wspólnocie wystawionej na kolejną wielką próbę. Bronił naszej tradycji, tożsamości i kultury głęboko zakorzenionej w wierze i związku dziejów Kościoła z dziejami narodu. Publicznie przyrzekał walkę o to, aby ojczyzna „Polską była! Aby w Polsce po polsku się myślało!”. Odwoływał się do pojęcia Polaka katolika, widząc w nim skuteczną tarczę przed ateizacją narodu. Jako ojciec stawiał jednak także wymagania – kazał stawać w prawdzie, gromił wady i złe nawyki, nad którymi jego rodacy mieli pracować, podejmując wysiłek w walce „z wrogiem, który jest w nas”, w ramach wielkich programów duszpasterskich, takich jak np. Wielka Nowenna czy Społeczna Krucjata Miłości.

Istota przebaczenia

Akceptując projekt listu biskupów polskich do niemieckich z okazji milenium, podpisując go i broniąc jego chrześcijańskiego przesłania w atmosferze brutalnej nagonki propagandowej, przyczynił się do przełomu w stosunkach polsko-niemieckich. A przecież sam mówił: „Przebaczenie i prośba o wybaczenie nie oznaczają zapomnienia”. Bez klimatu, który stworzył list, nie byłyby możliwe wizyta kanclerza Willy’ego Brandta w Polsce w 1970 r. i rozpoczęcie dialogu politycznego, który doprowadził do normalizacji wzajemnych stosunków i uznania przez RFN polskiej granicy zachodniej.

Prymas Wyszyński przyczynił się także do integracji ziem zachodnich z resztą kraju, dbając o Kościół na tych ziemiach, odwiedzając je często oraz podkreślając ich historyczne związki z macierzą.

„Święty nie rodzi się po śmierci”, gdyż buduje swoją świętość przy pomocy Bożej łaski, świadectwem własnego życia, w konfrontacji z wyzwaniami, mnożącymi się przeszkodami. Uczy się od Jezusa służyć i tracić życie, aby wydać obfite owoce. Wreszcie – pozwala „własną historię (...) napisać Bogu”. Takim pozostanie w naszych sercach, również jako nasze zobowiązanie.

CZYTAJ DALEJ

Ks. Zollner: kryzys taki jak pandemia sprzyja nadużyciom

2020-05-28 20:56

[ TEMATY ]

dzieci

Watykan

młodzież

nadużycia

koronawirus

Vatican News

W sytuacjach kryzysowych, takich jak pandemia koronawirusa, wzrasta liczba nadużyć względem dzieci i młodzieży – ostrzega ks. prof. Hans Zollner SJ z Papieskiej Komisji ds. Ochrony Nieletnich. Podkreśla on, że w ostatnich tygodniach radykalnie wzrosło zapotrzebowanie na pedopornografię, a nieletni są coraz bardziej bezbronni.

Między innymi z tego względu doroczna konferencja o bezpieczeństwie w instytucjach kościelnych będzie poświęcona wyzwaniom związanym z pandemią. Tym razem ze względu na zagrożenie koronawirusem będzie ona miała postać interaktywnych seminariów on line. Pierwsze z nich jest przewidziane na jutro (29 maja). Jak podkreśla ks. Zollner, istnieją poważne powody do obaw.

"Jestem dość zaniepokojony, bo widzimy, że ochrona nieletnich schodzi na dalszy plan. Okazuje się, że jest to sprawa, którą można się zajmować, kiedy inne pilniejsze sprawy zostaną załatwione.

Brakuje zarówno w Kościele, jak i społeczeństwie tej świadomości, że we wszystkich okolicznościach jest to nasz priorytet, który wymaga poświęceń, bo chodzi tu osoby, które same nie mogą się ochronić – powiedział Radiu Watykańskiemu ks. prof. Hans Zollner SJ.
– Wydaje mi się, że dziś w czasie pandemii na Zachodzie robimy to samo, co dzieje się zazwyczaj w Afryce czy Ameryce Łacińskiej, gdzie nie inwestuje się w ochronę nieletnich pod pretekstem, że są inne pilniejsze potrzeby wynikające z konfliktów zbrojnych, katastrof naturalnych, głodu czy biedy. Na to przeznacza się środki finansowe i na tym skupia się cała uwaga. To samo dzieje się teraz na Zachodzie. Jesteśmy tym bardzo zaniepokojeni. Widzimy, że ochrona nieletnich straciła na znaczeniu“

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję