Reklama

Magnificat, więcej niż schola

2018-12-12 07:49

Andrzej Tarwid
Edycja warszawska 50/2018, str. VII

Archiwum parafii
Schola Magnificat po złożeniu przyrzeczeń. U góry ks. proboszcz Jerzy Sieńkowski (z lewej) i ks. Jan Roztocki. Z prawej z gitarą s. Anna Piętak

Śpiewem ubogacają liturgię, kolędują, występują na szkolnych akademiach. A dla seniorów zrobili biało-czerwone różańce

W niedzielę Chrystusa Króla w parafii Matki Bożej Królowej Polski w Jabłonnie odbyła się wyjątkowa uroczystość. Grupa 25 dzieci odnowiła przyrzeczenia, w których zobowiązała się śpiewem i całym swoim życie wielbić Pana Boga. Kolejne 20 dzieci przyrzeczenia złożyło po raz pierwszy. Dzięki temu po ślubowaniu dziewczynki mogły nałożyć jasnoniebieskie peleryny, chłopcy otrzymali peleryny granatowe.

Okazuje się, że chętnych, aby mieć taki strój było więcej. – Po przyrzeczeniach dowiedziałam się, że wśród dzieci rozeszła się plotka, że w scholi Magnificat nie ma już miejsca – mówi „Niedzieli” zaskoczona s. Anna Piętak, która z dwoma innymi dominikankami Matki Bożej Różańcowej prowadzi scholę w Jabłonnie.

Działać, działać, działać

Magnificat powstała niecałe półtora roku temu. Czym w tym czasie stała się schola dla parafii? – Elementem życia duszpasterskiego – mówi z powagą ks. proboszcz Jerzy Sieńkowski. – Schola ubogaca śpiewem Liturgię, ale przede wszystkim te dzieci wchodzą w żywą relację z Panem Bogiem. Potem niosą to do swoich domów i szkół – opowiada ks. Sieńkowski i podkreśla. – W dzisiejszych czasach taki rodzaj ewangelizacji jest bardzo ważny i potrzebny.

Reklama

O prowadzenie scholi ks. Sieńkowski poprosił dominikanki. Siostry do dzisiaj pamiętają słowa kapłana. – Powiedział: „Działać, działać i jeszcze raz działać! A jak są jakieś sprawy czy problemy to proszę przychodzić do mnie” – wspomina s. Anna i dodaje, że schola zawsze może liczyć na wsparcie kapłana w zakupie śpiewników, materiałów na stroje, biletów np. do kina, itd.

Rozmowa proboszcza z siostrami odbyła się wiosną 2017r. We wrześniu rozpoczęły się pierwsze próby scholi dziecięcej. A niecałe sześć tygodni później miał miejsce pierwszy występ z okazji 100-lecia objawień Matki Bożej Fatimskiej. Potem wszystko potoczyło się szybko. Magnificat przygotowała jasełka, kolędowała po Jabłonnie, występowała w szkole i domu opieki „Złota Jesień”. Dzieci zrobiły też ozdoby świąteczne razem z grupą bielanek.

Integracja

Realizowanych projektów było tyle, że dominikanki musiały robić scholi dodatkowe próby i spotkania. Dla większości dzieci nie było problemem pogodzenie nauki śpiewu z nauką w szkole. Jednak dla rodziców stało się to już dużym wyzwaniem. Musieli znaleźć czas i zorganizować się, żeby swoje pociechy zwieźć na występ oraz na coraz większą ilość prób.

– Jesteśmy bardzo wdzięczne rodzicom, że zawsze możemy liczyć na ich pomoc – podkreśla s. Anna. To ona wysyła rodzicom sms z informacjami o spotkaniach. – Teraz już wiem, że oni odpisują tylko wtedy, jak z ważnych powodów nie mogą przywieźć dzieci. Ale za pierwszym razem byłam mocno zaniepokojona czy ktoś będzie na spotkaniu, ponieważ rodzice nie odpisali na moją wiadomość – wspomina z uśmiechem.

Zaangażowanie rodziców w dzieła podejmowane przez Magnificat dobrze rozumie p. Jadwiga. Sama jest mamą dwóch córek, które uczęszczają do scholi i bielanek. – Spotkania te wpływają na zmianę ich myślenia. Córki uczą się patrzenia na życie przez obowiązki. Uczą się także innego podejścia do wiary oraz wrażliwości na drugiego człowieka – mówi „Niedzieli” p. Jadwiga.

Rodzice nie tylko przywożą dzieci na spotkania. Angażują się także jako opiekunowie podczas wyjazdów do kina, teatru oraz na pielgrzymkę śladami św. Jana Pawła II.

Ten ostatni wyjazd był nagrodą za akademię na 100-lecie odzyskania niepodległości. Schola przygotowała występ słowno-muzyczny o św. Papieżu Polaku. Pokazywany był on m.in. w szkole podstawowej, do której chodzą śpiewający w Magnificat.

Reakcja uczniów na występ zaskoczyła nauczycieli. – W szkole często jest tak, że nawet coś błahego staje się powodem do śmiechu. Tymczasem widownia włączyła się w śpiewanie niektórych utworów – opowiada s. Anna i zdradza, że w jej gitarze pękła struna tuż przed jedną z pieśni. – Dzieci nigdy wcześniej nie śpiewały a cappella. Mimo to utwór wykonały znakomicie – mówi z dumą.

Łzy wzruszenia i łzy radości

Na dzieciach z Magnificat największe wrażenie zrobiła natomiast wizyta w domu pomocy „Złota Jesień”. Wcześniej niewielu z nich wiedziało, że takie miejsca w ogóle są. Po pierwszym występie seniorzy płakali z radości, a młodzi ze wzruszenia. Dzieci same podjęły też decyzję, że dom pomocy będą odwiedzać częściej. I byli m.in. z: jasełkami, kolędami, animacją. W maju na nabożeństwie majowym, a w listopadzie z występem słowno-muzycznym oraz biało-czerwonymi różańcami.

– Schola wniosła do parafii nowy impuls. Widać go w naszym kościele, rodzinach, szkole i wśród ludzi, dla których występują, i z którymi się spotykają – podsumowuje ks. Jerzy Sieńkowski.

Tagi:
śpiew

Reklama

Basilica Cantans – Kościół śpiewa

2019-01-23 11:50

Anna Majowicz
Edycja wrocławska 4/2019, str. VI

Łączy ich pasja i miłość do muzyki chóralnej, nieustający apetyt na nowe wyzwania oraz prawdziwa przyjaźń. Bazyliszki – bo tak nazywają sami siebie członkowie Chóru Basilica Cantans – od 15 lat uświetniają wydarzenia wrocławskiego Kościoła. Bogaty repertuar pozwala im także na udział w świeckich uroczystościach

Anna Majowicz
Chór Basilica Cantans w czasie cotygodniowej próby Pod Czwórką

Chór Basilica Cantans powstał z początkiem 2004 r., z inicjatywy byłych członków Akademickiego Chóru Górniczego Politechniki Wrocławskiej, którzy po latach rozłąki spotkali się ponownie, aby uświetnić jubileuszową, 30. edycję Festiwalu Barbórkowego Chórów Studenckich. – Nie widzieliśmy się parę lat, a zaśpiewaliśmy tak, jak byśmy ćwiczyli regularnie. To spotkanie zaowocowało reaktywacją zespołu – już kilka tygodni później rozpoczęliśmy próby w sali biblioteki bazyliki mniejszej pw. św. Elżbiety Węgierskiej – mówi Mirosława Jura-Żegleń, dyrygent i kierownik artystyczny chóru. Ponieważ dyrygentka miała wówczas troje małych dzieci, nie podjęła się piastowania tej funkcji od samego początku. Pierwsze trzy lata czynił to Bogdan Tabisz – kantor i organista.

W latach 2008-14 chór działał przy parafii św. Antoniego. – Chociaż sala biblioteki kościoła garnizonowego była bardzo nastrojowa, to niestety, nie zawsze mogliśmy z niej korzystać – mówi Dorota Cieplińska, śpiewająca tenorem. Jak zaznacza, zapewne ćwiczyliby tam do dziś, gdyby nie propozycja proboszcza z wrocławskiej parafii św. Antoniego.

– O. Jarosław Zatoka usłyszał nas, gdy graliśmy koncert patriotyczny na Karłowicach. Zaprosił do siebie i bardzo wspierał. Po latach został przeniesiony do innej parafii, a razem z jego odejściem przenieśliśmy się i my – dodaje. Dzięki życzliwości ks. Zdzisława Madeja zespół mógł kontynuować działalność na rzecz parafii środowisk twórczych w kościele pw. św. Marcina. Obecnie chór rezyduje na Ostrowie Tumskim, deklarując swoją przynależność do archikatedry wrocławskiej, gdzie duchowym przewodnikiem zespołu jest jej proboszcz, ks. Paweł Cembrowicz.

Bogaty repertuar

Aktualnie zespół liczy ok. 35 ludzi wielu profesji, tworzą go m.in. lekarze, pielęgniarki, architekci, nauczyciele, przedszkolanki, a nawet siostra nazaretanka. Członkowie zespołu podkreślają zasługi ich charyzmatycznej dyrygentki. – Mirka uczyła mojego syna w szkole muzycznej. Kiedyś zaprosiłam ją do przedszkola, które prowadzę. Gdy usłyszała, jak podśpiewuję dzieciom, przez kolejne dwa miesiące dzwoniła do mnie z uporem, namawiając na członkostwo w chórze – wyznaje Dorota Cieplińska. Cztery miesiące później do chóru dołączyła Joanna Pawlak. – Pracuję obok kościoła garnizonowego. Pamiętam, że pewnej zimy wybrałam się tam na Mszę św. Chór uświetniał ją swym śpiewem. Ich muzyka tak mnie poruszyła, że po Eucharystii podeszłam do nich i zapytałam, czy mogę dołączyć – mówi Joanna, która śpiewa altem, a ponadto pełni obowiązki wiceprezesa chóru. Podobnie jak Asia, na Mszy św. (z tym, że już na Karłowicach) zespół usłyszała Maria Furman, która dzięki temu dziś jest sopranistką chóru. W chórze śpiewają także małżeństwa. Chór specjalizuje się w wykonywaniu muzyki sakralnej, ale repertuar zespołu stanowi szerokie spektrum różnych działów – od muzyki cerkiewnej, mszy i oratoriów, po utwory patriotyczne, kolędy, pieśni ludowe, świeckie czy muzykę z popularnych hitów filmowych.

– Kilka lat temu organizatorzy Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Współczesnej zaproponowali naszej żeńskiej części wykonanie utworów po mandaryńsku. Zgodziłyśmy się i dałyśmy radę! – chwali śpiewające niewiasty Mirosława Jura-Żegleń.

Dobra atmosfera

Zespół tworzą zarówno chórzyści z wieloletnim stażem i doświadczeniem śpiewaczym, jak również studenci i parafianie, którzy sztuki tej uczą się od niedawna. Działalność w chórze pozwala twórczo spędzić wolny czas poprzez obcowanie ze sztuką muzyczną – i to jest bardzo ważne. Jednak dla chórzystów równie ważna jest miła atmosfera, która sprzyja zacieśnieniu kontaktów towarzyskich. Możliwość śpiewania jest oderwaniem się od szarej rzeczywistości.

Daj się złowić

– Potrafimy zaśpiewać Oratorium „Mesjasz”, a nie wydaje mi się, by inny amatorski chór się go podjął – mówi Krzysztof Bogdan, tenor. – Nasza publiczność może być pewna, że robimy to z pełnym zaangażowaniem i przekonaniem – dodaje.

Marzeniem chórzystów jest, by przekazać swoją wiedzę i umiejętności dalej. – Nowi chórzyści są dla nas na wagę złota. Wrocław to duże miasto, z wieloma kościołami. Promowane są chóry akademickie i szkolne. Takie chóry, jak nasz, mają trochę pod górkę. Mamy jednak nadzieję, że uda nam się w tym roku jakąś perełkę złowić – mówi Joanna Pawlak. – Mamy doświadczenie, które nie powinno się zmarnować – wtóruje Anna Mróz, sopranistka.

Obecnie próby chóru odbywają się w Metropolitalnym Studium Organistowskim we Wrocławiu przy ul. Katedralnej 4 – w poniedziałki i w czwartki w godzinach 18.45-21.00.

– Zapraszamy każdego, kto chciałby spróbować swoich sił w muzyce. Zapewniamy dobre warunki pracy, miłą atmosferę i udział w wielu programach, koncertach, festiwalach, przedsięwzięciach muzycznych i projektach artystycznych. Przyjdź, zaryzykuj. Daj się złowić! – zachęcają członkowie chóru.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: zaprezentowano elektroniczny różaniec dla młodych

2019-10-15 19:31

vaticannews.va / Watykan (KAI)

W Watykanie zaprezentowano dziś elektroniczny różaniec. Działający wraz z mobilną aplikacją nie tylko ułatwia odliczanie kolejnych „Zdrowasiek”, ale proponuje bogaty materiał dydaktyczny, który uczy modlitwy różańcowej oraz proponuje różne rozważania.

stock.adobe.com

Jest to nowa inicjatywa Apostolstwa Modlitwy, czyli Światowej Sieci Modlitwy z Papieżem. Jak mówi jej dyrektor, chodzi tu o połączenie wielkiej tradycji duchowej z najnowszą techniką. Wszystko po to, aby zachęcić młodych do odmawiania różańca – mówi ks. Frédéric Fornos SJ.

„W tym nadzwyczajnym miesiącu misyjnym, pamiętając, że modlitwa stanowi centrum misji Kościoła, proponujemy Click To Pray eRosary – elektroniczny różaniec, aby nauczyć młodych modlić się o pokój na świecie. Na ostatnich Światowych Dniach Młodzieży papież poprosił nas, byśmy pomogli młodym modlić się o pokój – powiedział Radiu Watykańskiemu ks. Fornos. – Wiemy, jak bardzo świat potrzebuje dziś pokoju. Podjęliśmy więc różne inicjatywy, a teraz w październiku, miesiącu różańca, wprowadzamy tę nową pomoc, aby młodzi mogli modlić się o pokój w ich cyfrowym świecie. Stosując najbardziej zaawansowaną technologię, uczymy młodych różańca, bo niekiedy nie wiedzą, jak to robić. Jest to różaniec z obrazkami, z audioprzewodnikiem, z pedagogią, która stopniowo wprowadza nas w modlitwę w intencji wielkich wyzwań ludzkości i misji Kościoła”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bielsko-Biała: najstarsza bielska świątynia znowu w średniowiecznym blasku

2019-10-17 19:30

rk / Bielsko-Biała (KAI)

Zakończyły się prace konserwatorskie przy najstarszej na terenie Bielska-Białej, XIV-wiecznej świątyni pw. św. Stanisława BM. Dzięki przedsięwzięciu kościół uchroniono przed postępującym niszczeniem, ale i przywrócono do jego pierwotnego, średniowiecznego kształtu estetycznego. Podczas prac specjaliści odkryli fragmenty barwnej polichromii na wschodniej ścianie prezbiterium.

Silar / Wikipedia
Tryptyk ołtarzowy w kościele św. Stanisława

Radości nie ukrywa proboszcz parafii ks. Zygmunt Siemianowski. „To ważny dzień dla naszej wspólnoty. Świątynia była pęknięta w dwóch miejscach - od fundamentu po strop. Zahamowano dalszy proces niszczenia, przywrócono wygląd oryginalny” – dodał.

Właściciel firmy konserwatorskiej „AC Konserwacja Zabytków” Aleksander Piotrowski poinformował, że w wyniku prac usunięto cementowe tynki na świątyni. „Przywróciliśmy natomiast, o ile to jest dziś możliwe, we wszystkich wymiarach pierwotny aspekt technologiczny budowy tej świątyni, polegający na użyciu wapna gaszonego” – zaznaczył i zaznaczył, że zewnętrzna warstwa obiektu została pomalowana farbą wapienną.

Dzięki inwestycji konserwatorsko-budowlanej wykonane zostały m.in. takie prace jak: izolacja fundamentów kościoła, konserwacja więźby dachowej oraz zabezpieczenie stropu kościoła. Przywrócono nawiązujące do średniowiecza tynki na elewacjach zewnętrznych, które zostały niefortunnie pokryte w minionym wieku tynkami cementowymi. Ich obecność stanowiła zagrożenie dla bezcennych polichromii gotyckich i renesansowych zachowanych w prezbiterium i na łuku tęczowym we wnętrzu świątyni.

Zdaniem ks. dr. Szymona Tracza, konserwatora architektury i sztuki sakralnej diecezji bielsko-żywieckiej, prawdziwą sensacją było odkrycie fragmentów barwnej polichromii na wschodniej ścianie prezbiterium. Historyk sztuki z UPJPII i przypomniał, że na ziemiach polskich na zewnątrz budowli zachowało się bardzo mało średniowiecznych wypraw tynkarskich i dekoracji malarskich.

Zabiegi konserwatorskie związane były z projektem „Stare Bielsko – odNowa – prace konserwatorskie, restauratorskie i roboty budowlane w zabytkowym kościele św. Stanisława BM dla utworzenia nowej oferty kulturalnej regionu”. Jego realizacja stała się możliwa dzięki funduszom z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego, wkładu własnego parafii oraz wydatnej pomocy Urzędu Miasta Bielska-Białej. Koszt realizacji projektu wyniósł ponad 2 miliony złotych.

Gotycki kościół św. Stanisława wybudowano w drugiej połowie XIV w. Został ufundowany przez księcia cieszyńskiego Przemysława I Noszaka. To najstarszy obiekt na terenie miasta. W kościele oprócz imponującego, późnogotyckiego tryptyku z początku wieku XVI, przypisywanego Mistrzowi Rodziny Marii, znajdują się m.in. portale z 1380 roku, drzwi z zakrystii do prezbiterium z 1500 r., gotyckie polichromie.

Świątynia pełniła funkcję kościoła parafialnego dla miasta Bielska i wsi Bielsko do 1447 r. Wówczas stała się kościołem filialnym parafii św. Mikołaja w Bielsku. W 1953 r. została erygowana parafia św. Stanisława w Starym Bielsku. Od 1992 r. parafia należy do diecezji bielsko-żywieckiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem