Reklama

Sanktuarium Dzieciątka Jezus

2018-12-18 10:59

Z ks. Zenonem Tomasiakiem – kustoszem sanktuarium Dzieciątka Jezus w Jodłowej – rozmawia Maria Fortuna-Sudor
Niedziela Ogólnopolska 51/2018, str. 26-27

Archiwum sanktuarium

– On jest w tej figurce mały, lecz Królem jest wszechmocnym. Nie trzyma w ręku berła, ale rączką błogosławi wszystkich, którzy do Niego przychodzą – mówi ks. dr Zenon Tomasiak, kustosz jedynego w Polsce sanktuarium Dzieciątka Jezus w Jodłowej, miejscowości położonej we wschodniej części Pogórza Ciężkowickiego, ok. 30 km na południowy wschód od Tarnowa

Maria Fortuna-Sudor: – Księże Kustoszu, początki kultu Dzieciątka Jezus w Jodłowej sięgają przełomu XIX i XX wieku...

Ks. Zenon Tomasiak: – To efekt relacji jodłowskiej parafii z Przemyślem. Ówczesny proboszcz z Jodłowej – ks. Ignacy Zięba przyjaźnił się z kanclerzem Kurii przemyskiej ks. Józefem Wiejawskim, który podarował mu małą figurkę Dzieciątka Jezus – kopię Praskiego Jezulatka. Parafianie także zaczęli ją zamawiać. W 1900 r. ks. Zięba sprowadził większą figurę i umieścił ją w bocznym ołtarzu kościoła pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika. W 1908 r. bp Karol Józef Fischer koronował figurę Dzieciątka.

– To znaczy, że od 110 lat Dzieciątko Jezus króluje w Jodłowej i okolicy. Jakim jest Królem?

– Jezus jest w tej figurce mały, ale Królem jest wszechmocnym – trzyma w ręce symbol kuli ziemskiej opasanej krzyżem. Wierni nawiedzający nasze sanktuarium, gdy stają przed głównym ołtarzem, gdzie figurka Pana Jezusa jest umieszczona w samym centrum wyobrażonego wszechświata, uświadamiają sobie, że i nad nimi Pan Jezus króluje. Można do Dzieciątka Jezus przyjść z każdym problemem, a Ono wysłuchuje modlitw – koi ból, daje nadzieję i łaskę duchowego jednoczenia się z Bogiem, uzdrawia z chorób fizycznych, ale nade wszystko potrafi przemienić wnętrze człowieka.

– Kim są czciciele i skąd przybywają, aby oddać hołd Dzieciątku?

– Każdego 25. dnia miesiąca w Jodłowej jest tzw. małe Boże Narodzenie – dzień Bractwa Dzieciątka Jezus. Wśród pielgrzymów oddających hołd Dzieciątku są tacy, którzy gdy już raz nawiedzą to miejsce, to wracają, często i co miesiąc. Są animatorzy kultu Dzieciątka Jezus, są wspólnoty parafialne z proboszczami, dzieci pierwszokomunijne, dzieci przyjeżdżające z duszpasterzem w nagrodę za wzorowe uczęszczanie na nabożeństwa majowe czy październikowe. Zatrzymują się tu pielgrzymi udający się do sanktuariów maryjnych. Modlitwa do Dzieciątka Jezus nie zna granic. Jodłowa znajduje się w diecezji tarnowskiej, ale przybywają do sanktuarium także wierni z diecezji rzeszowskiej, lubelskiej, krakowskiej, z województw małopolskiego i podkarpackiego. Są również czciciele z innych krajów i kontynentów.

– O co proszą Króla?

– Z lektury podziękowań, spisywanych od 1900 r., wynika, że o wszystko: o uzdrowienia, o sprawy materialne, bytowe i duchowe. Uderza fakt, że proszący o łaski dziękują także wtedy, gdy ktoś pomimo próśb umiera, ale okazuje się, że dzięki temu np. rodzina pogodziła się z wolą Bożą, ktoś zrozumiał sens cierpienia albo rozpoznał swe powołanie.

– Poznał Ksiądz takie osoby?

– Te najważniejsze uzdrowienia dokonują się w sercach czcicieli Dzieciątka, ale są też spektakularne, po ludzku niezrozumiałe cuda. Przykładem może być historia związana z obrazkiem, których setki tysięcy wędrują po Polsce i świecie. Z jednej jego strony jest zdjęcie figurki Dzieciątka Jezus, a z drugiej – Koronka do Dzieciątka Jezus. Kilka lat temu taki obrazek podarowała parafianka z Jodłowej bardzo chorej kobiecie, z którą przebywała w jednej sali w szpitalu. Obdarowana była całkowicie sparaliżowana po wylewie. Otrzymawszy obrazek, chora zaczęła się gorliwie i z ufnością modlić i w krótkim czasie odzyskała sprawność chodzenia, a wcześniej lekarze mówili, że nigdy nie będzie chodzić. Rozmawiałem wtedy z uzdrowioną, która chciała ufundować kapliczkę dla Dzieciątka Jezus, i pamiętam, że kobieta miała jeszcze problemy z mówieniem, ale po upływie kolejnego tygodnia mówiła już zupełnie wyraźnie...

– Przeczytałam, że u Dzieciątka Jezus wiele małżeństw wyprasza potomstwo...

– W sanktuarium małżonkowie proszą o dar potomstwa w czasie trwającego 8 dni odpustu, w każdy 25. dzień miesiąca i w pierwsze czwartki, kiedy jest odprawiana nowenna do Dzieciątka Jezus. Są wysłuchiwani. Najlepszym tego dowodem są małe dzieci, które tu przyjeżdżają z rodzicami, aby podziękować za dar życia. Najczęściej rodzice pielgrzymują z maleństwami w pierwszą rocznicę ich chrztu św. Przyjeżdżają też w czasie odpustu, kiedy dzieci mają swój dzień. Jest ich gromada. A gdy dokazują, to szczęśliwi rodzice mówią, że one są u siebie, że sanktuarium Dzieciątka Jezus to także ich miejsce. Rok temu dzieci było tak dużo, że rozkładaliśmy dla nich dodatkowe dywany, aby wszystkie miały miejsce przed głównym ołtarzem. Czasem znakiem Opatrzności jest to, że dziecko rodzi się w 25. dniu miesiąca, mimo że termin porodu jest inny. Pamiętam mamę, która przyjeżdżała do sanktuarium tego dnia co miesiąc. W Boże Narodzenie poczuła skurcze porodowe i pojechała do szpitala, aby urodzić. Kiedy wróciła tu podziękować, wyznała, że wierzy, iż Pan Jezus to dziecko wziął pod szczególną opiekę. A niektórzy pielgrzymują do naszego sanktuarium, gdy już zawiodły wszystkie możliwe sposoby, nawet in vitro.

– Skąd taka wiedza?

– Dobrze pamiętam małżonków, którzy przyznali, że od dłuższego czasu starali się o potomstwo, że korzystali także z metody in vitro i że dzieci zmarły przed urodzeniem. A w naszym sanktuarium wyprosili poczęcie i urodzenie dziecka – przyszli do zakrystii, aby o tym opowiedzieć. W ramach wielkiego odpustu w Jodłowej 27 grudnia, we wspomnienie św. Jana Apostoła i Ewangelisty, w sposób szczególny będziemy prosić o dar potomstwa. W tym dniu kapłani duchowo przygotowują rodziców, aby otworzyli się na dar życia. Z kolei 28 grudnia – w święto świętych Młodzianków będziemy się modlić także w intencji rodziców, którzy z różnych powodów utracili dzieci, czasem przed narodzeniem, a czasem – już dorosłe. To dla rodziców wielki ból. I tutaj wzorem jest Maryja, która na swoich rękach trzyma Jezusa zdjętego z krzyża. Matka Boga jest dla opłakujących śmierć dziecka umocnieniem w trudnościach. Oni mogą w naszym sanktuarium ukoić swój ból, oddać go Dzieciątku.

– Słyszałam, że figurka Dzieciątka Jezus jest ubierana...

– Pan Jezus lubi modę (uśmiech), a niektórzy mówią, że jest strojnisiem. Dlatego przy ubieraniu figurki pracuje zespół pań projektantek przygotowujących szaty dla najdostojniejszego Króla Wszechczasów. Pan Jezus ma sukienkę i płaszczyk dostosowane do okresu liturgicznego, ale np. w czasie I Komunii św. ma szaty takie jak dzieci komunijne. Kto nawiedzi sanktuarium w czasie odpustu, zobaczy Dzieciątko ubrane po królewsku – w czerwoną sukienkę i w futro z gronostajów.

– Jak te stroje powstają?

– Panie przygotowujące ubranka mają możliwość sprowadzania materiałów nawet ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Zamawiają najszlachetniejsze tkaniny ze złotymi nićmi, z cekinami, ozdobne kamienie, po czym projektują ubiory, aby Pan Jezus wyglądał jak najbardziej okazale. W ten sposób starają się podkreślić majestat Dzieciątka Jezus. Ale stroje są także przywożone przez pielgrzymów. W lipcu 2018 r. do sanktuarium przybyli pielgrzymi z Ameryki Północnej i Kanady i jedna z pań przywiozła własnoręcznie wykonane szaty – sukienkę i płaszczyk, które uszyła ze swej sukni ślubnej. Dla tej pani największym szczęściem było to, że mogła ubrać figurkę Dzieciątka Jezus, że mogła Je potrzymać na rękach...

– Czy inni czciciele też mogą znaleźć się bliżej Dzieciątka?

– Dwa razy w roku kapłan błogosławi wiernych figurką Dzieciątka Jezus – w Dzień Chorego i w ramach wielkiego odpustu, w dzień dzieci, czyli w tym roku 29 grudnia. Ale chcę podkreślić, że to pragnienie spotkania z Jezusem realizuje się najpełniej w każdej Mszy św. W głównym ołtarzu w Jodłowej przypomina nam o tym symbol przełamanej Hostii. To przesłanie, że w czasie Eucharystii Pan Jezus czeka, aż do Niego przyjdziemy. I pozwoli się nam zabrać do domu, do naszego życia. Przecież Pan Jezus przyszedł do nas i dla nas!

Tagi:
Dzieciątko Jezus

Włochy: nauczycielka wyrzuciła Jezusa z pieśni na Boże Narodzenie

2018-12-17 17:17

vaticannews.va / Viterbo (KAI)

W okresie przygotowań do świąt Bożego Narodzenia niektórzy wpadają na dziwne pomysły. Nauczycielka jednej ze szkół podstawowych w Tuscanii, w okolicach Viterbo w środkowych Włoszech, postanowiła wyrzucić z tradycyjnej pieśni imię Jezus, zastępując je słowem: „na dole” lub „na dół”. Możliwe, że użycie tego zwrotu miało na celu oddanie potocznym językiem tajemnicy Wcielenia, której istotą jest przecież zejście Boga z nieba na ziemię, czyli w pewnym sensie z wysokości, właśnie „na dół”.

Graziako

Wikariusz generalny diecezji Viterbo ks. Luigi Fabbri nie kryje zdziwienia całą sytuacją, podkreślając, że wspólnota chrześcijańska podziela zdumienie wielu rodzin, świeckich instytucji oraz innych osób. Próbują oni zrozumieć logikę takiego wyboru dydaktycznego, który jest całkowicie sprzeczny z samą rolą szkoły. Powinna ona przecież oferować edukację otwartą i integrującą, a nie wykluczającą to wszystko, co stanowi o tożsamości i o najgłębszych korzeniach.

Ks. Fabbri przywołał jedną z ostatnich wypowiedzi Papieża Franciszka, który przypomniał, że integracja jest owszem powinnością, ale w stopniu, w jakim nie stanowi zagrożenia dla własnej tożsamości. Próba podjęta przez nauczycielkę stanowi formę ataku na to wszystko, co chce się niby szanować. W konsekwencji czyni to wychowanków niezdolnymi do rozeznania i przyjęcia z otwartością bogactwa ich historii, kultury oraz tradycji – stwierdził wikariusz generalny diecezji Viterbo. Szacunek dla naszej tożsamości jest ważniejszy niż dobre samopoczucie takiej czy innej osoby.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Karolina od czystych serc

2019-11-13 08:09

Red.
Niedziela Ogólnopolska 46/2019, str. 28

Czyż święci są po to, ażeby zawstydzać? Tak. Mogą być i po to. Czasem konieczny jest taki zbawczy wstyd, ażeby zobaczyć człowieka w całej prawdzie. Potrzebny jest, ażeby odkryć lub odkryć na nowo właściwą hierarchię wartości. Potrzebny jest nam wszystkim, starym i młodym” – powiedział Jan Paweł II w Tarnowie 10 czerwca 1987 r. podczas beatyfikacji Karoliny Kózkówny, dziewicy i męczennicy.

Karolina Kózkówna – patronka Ruchu Czystych Serc i Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży pyta nas, a szczególnie młode pokolenie, o czystość serca. I może nas tym pytaniem zawstydzać.

Urodziła się 2 sierpnia 1898 r. we wsi Wał-Ruda k. Radłowa, jako czwarte z jedenaściorga dzieci, w ubogiej chłopskiej rodzinie. Od najmłodszych lat kochała modlitwę. Nie rozstawała się z otrzymanym od matki różańcem – modliła się nie tylko w ciągu dnia, ale i w nocy. W latach 1906-12 uczyła się w ludowej szkole podstawowej. Do Pierwszej Komunii św. przystąpiła w 1907 r. w Radłowie, a bierzmowana została w 1914 r. przez biskupa tarnowskiego Leona Wałęgę w nowo wybudowanym kościele parafialnym w Zabawie. Była bardzo gorliwa w wierze. Katechizowała swoje rodzeństwo i dzieci z okolicy, śpiewała z nimi pieśni religijne, odmawiała Różaniec i zachęcała do życia według Bożych przykazań.

W wieku 16 lat, 18 listopada 1914 r., została zamordowana, kiedy broniła się przed zgwałceniem przez rosyjskiego żołnierza.

W czasie Mszy św. beatyfikacyjnej Jan Paweł II, wskazując na wzór Karoliny, powiedział: „Święci są po to, ażeby świadczyć o wielkiej godności człowieka. Świadczyć o Chrystusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym dla nas i dla naszego zbawienia – to znaczy równocześnie świadczyć o tej godności, jaką człowiek ma wobec Boga. Świadczyć o tym powołaniu, jakie człowiek ma w Chrystusie”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Nycz o ogólnopolskich inicjatywach przed beatyfikacją kard. Wyszyńskiego

2019-11-18 19:18

rl / Częstochowa (KAI)

Listy pasterskie, materiały duszpasterskie oraz inicjatywy diecezjalne - to główne elementy ogólnopolskiego przygotowania do beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego, która 7 czerwca odbędzie się w Warszawie. Obradujący na Jasnej Górze polscy biskupi zatwierdzili najważniejsze elementy tych przygotowań. Jak podkreślił w rozmowie z KAI kard. Kazimierz Nycz, treścią przygotowań powinna być nie tylko sama postać wielkiego Prymasa Tysiąclecia, ale przede wszystkim jego duchowość, która może stanowić wzór dla każdego.

http://archidiecezja.warszawa.pl

W rozmowie z KAI metropolita warszawski podkreślił, że przygotowania do beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia muszą mieć charakter ogólnopolski. „Kard. Stefan Wyszyński był Prymasem całej Polski, choć oczywiście z niektórymi diecezjami związany był nieco bardziej. Rozmawialiśmy o tym, w jaki sposób dotrzeć do wiernych, by przybliżyć postać kard. Wyszyńskiego w Polsce, ale w pewnym sensie także dzięki mediom za granicami Polski” - powiedział kard. Nycz.

Hierarcha poinformował, że Konferencja Episkopatu Polski przygotuje dwa listy pasterskie poświęcone postaci Prymasa Tysiąclecia. Pierwszy z nich opublikowany zostanie na początku Wielkiego Postu, drugi zaś pod koniec maja, tuż przed uroczystością beatyfikacyjną.

Drugim elementem przygotowania będą materiały opracowywane przez Archidiecezję Warszawską. Są to m.in. konspekty katechez dla różnego rodzaju szkół. Trafią one do wszystkich polskich diecezji. W tę inicjatywę włączają się również tygodniki katolickie, które opracowały na przykład materiał na dziecięce roraty.

Każda diecezja w Polsce opracuje też własny plan duchowego przygotowania do beatyfikacji, po to, „żeby zwrócić uwagę na drogę do świętości kard. Wyszyńskiego i Boga działającego w życiu Księdza Prymasa” - powiedział kard. Nycz.

Metropolita warszawski zwrócił uwagę, że niemal każda diecezja w Polsce ma takie miejsce, gdzie Prymas przez 33 lata swojego posługiwania był przynajmniej raz. „Chodzi o to, żeby w oparciu o takie miejsca budować narrację przygotowania i dziękczynienia wszędzie tam, gdzie Ksiądz Prymas postawił swoją stopę” - podkreślił metropolita warszawski.

Jako przykład podał dekanat warecki w archidiecezji krakowskiej. Na cmentarzu we Wrociszewie jest pochowany ojciec Prymasa Wyszyńskiego, bo tam w ostatnich latach swojego życia był organistą i tam chciał być pochowany. Kapłani z tego i okolicznych dekanatu będą wykorzystywać ten fakt przy okazji beatyfikacji.

Kad. Nycz dodał, że samo przygotowanie do beatyfikacji należy w pewien sposób wyważyć, bowiem łatwiej jest mówić o Prymasie jako mężu stanu, interreksie - robią to historycy. Natomiast zdaniem metropolity warszawskiego, nie mniej ważne jest to, co powie katecheta o duchowej misji, duchowej roli, duchowości Księdza Prymasa.

„Jak patrzy się na kalendarz pracy Prymasa Wyszyńskiego to jest on pomieszany: godziny modlitwy i godziny ciężkiej, systematycznej pracy, ważnych spotkań. Gdyby nie te godziny modlitwy, Prymas nie miał prawa udźwignąć tego wszystkiego, co dźwigał na swych brakach" - wyznał kard. Nycz.

Jego zdaniem, o tym elemencie duchowym trzeba mówić częściej, dlatego że jest to ważniejsze, choć równocześnie trudniejsze do pokazania. „Trzeba pokazywać drogę do świętości, bo w tym przede wszystkim możemy naśladować Prymasa Tysiąclecia” - podsumował kard. Nycz.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem