Reklama

W jedności siła

2018-12-12 07:49


Edycja zielonogórsko-gorzowska 50/2018, str. IV

Karolina Krasowska
Ks. prał. Eugeniusz Jankiewicz

Z ks. prał. Eugeniuszem Jankiewiczem, kapelanem Lubuskiej Rady Konsultacyjnej do Spraw Działaczy Opozycji Antykomunistycznej i Osób Represjonowanych z Powodów Politycznych, rozmawia Kamil Krasowski

Kamil Krasowski: – W jakich okolicznościach zastała Księdza Prałata wiadomość o wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego 13 grudnia 1981 r.?

Ks. Prał. Eugeniusz Jankiewicz: – To była niedziela. Tego dnia miałem poprowadzić rekolekcje adwentowe w parafii ojców redemptorystów pw. św. Klemensa w Głogowie. O godz. 7.00 miałem rozpocząć Mszę św., jednak dwie godziny wcześniej mój proboszcz ks. prał. Zbigniew Kucan poinformował mnie o fakcie zaistnienia w Polsce stanu wojennego, więc ten wątek również pojawił się w mojej pierwszej nauce rekolekcyjnej. Kiedy na zakończenie Eucharystii organista zaintonował pieśń „Boże, coś Polskę”, wówczas słowa „Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie” wybrzmiały w sposób szczególny i czuło się, że do wspólnoty, z którą uczestniczyłem w tej świątyni w sprawowaniu Eucharystii, dociera istota tego wydarzenia i niepokój, który ono rodzi.
15 grudnia, w atmosferze pierwszych dni ogłoszenia stanu wojennego, pojechałem do Polkowic, by pełnić posługę duszpasterską wśród strajkujących tam górników, która sprowadziła się do celebracji dwóch Mszy św.
Tamto przeżycie po dzień dzisiejszy noszę bardzo głęboko w sercu. Wtedy jedyny raz w swoim życiu udzieliłem absolucji generalnej w niebezpieczeństwie śmierci po to, by stworzyć okazję do pełnego uczestnictwa w Eucharystii dla 2 tys. w jednej kopalni i ok. 5 tys. w drugiej. Liczby te świadczą o tym, że nie miałem paramentów liturgicznych, w których mógłbym zakonsekrować Najświętszy Sakrament, więc tym „naczyniem” był woreczek foliowy. Jego symbol stał się dla mnie szczególnym motywem wzruszenia za sprawą polkowickiej „Solidarności”, która po 30 latach przywołała pamięć o tamtych wydarzeniach. W programie uroczystości w Polkowicach był wykład pracownika naukowego reprezentującego wrocławski IPN, który w oparciu o materiały źródłowe skonstruował cały kontekst ataku dokonanego przez oddziały ZOMO na górników strajkujących w jednej i drugiej kopalni. Z danych, które odnalazł w źródłach IPN, wynikało, że atakujący ZOMO-wcy byli wyposażeni w worki foliowe, które miały być wykorzystane w sytuacji, gdyby były ofiary śmiertelne. Trzeba pamiętać, że ingerencja w Polkowicach dokonywała się bezpośrednio po tym, co wydarzyło się w kopalni „Wujek.
Po wykładzie, kiedy wychodziliśmy z kościoła, podeszli do mnie młodzi ludzie, którzy wcześniej oglądali reportaż, w którym relacjonowałem tę historię, i powiedzieli, że oni rozumieją, dlaczego worki foliowe, które posiadali ZOMO-wcy, nie musiały być wykorzystane, że rozumieją, dlaczego nie było ofiar. Dlatego, że Pan Jezus był z tymi górnikami zakonsekrowany w woreczku foliowym. Nie ukrywam, że byłem bardzo wzruszony takim mechanizmem skojarzenia, które dokonało się w tych młodych umysłach – trafnie i poprawnie.
W Głogowie pracowałem 7 lat. Wśród wielu inicjatyw stanu wojennego była tam comiesięczna Msza św. za Ojczyznę i pielgrzymka głogowska, którą po raz drugi zorganizowałem w stanie wojennym pod hasłem: „Nie bój się, nie lękaj się. Bóg sam wystarczy!”. Jedną z intencji modlitewnych pielgrzymki była troska o osoby internowane i represjonowane w tamtym czasie, o jak najrychlejszy ich powrót do domu. W kontekście Mszy św. za Ojczyznę i pielgrzymki były próby utrudnienia realizacji tych pomysłów, m.in. pojawiał się u mnie co pewien czas jakiś smutny pan, pracownik Służby Bezpieczeństwa, który mając teksty moich kazań, próbował mnie zastraszyć i wytrącić z motywacji do tego, żeby te inicjatywy realizować.

– W 1982 r., bezpośrednio po drugiej pielgrzymce głogowskiej, został Ksiądz Prałat przeniesiony na wieś, do Klenicy, gdzie mimo pewnych komplikacji udało się Księdzu stworzyć duszpasterstwo rolników naszej diecezji. Jak wyglądały początki tego duszpasterstwa?


– W Klenicy pojawiłem się w sierpniu 1982 r. Niektórzy komentowali, że usytuowanie w środowisku wiejskim pozbawi mnie możliwości oddziaływania w obszarze problemów Bożo-ojczyźnianych. Po kilku miesiącach odwiedził mnie były internowany, późniejszy senator Edward Lipiec, który za pozwoleniem bp. Wilhelma Pluty poszukiwał kandydata na diecezjalnego duszpasterza rolników. Wzbraniałem się, bo pochodzę z rodziny kolejarskiej, a mój kontakt ze środowiskiem wiejskim był zerowy. Wprawdzie podjąłem się roli duszpasterzowania na wsi, ale to wszystko było dla mnie nowe, świeże – uczyłem się tego. Wyraziłem zgodę, podejmując równocześnie studia zaoczne na KUL, związane z duszpasterstwem wsi po to, żeby zdobyć pewną poradność organizacyjną i pastoralną dla tego środowiska. Trzeba pamiętać, że było to nowo powstałe w strukturze ogólnopolskiej duszpasterstwo, a zatem nie było gotowych recept. W tym poszukiwaniu pomysłów pomagały nam dni skupienia i rekolekcje o charakterze formacyjno-integracyjnym, które odbywały się w Rokitnie dla zainteresowanych rolników z terenu naszej diecezji, angażując do tej pracy także poznańskie środowisko Klubu Inteligencji Katolickiej.
Wkrótce pojawiła się inicjatywa pieszej pielgrzymki. Wyszliśmy z założenia, że to będzie dobra formuła zarówno formacji duszpasterskiej tego środowiska, jak i uczenia się budowania struktur organizacyjnych. To było fenomenem ściany zachodniej, ponieważ potrafiliśmy się tak zorganizować, że powstała jedyna w historii najnowszej inicjatywa pielgrzymki rolników pod szyldem duszpasterstwa rolników. Co ciekawe, przyjeżdżali do nas również rolnicy ze ściany wschodniej, posiadający tradycję i korzenie.
Główną ideą pielgrzymowania była formacja duszpasterska i merytoryczna, związana z doskonaleniem warsztatu pracy na roli, kształcąca także w aspekcie historycznym i patriotycznym. W realizację programu zaangażowani byli zarówno duszpasterze, jak i osoby świeckie z odpowiednimi kwalifikacjami. Udało nam się zaangażować liczną grupę księży i kleryków z seminarium duchownego. Wśród nich na pielgrzymce klenickiej chodził obecny ordynariusz naszej diecezji bp Tadeusz Lityński.

– Jak wyglądały pierwsze pielgrzymki? Czy napotykały na opór ze strony władz i ówczesnego systemu?


– Pierwsza pielgrzymka nie miała zgody na wyruszenie ze strony władz świeckich. Jednak mimo wszystko poszliśmy. W Bełczu koło Klenicy były oddziały ZOMO, więc zakładaliśmy, że mogą nas osaczyć na tyle, że wykluczą możliwość wyjścia. Na szczęście nie zaatakowali nas, chociaż krążyli w trakcie wychodzenia z Klenicy i „towarzyszyli” nam na odcinku Bojadła – Konotop – Sława.
Na drugiej pielgrzymce młodzież, szczególnie grupa związana z Ruchem „Wolność i Pokój” z Sulechowa, przygotowała transparenty pisane kursywą solidarnościową z różnymi hasłami, wpisującymi się w duchowość, klimat i program pielgrzymki. Pamiętam, że któregoś dnia odpoczywaliśmy na dużej łące. Podjechała wołga, z której wysiadł wysoki mężczyzna w skórzanym płaszczu. Szukał przewodnika. Kiedy przyszedł do mnie, przedstawił się i wyraził swoje niezadowolenie z treści niesionych na transparentach w trakcie pielgrzymki. Wysłuchałem go i powiedziałem, że akurat w moim rozumieniu są one poprawne i świadczą o pięknej postawie patriotycznej tych ludzi, którzy idą razem ze mną. Ale przyjmuję do wiadomości odmienność jego stanowiska i jeżeli chciałby przekonać do swoich racji pielgrzymów, to jest tutaj przenośne nagłośnienie – może zabrać głos i skierować swój apel do młodzieży. Odwrócił się na pięcie, poszedł do samochodu i odjechał.

– W naszej diecezji jest Ksiądz Prałat odpowiedzialny za kombatantów i osoby represjonowane. To szczególna funkcja, bo dotyczy tych, którzy poświęcili swoje życie dla wolności umiłowanej Ojczyzny. Od kiedy pełni Ksiądz tę posługę?


– Posługę tę pełnię od 13 grudnia ub.r. Ta inicjatywa wiąże się z rzeczywistością 1989 r. i procesu uczenia się tej przestrzeni wolności, w której ci, którzy w najnowszej historii Polski wpisali się złotymi zgłoskami na drodze do odzyskania wolności naszej Ojczyzny, byli odsunięci i zapomniani. Dopiero od 3 lat to środowisko jest jakoś rozpoznawane, odnajdowane i wspierane. Jedną z form wsparcia było powołanie najpierw przy Urzędzie Marszałkowskim, a od ub.r. przy Wojewodzie Lubuskiej Rady Konsultacyjnej do Spraw Działaczy Opozycji Antykomunistycznej i Osób Represjonowanych z Powodów Politycznych. Przez kilka miesięcy epizodycznie byłem członkiem tej Rady. W tej chwili jestem jej kapelanem. Rada ma na celu odnajdowanie osób, którym przysługuje tytuł osoby represjonowanej, co wiąże się m.in. ze wsparciem finansowym. Trzeba pamiętać, że są to coraz starsi ludzie, coraz bardziej potrzebujący wsparcia i pomocy.
W naszej diecezji pełnomocnikiem wojewody ds. kombatantów i osób represjonowanych jest p. Małgorzata Gośniowska-Kola, która dba o to, by delegacje obu środowisk uczestniczyły w spotkaniach opłatkowych, które od 2 lat są organizowane w Warszawie. Istnieje troska, by forma takiego świętowania miała miejsce także na terenie naszego województwa; troska o to, by te osoby mogły uczestniczyć w różnych uroczystościach patriotycznych, były zauważone, docenione.

– Za swoją patriotyczną działalność na rzecz wolności Ojczyzny został Ksiądz Prałat uhonorowany trzema medalami. Przypomnijmy, jakie to były odznaczenia.

– „Wolność i Solidarność” – to odznaczenie związane z aktywną obecnością na drodze do wol-ności w najnowszej historii Polski; „Pro Patria” – to odznaczenie innego rodzaju, ale wpisujące się również w tę przestrzeń; „Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski” otrzymałem z rąk prezydenta RP Andrzeja Dudy w kontekście obchodów ubiegłorocznej rocznicy Wydarzeń Zielonogórskich. Odczytuję to jako zobowiązanie oraz powód do wdzięczności. Zostałem zauważony z imienia i nazwiska, jednak chcę podkreślić, że na tej drodze, którą obrałem, nie byłem sam, ale było ze mną wielu ludzi, więc jest to docenienie tych dzieł i tych inicjatyw, które zostały rozpoznane jako mające swoją wartość na drodze odzyskiwania wolności i zagospodarowywania jej.

– Czego, zdaniem Księdza Prałata, najbardziej nam dzisiaj potrzeba na drodze pielęgnowania wolności Ojczyzny?


– Jestem pod wielkim wrażeniem projekcji filmu „Niepodległość”, który był emitowany w telewizji 11 listopada, ponieważ ożyła we mnie i zwielokrotniła się prawda, którą nosiłem i noszę w swym sercu. Prawda o tym, jak dalece po 2 latach od odzyskania niepodległości przed stu laty różne środowiska kształtowane w 3 różnych zaborach uczyły się współpracy, jedności i jak dalece ta młoda polska wolność ojczyźniana, odzyskana w 1918 r., zagrożona przez inwazje moskala w 1920 r., doprowadziła do niezwykłej mobilizacji wzajemnego otwarcia i skutecznej obrony Ojczyzny.
Tak sobie myślę, że świętując w tym roku 100. rocznicę odzyskania niepodległości, powinniśmy zwielokrotnić w sobie zatroskanie o to, by w ciągu tych 2 lat, które dzielą nas od 100. rocznicy Cudu nad Wisłą, pomóc sobie jako narodowi w budowaniu jedności, bo w jedności siła. Mając na względzie rozliczne zagrożenia, które dzieją się na Wschodzie i Zachodzie i dotyczą również nas, Polaków, oraz uwzględniając wołanie św. Jana Pawła II, który motywował nasze państwo, nasz naród, byśmy weszli w struktury Unii Europejskiej po to, by przywrócić jej tożsamość, by powrócić do korzeni, którymi są wartości chrześcijańskie, a które wydaje się – bez zarozumiałości – najżywsze i najgłębsze są w strukturze narodów europejskich właśnie w naszej ojczyźnie, chciałbym życzyć sobie i całemu naszemu narodowi, byśmy te dwa lata umieli mądrze zagospodarować, tak byśmy byli świadkami ponownego Cudu nad Wisłą, który zaowocuje jednością Polaków wspierających odkrywanie prawdy o korzeniach całej naszej Europy.

Tagi:
opozycja

Bp Tadeusz Pikus złożył rezygnację z urzędu

2019-06-17 12:52

bp kep / Drohiczyn (KAI)

Od pewnego czasu z upływem lat, stan mojego zdrowia zaczął się pogarszać, głównie z przyczyn kardiologicznych i powypadkowych z przeszłości. Skutkuje to znaczną utratą moich sił i stałym osłabieniem – napisał bp Tadeusz Pikus w komunikacie do diecezjan podając powód swej prośby do Papieża Franciszka o możliwość przejścia na wcześniejszą emeryturę.

Bartkiewicz / Episkopat.pl
bp Tadeusz Pikus

Publikujemy pełną treść komunikatu:

Komunikat Bp. Tadeusza Pikusa, Administratora Apostolskiego Diecezji Drohiczyńskiej

Drodzy Bracia w kapłaństwie,

Wielebne Siostry i Bracia zakonni,

Umiłowani Diecezjanie,

Mieszkańcy Diecezji Drohiczyńskiej,

Pierwszego września 2019 roku kończę 70 lat życia. W czerwcu tego roku minęła 38 rocznica posługi kapłańskiej, zaś 8 maja 20 lat posługi biskupiej. Przez 15 lat posługiwałem jako biskup pomocniczy w Archidiecezji Warszawskiej i w tym roku, 25 maja, minęło 5 lat mojej posługi jako ordynariusza Diecezji Drohiczyńskiej.

Od pewnego czasu z upływem lat, stan mojego zdrowia zaczął się pogarszać, głównie z przyczyn kardiologicznych i powypadkowych z przeszłości. Skutkuje to znaczną utratą moich sił i stałym osłabieniem. Zdałem sobie sprawę, że to ogranicza wyraźnie moje możliwości we właściwym wypełnianiem urzędu biskupa diecezjalnego. W związku z tym, po rozeznaniu medycznym oraz długiej modlitwie przebywania przed Bogiem, w duchu odpowiedzialności za Kościół, przedłożyłem Ojcu Świętemu Franciszkowi pokorną prośbę o przyjęcie mojej rezygnacji z urzędu biskupa diecezjalnego i przejście na wcześniejszą emeryturę. Postępowanie to pozostaje w zgodzie ze słowami i z duchem Kodeksu Prawa Kanonicznego, kan. 401 § 2, w którym czytamy: „Usilnie prosi się biskupa diecezjalnego, który z powodu choroby lub innej poważnej przyczyny nie może w sposób właściwy wypełniać swojego urzędu, by przedłożył rezygnację z urzędu”.

Tak też się stało. Po skierowaniu prośby 18 września 2018 roku, otrzymałem 16 października 2018 roku informację z Nuncjatury Apostolskiej w Polsce, że Ojciec Święty Franciszek, po zapoznaniu się z przedłożeniem i po dokonaniu stosownej konsultacji, przyjął rezygnację formułą nunc pro tunc. Papież Franciszek w podjętej decyzji zaznaczył też, że prosi, abym pełnił dotychczasowy urząd do czasu wyłonienia i mianowania mojego następcy. Po upływie czasu oczekiwania został wyłoniony mój następca. Bardzo proszę o życzliwe przyjęcie mojego następcy biskupa Piotra Sawczuka, biskupa pomocniczego Diecezji Siedleckiej, który został posłany do naszej Diecezji przez następcę Piotra apostoła, papieża Franciszka. Ojciec Święty zleca mi posługę biskupią w charakterze Administratora Apostolskiego Diecezji Drohiczyńskiej do czasu kanonicznego objęcia urzędu biskupa diecezjalnego przez następcę.

Z głębi serca dziękuję Panu Bogu za dar szczególnego powołania w Kościele Chrystusowym i za 5 lat posługi biskupiej w Diecezji Drohiczyńskiej oraz za wszelkie otrzymane łaski. Moją wdzięczność wyrażam ks. Biskupowi P. Antoniemu Dydyczowi, wszystkim kapłanom, osobom życia konsekrowanego i całej rodzinie diecezjalnej za wszelkie dobro i każdy wyraz życzliwości oraz współpracy w zbawczej posłudze. Dziękuję też duchowieństwu i wiernym Cerkwi Prawosławnej za życzliwość, dobre relacje i pokojowe współistnienie.

Jeśli kogoś uraziłem – bardzo przepraszam.

Wyrażam wielką wdzięczność Ojcu Świętemu Franciszkowi za zrozumienie i przyjęcie mojej prośby o zwolnienie z pełnionego urzędu Biskupa Diecezji Drohiczyńskiej.

Powierzam się dalszej opiece Matki Kościoła Patronce naszej Diecezji, a Was, Umiłowani Diecezjanie, proszę o modlitwę i duchowe wsparcie.

Niech Bóg Wszechmogący i miłosierny Wam wszystkim błogosławi

Bp Tadeusz Pikus

Administrator Apostolski Diecezji Drohiczyńskiej

Drohiczyn, 17 czerwca 2019 roku

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Posynodalne Międzynarodowe Forum Młodych

2019-06-19 16:41

/ Rzym (KAI)

Synod poświęcony młodym jeszcze się nie skończył. Przechodzi teraz swą fazę aktywną. Ważną więc rzeczą jest, aby pomóc młodym zanieść jego owoce do krajów oraz środowisk w których żyją. W ten sposób sekretarz Dykasterii ds. Świeckch, Rodziny i Życia odniósł się do odbywającego się pod Rzymem posynodalnego Międzynarodowego Forum Młodych.

Magdalena Pijewska/Niedziela

Wydarzenie to przebiega pod hasłem: „Młodzi w działaniu w synodalnym Kościele”. Bierze w nim udział prawie 250 młodych osób ze 109 krajów świata. O. Alexandre Awi Mello podkreślił, że spotkanie to pokazuje młodych naprawdę szczęśliwych, gdyż zdają sobie sprawę, że Kościół wziął na serio zadanie nie tylko słuchania ich, ale także towarzyszenia im i pomagania, by stawali się liderami w swych środowiskach. Od nich zależy, na ile przesłanie synodalne zaniosą w świat. Zdają sobie sprawę, że otwiera się przed nimi możliwość bycia jeszcze bardziej wiodącymi członkami Kościoła.

W Forum Młodych bierze także udział Aleksandra Małochleb z diecezji tarnowskiej. "Z rzeczy, które najbardziej mnie poruszyły, a Forum dopiero się rozpoczęło to to, że my młodzi nie zostaliśmy zaproszeni, aby napisać jakiś nowy dokument, ale byśmy obudzili Kościół. To, co podkreśla Papież Franciszek, że jesteśmy Bożym teraz. Dzisiaj na Forum jeden z księży powiedział, że my młodzi nie jesteśmy częścią Kościoła, ale jesteśmy Kościołem, tylko chyba nie do końca zdajemy sobie z tego sprawę i sami siebie traktujemy tak, że nasze miejsce jest gdzieś z tyłu, pod filarem. Tak naprawdę jednak winniśmy być w środku i podejmować decyzje, które przecież nas też dotyczą. Przyjechaliśmy tutaj z bardzo otwartymi głowami. W pracy, w duszpasterstwie, w tym, co robimy, przynajmniej ja, napotkałam już tak wiele ślepych uliczek, że szukam rozwiązań. Okazuje się, że osoby z innych krajów, choć nie tylko, bo u nas w Polsce też, przebiły już głową ten mur, który ja dopiero próbuję. Szukam ludzi, staram się bardzo dużo rozmawiać, aby znaleźć rozwiązania, które wiem, że są. Jeżeli bowiem Bóg dopuszcza takie sytuacje to znaczy, że jest także rozwiązanie, które On chce, abyśmy znaleźli” - powiedziała Aleksandra Małochleb w rozmowie z Radiem Watykańskim.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem