Reklama

Chcą modlić się śpiewem

2019-02-13 07:44

Katarzyna Krawcewicz
Edycja zielonogórsko-gorzowska 7/2019, str. IV

Archiwum
Uczestnicy warsztatów tworzą wspaniały chór i równie wspaniałą wspólnotę

W dniach 15-17 marca po raz trzeci odbędą się Zielonogórskie Warsztaty Liturgiczno-Muzyczne. Poprowadzą je znani muzycy i kompozytorzy Hubert Kowalski i Leopold Twardowski. Jeśli zastanawiasz się, czy dołączyć do ekipy, przeczytaj, co o warsztatach mówi ich koordynatorka oraz uczestnicy poprzednich edycji

Warsztaty przygotowujące do posługi muzycznej w Kościele nie są czymś nowym w naszej diecezji. Od wielu lat w różnych miejscowościach odbywają się takie, najczęściej weekendowe spotkania, prowadzone zarówno przez gości zaproszonych z zewnątrz, jak i „ludzi stąd”. Skąd wziął się pomysł akurat na Zieloną Górę? – Wcześniej z kwartetem jeździłam na podobne warsztaty np. do Kostrzyna nad Odrą, Strzelec Krajeńskich, Gorzowa, Drezdenka. Towarzyszyliśmy wtedy uczestnikom warsztatów jako mała orkiestra podczas koncertu – opowiada Natalia Makuch, koordynatorka ZWLM. – Później z Michałem Mogiłą, prezesem Stowarzyszenia Artystów „Zdolni do wszystkiego”, pomyśleliśmy, żeby coś takiego zorganizować w Zielonej Górze. A motywację znaleźliśmy podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Tam już było wiadomo, że musimy to zrobić. Tym bardziej, że przy okazji ŚDM było organizowanych dużo takich spotkań czy warsztatów i widzieliśmy, że jest zainteresowanie. Poza tym na naszym terenie jest Uniwersytet Zielonogórski z wydziałem artystycznym, jest Szkoła Muzyczna I i II stopnia, są diakonie muzyczne, schole, chóry parafialne, więc na pewno jest zapotrzebowanie na warsztaty w naszym mieście.

Dla każdego

Pierwsze warsztaty odbyły się w 2017 r. Od samego początku są otwarte na wszystkich lubiących śpiewać, nie ma znaczenia, czy to profesjonaliści, czy zupełni amatorzy. Jest też miejsce dla grających, bo chociaż trzon orkiestry stanowią muzycy z Filharmonii Zielonogórskiej i Gorzowskiej, to jednak jeśli na warsztaty zgłosi się osoba z instrumentem, może liczyć na pomoc w przygotowaniu do finałowego koncertu.

– Zapraszamy pasjonatów muzyki liturgicznej i uwielbieniowej, tych, którzy chcą poprawić jakość śpiewu w swoich parafiach. Podczas warsztatów uczymy prawidłowej emisji głosu, ćwiczymy dykcję, mówimy o higienie głosu – wymienia koordynatorka. – Uczymy się utworów, uczymy się interpretacji, ale najważniejsze dla nas jest coś innego. Te warsztaty to przede wszystkim rekolekcje. I są też wśród nas uczestnicy, którzy może trochę nieśmiało stoją w chórze, ale duchowo bardzo przeżywają te dni, w wielkim skupieniu, w szukaniu siebie i Pana Boga.

Reklama

Prowadzą ludzie wiary

Wybór prowadzących nie jest przypadkowy. – Z Hubertem Kowalskim współpracowałam podczas Światowych Dni Młodzieży. To nie tylko profesjonalista od strony muzycznej, to przede wszystkim człowiek, który autentycznie powierza Panu Bogu swoją drogę. I to pokazuje uczestnikom, co bardzo do nich przemawia. Z kolei Leopold Twardowski to – jak mówię – człowiek przezroczysty. Przez niego widać miłość do Pana Boga. Obaj są w tym wszystkim prawdziwi, to nie jest udawane czy robione na pokaz. Bardzo mnie cieszy, że w świecie muzycznym są ludzie tak głębokiej wiary, którzy dbają o poziom muzyki w Kościele – podkreśla Natalia Makuch. – Oprócz głównych prowadzących mamy też dwie asystentki, Martynę Dziechciaruk i Małgorzatę Schmidt. One pomagają podczas uczenia w głosach, żeby próby mogły się odbywać jednocześnie. Ale wykonują też pracę przed rozpoczęciem warsztatów. Kiedy jest już gotowy materiał nutowy, asystentki dzielą się nim i nagrywają poszczególne głosy. Następnie nagrania są rozsyłane uczestnikom, dzięki czemu mogą zapoznać się z materiałem jeszcze przed rozpoczęciem zajęć, co na pewno ułatwia pracę, bo czasu jest niewiele. To oczywiście nie jest obowiązkowe, nie trzeba się uczyć wcześniej, jednak wiem, że uczestnikom na tym zależy. Dodam tylko, że w trakcie zajęć prowadzący się wymieniają, więc jest okazja pracować z każdym z nich.

Program warsztatów jest bardzo bogaty jak na spotkanie weekendowe. Czy jest w ogóle szansa na zrealizowanie tego wszystkiego? – Powiem szczerze, że nie mam pojęcia, jak nasi prowadzący to robią, ale się udaje. Po prostu. A przecież wielu uczestników nie zna nut, nie umie ich samodzielnie rozczytać. To wielki talent, kiedy umie się nauczyć kogoś tak wielu melodii w tak krótkim czasie. I prowadzący, i asystenci mają w sobie to coś – mówi koordynatorka.

Głos uczestników

O tym, czy warto, najlepiej opowiedzą ci, którzy biorą w warsztatach udział. – Wcześniej nie jeździłem na rekolekcje czy warsztaty muzyczne, więc ZWLM to było dla mnie zupełnie nowe doświadczenie. Nawet było tak, że zastanawiałem się, co ja tu właściwie robię, przecież nigdy nie śpiewałem w głosach itd. Jednak okazało się, że Hubert Kowalski tak to wszystko prowadzi, tak umie pokazać, podpowiada różne metody, że na koncercie wyszło fantastycznie – opowiada Paweł Patalas. – Zacząłem zwracać uwagę na rzeczy, które wcześniej mi umykały, zupełnie ich nie zauważałem, a okazało się, że są bardzo ważne w śpiewaniu. A najlepsze jest to, że zrozumiałem, co było w tych dniach najistotniejsze. Bo to oczywiście są warsztaty muzyczne, ale dla mnie to było bardziej spotkanie z Bogiem przez śpiew. Bardzo też podoba mi się to, że są takie otwarte, że każdy może przyjść, bez względu na umiejętności i wiek. I nawet tę różnorodność Hubert Kowalski potrafił wykorzystać. W jednym utworze podczas koncertu wymyślił, że rozpoczną najmłodsze dziewczynki, a potem dopiero będą się włączać różne głosy. Efekt był taki, że miało się wrażenie, że na początku śpiewały jakieś małe aniołki.

– Te warsztaty to nie tylko jednorazowe wydarzenie. One owocują również później – uważa Paulina Dębska. – Mamy spotkania powarsztatowe, bo po prostu się lubimy i chcemy ze sobą być. Można powiedzieć, że tworzymy taką wspólnotę ludzi o podobnych wartościach. Zawiązują się między nami fajne przyjaźnie. A poza tym pieśni, których się uczymy, możemy potem wykorzystywać w naszej posłudze. I nie tylko pieśni. Ja sama prowadzę scholę i na tych warsztatach uczę się też różnych metod prowadzenia i wspierania członków zespołu. Sama bym tego nie wymyśliła. A to są umiejętności, które jednak bardzo się przydają. Cenię też to, że te warsztaty odbywają się cyklicznie. Dzięki temu umiemy coraz więcej i coraz bardziej możemy się skupić na modlitwie, nie tylko na samym wykonaniu.

Wieczór świadectw i wzruszeń

W sobotę ostatnim punktem programu jest czas na dzielenie się swoimi przeżyciami, swoją wiarą. – To wyszło właściwie spontanicznie podczas pierwszych warsztatów i postanowiliśmy zrobić z tego stały punkt – wyjaśnia Natalia Makuch.

– W tym czasie dziękujemy sobie nawzajem, rozdawane są dyplomy uczestnictwa czy upominki dla prowadzących. Okazało się, że wiele osób potrzebuje modlitwy wstawinniczej, więc modliliśmy się nad nimi, śpiewając pieśni, których uczyliśmy się na warsztatach. W zeszłym roku spotkanie skończyło się około północy. Oczywiście nikt nie musiał siedzieć tak długo, jest to dowolne. Ale widać było, że to bardzo potrzebne spotkanie. Wiele osób mówiło swoje świadectwa, było dużo wzruszeń. Niektórych dziwi, że dziękujemy sobie już w sobotę, kiedy minęła właściwie tylko połowa warsztatów. Jednak wiadomo, jak to jest po koncercie – wiele emocji, zmęczenie, niektórzy muszą się śpieszyć, bo następnego dnia wstają do pracy. W sobotę jest więcej czasu.


III Zielonogórskie Warsztaty Liturgiczno-Muzyczne odbędą się w parafii pw. św. Urbana w Zielonej Górze (ul. Braniborska 17) w dniach 15-17 marca.
Koszt uczestnictwa: 90 zł od osoby. Zgłoszenia przyjmowane są do 1 marca. Uczestnicy niepełnoletni muszą dostarczyć zgodę rodzica lub opiekuna prawnego.
Formularz zgłoszeniowy i inne informacje dostępne są na stronie: www.wlm.zgora.pl .
Koncert wielbieniowy zapowiedziany jest na 17 marca o godz. 19.15. Uczestnicy warsztatów będą też posługiwać podczas niedzielnej Eucharystii o godz. 12.30.

Tagi:
warsztaty warsztaty

Reklama

Bibliodrama - warsztaty psychologiczne

2019-03-12 11:43

red

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nauczyciele zawieszają strajk

2019-04-25 13:21

rmf24.pl/onet.red

Pierwszy etap strajku nauczycieli zostanie zawieszony w sobotę 27 kwietnia - poinformował przewodniczący Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz. Pedagodzy zapowiadają jednak, że nie oznacza to końca protestu. - Podjęliśmy decyzję o zawieszeniu strajku, by zapewnić uczniom warunki do spokojnego ukończenia roku - dodał szef ZNP.

Alexas_Fotos/pixabay.com

Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej Sławomir Broniarz ogłosił, że w sobotę zostanie zawieszony pierwszy etap. W swoim oświadczeniu lider ZNP podsumował także dotychczasowe rezultatyakcji protestacyjnej, zapowiadając, że nauczyciele nie składają broni. - Proszę być gotowym na wrzesień - zaapelował do premiera Mateusza Morawieckiego Broniarz.

Wchodzimy w nowy etap, który będzie trudniejszy, ale który pokaże nowe oblicze naszego protestu - powiedział Broniarz. Ani dzisiaj, ani jutro, ani w kolejnych dniach nie podpiszemy porozumienia, które rząd zawarł z Solidarnością - podkreślił szef ZNP.

Prawda jest taka, że strajk mógłby trwać, bo wszyscy nauczyciele są do tego gotowi. Mógłby być prowadzony także w czasie matur i nie zdołalibyście państwo - to jest adresowane do rządu i pana premiera Morawieckiego - rozwiązać tego problemu. Nie bylibyście w stanie zastąpić nas, nauczycieli podczas tego egzaminu, mimo że ryzykowaliście także dobro uczniów. Nie wzięliście za nich odpowiedzialności i tę odpowiedzialność musieliśmy wziąć my nauczyciele, dyrektorzy szkół oraz rodzice, którzy nas w tej decyzji wspomagali - zapewnił Broniarz.

Panie premierze Morawiecki, dajemy panu czas do września. Czekamy na konkretne rozwiązania z pana strony. Oczekujemy od pana rzeczowej, męskiej postawy, która będzie także odpowiadała na oczekiwania ponad półmilionowej rzeszy nauczycieli - zwrócił się związkowiec do premiera Polski. Nie zrezygnujemy z walki o dobrą polską szkołę - dodał.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Ryś o kard. Dziwiszu: zawsze mogłem na niego liczyć

2019-04-26 14:22

maj / Łódź (KAI)

- Jako krakowski biskup pomocniczy, wiedziałem, że zawsze mogę na niego liczyć, że w każdej sytuacji znajdę w nim oparcie– tak o współpracy z kard. Dziwiszem w Krakowie mówi abp Grzegorz Ryś. Zwraca też uwagę, że kard. Dziwisz jest nieocenionym źródłem wiedzy o Janie Pawle II i jak nikt inny potrafi mówić o tym, jaki był i jak przeżywał wiarę. Jutro, 27 kwietnia, kard. Stanisław Dziwisz kończy 80 lat.

BP KEP

- Ten rodzaj wiedzy, jaki Ksiądz Kardynał ma o Ojcu Świętym Janie Pawle II jest jakimś niezwykłym bogactwem. 40 lat spędzili ze sobą. Kard. Dziwisz potrafi, jak nikt inny, pokazywać papieża jako osobę, od strony jego prywatnie przeżywanej wiary, modlitwy osobistej – zwraca uwagę abp Ryś.

W tym kontekście wspomina, że to, co ze świadectw kard. Dziwisza najbardziej zapadło mu w pamięć to relacja, że Jan Paweł II przez całe życie nie opuścił Godziny Świętej, czyli, że w każdy czwartkowy wieczór spędzał godzinę na modlitwie myślnej przy Panu Jezusie.

Metropolita łódzki wyraża nadzieję, że kard. Dziwisz jeśli chodzi o wspomnienia o Janie Pawle II nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Przypomniał o oczekiwanej, obiecanej przez niego publikacji Dzienników 27 lat pontyfikatu.

Apb. Ryś wspomina też kard. Dziwisza jako jego współpracownik – mianowany przez niego na rektora seminarium w Krakowie a następnie z jego inicjatywy – na biskupa pomocniczego krakowskiego.

- „Wierność Księdza Kardynała” – to pierwsze słowa, które przychodzą mi na myśl na opisanie tej współpracy. Miałem pewność, że zawsze mogę na niego liczyć, ze zawsze znajdę w nim oparcie. To dla biskupa pomocniczego, zwłaszcza początkującego – jest niesłychanie ważne – mówi abp Ryś.

- Robiliśmy w Krakowie różne rzeczy. Nie wszystkie były jakoś powszechnie akceptowane, jak np. Echo Asyżu, mocno krytykowane przez wielu publicystów katolickich. – Wielu z nich „harcowało” wtedy po mnie. Pamiętam wtedy taką wypowiedź Księdza Kardynała: „proszę nie harcować po biskupie Rysiu. Ja jestem biskupem w Krakowie i to ja jestem patronem Echa Asyżu. Beze mnie to się nie dzieje” – wspomina abp Ryś.

- Tak było zawsze. Jako biskup miałem ogromne poczucie oparcia o biskupa diecezji . Co nie oznacza, że nie było między nami jakichś różnic zdań, czy nawet czasami sporów. Tym bardziej budzi mój ogromny szacunek, że przy tych różnicach mieliśmy absolutne poczucie wspólnej pracy i jedności w działaniu. A ja miałem poczucie takiego oparcia, jakiego każdemu życzę – podkreśla metropolita łódzki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem