Reklama

Ludzie – Miejsca – Wydarzenia

W sutannie przeciw Niemcom i komunistom

2018-08-01 10:33

Ks. Mieczysław Puzewicz
Edycja lubelska 31/2018, str. VI

Archiwum rodziny Szymańskich
Ks. Jan w posłudze duszpasterskiej

Na płycie nagrobnej ks. Jana zawsze płonie kilka zniczy. Skromny napis wieści, że spoczywa tu „Proboszcz parafii Tomaszowice w l. 1952-1972. Więzień Zamku Lubelskiego”. W pamięci parafian zachował się jako serdeczny pasterz, który był blisko swoich wiernych. W dokumentach ks. Jan Fiuta-Faczyński jawi się także jako odważny patriota.

Zwycięska walka

W Lublinie 60 lat temu toczył się proces przeciwko ks. Janowi. Zarzucano mu, że „usiłuje rozniecać w społeczeństwie antagonizm światopoglądowy, wykorzystując ludzką ciemnotę do celów wrogich władzy ludowej”. W czasie kazania na pogrzebie jednego z członków PZPR, kapłan krytycznie odniósł się do powojennej sytuacji w Polsce. „Po okupacji nadeszła plaga ze Wschodu, plaga komunizmu, której kroki i zamiary skierowane były przeciwko Kościołowi”.

Komunistyczna prasa rzucała obficie błotem w księdza, „Sztandar Ludu” krzyczał w tytule „Nie wolno nadużywać sukni duchownej!”. Sąd wojewódzki skazał ks. Jana w listopadzie 1958 r. na 2 lata więzienia i 400 zł opłaty. Przeciwko wyrokowi protestują parafianie. „Podpisy kładli nie tylko starsi, ale i dzieci oraz młodzież ze wszystkich wiosek i kolonii z całej parafii. Także kółka rolnicze, straż ogniowa, Koło Gospodyń Wiejskich i gromadzcy radni z Tomaszowic” – czytamy w kronice parafialnej. Księdza broniła także kuria, w osobie ks. dr. Piotra Stopniaka, ówczesnego wikariusza generalnego diecezji. Wzburzenie było znaczne, z Lublina zawezwano oddział Korpusu Bezpieczeństwa Narodowego, który zagroził karami za dalsze protesty.

Reklama

Ks. Jan odwołał się od wyroku. Tymczasem tzw. władza ludowa nie dawała mu spokoju. W grudniu 1959 r. włodarze powiatu lubelskiego oznajmili, że „został zdjęty z urzędu proboszcza parafii w Tomaszowicach”, a na zapytanie co to oznacza usłyszał, iż „odtąd władze państwowe nie będą odpowiadać na pisma i prośby”. Powodem gniewu było odprawianie – bez pozwolenia władz – nabożeństw na cmentarzu we Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny. Proboszcz wstawia się za swoimi parafianami, którym władze w ramach przymusowego kontyngentu zabierają ostatnie krowy.

W lipcu 1961 r. Sąd Najwyższy w Warszawie uniewinnia proboszcza z Tomaszowic, zwalniając go także z uiszczenia opłat sądowych. „Sprawiedliwości stało się zadość, ale kto mi zwróci szkody i udręki z tych 4 lat?” – odnotował w kronice ks. Jan. Z gratulacjami w specjalnym liście pośpieszył sam Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński.

Więzień Zamku Lubelskiego

Ks. Jan urodził się w Spiczynie 10 stycznia 1907 r. Ukończył szkołę w pobliskich Kijanach, potem uczył się gimnazjach w Lublinie oraz Pińsku; tam też w wieku 21 lat wstąpił do seminarium duchownego. Po roku przenosi się do Lublina, przyjmuje święcenia kapłańskie (1933 r.), po czym studiuje na KUL-u prawo i teologię, kończąc ją z tytułem doktora. Kto wie czy doktorat poświęcony istocie męstwa w ujęciu św. Tomasza z Akwinu nie wpłynął na stanowczą i nieugiętą postawę ks. Jana, najpierw wobec Niemców, a potem komunistów. Po studiach uczy religii w kilku lubelskich szkołach, m.in. w szkole budownictwa i gimnazjum drogowym. Jeszcze 20 lat później zapraszany jest do udziału w zjazdach absolwentów. Tuż przed wybuchem wojny służy jako kapelan w szpitalu wojskowym oraz w Dowództwie Okręgu Korpusu II.

Gestapo aresztuje go w grudniu 1939 r. i umieszcza w grupie 84 duchownych na lubelskim zamku, razem z biskupami Fulmanem i Goralem, późniejszym męczennikiem i błogosławionym. Zostaje wpisany, razem z 11 innymi duchownymi na tzw. pierwszą listę śmierci, z postanowieniem rozstrzelania 26 grudnia w odwecie za zabójstwo dwóch Niemców. Od egzekucji chroni skazańców interwencja komendanta polskiej straży więziennej, p. Portycha. Po pół roku zostaje zwolniony z więzienia i skierowany do kościoła Świętego Ducha w Lublinie.

Sto dolarów za żydowskie dziecko

W kościele świętoduskim zaczyna się jedna z najpiękniejszych kart kapłaństwa i miłosierdzia w życiorysie ks. Jana. Na parterze plebanii aptekę – jedną z najlepszych w okresie międzywojennym – prowadził Emil Szymon Żółtowski, potomek piastowskiego rodu z okolic Płocka. Przed wojną bodaj najbogatszy lublinian, jeżdżący po mieście jedynym wówczas mercedesem, specjalnie wykonanym w Stuttgarcie i łowiący ryby wędką zdobioną brylantami. Interesy farmaceutyczne wiązały Żółtowskiego z wieloma Żydami, którzy w obliczu zagłady szukali u niego pomocy. Aptekarz w porozumieniu ze swoim pracownikiem, Januszem Stanisławskim, nawiązali kontakt z konspiracją. Chcieli ratować Żydów, masowo wysyłanych wtedy do getta lub od końca 1941 r. do obozu na Majdanku. „Wyszedłem z więzienia na Zamku Lubelskim i objąłem zastępstwo rektoratu kościoła Świętego Ducha w 1940 r., stąd często mogłem widywać się z p. Żółtowskim i pomagać mu. Pomoc była różnego rodzaju. Sam Żółtowski udzielał Żydom darów pieniężnych, skierowywał ich do ludzi sobie znanych i zaufanych na noclegi, wyrabiał Arbeitskarty (zezwolenia na pracę), a mnie prosił o dostarczanie metryk urodzenia i chrztu, nie tylko dla wielu z inteligencji żydowskiej z Lublina, ale i z Warszawy i z Radomia. Byli to aptekarze, kupcy, adwokaci i rzemieślnicy” – napisze kilkanaście lat później ks. Jan.

Niemcy ustanowili także cenę za „wykupienie” jednego dziecka, z getta lub z obozu na Majdanku; było to 100 dolarów w złocie. Nie wiadomo ile osób uratowali do spółki aptekarz z księdzem. Zaopatrzeni w nową tożsamość Żydzi przedostawali się do dystryktu galicyjskiego, gdzie łatwiej można było przeżyć. Nazwiska mieli już polskie, jak Wiśniewski czy Kwiatkowski, bądź ukraińskie, jak Miszczuk czy Hawryluk. „Niebezpieczeństwo wpadki było duże, dlatego po wyświadczeniu takiej przysługi nie interesowaliśmy się dalszym losem tych ludzi. Z naszej strony był to akt miłosierdzia chrześcijańskiego, ale i wyraz patriotyzmu polskiego” – wyjaśniał ks. Jan.

Na początku 1943 r. Niemcy zaczęli podejrzewać księdza o pomoc Żydom. Do czasu wkroczenia Armii Czerwonej duchowny ukrywa się w Babinie i Matczynie. Posługuje jako kapelan w oddziale „Nerwy” Narodowych Sił Zbrojnych, w okolicach Bychawy. W nowym ustroju widział zagrożenie zarówno dla polskości i religijności. W czasie sfingowanych wyborów do sejmu w 1947 r. agitował przeciwko komunistom, głosząc publicznie hasło: „Chcesz jeść wszy, głosuj na listę trzy!”. Trochę wcześniej władze partyjne zmusiły księdza do zmiany nazwiska, od 26 lipca 1946 r. zamiast dotychczasowego ks. Jan Fiuta musiał podpisywać się ks. Jan Fiuta-Faczyński. Emil Żółtowski za udział w AK trafia do obozu w Krzesimowie, tam dopada go ciężka choroba, władze odbierają mu aptekę, umiera wycieńczony pod koniec 1951 r.

– To był bardzo przyjazny ksiądz – wspomina swojego proboszcza Stanisława Szymańska z Miłocina. – Zachodził do każdego domu, czasem wypijał mleko prosto z kanki. Rozmawiał ze wszystkimi, dobrze nas rozumiał; czuliśmy, że jest blisko Pana Boga.

Za udostępnienie zdjęć ks. Jana i cenne wspomnienia dziękuję rodzinie państwa Szymańskich z parafii w Tomaszowicach

Tagi:
historia

Polski Titanic

2019-12-10 08:48

Grzegorz Gadacz
Niedziela Ogólnopolska 50/2019, str. 46-47

Wielu Polaków pamięta zapewne transatlantyk MS „Batory”. Żyją jeszcze ci, którzy nim płynęli. Niewielu jednak wie, że „Batory” miał starszego brata bliźniaka, który pływał po oceanach pod nazwą MS „Piłsudski”

Henryk Poddębski, 1935/Biblioteka Narodowa
Ms „Piłsudski”

Polska, która się odrodziła po I wojnie światowej, była biednym krajem. Zdawano sobie jednak sprawę, że skromny odcinek wybrzeża, który przypadł nam w udziale, trzeba wykorzystać jak najlepiej. W krótkim czasie podjęto decyzję o budowie nowoczesnego portu w Gdyni i własnej floty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Peoria: nowenna w intencji beatyfikacji abp. Sheena

2019-12-13 12:30

azr (KAI) / Peoria

W związku z decyzją Stolicy Apostolskiej o przełożeniu beatyfikacji abp. Sheena, biskup diecezji Peoria, Daniel Jenky, zachęca wiernych do wspólnej modlitwy nowenną w intencji rychłego wyniesienia na ołtarze hierarchy.

pl.wikipedia.org
Abp Fulton Sheen

Diecezjanie, wspólnie z biskupami, rozpoczęli modlitwę nowenną 12 grudnia. "W 40. rocznicę śmierci abp. Sheena, bp Jenky zadecydował o ogłoszeniu tej specjalnej nowenny, aby, wierząc w 'potęgę modlitwy', poruszyć Niebo a także dodać nadziei zasmuconym i rozczarowanych opóźnieniem, ogłoszonym tak blisko daty oczekiwanej beatyfikacji" - możemy przeczytać na stronie poświęconej drodze abp. Sheena na ołtarze.

Każdego dnia na stronie celebratesheen.com publikowane są teksty nowenny i rozważania video w języku angielskim i hiszpańskim, aby we wspólną modlitwę mogło się włączyć jak najwięcej czcicieli abp. Sheena.

Beatyfikacja abp. Fultona Sheena, zaplanowana na 21 grudnia, została odłożona na czas nieokreślony przez Stolicę Apostolską. Bp Jenky poinformował o tym fakcie 3 grudnia. Przyczyną odłożenia beatyfikacji jest prawdopodobnie konieczność wyjaśnienia zarzutów byłego księdza, usuniętego ze stanu kapłańskiego, Roberta Hoatsona wobec abp. Sheena. W 2007 r. Hoatson oświadczył, że abp. Sheen, jako biskup pomocniczy archidiecezji nowojorskiej miał ukryć przypadek wykorzystania seksualnego kobiety.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rada UE - Polityka klimatyczna

2019-12-13 19:00

Jadwiga Wiśniewska, Poseł do Parlamentu Europejskiego

Szczyt klimatyczny COP25 w Madrycie miał dokończyć wysiłki COP24 w Katowicach, podczas którego wypracowano zasady wdrażania Porozumienia Paryskiego, tzw. Katowicką Księgę Zasad. Pozostał do uzgodnienia mechanizm rozliczania uprawnień do emisji wynikających z projektów robionych wspólnie przez różne państwa tak, aby zgodnie z Art. 6 Porozumienia Paryskiego nie powodowało to podwójnego rozliczenia tego samego projektu.


Jadwiga Wiśniewska

W Katowicach okazało się to niemożliwe głównie ze względu na opór Brazylii, która ma najwięcej takich uprawnień. Brazylia miała zorganizować COP25, a po jej wycofaniu organizację przejęło Chile. Po wybuchu zamieszek w Santiago organizację szczytu przejęła Hiszpania, ale Chile utrzymało prezydencję. Niestety to zamieszanie odbiło się nie tylko na organizacji, ale również znacząco spowolniło tempo prac. Prawdopodobnie nie uda się uzgodnić zasad działania Art. 6. Delegaci na COP25 zwracają uwagę na zachowanie właściwych proporcji w działaniach w skali globalnej, tak by strony Konwencji Klimatycznej podejmowały działania zgodnie ze swoimi możliwościami.

Drugim głównym zagadnieniem na COP25 jest transfer pieniędzy między państwami rozwiniętymi, a państwami rozwijającymi się. Te ostatnie domagają się więcej pieniędzy od państw rozwiniętych, choć niektóre z nich (jak Arabia Saudyjska) są bogate. A poza tym polityka ta opiera się na założeniu, że państwa rozwinięte emitują więcej, niż rozwijające się. A prawda jest taka, że od kilku lat role odwróciły się.

Prawdziwym problemem okazały się jednak Chiny, które nagle zerwały negocjacje nad poprawą przejrzystości sprawozdawczości. To kluczowa sprawa by ocenić, czy strony faktycznie wywiązują się ze swoich zobowiązań. Gdy wydawało się, że do uzgodnienia pozostają już tylko bardzo techniczne szczegóły, takie jak format składania sprawozdań, delegacja chińska nagle zerwała rozmowy wprowadzając powszechną konsternację. Widać jak na dłoni, że jest problem z wdrożeniem Porozumienia Paryskiego.

Tymczasem Unia Europejska na COP25 tradycyjnie gra rolę prymusa. Frans Timmermans, który oficjalnie reprezentuje UE wraz z prezydencją fińską, chwali się Zielonym Ładem (Green Deal), którego głównym założeniem jest osiągniecie neutralności klimatycznej do 2050 r. , a także zwiększenie celu redukcji emisji na 2030 r. Obawiam się, że Green Deal jest nie tylko sposobem na ratowanie klimatu, ale także na stworzenie rynków dla nowych technologii, których promotorami są głównie państwa zachodnie.

Podczas spotkania z delegacją Parlamentu Europejskiego Fatih Birol, szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej, powiedział że bardzo podoba mu się Green Deal, ale globalnie niczego on nie zmieni. Na innym spotkaniu dowiedzieliśmy się, że Japonia buduje 22 elektrownie węglowe.

W międzyczasie dobiegł końca Szczyt Rady Europejskiej poświęcony neutralności klimatycznej. Przed Szczytem Premier Mateusz Morawiecki podkreślał: „Nie możemy zgodzić się na taki model transformacji gospodarczej, aby polskie społeczeństwo na tym ucierpiało”.

Twarda postawa Premiera przyniosła efekty. Brukselski szczyt to ogromny sukces Polski. Polska uzyskała zwolnienie z zasady zastosowania polityki neutralności klimatycznej już w 2050 r. Będziemy dochodzić do niej w swoim tempie. Ten wyjątek został wpisany do konkluzji szczytu.

We wnioskach ze szczytu znalazł się również zapis o utworzeniu Funduszu Sprawiedliwej Transformacji z budżetem 100 mld euro, który ma wspomagać proces dochodzenia do neutralności klimatycznej. Znaczna część tego funduszu przypadnie Polsce na sprawiedliwą transformację. Podczas szczytu podjęto również decyzję o przeznaczeniu przez Europejski Bank Inwestycyjny dużych środków na transformację energetyczną, a we wnioskach pojawiło się także bezpośrednie odniesienie do energetyki jądrowej, co wsparła Polska. Dzięki skutecznym zabiegom Premiera Morawieckiego będziemy dochodzić do neutralności klimatycznej w sposób bezpieczny i korzystny gospodarczo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem