Reklama

Bitwa w przestworzach

2018-08-08 10:15

Witold Dudziński
Niedziela Ogólnopolska 32/2018, str. 18

Materiały promocyjne
Kadr z filmu „303. Bitwa o Anglię”

Układ sił dawał Niemcom wyraźną przewagę. Mieli więcej nowoczesnych samolotów. Trzeba było to zrekompensować czymś innym. Różnicę robili piloci, w tym Polacy z Dywizjonu 303.

Nigdy w historii ludzkich konfliktów tak wielu nie zawdzięczało tak dużo tak nielicznym” – powiedział Winston Churchill, brytyjski premier, gdy wspominał udział polskich lotników w walkach o Anglię. To dobre motto dla polsko-brytyjskiego filmu Davida Blaira „303. Bitwa o Anglię”, którego – długo oczekiwana – premiera odbędzie się w połowie sierpnia br.

Filmów o polskim Dywizjonie 303 nigdy dość – posucha w tym względzie trwała całymi latami; wkrótce po premierze filmu Blaira będziemy mogli zobaczyć inny obraz na ten temat, a trwają podobno przygotowania do stworzenia trzeciego. Z pewnością nie zabraknie porównań, z których „303. Bitwa o Anglię” może wyjść obronną ręką.

Nie błagali, walczyli

– Nie błagamy o wolność, my walczymy o wolność – mówił Witold Urbanowicz, jeden z najbardziej znanych pilotów i jeden z głównych bohaterów filmu (w tej roli Marcin Dorociński). We wrześniu 1939 r. nie dane mu było jednak zasmakować zwycięstwa – dysponując przestarzałym samolotem P.7a, nie miał szans na stoczenie równorzędnej walki z pilotami Luftwaffe. Jedynym sukcesem Urbanowicza w spotkaniach z Niemcami nad Dęblinem i Ułężem było to, że nie dał się trafić.

Reklama

Bitwa o Anglię, przygotowująca desant na Wyspy Brytyjskie, rozegrała się latem i jesienią 1940 r. Walczyli lotnicy, artyleria przeciwlotnicza, jednak układ sił dawał Luftwaffe wyraźną przewagę nad Królewskimi Siłami Powietrznymi (RAF).

Niemcy, gdy rozpoczynali bitwę, mieli 2,5 tys. samolotów, w tym ponad 800 myśliwców Messerschmitt 109. Przeciwko nim RAF mógł wystawić tylko 600 myśliwców. Za mało było też doświadczonych w boju pilotów, tych można było jednak znaleźć w armiach krajów podbitych przez Niemców.

Wspólny wróg

Z pomocą przybyli doborowi polscy lotnicy. Bronić Polski już nie mogli, kraj znajdował się już pod. Już nie mogli walczyć za swój kraj, ale mogli się bić ze wspólnym wrogiem. Początkowa nieufność Brytyjczyków do polskich pilotów – dobrze pokazana w filmie – ustąpiła szacunkowi, którym zaczęli ich darzyć.

Tak powstał Dywizjon 303 – jak się okazało, najskuteczniejszy oddział powietrzny w tej bitwie. Nikomu innemu nie udało się zestrzelić takiej liczby niemieckich samolotów. Polakom przypisuje się zestrzelenie ponad 120 niemieckich samolotów. Jednym z dwóch najskuteczniejszych był Witold Urbanowicz.

Przedostał się on do Anglii po ucieczce z sowieckiej niewoli, przez Rumunię i Francję. Zanim został dowódcą eskadry w Dywizjonie 303, latał w 145. Dywizjonie myśliwskim RAF. Później był też dowódcą „303” – mimo oporu części dowództwa Polskich Sił Powietrznych – i 1. Polskiego Skrzydła Myśliwskiego (dywizjony 303, 306 i 308). Charyzmatyczny i bezkompromisowy, nie był popularny wśród władz lotniczych i szybko został odsunięty od służby.

Lista zestrzeleń

Dowództwo dywizjonu Urbanowicz objął po ciężko poparzonym w walce mjr. Zdzisławie Krasnodębskim (w tej roli w filmie Radosław Kaim), którego poparzenia wyeliminowały z walki.

Jan Zumbach (w tej roli w filmie gwiazda „Gry o tron” – Iwan Rheon) też trafił do Dywizjonu 303 naokoło – przez Rumunię, Liban i Francję. Zestrzelił, według oficjalnych danych, 13 samolotów na pewno i kilka prawdopodobnie. Filip Pławiak gra w filmie Mirosława Fericia, z pochodzenia Chorwata. Znalazł się on na 10. miejscu listy najskuteczniejszych pilotów z 10 zestrzeleniami. Zginął w lutym 1942 r. podczas lotu treningowego.

Kryštof Hádek zagrał Josefa Františka, „Czecha, który nazywał siebie Polakiem”. Był jedynym pilotem Dywizjonu 303, który nie miał polskiego obywatelstwa. Odmawiał przejścia do jednostki czeskiej. Zestrzelił 17 samolotów i został jednym z najbardziej skutecznych pilotów, mimo że postępował nieregulaminowo – oddalał się od swojej eskadry i walczył samotnie, zestrzeliwując pojedyncze samoloty. Zginął w październiku 1940 r.

Niebezpieczni dla wroga

František wzmocnił opinię o niesubordynacji Polaków wśród Brytyjczyków. Byli niesubordynowani i niepokorni, ale bardzo niebezpieczni dla wroga. „Stanowili własne prawa, nikt nie mógł nad nimi zapanować” – powiedział jeden z Anglików, który otarł się o Dywizjon 303. Raziły ich fantazja i zapalczywość Polaków, którzy widząc niemieckie maszyny, wpadali w szał bojowy.

Postać Gabriela Horodyszcza, grana przez Adriana Zarembę, jest fikcyjna, stworzona na potrzeby scenariusza. Symbolizuje tych pilotów, których nie udało się sportretować w filmie. Dlatego Horodyszcz to uosobienie największych cnót, które reprezentowali polscy bohaterowie Dywizjonu 303: jest głęboko wierzący, odważny i przyjacielski. Najważniejsza jest dla niego Polska. Ale również dla polskich pilotów była ona najważniejsza.

Tagi:
bitwa

Reklama

Konkurs na słuchowisko w setną rocznicę Bitwy Warszawskiej 2020

2019-11-15 09:08

Kaja Zemła / Polskie Radio

Program 1 Polskiego Radia i Teatr Polskiego Radia ogłaszają konkurs na scenariusz słuchowiska „Cud na Wisłą. Bitwa Warszawska 1920” w związku z obchodzoną w 2020 roku 100. rocznicą Bitwy Warszawskiej. Choć temat konkursu odnosi się do konkretnego wydarzenia, ma również charakter uniwersalny, a sposób ujęcia i zakres skojarzeń związanych z tematem Bitwy Warszawskiej pozostają wyłączną domeną autorów. Najciekawsze scenariusze zostaną zrealizowane i wyróżnione nagrodami pieniężnymi.


Kadr z filmu "1920 Bitwa Warszawska"

Konkurs ma charakter otwarty i jest skierowany do wszystkich, którzy kochają historię. Słuchowiska zgłoszone do konkursu oceni trzyosobowe Jury w składzie: Agnieszka Kamińska – Dyrektor-Redaktor Naczelna Programu 1 Polskiego Radia, Anna Stempniak-Juśkiewicz – Dział Kultury Programu 1 Polskiego Radia oraz Janusz Kukuła – Dyrektor Teatru Polskiego Radia. Dokonując oceny Jury weźmie pod uwagę oryginalność, pomysłowość, wartość artystyczną utworu oraz atrakcyjność i realność przedstawienia scenariusza w formie radiowego słuchowiska teatralnego.

– Polskie Radio słynie ze wspaniałych słuchowisk teatralnych. Szczycimy się dorobkiem Teatru Polskiego Radia, to nasza perła. Ogłaszając wspólnie konkurs na słuchowisko, Jedynka pragnie uczcić tę wyjątkową rocznicę – mówi Agnieszka Kamińska, Dyrektor-Redaktor Naczelna Programu 1 Polskiego Radia – Konkurs idealnie wpisuje się w edukacyjną misję nadawcy publicznego, propagując wartości historyczne i narodowe – dodaje.

Jury liczy zarówno na słuchowiska dokumentalne, jak i scenariusze oparte na fikcji literackiej. Docenione zostaną scenariusze niebanalne, a nawet nowatorskie, zarówno w treści jak i w formie, uwzględniające specyfikę radiowych środków artystycznego wyrazu oraz kontekst historyczny, polityczny i międzynarodowy, współcześnie interpretujące znaczenie wydarzeń roku 1920.

– Jest to jeden z najtrudniejszych konkursów, jakie ogłaszamy, bo jest związany z konkretnym wydarzeniem historycznym i to wydarzeniem, które miało i wciąż ma wpływ na losy całej Europy i całego świata – mówi Janusz Kukuła. – Oczekujemy na utwory, które zwłaszcza młodym ludziom przybliżą tamten czas – podkreślił. Dyrektor Teatru Polskiego Radia zaznacza, że to jedynie od wyobraźni piszących zależy, czy utwory będą opowiadały historie konkretnych postaci historycznych, czy „zwykłych” mieszkańców Warszawy lub Radzymina.

Słuchowisko w wersji realizacyjnej powinno trwać maksymalnie 45 minut co oznacza, że scenariusze nie mogą mieć więcej niż 27-30 stron. Do realizacji skierowane zostaną trzy prace wyróżnione w konkursie. Laureatom przyznane zostaną również nagrody pieniężne w wysokości: 10.000 zł (I nagroda), 7.000 zł (II nagroda) i 4.000 zł (III nagroda).

Udział w konkursie oznacza akceptację regulaminu. Scenariusze można dostarczyć osobiście lub przesłać pocztą do 15 marca 2020 roku. Jury ogłosi zwycięzców do 30 kwietnia.

Więcej informacji oraz regulamin konkursu: polskieradio.pl.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Święty Mikołaj - „patron daru człowieka dla człowieka”

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 49/2004

6 grudnia cały Kościół wspomina św. Mikołaja - biskupa. Dla większości z nas był to pierwszy święty, z którym zawarliśmy bliższą znajomość. Od wczesnego dzieciństwa darzyliśmy go wielką sympatią, bo przecież przynosił nam prezenty. Tak naprawdę zupełnie go wtedy jeszcze nie znaliśmy. A czy dziś wiemy, kim był Święty Mikołaj? Być może trochę usprawiedliwia nas fakt, że zachowało się niewiele pewnych informacji na jego temat.

pl.wikipedia.org

Wyproszony u Boga

Około roku 270 w Licji, w miejscowości Patras, żyło zamożne chrześcijańskie małżeństwo, które bardzo cierpiało z powodu braku potomka. Oboje małżonkowie prosili w modlitwach Boga o tę łaskę i zostali wysłuchani. Święty Mikołaj okazał się wielkim dobroczyńcą ludzi i człowiekiem głębokiej wiary, gorliwie wypełniającym powinności wobec Boga.
Rodzice osierocili Mikołaja, gdy był jeszcze młodzieńcem. Zmarli podczas zarazy, zostawiając synowi pokaźny majątek. Mikołaj mógł więc do końca swoich dni wieść dostatnie, beztroskie życie. Wrażliwy na ludzką biedę, chciał dzielić się bogactwem z osobami cierpiącymi niedostatek. Za swoją hojność nie oczekiwał podziękowań, nie pragnął rozgłosu. Przeciwnie, starał się, aby jego miłosierne uczynki pozostawały otoczone tajemnicą. Często po kryjomu podrzucał biednym rodzinom podarki i cieszył się, patrząc na radość obdarowywanych ludzi.
Mikołaj chciał jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga. Doszedł do wniosku, że najlepiej służyć Mu będzie za klasztornym murem. Po pielgrzymce do Ziemi Świętej dołączył do zakonników w Patras. Wkrótce wewnętrzny głos nakazał mu wrócić między ludzi. Opuścił klasztor i swe rodzinne strony, by trafić do dużego miasta licyjskiego - Myry.

Biskup Myry

Był to czas, gdy chrześcijanie w Myrze przeżywali żałobę po stracie biskupa. Niełatwo było wybrać godnego następcę. Pewnej nocy jednemu z obradujących dostojników kościelnych Bóg polecił we śnie obrać na wakujący urząd człowieka, który jako pierwszy przyjdzie rano do kościoła. Człowiekiem tym okazał się nieznany nikomu Mikołaj. Niektórzy bardzo się zdziwili, ale uszanowano wolę Bożą. Sam Mikołaj, gdy mu o wszystkim powiedziano, wzbraniał się przed objęciem wysokiej funkcji, nie czuł się na siłach przyjąć biskupich obowiązków. Po długich namowach wyraził jednak zgodę uznając, że dzieje się to z Bożego wyroku.
Biskupią posługę pełnił Mikołaj ofiarnie i z całkowitym oddaniem. Niósł Słowo Boże nie tylko członkom wspólnoty chrześcijańskiej. Starał się krzewić Je wśród pogan.
Tę owocną pracę przerwały na pewien czas edykty cesarza rzymskiego Dioklecjana wymierzone przeciw chrześcijanom. Wyznawców Jezusa uczyniono obywatelami drugiej kategorii i zabroniono im sprawowania obrzędów religijnych. Rozpoczęły się prześladowania chrześcijan. Po latach spędzonych w lochu Mikołaj wyszedł na wolność.
Biskup Mikołaj dożył sędziwego wieku. W chwili śmierci miał ponad 70 lat (większość ludzi umierała wtedy przed 30. rokiem życia). Nie wiemy dokładnie, kiedy zmarł: zgon nastąpił między 345 a 352 r. Tradycja dokładnie przechowała tylko dzień i miesiąc tego zdarzenia - szósty grudnia. Podobno w chwili śmierci Świętego ukazały się anioły i rozbrzmiały chóry anielskie.
Mikołaj został uroczyście pochowany w Myrze.

Z Myry do Bari

Wiele lat później miasto uległo zagładzie, gdy w 1087 r. opanowali je Turcy. Relikwie Świętego zdołano jednak w porę wywieźć do włoskiego miasta Bari, które jest dzisiaj światowym ośrodkiem kultu św. Mikołaja. Do tego portowego miasta w południowo-wschodniej części Włoch przybywają tysiące turystów i pielgrzymów. Dla wielu największym przeżyciem jest modlitwa przy relikwiach św. Mikołaja.

Międzynarodowy patron

Biskup z Myry jest patronem Grecji i Rusi. Pod jego opiekę oddały się Moskwa i Nowogród, ale także Antwerpia i Berlin. Za swego patrona wybrali go: bednarze, cukiernicy, kupcy, młynarze, piekarze, piwowarzy, a także notariusze i sędziowie. Jako biskup miasta portowego, stał się też patronem marynarzy, rybaków i flisaków. Wzywano św. Mikołaja na pomoc w czasie burz na morzu, jak również w czasie chorób i do obrony przed złodziejami. Opieki u niego szukali jeńcy i więźniowie, a szczególnie ofiary niesprawiedliwych wyroków sądowych. Uznawano go wreszcie za patrona dzieci, studentów, panien, pielgrzymów i podróżnych. Zaliczany był do grona Czternastu Świętych Wspomożycieli.

Święty zawsze aktualny

Od epoki, w której żył św. Mikołaj, dzieli nas siedemnaście stuleci. To wystarczająco długi czas, by wiele wydarzeń z życia Świętego uległo zapomnieniu. Dziś wiedza o nim jest mieszaniną faktów historycznych i legend. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że nawet w fantastycznie brzmiących opowieściach o św. Mikołaju tkwi ziarno prawdy.
Święty Mikołaj nieustannie przekazuje nam jedną, zawsze aktualną ideę. Przypomina o potrzebie ofiarności wobec bliźniego. Pięknie ujął to papież Jan Paweł II mówiąc, że św. Mikołaj jest „patronem daru człowieka dla człowieka”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Msza Święta jubileuszowa u sióstr Bernardynek w Wieluniu

2019-12-06 18:52

Zofia Białas / Niedziela

Zofia Białas / Niedziela
bp. Andrzej Przybylski oraz bp. Jan Wątroba
Wieluńskie Bernardynki w dniu 6 grudnia, w patronalne święto kościoła św. Mikołaja, zaprosiły wielunian na uroczystą Eucharystię. Eucharystia była uwielbieniem Boga za 200 lat pobytu i trwania sióstr w obecnym klasztorze, do którego przybyły w 1819 roku ze swojego pierwotnego klasztoru i kościoła po zamknięciu klasztoru Paulinów. Uroczystej Mszy Świętej koncelebrowanej przewodniczył ks. bp Jan Wątroba. W koncelebrze ks. bp Andrzej Przybylski, kapłani z Wielunia i spoza Wielunia. Swoim śpiewem ubogacił liturgię Chór Parafialny z parafii św. Józefa w Wieluniu pod kierownictwem organisty Szymona Blajera. Okolicznościowe kazanie wygłosił ks. bp Andrzej Przybylski. Rozpoczynając kazanie przywołał słowa ks. kapelana Andrzeja Walaszczyka przypominające trzy powody, które przyprowadziły wiernych na tą szczególną Eucharystię, a były to: jubileusz 200-lecia pobytu sióstr w obecnym klasztorze, wspomnienie świętego Mikołaja – patrona kościoła klasztornego i poświęcenie nowego domu sióstr z nowicjatu. Myślą przewodnią kazania były słowa „powołani do świętości”. Do świętości, mówił kaznodzieja, jest powołany każdy z nas, ale świętym zostanie ten, kto nie utraci kontaktu z Bogiem. Tylko człowiek trwający w kontakcie z Bogiem, będzie swoim życiem zachęcał innych do świętości, do bycia dobrym człowiekiem, bo święty, to człowiek dobry. Przykładem, święci, święty Mikołaj, święty Franciszek z Asyżu, święci, którzy nieśli współbraciom w wierze pokój i dobro. Tym, co pozwala utrzymać kontakt z Bogiem, kontynuował, jest modlitwa i Eucharystia. Dziś dziękujemy siostrom Bernardynkom za ich trwanie na modlitwie i omadlanie tych, co na modlitwę i na Eucharystię nie znajdują czasu. Po uroczystym „Ciebie Boga wysławiamy” i litanii do św. Mikołaja ks. bp Jan Wątroba pobłogosławił wszystkich obecnych na Eucharystii Najświętszym Sakramentem. Uroczystości zakończyły się poświęceniem nowego domu sióstr z nowicjatu. Poświęcili go ks. bp Jan Wątroba i ks. bp Andrzej Przybylski.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem