Reklama

Koncert w kościele Świętej Rodziny

2019-02-06 11:52

Krystyna Smerd
Edycja świdnicka 6/2019, str. IV

Ryszard Wyszyński
Elżbieta Kaczmarzyk-Janczak – mezzosopran i Tomasz Janczak – tenor

Wystąpili znakomici śpiewacy operowi: Elżbieta Kaczmarzyk-Janczak – mezzosopran i Tomasz Janczak – tenor, którym akompaniował pianista – Wiktor Szymajda

Polskie kolędy i pastorałki należą do najpiękniejszych na świecie. Szczycimy się ich bogactwem i różnorodnością. Pisali je dla nas wybitni poeci m.in.: Franciszek Karpiński autor „Bóg się rodzi”, Teofil Lenartowicz „Mizerna cicha”, czy ks. Michał Marian Mioduszewski autor „Wśród nocnej ciszy”, bez których przypomnienia nie wyobrażamy sobie tradycyjnej „Pasterki”... Te oraz wiele innych kolęd wypełniły treścią przepiękny ponadgodzinny „Koncert kolęd i pastorałek”, który odbył się 20 stycznia w kościele pw. Świętej Rodziny na Białym Kamieniu w Wałbrzychu.

Artystów śpiewaków i koncertową publiczność, którą stanowili parafianie oraz członkowie Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Drohobyckiej z Koła w Wałbrzychu, powitał uroczyście proboszcz parafii ks. Mirosław Krasnowski. Przypomniał piękny słoneczny lipcowy dzień, kiedy w parafii były przyjmowane na spotkaniu młodzieży z polskiej sobotniej szkoły w Borysławiu, a które przyjechała odwiedzić z Wrocławia – spędzając wówczas w Wałbrzychu kilka godzin – wielka przyjaciółka wałbrzyskiego koła borysławiaków Elżbieta Kaczmarzyk-Janczak, wybitna śpiewaczka operowa. Zachwyciła się tym nowo wybudowanym kościołem i sercem tutejszej wspólnoty parafialnej Świętej Rodziny i zapowiedziała, że jeśli tylko będzie taka nasza chęć – zaśpiewa wraz z mężem dla naszych parafian kolędy w bożonarodzeniowym czasie. – Byłem ogromnie zaskoczony, bo dopiero później dowiedziałem się, że jest to osoba szeroko znana w świecie muzycznym, a która wówczas sama z siebie postanowiła odwiedzić dzieci z Borysławia, przebywające na wakacyjnym wypoczynku zorganizowanym przez miasto Wałbrzych. Chęć wystąpienia z koncertem kolęd przez te śpiewaczkę w naszej świątyni była niespodzianką, która spadła nam jak z nieba – a która właśnie teraz się ziści – podkreślił ks. proboszcz. Kończąc podziękował artystom, a w życiu prywatnym małżonkom, za dar koncertu i zaprosił słuchaczy na koncert w wykonaniu tych wybitnych śpiewaków operowych, podkreślając, że jest to upominek dla nich i dla Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Drohobyckiej i Borysławia, nad którym sprawuje z woli biskupa ordynariusza – pieczę, jako kapelan – i zarazem wielkie wyróżnienie dla parafii!

Koncert był przepięknie ułożony. Rozpoczął się kolędą „Gdy się Chrystus rodzi” we wspólnym wykonaniu przez Elżbietę Kaczmarzyk Janczak i Tomasza Janczaka a słowa refrenu „Gloria, gloria, gloria in excelsis Deo!” powtarzane razem w przecudnej operowej interpretacji uniosły się w gorę niczym aniołowie zawisły na chwilę wysoko na sklepieniu, a potem rozlały – ożywczym, radosnym strumieniem na cały kościół. Dopełnieniem piękna tej kolędy – śpiewu i jej melodii była – umieszczona w rogu prezbiterium – prosta stajenka a w niej pastuszkowie i królowie składający pokłon nowo narodzonemu Jezusowi. Kolejne kolędy polskie, a także tej najbardziej znane z repertuaru światowego – wykonawcy śpiewali naprzemiennie – solo i razem. Było ich wiele i wszystkie zachwycające w mistrzowskim wykonaniu. Nastrój tego koncertu na długo więc pozostanie w sercach słuchaczy. I za to gorąco wybitni artyści śpiewacy – otrzymali na koniec długie i gromkie brawa.

Reklama

Przypomnijmy kilka szczegółów biograficznych.

Elżbieta Kaczmarzyk-Janczak, mezzosopranistka, jest absolwentką Akademii Muzycznej we Wrocławiu i doktorem tej uczelni. Jako wieloletnia solistka Opery Wrocławskiej współpracuje z wieloma scenami operowym w Polsce i na świecie. Jej śpiew wzbudził uznanie m.in. Placido Dominga, z którym wystąpiła w Operze Narodowej w Warszawie.

Tomasz Janczak – absolwent Akademii Muzycznej we Wrocławiu, pracował w latach 1996-204 jako pierwszy tenor w Teatrze Muzycznym – Operetce Wrocławskiej. Od 2016 r. jest dyrektorem naczelnym i artystycznym Filharmonii Dolnośląskiej w Jeleniej Górze.

Tagi:
koncert

Ożarów: VI Rubinstein Piano Festival i występ Wojciecha Świtały

2019-10-20 13:20

Zofia Białas

Dzień 19 października, ostatni dzień VI Międzynarodowego Festiwalu im. Artura Rubinsteina „Rubinstein Piano Festival” w Łodzi zapisze się w kronikach Muzeum Wnętrz Dworskich w Ożarowie Oddział Muzeum Ziemi Wieluńskiej wspaniałym koncertem Wojciecha Świtały, jednego z uczestników Festiwalu.

Zofia Białas

Koncerty festiwalowe odbywały się w Łodzi (Akademia Muzyczna im. G. i K. Bacewiczów, Teatr Dom, Muzeum Miasta Łodzi), w Rawie Mazowieckiej (MDK im. Danuty Siedzikówny) i w Ożarowie (Muzeum Wnętrz Dworskich) w dniach 17 – 19 października. Towarzyszyły im wystawy i seminaria (Akademia Muzyczna, Biblioteka UŁ, Szkoła Filmowa, Łódzkie Towarzystwo Fotograficzne). 17 Października na ulicy Piotrkowskiej, w Łódzkiej Alei Gwiazd, odsłonięto gwiazdę Artura Rubinsteina.

Festiwal mógł się odbyć dzięki współpracy Fundacji Kultury i Biznesu i Fundacji Artura Rubinsteina oraz finansowemu wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Gościem honorowym Festiwalu pod dyrekcją Wojciecha Stanisława Grochowalskiego była Eva Rubinstein, córka patrona przedsięwzięcia.

Koncert kameralny w Ożarowie poprowadził Bogdan Borgul, prezes Fundacji Kultury i Biznesu. W słowie o muzyce przybliżył kolejno:

Postać Artura Rubinsteina, Łodzianina, wielkiego patrioty, pianisty znanego na całym świecie, człowieka, który nadal swoim imieniem promuje Łódź i Polskę;

Postać Wojciecha Świtały, absolwenta Akademii Muzycznej im Karola Szymanowskiego w Katowicach w klasie prof. Józefa Stompla (obecnie jej wykładowca), laureata Międzynarodowych Konkursów w Paryżu (Konkurs im. Marquerite Long i Jacquesa Thibaud) i Montrealu, najlepszego polskiego uczestnika XII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie (nagroda za najlepiej wykonanego poloneza), członka Rady Programowej Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina. Wojciech Świtała swoim wykonaniem utworów Fryderyka Chopina rozsławił Polskę w wielu krajach europejskich i w krajach obu Ameryk. Występował, jako solista i kameralista. Koncertował z większością polskich orkiestr…;

Postać samego Fryderyka Chopina, kompozytora preludiów, mazurków, polonezów, etiud…, wielkiego Polaka i patriotę

Wojciech Świtała dla ożarowskich melomanów, tym razem wzmocnionych grupą Związku Elektryków z Łodzi, zagrał przepiękny koncert złożony z utworów Fryderyka Chopina: w jego wykonaniu słuchacze usłyszeli:

Preludium Des-dur op. 28 nr 15

Scherzo b- moll op.31

Preludium h – moll op. 28 nr 6

4 Mazurki op. 67

Barkarola Fis – dur op. 60

Preludium e – moll op. 28 nr 4

4 Mazurki op. 68

Polonez As – dur op.53

Urzeczeni grą mistrza uczestnicy koncertu poprosili o bis. Artysta zagrał Mazurka, tym razem z opusu 24.

Uczestnicy ożarowskiego koncertu są dumni, że w przepięknej sali kominkowej, w otoczeniu pięknego jesiennego parku, mogli wysłuchać utworów Chopina, wykonywanych w ramach Międzynarodowego Festiwalu im. Artura Rubinsteina z taką wirtuozerią, jaką może popisać się tylko mistrz fortepianu. Dumni są także, dlatego, że Festiwal kończył występ Szymona Nehringa, artysty znanego dobrze w ożarowskim Dworku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Uboga wdowa i sędzia

2019-10-16 12:28

O. Krzysztof Osuch SJ
Niedziela Ogólnopolska 42/2019, str. 25

stock.adobe.com

W dzisiejszej Ewangelii Jezus kreśli dwie postacie. Jedną z nich jest uboga wdowa. W czasach Jezusa wdowa była skrajnym przykładem osoby uciśnionej. Często nie posiadała środków do zaspokojenia elementarnych potrzeb życiowych. Taka właśnie wdowa jest ofiarą podwójnego bezprawia: aroganckiej siły przeciwnika, który jest bogaty i może opłacić i przekupić sądy, oraz niewzruszonej obojętności sędziego.

Sędzia to druga postać przypowieści. Jest obojętny i cyniczny wobec cierpienia kobiety. Jest praktycznym ateistą, nie liczy się z Bogiem ani przykazaniami. W konsekwencji nie liczy się z ludźmi. Jest zamknięty w skorupie własnego egoizmu, nie interesują go sprawiedliwość ani cierpienie człowieka niesłusznie skrzywdzonego.

Jezusowi w tej przypowieści zapewne nie chodzi o napiętnowanie korupcji i niesprawiedliwości sędziów. Nie chodzi Mu też zapewne jedynie o wzbudzenie empatii i solidarności z ubogimi. Pragnie On nam raczej uświadomić ogromną moc cierpliwej modlitwy i zaufania Bogu.

Kobieta, chociaż wydaje się na przegranej pozycji, nie poddaje się. Odkrywa słaby punkt sędziego – egoizm, snobizm. I wykorzystuje go, nieustannie nachodząc sędziego, naprzykrzając się mu. Arogancki sędzia wysłuchuje jej, aby go więcej nie zadręczała.

Postawa kobiety wskazuje na podwójną „broń”, którą możemy stosować wobec Pana Boga. Pierwszą jest ludzka słabość. Kobieta nie ma nic do stracenia, może więc z całą determinacją walczyć. Jej słabość ostatecznie zwycięża z siłą niesprawiedliwego sędziego. Pan Bóg ceni słabość, ubóstwo, pokorę. One sprawiają, że nie pozostaje obojętny wobec ludzkich próśb.

Drugą bronią tej kobiety są upór i cierpliwość. Kto potrafi czekać i nalegać jak ona, zostanie wysłuchany, choćby z tego względu, by się już nie naprzykrzał i nie zawracał głowy. Przypowieść Jezusa ukazuje tajemniczą siłę modlitwy. Nawet jeśli wyczerpiemy wszystkie możliwości, pozostaje cierpliwość modlitwy. Tajemnica zmian jest ukryta w nieskończonej cierpliwości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Cuda uzdrowienia za wstawiennictwem kard. Wyszyńskiego!

2019-10-21 14:16

Znany jest cud uzdrowienia niedługo po śmierci Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego. Uzdrowione zostało wówczas dziecko, które uległo poparzeniom. To ten cud był badany na potrzeby beatyfikacji. Ale znane są także inne przypadki interwencji wstawienniczej kardynała. Pisze o tym Milena Kindziuk w biografii „Kardynał Stefan Wyszyński. Prymas Tysiąclecia”.

Pierwszy ślad cudownego uzdrowienia za wstawiennictwem Stefana Wyszyńskiego sięga dnia pogrzebu Prymasa w 1981 roku. Zrozpaczona matka modliła się wtedy o zdrowie dla swojej rocznej córki. Dziewczynka była tak mocno poparzona, że wszystko wskazywało na to, iż wkrótce umrze. Kobieta, wracając od dziecka ze szpitala, na dworcu kolejowym oglądała transmisję z pogrzebu Prymasa. Wówczas resztkami sił zaczęła go błagać o pomoc. Kiedy następnego dnia lekarz powiedział jej, że dziecko będzie jednak żyło, była niezwykle zdumiona.

Ten właśnie przypadek miał zostać zbadany pod kątem cudu potrzebnego do beatyfikacji Kardynała. Pogrzeb bowiem stanowi szczególny moment, w którym utrwala się sława świętości kandydata na ołtarze. Okazało się jednak, że zaginęła dokumentacja medyczna dotycząca dziewczynki.

Znane są przypadki innych uzdrowień za wstawiennictwem prymasa Wyszyńskiego.

Czterdziestopięcioletnia mieszkanka Łodzi zachorowała na nowotwór złośliwy narządów wewnętrznych. Lekarze mówili wprost, że nie ma dla niej ratunku. Diagnoza brzmiała jak wyrok.

„I wtedy zaczęłam prosić o pomoc prymasa Wyszyńskiego, o jego wstawiennictwo za mną u Boga” – wyznawała kobieta. W szpitalu miała ze sobą obrazek z wizerunkiem Prymasa. – „Patrząc na niego, dostrzegłam w pewnym momencie, jakby wyszły z niego promienie, które objęły mnie całą. Wszystko trwało około minuty. Miałam wrażenie, jakby ze mnie coś spływało, i od razu poczułam się lepiej na duchu”.

Tydzień później nowotwór się wchłonął. Lekarze byli zdumieni, gdyż z medycznego punktu widzenia stan zdrowia nie miał prawa się poprawić. Kobieta żyje. Uważa, że dzięki wstawiennictwu kard. Wyszyńskiego.

Inny przykład to ksiądz z archidiecezji częstochowskiej, który zachorował na raka prostaty. Po operacji lekarz uznał, że choroba w tym stadium jest nieuleczalna. Wtedy wiele środowisk zaczęło się modlić o zdrowie dla niego za wstawiennictwem Prymasa. Sam kapłan natomiast udał się na Jasną Górę i całą noc modlił się przed cudownym obrazem Matki Bożej – także za przyczyną Wyszyńskiego. Nagle usłyszał wewnętrzny głos: „Zostań w domu!”. „Następnego dnia miałem jechać do Katowic na kolejną operację. Nagle zostałem olśniony łaską zdrowia. Odczułem natychmiastowe, cudowne uzdrowienie. Organizm zaczął normalnie działać, a ból całkowicie ustąpił” – wspominał kapłan. Lekarz powiedział mu wtedy: „Jeżeli ksiądz przeżyje jeden tydzień, uznam to za cud”. Po upływie tygodnia ten sam lekarz stwierdził: „Uważam ten przypadek za cud Miłosierdzia Bożego”. A duchowny jest przekonany, że uratował go Prymas.

Materiały prasowe

Powyższy tekst jest fragmentem książki Mileny Kindziuk „Kardynał Stefan Wyszyński. Prymas Tysiąclecia”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem