Reklama

Niedziela Podlaska

Wnieść odrobinę radości

Z Agnieszką Olendzką, nauczycielką w Szkole Podstawowej nr 3 im. Jana Pawła II w Siemiatyczach, opiekunką Szkolnego Koła Caritas, rozmawia Monika Kanabrodzka

Niedziela podlaska 6/2019, str. VII

[ TEMATY ]

Dzień Chorego

Agnieszka Bolewska-Iwaniuk

Agnieszka Olendzka

Monika Kanabrodzka: – O jakich obowiązkach względem chorego przypomina ustanowiony przez św. Jana Pawła II Światowy Dzień Chorego, który obchodzimy 11 lutego?

Agnieszka Olendzka: – Naszym zadaniem jest objęcie modlitwą wszystkich cierpiących fizycznie i duchowo. Jest to również zachęta do wypełnienia jednego z uczynków miłosierdzia, jakim jest odwiedzanie chorych. Kościół jako wspólnota ludzi wierzących na wzór Chrystusa pochyla się nad tymi, którzy potrzebują pomocy. Są wśród nich ludzie chorzy, starsi, niepełnosprawni. Nie możemy odwracać się od bólu i cierpienia, lecz powinniśmy pomagać chorym zjednoczyć się z Chrystusem i odnaleźć sens cierpienia. Patronem szkoły, w której pracuję, jest św. Jan Paweł II. Stąd w pracy wolontariuszy chcemy realizować nauczanie naszego wielkiego rodaka.

– Kościół katolicki na wielu płaszczyznach wykazuje gesty miłości wobec chorych. W jaki sposób Pani wraz z wolontariuszami wpisuje się w tę misję?

– W szkolnym wolontariacie kładę duży nacisk na dostrzeżenie w naszym środowisku ludzi chorych. Nawiązałam współpracę ze szkołą specjalną, szpitalem, Domem Pomocy Społecznej, Warsztatami Terapii Zajęciowej oraz Zakładem Opiekuńczo-Leczniczym w Bacikach. W tych miejscach przebywają ludzie chorzy, którzy nas potrzebują, więc w miarę możliwości razem z uczniami staramy się ich odwiedzać. Pragniemy wnosić odrobinę miłości w ich codzienne życie, nie tylko z okazji Światowego Dnia Chorego. Tradycją są np. spotkania przed Bożym Narodzeniem, Podlaska Spartakiada Osób Niepełnosprawnych, dyskoteki, spotkania integracyjne czy przedstawienia teatralne.

– Razem z wolontariuszami odwiedza Pani chorych w Szpitalu w Siemiatyczach i Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym w Bacikach. Jak wyglądają takie spotkania?

– Nie mają one stałego scenariusza. Najważniejsze jest spotkanie, poświęcony czas, okazanie zainteresowania. Czasami organizujemy mały występ, wspólne śpiewanie: kolęd, pieśni maryjnych czy patriotycznych. Przygotowujemy drobne upominki czy poczęstunek. Czasami są to kameralne spotkania, nastawione na rozmowę, wysłuchanie. Jeżeli jest taka możliwość, modlimy się z chorymi bądź uczestniczymy we Mszy św.

– Jaką rolę odgrywają wolontariusze w życiu chorych, niepełnosprawnych, cierpiących oraz czym owocuje wolontariat?

– Młodzi ludzie, którzy pojawiają się w wymienionych miejscach niosą przede wszystkim młodzieńczy entuzjazm. Często zdarza się, że pojawia się łza wzruszenia. Przebywający w placówkach dziękują za wizytę oraz czekają na kolejne. Wolontariat pozwala nabrać dystansu oraz ujrzeć to, co w życiu liczy się naprawdę. Uczy pokory, tolerancji, kształtuje umiejętność zmagania się ze słabościami. Pomaga przede wszystkim dostrzec sens cierpienia, radzenia sobie ze swoimi słabościami.

– Jak należy rozumieć słowa Benedykta XVI: ,,W cierpieniu chorych pojawia się zorza nadziei’’?

– Choć choroba wiąże się z bólem, smutkiem, czasami samotnością, to w pewien sposób można to zmienić. Drogą ku temu jest przepełnienie swojego cierpienia Bogiem. Chrystus, który cierpiał na krzyżu, jest uczestnikiem naszych smutnych doświadczeń. Pan Bóg nie musi usuwać cierpienia, ale pomaga je przetrwać. Zorza nadziei to wszyscy ludzie i miejsca, które służą chorym, aby wzmacniali swojego ducha oraz byli w stanie znosić swoje cierpienie i ofiarować je Temu, który z miłości umarł za nas na krzyżu.

2019-02-06 11:52

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bóg nie opuszcza człowieka w cierpieniu

[ TEMATY ]

Dzień Chorego

Karolina Krasowska

Dzień Chorego w parafii św. Józefa Oblubieńca w Zielonej Górze

W diecezji trwają obchody 28. Światowego Dnia Chorego pod hasłem: "Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię" (Mt 11,28). Dzień ten został ustanowiony z inicjatywy św. Jana Pawła II w 1992 r.

Program tegorocznych diecezjalnych obchodów Dnia Chorego został przygotowany przez ks. Tomasza Duszczaka, diecezjalnego duszpasterza chorych i służby zdrowia. Ordynariusz diecezji bp Tadeusz Lityński przewodniczył będzie Mszy św. z udzieleniem sakramentu chorych w Lubuskim Szpitalu Specjalistycznym Pulmonologiczno-Kardiologicznym w Torzymiu, gdzie odwiedzi chorych i spotka się z personelem. Bp Paweł Socha przewodniczył będzie obchodom Dnia Chorego w  w Nowej Soli, a bp Stefan Regmunt w Żarach. W Gorzowie obchody zaplanowano w Hospicjum św. Kamila, kościele Pierwszych Męczenników Polski oraz Wielospecjalistycznym Szpitalu Wojewódzkim, natomiast w Zielonej Górze - w kościele Najświętszego Zbawiciela, Hospicjum im. Lady Ryder of Warsaw oraz kościele i hospicjum w parafii św. Józefa Oblubieńca.

Zobacz zdjęcia: Światowy Dzień Chorego w parafii pw. św. Józefa Oblubieńca w Zielonej Górze.

W parafii św. Józefa Mszy św. dla chorych i podopiecznych tamtejszego hospicjum przewodniczył proboszcz ks. kan. Leszek Kazimierczak. W homilii kapłan nawiązał do odczytywanej dzisiaj w Kościele we wspomnienie Matki Bożej z Lourdes Ewangelii o cudzie w Kanie Galilejskiej. - Kochani, także wy macie szczególny udział w głoszeniu współczesnemu światu swoistej Ewangelii, Ewangelii cierpienia. Ewangelizacja przez krzyż należy na pewno nie tylko do najtrudniejszych, ale i do najbardziej owocnych - mówił do chorych uczestniczących we Mszy św. ks. Kazimierczak. - Niejako pośrodku waszej misji, waszej biedy, w samym centrum waszego cierpienia, lęku i dramatycznych pytań jest zawsze Maryja, jest zawsze Matka - cudowna lekarka, zatroskana, współczująca i wspierająca jak ongiś w Kanie Galilejskiej. Pierwsze co wypada zrobić to dostrzec Jej obecność i przyjąć ofiarowaną pomoc, tak jak przyjęli ją obficie i z wdzięcznością uczestnicy wesela w Kanie Galilejskiej.

- Matka działa przez ludzi, posługuje się człowiekiem, ot choćby lekarzem, pielęgniarką, personelem, kapelanami, wolontariuszami, posługującymi w hospicjach i w szpitalach. Dziś w waszym imieniu oraz w imieniu Kościoła wyrażam wielką wdzięczność za ich ofiarną, cichą, codzienną i conocną posługę tak często przez innych niezauważoną - kontynuował proboszcz, a zarazem prezes Ośrodka Integracji Społecznej-Hospicjum przy parafii św. Józefa Oblubieńca w Zielonej Górze.

- Kochani, Bóg nie zostawia was nigdy samych, choć często nam się tak wydaje. Nie opuszcza człowieka w cierpieniu. Nigdy. To szczególnie was zapewnia w dzisiejszym mszalnym czytaniu "jak kogo pociesza własna matka, tak Ja was pocieszać będę, w Jerozolimie doznacie pocieszenia - mówił ks. Kazimierczak. - Matką jest też Kościół, który staje dziś w tym dniu przy każdym chorym z darem modlitwy, pamięci i wielkiej wdzięczności za to, że ewangelizujecie cierpieniem. Kościół-Matka każdego chorego pociesza. Niech więc moc Eucharystii, w której uczestniczymy ofiaruje chorym niezachwianą nadzieję, poprzez przyjęcie sakramentu chorych, na zdrowie i życie, na wieczność i nieśmiertelność zaplanowaną przez Chrystusa i Tego, który na nas oczekuje.

CZYTAJ DALEJ

Kard. Nycz w Praszce: To miejsce jest rozwinięciem i kontynuacją sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej

2020-08-09 17:11

[ TEMATY ]

Praszka

kard. Kazimierz Nycz

Michał Janik/Niedziela TV

– To miejsce jest rozwinięciem i kontynuacją sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej – powiedział kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski i Wielki Przeor Zwierzchnictwa Zakonu Rycerskiego Świętego Grobu Bożego w Jerozolimie, który w niedzielę 9 sierpnia przewodniczył uroczystościom odpustowym w Archidiecezjalnym Sanktuarium Pasyjno-Maryjnym Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia na Kalwarii w Praszce.

Eucharystię koncelebrował m.in. abp senior Stanisław Nowak, założyciel kalwarii w Praszce. W uroczystości wzięli udział kapłani, siostry zakonne, damy i kawalerowie Zakonu Rycerskiego Świętego Grobu w Jerozolimie, parafianie i pielgrzymi.

Zobacz zdjęcia: Odpust ku czci Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia w Archidiecezjalnym Sanktuarium Pasyjno-Maryjnym w Praszce

Przed Sumą odpustową kard. Nycz poświęcił tablicę upamiętniającą kard. Stefana Wyszyńskiego, a modlitwę zawierzenia w kaplicy Matki Bożej Królowej Palestyny – Patronki Zakonu Świętego Grobu, odmówił jego polski zwierzchnik Józef Dąbrowski OESSH. Po procesji do sanktuarium, przed wizerunkiem Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia kard. Nycz odmówił modlitwę zawierzenia św. Jana Pawła II. Po procesji zaśnięcia Matki Bożej z figurą Matki Bożej Zaśniętej z Domku Zaśnięcia na szczyt Kalwarii w Praszce rozpoczęła się Suma odpustowa.

W homilii kard. Nycz przypomniał, że odpust w Praszce miał być dziękczynieniem za beatyfikację sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego, która nie odbyła się na skutek pandemii. Podkreślił, że ta uroczystość musi być godna. – Nie możemy pozwolić na to, żeby wielki prymas, który gromadził wokół siebie setki tysięcy ludzi, był beatyfikowany w zaciszu małego kościoła, w obecności 60 czy 100 ludzi. Potrzebujemy nie wirtualnej, a realnej uroczystości, która da nam nowego patrona i wzór do naśladowania, również w głoszeniu Ewangelii – powiedział metropolita warszawski.

Przypominając modlitwę zawierzenia odmówioną w kaplicy Matki Bożej Królowej Palestyny, zwrócił uwagę na obecność członków Zakonu Świętego Grobu, których zadaniem jest troska o Grób Pański, ale także o chrześcijan w Ziemi Świętej. Kard. Nycz wezwał do modlitwy za chrześcijan cierpiących w Palestynie oraz za ofiary niedawnego wybuchu w Libanie.

Metropolita warszawski odmówił również przed Sumą modlitwę zawierzenia, którą 19 sierpnia 2002 r., podczas ostatniej pielgrzymki do ojczyzny św. Jan Paweł II wypowiedział w Kalwarii Zebrzydowskiej. – Jesteście rozwinięciem i kontynuacją tego sanktuarium, a więc jesteście szczególnie odpowiedzialni za dziedzictwo tego miejsca i św. Jana Pawła II – powiedział do wiernych w Praszce. Kard. Nycz przypomniał, że Karol Wojtyła przywoził do Kalwarii Zebrzydowskiej nieraz trudne sprawy Kościoła krakowskiego, które „omodlone na dróżkach kalwaryjskich, rozwiązywały się w szczególnie dobry sposób”. – Życzę wam, żeby także wasze dróżki były miejscem rozwiązywania ludzkich problemów – zwrócił się do parafian z Praszki.

Metropolita warszawski przypomniał, że u podstaw sanktuarium w Praszce leżą troska jego kustosza ks. Stanisława Gasińskiego i abp seniora Stanisława Nowaka, założyciela tego miejsca, „który pochodząc z pobliża Kalwarii Zebrzydowskiej i będąc jej pielgrzymem, postawił sobie za ważny cel, aby Praszka stała się wzorcem dla sanktuariów na terenie archidiecezji częstochowskiej”. – Podziwiamy obecność księdza arcybiskupa na wszystkich uroczystościach maryjnych, choć po ludzku ma prawo do tego, żeby odpocząć. Dzisiaj także jest z nami i za to mu bardzo dziękuję – przyznał celebrans.

Za św. Janem Pawłem II przypomniał, że w Kalwarii „poznaje się związek Jezusa z Maryją aż po krzyż i tam poznaje się związek Maryi z Jezusem”. – Golgota, na którą zaprowadzili Jezusa dla naszego zbawienia, jest na pierwszym miejscu Kalwarią Jezusa. Także wasza Kalwaria jest przede wszystkim Kalwarią Odkupiciela i Zbawiciela człowieka. Tam się dokonała ofiara, dla której Chrystus stał się człowiekiem. Mając ludzkie ciało, reprezentował nas, a będąc Bogiem, reprezentował Boga i złożył za nasze grzechy zastępczą ofiarę. Jak mówi św. s. Faustyna Kowalska, w tym momencie wchodzimy głęboko w tajemnicę Trójcy Przenajświętszej, ponieważ stajemy przed Ojcem i mamy odwagę powołać się na Mękę Jego Syna, wypraszając miłosierdzie – wyjaśnił kard. Nycz.

Dodał, że każda Kalwaria ma też charakter maryjny, ponieważ Matka Jezusa „jako jedna z niewielu stanęła pod krzyżem i usłyszała słowa: «Niewiasto, oto syn Twój»”.

– Równocześnie w tym oddaniu na Kalwarii odnajdujemy naszą drogę do Jezusa przez Maryję, drogę, której uczyli nas i kard. Wyszyński, i św. Jan Paweł II – kontynuował metropolita warszawski.

Jak zauważył, dzisiejsze sprawy są podobne do tych, z którymi na Kalwarię pielgrzymowali ci dwaj pasterze. – Tą sprawą jest przede wszystkim rodzina. Ona woła o modlitwę, ale potrzebuje także wielkiej pracy nad sobą, żeby wypełnić zadania – te rodzicielskie, żeby były w Polsce dzieci, i wychowawcze, żeby nie oddawała wychowania tylko w ręce szkoły i różnych instytucji – pouczał kard. Nycz, przywołując sytuację wywołaną pandemią COVID-19. – W rodzinach pojawiła się szansa na to, żeby nadrobić czas, bo wielu mówiło, że nie ma czasu na wychowanie. Kiedy ten czas przyszedł, bardzo wielu nie wiedziało, co z nim zrobić albo mówili, że jest go za dużo – stwierdził hierarcha. Dodał, że „Europa i Polska są na krawędzi beznadziejnej demografii”.

Zwrócił również uwagę na prowadzony dziś atak, którego celem jest małżeństwo. – Nigdy dotąd tak wyraźnie i tak mocno nie próbowano podważać istoty małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety, a dla chrześcijanina – związku sakramentalnego, pobłogosławionego i nierozerwalnego. Dzisiaj próbuje się zrównywać z małżeństwem sakramentalnym wszystkie inne próby usankcjonowania związków – kontynuował.

Zdaniem metropolity warszawskiego, drugą trudną sprawą jest troska o miłość społeczną, o którą prosili kard. Wyszyński i św. Jan Paweł II. – Prymas Tysiąclecia często mawiał: „Ten, kto miłuje, zwycięża, a kto nie miłuje, już przegrał”. To była wielka nauka tych pasterzy. Czy ona nie jest dzisiaj aktualna i nam potrzebna, kiedy jesteśmy podzieleni, kiedy mówimy o sobie: „my” i „wy”, „my” i „oni”? A przecież ci „my” i „wy” to ludzie ochrzczeni, którzy są w Kościele i dla których jest Kościół. Nie daj Boże, gdybyśmy jeszcze ten podział wprowadzili do Chrystusowego Kościoła – przestrzegał celebrans.

Kard. Nycz przypomniał również list biskupów polskich do biskupów niemieckich z 1965 r. ze słowami: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. – To był list prorocki, profetyczny, który stał się początkiem pojednania między naszymi narodami. Czy prawie 60 lat później napisanie listu o takim chrześcijańskim podejściu do miłości, także nieprzyjaciół, byłoby możliwe? Czy byłoby nas na niego stać? To są kalwaryjskie pytania, o których rozmawiał Jezus z Maryją i Janem z wysokości krzyża, kiedy składał ofiarę za wszystkich, a przede wszystkim za nas, za grzeszników, w tym za tego, który w odczuciu ludzi był łotrem i który na nic nie zasługiwał – zaznaczył metropolita warszawski.

Na zakończenie ponownie zachęcił do modlitwy o ustanie pandemii, o zgodę w Polsce, za ofiary wybuchu w Libanie oraz za polskie rodziny, „aby szły drogą wyznaczoną przez Stwórcę i wychowywały nowych ludzi plemię”. – Niech Matka Najświętsza, św. Jan Paweł II, kard. Stefan Wyszyński bł. Hanna Chrzanowska będą w tej modlitwie pośrednikami – zakończył kard. Nycz.

Po Eucharystii odbyła się procesja do kościółka Grobku oraz Wniebowzięcia Maryi. Na zakończenie uroczystości kard. Nycz wprowadził do kaplicy Miłosierdzia Bożego w kościele Świętej Rodziny relikwie bł. Hanny Chrzanowskiej, pielęgniarki, prekursorki domowej opieki nad chorymi i współpracowniczki abp. Karola Wojtyły.

CZYTAJ DALEJ

Taizé: wkrótce 15-rocznica śmierci brata Rogera i 80-rocznica powstania Wspólnoty

2020-08-10 10:47

[ TEMATY ]

Taize

Agnieszka Bugała

Msza św. dla polskich pielgrzymów w Hali Stulecia pod przewodnictwem metropolity wrocławskiego abp. Józefa Kupnego

W niedzielę 16 sierpnia upłynie 15 lat od tragicznej śmierci założyciela ekumenicznej Wspólnoty z Taizé, brata Rogera. W sierpniu przypada także 80 rocznica powstania Wspólnoty.

Wszystko zaczęło się w roku 1940, kiedy 25-letni wówczas brat Roger opuścił kraj swego urodzenia, Szwajcarię, by zamieszkać we Francji – kraju rodzinnym swojej matki. W młodości chorował na gruźlicę, która na długi czas wyłączyła go z aktywnego życia. Wtedy dojrzało w nim wewnętrzne wezwanie do stworzenia wspólnoty, która w centrum swego życia umieściłaby dwie podstawowe rzeczywistości ewangeliczne: prostotę i dobroć serca.

Kiedy wybuchła II Wojna Światowa był pewien, że podobnie jak jego babcia podczas pierwszej wojny światowej, powinien nieść pomoc ludziom, którzy są w trudnej sytuacji życiowej. Mała wioska Taizé, w której się osiedlił, znajdowała się w pobliżu linii demarkacyjnej dzielącej Francję na dwie części. Było to więc dobre miejsce, by przyjmować uchodźców uciekających przed wojną. Przyjaciele z Lyonu podawali adres Taizé wszystkim tym, którzy byli w potrzebie. Wiedzieli, że znajdą tam schronienie.

Dzięki niewielkiej pożyczce brat Roger kupił w Taizé opuszczony od wielu lat dom wraz z przyległościami. Zaproponował jednej ze swych sióstr, Geneviève, by przyjechała mu pomóc. Wśród uchodźców, których przyjmował, byli między innymi Żydzi. Środki materialne, którymi dysponowano, były ograniczone. Nie było bieżącej wody; po wodę pitną chodziło się do studni w wiosce. Ubogie było także wyżywienie; składało się głównie z zupy robionej z kukurydzianej mąki kupowanej tanio w pobliskim młynie. Przez wzgląd na tych, których przyjmował – brat Roger modlił się w samotności. Często chodził śpiewać do lasu, daleko od domu. Geneviève tłumaczyła wszystkim, że lepiej będzie, jeśli każdy pomodli się sam w swoim pokoju, aby niektórzy z uchodźców, Żydzi czy agnostycy, nie czuli się skrępowani.

Rodzice brata Rogera zdawali sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakie groziło ich synowi i córce. Zwrócili się z prośbą do przyjaciela rodziny, emerytowanego oficera francuskiego, by sprawował nad nimi opiekę. Jesienią 1942 roku uprzedził ich, że ich działalność została odkryta i że muszą bezzwłocznie wyjechać. Do końca wojny brat Roger przebywał w Genewie i tam z pierwszymi braćmi rozpoczęli życie wspólnotowe. Mogli wrócić do Taizé w 1944 roku.

W 1945 roku pewien młody prawnik mieszkający w regionie powołał do życia stowarzyszenie, które miało opiekować się dziećmi osieroconymi w czasie wojny. Zaproponował braciom, by przyjęli kilkoro z nich u siebie w Taizé. Ponieważ wspólnota mężczyzn nie mogła zajmować się dziećmi, brat Roger poprosił swą siostrę Geneviève, by wróciła do Taizé i zaopiekowała się dziećmi jako ich przybrana matka. W niedziele bracia gościli również u siebie niemieckich więźniów internowanych w obozie założonym w pobliżu Taizé.

Przez następne lata do wspólnoty przyłączali się kolejni młodzi mężczyźni. W Wielkanoc 1949 roku siedmiu z nich wspólnie zobowiązało się na zawsze do zachowywania celibatu, do życia wspólnotowego i do coraz większej prostoty.

Podczas długich rekolekcji w ciszy, w czasie zimy na przełomie lat 1952 / 1953, założyciel Wspólnoty napisał Regułę Taizé, przekazując braciom „główne zasady, które czynią życie wspólnotowe możliwym”.

Dzisiaj Wspólnota Taizé liczy ponad stu braci. Są wśród nich katolicy i ewangelicy różnych Kościołów. Bracia pochodzą z około 30 krajów, w tym czerech z Polski. Samo istnienie Wspólnoty jest już znakiem pojednania pomiędzy podzielonymi chrześcijanami i zwaśnionymi narodami.

Bracia żyją z własnej pracy. Nie przyjmują żadnych darowizn. Nawet ich rodzinne spadki Wspólnota przeznacza na pomoc najbardziej potrzebującym.

Niektórzy bracia mieszkają w najbiedniejszych zakątkach świata, by być tam świadkami pokoju wśród ludzi, którzy cierpią. Dzisiaj takie małe wspólnoty braci, nazywane fraterniami, znajdują się w ubogich regionach Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej. Bracia dzielą warunki życia z ludźmi, z którymi mieszkają na co dzień, i starają się dawać świadectwo miłości najbiedniejszym, dzieciom ulicy, więźniom, umierającym, ludziom doświadczającym tragedii osobistych, porzuconym.

Z roku na rok liczba odwiedzających Taizé zwiększa się. Przybywają ze wszystkich kontynentów, aby wziąć udział w tygodniowych spotkaniach. Siostry świętego Andrzeja (międzynarodowe katolickie zgromadzenie zakonne, założone ponad siedem wieków temu) i polskie siostry urszulanki podejmują część zadań związanych z przyjmowaniem młodych ludzi.

Taizé odwiedzają również zwierzchnicy Kościołów. Wspólnota gościła Jana Pawła II (5 października 1986 r.), patriarchę ekumenicznego Bartłomieja, metropolitów i biskupów różnych Kościołów Prawosławnych, czterech kolejnych arcybiskupów z Canterbury, 14 biskupów luterańskich ze Szwecji i niezliczoną ilość pasterzy Kościołów z całego świata.

Od 1962 roku bracia oraz młodzi ludzie wysyłani przez Taizé bardzo dyskretnie odwiedzali kraje Europy Wschodniej, by spotkać się z tymi, którzy byli „zamknięci” w granicach własnych państw.

Brat Roger zmarł 16 sierpnia 2005 roku w wieku 90 lat. Został zabity podczas wieczornej modlitwy. Brat Alois, którego już przed wielu laty wybrał jako swego następcę, jest odtąd przeorem Wspólnoty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję