Reklama

Ekumeniczne przyspieszenie Franciszka

2018-07-25 11:11

Grzegorz Polak
Niedziela Ogólnopolska 30/2018, str. 35

Grzegorz Gałązka

Czy brak widocznych postępów na drodze do jedności nie jest zbyt łatwym alibi dla ekumenicznej bierności? Taki sposób myślenia zdecydowanie odrzuca papież Franciszek, który niedawno – jako trzeci następca św. Piotra po Pawle VI i Janie Pawle II – odwiedził w Genewie siedzibę Światowej Rady Kościołów. Ta największa organizacja ekumeniczna na świecie, skupiająca 350 Kościołów o orientacji protestanckiej, prawosławnej i starokatolickiej, obchodzi właśnie 70-lecie istnienia.

W kręgach ekumenicznych od dłuższego czasu daje się zauważyć oznaki znużenia, które są spowodowane, jak niektórzy mówią obrazowo, „dreptaniem w miejscu”. Frekwencja na nabożeństwach ekumenicznych się zmniejsza, grono zaangażowanych w sprawę jedności się nie poszerza, a i starzy ekumeniści jakby stracili zapał. Tymczasem dążenie do jedności to nie rywalizacja sportowa nastawiona na sukces. To wyboista droga, która – pokonywana razem z innymi braćmi – może dać dużo radości i przede wszystkim umocnić chrześcijańską wspólnotę. Skoro przez wieki wychowywaliśmy się w podziałach, trudno oczekiwać, żebyśmy w ciągu kilkudziesięciu lat, odkąd największy z Kościołów wszedł na drogę ekumenizmu, osiągnęli pełną jedność.

Dlatego zasadna jest krytyka bierności ekumenicznej ze strony Papieża, który w swoim porywającym przemówieniu w Genewie zauważył, że „zbyt często jesteśmy blokowani przez mentalność zmęczenia i braku entuzjazmu”. To powoduje izolację, zamknięcie się na innych. Tymczasem „tylko razem wędruje się dobrze” – ocenił Papież. A „wędrowanie wymaga nieustannego nawracania się”, gdyż oznacza odrzucenie światowości i wybranie logiki służby i przebaczenia. Chodzi o to, by „wejść w historię krokiem Boga”, odmierzanym jednym tylko przykazaniem: „Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego”.

Reklama

Papieżowi wtórował norweski pastor luterański Olav Fykse Tveit, sekretarz generalny Światowej Rady Kościołów. Jego zdaniem, „realpolitik Kościoła Jezusa Chrystusa zawsze była sprawą miłości”. To ona jest „daną przez Boga motywacją dla missio Dei realizowanej w jednym ruchu ekumenicznym”.

Wizytą w Światowej Radzie Kościołów papież Franciszek umocnił swoją popularność w środowiskach protestanckich, zdobytą udziałem w uroczystościach w szwedzkim Lund, upamiętniających 500-lecie reformacji. Właśnie Kościoły protestanckie nadają ton ŚRK od początku istnienia. Choć nie uznają prymatu Piotrowego, nie przeszkadza im to widzieć we Franciszku głównego aktora na ekumenicznej scenie.

Takim też Franciszek wydaje się w relacjach katolicko-prawosławnych.

Niedługo po wizycie w Genewie udał się do włoskiego Bari nad Adriatykiem, aby wraz z prawosławnymi i katolickimi patriarchami Kościołów wschodnich modlić się o pokój na Bliskim Wschodzie. Wśród hierarchów prawosławnych był ekumeniczny patriarcha Konstantynopola Bartłomiej I.

To był piękny akt solidarności chrześcijan Wschodu i Zachodu, zespolonych w modlitwie o zaprzestanie konfliktów zbrojnych w jednym z najbardziej niespokojnych regionów świata.

O ile najdoskonalszą bazą dla dialogu z Kościołami jest Biblia, o tyle w relacjach z prawosławnymi mamy jeszcze dwa dodatkowe atuty: kult Matki Bożej i cześć dla świętych. Właśnie te dwa czynniki zdecydowały o wyborze miejsca modlitwy. W Bari, w bazylice św. Sabina, czczony jest obraz Madonny, ikona typu hodegetria, czyli „wskazującej drogę” (do Chrystusa), przywieziona w VIII wieku z Konstantynopola. W Bari znajduje się też słynna bazylika czczonego przez zarówno katolików, jak i prawosławnych św. Mikołaja z jego relikwiami. Miasto zwane jest „bramą na Wschód”, a jego patron określany jest niekiedy „świętym jedności”.

„Chyba nigdy z tak wielką mocą nie podniósł się głos papieża, aby błagać o pokój na Bliskim i Środkowym Wschodzie i piętnować dramatyczną sytuację chrześcijańskich mniejszości, którym grozi, że zostaną stamtąd wyeliminowane. I chyba nigdy tak liczni i cieszący się autorytetem przedstawiciele innych Kościołów nie przyłączyli się do papieża rzymskiego jak podczas spotkania ekumenicznego o charakterze niemal synodalnym, które odbyło się w mieście będącym bramą na Wschód – w Bari” – relacjonowało z emfazą „L’Osservatore Romano” .

– Bliski Wschód bez chrześcijan nie byłby Bliskim Wschodem – powiedział Papież i z wielkim zaangażowaniem błagał o pokój. Powtarzał: „Obojętność zabija, a my chcemy być głosem, który sprzeciwia się zbrodni obojętności” – także głosem tych, którzy mogą tylko „połykać łzy”, podczas gdy inni depczą ten region, „żądni władzy i bogactw”.

Dwie skrajne postawy, uosabiające dobro i zło. Dobrze, że chrześcijanie Wschodu i Zachodu solidarnie stanęli do walki ze złem z orężem modlitwy.

Grzegorz Polak
Dziennikarz katolicki, działacz ekumeniczny, popularyzator nauczania papieskiego, członek zespołu scenariuszowego Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego, laureat Nagrody TOTUS (2007).

Tagi:
Franciszek felieton

Reklama

Franciszek u św. Marty: budujmy nasze życie na Chrystusie-skale a nie na ulotnych pozorach

2019-12-05 12:55

st (KAI) / Watykan

Nie budujemy życia na tym co ulotne, ale podążajmy ku skale, którą jest Pan, a będziemy szczęśliwi - zachęcił Franciszek podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. Nawiązując do czytanego dziś fragmentu Ewangelii (Mt 7, 21. 24-2) mówiącego o człowieku, który zbudował swój dom na skale oraz drugim, który budował na piasku, papież zachęcił do pokładania ufności w Bogu, który jest skałą.

Grzegorz Gałązka

Franciszek zauważył, że wspomniany fragment jest pochwałą solidności i zachęcił wiernych do refleksji nad mądrością a także ludzką słabością, czyli nad tym, co jest podstawą naszych nadziei, naszego bezpieczeństwa i naszego życia a także proszenia o łaskę umiejętności rozeznania gdzie znajduje się skała, a gdzie są ulotne piaski.

„Kto powierza się Panu będzie zawsze bezpieczny, ponieważ jego fundamenty oparte są na skale. O tym właśnie mówi Jezus w Ewangelii. Opowiada o człowieku mądrym, który zbudował swój dom na skale, to znaczy na zaufaniu pokładanym w Panu, na rzeczach poważnych. Także ta ufność jest materiałem szlachetnym, ponieważ fundament tej konstrukcji naszego życia jest pewny, jest mocny” – zauważył Ojciec Święty.

Papież dodał, że jego przeciwieństwem jest człowiek nieroztropny, który wybrał ruchome piaski, wywiewane przez wiatry i deszcze. Podobnie w naszym życiu bez solidnych fundamentów wszystko się wali.

„Takie też może być nasze życie, gdy moje fundamenty nie są mocne. Nadchodzi burza - a wszyscy przeżywamy burze, bez wyjątku, od papieża do ostatniego, wszyscy - i nie jesteśmy w stanie się oprzeć” – przypomniał Franciszek.

Ojciec Święty przestrzegł przed podejmowaniem pozornych prób naprawy swojego życia, nie chroniących przed upadkiem. Wskazał, że jedynie Jezus jest pewnym fundamentem, co widać także w konfesjonale, bo tylko ten, kto uznaje się za grzesznika, słabego, pragnącego zbawienia ukazuje, że jego życie oparte jest na skale, wierząc i licząc na Jezusa jako zbawienie.

Papież przypomniał postać św. Franciszka Borgiasza, jezuity, który żyjąc w XVI wieku na widok ciała cesarzowej Izabeli Portugalskiej uświadomił sobie przemijalność i marność rzeczy doczesnych, porzucił karierę dworską, wybrał Pana Jezusa i został świętym.

„Nie możemy budować życia na rzeczach przemijających, na pozorach, na udawaniu, że wszystko jest w porządku. Idźmy do skały, gdzie jest nasze zbawienie. I wszyscy będziemy tam szczęśliwi. Wszyscy” – podkreślił Franciszek.

Na zakończenie swego rozważania Ojciec Święty zachęcił do zastanowienia się nad tym, na jakim fundamencie stawiamy nasze życie, czy jest to lita skała, czy też pusty piach, prosząc Pana o łaskę, by umieć rozeznać.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Hiszpania: Podemos chce likwidacji publicznych obrzędów katolickich w Jaen

2019-12-05 09:41

mz (KAI/ABC) / Jaen

Lewicowa partia Podemos, wchodząca w skład bloku Unidas Podemos (UP), kierowanego przez Pablo Iglesiasa, podjęła we władzach miasta Jaen działania służące zakazaniu sprawowania w miejscach publicznych chrześcijańskich obrzędów. W tej położonej na południu Hiszpanii prowincji, gdzie odsetek praktykujących katolików jest największy w całym kraju, przekraczając 50 proc., politycy Podemos zapowiedzieli m.in. likwidację wszelkich świąt o charakterze chrześcijańskim. Największe z nich obchodzone są w czerwcu, październiku i listopadzie.

Bożena Sztajner/Niedziela

Wchodzący w skład władz miasta Jaen Javier Urena z Podemos stwierdził, że jego ugrupowanie będzie działać na rzecz “odłączenia” tego hiszpańskiego miasta od “wydarzeń religijnych”. Skrajne lewicowe ugrupowanie próbuje nakłonić już rządzących socjalistów (PSOE) oraz liberalną partię Ciudadanos do maksymalnego zlaicyzowania życia publicznego w Jaen.

Deklaracje Ureny skrytykowali już politycy największej opozycyjnej siły w urzędzie miejskim w Jaen, Partii Ludowej (PP). Odnotowali, że zarówno ten lewicowy działacz, jak i inni jego koledzy partyjni, regularnie uczestniczą w obchodzonych na ulicach tego miasta festynach i orszakach z okazji Bożego Narodzenia oraz Święta Trzech Króli. - Zapomnieli, że te dwie uroczystości również są chrześcijańskie – skwitował regionalny polityk PP Javier Carazo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Duka: to Jan Paweł II położył kres fałszywej tolerancji

2019-12-05 18:22

Krzysztof Bronk /vaticannews / Praga (KAI)

Jedną z przyczyn skandali seksualnych w Kościele jest osłabienie prawa kanonicznego, które w przeszłości funkcjonowało bardziej precyzyjnie i bezwzględnie – uważa kard. Dominik Duka, prymas Czech. Podkreśla on, że w przeszłości biskup nie miał trudności z rozwiązywaniem takich problemów. Kiedy na przykład okazywało się, że ktoś jest homoseksualistą – mówi kard. Duka - to natychmiast trzeba go było wydalić. Potem jednak w czasach rewolucji seksualnej i soboru wszystko to stało się bardziej dyskusyjne. Twierdzono, że nie można karać człowieka za to, na co nie ma wpływu. Było większe otwarcie, pozostawała tylko spowiedź i nikt sobie z tym nie radził – wspomina 77-letni kard. Duka. Podkreśla on, że przełom wprowadził dopiero Jan Paweł II, który w pewnym momencie jasno powiedział „dość”, położył kres tej fałszywej tolerancji i wskazał na potrzebę współpracy z policją i sądownictwem.

Vatican News / ANSA
kard. Dominik Duka, prymas Czech

Skandale seksualne to jeden z tematów obszernej rozmowy pomiędzy kard. Duką i czołowym czeskim reżyserem filmowym Jiřím Strachem, opublikowanej w miesięczniu Xantypa. Arcybiskup Pragi przypomina, że jeśli chodzi o wykorzystywanie nieletnich, to w czeskim Kościele wciąż są to przypadki marginalne. Od 1990 r. tylko w dziesięciu sprawach zapadły wyroki. Jiří Strach pyta się również o uwidaczniające się coraz bardziej rozbicie czeskiego Kościoła. Kluczową rolę odgrywa tu postać praskiego kapłana Tomáša Halíka, który publicznie krytykuje kard. Dukę i skupia wokół własnej osoby jego przeciwników. „Gdyby ktoś na planie filmowym przez cały czas mówił mi, że wszystko, co robię jest złe i nieustannie rzucał mi kłody pod nogi, to moim świętym prawem reżysera byłoby go wyrzucić. Czy arcybiskup Pragi nie może tego zrobić?” – pyta czeski reżyser. „Nie mogę sobie na to pozwolić i nawet nie chcę – odpowiada kard. Duka. Jeśli łączy cię z kimś kawał wspólnego życia, dużo z nim przeżyjesz, współpracujesz, to potem nie jest tak łatwo powiedzieć: zejdź mi z oczu!”.

Zdaniem arcybiskupa Pragi dzielenie Kościoła na dwa obozy świadczy o nieumiejętności prowadzenia dialogu, o brakach w postawie demokratycznej. Problemem dzisiejszego społeczeństwa jest straszna nienawiść. Jeśli ktoś mi nie pasuje, to wszystko będę robił przeciwko niemu. Jeśli nie wybraliście mojego kandydata, to nie będę z wami współpracował. Pod tym względem, zauważa kard. Duka, doszło do strasznego upolitycznienia życia społecznego, kulturalnego i religijnego.

Arcybiskup Pragi odniósł się również do stawianego mu często zarzutu, że za bardzo przyjaźni się czeskimi prezydentami. Przyznał, że z Milošem Zemanem zna się od dawna, wie dużo o jego życiu osobistym i problemach. „Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie utrzymujemy przyjacielskich relacji, choć niekiedy się nie zgadzamy” – powiedział Prymas Czech. Z Václavem Klausem odbył wiele dyskusji, również na tematy religijne. „Wzajemnie się szanujemy i w wielu sprawach się rozumiemy” – potwierdza kard. Duka. Sięgając natomiast do przyjaźni z Václavem Havlem, przypomina, że zawiązała się ona w komunistycznym więzieniu. Przywołuje też swe ostatnie spotkanie z byłym prezydentem, kiedy to w słowach na pożegnanie, Havel, który przez całe życie deklarował się jako agnostyk, przyznał się jednak do wiary w Boga. „Jaroslavie – mówił Vaclav Havel, zwracając się do kard. Duki, jego cywilnym, więziennym, a nie zakonnym imieniem – przecież to wiemy, On istnieje!”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem