Reklama

Wierzę, mówią Rymcerze

2019-01-23 11:50

Agnieszka Bugała
Edycja wrocławska 4/2019, str. IV

ks. Jerzy Babiak
Bęsiu opowiada o swoim nawróceniu

Raperzy Bęsiu i Dj Yonas tworzą skład Rymcerze. Mają wieloletnie doświadczenie w prowadzeniu spotkań z młodzieżą i dzieleniu się swoim świadectwem życia. Grają koncerty w kraju i za granicą. Niedawno odwiedzili wrocławski Zespół Szkół Salezjańskich Don Bosco

Współczesna młodzież jest pogubiona, jeśli nie mają właściwych autorytetów i zasad moralnych, jeśli nie znają swojej wartości i nie dostrzegają swoich silnych stron, mogą zmarnować swój potencjał i talent. Pod wpływem złego towarzystwa, buntu, doświadczenia rozwodu rodziców, trudności wynikających z okresu dojrzewania, młodzi są skłonni sięgać po używki takie, jak papierosy, alkohol, narkotyki czy dopalacze – to może ich nieodwracalnie zniszczyć – mówią zgodnie i dodają rypsem: „My im mówimy: Nie Zmarnuj Swojego Życia! Nie zmarnuj czasu, talentów, relacji. Żyj wartościami. Bądź sobą”.

Młodzi to chwytają, rozumieją. Podczas spotkań raperzy dzielą się swoim doświadczeniem życiowym oraz walką z nałogami. Przekazują treści profilaktyczne i pozytywny komunikat, bez zadęcia i patosu, moralne kręgosłupy próbują kształtować również za pomocą hip-hopowych kawałków. Cele mają jasne: profilaktyka uzależnień, uświadomienie zagrożeń związanych z używkami, zachęcenie do rozwijania swoich zainteresowań, przedstawienie wartości chrześcijańskich. – Zależy nam, aby każdy nastolatek w Polsce usłyszał przekaz: Nie Zmarnuj Swojego Życia! – mówią.

– Nigdy nie słyszałem, aby ktoś w taki sposób zniechęcał do używek – mówi jeden z uczniów liceum. – Gdy Bęsiu opowiadał o tym, jak jako nastoletni chłopak spróbował już wszystkiego i stał nad przepaścią, a mama podstępem zabrała go do Medjugorie, to nie mogłem uwierzyć. Tam zaczęło się jego nawrócenie, od Różańca, od adoracji i od bardzo długiej spowiedzi, na którą nie chciał się zgodzić, ale na wielkim placu, gdzie spowiadano w różnych językach tylko do księdza z Polski nie było żadnej kolejki. Teraz jest czysty i mówi o tym, dlaczego nie warto próbować. Uwierzyłem mu od razu – dodaje.

Reklama

Nawrócenie Bęsia i Yonasa rzeczywiście należą do wstrząsających historii, to prawdziwe przejście od śmierci do życia. Na projekt „Nie Zmarnuj Swojego Życia!” składają się 90-minutowe spotkania, w których opowieść o rewolucji i przemianie jest punktem najważniejszym.

We wrocławskim Salezie Rymcerze spotkali się z uczniami klas 6, 7 i 8 szkoły podstawowej oraz z licealistami. – Uczniowie słuchali – mówi ks. Jerzy Babiak, dyrektor wrocławskiego Zespołu Szkół Salezjańskich – nieprawdopodobne opowieści przeplatane rapsami powodowały, że słuchanie i zainteresowanie młodych było zdecydowanie większe i aktywniejsze niż zwykle. Podczas dwugodzinnego spotkania dzielili się swoim doświadczeniem życiowym oraz walką z nałogami. Podkreślali, jak wielką wartość i znaczenie w życiu człowieka ma wiara, modlitwa i Bóg. Na zakończenie chętni uczniowie mogli zaśpiewać wraz z prowadzącymi, a także sami powiedzieć, dlaczego warto nie marnować życia. Taka forma mówienia o wartościach bardzo pomaga nam, pedagogom w kształtowaniu postaw, w formowaniu uczniów – dodaje Ksiądz Dyrektor.

Fragmenty spotkania zostały umieszczone w filmiku Rymcerzy na ich fanpage. Księża, nauczyciele i uczniowie chętni do wzięcia udziału w projekcie „Nie Zmarnuj Swojego Życia!” mogą zaprosić Rymcerzy do swoich parafii czy szkół. Wszystkie informacje są dostępne na stronie www.rymcerze.pl .

Tagi:
świadectwo młodzież

Reklama

Raper ministrantem

2019-11-19 12:16

Damian Krawczykowski
Niedziela Ogólnopolska 47/2019, str. 16

Zrezygnował z wielkiej kariery, aby zacząć głosić Dobrą Nowinę. Oto Tau i jego odważne świadectwo służby w Kościele

fb.com/tau.bozon

Zagrałem w życiu setki koncertów, ale gdy pierwszy raz czytałem podczas Mszy św. czytanie, trzęsły mi się nogi z tremy – tak swoje początki służby przy ołtarzy opisuje Piotr Kowalczyk, czyli Tau, jeden z najpopularniejszych raperów w Polsce.

– Przecież w trakcie Mszy św. odbywa się największy cud wszech czasów! Jezus umiera i staje się ofiarą za nasze grzechy. Nie-sa-mo-wi-te! To wielkie wyróżnienie i ogromny zaszczyt móc służyć Kościołowi – mówi Tau, któremu jeszcze kilka lat temu nie przeszłoby przez myśl, że będzie stał tuż przy ołtarzu i dzwonił dzwonkami czy podawał wodę i wino kapłanowi.

Tau przeszedł długą i trudną drogę. W młodości popadł w uzależnienia, nie widząc sensu swojego życia. Dopiero kiedy zmienił kierunek i zaczął „płynąć” pod prąd, odnalazł w Bogu źródło szczęścia i zaspokojenia pragnień, których w żaden sposób nie potrafił wypełnić.

– Tak się składa, że mam taki dar, taką łaskę, iż jestem codziennie na Mszy św., i któregoś dnia odczułem pragnienie wstąpienia do służby liturgicznej. Zmagałem się z tą myślą, no bo jak to – ja, ministrantem? (uśmiech). Ale po chwili przyszła refleksja: Zaraz, zaraz. Sam Wszechmogący Bóg zaprasza mnie, abym służył w czasie... Najświętszej Ofiary! Wtedy uświadomiłem sobie, jak wielkim zaszczytem jest służyć przy ołtarzu. To wielka lekcja miłości, pokory i posłuszeństwa – zwierza się Tau na swoim profilu FB.

Raper swoim odważnym przykładem pokazuje, że warto, nie zważając na opinie innych, służyć Bogu całym swoim życiem. Podczas koncertów często zachęca do odwagi w wierze, do aktywnego działania w swoich środowiskach, do bronienia chrześcijańskich wartości. – Jeśli cierpliwie zniesiesz trudy i przeciwności, to nadejdzie poranek zmartwychwstania, który zmieni wszystko na lepsze. Stój niewzruszenie. Odwagi – przekonuje Tau.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Oczy Maryi żyją

2014-07-08 13:29

Bernadeta Grabowska
Niedziela Ogólnopolska 28/2014, str. 14-15

Wizerunek Matki Bożej z Guadalupe, obecny na indiańskim płaszczu uplecionym z włókien agawy, od prawie pięciu wieków spędza sen z powiek zatwardziałym agnostykom i wielu naukowcom. O jego tajemnicy z Ewą Kowalewską rozmawia Bernadeta Grabowska.

Graziako/Niedziela

BERNADETA GRABOWSKA: - Czym jest acheiropoietos?

EWA KOWALEWSKA: - Wolę sformułowanie „nerukotvornyj”, a więc dzieło niewykonane ręką ludzką. Na świecie istnieją trzy takie wizerunki, ukazujące Zbawiciela i Niepokalaną: Całun Turyński, Chusta z Manoppello oraz Tilma św. Juana Diego, na której jest cudownie „zapisany” obraz Maryi Panny. Mówi się błędnie o tych dziełach, że nie mają one autora. Tymczasem ich pochodzenie jest niezwykłe, ponadnaturalne. Wpatrując się w nie, kontemplujemy oblicze samego Boga i jego Matki. To wielka, święta tajemnica. Obcujemy bowiem z czymś, co przekracza nasze ludzkie granice pojmowania. Obraz Matki Bożej z Guadalupe został namalowany ręką Matki Bożej na słabym jakościowo płótnie - z włókien agawy - niemal pięć wieków temu i trwa nienaruszony po dziś dzień...

- Jak doszło do jego powstania?

- 9 grudnia 1531 r. Matka Boża ukazała się prostemu człowiekowi, Indianinowi Juanowi Diego. Zwróciła się do niego w jego ojczystym języku nahuatl z prośbą o wybudowanie na wzgórzu Tepeyac świątyni ku Jej czci. Juan Diego udał się z tą prośbą do biskupa Juana de Zumárragi. Ten jednak - trudno się dziwić - nie uwierzył mu, ale poprosił Juana o jakiś znak. Podczas kolejnego objawienia Madonna kazała Indianinowi wejść na szczyt wzgórza Tepeyac. Jakież było jego zdziwienie, kiedy spostrzegł morze kwiatów - róż kastylijskich, niespotykanych o tej porze roku i w tym rejonie. Przepiękna Pani poleciła Juanowi nazbierać całe ich naręcze i schować do tilmy. Ten natychmiast udał się do biskupa i w jego obecności rozwiązał swój płaszcz. Na podłogę wysypały się kastylijskie róże, a biskup i otaczający go ludzie uklękli w zachwycie. Jednak to nie kwiaty zrobiły na nich takie wrażenie.

- Na tilmie ukazał się wizerunek Maryi...

- Tak, na rozwiniętym płaszczu uwidoczniona była jakby fotografia Madonny. Wszystkim zebranym ukazał się przepiękny wizerunek Matki Bożej ubranej w różową szatę. Jej głowę przykrywał błękitny płaszcz ze złotą lamówką i gwiazdami. Maryja miała złożone ręce, a pod Jej stopami był półksiężyc. Zebrani oniemieli, oniemiał również sam Juan Diego, który nie spodziewał się, że Matka Boża wykorzyta jego stary płaszcz, aby namalować na nim samą siebie...

- Czy naprawdę możemy wierzyć w to, że historia o cudownej Tilmie z Meksyku to nie ciekawa legenda, ale rzeczywistość sprzed prawie pięciu wieków?

- Jest wiele argumentów, które wskazują na to, że wizerunek Matki Bożej to obraz nieuczyniony ludzką ręką. Jednym z nich jest ten, że pomimo licznych naukowych badań nie można określić, jaką techniką obraz został wykonany, jakich barwników użyto przy jego powstaniu. Co więcej, zdjęcie w podczerwieni wykazało brak śladów pędzla, a sam wizerunek wskazuje bardziej na technikę wykonania zdjęcia polaroidem... Potwierdził to m.in. laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii - Richard Kuhn, który ustalił, że nie ma na obrazie śladu ani farb organicznych, ani mineralnych. Na uwagę zasługuje również niebywała trwałość materiału. Płaszcz utkany z liści agawy wytrzymuje nie więcej niż 20-30 lat. Tymczasem niemalże w 500 lat po „różanym cudzie” tkanina z wizerunkiem Madonny pozostaje tak mocna, jak tamtego grudniowego dnia.

- To nie jedyne cudowne znaki ukryte w wizerunku Matki Bożej z Guadalupe...

- Obraz Matki Bożej z Guadalupe zawiera znacznie więcej ukrytych symboli i znaków, które przybliżają nas do Bożej Tajemnicy. Jesteśmy niczym Jan, który nawiedził grób po zmartwychwstaniu Chrystusa - „ujrzał i uwierzył” (J 20, 8). Podobnie i my, kontemplując ikonę Madonny z Meksyku, przyjmujemy wiarą, ale i rozumem prawdę o Boskim pochodzeniu obrazu.

- Trudno się oprzeć wrażeniu, że Bóg przychodzi z pomocą naszej wierze, która często potrzebuje wzmocnienia...

- Bóg zawsze wychodzi naprzeciw człowiekowi. Daje wiele możliwości „spotkania”. W wizerunku Morenity z Guadalupe jednym z bardziej fascynujących elementów są oczy Matki Bożej. Otóż przy pomocy silnie powiększającego szkła możemy zauważyć w źrenicach Madonny rzecz niebywałą - wizerunek brodatego mężczyzny, podobnego do tego z najstarszych wizerunków Juana Diego. Podobny obraz odnaleziono w drugiej źrenicy Matki Bożej. Podczas badania oftalmoskopem okazało się, że światło skierowane na źrenicę Madonny reaguje refleksem, dając wrażenie wklęsłej rzeźby. Takie zjawisko nie zostało zaobserwowane na żadnym innym obrazie świata. Oznacza to, że oczy Matki Bożej z Guadalupe załamują światło dokładnie tak, jak ludzkie, żywe oczy. Co więcej, dr José Aste Tönsmann, który poświęcił badaniu oczu Matki Bożej z Guadalupe połowę swojego życia, odkrył zadziwiające zjawisko. Otóż przy powiększeniu na źrenicach Madonny widoczna jest dokładnie scena z 12 grudnia 1531 r., kiedy na tilmie pojawił się wizerunek. Widać 13 osób, jak gdyby zastygłych w bezruchu - Indianina siedzącego ze skrzyżowanymi nogami, biskupa Zumárragę, jego tłumacza Gonzaleza, Juana Diego z otwartą tilmą, czarnoskórą dziewczynę i indiańską rodzinę. Oczy Maryi żyją.

- Jak my, katolicy, powinniśmy traktować ten obraz?

- Wizerunek Matki Bożej z Guadalupe jest jednym z najbardziej znanych na całym świecie. Bez wątpienia nie jest on zwykłym wizerunkiem religijnym. Jest ikoną, niosącą ze sobą konkretny przekaz ewangelicznych treści. Maryja ukazana jest jako „Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” (Ap 12,1). Świetliste promienie widoczne na ikonie to typowy krąg spotykany w ikonach, zwany mandorlą. Wiele mówi również symbolika kolorów - niebieski oznacza nieśmiertelność i wieczność mieszkańców nieba, różowy oznacza Bożą miłość i męczeństwo za wiarę. Królewskość Niewiasty wyraża się w pięknym, złotym oblamowaniu płaszcza. Wizerunek Madonny z Guadalupe to otwarta księga, pełna znaków i symboli... Im bardziej się w nie zagłębiamy, tym większe zdziwienie wobec dzieł Bożych pojawia się w naszym sercu.

- Dlaczego Maryja wybrała na miejsce swoich objawień w tamtym czasie Meksyk?

- Kiedy Maryja objawiła się Juanowi Diego, był to trudny czas ewangelizacji Meksyku. Do momentu inwazji konkwistadorów Aztekowie oddawali cześć różnym pogańskim bóstwom, pośród nich Quetzalcoatlowi w postaci węża. Ich przekonanie o potrzebie oddawania czci bożkom było wyjątkowo silne. Wierzono, że trzeba ich karmić krwią i sercami ludzkich ofiar. Oblicza się, że rocznie Aztekowie składali ok. 50 tys. ofiar z ludzi. Święta Panienka z Guadalupe miała prosić Juana Diego, aby nadał Jej wizerunkowi tytuł „Guadalupe”. Tymczasem „Guadalupe” jest przekręconym przez Hiszpanów słowem „Coatlallope”, które w nahuatl znaczy „Ta, która depcze głowę węża”. Indianie spostrzegli, że Maryja nie jest jakąś „zwykłą boginią”. Zrozumieli, że jest silniejsza od czczonych przez nich bóstw. Odczytując symbolikę obrazu z Guadalupe zgodnie z azteckim kodeksem, a więc dokumentem, który za pomocą obrazków miał przekazać najważniejsze prawdy Azteków, możemy być zaskoczeni ogromem indiańskich symboli zawartych w wizerunku. Dzięki temu Indianie rozpoznali w Maryi swoją największą Królową. W ciągu zaledwie 6 lat po objawieniach aż 8 mln Indian przyjęło chrzest. Dało to początek ewangelizacji całej Ameryki Łacińskiej. to był prawdziwy cud Matki Bożej, Jej wielkie zwycięstwo. Jan Paweł II nazywał Maryję z Guadalupe Gwiazdą Ewangelizacji.

- Dlaczego Morenitę z Guadalupe nazywa się patronką życia poczętego?

- Obraz Matki Bożej z Guadalupe jest szczególnie bliski wszystkim broniącym ludzkiego życia. Na swoim cudownym autoportrecie Matka Boża przedstawiła się w stanie błogosławionym. W samym centrum wizerunku, na łonie Maryi jest widoczny czteropłatkowy kwiat, przez Meksykanów nazywany Nahui Olin - Kwiatem Słońca. To symbol pełni i nowego życia. Ten niezwykły kwiat, umieszczony na łonie Maryi, z całą pewnością oznacza, że była Ona brzemienna. Dodatkowo Niepokalana ma czarną szarfę na talii, która symbolizuje stan odmienny.

- Jakie było przesłanie Matki Bożej z Guadalupe, co Maryja chce nam powiedzieć dzisiaj?

- Maryja na przestrzeni wieków ukazywała się zawsze najbiedniejszym, odrzuconym. W Lourdes - biednej, niewykształconej Bernadetcie Soubirous, w Fatimie - trojgu portugalskim pastuszkom: Łucji, Hiacyncie i Franciszkowi, w Gietrzwałdzie - dwóm dziewczynkom: Justynce i Barbarze z warmińskiej wsi. Również w Meksyku przychodzi do prostego człowieka - Juana Diego, który sercem ufa Bogu jak dziecko. Przesłanie Matki Bożej zazwyczaj jest podobne. Maryja prosi o modlitwę, o nawrócenie.

- O co dzisiaj prosi Matka Boża z Guadalupe?

- Matka Boża tak jak kiedyś, również i dziś przychodzi bronić tych najbardziej wykluczonych, bezbronnych - nienarodzonych. Maryja prosi nas o poszanowanie każdego ludzkiego życia, które jest najcenniejszym darem Boga - jest ono święte i nienaruszalne.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

MOPS w Częstochowie wstrzymał wsparcie finansowe dla schroniska dla bezdomnych mężczyzn

2019-12-14 20:15

Ks. Mariusz Frukacz

MOPS w Częstochowie zaprzestał współpracy z Caritas w prowadzeniu jedynego i najstarszego Schroniska dla Mężczyzn w Częstochowie. Władze miasta chcą bezdomnych mężczyzn przenieść do odległego Bełchatowa.

Archiwum Straży Miejskiej

„Informacja ta o tyle jest przykra że poszkodowanymi są bezdomni traktowani jak “towar”, który można przewozić z miejsca na miejsce bez rozmowy i odpowiedniego przygotowania. Podopieczni są zbulwersowani – osobiście ich rozumiem – bo po raz kolejny traktowani są przedmiotowo i na zasadzie “za ile” możemy pozbyć się problemu” - pisze ks. Marek Bator, dyrektor Caritas Archidiecezji Częstochowskiej w oświadczeniu zamieszczonym na stronie Caritas częstochowskiej.

„Jest już zimno a oni będą przewożeni do Bełchatowa – bo “za tyle są warci” !!!! Jesteśmy bezradni w decyzji Włodarzy Miasta oraz zaskoczeni formułą w której jest tyle niejasności i przebiegłych mechanizmów zarządzania- lub jego braku. Schronisko to niewielki dom w którym możemy dać schronienie 45 osobom. To ludzie schorowani, bez środków do życia – a średnia wieku mieszkańców to 60 lat. Chcą mieszkać w Częstochowie – bo to są Częstochowianie!!!!!!!!!” – pisze ks. Bator.

Dyrektor Caritas częstochowskiej w rozmowie z „Niedzielą” wyraził nadzieję, że zostaną podjęte rozmowy, które doprowadzą do właściwego rozwiązania sytuacji, respektującej godność osób bezdomnych.

Bp Andrzej Przybylski, biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej skierował apel do władz miasta i MOPS-u w Częstochowie o wstrzymanie decyzji, zwłaszcza ze względu na zbliżające się święta Bożego Narodzenia i zimę.

„Zbliżają się święta. Niemal codziennie organizujemy spotkania dla ubogich i bezdomnych. W każdym mieście odbędą się wigilie dla potrzebujących. W tym kontekście szczególnie dziwi decyzja Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Częstochowie o zerwaniu współpracy z Caritas na prowadzenie Schroniska dla Bezdomnych Mężczyzn przy ul. Krakowskiej. W praktyce oznacza to konieczność wyprowadzenia z domu około 40 bezdomnych mężczyzn, głównie starszych i pochodzących z Częstochowy. Ze względów finansowych miasto proponuje im przeprowadzkę do ośrodka w Bełchatowie. Jedno z najstarszych przytulisk w mieście ma być zamknięte i to tuż przed rozpoczęciem zimy i przed świętami. Komuś zabrakło wyobraźni i serca! Proszę o modlitwę za mieszkańców tego przytuliska. Wielu z nich woli wrócić na ulicę niż jechać w obce miejsce. Wielu z nich w tym przytulisko znalazło nie tylko dach nad głową, ale miejsce pokoju i dochodzenia do zdrowia. Jeszcze bardziej proszę o modlitwę za władze miasta i MOPS-u o odłożenie tych decyzji i podjęcie rozmów i wszelkich możliwych działań, żeby ci ludzie mogli spędzić spokojnie święta i przeżyć kolejną zimę. Każde takie miejsce to dla nas wszystkich świadectwo naszego człowieczeństwa. Bóg stał się człowiekiem, abyśmy my, ludzie, byli bardziej ludzcy” - napisał bp Przybylski na swoim profilu na Facebooku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem