Reklama

Budujemy dom na Madagaskarze

2019-01-02 12:58

Karolina Mysłek
Edycja częstochowska 1/2019, str. VI

Andrzej Kalinowski
Andrzej Kalinowski z mieszkańcami Mampikony

„Betel” to ruch dobroczynny, który swoje korzenie ma w Częstochowie, a swoim zasięgiem oprócz Polski objął Białoruś, Włochy i Etiopię, a ostatnio także daleki Madagaskar. Jego podstawowym celem i przesłaniem jest towarzyszenie osobom niepełnosprawnym i chorym. W ramach Ruchu działają wspólnoty rodzin z osobami niepełnosprawnymi oraz wolontariuszy i wspólnoty seniorów. Najbardziej jednak jest znany z prowadzenia domów, w których osoby niepełnosprawne razem z mieszkającymi z nimi opiekunami tworzą rodzinę. Często jedyną prawdziwą, jaką mieli. Bo, niestety, wielokrotnie podopieczni „Betel” przeszli trudną drogę odrzucenia i pogardy, zanim znaleźli bezpieczną przystań w jednym z 13 domów.

Na wzór rodziny

Wychowuje się w nich 68 osób. O każdej z nich można by napisać osobną książkę – wzruszającą albo mrożącą krew w żyłach, przepełnioną miłością albo wołającą o sprawiedliwość czy współczucie. Domy betelowskie są wtopione w środowisko konkretnego miejsca, dając ich mieszkańcom poczucie przynależności i życia w zwyczajnym świecie w normalny sposób. Są tak pomyślane, by – jak w zwyczajnej rodzinie – jeden był wsparciem dla drugiego, tak emocjonalnie, jak i fizycznie. Niepełnosprawności umysłowej bardzo często towarzyszy niepełnosprawność ruchowa, więc wzajemna pomoc jest nieodzowna.

Opiekunowie borykają się z fizycznością, umysłowością i emocjonalnością swoich podopiecznych. Tym, którzy są łagodni i którym Andrzej Kalinowski już tu, na ziemi, chętnie przyprawiłby anielskie skrzydła, towarzyszą wybuchy złości i agresji ich współmieszkańców. Lata praktyki i umiejętności opiekunów pozwalają jednak na harmonijne życie.

Reklama

Wsparciem działań betelowskich domów są zbiórki do puszek przeprowadzane każdego roku w naszej diecezji z okazji Dnia Chorego. To m.in. te fundusze pozwalają na przeprowadzanie kolejnych remontów czy na pokrycie opieki medycznej i rehabilitacyjnej osób niepełnosprawnych.

Najmłodsze dziecko

Ostatnim, dopiero rodzącym się dzieckiem „Betel”, jest dom dla osób chorych i niepełnosprawnych w Mampikony na Madagaskarze. To bardzo biedny region. Ludzie mieszkają najczęściej w lepiankach i szałasach, na ziemi – jak opowiada A. Kalinowski. Nie ma więc domów na sprzedaż. – Potrzeba takiego domu w tym świecie jest bardzo duża. Nie da się porównać takiego zapotrzebowania do naszego świata – mówi. – Roboty idą. Póki co kopiemy i przygotowujemy teren pod budowę. Mozolna praca, bo wszystko trzeba zrobić rękami. Ziemia twarda jak skała. To bardzo duże dla nas wyzwanie – tłumaczy Andrzej, który co chwilę znajduje w świecie nowe przestrzenie do zagospodarowania na rzecz osób najsłabszych. Towarzyszy mu Artur – budowlaniec, wolontariusz z Polski, który Ruch poznał podczas jednej z prac remontowych wykonywanych na jego rzecz. Boryka się więc z tamtejszą rzeczywistością – brakiem narzędzi, materiałów, prądu, brakiem wystarczającej ilości pieniędzy. Dom przy przychylnych wiatrach będzie gotowy za rok, półtora. Wtedy – w świecie, w którym osoby niepełnosprawne z powodu braku opieki dożywają najwyżej 16. roku życia, w którym są zbędnym bagażem – przyjmie kolejne najsłabsze dzieci, potrzebujące przytulenia, pokazania, że są ważne, chciane i kochane.

Każdy, kto chciałby wesprzeć działania Międzynarodowego Ruchu Dobroczynnego „Betel”, może to zrobić na wiele sposobów. Od modlitwy za opiekunów i ich podopiecznych, przez wsparcie finansowe, przekazanie 1 proc. podatku, aż po zaangażowanie w wolontariat tak w Polsce, jak i w Afryce. Międzynarodowy Ruch Dobroczynny „Betel” Częstochowa, ul. Nowowiejskiego 3, e-mail: international@betel-charity.org, tel.: 504 921 221, 501 264 695, 796 840 004 www.betel-charity.org www.facebook.com/Betel i www.facebook.com/kalinowskiandrzej

Tagi:
niepełnosprawni charytatywnie Betel Afryka dobroczynność

Reklama

Wymarzony dom

2019-10-01 13:55

Katarzyna Krawcewicz
Edycja zielonogórsko-gorzowska 40/2019, str. 4-5

Stowarzyszenie Petra, działające w Zielonej Górze od 11 lat, niesie pomoc osobom niepełnosprawnym intelektualnie. Jego głównym celem jest stworzenie niezwykłego domu, o czym opowiada Krystyna Pustkowiak

Archiwum stowarzyszenia
W czerwcu kręcono film, który będzie promował zbiórkę pieniędzy na budowę domu

Jedenaście lat temu zebrała się grupa, której zależało, żeby coś zrobić dla osób niepełnosprawnych. Od samego początku przyświecała nam myśl o budowie domu. Miałyby w nim zamieszkać osoby samotne, czyli takie, które straciły oboje rodziców i nie ma się nimi kto zająć. A wśród naszych podopiecznych są ludzie, którym został już tylko jeden rodzic i jest to osoba starsza, potrzeba więc wybudowania domu staje się coraz bardziej nagląca – mówi prezes stowarzyszenia Petra Krystyna Pustkowiak.

Chyba każdy człowiek mocno przeżywa czas, kiedy umierają jego rodzice. I nie ma co się licytować, dla kogo jest to większe cierpienie, jednak... – Dla osób niepełnosprawnych ta tragedia jest szczególna – podkreśla Pustkowiak. – Do tej pory miały dom i opiekę. Żyły przez lata w znanym sobie środowisku. Miały przyjaciół, z którymi regularnie spotykały się np. na warsztatach terapii zajęciowej czy w innych ośrodkach albo wspólnotach. Po śmierci rodziców nie są w stanie samodzielnie mieszkać. Zdarza się, że opiekę nad taką osobą przejmuje rodzeństwo. Nie zawsze jednak jest brat czy siostra, nie zawsze też chce lub może takiej opieki się podjąć. Wtedy trzeba tę osobę, brzydko mówiąc, „przechować”, aż znajdzie się wolne miejsce w domu pomocy społecznej. I niestety, najczęściej nie będzie to dom znajdujący się w pobliżu, tylko taki, który może przyjąć kolejnego pensjonariusza, choćby nawet z bardzo daleka. Wyobraźmy więc sobie tragedię człowieka, który w krótkim czasie traci nie tylko rodzica, ale i dom, przyjaciół, środowisko, swoje znajome miejsca. I nie będzie miał nawet możliwości ich odwiedzania.

Jak w większej rodzinie

Dom miałby powstać w Zielonej Górze lub najbliższej okolicy. Istnieją już w Polsce i nie tylko miejsca, z których można czerpać przykład. Jednak dom zbudowany przez Petrę z założenia będzie się od nich różnił. – Inspiracją dla nas jest Arka, jednak nie chcemy tworzyć czegoś bliźniaczego – tłumaczy prezes Petry. W Polsce są domy dla osób niepełnosprawnych, ale zwykle mieszka w nich wiele osób. A nam chodzi o miejsce w formacie rodzinnym, coś na wzór rodzinnych domów dla dzieci z rodzin niewydolnych. Nie chcemy budować dużego ośrodka. Zależy nam na miejscu, które będzie funkcjonowało na zasadzie większej rodziny. Osoby tam mieszkające będą miały swoje obowiązki, rzeczy, za które będą odpowiedzialne, a jednocześnie będą miały czas dla siebie. Przecież normalnie w rodzinie jest tak, że ktoś wychodzi do szkoły, ktoś do pracy itd. A nasi mieszkańcy nadal chodziliby na warsztaty terapii zajęciowej, bo nie będziemy otwierać osobnego warsztatu w domu. Rano każdy będzie spędzał czas po swojemu, popołudniami będziemy tworzyć wspólnotę, rodzinę. Tak samo nie będzie tam lekarza czy pielęgniarki, ale zwyczajnie będzie się korzystało z przychodni. Chodzi o to, żeby osobom niepełnosprawnym zmienić tylko miejsce zamieszkania, a nie wyrywać ich ze znanego środowiska.

Pomoc jest konieczna

Wymarzony dom będzie musiał spełniać konkretne warunki, żeby zaspokoić potrzeby mieszkańców.

– Nie zawsze osoba niepełnosprawna intelektualnie nie może mieszkać samodzielnie. My również mamy pod swoją opieką osoby, które mieszkają w tzw. mieszkaniu chronionym, prowadzimy dla nich program usamodzielniający, m.in. uczymy je gotować czy prać, tak żeby mogły się sobą zająć w codziennych sytuacjach. Natomiast dom, który chcemy stworzyć, ma służyć tym, którzy sami sobie nie poradzą. Mówimy tu o ludziach, którzy często są wychowywani pod kloszem, nie mają nawet samodzielności, którą mogliby osiągnąć, gdyby im dano taką szansę. Dlatego koniecznością będzie zatrudnienie opiekunów, tak żeby zawsze ktoś był w domu i mógł służyć pomocą – podkreśla Krystyna Pustkowiak.

Marzenie o domu ma już ponad 11 lat, wciąż jednak brakuje możliwości, by powstał. I choć nie ulega wątpliwości, że jest potrzebny, realizacja projektu nie jest taka oczywista. – Dom chcemy wybudować. Dostosowanie już istniejącego budynku do potrzeb osób niepełnosprawnych byłoby zbyt kosztowne i pracochłonne. Czego nam potrzeba? Najpierw działki pod budowę. I środków. Jako stowarzyszenie nie dysponujemy wystarczającą kwotą. Nasi podopieczni też nie mają takich pieniędzy. Szanse na pozyskanie środków unijnych również są niewielkie. Stąd pomysł na uruchomienie zbiórki internetowej. Bardzo liczymy na wsparcie dobrych ludzi, bo bez tego nie zdołamy ruszyć z budową. W czerwcu kręciliśmy film promujący naszą inicjatywę, który będzie można zobaczyć m.in. na YouTube. Planujemy też wydać kalendarz ze zdjęciami naszych podopiecznych, a środki ze sprzedaży również przeznaczyć na dom. Petra jest stowarzyszeniem znanym w Zielonej Górze. Widać naszą działalność, dowiedliśmy, że można nam zaufać – przekonuje Pustkowiak.

Traktować poważnie

Stowarzyszenie Petra organizuje różnorodne imprezy, szkolenia, kursy. Odbyły się już m.in. cztery turnieje piłki nożnej, w których biorą udział ośrodki z naszego terenu. Aktualnie realizowany jest projekt „Wiem co jem” wspierany przez Urząd Miasta Zielona Góra i prowadzony przez specjalistów, którzy w przystępny sposób uczestnikom warsztatów terapii zajęciowej wyjaśniają, na czym polega zdrowa dieta, dlaczego warto ją stosować i – co najważniejsze – jak to zrobić.

27 listopada w Teatrze Lubuskim odbędzie się trzecia edycja Przeglądu Twórczości Osób Starszych i Niepełnosprawnych WITKI. – Ten przegląd stał się dla nas obowiązkowy. Widzimy zaangażowanie wielu osób, chęć spotkania, zaprezentowania swojej twórczości, która powstaje w różnych ośrodkach w ciągu całego roku – tłumaczy prezes stowarzyszenia. – Samo miejsce, w którym organizujemy przegląd, czyli Teatr Lubuski, już jest wielką zachętą. To naprawdę wielka sprawa zagrać coś na deskach prawdziwego teatru. Chcemy, żeby nasze działania były na poziomie. Zależy nam, żeby społeczeństwo przestało traktować dorosłych z upośledzeniem jak dzieci, którym wystarczy dać pluszaka do zabawy albo kredki. To prawda, że oni zachowują się specyficznie, że reagują inaczej niż przeciętny człowiek, ale to nie znaczy, że są dziećmi. Powinni być traktowani jak dorośli, a niestety nie wszyscy działający na rzecz niepełnosprawnych mają to na uwadze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Duka: Jan Paweł II doktorem Kościoła i patronem Europy

2019-11-12 18:02

Krzysztof Bronk/vaticannews.va / Watykan (KAI)

Uznanie św. Jana Pawła II za doktora Kościoła i patrona Europy jest dziś naszym obowiązkiem – uważa kard. Dominik Duka. Prymas Czech odniósł się w ten sposób do słów biskupa pomocniczego Pragi Zdenka Wasserbauera, który w homilii na Mszy narodowej pielgrzymki Czechów w Bazylice Watykańskiej poparł prośbę przewodniczącego Episkopatu Polski w tej sprawie.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Jestem bardzo zadowolony, że mój biskup pomocniczy poparł memorandum abp. Stanisława Gądeckiego – mówi kard. Duka. - Jestem przekonany, że nasza pielgrzymka narodowa, dziękczynienie za kanonizację św. Agnieszki i dziękczynienie za św. Jana Pawła II to ważne wydarzenie, przeżywane z wielkimi emocjami – powiedział Radiu Watykańskiemu kard. Duka. – Jestem bowiem przekonany, że Papież Wojtyła jest Papieżem Tysiąclecia, tak samo jak Prymas Wyszyński był Prymasem Tysiąclecia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek podkreśla wkład świeckich w dzieło ewangelizacji

2019-11-13 10:52

st (KAI) / Watykan

O znaczeniu wkładu osób świeckich, a zwłaszcza małżonków w dzieło ewangelizacji przypomniał Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej w Watykanie. Kontynuując cykl katechez na temat Księgi Dziejów Apostolskich papież przypomniał wzór małżonków Akwili i Pryscylli, którzy ugościli św. Pawła i byli jego współpracownikami, tworząc Kościół domowy w Koryncie, Efezie i Rzymie. Słów Franciszka na placu św. Piotra wysłuchało dzisiaj około 14 tys. wiernych, w tym 2.2 tys. uczestników czeskiej pielgrzymki narodowej z okazji 30. rocznicy kanonizacji św. Agnieszki Czeskiej.

Grzegorz Gałązka

Ojciec Święty przypomniał, że Akwila i Pryscylla (lub Pryska) byli Żydami zmuszonymi do przeniesienia się z Rzymu do Koryntu, kiedy cesarz Klaudiusz nakazał wydalenie Żydów z Wiecznego Miasta (por. 18, 2). Papież zaznaczył, że udzielając gościny Pawłowi przyjmowali oni nie tylko osobę Apostoła, ale także głoszone przez niego orędzie - Ewangelię Chrystusa.

W ich domu św. Paweł zaczął budować Kościół koryncki, będący miejscem słuchania Słowa Bożego i sprawowania Eucharystii. Następnie, po ich przeprowadzce do Efezu, także i tam ich dom staje się miejscem katechezy. A gdy powrócą Rzymu, Apostoł wyrazi im wdzięczność nie tylko osobiście, ale także w imieniu wszystkich Kościołów nawróconych pogan.

Franciszek podkreślił rolę Kościołów domowych, małżonków w przekazywaniu wiary. Na zakończenie swej katechezy Ojciec Święty zachęcił zgromadzonych do modlitwy, aby wszystkie małżeństwa chrześcijańskie umiały „otwierać drzwi swoich serc Chrystusowi i braciom oraz przekształciły swoje domy w Kościoły domowe, w których przeżywana jest komunia i składany jest kult życia przeżywanego z wiarą, nadzieją i miłością”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem