Reklama

Tak jak i w życiu...

2018-11-07 08:41


Niedziela Ogólnopolska 45/2018, str. 55

Te wybory miały być testem, czy szybkie zbliżenie Bośni i Hercegowiny z NATO i Unią Europejską jest możliwe. Odpowiedź jest jednoznaczna: nie, na razie nie jest możliwe. I nie wiadomo, kiedy będzie

Wyniki wyborów powszechnych w Bośni i Hercegowinie nie przybliżyły kraju do reszty Europy. Jak daleko było z Sarajewa do Brukseli, tak nadal jest. A wszystko za sprawą wyboru na prezydenta serbskiej części kraju – Republiki Serbskiej i na przedstawiciela w prezydium Bośni i Hercegowiny – Milorada Dodika, prorosyjskiego nacjonalisty, przeciwnika integracji. Dodik okazał swoją radość z wyniku wyborczego w nietypowy jak na polityka sposób: zaśpiewał, co wielokrotnie pokazała telewizja.

Ten wybór stanowi problem dla Europy, nieprzypadkowo Bośnia i Hercegowina nie ma nawet statusu kandydata do UE. Znawcy Bałkanów przypuszczają, że Milorad Dodik, który na każdym kroku podkreśla konieczność zwiększenia autonomii Serbów, będzie chciał coraz dobitniej pokazywać światu, że Bośnia i Hercegowina nie ma racji bytu, jest państwem dysfunkcjonalnym, które trzeba podzielić i przyłączyć jego serbską część do Wielkiej Serbii.

Krok do secesji

Poza Serbią oraz Bośnią i Hercegowiną o Miloradzie Dodiku wielu usłyszało przed dwoma laty, gdy bośniaccy Serbowie zorganizowali referendum. Organizatorzy zapytali pozornie tylko o święto niepodległości: czy ma się odbywać 9 stycznia, ale Serbowie doskonale wiedzieli, że pytanie ma szerszy kontekst. Bo 9 stycznia to nie tylko święto prawosławne, ale także dzień, w którym w 1992 r. lokalny parlament ogłosił niepodległość, co dało początek krwawej wojnie bośniackiej, która trwała do 1995 r. i pochłonęła blisko 150 tys. ofiar.

Reklama

Po ogłoszeniu wyników referendum, w którym 99 proc. Serbów opowiedziało się za ustanowieniem święta, Dodik mógł triumfować. – Walczymy o wolność, o prawa dla Republiki Serbskiej – powiedział Dodik. I choć już wcześniej bośniacki trybunał konstytucyjny uznał referendum za nielegalne, nastroje zostały podgrzane do czerwoności. Na Zachodzie uznano to za krok do secesji, która mogła pogrążyć cały region w nowym konflikcie. Choć do niego nie doszło, wciąż wisi w powietrzu, tym bardziej że Serbowie co jakiś czas dolewają oliwy do ognia.

Twór z Dayton

Dolewają, m.in. wciąż wzywając do utworzenia Wielkiej Serbii przez dołączenie do „macierzy” kawałków sąsiednich państw, w tym bośniackiej Republiki Serbskiej i północnej części Kosowa. – Bośnia jako państwo nie ma perspektyw, a jego części powinny się rozejść – wypowiada się regularnie w wywiadach Dodik i twierdzi, że Bośnia i Hercegowina to „sztuczny twór, który nie jest państwem”. Narusza w ten sposób bośniackie tabu – ład nadany państwu przez układ w Dayton.

Układ z 1995 r., przewidujący podział kraju na dwie części: Federację Bośni i Hercegowiny oraz Republikę Serbską, powołujący trójstronny system zarządzania, który pozwoliłby zachować integralność terytorialną kraju, nie jest doskonały, ale pozwala do dziś na utrzymanie pokoju. Wydawało się, że zrozumiał to w końcu Milorad Dodik, przed mniej więcej rokiem zmieniając ton wypowiedzi o ewentualnej secesji Republiki. Zapowiadane referendum niepodległościowe, które miałoby się odbyć do końca 2018 r., pod presją USA i UE odłożono „na później” w celu uniknięcia zaostrzenia podziałów w kraju.

Końca nie widać

Analitycy wskazują, że niedobrym prognostykiem dla przyszłości kraju było to, że w niedawnych wyborach czołowe partie serbskie, chorwackie i muzułmańskie prowadziły kampanię pod nacjonalistycznymi hasłami, odgrzewając programy z czasów wojny. Nie oferowały natomiast jasnych programów w dziedzinie ekonomicznej i politycznej. Głównym punktem programu Dodika i jego zwolenników wydaje się niechęć do wstąpienia Bośni i Hercegowiny do NATO, a kiedyś może i do UE.

Żyjący obok siebie mieszkańcy obydwu części Bośni i Hercegowiny inaczej oceniają zdarzenia z historii najnowszej, żywej w pamięci, inaczej widzą też przyszłość kraju. Zbliżenie z NATO jest celem Bośniaków i Chorwatów, czujących dystans do Serbów, z którymi niedawno toczyli regularne walki. Proces mający na celu pełne członkostwo Bośni i Hercegowiny w NATO toczy się od 2006 r. i końca nie widać.

Gdy dokładnie przed rokiem parlament Republiki Serbskiej przyjął rezolucję o neutralności Bośni i Hercegowiny, co w praktyce ma się przełożyć na niewchodzenie do NATO, z góry było wiadomo, że rezolucja ta nie ma mocy prawnej, ale Serbom chodziło o deklarację. Wyniki tych wyborów z pewnością nie przyspieszą porozumienia z NATO i są bardzo na rękę Rosji. Tak jak niedawne fiasko referendum w Macedonii, odkładające sprawę jej akcesji do Paktu Północnoatlantyckiego w nieokreśloną przyszłość.

Reklama

Zaatakowano księdza z Najświętszym Sakramentem!

2019-09-15 20:34

Red.

Ksiądz idący do chorego w pierwszy piątek września został zelżony i uderzony – wynika ze słów metropolity częstochowskiego księdza arcybiskupa Wacława Depo. Hierarcha opowiedział o tym fatalnym wydarzeniu w rozmowie z „Niedziela TV”.

Bożena Sztajner/Niedziela

W wywiadzie metropolita częstochowski opisał wydarzenie, do jakiego doszło w pierwszy piątek września. Wtedy też siedzący na ławce pijany mężczyzna zaatakował księdza idącego do chorego z Ciałem Pańskim. Atak najpierw miał wymiar słowny, a następnie fizyczny (uderzenie w twarz). Pierwszy z ciosów napastnika dotarł do duchowego, zaś przed drugim ksiądz zdołał się zasłonić. Następnie na pomoc kapłanowi przyszli przechodnie. W trakcie interwencji policji ksiądz zdecydował, że nie wniesie oskarżenia.

Jednak zdaniem arcybiskupa Wacława Depo zapisanie nazwiska sprawcy byłoby zasadne, gdyż jest on mieszkańcem konkretnej parafii i powinny zostać wobec niego wyciągnięte społeczne konsekwencje. Hierarcha przywołał tutaj przykład papieża Jana Pawła II, który miłosiernie przebaczył Mehmetowi Ali Ağcy, jednak wymiar sprawiedliwości podejmował działania, a terrorysta znalazł się w więzieniu.

„Takie sytuacje kiedyś się nie zdarzały, a teraz w #Częstochowa kapłan idący z Komunią Świętą do chorego został pobity” – napisał na Twitterze dziennikarz tygodnika „Niedziela” Artur Stelmasiak, który opublikował także fragment rozmowy z arcybiskupem Depo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież do lekarzy: nie traćcie z oczu godności człowieka

2019-09-20 15:45

vaticannews.va / Watykan (KAI)

Odpowiedzialność pracowników służby zdrowia dotycząca troski o chorego znajduje najgłębszą inspirację we wrodzonym i niezbywalnym wymiarze etycznym zawodu lekarskiego, o czym świadczy już starożytna przysięga Hipokratesa, według której każdy lekarz jest zobowiązany okazywać najwyższy szacunek życiu ludzkiemu i jego świętości. Słowa te, zaczerpnięte z encykliki Jana Pawła II "Evangelium vitae", papież Franciszek skierował do członków Krajowej Federacji Towarzystw Chirurgów i Dentystów we Włoszech, których przyjął na audiencji.

© "L'Osservatore Romano"

Franciszek zaznaczył, że choroba nie jest tylko przypadkiem medycznym, ale stanem konkretnej, niepowtarzalnej osoby. Stąd potrzeba swoistego kodeksu wartości, aby nadać chorobie i pracy lekarskiej wymiar ludzki. Papież przestrzegł także przed wchodzeniem w kulturę śmierci.

- Wobec wszelkich zmian, jakie zachodzą w medycynie i społeczeństwie, których jesteście świadkami, ważną rzeczą jest, aby lekarz nie stracił z oczu wyjątkowości każdego chorego, z jego godnością i wrażliwością. Mężczyznę i kobietę, którym należy towarzyszyć z sercem, mądrością, szczególnie w najtrudniejszych sytuacjach. Dzięki takiej postawie można i powinno się odrzucić wszelką pokusę – wywołaną także przez zmiany ustawodawcze - używania medycyny dla wypełnienia woli chorego, który chce umrzeć, towarzysząc mu przy samobójstwie lub będąc bezpośrednią przyczyną śmierci poprzez eutanazję. Chodzi o błędne drogi wobec wyborów, które nie są, jak by się wydawało, wyrazami wolności człowieka, gdyż niosą ze sobą możliwość odrzucenia chorego lub fałszywe współczucie wobec prośby o pomoc w przyśpieszeniu śmierci - podkreślił papież.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem