Reklama

Kochał pomagać innym

Niedziela kielecka 14/2003

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W czasie pogrzebu, w dniu 15 kwietnia 1998 r., w Skorzeszycach homilię wygłosił ks. bp Kazimierz Ryczan. Tekst homilii zamieszczamy poniżej:

"W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. (...)
Przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie..."

Księże Biskupie Mieczysławie, Księże Biskupie Marianie, Kapłani, Siostry zakonne.
Panie Boże, nie będę prowadził dysputy w dniu pogrzebu ks. Mieczysława. Nie mam prawa, bo on był zaledwie pięć tygodni starszy ode mnie i Ty uznałeś, że dojrzał. Przyszedłeś i zabrałeś go do siebie. Dziś z kapłanami, z najbliższymi, z kolegami z wioski staję, by złożyć Ci, Panie dziękczynienie. Może inaczej, by złączyć się w dziękczynieniu śp. ks. Mieczysława, który tak rozpoczął swój testament: "W pokorze serca składam uwielbienie i nieustanne dziękczynienie Najwyższemu i Najlepszemu Bogu w Trójcy Jedynemu, Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu".
Składamy dziękczynienie, bo przyszedł do rodziny Marianny i Michała 3 stycznia, 59 lat temu i "podarował" im życie małego dziecka, a oni przyjęli je z miłością. Cała Trójca Święta zamieszkała w sercu Mieczysława od momentu chrztu św., w dwa dni po narodzeniu. Wtedy stał się mieszkaniem Trójcy Świętej. Tyle osób nie ma tej możliwości. Tyle ludzi żyje z dala od Kościoła i od Chrystusa. On od początku żył z Chrystusem w Kościele, Pan wprowadził go do swojego Kościoła poprzez strumienie wody chrzcielnej. Dziękowali Bogu Michał i Marianna za dar Bożego życia Mieczysława. Dziękował i on sam: "Dziękuję świętemu Kościołowi rzymskokatolickiemu, do którego całym i radosnym sercem należę i pragnę należeć aż po ostatnie moje tchnienie za wszystko kim jestem i kim będę".
W Kościele tym wzrastał, poznawał Jezusa Chrystusa, podziwiał Go w swoim ks. prob., św. pamięci Józefie Sygule. Tak dobrze o nim mówiłeś, ks. Mieczysławie. Mogłeś go poznać dobrze, bo Ksiądz Proboszcz mieszkał w waszym domu przez 6 miesięcy. Wyrastałeś w Kościele i pod przewodnictwem człowieka - anioła, który nie żałował chłopcom chleba, gdy przychodzili na parafię. Po długich latach pachniał ci chleb podany życzliwą ręką dobrego Kapłana. Tak to już jest, że dobro wsiąka w człowieka nawet przez kromkę chleba, podaną głodnemu chłopcu życzliwą dłonią. Takiej nauki się nie zapomina. Przez taki kapłański etos przemawia sam Chrystus.
Jezus przyszedł do Ciebie, ks. Mieczysławie, po raz drugi i zaproponował, byś troskę, serce, pracowitość i miłość rodziców oraz naukę Księdza Proboszcza zabrał ze sobą i przyniósł do seminarium duchownego. Mogłeś decydować się na różne studia. Uchodziłeś za zdolnego maturzystę. Możliwości było dużo. Można się było oddać ZMP - potrzebowali stanowczych ludzi. Wielu poszło na służbę systemowi. Spotykałeś ich na ulicach kieleckich. Ty posłuchałeś głosu Jezusa, który przyszedł, aby ci zaproponować kapłańską służbę. Zaproponował ci Sygułowską posługę ludziom nieznanym, ale Jezusowym. Zaproponował, abyś wziął kromkę chleba, abyś kromką zwykłą odwdzięczył się w swoim życiu. Może dlatego pamiętałeś o chorych, odprawiałeś u nich Eucharystię i patrzyłeś na cierpienie, które wykuwa, jak kowal w metalu, coraz doskonalsze kształty.
Obdarzony kapłaństwem, niosłeś Chleb eucharystyczny i słowo Jezusa do Chrobrza, Proszowic, Bodzentyna, Posłowic i do Domu Opieki Społecznej, prowadzonego przez Siostry Albertynki. Za kapłaństwo ks. Mieczysława, przyjmij Panie Boże dziękczynienie. W tym kapłaństwie żyli wszyscy: dobrzy rodzice i wychowawcy, koledzy, duchowni i świeccy, którym dziękuję za dobry przykład, uśmiech, trud, cierpliwość, które go budowały i wspierały. Dziękujemy Ci, Panie Boże, za kapłaństwo realizowane w pracy administracji, gdzie ogniskuje się życie całej diecezji. Wierny Jezusowi i wierny Kościołowi, współpracował z trzema biskupami, a każdy był inny. Wierny Jezusowi, wierny diecezji i kapłanom. Tak przygotowywałeś snopy na żniwo Pana.
Tymczasem Pan zapukał po raz trzeci. Przyszedł i zawołał. Powiedział w Ewangelii: "Przyjdę i powtórnie zabiorę was do siebie" (J 14, 3). Głos Pana był nieodwołalny. Zawołał, gdy rozpoczynało się misterium męki i śmierci. Pan potrzebował Szymona Cyrenejczyka. Upatrzył sobie ks. Mieczysława i nałożył na niego swój krzyż. Wszyscy się dziwili, a Pan chciał, aby niósł go aż na Kalwarię. Myślę Panie, że on nie przypuszczał, że ta droga będzie skrócona. Półtora tygodnia przed śmiercią zadbał o otworzenie kurialnej kaplicy, by w chorobie mógł posilać się eucharystycznym Chlebem. Ufundował drogę krzyżową, by patrzeć na przewodniczkę kalwaryjskiej pielgrzymki. Na swej drodze krzyżowej spotkał w szpitalu ks. Olejarza. Był przy jego śmierci i, jak Szymon, podtrzymywał jego krzyż. Na końcu rozgrzeszył go w imię Jezusa Chrystusa. Było to chyba ostatnie kapłańskie rozgrzeszenie, jakiego udzielał bratu kapłanowi.
Czy zrozumiemy kiedykolwiek do końca Boga? Czy wiemy, dlaczego błaganie Getsemani: niech odejdzie ode Mnie ten kielich zostało na kartach Ewangelii jako krzyk człowieka wiary, zaufania i nadziei? Chciałoby się, by było inaczej, ale skończyło się Kalwarią. Pan przyszedł powtórnie, aby zabrać ks. Mieczysława na wieczerzę paschalną do siebie. Dołączył go do grona swoich uczniów. Spotkał tam bp. Czesława Kaczmarka, który otaczał się klerykami z wojska, spotkał bp. Jana Jaroszewicza, który udzielił mu święceń i bp. Jana Gurdę, którego zastąpił w posłudze Domu Opieki Społecznej. Spotkał kapłanów, których testamenty strzegł z ogromną pieczołowitością. Spotkał też swoich rodziców i ks. prob. Sygułę, z kromką pachnącego chleba.
Tak, Panie Boże, rozważamy o Twoich darach, które objawiają się wśród nas. Tak chcemy wyrazić dziękczynienie za wszystko, co zdziałałeś przez Mieczysława - ucznia licealistę, duszpasterza i kierownika kurialnej kancelarii. Zechciej wysłuchać naszej prośby. Wiemy, że miłujesz wierność. Słyszymy w tym tygodniu płacz Magdaleny przy pustym grobie. Płakała za Panem, bo była wierna. Trwała przy grobie, bo została zauroczona wiernością Pana. Ulitowałeś się nad nią i zawołałeś ją po imieniu. Wtedy poznała Ciebie, Zmartwychwstałego.
Prosimy Cię, Panie, zawołaj po imieniu ks. Mieczysława - wiernego sługę Kościoła i diecezji, i wiernego kanclerza. Niech pozna miłość, miłosierdzie Tego, który powoływał go przez ludzi. Wezwij go, Panie, po imieniu i poprowadź go do domu Ojca, gdzie mieszkań jest wiele. Amen.

***

We środę, 8 kwietnia, przypada piąta rocznica śmierci ks. dr. Mieczysława Rubaka. Od 1975 r. pracował w kurii jako notariusz oraz pełnił obowiązki proboszcza parafii św. Izydora w Posłowicach. W 1986 r. został kanclerzem kurii. Był kapłanem oddanym służbie Kościołowi i człowiekowi. Pamiętamy jego troskę o pogłębiony rozwój życia religijnego wiernych w parafii w Posłowicach. Troszczył się także o swoją rodzinną parafię - w Skorzeszycach. Często odwiedzał pracujących tam księży, służył radą i pomocą. Cieszył się osiągnięciami, ale umiał także znosić porażki. Nie kapitulował szybko - mobilizował siebie i innych do działania.
Kochał pomagać innym. Wychowany w skromnych warunkach, był wrażliwy na niedolę drugiego człowieka. Nie przechodził obojętnie, gdy widział cierpienie i biedę. Z wielką miłością wspominał swojego proboszcza z parafii w Skorzeszycach, ks. Józefa Sygułę. To dzięki jego posłudze i dobroci, której wyrazem był rozdzielany między dzieci chleb, zrodziło się w nim powołanie do kapłaństwa. Pomoc bliźniemu uważał za swoją powinność. Jako prawnik z wykształcenia, chętnie służył radą. Chciał wszystko dobrze wykonać. Pracując w kurii, troszczył się o ludzi tam pracujących, ale również o to, aby prawo Kościoła było zachowywane. Umiał łączyć cechę solidności z wiernością zasadom prawa i z szacunkiem do człowieka.
W październiku 1997 r. nagle zachorował. Potem było długie leczenie - ból i zniecierpliwienie. Osłabienie coraz bardziej dawało o sobie znać. Nie mógł już pracować. Niepokoił się, że tak szybko odchodzi. Przeżył zaledwie 59 lat, w tym 34 lata w posłudze kapłańskiej. Chciał żyć, ale plany Pana były inne... Umarł w Wielką Środę, 8 kwietnia 1998 r., w szpitalu na Czarnowie, w Kielcach.
Odszedł kapłan, brat i przyjaciel. Żegnało go 8. biskupów, 400. księży i licznie zgromadzeni wierni. Na jego grobie w Skorzeszycach wciąż palą się znicze - symbol żywej pamięci i wdzięczności.
Dzisiaj, w pięciolecie jego śmierci, wspominamy go z wdzięcznością. Dziękujemy za dobro, za każde życzliwe słowo i wyciągnięte ramiona w stronę potrzebujących. Dziękujemy, że tak wiele mogliśmy się od niego nauczyć.
We wtorek, w kaplicy Kurii Diecezjalnej, będziemy się modlić o wieczny pokój dla niego. Tym samym będziemy spłacać dług wdzięczności za wszystko, co dzięki jego posłudze stało się naszym udziałem.
"Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą".

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

„Na tej skale zbuduję mój Kościół”

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

commons.wikimedia.org

Wyrocznia przenosi nas na dwór jerozolimski czasów Ezechiasza. Urząd, o który chodzi - „ten, który jest nad domem” (ašer al-habbajit) - odpowiadał majordomowi pałacu: człowiek ten czuwał nad dostępem do króla, nad sprawami dworu i państwa (por. 1 Krl 4,6; 18,3). Bezpośrednio wcześniej prorok wypowiedział przeciw piastującemu go Szebnie jedną z najostrzejszych inwektyw księgi: dostojnik kuł sobie okazały grobowiec w skale i obnosił się ze wspaniałymi rydwanami - urząd stał się sceną prywatnej chwały. Ta kariera zostaje przerwana: „strącę cię z twego urzędu”. Na miejsce Szebny zostaje powołany Eliakim, syn Chilkiasza. Opis inwestytury wylicza insygnia: tunika, pas, władza przekazana w ręce - a nade wszystko „klucz domu Dawidowego, położony na jego ramieniu”: „gdy on otworzy, nikt nie zamknie, gdy on zamknie, nikt nie otworzy”. Klucz noszony publicznie mówi o realnej i jawnej odpowiedzialności. Nowy zarządca ma być „ojcem dla mieszkańców Jeruzalem i dla domu Judy” - władza w zamyśle Boga osłania i porządkuje, nie eksploatuje. Obraz kołka wbitego w pewnym miejscu dopowiada resztę: na takim kołku dom wieszał naczynia i sprzęty - urząd istnieje po to, by inni mieli się na czym oprzeć. Dalszy ciąg wyroczni, już poza lekcjonarzem, zawiera przestrogę: i ten kołek kiedyś się obluzuje - żaden ludzki urząd nie jest absolutny. Trwałe okaże się dopiero to, co Apokalipsa powie o Chrystusie „mającym klucz Dawida” (Ap 3,7) - i to zestawienie tłumaczy, dlaczego liturgia kładzie dziś ten tekst przed Ewangelią o kluczach powierzonych Piotrowi.
CZYTAJ DALEJ

O. Michał Legan: Pod krzyżem na Giewoncie narodziłem się na nowo

[ TEMATY ]

świadectwo

o. Michał Legan

Giewont

rażenie piorunem

Karol Porwich/Niedziela

o. Michał Legan

o. Michał Legan

O. Michał Legan, paulin, miał jechać na Kilimandżaro, bo zaplanował sobie że tam, na afrykańskiej górze zwanej Domem Boga spotka właśnie Jego. Pan Bóg jednak zmienił jego plany... . Gdy Ojciec Michał trafił w sam środek tragicznej burzy na Giewoncie - jak mówi - narodził się tam na nowo. Pierwszy raz zakonnik publicznie opowiedział swoją historię nawrócenia Paulinie Guzik w programie „Między Ziemią a Niebem”. W nawałnicy zginęło 5 osób, a ponad 150 zostało rannych.

Paulina Guzik: Jakie plany miałeś w sierpniu 2019?
CZYTAJ DALEJ

Wchodzą w życie przepisy zakazujące patostreamingu

2026-08-23 07:12

[ TEMATY ]

internet

Adobe Stock

Przewiduje do trzech lat więzienia za rozpowszechnianie w sieci treści przedstawiających m.in. przemoc wobec zwierzęcia lub poniżające traktowanie innej osoby. Jeżeli treści te będą przedstawiały dziecko, kara może wynieść do pięciu lat.

Wejście w życie przepisów kryminalizujących patostreaming w ramach nowelizacji Kodeksu karnego oznacza, że za rozpowszechnianie w internecie treści, których wspólnym mianownikiem jest promowanie zachowań szkodliwych społecznie, niezgodnych z prawem, nierzadko także z elementami pornografii czy pełnych wulgaryzmów, będzie można trafić do więzienia. Maksymalny wymiar kary to pięć lat pozbawienia wolności.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję